Lewy brzeg Selhoru

Go down

Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Pon Maj 14, 2018 8:19 pm

[...]
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Pon Maj 14, 2018 8:27 pm

02/04/336 AC

Nosząc obfite pokłady entuzjazmu, skromna grupa Poszukiwaczy rozpoczęła ekspedycję wzdłuż lewego brzegu rzeki. Podróżowali konno, wybierając drogi przystępne, niepiaszczyste. Dźwigane przez wierzchowce torby wypchane były najróżniejszymi narzędziami oraz przedmiotami niezbędnymi do długiej wędrówki. Poszukując bandytów, bądź wskazówek mogących nakierować drużynę na trop, gnali w stronę początku Selhoru. Na przedzie zgrupowania jechał Jacqos, pełniąc jednocześnie rolę obserwatora. W samym środku Illar, zaś Horos i Lea osłaniając go, po bokach.
W dłoniach jasnookiego spoczywała wówczas mapa. W przeciwnym razie mogliby najzwyczajniej zgubić się na nieznanych dotąd terenach. Dodam również, że poruszali się całkiem ostrożnie, woleli uniknąć bezpośrednio spotkania z przeciwnikiem. Kapłan nie przybliżył bowiem jego dokładnej liczebności. Niestety większość informacji wciąż pozostawała nieznajoma.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Delvin Blackthorn on Pon Maj 14, 2018 8:51 pm

02/04/336AC

Było wyjątkowo cicho... i głucho. Delvin zatrzymał rumaka, którego kupił od stajennego w Selhorys i rozejrzał się po dziczy, jaka tu rosła. Co jakiś czas słyszał jakiś odgłos, bogowie wiedzą jaki. Na pewno Blackthorn nigdy wcześniej nie słyszał tego zwierzęcia, czy czym to było. 
W tych rejonach był od dnia poprzedniego, podczas którego wypakował się i ugościł w najbliższym zamtuzie Selhorys. Spędził tam większość nocy, zaś nad świtem ruszył konno z najpotrzebniejszymi mu rzeczami na krótką wyprawę, by się rozeznać w temacie. Miał ze sobą swój kochany miecz, ubrany był w swą zbroję, zaś w tobołkach miał suchy prowiant, który mu się przyda, jak gdyby miał zostać w terenie dłużej, niż przypuszczał. 
Nie czuł się najlepiej. Osiem dni podróży morskiej i jeszcze... inne powietrze (bądź inna przyczyna) sprawiało, że Delvina od samego początku bolała głowa, lecz nie tak intensywnie, by nie mógł funkcjonować. Czasami miał zwidy, a innym razem nagle się pobudzał i...
Był bez planu, bez czegokolwiek. Gdyby go widzieli, co niektórzy nazwaliby go głupcem, nie wiadomo bowiem co się kryje w krzakach i lasach. Ani gdzie droga, jaką podążał prowadziła. 
Stanął na rozstaju dróg. Jedna ścieżka prowadziła wzdłuż rzeki, zaś druga w głąb lasu, który był obok. Już miał ruszać, gdy usłyszał... coś. Jak gdyby tupot koni... na pewno więcej niż jednego. Delvin przekręcił głową, by strzelić karkiem, po czym zszedł z konia, wyciągając miecz z pochwy i kładąc go sobie na ramieniu. Wziął konia za uzdę i zaprowadził szybko wgłąb lasu, gdzie zawiązał go o jakieś drzewo, by nie uciekł. Sam zaś wyszedł na drogę, zaś chwile potem zauważył czwórkę nieznajomych, każdy na koniu. Normalny człowiek by się przeląkł i od razu karcił się za swą głupotę, lecz nie Blackthorn. Ten śmiało wyciągnął miecz do góry i zakrzyknął do przybyszy:
- Stać! - Stał im na drodze. Niewątpliwie był szalony. I głupi, nawet nie pomyślał, że owi ludzie nie będą chcieli stawić mu na wyzwanie. Mogli przecież go po prostu stratować i pojechać dalej, chwile po oskubaniu jego trupa z najcenniejszych rzeczy. 
avatar
Delvin Blackthorn

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Pon Maj 14, 2018 9:07 pm

Zaczęło się. Minęło raptem piętnaście minut spokoju. Ciszę, która panowała wśród podróżujących Poszukiwaczy przerwał nieznajomy z orężem na ramieniu. Pierwszym, który zareagował był Jaqos, sięgając do kabury po broń oraz schodząc susem z konia. Nim jednak przystąpił do narwanej szarży, co też miał w zwyczaju, rzucił prędko do Illara.
Tylko jeden, damy radę. – W tym samym czasie Lea napięła łuk, a obojętny Horos jak gdyby nigdy nic, siedział wciąż na swym karmelowym rumaku. Młodemu przywódcy jednakże coś nie pasowało. Zamyślił się na moment, by ostatecznie unieść powoli dłoń ku górze. Zatrzymał tym swego kompana, zwracając w jego stronę jasne niczym śnieg spojrzenie. Przybłęda z pewnością nie należał do zgrupowania bandytów. Nosił dość ciężką zbroję i zachowywał się w zupełnie inny sposób niżeli przystało na dobrego rozbójnika. Ill wolał zainprowizować.
Mam wrażenie, że to obcy. Nie znam się na akcentach, choć ewidentnie nie pochodzi z dorzecza Rhyone. – Illar pociągnął delikatnie za wodze, a koń wykonał pięć tupnięć w przód, wyrównując się z koniem Jaqosa. Wówczas nawiązał bezpośredni kontakt wzrokowy z nieznajomym. – Połóż miecz na ziemi i idź w naszą stronę. – Odparł dość poważnie. Dwójka kamratów była przygotowana do ewentualnego ataku. To pozwoliło Illarowi zachować zimną krew.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Delvin Blackthorn on Wto Maj 15, 2018 1:43 pm

Widząc reakcję przybyszy, Delvin uśmiechnął się paskudnie do siebie, nie odrywając wzroku od narwanego mężczyzny, który to od razu chciał rzucić się w potyczkę. Blackthorn przybrał odpowiednią postawę, bokiem do przybyszy. W owej chwili jedyne co mu przeszkadzało to ta kobieta, która napięła łuk. Tego nie przemyślał, a też nie za bardzo miał za czym się ukryć. Nie miał przy sobie tarczy, a odbić strzały raczej mu się nie uda. Pozostaje mu uniknąć, co może być cholernie trudne, biorąc pod uwagę, że przyjdzie mu walczyć również z kilkoma innymi przeciwnikami. Już się przygotowywał mentalnie na potyczkę, gdy nagle jeden z nich, najwyraźniej dowódca, podniósł dłoń do górę. Wszystko jakby zamarło w miejscu, nawet Delvin bał się poruszyć. Gdy minęło kilka sekund (a moźe minut?), Delvin zrobił młynek mieczem i ustawił się ponownie w pozycji, co chwile niezaiważalnie cofając się do tyłu. Za nim były drzewa, za którymi mógłby się ukryć przed strzałami.
Był na tyle uprzejmy, że dał im chwile na rozmowy, przemyślenie obecnej sytuacji. Jednak gdy usłyszał to co powiedzieł ich dowódca, Delvin zaśmiał się krótko.
- Koleżko, nie wyszedłem tu na środek drogi i nie zdzierałem sobie gardła po to, by sobie pogawędzić i oddać wam miecz. Chce się... sprawdzić. Dlatego schodźcie z rumaków, wyciągajcie stal i chodźcie! - W jego oczach błyszczał obłęd, szaleństwo, które zwykle było uśpione. Czekał na reakcję nieznajomych. Nie myślał - nigdy mu to nie wychodziło. Po prostu oczekiwał, że zaraz będzie mógł skrzyżować miecz z kimś z przybyłych.
avatar
Delvin Blackthorn

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Wto Maj 15, 2018 2:49 pm

W ramach odpowiedzi na słowa nieznajomego, Illar uwidocznił delikatny zarys uśmiechu na twarzy. Bynajmniej nie kpił z przeciwnika. Swe jasne oczęta raz jeszcze przeniósł na narwanego Poszukiwacza, który z mieczem w dłoni i zbroi na ciele czekał jak na rozkaz.
Cholerne déjà vu. Jaqos, ten narwaniec przypomina mi Ciebie i sytuację, w której się poznaliśmy. Z wyjątkiem, że tamtego dnia nie potrafiłeś ani trochę powściągnąć nerwów i zamiast gawędzić, jak ten o przed nami, to od razu się rzuciłeś. – Zaśmiał się pod koniec, trzymając mocno konia za wodze. – Niech będzie, możesz z nim walczyć. – Zwrócił się do towarzysza, po czym dodał kilka słów nieco cichszym tonem, by jeno agresywny Poszukiwacz to usłyszał. – Tylko nie waż mi się go zabijać. – Następnie wyprostował się, wzrok zapuścił na stojącego kilkanaście metrów wprzód przeciwnika i odrzekł do reszty grupy.
Stawiam złotego smoka na Jaqosa. Horos, Lea? – Wyczekał odpowiedzi, po czym ruchem dłoni dał gest Jaqosowi do ataku. Ten zaś nałożył hełm i ruszył do stalowego tańca.
Wątpię by w obecnej sytuacji ktokolwiek był w stanie powalić naszego, szczególnie w walce jeden na jednego. Również stawiam jednego złotego na Jaqosa. – Młode dziewczę rzuciło ciepłym głosem, nie spuszczając spojrzenia z siedzącego na koniu, wprawdzie tyłem do niej, Illara. Jedynym obojętnym był jej brat, blondyn, choć i on w końcu się odezwał.
Nie bierzecie pod uwagę najważniejszych elementów. Jegomość nosi lekką zbroję, a nasz kochany grzeje się w ciężkiej. Nie dość, że nieznajomy wygląda na sprawnego fizycznie, to ze względu na ciężar będzie mu łatwiej wykonywać uniki. No i do tego wspomniany skwar. Stawiam trzy złote smoki na dziwaka. – Zakończył swą wypowiedź nutką pewności siebie, po czym zrównując konia z Illarem i Leą rozpoczęli doglądać walki.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Maj 15, 2018 10:17 pm

Dwaj wojownicy stanęli naprzeciw siebie. Jaqos, bardziej nawet od Delvina, łaknął walki. I to on, rozpoczynając walkę rzucając się bez namysłu do szarży, zaatakował pierwszy. Wziął jednak na tyle duży zamach, że Delvin nie był w stanie uskoczyć i został trafiony po lewej ręce. Cios nie był jednak wystarczająco silny i miecz jedynie ześlizgnął się po jego zbroi. Wyprowadził kontruderzenie, wykorzystując dekoncentrację Poszukiwacza po ataku, lecz trafił jedynie w jego tarczę, którą ten w ostatnim momencie zdołał się zasłonić. Jaqos wykorzystał to. Popchnął z całej siły swoją tarczą, wytrącając Delvina z równowagi i wyprowadził cios w stronę jego głowy. Zdezorientowany i wyprowadzony z równowagi Delvin nie był w stanie odskoczyć ani się bronić, a miecz przemknął przez jego obronę i trafił dokładnie w szyję. Wyglądało to na przypadkowe trafienie, choć postronny obserwator mógłby dostrzec pewną dozę celowości u wojownika. Krew trysnęła obficie w twarz Jaqosa. Blackthorn mógł tylko poczuć jak zaczyna drętwieć mu ciało. Poczuł w ustach smak ciepłej krwi, a potem jedynie zimno i ciemność. Tracąc kontrolę nad swoimi kończynami upadł na ziemię i niedługo potem wyzionął ducha. Jaqos zamarł widząc to. Wydawał się skonsternowany i sam tym zaskoczony. Spojrzał z niedowierzaniem na trupa (chociaż wszystko wyglądało trochę teatralnie). - O kurwa! Przepraszam! Uciąłem Ci głowę! – Po czym odwrócił się do reszty poszukiwaczy i rzucił: - Kurwa, kurwa, kurwa! To było niechcący, naprawdę! –

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Wto Maj 15, 2018 10:51 pm

Gdy ciało nieznajomego osunęło się na ziemie wypełnione ciepłą krwią, Illar zjechał po boku konia. Wyglądał na niesamowicie podekscytowanego. Wymienił pewne siebie spojrzenie z resztą grupy, po czym idąc w stronę mięśniaka poklaskiwał beznamiętnie. Towarzyszący mu krok wydawał się nad wyraz spokojny, wręcz szalenie dziwaczny.
Jaqos, Jaqos... Mój ukochany wojownik, który zawsze stanie w obronie Poszukiwaczy. – Podszedł bardzo blisko trupa, lecz większą uwagę poświęcił narwanemu. Wolnym ruchem, gorącymi dłońmi, ściągnął hełm kamrata, po czym z pełnym impetem strzelił go z liścia. – Debil! Mówiłem Ci, że masz go nie zabijać. Odebrałeś kolejne ludzkie życie, choć przeto mówiłeś, że wolisz unikać. Potraktuję to jednak jako wypadek i... niech będą dwa dni przy bardzo, bardzo, bardzo skromnych racjach. – Twarz młodego przywódcy pobladła, lecz kontynuował wypowiedź, tym razem zapuszczając jasne oczęta w stronę dwójki na koniach. – Lea, sprawdź jego rzeczy. Wszystko, co może nam się przydać upchaj w torbach. Najszczególniej złoto. Horos, rozejrzyj się na koniu w okolicy. Nie sądzę, by nieznajomy podróżował pieszo. Być może znajdziemy gdzieś jego rumaka. A ty, Jaqos, masz przed sobą najcięższe zadanie. Pochowaj trupa. – Rzucił Illar zimnymi słowami, by po raz pierwszy spojrzeć na nieznajomego z bliska. Przypatrzył mu się bardzo uważnie.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 16, 2018 11:00 pm

Illar co prawda próbował trafić Jaqosa, ale ten szybkim ruchem ręki precyzyjnie złapał jego rękę w przegubie. Drugą ręką sam spróbował wyprowadzić cios, niestety nie trafiając w Illara. Skończyło się więc na tym, że groźnie na niego popatrzył i oznajmił: - Nigdy więcej nie waż się mnie uderzać. - odpowiedział mu srogim głosem i puścił jego rękę. Dodał zaraz: - I to był kurwa wypadek! Nie będę za to dostawał mniejszych racji! Co Ty myślisz, że będziesz mnie traktował jak pierdolonego psa? - rzucił, wyraźnie zdenerwowany zachowaniem Illara. Zaraz potem jednak nie miał problemu z uprzątnięciem trupa. Wziął go i wrzucił do rzeki obok. Co się będzie przejmował jakimś jego pogrzebaniem?
Horos wsiadł na konia i pojechał objechać okolicę. Lea z kolei dokładnie przeszukała trupa. Oprócz będących na wierzchu miecza bastardowego i lekkiej zbroi, znalazła mieszek złota z sumą  8 Złotych Smoków, 1 Srebrnego Jelenia i 14 Miedzianych Gwiazd. Znalazła też fiolkę z dziwną, czerwoną cieczą w środku.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Sob Maj 19, 2018 9:47 pm

Sytuacja pomiędzy Illarem, a Jaqosem była coraz bardziej napięta. Młodszy, niższy, spoglądał na towarzysza z wielką pogardą, jak i zawiedzeniem. Bezpośredni atak z liścia nie wyszedł, a wielka szkoda. Wówczas przywódca zgrupowania pobladł jeszcze bardziej, choć wszystko zamierzał sprostować. Nie czuł się przy żadnym z nich mniejszy. Każdy znał swe miejsce.
Myślę, że tak. Przez dwa dni bardzo skąpe racje, aż zrozumiesz, by następnym razem panować nad swoim zamachem. To co dzisiaj pokazałeś jest idealnym odzwierciedleniem twojego charakteru sprzed kilku lat. Pamiętam, jak do nas dołączyłeś, zepsuty i nędzny. Na niczym innym tak bardzo nie opierałeś sensu swego bytu, jak na gniewie. A my wyciągnęliśmy do Ciebie pomocną dłoń. Uczyliśmy Cię panować nad zachowaniem, nad poskramianiem wewnętrznego szaleństwa i mściwości. Nie zapominaj o tym, co nam wszystkim tutaj obecnym obiecałeś. – Mina Illara z każdym słowem była coraz bardziej ponura. – Każdy z nas może reagować nerwowo, lecz ty jesteś osobą, która winna nad tym panować najszczególniej. Jeżeli sytuacja powtórzy się raz drugi, nie będzie dla Ciebie wokoło nas miejsca. – Nie czekając na odpowiedź ruszył w stronę Lea, która badała przedmioty nieznajomego. Złote monety zostały schowane do sakiewki, zaś pozostałości poszczególnie ulokowane w torbach. Jeżeli chodzi o dziwną ciesz, Ill zadbał by nikt jej nie dotykał, ani nie wąchał dopóki nie wrócą do miasta i zapytają kupców o zdanie. Gdy wszystko było zapakowane, a Horos powrócił, ruszyli tą samą drogą w poszukiwaniu bandytów.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 19, 2018 11:22 pm

Tego już było za wiele dla, i tak już zdenerwowanego, Jaqosa. Illar przesadził już próbując go uderzyć i bezpodstawnym (zdaniem Jaqosa) karaniem go, ale grożenie wywaleniem z grupy przelało czarę goryczy. Splunął, dodając jedynie: - Pieprz się. - rzucił, coraz bardziej czerwony na twarzy. Prawie był gotów wyciągnąć miecz i już sięgnął prawą ręką do pasa, ale w porę się powstrzymał. Mimo wszystko trochę im zawdzięczał i nie zamierzał tego rozwiązywać w taki sposób. - Oddaj mi czwartą część złota. Jeżeli zamierzasz mnie dalej traktować jak swojego psa na posyłki, to wolę odejść. - wycedził przez zęby, starając się jeszcze zachować spokój. - Poszukam szczęścia na własną rękę. - wszystkiemu mogła się przypatrywać Lea, Horos zaś jeszcze nie wrócił i wciąż szukał w okolicy śladów.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Pon Cze 18, 2018 1:33 am

Napad agresji ze strony mięśniaka został podsumowany zwykłym wzruszeniem chudych ramion Illara. W trakcie słuchania emocjonalnej wypowiedzi, dosiadł swego konia. Atmosfera między zgromadzonymi wydawała się powoli studzić, toteż przywódca wyciągnął z sakwy kilka złotych monet, jako że tyle posiadali i oddał najsilniejszemu z nich. Wkrótce też postanowił się odezwać.
Możesz zachować swój ekwipunek, choć wprawdzie należy do grupy, nie do Ciebie. Mam nadzieję, że odnajdziesz spokój na swej drodze, a może kiedyś jeszcze do nas dołączysz. – Nie spuszczając wzroku z horyzontu, czyli nie zwracając ocząt nawet na moment w stronę zbulwersowanego, młodzian pociągnął za wodze, by ruszyć naprzód. – Lea, zawołaj Horosa, ruszamy dalej. Mamy zadanie do wykonania. – Dowodzący grupą znał każdego członka z osobna. Bardzo dobrze wiedział o ich ambicjach, lecz jeszcze bardziej o więzi, która przez ostatnie lata wyrosła między nimi. W głębi duszy wierzył, że Jaqos zmieni zdanie, ochłonie i wróci do nich w odpowiednim momencie. Teraz jednak nie miał nic do dodania.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 21, 2018 6:44 pm

Jaqos tylko wziął mniej więcej tyle pieniądzy, ile zabrali od zabitego i ograbionego mężczyzny, i wyruszył w kierunku miasta. Szedł nerwowym krokiem, widocznie wciąż zdenerwowany. Kto wie, może jeszcze kiedyś się zobaczą, ale na razie nic na to nie miało wskazywać.

A więc ruszyli...  Poruszali się powoli i ostrożnie, wzdłuż rzeki, wciąż mając baczenie, gdyby napotkali kolejne grupy bandytów. Pierwsze godziny mijały spokojnie, nie napotkali niczego wartego uwagi. Ot jakieś bagna, gdy Selhoru się bardziej wylała, pojedyncze chatki, jakieś kawałki drewna spływające rzeką... Droga jednak z czasem stawała się coraz gorsza. Przede wszystkim doskwierały im latające w powietrzu owady. Krwiożercze komary kąsały niemiłosiernie, a do tego wszędzie lepiły się denerwujące ich i utrudniające identyfikację komarów muchy. Droga zaś coraz bardziej się zapadała i ich podróż mocno zwalniała. Jednak i nie to było najgorsze. Lea zwróciła uwagę na pojedynczą kłodę niesioną wraz z wodą gdzieś daleko przed nimi. Zaczęła się nagle... poruszać. Zbliżała się do brzegu, aż w końcu w niego "uderzyła". Zaraz jednak wyłoniła się z wody, a to co zdawało się być kłodą, okazało się teraz wielkim i strasznym jaszczurolwem. Oblizał się, spoglądając na przybyszy. Wyglądał na głodnego, a podróżnicy wyglądali na dobrą przekąskę. Zęby miał jak sztylety, a i wielkości był sporej. I, stojąc z dwadzieścia jardów przed nimi, szykował się do skoku.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Wto Lip 17, 2018 8:45 pm

W dalszej, monotonnej podróży zmęczony Illar błądził smutnymi myślami o Jaqosie. Wszakże nie opuszczała go nadzieja, iż stary drań powróci. Choć jak się wkrótce okazało, zamiast niego, drogę zastąpił im jaszczurolew. Takie brzydkie, niskie coś posiadające ostre niczym brzytwa zębiska. Aczkolwiek znajdował się dwadzieścia jardów przed grupą, czyli około osiemnastu metrów. Biorąc pod uwagę posturę stworzenia, szczególnie jego masywność i krótkie nóżki, młody przywódca wywnioskował, iż z pewnością nie porusza się żwawiej niżeli wytrenowane konie.
Rozproszyć się! Zachować duży dystans między stworzeniem. Nasze wierzchowce biegają szybciej, wprawcie je w ruch! Lea, musisz ściągnąć te monstrum z odległości, bądź wypłoszyć je do wody. Za nic nie wdawajmy się w walkę bezpośrednią! Nie mam zamiaru stracić kolejnych towarzyszy. Ruszać się! – Głos młodziana był niski i rozbrzmiał niczym bity dzwon w kościelnej wieży. Samemu pociągnął za wodze i ruszył po ukosie do tyłu.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lip 17, 2018 11:57 pm

Z początku wszystko szło po myśli Illara. Wszyscy rozproszyli się i znaleźli w bezpiecznej odległości. Potem Lea wyjęła łuk i rozpoczęła ostrzał jaszczurolwa. W tym czasie zaś wszyscy wciąż uciekali na koniu i unikali starcia z podbiegającym do nich zwierzem. Choć trzeba było przyznać, że jak na warunki fizyczne, to bestia poruszała się zadziwiająco szybko. Lea celnie jednak strzelała z swojego łuku. Kolejne strzały trafiały w tors zwierza i pomimo jego łusek, zaraz poleciała z nich krew. Zwierz wyraźnie się przestraszył i skulony, nie mogąc dosięgnąć żadnego z wędrowców, uciekł z powrotem do wody.
Ruszyli w drogę. Dalsza była tak samo męcząca jak wcześniej. Te nieszczęsne komary każdego by zniszczyły na duchu. Dzień jednak powoli dobiegał końca i zapadał zmrok. Do celu swojej podróży jeszcze nie dotarli, a trzeba było się zastanowić, jak spać w takim miejscu? I czy w ogóle?

Szop Pracz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Illar on Sro Lip 18, 2018 8:58 pm

Jaszczurolew pokonany! No prawie, ta cwana bestia uciekła do wody. A wraz z nią zniknęły marzenia o znakomitym handlu łuskami, szponami i kłami. Cóż, dobrą stroną medalu jest fakt, iż wraz ze zwierzęciem zniknęło również zagrożenie. Gromada poszukiwaczy mogła ponownie udać się w podróż. Koszmarną, długą i monotonną szarpaninę z przebrzydłymi komarami. Latały one pod osłoną wieczoru, a Illar korzystając z tego faktu postanowił rozpalić pochodnie, coby ogniem odstraszyć wkurzające owady. Bądź, co bądź powinno zadziałać.
Zaraz będzie ciemno. Powinniśmy poszukać schronienia. To miejsce przyprawia lekko o dreszcze, lecz nie możemy marnować swych sił na ciągłą gonitwę za niczym. Oddalmy się trochę od rzeki i znajdźmy odpowiednie miejsce. Jeżeli zapewni nam względne bezpieczeństwo, odpoczniemy. Jeden z nas będzie trzymał wartę na zmianę aż do wschodu słońca. W międzyczasie, gdy ja i Horos będziemy składać prowizoryczne posłanie z gałęzi i liści, ty Lea poszukasz jakiejś niedużej zwierzyny do zjedzenia. Twoje łowieckie umiejętności winny być idealne. Rozpalimy małe ognisko, a na żarze upieczemy mięsiwo. Wyruszymy o świcie. – Młodzian pociągnął za wodze, jeżeli w otoczeniu nie znajdowała się kolejna bestia. W bukłaki napełnił wodę z rzeki. Wolałby jednak, by została odpowiednio przefiltrowana przez liście. Potem zaś cała trójka przystąpiła do powyższego planu.
avatar
Illar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 07/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lip 20, 2018 9:59 am

Illar zdawał się uważać na wszelkie zagrożenia. Przefiltrowana woda nadawała się już do picia, odsunięcie się od rzeki zniwelowało zagrożenie pojawienia się kolejnych jaszczurolwów. Sprytnym było także użycie pochodni do odstraszenia owadów. W porę, albowiem mówiło się, że mogą przenosić różnego rodzaju choroby. Jedynie Lea wróciła z pustymi rękoma. Na tym trudnym do życia terenie niewiele zwierząt nadawało się do jedzenia. A te które były, przez wiele lat ćwiczyły się w ucieczce przed jaszczurolwami i złapanie ich nie było takie proste. Tym razem podróżnicy musieli obejść się smakiem. Podróżnicy urządzili sobie wygodne posłanie i rozpalili ognisko, odstraszające latające komary i na którym mogli upiec jakieś mięso, choć raczej to z ich ekwipunku podróżnego. Mogli ze sobą jeszcze chwilę porozmawiać, nim poszli spać.
Była jeszcze wczesna noc, a wartę pełnił akurat Illar. Nic dotąd  nie zakłócało spokoju obozu. Zdawało mu się jednak, że coś w krzakach się rusza. Ot, raz tylko trochę zaszeleściły, innym razem poruszył się cień w promieniach księżyca. W końcu jednak, zupełnie niespodziewanie, z krzaków wyskoczyła naga, śniada dziewczyna i wbiegł w kierunku obozu. Miała ciemne włosy i brązowe oczy. Jeszcze młoda, choć zdecydowanie przeciętnej urody. Wyglądała na bladą i roztrzęsioną. Rzuciła się w objęcia na Illara i pisknęła:
- Ratuj!
Szop Pracz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Lewy brzeg Selhoru

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach