Wybrzeże Oka Boga

Go down

Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Nieznajomy on Pon Maj 07, 2018 6:15 pm

***
avatar
Nieznajomy

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Alysanne Targaryen on Wto Maj 08, 2018 6:07 pm

Przed południem, 11.04.336 AC

Konna przejażdżka nad Oko Boga przebiegała w dość przyjemnej atmosferze, choć z początku było milcząco. Cała kolumna jechała spokojnym stępem, a księżniczka z uwagą obserwowała swojego męża i oceniała jego sposób siedzenia w siodle krytycznym okiem. Wiedziała dość o Żelaznych Ludziach by zdawać sobie sprawę, że prędzej utrzymają się na deskach okrętu wysmarowanego bydlęcym łojem niż na końskim grzbiecie. Musiała jednak przyznać sama przed sobą, że nie wyglądało na to, że Quentyn miał lada moment spaść z konia. Zwróciła mu nawet na to uwagę i powiedziała, że się tego nie spodziewała, sugerując mu jednocześnie, że mogliby odrobinę przyspieszyć tempa. Tak więc przez dość długi czas para młoda raz po raz wysuwała się nieco dalej przed czoło kolumny, zachęcając konie do kłusu lub okazjonalnego galopu w wyścigach prowokowanych raz przez młodego Harlawa, a innym razem przez Smoka. W końcu jednak i to się im znudziło i przyzwolili swym koniom wrócić do zwykłego stępu, a sami zajęli się podziwianiem otaczającego ich krajobrazu i rozmowami, w czasie których Quentyn nie omieszkał mocno zbliżyć się do swej małżonki i raz po raz ocierał się swą nogą o jej udo lub okazjonalnie pozwalał sobie na bardziej natarczywe okazanie swej czułości. Z drugiej strony, o ile Alysanne częściowo tolerowała umizgi swego męża, to przy ludziach ze swego dworu nie czuła się na tyle komfortowo by pozwalać sobie, a szczególnie Harlawowi, na ukradkowe, dziecięce pocałunki. Tak więc gdy ten próbował się do niej nadto zbliżyć, ta natychmiast odsuwała swego konia. Takowa zabawa w kotka i myszkę trwała również przez spory kawałek drogi. Raz młodemu wyspiarzowi udawało się skraść jej pocałunek, a innym razem Targaryenka była wstanie wyprzedzić jego zamiary, choć raz nieomal nie doprowadziło to do wypadnięcia jej męża z siodła, gdy ten za bardzo wychylił się w jej stronę.


Popołudnie, 11.04.336 AC

Rozłożyli się biwakiem nad brzegiem jeziora. W oddali dało się słyszeć charakterystyczny świst, który wydobywał się z pod piór czarnych łabędzi, które majestatycznie szybowały w powietrzu, a gdzieś z boku można było dostrzec pracujących prostaczków, którzy z zaciekawieniem, ale i pewną rezerwą obserwowali orszak, który się tu rozbił. Gdy jednak okazało się, że nic złego z ich strony spotkać ich nie może, dotychczasowa ciekawość zaczęła maleć i wrócili oni do normalnego rytmu dnia – filetowali ryby, które przygotowywali do wędzenia, z giętkich witek wyrabiali kosze, zginali kark w polu, pod czujnymi promieniami słońca, a dzieci, jak to dzieci, latały wszędzie i pomagały dorosłym lub dokuczały sobie nawzajem, zawsze jednak robiąc przy tym mnóstwo hałasu. W czasie gdy skromna służba uwijała się przy rozłożeniu skromnego nakrycia i posiłku, para książęca udała się nad jezioro. Młody Harlaw obiecał swej małżonce, że ustrzeli jej jednego z tutejszych łabędzi, a księżniczka uznała to za godną próbę zaimponowania jej i z uwagą obserwowała starania swojego męża, który oczekiwał odpowiedniego momentu by posłać strzałę w krążące ptactwo.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 79
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 09, 2018 10:28 pm

Quentyn chwilę się męczył. Wystrzelił pierwszy raz... i nie trafił. Wystrzelił drugi raz... Pudło. Tym samym wypłoszył ptaka, który zaczął odlatywać. Naciągnął cięciwę, wystrzelił strzałę po raz trzeci... I wreszcie udało mu się dobrze wymierzyć (trochę szczęśliwie, co prawda, bo prawdopodobnie w ostatniej chwili) i ranny ptak poszybował w dół, spadając w odmęty Oka Boga.
- Proszę bardzo. - powiedział Quentyn, jakby to było coś prostego. - Może mi to jakoś wynagrodzisz? - uśmiechnął się łobuzersko i wskazał swoim palcem na policzek. Niezależnie od tego, co postanowiła Alysanne, zaraz przyszedł do nich służący, ukłonił się i oznajmił:
- Posiłek gotowy, Wasze Miłości. - i zaraz wskazał im miejsce, gdzie rozłożyli posiłek. Znajdował się w dobrym miejscu, z dwadzieścia jardów od jeziora. Posiłek był po prawdzie skromny. Nie dało sie wszakże nic ciepłego przygotować. Trochę zimnej koziny, trochę warzyw, ale przede wszystkim sporo owoców - truskawki, czerwone pomarańcze, dornijskie śliwki... Smakołyki. A do tego ciastka truskawkowe i cytrynowe.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Alysanne Targaryen on Czw Maj 10, 2018 4:49 pm

Gdy pierwsza strzała śmignęła w powietrze wstrzymała oddech i z uwagą śledziła jej lot. Niestety pocisk z pluskiem wpadł do wody, daleko za swoim celem. Gdy drugi strzał okazał się równie udany co pierwszy zaniepokoiła się i poddenerwowana spojrzała się na swojego męża. Męska duma bywała niebezpieczna, zwłaszcza ta urażona, a łabędź w którego mierzył właśnie poderwał się do lotu. Wyglądało na to, że nie zdoła go trafić, a jednak, ostatnia strzała dosięgła celu. Bezgłośnie odetchnęła z ulgą i klasnęła radośnie w dłonie.
- Doprawdy niesamowity strzał! A za taki wyczyn z pewnością na nagrodę zasłużyłeś... - Naturalnie pocałowała go w nadstawiony policzek. Odmowa w takich okolicznościach byłaby niewskazana i mogłaby go urazić nawet bardziej niż dwie uprzednio zmarnowane strzały. Na szczęście z dalszych opałów i nagród wybawiła ją służba, która powiadomiła, że posiłek został rozłożony. Późny obiad był skromny, w końcu nie mogli zabrać ze sobą zbyt wiele, ale dla niej było to w sam raz. Co prawda po mało obfitym śniadaniu była dość głodna, ale zwykle i tak wiele nie jadała, w końcu musiała o siebie dbać i kontrolować obwód swojej tali by zawsze dobrze się prezentować. Ze smakiem jednak zjadła kawałek koziego mięsa na pierwszy głód, który stłumiła później owocami. Głównie truskawkami i kilkoma śliwkami, ale nie omieszkała skosztować też pomarańczy, która została obrana i zaoferowana jej przez Harlawa i którą z uśmiechem przyjęła. Pogoda była piękna, a atmosfera dość miła, choć nieco cicha.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 79
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Maj 11, 2018 12:20 am

Quentyn zdawał się być bardziej głodny niż jego żona. Nic dziwnego, był w końcu bardziej masywny i potrzebował więcej jedzenia niż wątła Alysanne. Przy posiłku jednak cały czas starał się z nią rozmawiać, opowiadać jakieś historie i nie skupiał się wyłącznie na jedzeniu. Komplementował, jak wyjątkowym miejscem jest znajdujące się pod ich stopami jezioro.
– To zwą Jeziorem Boga. Na jego środku znajduje się Wyspa Twarzy. Święte miejsce. Znajduje się tam najwięcej czardrzew na południe od Muru. Podobno to tam kiedyś zawarli traktat pokojowy Pierwsi Ludzie i Dzieci Lasu. Co więcej! Mówi się, że do dziś mieszkają tam Dzieci Lasu! Nikt nie może tam dopłynąć… - przerwał, by po chwili się poprawić. - A na pewno stamtąd wypłynąć. Wyspa jest wciąż chroniona przez starą magię. - Westchnął. Jak zwykle, skryta tajemnicą wyspa nurtowała i pociągała każdego. Było w niej pewne trudne do opisania piękno…
Posiłek powoli dobiegł końca. Słońce też już rozpoczęło swoją powolną wędrówkę ku zachodowi (choć jeszcze parę godzin na pewno jeszcze zostało), lecz powinni już się zbierać w przeciągu pół godziny, jeżeli chcieliby jeszcze zdążyć do karczmy przed zmrokiem.

Wyrocznia


avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Alysanne Targaryen on Pią Maj 11, 2018 7:56 pm

Podczas wspólnego posiłku Quentyn, swoim zwyczajem, mówił i jadł dość sporo. Nie było to dla niej żadnym zaskoczeniem i pomału przyzwyczajała się do jego ciągłej paplaniny. Zasadniczo nie zwracała na to co mówi większej uwagi, w końcu sama doskonale znała historię, która kryła się za Okiem Boga i Wyspą Twarzy, być może nawet lepiej niż jej mąż. Nie chcąc jednak wyjść na osobę niewychowaną potakiwała do słów męża i od czasu do czasu mówiła aha i mhm. Jednak gdy rozmowa zeszła na tematy magii, która miała otaczać wyspę, ożywiła się i spojrzała z zainteresowaniem na swego męża. Nie spodziewała się, że ktoś taki jak on może wierzyć w takie rzeczy, a przynajmniej zdawał się wierzyć. Może zwyczajnie ją podpuszczał, a może to co mówił było tylko częścią jego historii odnośnie Wyspy Twarzy?
- Magię? - Zaczęła ostrożnie. Nie chciała przy nim wyjść na dziewczynkę wierzącą w grumkiny lub Innych, ale nie mogła się powstrzymać by nie spróbować go odrobinę bardziej pociągnąć za język. - Obawiam się, że magia zniknęła z naszego świata równie tajemniczo co Dzieci Lasu... Choć niewątpliwie Wyspa Twarzy jest... intrygującym miejscem. Zdarzało mi się słyszeć kilka historii na jej temat, ale czy można w nie wierzyć? Ty też pewnie słyszałeś wiele historii, zdarzyło ci się podróżować, nawet mówiłeś, że byłeś na Stopniach, natknąłeś się na kupców z Essos... Postawiłeś stopę na wschodniej ziemi? Niektórzy mówią, że magia wciąż się tam tli, a inni, że to tylko kuglarskie sztuczki... - Zawiesiła na moment głos. - A ty co o tym myślisz?

Rozmowa między nimi trwała, ale każda pasjonująca rozmowa ma swój koniec. Quentyn zauważył, że pora robiła się późna i dobrze byłoby ruszyć w drogę powrotną i przyznała mu w tym względzie rację. Słońce chyliło się ku zachodowi i jeżeli nie chcieli podróżować w całkowitych ciemnością, to trzeba było się pospieszyć. Poza tym noc przynosiła ze sobą inne niebezpieczeństwa - Koń mógł się potknąć, złamać nogę i zrzucić z grzbietu swojego jeźdźca lub w ciemnościach mogli czaić się inni ludzie, którzy wyczekiwaliby odpowiedniego momentu do obłowienia się cudzym kosztem. Żadna z tych możliwości nie była zachęcająca...
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 79
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wybrzeże Oka Boga

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach