Lodowe Cele

Go down

Lodowe Cele

Pisanie  Nieznajomy on Pon Cze 11, 2018 11:06 pm

***
avatar
Nieznajomy

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Cze 11, 2018 11:32 pm

7 kwietnia 336 AC

Tego dnia do Guillaume przyszło z rana trzech grabów. Wszyscy w strojach Nocnej Straży. Mógł ich kojarzyć - widział ich parę razy przy Wieży Lorda Dowódcy. Wszyscy wyglądali na uśmiechniętych, bardziej w szyderczy sposób. Młody Zwiadowca nie miał czasu ani sił zareagować - został wyrwany prosto z łóżka, bez niczego. Jeden z nich na powitanie przywalił mu mocnym prawym sierpowym w twarz, pozostali zaś chwycili go za oba ramiona i unieruchomili. Pierwszy dał im znak ręką, żeby go nieśli za nim. Powiedział do Guila jeszcze:
- Rozkaz Lorda Dowódcy. Hehe. Ale wpierdol ode mnie, bo mnie wkurwiasz już. - zaśmiał się i w ciszy udali się naprzód. Jeżeli Guil próbował się jeszcze wydzierać, dostał kolejnego sierpowego w mordę. W końcu dotarli do podstaw Muru, do jednej z lodowych cel. Tam też Guil został bezceremonialnie wrzucony. - Dwa tygodnie sobie posiedzisz, to może przemyślisz swoje zachowanie. - zaśmiał się, po czym powoli oddalił się wraz z towarzyszami, zostawiając Guila samego w lodowej celi, jedynie ze stertą futer.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Sro Cze 13, 2018 1:46 am

Tej nocy śniła mu się kochana praprababka Hildegarda. Stała na polu i machała kosą, ścinając złote kłosy pszenicy. Zabawne, przecież na polu nigdy nie mieli pszenicy, tylko samą rzepę. Krzyczała też nieustannie "kurwa, moje pole". Dzierżąc potężną kosę wydawała się niepokonana. Ogromna wichura zrywająca drzewa trzciną zaledwie kołysze, a ona przecież nakurwiała taką złotą trzcinę i ta nie mogła jej sprostać. To pewnie dlatego nigdy nie mieli żadnej wichury, a tym skurwysynom z sąsiedniej wioski siedem razy dachy pozrywało. A potem spojrzała na niego i rzekła "Ty, Guillaume, wypierdalaj z mojego snu". I Guillaume się obudził. Stało nad nim trzech typów. Wszyscy się uśmiechali, a on odpowiadał im swoich uśmiechem. Pewnie chcą się ruchać. Płonne jego nadzieje, bowiem złapali go za fraki i wyprowadzili z budynku. Przy okazji dostał w mordę. Ech, praprababka Hildegarda to dopiero potrafiła w mordę przyjebać. Nie to co ci tutaj, amatorzy.
- Jebać...!
I dostał w mordę po raz kolejny.
- Brukselkę...!
Wydarł się, żeby dokończyć zdanie, co skończyło się ponownym ciosem w twarz. Potem powlekli go ku podstawie Muru i choć zapierał się nogami, to dawali radę go ciągnąć. Zaraz też trafił do celi wykutej w lodzie.
- Ło kurwa, takiego lokum to ja nigdy nie miałem - powiedział, gdy jego oprawcy oddalali się w swoją stronę. Podszedł do futer i zagrzebał się w nich. Zwrócił uwagę, żeby grubsza warstwa była od dołu, bo stamtąd pewnie nieźle będzie ciągnąć chłodem. Całe szczęście widział twarze tej trójki, więc czas spędzał próbując je jak najlepiej zapamiętać. Jeszcze ich wyrucha aż im gardłem wyjdzie.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Deonte Waters on Sro Cze 13, 2018 1:55 am

Tego poranka Deonte wstał wcześniej, ostatnimi czasy trochę się zapuścił i chciał potrenować. Po zjedzeniu przedśniadania z własnych racji żywieniowych, pół nago - bo tylko w spodniach, onucach i butach - wyszedł na zewnątrz. Chciał się zahartować i trochę potrenować walkę toporem. Stanął naprzeciwko kukły do treningów i ją zaatakował, a czynność tę powtarzał przez dobrą godzinę dopóki nie usłyszał Guillauma. - Bruskelka? - zapytał sam siebie Deonte, żeby potem spojrzeć na drugi koniec Czarnego Zamku. Trójka gości prowadziła jego kolegę gdzieś, w jakieś miejsce, nie wiedział gdzie. Waters wytarł spocone ciało szmatami które zabrał ze sobą do tego celu i założył przygotowane wcześniej ubrania. Łyknął trochę ale z bukłaka i zaczął iść w tamtą stronę. Wtem zobaczył że wrzucają go do Lodowej Celi, a to oznaczało rozkaz samego Stannisa. Deonte schował się i dał przejść trzem drabom kawałek dalej, a gdy już zniknęli z pola widzenia podszedł do Lodowej Celi i się uśmiechnął. - No to ładnie się wkopałeś. Dawno się nie widzieliśmy. - oznajmił. - Za co to? - spytał się i przykucnął do drzwi, żeby się o nie oprzeć i usiąść.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Sro Cze 13, 2018 2:32 am

Chuj. Chuj. Chuj. Po trzykroć chuj. To im w dupę wsadzi jak ich dopadnie. Zagrzebał się głębiej w futra. Jeszcze nie czuł zimna, bo wciąż był rozgrzany po tym jak go wyciągnęli z łóżka. W niedługim czasie zapewne i tak się zrobi kurewsko zimno. Może lepiej będzie w takich sytuacjach pobiegać w kółko celi, żeby się rozgrzać? Rozmyślania przerwał mu czyiś głos dobiegający zza drzwi.
- Deonte? Kurwa, Deonte. To ty już wróciłeś do Czarnego Zamku i dopiero teraz mnie odwiedzasz? Hehe, wielu szarych książat podąża smętnie do ludu bez władców. A wiesz, miałem fajne przygody za Murem, ale nie wiem za co. Słuchaj, jak ześmy wyruszyli to po czterech dniach poszedłem do lasu i zajebałem z kuszy jednego zająca, dwa zgniotłem własnym ciałem, a czwartego złapałem w łapy i tak wracam do obozu obwieszony żarełkiem, a tu nagle Przystojny Pan mnie zaprasza do siebie, nie? Myślałem, że się będziemy ruchać, ale ten coś pierdoli o szczęściu i zającach, a potem pyta się mie gdzieś iść, nie? To mówię, Przystojny Pan pyta, Guillaume odpowiada, wybrałbym Hardhome, bo fajniejsza nazwa. To potem wychodzę z namiotu, a tu podbija do mnie dwóch zjebów ze Wschodniej Mocznicy i oni se gadają, że chcą się ruchać. To idziemy do lasu, a tu jeden ciul w mnie w ryj, to ja w samoobronie też go ciul w ryj, tylko ten, ja go ciul w ryj znacznie więcej razy. Tego drugiego też obiłem i wracam se do obozu, a tu Przystojny Pan mnie woła i pokazuje mi tych dwóch ciuli z mordami przefarbowanymi na fioletowo. Niezłe, co? Wziął mnie odesłał. Ha, w życiu nie wiedziałem, że będąc czarnym bratem mogę zostać za karę zesłany na Mur, hehe. Razem ze mną poszło jeszcze tych dwóch ciuli i jeszcze dwóch kolejnych w ramach eskorty, nie? To pod koniec pierwszego dnia ja im mówię idziemy do lasu i idę, a te ciule zostały. Upolowałem zajebistego jelenia. No on po prostu taki zajebisty był, taki tłuściutki. Wracam, a tam jeden typek siedzi na pniu, podchodzę bliżej i widzę jego zmiażdżone ryło. Jak se spojrzałem dalej to widzę dwóch innych w kałużach krwi i ślad po czwartym. Ale słuchaj, jaki ten ślad był w ciul szeroki. To se przypomniałem, że zdezerterzy to są wielkie kurwiska, to pewnie ten dupskiem wyszorował ten ślad, nie? Idę tym śladem, idę już kilka dni, ale jedyne na co natrafiłem to jakieś ognisko i trzech wpierdalaczy brukselki na kiju. Znaczy się na kiju to oni dopiero byli, bo całą trójkę przebolcowałem bełtami z kuszy. Upiekłem se jelonka i próbowałem odszukać ślad, ale kurwa nima. To wracam na Mur, nietrudno trafić, nie? Starczy se spojrzeć na kierunek wpierdol i iść tak, żeby mieć go trochę za sobą i po prawej. Idę, idę już kilka dni, przechodzę przez Mur, a tu mnie jakiś Eddison Toaleta woła i pyta co z braćmi ze Wschodniej Mocznicy, co to wyruszyli z Przystojnym Panem, nie? To mu mówię, że zaraz wrócą, a uderzenie serca później, że żartowałem, bo nie żyją. Dobre, co? Hehe. Potem chciał, żebym mu pokazał na mapie gdzie ostatni raz widziałem Przystojnego Pana, ale żem w życiu mapy nie widział, to mu wetknąłem palec w ta mapa i mówię tutaj, a tego samego wieczora już byłem w drodze do Czarnego Zamku. Po drodze zajechałem do Drugiego Kurwistanu i patrzę, a tam czarni bracia zamek odbudowują, nie? Spotkałem tam mojego ziomka Auriela, to se pogadałem, ale musiałem wypierdalać, bo mie kucharz próbował zajebać brukselką. Wróciłem do Czarnego Zamku, opowiedziałem o wszystkim lordowi pierwszemu do wódki Pennisowi Barafowi, a ten mi na to, że nie mogę opuszczać zamku, nie? No kurwa dla mnie spoko, przecie nigdzie się nie wybieram, hehe. Długo wszystko było w porządku, a tu nagle Przystojny Pan wraca i dzisiaj ląduję tutaj. No niezbyt kurwa fajnie, co?
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Deonte Waters on Sro Cze 13, 2018 1:15 pm

- Tak, ja. - powiedział i się uśmiechnął pod nosem, po czym jeszcze raz się napił, tak na rozgrzanie. Potem przyszło mu wysłuchiwać historii Gila. Parę razy aż prychnął ze śmiechu. - Przystojny Pan? Kto to? Nie jechałem z wami. - spytał się i dalej słuchał, rzeczywiście ostatnio miał bardzo szalone przeżycia, które mogłyby usprawiedliwić jego zachowanie, ale ten żart z braćmi? Mimo że był bardzo nie na miejscu, to się Watersowi spodobał. - Jak Ty to robisz że wszystko przekręcasz w żart? Edmund Tollet jako Toaelta, Wschodnia Strażnica jako Mocznica i np. Przystojny Pan jako Jon? - zapytał się, ciekawy był co siedziało w jego głowie.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Czw Cze 14, 2018 2:27 pm

- Przekręcam w żart? Ja? Przecie ja samą prawdę gadam. No nie powiesz mi chyba, że Jon nie jest przystojny? Hehe. Ale kurwa wciąż nie wiem czemu tu trafiłem. Może to przez to, że nie złapałem zdezertera, co? Zobaczyłem ognisko, to se kurde tam poszedłem, nie moja wina przecież, że ktoś ogień rozpalił. A może za mało głów przyniosłem? Wiesz, jak zajebałem te trzy kurwiszcza przy ogniu, to dwóm urżnąłem łby, hehe, a trzecim napaliłem w ognisku co by mi zimno nie było, hehe. Przydałby się teraz taki truposz, siedzę tu krótko, a już zaczął mi chłód doskwierać. No, twoja kolej. Opowiadaj co cię spotkało za Murem.
Podczas mówienia wiercił się w futrach próbując znaleźć dobre miejsce, w którym nie byłoby mu zimno, więc od czasu do czasu jego głos robił się odrobinę przytłumiony, gdy futro przykrywało mu usta.
- Kurwa, praprababka Hildegarda przyjebałaby mi tak, że łeb okręciłby mi się do tyłu, ale nie zostawiłaby mnie w tej trupio zimnej dupie - dodał zanim jeszcze Deonte zdążył się odezwać ze swoją opowieścią.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Deonte Waters on Czw Cze 14, 2018 6:00 pm

Deonte prychnął śmiechem gdy Gil uznał że Jon jest przystojny, pokręcił też głową w niedowierzaniu i westchnął. - Przystojny to on może i był ale z trzydzieści lat temu, - powiedział i miał tutaj dużo racji, teraz był już starcem o wiele starszym od samego Watersa, a do tego był bucem. - Już dobrze, wierzę ze to wszystko prawda. - uspokoił przyjaciela, a gdy padło pytanie, zastanowił się chwilę tworząc ciszę przerwana szybko przez samego pytającego. Deonte tylko zaśmiał się głucho na to co powiedział i zaczął mówić.
- Jechaliśmy w dużej grupie aż na Pięść Pierwszych Ludzi i spotkaliśmy tam dzikich, los chciał obdarować nas niekompetentnym dowódcą który ciągle pytał co mamy teraz zrobić. Uwierzysz w to? - spytał się retorycznie. - Przedstawiłem ogólnie dobry plan, przynajmniej w moim mniemaniu, ale ten cały dowódca.. Green czy jakoś tak, posłuchał się tego mlekożłopa, Arthura. Nie wiem co mu do bani strzeliło. No dobra, jednak z małymi stratami pokonaliśmy ten tuzin dzikich, ale jak nagle ktoś nie krzyknie "Dzicy!" tak spogladamy w górę, a tam biegnie na nas nie wiem, może z tysiąc wojowników. Trafiliśmy w sam środek mrowiska najwyraźniej. Uciekliśmy stamtąd i kilka godzin później nad taką fajną rzeką zaatakowali nas dzicy. Bez trudu ich pokonaliśmy, ale Green sobie umarł, a co ważniejsze mój Renifer został ranny. - powiedział ze smutkiem. - Dalej to Arthur zaczął grozić i obrażać Blane'a, wiesz tego starego brata z wąsem i w ogóle. No i Blane wyzwał go na pojedynek i ten cep prawie go zabił. - powiedział nie używając pierwszy raz od wielu lat kulturalnego słownictwa, w obecności Gila czuł się swobodniej.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Sob Cze 16, 2018 3:57 pm

- Ło panie, to prawie tak jak wtedy, gdy Przystojny Pan zabrał mnie do namiotu i spytał gdzie iść, hehe. Wiesz, żadna nazwa nic mi nie mówi, nie wiem gdzie to jest, a ten się mnie pyta jakbym wiedział lepiej, haha - odpowiedział przyjacielowi, gdy ten zadał pytanie. Może to przez to? Może Przystojny Pan to chuj i się wkurwił, że nic nie znalazł w miejscu wskazanym przez Guillaume'a?
- Kurwa, te ludzie zaprzysiężone w Nocnej Straży to nic tylko wyruchać i dorzucić do ognia co by zimno nie było, bo do niczego innego się nie nadają, nie? Weźmiesz z takim pójdziesz na wyprawę to się nieustannie pyta gdzie iść, co robić, kto mu dupę podetrze jak pójdzie w krzaki, hehe. I jest ten lord pierwszy do wódki Penis Barafon, kurwa, ja mu raport zdaję, nie? A ten zamiast dać mi jakiś fajny łuk czy coś, to se mówi, że mam mu zamku nie opuszczać. No kurwa gdzie ja mu pójdę, nad jezioro se popływać? Jest tu jakieś jezioro, Deonte, co? Kurwancka, w Dorzeczu to było życie. Walczyło się za lorda Rybucha w moim doborowym Szwadronie Wiejskim, się ruchało, się bogaciło. Kurwa, kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów, nie? Hehe.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Deonte Waters on Sro Cze 20, 2018 1:20 pm

- Jak Jon Snow pewnie pytał zeby sprawdzić co potrafisz, to ten Grenn ode mnie był po prostu słabym dowódcą. W tonie Jona można wyczuć doświadczenie i po prostu czuje się przed nim respekt, ale tamten? On wysławiał się jakby ciągle się czegoś bał. Niby tyle lat na Murze, a zachowywał się jak panienka. - powiedział i machnął ręką, niestety kontakt wzrokowy był im utrudniony przez drzwi które zasłaniały Guila. - Co nie jest tak fajnie jak myślałeś na początku, szkoda że przed zaprzysiężeniem o tym nie wiedziałeś, mógłbyś odejść w każdej chwili, ale teraz? Pod topór jeśli wykonasz krok za bramę bez pozwolenia Lorda Dowódcy. - oznajmił. - Lubię dyscyplinę, ale może Lord Stannis trochę przesadza, nie wiem. - dodał i rozejrzał się czy nie ma nikogo w okolicy. Po czym powiedział. - Myślę że dużo życia mi już nie pozostało, chciałbym umrzeć gdzieś gdzie jest ciepło. No w Dorzeczu było o wiele lepiej, jako bękarci syn rycerza na włościach Lorda Whenta też zdarzyło mi się raz czy dwa wziąć udział w bitwie. Kurde, kiedyś to było. - powiedział na koniec słynne na Murze słowa i się roześmiał smutno. Chciałby móc stąd uciec, żyć gdzieś gdzie jest ciepło. Odwiedzić swoją siostrę, która już pewnie wyrosła na piękną kobietę i znów móc zapolować na jakiegoś jelenia w lesie Lorda. Nie mógł jednak tego osiągnąć, miał już wiele okazji do ucieczki, a samych planów wymyślił z tuzin, ale honor trzymał go na miejscu.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Czw Cze 28, 2018 6:36 pm

- Jak dla mnie to Jonowi brakuje bolca, nie? Praprababka Hildegarda mawiała, że chłop bez bolca dostaje pierdolca i jak dotąd zawsze się sprawdzało. Lord pierwszy do wódki Penis ma takiego pierdolca jakby nigdy w życiu nie miał bolca, hehehe.
Bardzo szkoda, że w celi oprócz futer nie było też wiadra. Gdyby było, wstałbym i udekorowałby jego zawartością całą ścianę lodowej celi, ponieważ ściana czystego lodu była kurewsko nudnym obiektem, na którym można by skupić wzrok. Były tu same jebane ściany lodu, sterta futer i drzwi, zza których mówił teraz do niego Deonte.
- Kurwa, Deonte, młody jesteś, nie czas na umieranie, choć zawsze znajdzie się chwila na ruchanie jak mawiała praprababka Hildegarda. Poza tym tu jest całkiem ciepło, a za Murem jest pełno kurwi wpierdalaczy brukselki, których można do woli napierdalać i ruchać, więc aż tak źle nie jest, nie? Ło panie, a ty też jesteś z Dorzecza? Kurła, to mi się somsiad trafił, hehe. A pod kim walczyłeś w bitwach? Bo ja i moje doborowe komando wiejskie walczyliśmy pod lordem Rybuchem, to jest miał rybę w tarczy. Suma albo szczupaka, chuj wie, to i to dobre do jedzenia, hehe.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Deonte Waters on Nie Lip 08, 2018 8:53 pm

- Albo cipki, raczej cipki, nie wygląda mi na gościa który woli chłopaków. - oznajmił, trochę zamyślonym tonem, nie żeby właśnie miał o tym rozprawiać w głowie, po prostu się trochę rozmarzył, nie był w objęciach kobiety od kiego go skazano.
- Słuchaj, tylko tak gadam, ale jeśli będę miał spędzić jeszcze jedną zimę na tym zadupiu, to wyjdę z siebie i stanę obok. Nawet sobie nie wyobrażasz jak jest tutaj zimno. No a za Murem, nie ma za bardzo wpierdalaczy brukselki, bo ona tam nie rośnie. - poprawił kolegę. - Jesiotra zdaje mi się, Tully ma chyba jesiotra w herbie. A walczyłem pod Whentem, też miałem swój zespół, ale pewnego razu szliśmy w pierwszej linii i wszyscy poumierali, no poza mną, bo coś tam w walce się naumiałem w młodości.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Czw Lip 26, 2018 12:28 am

- Cipki? A na chuj to komu potrzebne? - zapytał szczerze. Guillaume raz wyruchał dziewkę, ale był to pierwszy i ostatni raz w życiu. Zrobił to jak był pijany i w ramach zakładu z kuzynem. Dało mu to cenną lekcję - cipki są chujowe, lepiej pakować chłopców w dupę, bo ciaśniej.
- Ja nie wyobrażam sobie jak tutaj jest zimno? Chłopie, praprababka Hildegarda używała mnie jako łopaty do odśnieżania, gdy jeszcze byłem małym chłopcem, hehe. Ach, kochana praprababka Hildegarda. Czasem za nią tęsknię.
Powiedział to, a więc było to prawdą. Wszystko co Guillaume mówił stawało się prawdą w chwili wypowiadania tego.
- Za Murem są wpierdalacze brukselki, sam ich widziałem, nie? Nawet dwóch przytargałem tutaj, jak nie wierzysz to zajrzyj do mojej miejscówki, hehe.
Było to szczerą prawdą. Wracając do Czarnego Zamku miał dwie głowy wpierdalaczy brukselki zawieszone u pasa, a ponieważ lord pierwszy do wódki Penis Barafon przeraził się ich widokiem to Guillaume ozdobił nimi własną celę. Zamierzał znosić tam głowy każdego pobitego wpierdalacza brukselki, żeby kiedyś wysłać je praprababce Hildegardzie, bo wpierdalacze brukselki nadają się tylko do deptania jak mawiała, więc będzie mogła nimi wybrukować dróżkę z domu na pole.
- Co ty, lord Rybuch ma śledzia w herbie, hehe. Sam je łowiłem i przyszywałem do sztandarów przed bitwą, bo te namalowane nie śmierdziały, nie? A przecież każdy wie, że ryba co nie jebie na kilka mil to nie ryba tylko podróbka z brukselki szprytnie ukryta przez wpierdalaczy brukselki.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Deonte Waters on Nie Sie 05, 2018 6:35 am

- Są mokre, tyle starczy. - skwitował pytanie Gila uśmieszkiem i odparł, rozmowa zmierzała na tory konwersacji prostych chamów, co niezbyt spodobało się Watersowi, więc postanowił nieco to przykrócić. - Nie ważne. - roześmiał się jednak głośno, gdy usłyszał że jego dobry kolega robił za łopatę w zimę. - Zima w Dorzeczu to nie to samo co zima tutaj, bardziej piździ, nawet nie wyobrażasz sobie jak jest na Murze. - powiedział i wstał z ziemi, otrzepał swoje portki i się rozciągnął. - Banialuki opowiadasz, za Murem nic nie rośnie, no prawie nic, ale brukselka taka potrzebuje dobrej ziemi, a tak się składa że znam się na glebie i trzeba to warzywo poniżej Bliźniaków chować. Ale nic tu już po mnie, zaraz będzie świtać i będą budzić, to jeszcze i mnie zamkną obok. Odwiedzę Ciebie jeszcze kiedyś, tymczasem trzymaj się. Żegnaj.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Guillaume on Sro Sie 08, 2018 11:49 pm

- No przecież dupa też mokra jak już zaczniesz ruchać, hehe - odpowiedział szybko na argument, że cipki mają przewagę w byciu mokrymi.
- No przecież jesteśmy na Murze i jest troszku zimno, ale to nie powód do marudzenia, nie? I jak to za Murem nic nie rośnie jak rośnie? Przecież jak byłem na wyprawie z Przystojnym Panem i potem zostałem sam, bo te trepy ze Wschodniej Mocznicy se umarnęły, to widziałem jak dzikie kurwie wpierdalały brukselkę. Normalnie se siedły trzy kaleki umysyłowe przy ognisku i opierdalały to zielone gówno jakby nic innego na świecie nie istniało. Dzięki temu podszedłem niezauważony i wystrzelałem ich z kuszy, hehe - zakończył wywód z jeszcze szerszym uśmiechem na ustach niż dotychczas, którego Deonte niestety nie widział przez zamknięte drzwi. A szkoda, każdy powinien mógł zobaczyć jego uśmiech, bo praprababka Hildegarda mawiała, że Guillaume uśmiecha się pięknie jak septon na widok małego dziecka.
- Też się trzym, Deonte. Niech czaszki wiecznie chrzęszczą ci pod nogami, a gotowana baranina spada z niebios na talerz.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lodowe Cele

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach