Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 29, 2018 9:25 pm

***
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 29, 2018 9:33 pm

10 kwietnia 336 AC,
wieczór

- W takim razie chodźmy.
Quentyn ruszył w wyznaczonym kierunku (a więc na zachód), prowadząc Alysanne pod rękę, i kontynuował jej swoją opowieść.
- Tak, oczywiście. Chociaż nie są to może tak ciekawe historie jak byś sądziła. Same Stopnie to tak naprawdę kilka skał. Nic w nich spektakularnego, jedynie to, że łatwo się ukryć. I prawda, że piraci krzętnie z tego korzystają. Ale to loteria, wiele to kwestia szczęścia. Możesz pływać tam i 10 razy i nic się nie stanie. Ale możesz wpłynąć pierwszy raz i już Cię znikąd zaatakują. - tymczasem dotarli już do karczmy. Harlaw wysłał swoich sługów, żeby otworzyli bramy i oznajmili ich przybycie.
- Pokłońcie się przed Alysanne Targaryen, córką Miłościwie nam Panującego Daemona Targaryena, Pierwszego Tego Imienia, króla Andalów, Rhoynarów i Pierwszych Ludzi, Władcy Siedmiu Królestw i Protektora Królestwa, oraz jej małżonkiem, Quentynem Harlawem, wnukiem i dziedzicem Hararsa Harlawa, króla Żelaznych Wysp, Syna Morza i Skały, Lorda Dziesięciu Wież i Protektora Harlaw.
Weszli do środka, a większość siedzących tam ludzi czy rycerzy klękało przed swoimi panami.
- Możecie usiąść. - zwrócił się do karczmarza. - Daj nam najlepsze jadło jakie masz i jakiś napitek. I najlepsze pokoje na noc. - sięgnął do kieszeni i rzucił mu Złotego Smoka. Następnie wskazał Alayne miejsce, gdzie mogli razem usiąść.
Targaryenka zauważyła jednak nagle, że coś się nie zgadzało. Coś od jakiegoś czasu było nie tak. I po chwili zorientowała się, że brakuje jej złotej bransolety, którą zazwyczaj nosiła na lewym nadgarstku, a który z całą pewnością rano się tam znajdował.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Kwi 29, 2018 9:35 pm

Skierowali swe kroki w kierunku wskazanym im przez sługę, w którym miała znajdować się karczma. Dalsza rozmowa nie przebiegała szczególnie interesująco. Jej pan mąż nakreślił jej dość nieciekawy obraz Stopni, a ona sama nie zamierzała naciskać na dalsze opowieści z jego strony. Raz, że mimo wszystko nie interesowało ją to tak jak mogłoby się wydawać, dwa, że Quentyn nie był mistrzem sztuki oratorskiej, a po trzecie nie chciała uderzać w jego męską dumę. Podejrzewała bowiem, że młody Harlaw nie miał się czym przed nią pochwalić. Może i napadał kupców i walczył z piratami, ale sam był kimś niewiele lepszym od nich. Wymieniając jeszcze kilka drobnych uwag i niezobowiązujących pytań, dotarli do karczmy, która została im wskazana.
Nie mając wielu okazji do przebywania w takich miejscach, rozejrzała się z uwagą po pomieszczeniu w jakiej miało przyjść jej spędzić najbliższy dzień lub dwa. Zmarszczywszy nosek stwierdziła, że standard jest daleki do jakiego przywykła, ale z pewnością lepsze było od rozbijania obozu wprost na drodze. Oczywiście dla jej męża niewątpliwe najważniejsza była sypialnia i jak najlepsze jej wykorzystanie. Przełknęła ślinę i skupia swe myśli na przebywających tu rycerzach. Czyż nie powinni znajdować się oni teraz u boku jej brata i walczyć na wojnie? Zmierzyła ich wzrokiem. Z pewnością byli to wolni lub ostatni maruderzy, którzy ciągnęli pod ich sztandary. Tu i ówdzie przebłyskujące herby nie mówiły jej szczególnie wiele, a prawdopodobnie część z osób, które brała za szlachetnie urodzonych była zwykłymi zbrojnymi z nieco pokaźniejszą sakiewką, którzy walczyli za pieniądze. Miała jednak nadzieję, że wszyscy, jak jeden mąż, ciągnęli pod ich sztandary.
Zajęła miejsce w wybranym przez swego męża miejscu, ale wiedziała, że coś było nie w porządku. Przez krótką chwilę nie mogła się zorientować co takiego, ale w krótkim przebłysku naszło ją olśnienie. Zerknąwszy na swoją rękę odkryła, że brakowało jej złotej bransolety. Twarz jej stężała, a w fiołkowych oczach błysnęły iskierki niedowierzania i złości. Jak to się mogło stać? Pamiętała, że jeszcze rano miała ją na sobie, a teraz jej nie było. Możliwe, że zsunęła jej się w wozie podczas nagłego szarpnięcia lub na drodze w czasie spaceru, ale w takim wypadku któraś z jej dwórek z pewnością by ją dostrzegła. Jej mąż z pewnością dostrzegł jej stan, nie dało się ukryć, że nieustannie się jej przyglądał i robił maślane oczy, poinformowała więc go o swoim odkryciu.
- Wygląda na to, że w trakcie podróży mój skromny "posag" skurczył się o swą zawartość. Zgubiłam swoją złotą bransoletę, którą nosiłam od rana. - Skinęła na swojego wiernego sługę, Bryndena, by ten podszedł do nich i poinformowała go o zajściu. - ... możliwe, że bransoleta pozostała w wozie. Mogła się zsunąć podczas szarpnięcia lub wysiadania, a moje dwórki tego nie dostrzegły. Poszukaj jej tam. - Zwróciwszy się do męża. - Mam nadzieję, że nie jest stracona na zawsze. Złotnicy w Królewskiej Przystani są jednymi z najlepszych w Westeros. Co prawda wielu powie, że kunszt zachodnich jubilerów jest większy, ale i naszym nie można odmówić wprawy w rzemiośle... - Zamilkła. Choć bardzo się starała, to w obecności Quentyna czuła nieswojo. O czym mogła z nim rozmawiać? O jubilerstwie i strojach? Sztuce? Był zwykłym piratem i rozbójnikiem w obecności księżniczki. Swojej żony. Postarała się do niego uśmiechnąć i w cichości ducha liczyła, że karczmarz szybko podoba im jedzenie bądź napitek by chwilowa cisza nie przedłużała się nazbyt.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 29, 2018 9:36 pm

Quentyn w pierwszej chwili wyglądał na przestraszonego i zaskoczonego, że coś takiego mogło się zdarzyć. - Jak mogło do tego dojść?! - Szybko jednak przerodziło się to na złość, którą postanowił wyładować na swoich sługusach. Spiorunował wzrokiem tego, który ich tu przyprowadził i rozkazał: - Co się tak patrzysz i nic nie robisz? Idź pomóż ser Bryndenowi i biegnij szukać jej bransolety przy wozie. - rozkazał. W tym czasie i ser Brynden kiwnął głową i dwaj słudzy udali się szukać bransolety królewny. - Jestem pewien, że się znajdzie. A jeżeli nie, to kupię Ci drugą, tak samo piękną. Jeżeli tak cenisz kunszt zachodnich jubilerów, to do Lannisportu jest bardzo blisko od naszego domu. - zaakcentował słowo "nasze". Ujął ręce Alysanne w dłonie i pogłaskał je delikatnie. Popatrzył jej w oczy, lecz, być może, rodzący się czar chwili przerwał karczmarz, który przyniósł im posiłek. Otrzymali kurczaka w miodzie, przyprawionego z licznymi warzywami (Alys na pierwszy rzut oka dostrzegła cebulę, oliwki i dwa rodzaje papryki). Do wszystkiego dwie ćwiartki chleba, a na popitek karczmarz przyniósł wino. Z wyglądu przypominało dornijskie, jednak po jego posmakowaniu łatwo można było dostrzec, że była to tania podróbka. Do wszystkiego karczmarz doniósł ciastka jabłkowe. Podobne porcje otrzymali także towarzyszący im rycerze.
- Przepraszam, ale nic lepszego nie mamy. - powiedział smutnym głosem karczmarz, wyraźnie przejęty przybyłami osobistościami. Prawie od razu też dodał: - Po posiłku zapraszam na górę, pokażę pokój, który dla Waszych Miłości mamy.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Kwi 29, 2018 9:37 pm

Była mile zaskoczona zaangażowaniem Quentyna w poszukiwanie jej bransolety, a także jego stanowczą postawą wobec służby. Co prawda nie urósł bardzo w jej oczach, ale od czegoś trzeba było zacząć, szczególnie, że znała go ledwie kilka dni. Może z biegiem lat nabierze do niego choć odrobinę przywiązania, szacunku i przyjaźni? W końcu miała z nim spędzić całe życie, a to dość długi okres czasu. Kolejny raz obdarzyła swego męża uśmiechem, choć wszystko podpowiadało jej, że musiał wyglądać dość sztucznie, ale być może dla młodego Harlawa będzie wystarczający.
- Dziękuję, również jestem pewna, że wkrótce się ona odnajdzie. - Tym razem nie cofnęła rąk i nie drgnęła pod dotykiem swego męża, ale uśmiech jej nieco zrzedł po usłyszeniu magicznego słowa "nasz dom". Przed oczami raz jeszcze stanął jej obraz słonych, wietrznych i ponurych Żelaznych Wysp. Na szczęście karczmarz przyniósł im posiłek i mogła odwrócić swoją twarz od męża i skupić wzrok na przyniesionym posiłku. Z pewnością nie był to posiłek godny królewskiego stołu, ale wątpiła, że w podrzędnej karczmie znajdowało się coś lepszego. Z pewnością rzadko kiedy widywano w takich miejscach lordów, nie mówiąc o następcach tronu. Skinęła ręką na karczmarza by go odesłać. - Wezwiemy cię gdy się już posilimy... Cóż, nie jest to z pewnością posiłek godny królewskiego stołu, ale nim dotrzemy do Riverrun, wątpię żebyśmy mieli wiele okazji do godnego nas posiłku. Może... Może zostaniemy w Riverrun nieco dłużej? Edmure Tully, jak doskonale wiesz, jest moim dziadkiem i niewątpliwie ucieszył się na wieść o naszej wizycie, a jego radość będzie tym większa, gdy zostaniemy dłużej niż planowaliśmy. Zwłaszcza, że oboje nie widzieliśmy się od długiego czasu. Miałeś okazję poznać lorda Edmure?  - Skinęła na kolejnego sługę ze swojej świty, który natychmiast nałożył jej na talerz kawałek kurczaka z warzywami i napełnił naczynie winem, a następnie uczynił podobnie dla Quentyna. Upiła niewielki łyk, ale skrzywiła się z niesmakiem. - Niegodne królewskiego stołu... - Pomyślała jednak natychmiast o pokoju, który miał zostań im pokazany i nie wątpiła, że wkrótce przyjdzie jej raz jeszcze legnąć do łoża ze swym mężem. Nagle kwaśne wino wydało się dobrym sposobem by nieco zahartować się przed nocą. Może, gdy choć trochę zaszumi jej w głowie, to zbliżająca się noc minie jej choć odrobinę szybciej.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 29, 2018 9:38 pm

Quentyn był wyraźnie zaskoczony propozycją Alysanne. Nie był przekonany co do tego pomysłu. Widział było na jego twarzy wahanie, nim w końcu odpowiedział:
- Mój ojciec i dziadek na pewno czekając z niecierpliwością na nasz powrót... Ale wydaje mi się, że kilka dni dłużej możemy zostać. Tylko trzeba będzie napisać na Dziesięć Wież, że się spóźnimy. Najbliżej jest chyba Goodbrook. Zatrzymamy się tam na dzień i wyślę stamtąd list. - stwierdził i spojrzał na posiłek. W przeciwieństwie do swojej żony nie miał problemów ze zjedzeniem takiego posiłku. Nie można powiedzieć, żeby codziennie zajadał się delicjami na Żelaznych Wyspach. Życie Żelaznego Człowieka było ciężkie, nawet jeżeli było się z rodu królewskiego. - Niestety nie miałem jeszcze okazji poznać króla Edmure'a. - podkreślił ten jego ostatni tytuł. Jak można było, jeszcze w Królewskiej Przystani, dowiedzieć się od ojca Alysanne, Edmure koronował się niecałe dwa miesiące wcześniej na króla Dorzecza. - Ale słyszałem, że to wspaniały człowiek. - uniósł do ust kielich wina i tym razem wyraźnie się skrzywił. - Nawet na Żelaznych Wyspach nie pijamy takich szczyn. Na pewno sama tak stwierdzisz, jak spróbujesz. Mamy też dużo egzotycznych trunków ze wschodu, ostatnio popularny jest rum. - odsunął kielich od siebie i wrócił do spożywania posiłku. Za chwilę jednak przez drzwi wpadł znowu sługa Harlawa, a za nim ser Brynden. Ten ostatni podszedł do swojej władczyni i oznajmił:
- Pani, nie znaleźliśmy Twojej bransolety.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Kwi 29, 2018 9:39 pm

Chyba po raz pierwszy od wielu dni nie była tak szczęśliwa jak w tym momencie. Gdyby była małą dziewczynką to z pewnością pisnęłaby z radości, ale z uwagi, że była dorosłą kobietą, mężatką, a przede wszystkim księżniczką, ograniczyła się do pierwszego, szczerego uśmiechu i mocno uścisnęła dłoń swojego męża. I choć najbliższe dni nie wydawały się szczególnie szczęśliwe, a widmo życia na Żelaznych Wyspach wciąż wisiało nad horyzontem, to pojawił się nikły promyk, który choć na chwilę odsuwał przybycie do tego upiornego miejsca. No i w trakcie podróży do Dorzecza będą mieli okazję zahaczyć o zamek Goodbroków, w którym będą mogli odpocząć w godziwych warunkach i zregenerować siły na dalszą podróż.
- Oh, doprawdy? Musiało mi umknąć, że mój ukochany dziadek sięgnął po koronę... Nic dziwnego, zbliżająca się data naszego ślubu pochłaniała całą moją uwagę. - Nie było to kłamstwo. Rzeczywiście jej uwaga była pochłonięta tym wydarzeniem. Nieustannie miotała się po Czerwonej Twierdzy i z lękiem oczekiwała dnia przybycia Quentyna dopóki jej ojciec nie zdołał doprowadzić jej do porządku. - Tym bardziej wypada go odwiedzić. - Zajęła się swoim posiłkiem, a na uwagę księcia o winie nie mogła się z nim nie zgodzić. - Masz rację, okropne. Stara się udawać dornijskie, ale jedyne w czym je przypomina, to kolor, choć przy dobrym świetle widać różnice. Lubisz wina? Osobiście bardzo cenię sobie dornijskie trunki, nawet nie wiem czy nie bardziej niż wina od Redwynów. - Uwaga o trunkach ze wschodu ją odrobinę zaciekawiła i nie omieszkała wyrazić kilku słów na ten temat. - Podobno na wschodzie żyją dzikie plemiona konnych wojowników, Dothraków, którzy całe swe życie spędzają w siodle, podobnie jak Żelaźni Ludzie większość życia spędzają na statkach... Ich miłość do koni jest tak wielka, że nie tylko na nich jeżdżą, ale konina jest największym przysmakiem, a z kobylego mleka wytwarzają paskudny alkohol. Mam nadzieję, że ten cały rum nie jest czymś w tym rodzaju, musiałby okropnie smakować.
Posiłek był kontynuowany wraz z dalszą rozmową. W końcu jednak wrócił ser Brynden i sługa jej męża, którzy poinformowali ich o tym, że nie znaleźli jej zguby. Zmierzyła ich wzrokiem, a w normalnych warunkach z pewnością byłaby przynajmniej zdenerwowana, ale zapewnienie Quentyna, że kupi jej nową biżuterię, wprost od zachodnich jubilerów, a przede wszystkim fakt, że zostaną w Riverrun na dłużej, ukoił jej wszelkie pretensje.
- Wielka to szkoda. Na szczęście mój pan mąż sprawił mi właśnie wielką radość i zguba jednej błyskotki nie przyćmi tego szczęście. Możecie odejść. - Mimo wszystko nie sądziła, że jej biżuteria mogłaby ot tak sobie zniknąć i leżeć gdzieś w trawie. Wątpiła, że któraś z jej najbliższych dwórek połasiła się na jej bransoletę, ale może ktoś z jej nieco dalszego otoczenia lub słudzy młodego Harlawa ją znaleźli i przywłaszczyli. Nie byłoby w tym nic dziwnego, Żelaźni Ludzie to oportuniści, gotowi brać wszystko jeżeli nie wiązało się to z ryzykiem i wysiłkiem. Odsunęła od siebie talerz i zdecydowało się zjeść jedno z jabłkowych ciasteczek. Rozsądnie będzie przyjrzeć się temu bliżej. Ale z pewnością nie dzisiaj, wątpiła, że będzie miała ku temu jeszcze czas, szczególnie, że jej mąż pomału kończył posiłek i niewątpliwie będzie pragnął odwiedzić komnaty... Choć wino rzeczywiście było paskudne, to zdecydowało się napić go nieco więcej.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 29, 2018 10:01 pm

Quentyn uśmiechnął się lekko i stwierdził:
- Oczywiście, każdemu może się zdarzyć, jeżeli żyłaś całe życie w odmiennym przeświadczeniu. Ale nie wątpię, że sprawisz mu przyjemność. - sięgnął po kawałek pieczeni. Jego talerz był już coraz bardziej pusty i zaraz miał skończyć posiłek. - Wina? Zdarzało mi się je pić, ale na morzu często go brakuje. Ale ich smak raczej mi nie przeszkadza, a najbardziej lubię czerwone Arborskie. - słysząc o Dorthrackich obyczajach, skrzywił się nieco, prawie tak bardzo jak po wypiciu tutejszego wina. - Obrzydliwe. Wiem, jakie opowieści o nas krążą po kontynencie, ale aż tak źle z nami na pewno nie jest. Na szczęście. Rum jest raczej słodki i bardziej łagodny. Wytwarzają go podobno z cukru, ale nie jestem pewien, trzeba by się spytać. Jestem za to pewien, że by Ci posmakował. - uśmiechnął się. Zaraz jednak jego uśmiech zniknął, gdy przybyli poszukiwacze zaginionej bransolety. - Jak to nie znaleźliście?
- Panie, ja...
- Nie tłumacz się. Nie zaśniesz, dopóki go nie znajdziesz. Czy to jasne?
- T-tak... - jęknął i wybiegł z karczmy, na powrót szukać biżuterii. Harlaw spojrzał na swój pusty talerz, a potem przeniósł wzrok na Alysanne. - To jak kochanie, zobaczymy łoże, jakie tu dostaniemy?

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Kwi 29, 2018 11:52 pm

Cóż, młody Harlaw zdawał się nie specjalnie wyznawać na winach. Nic dziwnego skoro Żelazne Wyspy znajdowały się daleko poza zainteresowaniem większości kupców, a cenne beczułki złotego i czerwonego trunku wędrowały na stoły możnych rodzin, które były nieco bardziej cywilizowane i doceniały kunszt winiarski. Przynajmniej Quentyn na alkoholu znał się na tyle iż wiedział, że wino z Arbor należy do jednego z najlepszych w całym Westeros, ale spierałaby się nad gatunkiem, który zasługuje sobie na miano najlepszych z arborskich winnic.
- Owszem, wina z Arbor są wyśmienite. Jeżeli będziesz miał okazję, to będziesz musiał spróbować złotego arborskiego. Ma wspaniałą, złocistą i klarowną barwę, a zapach jest wyrazisty i mocny, choć nie nachalnie uderzający w nozdrza. A smak! Dla takiego bukietu można żałować, że nie jest się Redwynem... Cóż, jeżeli twierdzisz, że rum jest rzeczywiście tak dobry, to miejmy nadzieję, że gdy będzie dane mi go spróbować, to i ja go docenię. - Chociaż szczerze wątpiła, że smak rumy przypadnie jej do gustu. Biorąc pod uwagę doświadczenia Quentyna z winem wyglądało na to, że jest to raczej napój dla pospólstwo niż dla szlachetnie urodzonej damy. Jej myśli jednak zaczynały pomału płynąć do kwestii znikającego posiłku jej męża, który miał zwiastować "zwiedzenie' ich komnat. Doskonale wiedziała na czym rzeczone zwiedzanie miałoby polegać więc gdy tylko padło sakramentalne pytanie Harlawa o ruszenie do komnat, z trudem zachowała się jak przystało damie i zamężnej kobiecie.
- Oczywiście... - Przywołała karczmarza ruchem ręki, a ten natychmiast przybiegł do ich stolika. - Skończyliśmy. Zaprowadź nas do komnaty. - Wstała ze swojego miejsca i ruszyła za karczmarzem, ale z każdym krokiem czuła, że w jej brzuchu powstaje coraz większy supeł. Wzięła głęboki wdech i przygotowała się na to co miało nadejść...
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Maj 01, 2018 3:31 am

Karczmarz pokłonił się i zaprowadził młodą parę do przeznaczonej dla nich sypialni. Spytał czy czegoś jeszcze nie potrzeba i pospiesznie się oddalił, nie chcąc przeszkadzać młodej parze.
Był to zdecydowanie najbardziej luksusowy pokój w karczmie. Pościel była wypychana pierzem, tak samo jak materac. Quentyn powoli zamknął drzwi i uśmiechnął się do Alysanne.
- Sądząc po winie, spodziewałem się czegoś gorszego.
Był to też z pewnością powód większego skupienia Harlawa. W przeciwieństwie do nocy poślubnej nie mógł się tym razem upić. Powoli zbliżył się do Alysanne, siedzącej na łóżku. Usiadł koło niej i objął swoim ramieniem. Delikatnie pocałował ją w kark i szepnął coś do ucha. Czekała ich długa noc...



Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Wto Maj 01, 2018 4:02 pm

Pokój przedstawiał się lepiej w porównaniu do tego czego można było oczekiwać. Co prawda daleko mu było do wszelakich luksusów do jakich przywykła, ale łóżko prezentowało się nawet zachęcająco, gdyby nie fakt, że miało jej przyjść dzielić je z Quentynem. Wiedziała czego oczekiwał jej pan mąż, więc z ociąganiem ruszyła do łóżka i przysiadła na jego skraju, podczas gdy on zamknął za nimi drzwi i zaraz do niej dołączył. Ręce jej drżały, a kiedy Harlaw się do niej przysiadł, objął ją ramieniem i pocałował, znów poczuła jak jej mięśnie się napinają pod jego dotykiem. Postarała się uspokoić i wzięła głęboki wdech, choć niewiele jej to dało.
Wciąż czując ogromny supeł w brzuchu zdołała  zsunąć ze swoich stóp skórzane buciki, ale gdy sięgnęła rękami do tasiemek i guzików swojej sukni, nie mogła sobie z nimi poradzić. Dłonie wciąż jej dygotały i zdawało się jej, że próba zdjęcia sukni trwała całą wieczność. Quentyn chyba również tak uznał bo schwycił jej dłonie by powstrzymać jej daremne starania i pewnymi, ale powolnymi ruchami zajął się jej uwalnianiem z uścisku ubioru. Gdy tylko większość guzików została odpięta ściągnął z niej suknie, a zaraz potem pozbawił ją bielizny, obnażając tym samym jej ciało. Przez chwilę przyglądał się jej piersiom nim zaczął ją dotykać, całować i pieścić. Pod jego stanowczym dotykiem pozostawała cała napięta i w myślach zwymyślała na młodego Harlawa i cały jego ród, ale wkrótce jej ciało przestało podążać za jej myślami i niechęcią do Żelaznych Ludzi i zaczęło się rozpalać, podążając za naturalnym rytmem natury i jej dotychczasowego życia i przyzwyczajeń jakie wyniosła z dworskiego, niekoniecznie cnotliwego życia. Gdy tylko jej oddech stał się odrobinę szybszy, a skóra na policzkach zaczęła się delikatnie zabarwiać na malinowy kolor, Quentnym pchnął ją stanowczo na łoże. W mgnieniu oka zdjął swoje ubranie, które wylądowało na ziemi obok szat małżonki, a sam zatopił się w jej aksamitnej skórze, górach i dolinach jej ciała...

... Quentyn skończył, ale ona wciąż oddychała szybko i oplatała jego szyję swoimi rękami. W tych krótkich chwilach zdawało jej się, że może mogłaby go nawet pokochać, ale wtedy uświadamiała sobie wszystko co wiązało się z jej małżeństwem.  W mgnieniu oka wszelkie potencjalne uczucia były duszone w zarodku, a ona przypominała sobie, że została sprzedana przez swoją rodzinę w zamian za parę statków, które znajdowały się po drugiej stronie świata, a ona była ceną jaką przyszło zapłacić Targaryenom za ten sojusz. Wciąż jednak pozostawała Smokiem i miała obowiązki, którym musiała sprostać. Quentnym położył się obok niej, a jego ręka błądziła wzdłóż jej uda.
- Mój brat z pewnością wkrótce wymaszeruje przeciwko Baratheonom, a mój ojciec wezwie twego dziadka do wojny. W końcu stali się właśnie sojusznikami. - Obróciła się do swego małżonka i zaczęła błądzić palcami po jego odkrytym torsie. Przez chwilę milczała i z uwagą obserwowała jego twarz. Nie chciała burzyć jego chwili samozadowolenia, ale również chciała wykorzystać jego dobry humor i pociągnąć go odrobinę za język... Przełożyła swoją nogę za Quentyna i usiadła na nim okrakiem, po czym pochyliła się do niego i ugryzła go w ucho. Może i go nie kochała, może nie znosiła go jako Żelaznego Człowieka, ale wciąż czuła w sobie ogień i pobudzenie, które promieniowało przez jej ciało, a które jej mąż nie zdołał jeszcze zaspokoić. - Nie znam się na prowadzeniu wojny, ale wiem, że droga do włości Targaryenów z Żelaznych Wysp jest daleka, szczególnie morzem gdy przyjdzie płynąć dookoła. - Powiedziała mu do ucha, a potem raz jeszcze go ugryzła, tym razem w szyję i nieco mocniej. Smoki miały zęby... - Myślisz, że król Harras zdecyduje się odpowiedzieć na jego wezwanie i ruszy na wojnę przeciw Jeleniom?
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Maj 02, 2018 4:32 pm

Quentyn odsunął swoją rękę od uda Alysanne, która nie miała problemu, by objąć go swoimi nogami. Pozwolił Smoczycy ugryźć się w ucho, po czym czuć było jak się podniecił. - Nie tak daleka, jak Ci się wydaje, kochanie. Morzem zawsze podróżujesz... szybciej. - odpowiedział jej szybkim, urywanym głosem. Gdy Targaryenka ugryzła go w szyję, westchnął, coraz bardziej podniecony. - Jestem pewien, że ruszy od razu, gdy się o tym dowie. Domy Jeleni zostaną spalone, ich zamki zburzone, żony zgwałcone a dzieci zabrane na Żelazne Wyspy. - mówił do niej coraz głośniej, z trudem utrzymując kontrolę nad swoim głosem. Chwycił ją dwoma dłońmi za głowę i przyciągnął do siebie. Delikatnie pomuskał swoim językiem jej górną wargę. Potem ją puścił i nachylił się do ucha. - Obiecuję. - szepnął.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Czw Maj 03, 2018 11:01 am

- Lubię ogień, wiesz...? - Westchnęła mu do ucha gdy wspomniał jej o spaleniu domów i obróceniu ziem Baratheonów w ruinę. Słowa o gwałtach zaś mocno podziałały jej na wyobraźnię. W myślach słyszała krzyki kobiet, które będą zmuszone patrzeć w martwe oczy swych mężów i synów, będąc jednocześnie brane od tyłu, niczym suki, przez Żelaznych Ludzi, całkowicie zdane na ich niełaskę. Te myśli, które nie przystoiły damie takiej jak ona, poruszyły nią i przypomniały sytuację kiedy chciała się zakraść do lochów Czerwonej Twierdzy z nożem kuchennym. - Lubię też krew... - Być może sojusz z Harlawami nie był takim nieprzemyślanym posunięciem jak początkowo jej się wydawało? Ścisnęła go mocniej udami i pochyliła się w jego kierunku tak, że znalazła się z nim twarzą w twarz. - W końcu jestem smokiem... - Zbliżyła się do niego i natarła swoimi ustami na jego usta w twardym pocałunku. Był on długi i kiedy się wreszcie od siebie odsunęli, brakowało im tchu. - A skoro już... o smokach mowa... to oprócz kłów mamy też w sobie ogień, a ogień, który wciąż we mnie płonie, mój młody Harlawie, wymaga ugaszenia... - Złapała Quentyna za ręce i przyłożyła je do swoich piersi. - A noc wciąż przed nami...


11.04.336 AC

Z początku docierały do niej tylko pojedyncze dźwięki, w końcu jednak poranna krzątanina w gospodzie zaczęła uderzać w nią coraz bardziej i nie mogła jej już ignorować. Otworzyła oczy i przeciągnęła się w łóżku, jednocześnie czując miłe potrzaskiwanie jej kości, które miały ochotę się rozprostować. Leżała jednak jeszcze przez chwilę nim podniosła się do siadu, zdając sobie wtedy sprawę, że wciąż jest ubrana jak w dniu imienia. W nagłym przypływie przyzwoitości podciągnęła kołdrę by osłonić swoje piersi, a po chwili spojrzała na miejsce obok siebie, w którym jej mąż spał jeszcze w najlepsze.Widać jego sen był znacznie twardszy lub dzisiejsza noc zmęczyła go o wiele bardziej niż ją. Przez chwilę mu się przyglądała zastanawiając się co wczoraj między nimi zaszło. Noc była... Miła. Ale czy doszło do czegoś więcej? Mówi się, że mężczyźni mają swoje potrzeby, które muszą zaspokajać, nieważne czy z kurwą, żoną, innym mężczyzną czy na własną rękę. Nie wspomina się jednak nic o kobietach. Wczoraj jednak przypomniała sobie, że ona również ma swoje pragnienia, które również powinny być ugaszone. I choć nie przepadała za swoim mężem, to przynajmniej wywiązał się ze swojego zadania. Czuła się... Lepiej. Było jej lżej. Emocje, które siedziały w niej od długiego czasu znalazły ujście podczas nocnych zabaw.
Po nocy następował jednak dzień i należało doprowadzić się do ładu. Włosy były w chaosie, a na sobie czuła zapach potu i Quentyna. Dobrze byłoby go z siebie zmyć, choćby odrobiną wody i przykryć go perfumami. Rozejrzała się baczniej po komnacie. Choć wczoraj ich nie dostrzegła, będąc bardziej skupiona na małżeńskich obowiązkach, to w rogu komnaty znajdowało się część jej bagaży, a na niewielkim, prostym kredensie, stała miska i dzban z wodą dla wykonania podstawowej, porannej toalety. Odgarnąwszy z siebie kołdrę, przeskoczyła na palcach do swoich rzeczy skąd wyciągnęła bieliznę i prostą, jedwabną koszulę, które na siebie nałożyła nim przystąpiła do dalszego, porannego krzątania...
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 03, 2018 10:36 pm

Gdy Alysanne korzystała z wody w misie, u drzwi rozległo się ciche, delikatne pukanie. Po chwili weszła przez nie służka, stąpając na palcach. Smoczyca niekoniecznie poznała służkę, którą przysłał właściciel karczmy. Widząc stojącą normalnie Alysanne, odetchnęła i spytała:
- Czegoś Ci potrzeba, Pani? Przynieść już śniada... - momentalnie umilknęła, gdy dojrzała wciąż śpiącego Harlawa. Wcześniej nie zwróciła na niego uwagi, albowiem spał w ciszy, prawie w ogóle nie chrapiąc. - nie? - dokończyła trochę ciszej. - Albo przygotować kąpiel? Albo życzysz sobie jeszcze czegoś innego?

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Czw Maj 03, 2018 11:53 pm

Delikatnie przemywała twarz w chłodnej wodzie, która bez trudu przepędziła resztki snu, kiedy rozległo się delikatne pukanie do jej komnat. Nim zdążyła choćby zwrócić wzrok w kierunku drzwi lub odpowiedzieć do jej pokoju wkroczyła jakaś kobieta, najpewniej służka. Odwróciła się natychmiast w jej stronę z iskierkami gniewu w oczach. W normalnych warunkach, a więc nie karczemnych i ze śpiącym mężem w komnacie, solidnie by ją zrugała za takie wtargnięcie, tym razem jednak powściągnęła swój gniew i ograniczyła się tylko do gniewno-karcącego spojrzenia. Nie śpiesząc się otarła swoją twarz, a następnie powoli i cicho zbliżyła się do kobiety.
- Następnym razem racz zaczekać na odpowiedź nim wkroczysz do cudzych komnat. - Powiedziała cicho by również nie obudzić męża. Dalej strofując rzekła. -Wypada też przynajmniej dygnąć przed członkiem rodziny królewskiej... - Pokręciła głową. - Hmm. Śniadanie. Potem kąpiel. Minie sporo czasu nim woda się nagrzeje. Zjemy tutaj. - Nie miała zamiaru wychodzić w takim stanie do głównej sali w karczmie. Najpierw powinna się doprowadzić do porządku. Jeżeli zaś jedzenie przyjdzie wcześniej niż jej pan mąż wstanie, to zawsze można było go delikatnie wybudzić. - Zapytaj się też kogoś z mojej świty lub księcia czy wóz został już naprawiony i możemy ruszać w dalszą drogę. - Zlustrowała młódkę od stóp do głów. - Mam nadzieję, że potrafisz się zająć włosami? Jeśli nie, to  wezwij też jedną z moich służek by pomogła mi i tobie w trakcie kąpieli. - Odwróciła się od dziewczęcia odprawiając ją ręką. - To wszystko... Albo i nie. Wychodząc też wypada dygnąć. - Machnęła ręką raz jeszcze odprawiając służkę.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Maj 04, 2018 8:13 pm

Służka padła do stóp Alysanne. Cała była rozbeczana i płakała jak najęta:
- Ja-a przeprasszam. Nie chciał-łam. Pros-ę, wybcz mi, pani! - mówiła niewyraźnie i urywanie. Z oczu obwicie płynęły łzy. Była widocznie bardzo zdenerwowana, mając do czynienia z tak ważną osobistością, jak córka króla. Normalnie zapewne nie zachowywała by się w taki sposób, dopiero obecność Targaryenki tak na nią działała. - Zrobię wszysstko c-co zechesz. Prosz... Wybacz mi, o Pani. - skryła twarz w dłoniach, cały czas leżąc na ziemi. - Przyniosę śniadanie, kąpiel, tylko mnie nie każ, ja nie chciałam. - wyglądała na zrozpaczoną. Kiwała się powoli w przód i w tył, w przód i w tył i powtarzała jak mantrę: - Wybacz mi, wybacz mi, wybacz mi, wybacz, wybacz... - wtem, gdzieś z tyłu dobiegł Alysanne inny głos. To jej mąż ziewnął, siedząc na łóżku. Wyglądał jeszcze niewyraźnie. Widząc całe zamieszanie przetarł oczy i spytał wciąż sennym głosem.
- Co tu się kurwa dzieje?

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Pią Maj 04, 2018 11:36 pm

Odsunęła się od służki zniesmaczona gdy ta, cała zaryczana, upadła do jej stóp. Nie było jej intencją doprowadzać ją do płaczu, a jedynie jej naprostowanie. Zresztą nie widziała w swych słowach nic co by mogło spowodować taki wybuch emocji. Nawet nie podniosła na nią ręki lub głosu! Wyglądało jednak na to, że sama jej obecność była wystarczająca żeby wyprowadzać ludzi z równowagi emocjonalnej, szczególnie takich prostaczków jak ona. Pewnie jedyny kontakt jaki miała ze szlachetnie urodzonymi, to nieliczni "rycerze", którzy dopiero co mogli się pochwalić zdobyciem ostróg i wykorzystywali to do obmacywania jej po kątach w karczmie... Ah! Ten płacz działał jej na nerwy, a co gorsza, przyjemny poranek z chwilą dla siebie zdawał się odchodzić w niepamięć. Takie wycie obudziłoby umarłego, a co dopiero jej męża. Z poirytowaniem zmierzyła wijącą się u jej stóp służkę.
- Dość! - Warknęła na nią, ale było już za późno. Natychmiast obróciła się do Quentyna, który wyglądał tak jak każda osoba po przebudzeniu, czyli niezbyt bystro. - Wybacz, że zakłóciliśmy ci sen, mężu... - Zwróciła swój wzrok na leżącą kobietę. - Ona właśnie WYCHODZI... Teraz! - Dodała mocniej gdyby miała zamiar dalej się wić po podłodze i skamlać jak pies żebrzący o resztki z pańskiego stołu. - I pamiętaj co masz zrobić. - Dodała na odchodne. Sama zaś poprawiła swoją koszulę, która teraz wydawała jej się nieco za kusa, a następnie zbliżyła się w kierunku młodego Harlawa. - Ufam, że noc była... niczym niezmącona, aż do teraz. Tutejsza służba jest taka jak widać. Nie nawykła do obecności kogoś ważniejszego niż pospolitych rycerzy lub bogatszych kupców. Ale, o ile to stworzenie zdołało coś zapamiętać w swoim kurzym rozumie, to wkrótce powinni nam podać śniadanie. Z pewnością jesteś głodny... 
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 05, 2018 12:52 pm

Służka wstała i jękneła:
- T-tak Pani... - i wybiegła zapłakana z pokoju. Quentyn spojrzał tępym wzrokiem na to wszystko, po czym machnął ręką i stwierdził:
- Jeden chuj, nic się nie stało. I tak bym pewnie zaraz wstawał. - przeciągnął się. - Łóżko trochę nazbyt miękkie dla mnie, ale poza tym to miło się spało. - Wstał, uśmiechnął się łobuzersko i podszedł do Alysanne. Objął ją swoimi ramionami i dodał: - I nie tylko spało. - przyciągnął jej głowę do swojej, by ująć ją w krótkim pocałunku. Zaraz jednak musiał skończyć, gdy rozległo się pukanie do drzwi. - Wejść. - i zaraz do pokoju weszła już służka Targaryenki, zatrzymując się, by delikatnie dygnąć, i niosąc ze sobą tacę ze śniadaniem. Wyglądało ono raczej na lekkie. Po dwie ćwiartki chleba na głowę, trochę sera, miodu, jabłka, truskawki, 4 jajka i kawałek solonej wołowiny.
- Wasza Miłość. Przepraszam za tamtą służkę, nieprzywykła do wizyt ważnych gości.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Sob Maj 05, 2018 3:49 pm

Nie skomentowała już zachowania służki, a tym bardziej języka Quentyna. Wyglądało na to, że przy większej ilości ludzi zwykł się powstrzymywać z użyciem mniej wyszukanego słownictwa, ale teraz ludzi nie było. Lub zwyczajnie z rana miał tak dobry nastrój, że musiał go ukazać swoją wulgarnością. Z pewnością nie była najbardziej cnotliwą księżniczką w Westeros i już zdarzało jej się kilkukrotnie słyszeć takie rzeczy by nie zarumienić się ze wstydu, ale z uwagi na dobre wychowanie przynajmniej udała zażenowanie i uciekła wzrokiem w bok. Quentyn jednak wstał, objął ją i zmusił by spojrzała mu w oczy na chwilę nim ją pocałował. Choć kolejny raz ją zaskoczył, to nie broniła się. Poprzednia noc zmieniła nieco jej nastawienie do jej męża. Pierwsze lody z jej strony zostały przełamane, choć wciąż czuła trudną do określenia niechęć do niego. I nie wiedziała czy kiedykolwiek będzie w stanie ją przezwyciężyć. Oparła swoją dłoń o pierś Harlawa i delikatnie się odsunęła.
- Cieszy mnie to... - Chciała dodać coś jeszcze, ale w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi. Wyglądało na to, że przyszedł ktoś kompetentny bo poczekał przynajmniej na odpowiedź. Odsunęła się jeszcze dalej od Quentyna. Wystarczyło, że była w samej tylko koszuli, nie potrzeba było dodawać do tego porannych, małżeńskich czułości i plotek wśród postronnych ludzi lub dworu, a właśnie to jedna z jej służek przyniosła śniadanie. - W istocie nie przywykła. Jednak nie zostajemy tu na tyle długo by zaprzątać sobie nią głowy. Będziemy musieli to po prostu znieść. - Wskazała jej miejsce gdzie mogła odłożyć tacę. - Zadbaj o to by tamto dziewczę się na coś przydało i nie zapomniało o przygotowaniu kąpieli... Możesz odejść. - Zasiadła do posiłku razem z mężem. Nim jednak zajęła się jedzeniem zarzuciła nogę na nogę i znów starannie poprawiła koszulę. Nie była szczególnie głodna, ale zdecydowała się zjeść przynajmniej odrobinę. Dlatego pozwoliła sobie na jedno jajko, kawałek chleba i sera. Po takim posiłku pozwoliła sobie też na kilka truskawek, które zdecydowanie bardziej jej smakowały. - Karczemna dziewka, o ile będzie pamiętać, powinna się była spytać o stan wozu. Jednak, jeżeli go jeszcze nie naprawiono, masz jakieś plany? Moglibyśmy się zawsze udać na przejażdżkę po okolicy, o ile nie miałbyś lepszych pomysłów. Nie wydaje mi się bowiem by w karczmie czekało nas coś zajmującego...
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 05, 2018 7:44 pm

- Oczywiście, Pani. Z tego co mi wiadomo, już to robi. - służka dygnęła lekko i opuściła pokój, zamykając za sobą drzwi. Gdy Alysanne usiadła do posiłku, to samo uczynił Quentyn. On widocznie był o wiele bardziej głodny od swojej żony i o wiele chętniej zaczął pałaszować to, co im przynieśli. Dw jajka, kawałek wołowiny, dwie ćwiartki chleba, ser i miód... Zjadł prawie wszystko, co mu przyniesiono. W międzyczasie oczywiście prowadził rozmowę z Alysanne. - Mam nadzieję, że szybko to naprawią. Jeżeli nie... przejażdżka to może być faktycznie dobry pomysł. Powinniśmy móc stąd dojechać na Oko Boga. A przy dobrej pogodzie... byłaby szansa zobaczyć nawet Wyspę Twarzy. Nie jest chyba daleko. Milę, może dwie... Można też po drodze zobaczyć, jak żyją poddani Twojego ojca. - wtem, od strony drzwi rozległo się delikatne pukanie. Prawdopodobnie kąpiel była już gotowa.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Sob Maj 05, 2018 9:40 pm

- Oh! Świetny pomysł. - Żywo zareagowała na podróż nad Oko Boga i Wyspę Twarzy. Jej fiołkowe oczy wręcz się zaświeciły prawdziwym ogniem, a twarz cała pojaśniała. - Słyszałam, że to niezwykłe miejsce. Na wodach tego jeziora żyją czarne łabędzie, a sama wyspa jest wręcz mityczna. Podobno Pierwsi Ludzie i Dzieci Lasu miały zawrzeć tam pakt kończący między nimi wojnę, a na pamiątkę tego wydarzenia w tamtejszych czardrzewach wyryto dziesiątki twarzy. Z tego co wiem, to jest to jedyne miejsce na południe od Fosy Cailin gdzie można znaleźć czardrzewa. A przynajmniej w takiej liczbie, większość została wycięta po przybyciu Andalów do Westeros. - Pochyliła się w jego kierunku, mówiąc wręcz konspiracyjnym szeptem. - Niektórzy mówią, że na Wyspie Twarzy wciąż można spotkać Dzieci La... Ekhm. - Wyprostowała się gwałtownie i uspokoiła nieco swój głos, który był aż za nadto entuzjastyczny. - Oczywiście to tylko bajania głupich ludzi. Nie zmienia to jednak faktu, że musi to być piękne miejsce. Słyszałam też, że w słoneczne dni z jego północnych brzegów można spokojnie dostrzec Harrenhal. Harrenhal musi być wspaniały, największy zamek w całych Siedmiu Królestwach. ... Choć teraz to... Ilu? Szesnastu? Aż ciężko zliczyć. Podobno jedna z sal nosi miano Stu Palenisk, wyobrażasz to sobie?! Harren Czarny, Król Żelaznych Wysp i Dorzecza budował swoją warownię, swoje dziedzictwo przez czterdzieści lat. A w momencie gdy ją ukończył... - Zaświeciły się jej oczy. - ... Aegon Targaryen wylądował w Czarnej Zatoce. Mówi się, że Harren nie chciał poddać zamku, wierząc, że grube mury powstrzymają smoki. Ale Baleriona swym oddechem stopił kamień i usmażył żywcem wszystkich obrońców... To musiało być wspaniałe widowisko. A jeszcze wspanialsze musi być uczucie latania na smoku. Niestety smoki są od lat martwe... - Dodała ze smutkiem i pogrążyła się w swoich ponurych myślach o smokach, Dzieciach Lasu i magii. W jednej chwili cały ogień i radość się z niej ulotniły pozostawiając tylko melancholijny wyraz twarzy. I z pewnością trwałaby tak w swoich ponurych myślach gdyby nie jej mąż, który donośnym głosem rozkazał komuś wejść.
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Maj 05, 2018 11:52 pm

Quentyn słuchał uważnie Alysanne. Widać było na nim odrobinę niezadowolenia, czy nawet irytacji. To co Smoczyca postrzegała jako sukces swojego rodu, on uznawał za porażkę swoich przodków. Nawet jeżeli utorowało to mu, pośrednio, drogę do tronu. Ale legendy o najpotężniejszych Hoar'ach słuchał od dzieciństwa. A smoki były przedstawiane jako najgroźniejsze bestie, które dobrze, że zniknęły z powierzchni ziemi. Skrzywił się nieco, westchnął na koniec ciężko, mówiąc tylko:
- Tak, tak, oczywiście. - nie zamierzając komentować nic więcej o Podboju. Zaraz jednak postanowił dodać, przypominając sobie o Harrenhal, które było przedstawiane jako wielka, wspaniała i niezdobyta twierdza, pokaz siły i potęgi Żelaznych Ludzi. A myśl ta pochłonęła go teraz, aż zapomniał co Alysanne mówiła o smokach. - Ale to prawda, twierdza była wspaniała. Tylko smoki mogły je zdobyć. Przeogromne wieże, wielka brama... A wszystko wykonane z czarnego kamienia. Podobno zajmuje trzy razy większą powierzchnię niż Winterfell, a sama kuchnia jest tak wielka jak tamtejsza Wielka Sala. Szkoda, że przez tyle lat popadła w ruinę... - przerwał, by zaprosić do pokoju służkę. Ukłoniła się i oznajmiła:
- Wasza Miłość, kazano mi zawiadomić, że kąpiel jest już gotowa, na niższym piętrze.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Maj 06, 2018 12:33 pm

Pogrążona w swoich opowieściach nie zdała sobie nawet sprawy z tego, że Quentyn może poczuć się urażony tym co mówiła o Harrenhal. Dla niej były to historie na których się wychowywała, historie wręcz na poły legendarne, a pierwsi Targaryenowie, szczególnie zaś siostry Aegona Zdobywcy, Visneya i Rhaenys były jej bohaterkami dzieciństwa. Jakby się miała teraz zastanowić, to zawsze pragnęła być takie jak one - Silne, zdecydowane i konsekwentnie dążące do celu. Czy taka była? Nie wiedziała. Może dziecięce marzenia pozostaną tylko przeszłością i niespełnionymi fantazjami... Musiała się jednak otrząsnąć ze swych myśli, zająć się rzeczywistością. Słyszała, że młody Harlaw również opowiadał o Harrenhal, ale jego jego wypowiedź została przerwana przez pukanie do drzwi i wkroczenie służki, która poinformowała ją o kąpieli. Chwila tylko dla niej, w ciszy i spokoju.
- Wspaniale. - Wstała od stołu. - Musisz mi wybaczyć, ale wygląda na to, że chwilowo muszę pozostawić cię samego. Mężu.

Schodząc na dół, do miejsca kąpieli, musiała się ubrać. Nie mogła się w końcu pokazać pośród ludzi w samej tylko koszuli. Teraz jednak, będąc w czymś co można chyba było nazwać łaźnią, stojąc przed balią parującej wody i będąc tylko w towarzystwie swej służki, mogła zrzucić ledwo co założoną suknię, koszulę i bieliznę. Kobieta odwróciła wzrok od swej nagiej pani, zaś ona musnęła taflę wody swoimi palcami, z trudem się powstrzymując by w pierwszym odruchu nie cofnąć palców. Była więcej niż ciepła, wręcz parzyła. Podobno Viserys, jej dziadek, zwykł mawiać, że w ich żyłach płynął ogień i nawet najgorętsza woda nie jest zbyt ciepła dla Targarynów. Podobną zasadę wyznawał jej ojciec, który również zwykł brać gorące kąpiele i to samo wpoił swoim dzieciom. Nie była to jednak do końca prawda, woda nierzadko była zbyt gorąca, ale przez lata zdołała się przyzwyczaić do jej namiętnego pocałunku. Weszła do wanny z trudem powstrzymując się by w pierwszym momencie nie wyskoczyć. Jednak po kilku chwilach, które zdawały się wiecznością, jej ciało przyzwyczaiło się do nagłej zmiany temperatury i mogła się odprężyć. Przez długą chwilę robiła absolutnie nic, pozwalając sobie zamknąć oczy i oprzeć głowę o jeden z końców bali, rozkoszując się tylko ciepłem, unoszącą się parą i kropelkami potu, które poczęły jej spływać po skroniach, szyi, a następnie pomykały wzdłuż krągłości jej piersi. W tym czasie służka zajęła się jej ubraniem. Cisza i spokój, mogła zmyć z siebie zapach podróży, potu, a przede wszystkim swego męża. Westchnęła i uniosła swoje nogi wystawiając je poza wannę.
- Podaj mi mydło. - Rozkazała służce. - I nie stój tak, zajmij się moimi stopami. - Podczas gdy namydlała i spłukiwała z siebie obce zapachy zastępując je ziołową nutą, służka starannie szorowała jej stopy. Potem przyszedł czas na pomoc przy plecach, a ostatecznie na włosy, które zostały rozczesane i umyte z wielką uwagą. -  Czy jest ci wiadome co z wozem? Naprawili go już? - Leżała jeszcze w chwilę w wannie, podczas gdy służka zajęła się wycieraniem jej włosów i ponownym rozczesaniem. Gdy już skończyła wstała i przez chwilę pozwalała obcieknąć wodzie z jej ciała nim wyszła z wanny. Służka raz jeszcze zabrała się do roboty i gdy skończyła, skóra księżniczki była sucha, pachnąca i lekko zaróżowiona. - Podaj mi proszę ubrania... - Wcześniej, nim zeszły do kąpieli, wybrała strój w który miała zamiar się dzisiaj ubrać. Prócz wiadomej bielizny założyła na siebie jedwabną, prześwitującą, długą koszulę, miękkie, skórzane pantofelki, a dopiero na to fioletowo – czarną suknię, która miała podkreślić kolor jej oczu. Służka uwijała się jak w ukropie by pomóc swej pani się ubrać, a gdy doszła do tasiemek i sznurowań sukni, musiała się jeszcze bardziej wysilić by poprawnie je związać. Na szczęście się jej udało, a Alysanne poczuła, jakby ubyło jej odrobinę ciała w talii, natomiast zyskała u piersi. Finalnym aktem było ułożenie włosów i dobranie biżuterii. Naturalnym elementem były złote kolczyki z maleńkimi, skrzącymi się rubinami i przepiękny naszyjnik. Dnia dzisiejszego zrezygnowała z pierścieni i bransolet, czasem mniej znaczyło więcej. Po długim czasie oczekiwania księżniczka była gotowa i mogła w końcu pokazać się ludziom w pełnej krasie. Nie wątpiła, że jej mąż będzie na nią czekać, ale nie jego szukała, a raczej swojego błazna. Nadszedł najwyższy czas zająć się sprawą swojej zguby. Może bransoleta zniknęła przypadkiem, a może wśród jej ludzi lub ludzi Harlawa był złodziej? Warto się było temu przyjrzeć nim ruszą w drogę...
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 06, 2018 8:50 pm

- Ależ proszę, kochanie. - kiwnął głową Quentyn i odprowadził wzrokiem Alysanne do drzwi. Sam musiał się teraz przygotować do dalszego przebiegu dnia i, być może, podróży.




Przy kąpieli Młodej Smoczycy służyły dwie służki. Jedna jej, druga zaś ta zapłakana, córka karczmarza. Pierwsza z nich szorowała królewskie stopy, druga zaś wzięła się do czyszczenia pleców. Spytana o wóz, odpowiedziała niepewnym głosem: - N-nie, ale zapewniali, że po południu ma być wszystko gotowe. - i zabrała się dalej do szorowania. Gdy w końcu Alysanne była gotowa i wyszła na zewnątrz pomieszczenia z kąpielą, stał już tam sługa jej męża. Ten sam nieszczęśnik, który nie przespał nocy, szukając jej bransolety. Wyglądał tragicznie. Klęknął. - Wasza Miłość, Twój mąż kazał przekazać, że czeka już w stajni z osiodłanym koniem. A bransoleta się nie znalazła. - Zaraz też przed jej obliczem znalazł się błazen, przyprowadzony przez jedną ze służek.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1772
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Alysanne Targaryen on Nie Maj 06, 2018 10:23 pm

Po wyjściu z kąpieli była zaskoczona widokiem, który zastała tuż pod drzwiami łaźni. Wyglądało na to, że sługa którego wysłał Harlaw na poszukiwania bransolety wreszcie wrócił. Sądząc po jego tragicznym stanie musiał chyba szukać jej ozdóbki w blasku księżyca, a jego strapiona mina jednoznacznie sugerowała wynik tych poszukiwań. Wkrótce też jej przypuszczenia znalazły potwierdzenie w jego słowach.
- Wstań. - Patrząc się z góry uosabiał największe żałości świata, a gdy powstał z klęczek wyglądał tylko gorzej. Do takiego stopnia, że prawie zrobiło się jej żal sługi. - Cóż, jeżeli jej nie zdołałeś znalazłeś, to albo przepadła na dobre, albo się dość nie starałeś... Choć biorąc pod uwagę twój żałosny stan, to drugie chyba można wykluczyć. Kazałbym ci odpocząć i się doprowadzić do względnego porządku, ale należysz do świty mego męża i nie będę tobą dysponować... Rób co ci przykazano. - Wyminęła go i ruszyła do drzwi by dostać się do stajni. Przy drzwiach oczekiwał jej ser Hallaw Buckwell, który widocznie miał ją odprowadzić. Po drodze jednak miała okazję natknąć się na swego błazna, którego wzięła pod rękę z uśmiechem. - Plumm! Wygląda na to, że humor jak zawsze ci dopisuje... Ser Hallawie. - Skinęła głową rycerzowi na powitanie i przekroczyła próg karczmy. - Obawiam się Plumm, że nie zabieram cię na przejażdżkę i będziesz musiał zabawiać swoją obecnością tych, którzy zostaną. Zrób coś specjalnego...! - Nachyliła mu się do ucha. - Rozejrzyj się za moją zaginioną bransoletą... Może któraś z moich służek ją znalazła? Albo któryś z ludzi Harlawa ją przywłaszczył... - Odsunęła się od niego i zaśmiała się krótko. - No, idź już. Nie pozwól się tu nikomu nudzić.

Droga od karczmy do stajni nie byla długa i pokonała ją już tylko w towarzystwie ser Hallawa. Gdy dotarła na miejsce wszyscy już byli – Dorrick, ser Brynden Mallery i jej gwardzista, ser Alran Darry. Prócz tego nie zabrakło też jej męża i kilku ludzi z jego świty. Smród stajni nie był najprzyjemniejszym doświadczeniem dla nozdrzy księżniczki więc Dorrick wyprowadził jej wierzchowca i dopomógł jej go dosiąść.
- Mam nadzieję mężu, że nie zmusiłam cię czekać nazbyt długo. Teraz jednak już jestem i możemy ruszać. Z tego co wiem mamy całkiem sporo czasu. Jedziemy?
avatar
Alysanne Targaryen

Liczba postów : 113
Data dołączenia : 21/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Upiór znad Oka Boga"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach