Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Go down

Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Maj 02, 2018 3:22 pm

***
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 479
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Dagoth Dayne on Sro Maj 02, 2018 10:02 pm

09/04/336

Szedł po ulicy ubrany jak każdy oprych każdego miasta - w ciemnych barwach, z kapturem na głowie. Pod pazuchą ukryty ma dwa sztylety pokryte trucizną Dragomira. Musiał być przygotowany na każdą okazję, także ucieczkę czy walkę. Na rekrutację pierwszy wchodził Nerevar, potem Dagoth, a na końcu Dragomir, który obecnie ukryty, ochraniał niewidoczny wchodzących towarzyszy. Gdyby zrobiło się gorąco, zanim w ogóle by się coś zaczęło, Dagoth i Nerevar mieli wsparcie co było dla nich korzystne. 
Gotowi byli dużo przed czasem, więc zaczęli wędrować wokół portu, tak żeby poznać okolicę. Oczywiście  nie razem, a w pojedynkę, utrzymując tylko od czasu do czasu kontakt wzrokowy i przekazując sobie krótkie informację niewerbalnym sposobem.
Gdy już przyszła pora na rekrutację, odstęp między wejściem Nerevara, a Dagotha trwał z dwadzieścia minut. W końcu przyszła jego pora. Zapukał do drzwi, wypowiadając słowa od sierżanta: "dla kata wszyscy klienci są tego samego wzrostu". Gdy usłyszał odzew, znów się odezwał, mówiąc: " kochająca matka gotuje zupę fasolową dla zbłąkanego syna". Gdy drzwi się otworzyły, wszedł do środka, wcześniej jakoby upewniając się, czy nikt go nie śledzi. A potem ujrzał mrok.
avatar
Dagoth Dayne

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 24/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Maj 03, 2018 3:09 pm

Nerevar i Drgaomir zostali wdrożeni w plan sierżanta, więc nie pozostało nic innego jak przejść do fazy realizacji. Trzej kompani udali się w okolice południowego krańca portu i czekali na właściwą porę. Pierwszy wszedł Nerevar. Wypowiedział hasło, usłyszał odzew i po wymówieniu kolejnego hasła dano mu wejść. Czas mijał powoli w nerwowym oczekiwaniu. Niebo już znacznie pociemniało, ale gwiazd nie było widać ze względu na łunę światła tak wielkiego miasta jak Lannisport. Za to świetnie było widać pełnię księżyca, który przebijał się przez nieliczne chmury snujące się po ciemniejącym niebie. W międzyczasie Dagoth usłyszał trzask zamykanych drzwi i ujrzał Nerevara wychodzącego z bocznej uliczki obok opuszczonego domu. Najwidoczniej było więcej drzwi niż tylko te frontowe. Przyjaciel minął Dagotha pozornie nie zwracając na niego uwagi i odszedł w swoją stronę. Kilka minut później minął ustalony czas między wejściami i Dayne zapukał do drzwi. Po wymianie haseł drzwi stanęły przed nim otworem. Wraz z półmrokiem rozpościerającym się za nimi. Ten ktoś od hasła najwyraźniej oddalił się już do tej ciemniejszej strony pomieszczenia, bo nie było go widać. Po lewej stronie od drzwi znajdował się stołek z ustawionym nań świeczką. Była ona otoczona obszerną tubą ze szkła, żeby wiatr jej nie zdmuchnął. Przy takim rozwiązaniu Dagoth nie mógł widzieć nikogo w środku, a wszyscy w środku mogli go widzieć. Z tych rozważań do rzeczywistości przebił się głos:
- Znasz hasło znaczy za robotą żeś przyszedł. Z sylwetki wyglądasz na kogoś, kto potrafi nieźle przypierdolić. Pasuje ci praca u podstaw, koleś?
Głos nie brzmiał naturalnie. Był nieudolnie modulowany na niższy. Najprawdopodobniej kryminalista nie chciał, żeby ktokolwiek mógł go rozpoznać po głosie.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 479
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Dagoth Dayne on Czw Maj 03, 2018 9:21 pm

Ujrzawszy Nerevara wychodzącego bocznymi drzwiami, Dagoth oparł się pokusie podążenia za nim wzrokiem. Nie wiadomo było czy już nie był obserwowany, a każdy chociaż cień wątpliwości może być dla niego zgubny. Dagoth czekał w cieniu, aż przyjdzie na niego pora. Mimo pewności siebie, czuł wątpliwości, a także był trochę poddenerwowany. Gdyby został nakryty, śmierć mogłaby być najlepszą rzeczą, jaką by mógł otrzymać od tych oprychów. Nie wiadomo co oni potrafili robić nożem czy hakiem.
Kiedy to już wreszcie nadszedł czas na niego, ruszył lekko przyspieszonym krokiem do drzwi. Zjawiwszy się już w środku po pierwszej "ceremonii" związanej z hasłami, drzwi zostały otwarte. W środku zaś, Dayne od razu zauważył fakt, że wszystko obraca się przeciwko niemu. Nie widział swoich pracodawców, zaś oni widzieli jego. W każdej chwili, jeden zły ruch i jest martwy. Nie mógł popełnić ani jednego błędu. Tak się zadumał tą myślą, że prawie podskoczył, gdy usłyszał głos jednego z rekrutujących. Gdy tamten mówił, Dagoth miał czas na ogarnięcie się do stanu, w którym mógł dobrze zagrać swoją rolę. Gdy przyszła jego kolej na odpowiedź na pytanie, Dayne uśmiechnął się łobuzersko i rzekł:
 - Pasuje, przypierdolić też mogę. - Oparł się pokusie, by swoją kwestię powiedzieć równie niskim i nienaturalnym tonem. Tamten "koleś" mógł to odebrać jako szyderstwo (którym zresztą by było) i z całego zadania chuj by był. Dlatego też zaczął prosto i krótko, a z czasem dowie się na ile sobie może pozwolić. Teraz czekał na dalszy przebieg akcji.
avatar
Dagoth Dayne

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 24/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Maj 05, 2018 1:34 pm

Po wypowiedzi Dagotha nastała cisza. Trwała długo jakby człowiek w ciemnościach chciał przetestować nerwy nowego. Dom był opuszczony od dawna, co było widać już z zewnątrz. Jednakże teraz ujawniła się mała dziura w dachu, przez którą na moment zaczęło prześwitywać światło księżyca nim zakryły go nieliczne chmury. Nikłe światło padło w miejsce, gdzie teoretycznie powinien siedzieć werbownik. Dayne mógł ujrzeć sylwetkę średnio zbudowanego mężczyzny. Twarz zakrywał kaptur. Jednak jak można było od początku podejrzewać nie był sam. Metr za nim światło ujawniło kolejną sylwetkę znacznie niższego mężczyzny, który miał coś w rękach. Jeden prosty element i drugi wyginający się w łuk. Prawdopodobnie kusza.
- Jutro o świcie pojawisz się na ulicy dębowej. Jest tam warsztat, który poznasz po okrągłym szyldzie. To jedyny taki szyld na całej ulicy. Wejdziesz w którąś z bocznych uliczek i przejdziesz na tyły domu. Znajdują się tam tyle drzwi, które właściciel otwiera każdego dnia pracy o świcie. Wejdziesz przez nie i ukradniesz wszystkie pieniądze jakie tam znajdziesz. Możesz sobie wziąć dwudziestą część łupu. Potem zaniesiesz resztę pieniędzy do stajni przy karczmie "Pod Rozbrykanym Kucykiem" i zostawisz je w ostatnim boksie po lewej. Nie zapomnij załatwić sobie jakiegoś wora na łup. Kolejne zlecenie dostaniesz następnego dnia wieczorem w tej samej karczmie, przy której ukryjesz pieniądze. Po twojej lewej znajduje się wąski korytarz prowadzący do drzwi. Możesz wyjść.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 479
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Dagoth Dayne on Sob Maj 05, 2018 11:13 pm

Oczekując w ciszy, Dagoth westchnął głośno i zamknął oczy chwilowo. Jeśliby chcieli go zabić już by to zrobili, tak więc całą swoją uwagę zwrócił na uspokojenie się i wyłączenie emocji. W podróży niegdyś spotkał mędrca, który uczył go jak medytować, co w jego religii było bezpośrednim zwrotem do swojego Boga. Dagoth wierzył w Siedmiu, jednak nauczył się jak wyłączać umysł i korzystał z tego często i chętnie. Dawało mu to czysty umysł, po którym dużo łatwiej było mu myśleć na dany temat, bądź po prostu walczyć. 
Otworzywszy oczy, oczywistym więc był fakt, że nie denerwował się, a oczekiwał w ciszy wykorzystując nikłe światło księżyca, które przez ledwie parę sekund dało mu spojrzeć na swych "pracodawców". Jeden nie imponował swoją budową, ani sylwetką. Tego łatwo udałoby mu się pokonać w szybkim starciu, drugi rzezimieszek sprawiał jednak kłopot. Trzymał najprawdopodobniej kuszę, dlatego zanim by się ruszył, miałby już bełt w piersi. 
Zaraza - pomyślał, jednak odrzucił od siebie te myśli, kiedy to pierwszy z złodziei zaczął mówić. Patrzył na niego bez emocji, na koniec jednak przytakując głową na zgodę. 
- Zrozumiałem. Rozumiem, że kapitałem, jaki mam "pożyczyć" mają być tylko pieniądze, nie mówimy tutaj o złotych świecznikach, księgach, klejnotach... Dobrze więc. Zrobię tak, jak mówicie. Wyczekujcie mojego powrotu... w karczmie "Pod Rozbrykanym Kucykiem". - Mówiąc to, wstał i skończywszy wyszedł tymi drzwiami, które wskazał mu rzezimieszek. Miał tylko nadzieje, że cały spisek nie wyda się. Ani nie zostanie złapany na kradzieży. Tak czy siak, musiał się przygotować.
avatar
Dagoth Dayne

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 24/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Opuszczony Dom Na Południowym Skraju Portu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach