Pokoje Gościnne I

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Pokoje Gościnne I

Pisanie  Lancel Lannister on Wto Gru 05, 2017 11:09 pm

First topic message reminder :

***
avatar
Lancel Lannister
Tryb Górali

Tryb Górali

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Lut 22, 2018 1:43 am

Siostra była jakby bardziej przyjazna niż zwykle. Jej głos był łagodny i niepodobny do tego co słyszał podczas ich niedawnej rozmowy w jego komnacie. Dorian na co dzień był dla Laury raczej wredny i dokuczliwy, ale lubił jak się dogadywali. Lubił jak rozmawiali w pokoju i zgodzie. Zawsze mu tego brakowało.
- Nie przejmuję się. - Odparł również zaciskając swoje palce na dłoni siostry.
Tęsknił trochę za czasami dzieciństwa, kiedy to o nic nie musiał się martwić a dorosłość była tylko odległym widokiem na horyzoncie. Wydawało mu się, że kiedyś był z Laurą nieco bliżej. Tęsknił za tym. Potem ojciec przejął inicjatywę w jego wychowaniu i zaczęli spędzać ze sobą mniej czasu. Siostrzyczka czasem uprzykrzała mu życie... ale cholera z tym, czuł że za nią mógłby zginąć.
Gdy Laura powiedziała o walczeniu za nią uśmiechnął się nieznacznie. Czyta mi w myślach... Szepnął do siebie w duchu.
Opróżnił kielich i położył go na ziemi niedaleko łoża.
- Spokojnie, nie zamierzam jutro ginąć. - Powiedział przez uśmiech. W tym momencie Laura oparła się na jego ramieniu. Spojrzał na nią. Z takiego bliska, mimo że światło było raczej słabe, widział dokładnie jej oczy. - Głupio byłoby zostawiać cię samą na tym świecie. Kto by odganiał tych wszystkich adoratorów? - Po ostatnim pytaniu uśmiechnął się nieznacznie.
Zaczął rozmyślać... dlaczego właściwie to robi? Po co się przejmować siostrą i jej przyszłym małżeństwem? Przecież i tak ojciec wyda ją za kogo chce i tym samym Laura wyjedzie z Wysokiej Wieży. Pewnie zobaczy ją może raz czy dwa przez resztę życia. Nie ma sensu się tym przejmować. To się i tak przecież stanie. Po co walczyć z czymś czego nie można pokonać? Myślał o tym czasem, ale mimo że walka wydawała się przegrana to nie potrafił się z tym pogodzić. Nie mógł tak po prostu oddać najbliższej osoby jakiemuś obcemu. No kurwa. Nie i chuj. Nie odda. Po jego trupie.
- Zbliża się nasz powrót do domu... - Powiedział niemal szeptem patrząc jej w oczy.
Z jednej strony dom kojarzył mu się dobrze. Mnóstwo wspomnień. Obrazów z przeszłości. Miłych chwil. Z drugiej jednak strony nie chciał tam wracać. Do starego porządku. Do ról odgrywanych całe życie, od których nie będzie można się oderwać. Dorian i Laura mieli swoje role, ale nie było w nich miejsca na siebie nawzajem. Wkurzało go to. Nie chciał podążać drogą wyznaczoną przez te role. Trzeba je zmienić.
Jak tak patrzył na siostrę to czuł coś dziwnego. Pamiętał, że ostatni raz czuł to na Arbor, gdy pogodzili się po kłótni i siedzieli chwilę przytuleni. Takie przyjemne ciepło, które mówiło "zbliż się", "nie odchodź".
Wszystko to w połączeniu z kilkoma kielichami wina, które wypił wcześniej sprawiło, że Dorian powiedział coś co mówił bardzo rzadko.
- Kocham cię Laura.
A może nigdy tego nie mówił? Nie był teraz pewien. Nawet jeśli te słowa kiedyś z jego ust padły to czuł się jakby wypowiadał je pierwszy raz. Miały one w sobie coś niezwykłego.
- Bez ciebie będę samotny. - Dodał jeszcze spoglądając na jej drugą dłoń, którą właśnie chwycił.


Ostatnio zmieniony przez Dorian Hightower dnia Czw Lut 22, 2018 12:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Dorian Hightower
Księżycowy Chłopiec

Księżycowy Chłopiec

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Laura Hightower on Czw Lut 22, 2018 2:32 am

Laura zaśmiała się krótko słysząc wzmiankę o adoratorach. Nawet w obliczu własnej śmierci jej brata zastanawiali młodzieńcy zabiegający o jej uwagę. Dorian martwił się chyba o nią bardziej niż ona martwiła się o samą siebie. A już na pewno przeceniał możliwości jej adoratorów.
- Sprawiłabym sobie septę do towarzystwa, która przejęłaby Twoją rolę w odganiu adoratorów. Poza tym, niedługo żaden z nich nie będzie już miał znaczenia - rzekła, referując do nieuchronnie zbliżającego się małżeństwa, które zapewne czekało na nią krótko po powrocie do domu. Pomimo podjęcia tego tematu, który ostatnio obojgu psuł skutecznie humor, Laura nadal uśmiechała się i pozostawała w dobrym humorze. Miesiąc poza domem skutecznie poprawił w jej oczach ideę małżeństwa i nie buntowała się już tak na samą myśl o tym. W Dorianie zachodziły przeciwstawne uczucia: od akceptacji po bunt.
Pokiwała głową delikatnie slysząc słowa o powrocie do domu. Zdawało jej się, że brat winien się z tego cieszyć, w końcu podróżowali już dwa miesiące, podczas których nie widzieli ojca, matki ani brata. Z drugiej zaś strony brat od zawsze miał większy zapał do podróży i przygód niż ona, więc może nie odczuwał tego w ten sposób. Wszak Laura nie miała prawa wiedzieć co dzieje się teraz w chotycznych myślach brata, więc ponownie uśmiechnęła się pokrzepiająco uznając, że zwyczajnie marzą mu się dalsze podróże.
- Nie przejmuj się, czeka Cię jeszcze pewnie niejedna podróż... - powiedziała bez zastanowienia, aczkolwiek po chwili dotarło do niej, że chyba nie o to rozbijają się teraz myśli Doriana. Zabrała podbródek i odsunęła się trochę słysząc jak brat mówi, że ją kocha. Niby dość normalne stwierdzenie w rodzinie, aczkolwiek dla Laury zabrzmiało dość dziwnie i sprawiło, że poczuła zdenerwowanie, które uniemożliwiło jej odpowiedzenie tego samego w obecnej chwili. Szybko zganiła się w myślach za to, iż głupio pomyślała początkowo o tym wyznaniu w formie romantycznej a nie braterskiej. Wtedy coś ją uderzyło, a mianowicie fakt, że nie mogła stwierdzić jednoznacznie, że chodzi Dorianowi o czysto braterskie uczucie. Nie mogła nawet stwierdzić w jakiej formie sama by chciała aby owo stwierdzenie padło. Wtedy pomyślała o Beesbury i ich kilku rozmowach na jej temat. Przecież moment, w którym ta dziewucha dotknęła chociażby jej brata, bylby ostatnim dniem jej życia, a następnego dnia wyłowiliby dziewczynę z zamkowej fosy. Przytłoczona tą myślą i bliską obecnością brata, a także faktem, że cisza była w tym momencie tak gęsta że możnaby przecinać ją mieczem, przechyliła się do przodu i pocałowała niczego niespodziewającego się brata w same usta. Trwało to dość krótko, ponieważ po chwili wycofała się ze strachem w oczach i spojrzała na brata. Przez moment miała ochotę zaśmiać się i udawać, że to kolejny z jej głupich żartów, na które brat dał się zwyczajnie nabrać, ale nie zrobiła tego, uznając to za ostateczną deskę ratunku, którą wykorzysta, gdyby brat próbował ją za to w jakiś sposób zganić.
avatar
Laura Hightower
Dziewica Cud

Dziewica Cud

Liczba postów : 139
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Lut 22, 2018 1:58 pm

- Młodzi amanci bardziej boją się starszych braci niż sept. - Odrzekł z uśmiechem. Nie wiedział czy to prawda, bo sam nigdy takim amantem nie był, ale wyobraźnia mówiła mu, że tak jest.
Gdy powiedział o powrocie do domu Laura kiwnęła głową. Ciekawe czy cieszyła się na tą myśl. Nie był pewien czy dom kojarzył jej się dobrze. Miał nadzieję, że tak.
Potem odsunęła się trochę na dźwięk jego słów o miłości. Nie był pewny co to oznacza. Cholera. Nie był nawet pewny co jego słowa oznaczały.
Siostra milczała przez moment. Cisza była tak głęboka, że Dorian miał wrażenie, że słyszy jej serce. Nie wiedział co myśleć. Miał pustkę w głowie. Nie wiedział też co robić.
W końcu Laura wykonała ruch i go pocałowała.Zamknął mimowolnie oczy gdy to się stało i otworzył je powoli, dopiero gdy siostra już się oddaliła. Wypuścił powietrze z ust i spojrzał jej w oczy. Teraz zamiast kompletnej pustki miał w głowie totalny chaos. Poczuł, że serce mu przyspieszyło, a ciepło które mówiło mu żeby się zbliżył zrobiło się jeszcze silniejsze. Spuścił lekko głowę i zaczął wodzić nerwowo oczami po komnacie. Teraz już wiedział czemu tak jej pilnował i nie dawał obcym młodzieńcom się do niej zbliżyć. Był zazdrosny... Ta myśl uderzyła go jak młotem. Można być zazdrosnym o siostrę jeśli rodzice poświęcają jej więcej uwagi, albo lepiej traktują... Ale zazdrość o jej adoratorów? To było chore. Nie można kochać siostry w taki sposób. Nie można patrzeć na nią z pożądaniem. Nie można chcieć jej całować...
Mimo to właśnie tak na nią spojrzał jak powrócił do niej wzrokiem. Nie potrafił inaczej. Nie wiedział czemu tak się dzieje. Przecież kocha ją jak siostrę. Prawda? Prawda???
W swoim umyśle nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Zupełnie jakby serce i rozum - dwie siły, które rządziły ludzkimi decyzjami - zostawiły wybór tylko jemu. Siedziały cicho gdzieś daleko i obserwowały co zrobi.
Laura miała lęk w oczach. Widział to dokładnie. Zbliżył się do niej powoli. Wodził wzrokiem po jej rysach twarzy. Miał nadzieję, że go nie odepchnie. Jeśli nie, to po chwili pocałował ją dwa razy nieco dłużej. Potem trzeci raz, jeszcze dłużej. To było cudowne uczucie. Nie chciał przerywać, ale w końcu to zrobił.
Po pocałunkach lub jeśli Laura go odepchnęła, oddalił się od jej ust, spojrzał w stronę drzwi i spuścił głowę chowając twarz w dłoniach oraz przeczesując palcami włosy. Westchnął ciężko i powiedział wreszcie:
- Chyba... - zawahał się. - Chyba powinienem już iść. Wyspać się przed turniejem. - Oddech nadal miał nieco chaotyczny, co można było usłyszeć w jego słowach a serce waliło mu jak młotem.
avatar
Dorian Hightower
Księżycowy Chłopiec

Księżycowy Chłopiec

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Laura Hightower on Pią Lut 23, 2018 1:11 am

Sam fakt, że w komnacie nie wybuchnęła natychmiastowa awantura był dla Laury dobrym znakiem. Pomimo tego, że Dorian i jego siostra byli od siebie tak bardzo różni, okazywało się, że w tej kwestii myśleli jak jedność. Z jednej strony jej ulżyło, że brat nie zaprotestował w żaden sposób, a drugiej zaś wiedziała już, że to oznacza kłopoty i masę problemów, które od teraz się zaczną. Wtedy jej brat przybliżył się po raz kolejny i pocałował ją kilkukrotnie, na co ona przystała bez żadnych sprzeciwów, czując jak żołądek podskakuje jej do gardła z nerwów. Zacisnęła jedną dłoń na rękawie Doriana, bowiem wydawało jej się przez moment, że traci kontakt z rzeczywistością i obawiała się, że ma jakieś alkoholowe majaki, z których niedługo się obudzi. Nic bardziej mylnego. Gdy pocałunek dobiegł końca, brat nadal siedział w komnacie, a ona tuż obok niego, co wskazywało na fakt, że wszystko dzieje się naprawdę.
Laura nie mogąc spojrzeć mu w twarz, objęła jego rękę i położyła głowę na ramieniu tak, aby przypadkiem nie był w stanie wyłapać jej wzrokiem, bowiem policzki płonęły jej żywym ogniem. Do tego czuła do siebie obrzydzenie połączone z poczuciem winy i obawiała się, że będzie bardzo łatwo to wyczytać z jej miny. Gdy wspomniał o turnieju, dopiero teraz przypomniała sobie o Kevanie i złożonej mu obietnicy, której miała zamiar dotrzymać, aczkolwiek poczucie winy natarło na nią ze zdwojoną siłą.
- Tak, turniej... To dobry pomysł, masz rację, dobrej nocy - odparła dość chaotycznie, wstając z łóżka i podchodząc do okna, przez które wyjrzała. Chyba nie miała odwagi już dzisiaj spojrzeć na brata, toteż wychodząc, będzie musiał mu wystarczyć widok jej pleców. Przed samym dosłownie jego wyjściem, kiedy usłyszy iż drzwi są otwarte, miała zamiar życzyć mu jeszcze ostatni raz szybko powodzenia.
avatar
Laura Hightower
Dziewica Cud

Dziewica Cud

Liczba postów : 139
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Lut 23, 2018 1:28 am

Laura na szczęście nie odrzuciła go. Nie wydawała się też zła. Zamiast krzyków czy gestów paniki siostra przytuliła się. Próbował zobaczyć w jej twarzy co myśli, ale nie dał rady i poddał się po chwili. Wtulił się policzkiem w jej włosy i czekał na to co powie.
Potwierdziła jego słowa i wstała z łóżka. Dorian odprowadził ją wzrokiem do okna, po czym sam wstał. Myśli miał cały czas napompowane chaosem. Przeczesał jeszcze raz nerwowo włosy palcami i ruszył do drzwi. Gdy je otworzył usłyszał "powodzenia" od Laury. Spojrzał wtedy na nią, mając nadzieję ujrzeć jej wzrok i wyczytać z niego cokolwiek. Nie uświadczył jednak tego i po chwili odparł tylko "dzięki", po czym wyszedł zamykając drzwi za sobą.
Po drodze do swojej komnaty był tak pochłonięty myślami, że dwa razy skręcił w złą stronę a na końcu przechodząc niedaleko kuchni potrącił służkę niosącą chleb na ucztę. Udało mu się jednak dotrzeć do komnaty w jednym kawałku. Gdy już tam był, usiadł na łóżku i gapiąc się w podłogę myślał o tym co się stało. Po mniej więcej kwadransie położył się i po kilku godzinach rozmyślań zasnął.
avatar
Dorian Hightower
Księżycowy Chłopiec

Księżycowy Chłopiec

Liczba postów : 144
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Harry Arryn on Czw Mar 08, 2018 4:38 pm

1 Kwietnia 336 AC

Harrold miał plan po turnieju odłączyć się od kolumny królewskiej i ruszyć na trakt do niebezpiecznego Dorzecza, gdzie tam miały go czekać doświadczenia z poznaniem smaku wojny oraz samowoli bandytów. Arryn nie zamierzał się bezczynnie przyglądać takiemu zbiegu sytuacji, tylko jak prawdziwy rycerz, obronić prostaczków na tyle, ile tylko będzie mógł. Będą mu potrzebne do tego fundusze korony, ponieważ potrzebował zapasowego konia, dwóch włóczni, ćwiekowaną ladre na świeżo kupionego rumaka, prowiant na drogę, porządny namiot, mapę Dorzecza, specyfiki do oczyszczania raz, jak i do ich łatania. Do tego także dochodziła jakaś sumka, by móc od czasu do czasu odwiedzić jakiś zajazd, gdzie tam książę zje sobie ciepłą strawę, przygotuje się do wycieczek na bandytów, jak i bezpiecznie zaśnie. Wszystkie te sprawunki przekazał panu Baelish'owi, bo przeto znał on sztuczki wyczarowywania złotych smoczków za ucha bądź srebrników w kieszeni. Zaraz po tym młodzian leciał na zakupy.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 124
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Harrold Arryn on Wto Maj 15, 2018 6:14 pm

5 kwietnia, około południa

Po rozmowie z Jasperem w bibliotece, Harrold udał się na umówione spotkanie z królem Skały. Szczerze mówiąc, był zdziwiony, że król Lancel nalegał na spotkanie w sypialni Harrolda. Niemniej jednak, posłusznie czekał w swych komnatach.

-Wasza Miłość- powstał i przywitał się skinieniem głowy- dziękuję na znalezienie czasu na spotkanie.
Lancel mógł zauważyć, że Harrold jest nieco zakłopotany. Arryn pozwolił sobie na małe przemblowanie pomieszczenia- odsunął (rękami swych ludzi oczywiście) spod ściany sekretarzyk i postawił go na środku pomieszczenia oraz przygotował krzesła po obu stronach biurka. Dzięki temu, komnata wydawała się ciut bardziej przygotowana do formalnych rozmów.

-Winszuję wspaniałego turnieju oraz wesela. Modlę się o pomyślność młodej pary.
- zaczął od zwykłych uprzejmości, widać jednak było, że coś gryzie starego Arryna. Mimo to, Sokół postanowił zapytać o jeszcze jedną kwestię, zanim doszedł do sedna:
-Mój wnuk, Jasper, powiedział mi, że Twój wnuk, Panie, zechciał zostać jego giermkiem i ruszyć z nami do Doliny. Ja ze swojej strony nie widzę żadnych problemów, a czy Ty, królu, masz jakieś obiekcje?

Sprawa była na tyle ważna, że stary Sokół nie przedłużał już uprzejmości i przeszedł do sedna:
-Czy rozmawiałeś, Panie, z Wielkim Septonem? Ja rozmawiałem, poprosił mnie o udział w pewnej sprawie. W związku z tym chciałbym zadać nieco wścibskie, acz konieczne pytanie: jakie zamiary ma królestwo Skały wobec Dorzecza?- zapytał. W napięciu oczekiwał odpowiedzi.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Lancel Lannister on Czw Maj 17, 2018 6:29 pm

Lancel przyszedł ubrany w eleganckie szaty. Na głowie miał prostą koronę króla Tywina. Na twarzy zaś gościł mu chłodny, acz łagodny uśmiech.
-Królu Harroldzie, oczywiście, że zawsze znajdę czas dla Waszej Miłości. - Lancel odwzajemnił uprzejmości.
Był nieco zdziwiony przemeblowaniem pokoju gościnnego, ale nie miał nic przeciwko temu. Jak tylko goście opuszczą Skałę wszystkie pokoje gościnne powrócą do swojego idealnego stanu sprzed wizyty.
-Och, cieszę się, że Wasza Miłość znalazł turniej i wesele wspaniałym. Ja również modlę się za młodą parę, niech Siedmiu da im szczęście.
Tak, Lancel wiedział, że Tyrek został giermkiem Jaspera.
-Nie mam nic przeciwko. Wnuk już jakiś czas temu prosił mnie o znalezienie mu rycerza, u którego mógłby służyć, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Niezmiernie się cieszę, że nie dość, że rycerz sam się znalazł, to jeszcze z tak wielkiego rodu. - uśmiechnął się szczerze. To mu odejmowało sporo pracy.
Wtedy też Harrold przeszedł do rzeczy. Było to bezpośrednie pytanie, które mogło nawet ujść za niegrzeczne, a co najmniej nietaktowne. Arryn chciał się dowiedzieć jakie plany ma Skała. Lancel lekko się zmarszczył.
-Tak, rozmawiałem z Wielkim Septonem, ale o niczym konkretnym. Co zaś do Dorzecza, to myślę, że moje plany mogę już zdradzić, gdyż nic już im nie zaszkodzi. Niech król Arryn zatem wie, jeżeli tak bardzo musi, że Skała ma zamiar pokonać samozwańczego króla Tully'ego i objąć jego ziemie bratnią pomocą.
avatar
Lancel Lannister
Tryb Górali

Tryb Górali

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Harrold Arryn on Sob Maj 19, 2018 5:13 pm

Acha , pomyślał zażenowany Arryn. Lannisterowie zamiast zająć się swoim poletkiem lub walką z niewiernymi, wymyślili sobie jakiś powód, by zaatakować ziemie Tullych. Harrold przypomniał sobie, dlaczego trzydzieści lat wcześniej Dolina odcięła się od tego całego cyrku. Miał nadzieję, że Lancel nie wygarnie mu zaraz, że Harrold nie powinien nazywać się Arryn. Król Doliny mógłby wtedy nie powstrzymać się od wybuchnięcia śmiechem.
Sokół być może dał po sobie poznać lekkie zażenowanie, nie widać było po nim jednak ani śladu wesołości.
Nieważne, przejdźmy do rzeczy, uspokoił się.
-Królestwo Doliny nie wtrąca się w konflikty państw Andalów, niemniej pragnę wyrazić ubolewanie, że ludzie dzielący ze sobą krew i Wiarę stają przeciwko sobie. - oświadczył beznamiętnym tonem ale następne słowa wypowiadał już bardziej ożywiony- Tym bardziej, że wszyscy Andalowie mają wspólnego wroga.
Moja rozmowa z Jego Wielką Świątobliwością była za to bardzo konkretna- Wielki Septon poprosił mnie o odwiedzenie Raventree Hall i namówienie króla Myle'a Blackwooda o nawrócenie się na jedyną słuszną Wiarę. Jeśli ten się nie zgodzi- Dolina przy wsparciu Wiary Wojującej zamierza wyciąć ostatnie ognisko wiary w drzewa na południu. Ze względu na poparcie Burzy i być może Północy dla Trydentu Północnego, może to być trudne zadanie. Szanse na pokojowe załatwienie sprawy oceniam na niskie, ze względu na czyny królów Przeprawy i Trydentu Południowego, niegodne cywilizowanych ludzi
- spojrzał teraz Lancelowi głęboko w oczy-Wasza Miłość jest uważana za osobę wielce pobożną. Czy Zachód pomoże więc swoim braciom w Wierze w tej świętej wojnie?
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 102
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Pokoje Gościnne I

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach