Wybrzeża Zachodu

Go down

Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 7:06 pm

~~~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 7:29 pm

16 kwietnia 336 AC, południe

Wody Morza Zachodzącego Słońca wyniosły Gerolda spokojnie na brzeg. Widać bogowie nad nim czuwali. Jakimś cudem nie utopił się w głębokiej wodzie. Miał dużo szczęścia - w końcu sam nie umiał pływać. Jego ciało wygodnie ułożyło się na Zachodnich piaskach. I tam jednak pewnie byłby umarł, gdyby przypadkiem nie znalazł go jeden z rybaków, przechodzących akurat w okolicy. Od razu przystąpił mu do pomocy. Pomógł mu pozbyć się części wody z płuc i, po udzieleniu pierwszej pomocy, rezygnując z codziennej wyprawy rybackiej zaniósł go do swojego domu. Niesiony na plecach rybaka karzeł obudził się. W ustach czuł smak soli, tak jak w całym przełyku. Cały był mokry, zaś jego mięśnie - po długiej walce o przeżycie, wycieńczone. Jego ubranie, na szczęście tylko jedno z tych najprostszych, było mokre i podziurawione. Woda zabrała mu także sakwę ze złotem: został więc w zasadzie bez niczego.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Gerold Hill on Pon Maj 14, 2018 2:24 pm

Cóż to był za kurewski sztorm. Prawie był w stanie uwierzyć, że ci pierdoleni bogowie Żelaznych postanowili pokarać ich za splądrowanie wyspy, jednak każdy przecież wie, iż są oni jedynie wymysłem zdegradowanego od pierdolenia fok oraz krabów umysłu tych niedorozwiniętych wyspiarzy. Nie wiedział nawet kiedy znalazł się w wodzie i pogrążył się w ciemności...
Kiedy się obudził poczuł rozdzierający ból mięśni potęgowany podskakiwaniem na... Na czyichś plecach... Czyli, kurwa, żyję... Hehe... Nie tym razem Lance, ty chuju, nie tym razem... pomyślał, po czym zakaszlał, próbując wypluć z płuc resztkę wody. Podrażnione solą gardło piekło go jak dupa małego chłopca po spotkaniu z septonem. Nie chciał marnować niewielu posiadanych sił na rozmowy w tym momencie, więc po prostu pozwolił na razie nieść się nieznanemu osobnikowi. Kiedy w końcu doszedł odrobinę bardziej do siebie, zauważył, że zbliżają się do jakichś zabudowań.
- Gdzie... Ekhm, ekhm... jesteśmy? - zapytał ochrypłym głosem.
avatar
Gerold Hill
Handlarz Wpierdolem

Handlarz Wpierdolem

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 14, 2018 7:29 pm

Zabudowania okazały się małą wioską rybacką. Nie było w niej więcej niż dziesięć domów, a więc i mieszkańców nie mogła liczyć zbyt wiele. Karzeł widział z niej oddalone o jakąś milę morze. Niosący go mężczyzna nie przerwał marszu, gdy usłyszał głos karła. Odpowiedział tylko: - Nad morzem. Zara wróc'im do mojej chałupy. Dom Ci jakie żarcie i dam wyleżeć. Prawie żeś zemarł. - stwierdził i nie mówił nic więcej, albowiem doszli już do wioski. Z słomianych chałupek zaczęli wychodzić ludzie i zbierać się wokół niosącego karła mężczyzny. Krążyły pośród nich różne pytania. Kto to? Skąd się tu wziął? Czy z nimi zamieszka? Co mu się stało? Czemu jest taki niski? Czy kuśkę też ma taką małą? Czy mogą dotknąć jego głowy (podobno przynosi szczęście)? Mężczyzna jednak uciął wszystkie te pytania i wszedł do środka jednej z chałup. Krzyknął na wejście: - Ruto! Znolozłem topielca! Szykuj spanie dla niego i coś do napitku! - Zaraz też pojawiła się ta kobieta, lekko po czterdziestce, bardzo przeciętnej urody. - Juże robię Rukwielu! -odpowiedziała i zaczęła sie krzątać i szukać jakiegoś dobrego posłania. W tym czasie Gerolda dobiegł też zapach jakiegoś gotowanego jedzenia. Czuł woń owoców morza, chyba jakiejś smażonej ryby. Zaraz rybak posadził karła na jakimś łóżku, to jest na zwykłej pryczy, przykrytej przed chwilą przez kobietę większymi ilościami znalezionego na szybko siana. Zaraz też, ta sama kobieta, przyniosła mu dzbanek wody i oznajmiła: - Napijta i klapnijta, musisz tera wyleżeć. Zara będzie rybka, to zjesz i nabierzesz wigory. - z kolei gdzieś zniknął rybak. Wyszedł chyba, choć Hill nie miał pojęcia gdzie.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Gerold Hill on Czw Maj 17, 2018 1:25 am

- Nad morzem - zachrypiał karzeł. - Mhm... To by się, kurwa, zgadzało - mruknął, po czym siląc się na opanowanie głosu zwrócił się już bezpośrednio w stronę prostaczka. - Dzięki ci za pomoc, dobry człowieku. Możesz być pewien, że odpłacę ci się po stokroć za okazaną dobroć, a zawsze spłacam swoje długi...
Wkrótce znaleźli się w wiosce, gdzie wieśniacy zaczęli się do niego złazić. Chyba nigdy w życiu obesrańce karła nie widziały... Na szczęście jego nowy przyjaciel nie zostawił go na pastwę tłumu, a zaniósł do swej chaty i usadził na posłaniu. Przyjął dzban od gospodyni i łapczywie przyłożył do ust, pochłaniając orzeźwiający płyn z wielkim zapałem. Niewielkie strużki wody pociekły mu po brodzie.
- Ach... - westchnął, czując zdecydowaną ulgę. - Dziękuję dobra gospodyni - zwrócił się do kobiety, odstawiając dzban na ziemię lub też jeśli chciała oddając w jej ręce.
Na razie nie miał zamiaru wypytywać gdzie jest. Po pierwsze mimo wypitej wody jeszcze trochę go gardło bolało, po drugie był zmęczony, a po trzecie ta miła kobieta przecież była zajęta gotowaniem i nie chciał jej bardziej kłopotać. Pozostawało czekać.
avatar
Gerold Hill
Handlarz Wpierdolem

Handlarz Wpierdolem

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Maj 18, 2018 7:05 pm

Kobieta spojrzała na karła, po czym odpowiedziała:
- Ni ma problema. Każdy by chciał takich pomocy, gdyby coś mu się trafiło. - wyjaśniła i uśmiechnęła. Zaraz jednak pociągnęłą nosem i stwierdziła: - CHyba gotowe. - i poszła do kuchni. Jeżeli Gerold spróbował także poczuć woń, która przywołała gospodynię, poczuł jedynie woń soli, która wciąż mu zalegałą w nozdrzach. Zaraz jednak miła kobieta wróciła, niosąc ze sobą, w glinianym naczyniu, mocno przysmażoną rybę (chyba makrelę) z różnorodnością wszelkiego rodzaju warzyw, które można znaleźć na prawie każdym polu. - Na zdrówko. Jedz do syta. - powiedziała i siadła obok, obserwując działania karła. - Skądś się wzioł? Rzadko widać tu tokich mołych topilców. - zaraz też, martwiąc się o stan zdrowia gościa, spytała: - Wszyściutko zdrowo? Czugoś iszcze przynyeść?

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Gerold Hill on Nie Maj 20, 2018 3:27 pm

- Prawda to - przytaknął kobiecie.
Wkrótce też wiejska kobita przyniosła mu rybę z warzywami, a musiał przyznać, że był cholernie głodny. Z tego też względu szybko wziął się za pożarcie zaserwowanego mu dania, wcinając je jakby nie dane było mu choćby spojrzeć na jedzenie przynajmniej z tydzień. Nie wyglądało to może wielce dworsko czy kulturalnie, ale teraz nie bardzo się tym przejmował. Kiedy przynajmniej połowa potrawy już zniknęła, karzeł przełknął to co miał w ustach i zwolnił nieco, aby odpowiedzieć gospodyni.
- Żeglowałem z moimi kompanami na południe, kiedy zaskoczył nas kurewski, pani wybaczy, sztorm - powiedział. - Wypadłem za burtę i morze wyrzuciło mnie na brzeg w okolicy - wyjaśnił krótko swoją sytuację i dokończył jeść. - Zaprawdę zacna potrawa, zamkowe kuchty chowają się przy pani umiejętnościach - stwierdził, oddając gospodyni puste naczynie. - Całuję rączki.
Hmm... Wypadałoby teraz zorientować się gdzie jest by nadgonić Wybrańców. Jego zastępcami byli dobrzy przyjaciele karła, a więc miał nadzieję, że opóźnią podróż i spróbują poszukać go na wybrzeżu, albo przynajmniej zaczekają chwilę dłużej w Lys. Zresztą po sprzedaży niewolników mieli tam przeprowadzić nabór by uzupełnić straty oraz pozwolić by chłopcy odpoczęli w tamtejszych domach rozkoszy oraz tawernach. Ostatnio wiele żeglowali i spalili dwie twierdze.
- Wybacz, żem się nie przedstawił, dobra gospodyni - zwrócił się do kobiety, idąc za nią jeżeli ta odeszła. - Zwą mnie Gerold Hill, jestem naturalnym synem Tyriona z rodu Lannisterów. Powiedz mi, jak daleko jesteśmy od Lannisportu i czy jest to w okolicy ktoś posiadający wóz lub konia, kto mógłby mnie tam co prędzej zabrać? Zapewniam, że za twą dobroć odpłacę się tobie oraz twej rodzinie po stokroć!
avatar
Gerold Hill
Handlarz Wpierdolem

Handlarz Wpierdolem

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 20, 2018 11:08 pm

Gospodyni patrzyła uśmechnięta, jak Gerold zajada się jej jedzeniem. Zawsze była zadowolona, jak komuś smakowało jej jedzenie. Historia karła z kolei bardzo ją zaskoczyła. - Wideć Matka się nad Tobom zlitwała. - powiedziała z przejęciem. - W winkszości przypadków ludzie co wpadno do morza, się topią. - wyjaśniła swoje zachowanie. - Jużeś miał wile szczęścia. - zaraz jednak zapomniała o tym, gdy gość pochwalił otwarcie jej jedzenie. Aż się zarumieniła i powiedziała. - Dzinkuję. Rybę monsz sam łowił. - dodała. Słysząc zaś kim jest Tyrion, rozdziawiła usta i zaraz je zakryła. Lanister? To Ci, co złotem srajo? Tyrion toż ten król, tak? O ja Cię... - wręcz krzyczała, zszokowana. - A naturalny, to żeś jest kolejnym królem? - już nie słuchała dalej. Opuściła pomieszczenie i zaraz zaczęła czegoś szukać, mrucząc pod nosem. Żadne kolejne pytania Gerolda do niej nie docierały. - Gdzie ten mój monsz? - wyszła na zewnątrz, zostawiając Hilla samego. Wróciła dopiero za 30 minut z Rukwielem. Oboje klękneli przed Tyrionem, a Rukwiel powiedział: - Ser Panie, ja żem nie wiedzioł, wybocz mi. Ja żem chciał Cie prosić... bo żem zawsze marzuł, żeby mój szczun, cztyrnaście lat, został Białym Płaszczem, jak ten... - zaciął się, próbując sobie przypomnieć. - Ser Królobójca. - powiedział, ale coś mu przestało pasować. Zamyślił się, patrząc na Gerolda tępym wzrokiem. Jakże to ten Królobójca zawalił króla, to teraz jost król czy nie? I czy on ni miał go bronić czy cuś?

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Gerold Hill on Sob Maj 26, 2018 7:27 pm

No to się porobiło... Spodziewał się podobnej reakcji, jednak tutejsi wieśniacy okazali się jeszcze mniej orientować kto nimi włada niż zakładał. Wkrótce obydwoje gospodarzy klęczało przed karłem, jednak ten nie miał zamiaru wodzić ich za nos kłamstwami.
- Ser Jaime Lannister, nie, nie został królem po tym jak zabił króla. I tak, przysięgał go chronić, ale król okazał się szalonym popierdolcem, który palił ludzi żywcem, gwałcić małe dzieci i jadł dziewice - postanowił podkoloryzować trochę Aerysa. Raczej nikt się za to nie obrazi. No, poza Targaryenami, ale to chuje nawet większe niż Lancel, więc pies ich jebał... - Białych Płaszczy już nie ma, ledwie jakaś nędzna imitacja u Targaryenów w Królewskiej Przystani. Jeżeli pragniesz jednak by twój syn został rycerzem, to przyjmę go na służbę - odpowiedział prostaczkom. - Zabierzcie mnie do Lannisportu, a otrzymacie sowitą nagrodę za pomoc jaką mi okazaliście! - oznajmił. - Nie jestem synem króla, ponieważ mój ojciec jest jego kuzynem, jednak mój dziad był królem i posiadam majątek, z którego z chęcią opłacę waszą pomoc oraz dobre serca!
avatar
Gerold Hill
Handlarz Wpierdolem

Handlarz Wpierdolem

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 28, 2018 6:11 pm

Dwoje gospodarzy szeroko rozdziawiło usta. Ruta szepnęła tylko: - Gwałcił małe dzieci? - byli wyraźnie zszokowani tymi wiadomościami. Niegdyś nie zdawali sobie sprawy z tego, że ich były król jest taki zły. Teraz jednak zapałali do smoczej dynastii nagłą nienawiścią. - To se dobrze, że se umarł. - stwierdziła kobieta. Gdy zaś słuchali o zawiłościach rodu Gerolda, wyraźnie się w tym pogubili. Kręcili głowami, potem poruszali bezgłośnie ustami. Nastało pół minuty ciszy, nim w końcu Rutgiel stwierdził: - No dobre, to jo si postaram jakiegoś woza załatwić. - zaraz potem jednak jego żona dodała: - Tylko nie dziś, jeszcze bendziesz musiał wyzdrowić. - powiedziała. Rybak też jeszcze się zastanawiał, nim spytał: - W Lannisport to w którą stronę? - spytał. Ich wioska nie leżała na żadnym z traktów i nieczęsto ją odwiedzano, z drugiej strony zaś sami też nigdy nie czuli potrzeby tam jechać.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2014
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Gerold Hill on Pią Cze 01, 2018 11:35 pm

- Ano, nawet bardzo dobrze - przytaknął Gerold, bo koniec końców faktem było, że śmierć Aerysa Szalonego była całkiem, kurwa, pozytywnym wydarzeniem w historii. - Hmm... Na północ - powiedział karzeł, a jeżeli gospodarz nie rozumiał wyjaśnił dokładnie - Jak staniesz, dobry człowieku, twarzą w stronę morza, to po twojej prawej.
Karzeł nie miał zamiaru pośpieszać swoich gospodarzy, dzień odpoczynku mu się przyda. Zresztą nawet z granicy Zachodu do Lannisportu powinien mieć jakieś góra trzy dni nie o własnych nogach, więc miał spore szanse na dogonienie tej hałastry, którą była jego kompania. Dopytał jedynie swoich gospodarzy czy mają jakąś siekierę, a jeżeli mieli zaproponował, iż dla rozruszania się porąbie trochę drewna i chętnie wypożyczy ją na drogę. Dla bezpieczeństwa. Później pozostało dowiedzieć się gdzie ma spędzić noc i następnego dnia ruszać w stronę stolicy Zachodu.
avatar
Gerold Hill
Handlarz Wpierdolem

Handlarz Wpierdolem

Liczba postów : 91
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeża Zachodu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach