Wioska

Go down

Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 2:09 am

***
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 13, 2018 3:03 am

11 kwietnia 336 AC,
wieczór

Wyprawa Alysanne i jej męża powoli dobiegała końca. Skierowali się z powrotem na południowy wschód. Słońce, ze względu na swe położenie, nie raziło ich po oczach. Podróż w drugą stronę przebiegała spokojniej. Quentyn nie zamierzał się już ścigać, jechał więc spokojnie, stępem. W międzyczasie przypomniał sobie o rozmowie nad wodą, więc postanowił wyjaśnić.
- Wszystko co mówiłaś to zapewne prawda. - stwierdził. - Od czasu Zagłady ciężko mówić o magii. - westchnął. Zdawał się trochę bardziej pochmurniały. - Ale słuchając takich historii spędziłem część dzieciństwa. Jest w tym coś pociągającego, nieuchwytnego... Chciałbym kiedyś zobaczyć krakena. - stwierdził. Wychował się na historiach Żelaznego Ludu i zapewne blizej było mu do Szarego Króla niż Smoczych Lordów i krakenów niż smoków.
Rozmyślenia jednak zaraz przerwał mu dojazd do jednej z wiosek. Prawdą było, że wracali już jakiś czas i zapewne byli już niedaleko karczmy. Jeszcze godzina drogi, może mniej. Do zmierzchu zostało zaś jeszcze ciut więcej czasu. Droga szła im szybciej, niż się spodziewali. Toteż Quentyn zarządził postój w jednej z okolicznych wsi. Przy okazji mogli zobaczyć, jak żyje się w królestwie ojca Alysanne. Wioska składała się z kilku ledwie domków zgromadzonych wokół drogi. Mieszkańców wsi nie było pewnie więcej niż 50. A naokoło rozpościerały się pola. Jakieś pół mili na wschód znajdował się skromny staw, nad którym bawiły się gołe dzieci. W samej wiosce panował skromny ruch. Ludzie chodzili wokół i zajmowali się swoimi codziennymi sprawami.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Maj 13, 2018 7:49 pm

Wieczór, 11.04.336 AC

Wracali powoli, słońce powoli chyliło się ku horyzontowi, posyłając w ich kierunku ostatnie, nieśmiałe pocałunki. Mimo, że się nie spieszyli, to wszystko wskazywało na to, że wbrew początkowym szacunkom, bez trudu dotrą z powrotem do gospody. Księżniczka jechała na czele kolumny obok swojego męża, który wrócił do ich rozmowy z nad jeziora. Był to chyba jeden z niewielu tematów, który potrafiła słuchać z uwagą, nawet wtedy kiedy mówił o tym młody Harlaw, ale cóż mogła powiedzieć prócz ciężko westchnąć na jego słowa? Magia nie istniała, a smoki i krakeny zdawały się zniknąć z powierzchni ziemi równie tajemniczo co Dzieci Lasu.
- Nie wiem czy spotkanie z krakenem zakończyłoby się dla ciebie miło... - Powiedziała z lekką nutą żartobliwości, ale i powagą. - Poza tym, kto wie? Może krakeny jeszcze istnieją? Głęboko pod powierzchnią morza... Za to smoków z pewnością już nie ma. Prócz czerniejących kości pod Czerwoną Twierdzą.
Dojechali do niedużej wioski, w której Quentyn zarządził postój. Nie widziała powodu żeby się zatrzymywać, ale gdy tylko zsunęła się z siodła wprost w ramiona swego męża, poczuła, że uda i pośladki miała obolałe. Skrzywiła się i uznała, że krótka przerwa przed dalszą podróżą może być przydatna. Teraz jednak nie czas był na narzekanie, jej mąż pragnął zobaczyć jak się żyje na ziemiach jej ojca, a i ona sama, po dłuższym zastanowieniu się, też była ciekawa. W końcu poza Królewską Przystanią i ziemiami ją okalającymi całą swą wiedzę o świecie miała z książek i plotek, które dochodziły na dwór.
- Nie przedstawia się imponująco, prawda? - Zwróciła się do młodego Harlawa. - Wokół Królewskiej Przystani wsie są znacznie większe i bogatsze. Nic dziwnego, w końcu nieustannie handlują ze stolicą. Takie ogromne miasto potrzebuje ciągłych dostaw żywności. To jednak... - Rozejrzała się. - ... Nie robi wrażenia. - Zmarszczyła brwi w zastanowieniu. Ciekawe kto był lordem tych ziem... Zaraz jednak dotarły też do niej inne uroki wsi, które zmusiły do zmarszczenia noska. Zapachy towarzyszące pracy chłopów nie były szczególnie miłe. - Fuu...! Jak oni to znoszą?
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 14, 2018 7:28 pm

Harlaw lekko zaśmiał się, na wspomnienie o krakenie. - No tak... - westchnął pod nosem, szczerząc zęby. Kolejne słowa obudziły w nim pokłady nadziei, przepełnionej jednak nonszalancją. - Być może gdzieś jest. Ale raczej wątpię, żeby dane mi było go zobaczyć. Podobno wymarły. Chyba, że żyją w jakichś tajemniczych i magicznych krajach na wschodzie, przy Cieniu. Ale wtedy tym bardziej go nie zobaczę... - przerwał, bo wjechali już do wioski. O smokach już nic nie zdążył dodać. Darzył te stworzenia nienawiścią, pamiętając, że to one doprowadziły do upadku Harrenhal. Gdy stanęli, zsiadł z konia jako pierwszy, by za chwilę pomóc w tym swojej żonie. Sam także rozejrzał się po otaczającej ich wiosce. Jako, że miał mało kontaktów z kontynentem, jedynie wzruszył ramionami. - Wioska jak każda inna. - stwierdził. Co mógł więcej powiedzieć? Nie znał w końcu tak dobrze Westeroskich standardów. Fakt - te przy Królewskiej Przystani, które miał okazję zobaczyć, miały trochę więcej lepszych budynków. Ale... - Wioska to wioska. Bogata czy biedna, wciąż jej wiele brakuje do zamków. I pozostaje ta sama mentalność. - ogłosił. Zaraz też stwierdził: - Trochę podobna do tych, które widziałem w Essos. Tylko co innego uprawiają. -Gdy Alysanne zmarszczyła nos, on pozostał niewzruszony. Widać lata na statkach i plądrując inne wioski, przyzwyczaiły go do takich zapachów. - Przesadzasz. - spojrzał na jednego z przechodzących obok pachołków i spytał: - Jak Wam idzie praca? Plony dobre? -. Prostaczek zatrzymał się, odwrócił i widząc bogatych gości rzucił, nie okazując żadnego większego szacunku: - Tio, nawet słońce tego lata przygrzewa, to i pszonicy wincyj zbiorzemy. - Obok przebiegły bawiące się dzieci. Alysanne mignęło coś na szyi jednego z nich. Jakby błysk czegoś złotego...

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Alysanne Targaryen on Wto Maj 15, 2018 8:59 pm

- Na wschodzie... - Zamyśliła się na chwilę. Wielu mówiło, czasem trwożnym szeptem, o cudownościach, które czaiły się na wschodzie – O przecinających nieboskłon smokach, o wszechobecnej magii i dziwach, które nie śniły się nawet największym marzycielom w Westeros. - ... Może. Może tam kiedyś pożeglujesz? A ja z tobą. - Dodała jednak bez przekonania. Wątpiła, że zabrałby ją na taką wyprawę. Była ona raczej zbyt daleka i z tego co się orientowała, zbyt niebezpieczna. Ale jej mąż miał możliwości by popłynąć. W gruncie rzeczy nie byłoby takie złe, miałaby od niego spokój na długie, długie lata, a przy odrobinie szczęścia wypadłby za burtę lub spełnił swe marzenia i spotkał krakena... A także zawarł z nim bliższą znajomość poznając jego układ pokarmowy od środka.

Wioska na Quentynie nie robiła żadnego wrażenia. Zresztą na niej również nie robiła. Jednak na uwagę, że przesadza spojrzała na swego męża spod łba. Kim był on, a kim była ona? Nie zdziwiłaby się gdyby hole i komnaty zamków na Żelaznych Wyspach miały podobny zapach co prezentowała sobą ta wioska, toteż nic dziwnego, że nie robiło to na nim wrażenie. Znajome aromaty, czyż nie? Przemilczała to jednak i rozejrzała się baczniej. Nic ciekawego. Jej mąż zajął się rozmową z jakimś kmiotkiem, który nie zdawał sobie chyba sprawy z kim rozmawia. Westchnęła. Po porannej sytuacji miała dość kontaktów z plebsem, który nie wiedział jak się zachowywać. Nagle przez środek drogi przebiegło stado małych, śmierdzących i głośnych pokrak – Chłopskie dzieci. Gdy jedne przez drugiego się przepychały, potykały i biegły, dostrzegła błysk. Z początku to zignorowała, ale szybka kalkulacja nasunęła jej jedno. Wioska ta nie znajdowała się wcale daleko od karczmy, a przynajmniej tak się jej zdawało. Czy to możliwe, że...? Wysiliła wzrok i rzeczywiście dostrzegała lub jej się zdawało, że dostrzega coś złotego. Skąd chłopskie dziecko miałoby coś takiego mieć!? Przez chwilę nie wiedziała jak zareagować, ale nie miała zamiaru gonić dzieciaków. Miała w końcu od tego ludzi... Ale nim podejmie decyzję powinna poinformować o tym Quentyna. W końcu nie wypadało robić nic bezpośrednio za jego plecami.
- Hmm. Mężu? Jak często widujesz chłopskie dzieci z błyskotkami? - Mówiąc to wbijała wzrok w biegającego dzieciaka by nie stracić go z oczu. - Czy mnie aby nie mami wzrok i tamtejsze dziecko nie nosi przypadkiem czegoś złotego? - Skinęła mu głową w obserwowanym przez nią kierunku.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 16, 2018 8:12 pm

Quentyn spojrzał na Alysanne rozmarzonym wzrokiem. - Pojechać tam... tak.  Ale oczywiście, że z Tobą. Przecież nie zostawię swojej żony. - powiedział, ujmując jej dłonie, po czym ucałował ją w czoło. Uśmiechnął się i dodał: - Chciałbym Ci pokazać cuda te krain... - urwał, gdy Alysanne zwróciła uwagę na przebiegające dziecko. Zaklął cicho i powiedział, ewidentnie zdenerwowany: - Cóż za mały skurwiel! - wezwał jednego ze swych ludzi i nakazał: - Przyprowadźcie mi go! Nieważne czy żywego! - Ludzie Harlawa zaraz odnaleźli dzieciaka i, siłą, zaprowadzili go przed oblicze pary królewskiej. Traktowali go szorstko i mocno poobijali, ale nie uszkodzili go... za bardzo. Na ręce miał bransoletę, którą faktycznie Alysanne rozpoznała jako swoją. Zaraz też obok zaczęli zbierać się chłopi, żądając wyjaśnień, co to ma znaczyć. Dotąd zebrało się ich z dziesięciu? Piętnastu? Ale ta liczba prawdopodobnie będzie rosła.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Alysanne Targaryen on Czw Maj 17, 2018 11:14 am

Nie zareagowała na słowa Quentyna. W końcu czemu by miała? To były zwyczajne dziecko jakiegoś pachołka ze wsi, którego życie z pewnością nie było warte nawet jednej dziesiątej równowartości bransolety, która została jej zabrana. Tak więc gdy ich ludzie przyprowadzili nieco sponiewieranego chłopaka przed ich oblicze, to nie było jej wcale go żal. Wręcz przeciwnie. Co prawda nie miała zamiaru go bić, jeszcze by mogła złapać od niego jakieś choróbsko lub umorusać swą rękę w błocie, pocie i gnoju, ale bez zbędnych ceregieli wyszarpnęła mu z ręki swoją bransoletę.
- Skąd to masz, co!? Chyba w swym małym, chłopskim rozumku zdajesz sobie sprawę, że takie rzeczy nie walają się przypadkowo po ziemi i należą do kogoś ważniejszego, co? - Zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów. Normalnie kradzież była karana, jeżeli pamięć jej nie zwodziła, ucięciem dwóch palców, ale i to zależało od wyrządzonej szkody. Nim jednak powiedziała cokolwiek więcej na temat wybryku chłopskiego syna zdała sobie sprawę, że interwencja jej męża nie spotkała się z aprobatą chłopstwa. Przełknęła ślinę i spojrzała się nerwowo na Quentyna. Aktualnie nie było ich dużo, a poza tym towarzyszyli jej rycerze i zbrojni męża, ale szybko mogło się okazać, że chłopów jest znacznie więcej. W oka mgnieniu odzyskała jednak panowanie nad sobą. Była księżniczką i nie miała w zwyczaju uginania się przed kimkolwiek, nie licząc kilku osób jak jej ojciec, matka lub brat. - Rozejść się! Nie wiecie kim jestem?! Jestem Alysanne Targaryen, córka waszego króla, Daemona Targaryena! Wracajcie do swoich zajęć... Obrabiania pola, czy cokolwiek tam robicie! - Liczyła na to, że imię jej ojca, a także jej, wzbudzi w chłopach szacunek i oświeci nieco ich przygłupie rozumu.

avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Maj 18, 2018 7:05 pm

Chłopi wydawali się faktycznie przestraszeni, ale w obliczu zagrożenia dziecka musieli działać. Zaczynali się coraz bardziej domagać dziecka i zbierało się ich coraz więcej. Niektórzy z ludzi pary królewskiej byli niepewni tego, co się teraz wydarzy. Nie było ich wielu - może z dziesięciu, albowiem część ludzi pozostało w karczmie. Nie spodziewali się zagrożenia, teraz mogli tego pożałować. Mimo, że na razie mogli jeszcze czuć się bezpieczni, ale jeżeli dojdzie do zaognienia sytuacji, ktoś może nie wyjść cało z tej sytuacji. Wszyscy patrzyli na parę królewską. Co teraz zrobią? Quentyn wziął oddech... i zrobił najgłupszą rzecz, jaką mógł teraz zrobić.
- Zabierzcie mi z oczu tych ludzi. A co do dziecka... Zabierzcie mu bransoletę i wymierzcie stosowną karę. Za złodziejstwo ucina się ręce. - rycerze musieli jęknąć w duchu, posłusznie jednak ruszyli do wypełniania kary. Jeden z jego ludzi przytrzymał dziecko, drugi zaś zgrabnym cięciem topora pozbawił młodego dzieciaczka prawej kończyny. To przelało czarę goryczy. Wściekli chłopi ruszyli po swojego dzieciaka i zemstę za niego. Ich furii widać dopomagał im samych Siedmiu. Pomimo o wiele słabszego przygotowania i uzbrojenia, położyli na ziemię trzech obrońców, a pośród nich jednego Złotego Płaszcza i dwóch ludzi Harlawa (chociaż padło z sześciu z nich). Alysanne i jej mąż zostali okrążeni przez żądnych krwi chłopów.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Alysanne Targaryen on Pią Maj 18, 2018 8:20 pm

Przez chwilę wydawało się jej, że sytuacja została opanowana, ale szybko się okazało, że była w błędzie. Co prawda chłopi wydawali się przestraszeni, że taka znakomitość zawitała do ich wioski, ale chęć obrony dziecka, a także ich znaczna liczba w stosunku do ich świty, musiała dodać im odwagi. Tłum pomału napierał w ich kierunku i poczuła, że zaczęła się trząść w przestrachu, a kropelki potu zaczęły spływać jej po skroni. Bała się. Chyba pierwszy raz w swoim życiu poczuła co to znaczy strach. Co prawda wcześniej również go czuła, jak choćby w momencie gdy musiała rozebrać się przed swym mężem i dzielić z nim łoże, ale był to inny rodzaj strachu od tego, który teraz odczuwała całą sobą. Już miała prosić męża żeby stąd odjechali jak najszybciej i dali sobie spokój z całą sprawą, ale wtedy rozpoczęło się piekło. Quentyn rozkazał odrąbać chłopcu rękę, a przez tłum przebiegł pomruk gniewu. Przez krótki moment panował dziwny spokój. Panował dopóki nie trysnęła krew z uciętej kończyny. Nim pierwsze krople zdążyły spocząć na ziemi, tłum rzucił się w ich kierunku. Część z ich ludzi nie zdążyło nawet sięgnąć po broń, a już powalono niektórych z nich. Krzyknęła ze strachu. W pierwszym odruchu chciała skryć się za swym mężem, jakby nagle przestało jej przeszkadzać, że przynależy do Żelaznych Ludzi. W mgnieniu oka zdała sobie jednak sprawę, że jest to paskudny pomysł. Jeden miecz zdałby się na nic. Szybko podjęła, w jej mniemaniu, lepszą decyzję i rzuciła się do swojego wierzchowca. Zwyczajowo, jak na damę przystało, miała ludzi, którzy pomagali jej przy wsiadaniu i zsiadaniu z konia, ale widać strach dodał jej sił i umiejętności, bowiem zdołała wskoczyć na niego jednym, szybkim susem. Koń, czując na swym grzbiecie nagły ciężar, a dodatkowo dźwięki płynące z gniewnego tłumu i krew dolatującą do jego nozdrzy, zarżał dziko i zatańczył w miejscu gotów do jazdy.
- Szybko! - Zakrzyknęła do swego męża, wyciągając do niego rękę. Nie wiedziała skąd poczuła nagle taki przypływ uczuć w jego stronę by próbować go ratować, ale nie miała też zamiaru na niego czekać całą wieczność. I tak nie była pewna czy zdoła umknąć, ale z nim czy bez niego miała zamiar spróbować przejechać przez otaczające ją mrowie, licząc na to, że koń stratuje każdego kto stanie jej na drodze.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 19, 2018 1:25 pm

Quentyn także nie miał zamiaru zostawać w tym motłochu. Zgrabnie wsiadł na konia i rzucił się przez otoczonych chłopów. Stratował dwóch i przebił się na drugą stronę całego zamieszania. Mniej szczęścia (i umiejętności) miała Alysanne. Chłopi zatrzymali jej konia. Poczuła na kostce ich dotyk. Byłoby to się skończyło tragicznie, gdyby widząc zagrożenie nie doskoczył do niej ser Alren Darry. Tarczą uderzył tego, który próbował zrzucić księżniczkę z konia i rzucił się na trzech chłopów. Właśnie w takich momentach miał szansę pokazać, że nie bez powodu został Białym Płaszczem. Pierwszego z chłopów walnął tarczą, wyprowadzając go z równowagi. Sparował kolejny cios i pchnął miecz w głowę jednego z wieśniaków. Potem podciął kolejnego i wbił mu miecz w brzuch, rozpruwając potem od brzucha w dół, do krocza. Potem zajął się tym trzecim, ogłuszonym chwilowo tarczą, i po paru ciosach potężnym zamachem pozbawił go głowy. Rzucił do Targaryenki: - Jedź Pani, droga wolna!

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Alysanne Targaryen on Sob Maj 19, 2018 4:27 pm

Jej mąż, za jej bohaterskim przykładem, również wskoczył na konia. Chyba nawet jeszcze szybciej i sprawniej od niej, jeżeli w obecnych warunkach było to możliwe. Jednak, w przeciwieństwie do niej, bez trudu zdołał przebić się przez otaczające ich mrowie, zaś ona sama nie miała tyle szczęścia. Najpierw nie mogła opanować swego konia i zmusić go do jazdy, a zaraz po tym straciła szansę wskoczenia w wyrwę, którą stworzył młody Harlaw przez swoje natarcie na chłopstwo. Mimo to spróbowała się wyrwać, ale wściekli kmiecie wstrzymali jej konia, złapali za lejce, a wkrótce ich brudne łapska pochwyciły ją za nogi i próbowali zrzucić ją na ziemie. Krzyknęła przerażona i kopniakiem próbowała odepchnąć trzymające ją ręce, ale na niewiele się to zdawało. Jeszcze chwila, a wylądowałaby na ziemi, gdyby na pomoc nie przyszedł jej ser Alren Darry. Jeszcze nigdy nie widziała Białego Płaszcza gdy wyciągał miecz w obronie rodziny królewskiej, ale widok i efekty jego pracy były straszliwe. W jednej chwili wokół niej było trzech ludzi, którzy mogli pozbawić ją życia lub zrobić coś znacznie gorszego, a w drugiej tryskała wkoło krew i na ziemię padały trzy trupy. W chwili tego krwawego przedstawienia nie poczuła nawet jak jej twarz została zroszono czerwonymi kroplami posoki jej niedoszłych oprawców.
Gdy tylko jej obrońca wyswobodził ją z niebezpieczeństwa nie czekała nawet na jego słowa by uciekała. Natychmiast trzasnęła lejcami i wbiła pięty pod boki konia zmuszając go do jazdy i ruszyła wprost do swojego męża. Byle dalej od wściekłego chłopstwa, byle do kogoś, kto mógł ją ochronić silnym ramieniem i byle szybko. Gdy jechała w jego stronę zerknęła przez ramię na ser Alrena. Miała nadzieję, że i on zdoła umknąć przed tłuszczą.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 20, 2018 10:13 pm

Alysanne dojechała do swojego męża, który zaczekał na nią w odpowiedniej odległości. Od razu, widząc że nadjeżdża, spiął ostrogi i ruszył naprzód, dając jej znak, żeby pojechała za nim.
- Jedziemy do karczmy, to już niedaleko! Stamtąd wezwiemy posiłki! - krzyknął i ruszył przed siebie, licząc, że Targaryenka za nim podąży. Z tyłu Alysanne mogła dostrzec, że, pomimo swoich umiejętności, ser Alren został otoczony przez kilku chłopów i z trudem stawiał opór. Mogła jednak w tym momencie jedynie modlić się o jego ocalenie. Ruszyli w kierunku karczmy, gdzie dotarli w ciągu dwóch kwadransów. Zostawili na horyzoncie bijatykę i mogli spokojnie odjechać. Zapewne było tam już po walce, ale i tak postanowili posłać tam więcej ludzi, choćby żeby zebrać trupy i zemścić się na nieswornych wieśniakach (jeżeli przegrali). Po kolejnej godzinie oczekiwania wrócili. Dokonana została masakra na ludziach Targaryenki i Harlawa. Z życiem uszli jedynie trzech rycerzy - w tym, szczęśliwie, ser Darry. Przybyłe posiłki zastały go jeszcze z trudem broniącego się - wraz z dwoma ludźmi Harlawa - zanim zmasakrowały hołotę i wyratowały go z opresji. Trochę obity i wyżyty z sił, nie odniósł jednak większych obrażeń. Łącznie jednak Alys straciła czterech swoich ludzi - dwóch Złotych Płaszczy, ser Bryndena Mallery'ego oraz ser Hallawa Buckwella. Przyniesiono jej za to jej bransoletę. Razem z ręką dziecka, na której wisiała.



Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wioska

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach