Port Ryamsportu

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 18, 2018 11:11 pm

***
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 19, 2018 7:32 pm

12/04/336AC - noc

Potęga Żelaznej Floty zbliżała się do brzegów Arbor. Noc należała do tych "zwyczajnych", wiatr wiał słaby, księżyc o kształcie rogalika zapewniał trochę przerywanego przelatującymi obłokami światła. Straże na wybrzeżu Ryamsportu wpatrywały się w morze. Ujrzeli wówczas zgubę ciągnąca do ich brzegów... Nikt nic nie mówił o żadnej flocie, myśleli. Co to do cholery ma być?Wartownicy wytężyli wzrok próbując określić tożsamość intruzów. Drakkary...
W miasteczku natychmiast podniesiono alarm. Mieszkańców budzono i nakazywano uciekać czym prędzej głębiej w ląd. Zanim padną ofiarą Żelaznych Ludzi. Straże jednak wraz z tutejszymi rycerzami miały zamiar pozostać na posterunku i osłaniać uciekających mieszkańców. Dziesiątki odzianych w stal zbrojnych stanęły na drewnianych murach miasteczka, bramy zaryglowano i zastawiono wozami. Jeżeli żelazna hołota chciała wziąć ich wyspę, to zapłacą za to krwią...
Harras prowadzący drakkary w stronę miasteczka słyszał bijące na alarm dzwony i echa ogarniających je krzyków. Błyski pochodni zapalanych na murach i płomieni odbijających się od hełmów oraz napierśników również nie umknęły jego uwadze. Ludzie z zielonych krain chcieli walczyć...


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Harras Harlaw on Czw Mar 22, 2018 12:33 am

Powoli zbliżali się do portu. Wtem... rozległ się alarm. Bito w dzwony. Zapalano światła. A więc tak! Ci Andalowie próbowali stawiać opór! Harras musiał szybko obmyślić jakiś plan działania. Nie wiedział ilu mają ludzi. Chociaż z drugiej strony mógł się spodziewać, że sam ma ich dużo więcej. Mógł zarządzić frontalny atak i by ich wszystkich wyrżnął... Ale nie zamierzał tak prosto ponosić dodatkowych strat. Z drugiej strony... mieli lepsze wyjście? Chcieli atakować ich z murów? Niech będzie, spróbujemy! Nakazał natychmiastowe przygotowanie się wszystkich żołnierzy do walki. Wszyscy mieli schować się pod pokładem, do czasu lądowania. Początkowo desant miał nastąpić w samym porcie, przy okrętach Redwyna. Szybko jednak zrewidował ten pomysł. Kto wie, jakie oni machiny tam mają? Rozkazał galerom i dwudziestu drakkarom pozostać, by blokować port. Reszta okrętów miała się zdesantować w dwóch grupach kilkaset metrów od osady i dopiero stamtąd przeprowadzić uderzenie w stronę murów. Nie zamierzał od razu szturmować miasta. Przodem mieli pójść łucznicy, którzy mieliby przeprowadzić ostrzał ludzi na murach. Miała ich osłaniać, na wszelki wypadek, większa grupa pieszych. Reszta zaś (po około 500 wojów z jednej grupy, czyli łącznie tysiąc) miało ruszyć na port i zająć galery Redwyna. Jeżeli to by się udało, mieli zapalić światła i dać znać Harlawowi, który miał czekać na morzu, że można bezpiecznie wpłynąć do portu. Gdy już to by się udało, wtedy Harras mógłby zdecydować co dalej.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 152
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 22, 2018 7:30 pm

Plan Żelaznych Ludzi jak na razie przebiegał bez żadnych zakłóceń. Wojska desantowały się na brzeg i już wkrótce strzelcy podeszli pod mury Ryamsportu. Drewniane osłony dawały niezaprzeczajną przewagę łucznikom obrońców, acz było ich ledwie kilkudziesięciu. Wróg rozstawił natomiast pod ich murami setki... W tym momencie próba walki była kiepskim wyborem, bo co z tego, że kilkaset strzał z nieprzyjacielskiej salwy spudłuje lub wbije się w drewnianą zaporę, kiedy te kilka dosięgnie garstki wychylających się strzelców i to wystarczy. Arborczycy postanowili kryć się i czekać... Niech Żelaźni podejdą. Kiedy ich ludzie będą narażeni na ich własne strzały, wówczas będzie można ich bić i zadać im większe straty niż bawiąc się w głupią brawurę. Jedyne co ich bolało, to zajęte w porcie okręty... Harras tymczasem otrzymał swój sygnał.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Harras Harlaw on Sob Mar 24, 2018 12:04 am

Harras dostał oczekiwany sygnał od swoich ludzi. Rozkazał pozostałym okrętom wpłynąć do portu. Niestety... Ludzie z Zielonych Krain schowali się za swoimi drewnianymi murami. - Tchórze. - podsumował. - Myślą, że ochroni ich kilka desek? Ha! Te ich "mury" padną nim się obejrzą! - mówił,, podekscytowany. Arborańczycy chowający się przed nim... Widok, którego mu brakowało wtedy, trzydzieści pięć lat temu. Jego statki wpłynęły do portu. Mógł rozpocząć wydawać rozkazy. - Uformować szyk. Z przodu mają stanąć łucznicy, za nimi nasi piesi. Gdyby wróg zaczął się zbliżać, łucznicy mają się wycofać za pieszych. Niech też dwie grupy po koło tysiąca ludzi okrąży wioskę i odetnie drogę ucieczki wgłąb wyspy. - czas było przeprowadzić decydujący atak. - Zniszczymy ich ich własną bronią. Ostrzelamy ich z katapult. Naszych, ale także tych należących do nich, stojących w porcie, okrętów.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 152
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 24, 2018 3:11 pm

13/04/336AC - wieczór



Machin z okrętów Żelaznej Floty i zdobycznych statków Redwyne'ów zostały załadowane i wystrzeliły... Miasteczko zostało okrążone i nie było już ucieczki dla garnizonu. Pozostawało poddać się lub umrzeć, acz zostając tutaj zbrojni dokonali już wyboru. Wycofać się też nie mieli gdzie, baraki straży miasteczka były solidne, acz drewniane. Żelaźni mogli ich po prostu zamknąć wewnątrz i spopielić... Pozostawało walczyć o mury, kiedy w końcu ruszą do szturmu.
Całą noc i dzień trwał ostrzał. Pod wieczór dnia następnego w drewnianych murach Ryamsportu znajdowało się dziewięć wyrw, przez które najeźdźcy mogli zaatakować miasteczko. Do króla Wysp należała decyzja czy szturmować teraz, czy może jednak poczekać i stworzyć dodatkowe dziury w umocnieniach...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Harras Harlaw on Sob Mar 24, 2018 8:52 pm

Harlaw czekał cały dzień, zanim jego i Arborańskie katapulty wyrządziły tym drewnianym murom większe szkody. Ale nie musiał się spieszyć. Według jego planu przeciwnik nie miał szansy zareagować. Zamek, wraz z arsenałem, był zablokowany. Tak samo wszystkie osady powinny być obecnie zdobywane przez jego dzielnych ludzi. W takim razie nie musiał się nigdzie śpieszyć. Mógł poczekać dzień, a może i drugi...  Ale oczywiście nie było takiej potrzeby. Teraz był optymalny moment na atak. Wyłomy, które stworzyli, ze względu na położenie Ryamsportu, musiały znajdować się od zachodu (strzelali z morza, otaczającego port od tej właśnie strony). Rozkazał więc, że szturm nastąpi natychmiast, na godzinę przed zmierzchem. Wtedy jego armia będzie miała słońce za plecami, a jego przeciwników będzie ono raziło w oczy. To powinno mu dostarczyć pewną przewagę w czasie ataku.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 152
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Mar 30, 2018 8:19 pm

Żelaźni Ludzie ruszyli do ataku, strzały poleciały w stronę miasteczka, strzały nadleciały z murów... tłumy wojowników zbiły się w wyłomy, na których pojawili się obrońcy osady. Szczęknęła stal, wojenne okrzyki i wrzask mordowanych rozbrzmiały w każdej z wyrw. Ludzie z Arbor bronili się dzielnie, jednak przewaga i dzikość piratów z północy były przytłaczające. Wkrótce każda wyrwa padła, a wojownicy Harrasa wlewali się do miasta po trupach swoich wrogów. Ostatnie walki resztek strażników toczyły się na pobliskich ulicach oraz murach, acz kilkunastu wciąż żywych zbrojnych nie było niczym więcej niż niewielką niedogodnością dla armii najeźdźców.



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Harras Harlaw on Pon Kwi 02, 2018 5:46 pm

Atak poszedł łatwo. Czego innego można było się spodziewać, gdy Żelaźni atakowali ludzi z Zielonych Krain? Każdy sługa Utopionego jest wart dziesięciu Andalów, jeżeli nie więcej. Teraz przyszło zastanawiać się, co dalej uczynić z miastem. Z jednej strony, zgodnie z tradycją, powinien pozwolić wyszaleć się swoim ludziom i kazać grabić miasto. Z drugiej strony - nie przybyli tu tylko łupić. Mieli na powrót podbić tą wyspę. Musiał więc wstrzymać swoich ludzi. Nakazał najpierw przejść się po mieście. Każdy jego mieszkaniec, który był gotowy złożyć mu hołd i płacić podatki, miał pozostać nietknięty. Pozostali mogli zostać obrabowani, ich zony zgwałceni, i tak dalej... Następna kwestia dotyczyła pojmanych. Nie miał zamiaru jednak nic z nimi robić... jeszcze. Pójdą z nim dalej jako jeńcy. Nakazał też pochować umarłych i zebrać uzbrojenie z ciał umarłych. Niedługo już też trzeba było ruszać pod zamek Redwyne. Harlaw postanowił zostawić w mieście 1000 pieszych i 500 łuczników w mieście. Jako ich dowódcę postanowił zostawić lorda Wyncha. Razem z mieszkańcami mieli pilnować okrętów oraz odbudować zniszczone mury i ufortyfikować port. W razie ataku wolnych, błąkających się sił Redwyne'a mieli ich zmiażdżyć (jeżeli byłyby drobne) lub bronić wysłać posłańca do głównych sił Harlawa i bronić miasta do przybycia posiłków (jeżeli byłyby duże). Polecił im także używać katapult na okrętach jako siły wspomagającej.
Reszta sił miała pomaszerować pod stolicę Arbor. Po drodze mieli opanować okoliczne ziemie. Podporządkować winiarnie, a pracujących w polu chłopów wcielać do armii.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 152
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 03, 2018 12:26 am

Niestety nie było mowy o klękających lub stawiających opór - narażając się na grabież i gwałt - mieszkańcach. Miasteczko było puste... Nie znaleziono w nim nikogo poza zbrojnymi, wszyscy musieli uciec, kiedy dostrzeżono ich statki i zniknąć dalej od wybrzeża. Teraz wojownicy nie wiedzieli czy można złupić pozostawione w pośpiechu majątki, czy jednak należy je zostawić. Część oczywiście bez pytania pofolgowała sobie w pustych domostwach, jednak niewielu postąpiło tak bez zgody króla. Niestety mając tyle tysięcy wojowników ze sobą, "niewiele" nie jest wcale tak małą liczbą.
Ponadto w czasie marszu pod położony blisko zamek również na próżno było szukać ludzi po wsiach. Wszyscy uciekli w dalsze od miasteczka regiony wyspy i usunęli się z drogi do twierdzy, poza chatami Żelaźni natknęli się również na dwie puste wieże rycerskie. Najwyraźniej zaalarmowane miasteczko wypuściło ludzi, a ci uciekając ostrzegli resztę wyspy. Biorąc pod uwagę nieobecność rycerzy należało zakładać, że ci dotarli do zamku przed jazdą Żelaznych, zostali przez nią wybici lub... knują coś na wyspie.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Vickon Blacktyde on Czw Maj 10, 2018 10:36 am

20 kwietnia 336 roku

Odreagowawszy swoje upokarzające niepowodzenie spod murów Seagardu, Vickon w końcu poczuł ponownie zew morza. Zajęło trochę czasu zebranie rozleniwionej załogi i zaciąg nowych wiarusów na miejsce nielicznych poległych podczas rzezi kmiotków, ale w końcu udało się wyruszyć. Zwłaszcza, że jak dopadły go wieści w porcie Blacktyde, król Harras oraz Żelazna Flota nie próżnowały i czym prędzej skierowały się na południe, po ledwie paru dniach odpoczynku w domu. Blacktyde odczekał parę dni, rozważając jeszcze kierunek swojej następnej wyprawy, ale w końcu zdecydował że nie ma sensu teraz płynąć na dalekie Stopnie lub Essos. Nie teraz, gdy tak dużo działo się w Westeros, gdy w końcu Żelaźni nie musieli dłużej klękać przed zielonymi chłopcami z kontynentu. Kim byłby opuszczając swoich braci krwi w potrzebie? Dlatego zdecydował ponownie dołączyć do królewskiej armii oraz floty.Będąc już i tak spóźnionym, Vickon nie czekał ani chwili dłużej, niż było to konieczne. Pożegnał swoją czarnoskórą kochankę, zostawiając ją na zamku Blacktyde, sam z załogą i swoim okrętem wyruszył w stronę Arbor. Kilka dni rejsu jeszcze bardziej podniosło go na duchu. Widok spienionych fal rozbijających się o brzegi, rwące wiatry oraz okrzyki i pieśni załogi, w żyłach zew krwi a w duszy żądza chwały. Jedno niepowodzenie nie znaczy nic. Co jest martwe, nigdy nie umiera, lecz powstaje ponownie, twardsze i silniejsze.

Gdy dopłynął na wyspę Redwynów, okazało się że już po wszystkim. Nad Ryamsportem i zamkiem Redwyne powiewały czarne sztandary z kosami Harlawów, a Żelazna Flota stała już w porcie. Czuł się z jednej strony zawiedziony, że poprzez jego ospałość ominęła go niewątpliwie wspaniała walka. Z drugiej strony w jego obecnym nastroju, znaczyło to tylko tyle, że miał ochotę na więcej. Zawinął do portu, cumując przy jednej z pozostałych wolnych kei. W porcie spotkał Żelaznych Ludzi, którzy pozostali na miejscu jako garnizon. Od nich dowiedział się, że niestrudzony Żelazny Król co rychło wypłynął w kierunku Starego Miasta. Harras Harlaw okazał się po raz kolejny być kawałem szczwanego lisa, odziewając swoje wojska w zbroje i tuniki Redwynów oraz obsadzając nimi galery Arboru. Ależ zdumieni będą Hightowerowie, gdy ich cenne miasto złupione zostanie pod sztandarem sojusznika!

Nie było jednak szans dla Blacktyde'a by nadgonił flotę na czas by dołączyć do bitwy, poza tym gdyby wypłynął na pokładzie swojego drakkara oraz pod sztandarem z Żelaznych Wysp, cały fortel wziąłby w łeb. Dlatego postanowił skorzystać z gościny Ryamsportu i odczekać do powrotu króla lub innej okazji by przysłużyć się sprawie.


Ostatnio zmieniony przez Vickon Blacktyde dnia Czw Maj 10, 2018 10:36 am, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : justowanie)
avatar
Vickon Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 20/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Rhonys Vael on Czw Maj 10, 2018 4:14 pm

21 kwietnia 336

Barka kupiecka Rhonysa Vaela prędzej czy później znalazła się na morzu bliskiemu Arbor. Wiedząc, że prędzej czy później zostanie ona przejęta przez nacierających Żelaznych, wiedział, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że zastanie w pewnym momencie gdzieś patrol wyspiarzy. I tak się stało, flagi z herbem lorda Goodbrothera powiewały na statkach Żelaznych, którzy zbliżali się do nich. Jednak nie atakowali. Po dłuższej chwili oczekiwań i tłumaczeń w końcu poszło uzasadnienie, że muszą popłynąć do najbliższego zamkowi Redwyne'ów portu, aby tam spotkać się przed obliczem króla. Rhonys zrozumiał to dość dobrze i rozkazał kapitanowi Dumy Rhoyne płynąć za galerami. Kiedy już zacumowali do portu, jedynie na co czekał to wejście jednego z ludzi Harlawa lub innego rodu żelaznych z odpowiedzią "co będzie dalej".
avatar
Rhonys Vael

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sandor Vargo on Pią Maj 11, 2018 8:51 pm

22 Kwietnia 336 AC

Jeszcze tamtego wieczora w Jeleniej Przystani, okazało się, że jednak ta część załogi, która chciała pozostać w mieście na noc, nie chciała zapewnić każdemu zamieszkania. Tym sposobem jeszcze tego samego dnia, dwa statki Sandora wypłynęły w kierunku Ryamsportu. Zemsta Eurona Greyjoya oraz drugi statek bez nazwy, może Sandor by poznał tę nazwę, ale przez rozkaz wymordowania każdego, możliwość poznania nazwy nowego statku została uniemożliwiona. Więc Sandor przez wszystkie dni podróży, mógł wymyślić nową nazwę. Rozkazał nawet, by ludzie więcej odpoczywali. Chciał im w ten sposób pokazać, że ich potrzeby nie są mu obce. Przez to, podróż trwała dłużej o kilka dni, ale Sandorowi to nie przeszkadzało. Myślał nad nazwą dla swej galery, myślał jak by tu ją nazwać i chyba najbardziej mu się spodobał nazwa "Latający Dornijczyk". Wpadł na tę nazwę, kiedy sobie przypomniał, jak kiedyś, gdy był jeszcze na stopniach, widział, jak inny pirat wystrzelił Dornijczyka z katapulty za kradzież. Przypominając sobie tę historię, zaśmiał się. Przypominała mu ona, młodość Sandora oraz jego sławę, jaką kiedyś był otoczony. Teraz był jedynie cieniem dawnego pirata, przez te wszystkie lata na wschodzie, przemyślał wiele spraw i uświadomił sobie, że brakowało mu życia jako Żelazny, a nie pirat. Postanowił dołączyć do Harlawów, do rodu, przeciwko któremu kiedyś walczył. Postanowił poprosić króla Harrasa oraz Utopionego o wybaczenie swoich grzechów. W Raymsporcie zamierzał uzupełnić zapasy oraz dowiedzieć się czegoś więcej o sytuacji na wyspach. Miał być to ostatni przystanek, przed końcem podróży.

Gdy tylko okręty Sandora znalazły się w porcie. Ten został mile zaskoczony, gdyż Arbor należało do Żelaznych, a przynajmniej Ryamsport. Musieli utrzymywać to w tajemnicy, gdyż w Jeleniej Przystani nic o tym nie mówiono. Gdy ktoś się pytał Sandor, kim jest, ten odpowiadał, że człowiekiem, który kiedyś popłynął na wschód i postanowił wrócić.
avatar
Sandor Vargo

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Vickon Blacktyde on Sob Maj 12, 2018 3:49 pm

22 Kwietnia 336 AC
Mijał już drugi dzień jego oczekiwania na powrót króla Harrasa i czas dłużył się wyjątkowo niemiłosiernie. Wojna zdecydowanie nie pokrywała się z dotychczasowym trybem życia Vickona, zwłaszcza że załoga była równie sfrustrowana co on z powodu wydarzeń podczas wyprawy seagardzkiej. Dość powiedzieć, że frustrację leczyli dwa tygodnie i przepili sporą część tego co udało im się zrabować. Teraz gdy krew wrzała do ponownej akcji, trzeba było czekać i czas znowu dłużył się niemiłosiernie. Blacktyde nie miał już swojej swobody, jednak ileż można też rabować wioski na wschodzie i kupczyć żałosnym życiem niewolników? Potrzeba mu było poczucia chwały, wsławienia się w realnym boju. Dość klękania przed królami kontynentu!
Gdy przechadzał się po porcie, jego wzrok dojrzał trzy nowe okręty. Jednym z nich był potężny dromon pod dziwnie znajomą banderą, nie wyglądającą na sztandar z kontynentu, pozostałe dwa były zaś galerami. Dwie galery pewnie należały do kupców, którzy spodziewali się Ryamsport zastać raczej pod kontrolą Winogron. Do kogo należał jednak ten potężny dromon, jeszcze pod taką banderą?
Wtem zobaczył mężczyznę o twarzy jeszcze bardziej znajomej niż owa bandera. Podszedł bliżej i był już pewny. Toż to nie kto inny, a...
- Sandor Vargo - powiedział szczerząc zęby do mężczyzny i podchodząc nieco bliżej. Znał tego człowieka z czasów przygód na wschodzie, choć łączyło ich znacznie więcej mimo jego gminnego pochodzenia. Podobnie jak rodzina Vickona, podczas wojny Greyjoyów z Harlawami, Sandor wspierał Ashę na jej drodze po Tron z Morskiego Kamienia, będąc przy niej aż do samego końca. Gdy jednak Blacktyde'owie zgięli kolano przed ostatecznym zwycięzcą, Vargo opuścił Żelazne Wyspy by szukać swojej fortuny na wschodzie. Czyżby teraz wracał, tak samo jak Vickon, żądny czegoś więcej niż zabijania słabeuszy i dręczenia kupców? - Widzę, że i w Tobie rozgorzał zew Utopionego i przywołał na wojnę. Co jest martwe, nigdy nie umiera!
avatar
Vickon Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 20/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sandor Vargo on Sob Maj 12, 2018 9:51 pm

Nawet chwili spokoju nie było, po chwili od dopłynięcia do portu, do Sandora podszedł jakiś mężczyzna, który zawołał go po imieniu. W pierwszej chwili, Sandor nie poznał mężczyzny, jednak gdy ten się zbliżył, zauważył, że jest to Vickon Blacktyde. Dawny znajomy Sandora, z lat piractwa Sandora na stopniach. Mimo że Sandor nie lubił spotkań ze starymi znajomymi, z tego nawet się cieszył. Nie był on bardzo szczęśliwy, tak jak zawsze, ale lubił Vickona. On też walczył za Ashe w wojnie, jednak kiedy Asha przegrała, jego ród dołączył do Harlawa. Sandor nie miał tego Blacktydą za złe, widział, że musieli to zrobić, żeby ich ród mógł przetrwać. Sandor się rozmyślał, a Vickon stał i szczerzył się jak głupi do sera.
- Vickon Blacktyde. - Mówiąc to, zrobił paskudny uśmiech, ale jedyny, jaki umiał. - Rozgrzał, przybyłem prosić o przebaczenie króla Harrasa oraz Utopionego. Chociaż niewiele wiem, co się tutaj wydarzyło, jeśli mógłbyś mi przybliżyć, byłbym wdzięczny. Co jest martwe, nigdy nie umiera!
avatar
Sandor Vargo

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Vickon Blacktyde on Nie Maj 13, 2018 12:42 am

Spoiler:

Sandor rozpoznał go, a więc bez dalszych ceregieli mogli zacząć rozmawiać. Vickon zdziwił się, pierwszy raz dowiedziawszy się z pierwszej ręki, o powodach jego odejścia na Stopnie. Wszak walka o swoje jest prawem Żelaznego, z drugiej jednak strony... drobni szlachcice i ludzie z gminu zupełnie inaczej byli traktowani za swoje niewłaściwe wybory.
- Stare to czasy, a teraz król Harras zebrał wszystkich Żelaznych Ludzi pod swoje sztandary. Z pewnością znajdzie się miejsce dla każdego, kto jest gotów przelewać krew w imię Utopionego.

Na prośbę Sandora, Vickon streścił mu wydarzenia ostatnich dni o których sam wiedział lub się dowiedział.
- Król zebrał kapitanów i lordów, korzystając z zamieszania w Dorzeczu i przejmując Seagard jako przystawkę. Co najważniejsze jednak, udało mu się błyskawicznie uderzyć na Arbor i zmusić Redwynów do uległości. Teraz popłynął do Starego Miasta ... - tutaj Vickon uśmiechnął się przebiegle, zupełnie jakby sam to wymyślił - ... na pokładach floty Redwynów oraz pod ich sztandarami. Hightowerowie zapewne potężnie się zdziwią, gdy tylko zostaną zaatakowani przez swoich "sojuszników"...

- Twój dromon rozpoznaję
- rzucił Vickon po tych krótkich wyjaśnieniach - A te dwie galery? Przypłynęły z Tobą, czy może są to jacyś nieszczęśni kupcy, którzy spodziewali się zastać wyspę pod kontrolą Winogron?
avatar
Vickon Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 20/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sandor Vargo on Nie Maj 13, 2018 4:33 pm

- Stare to prawda, rad jestem z tego, że będę mógł walczyć ramię w ramię z moimi braćmi. Będę razem z nimi przelewał krew w imię Utopionego. Będę razem z nimi rabował. Będę z nimi żył jak prawdziwy Żelazny!- Zaraz też Vickon streścił mu ostatnie wydarzenia. Sandor słuchał uważnie i co w niektórych momentach miał wrażenie, gdyby to Vickon był autorem tych wszystkich pomysłów.
- Widać, że król Harras ma łeb na karku. Pomysły niezłe,
wykorzystuje element zaskoczenia.
- Następne pytanie Vickona było o galery, które cumowały przy dromorze Sandora. - Tak, jedna z nich należy do mnie. - Pokazał palcem na "Latającego Dornijczyka". - Ta druga należy pewnie do jakiegoś nieszczęsnego kupczyny. - Potem Sandor zamilkł, jednak tylko chwile. - Skoro się spotkaliśmy, to wypadałoby coś zrobić, nie sądzisz? Coś, żeby uczcić nasze spotkanie.
avatar
Sandor Vargo

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 17, 2018 3:05 pm

21-22 kwietnia 336 AC

Statek Rhonysa wpłynął powoli do portu w Ryamsporcie. Został w porę przechwycony przez patrulujące te okolice drakkary Żelaznych Ludzi. Odprowadzili go do portu. Jego wizyta nie była zaskoczeniem - niejeden okręt wplywał do portów Arbor. Bardziej cel wizyty był dziwny. Który kupiec chciał się widzieć z ich dowódcą? Wyśmiali go co prawda, ale rozkaz mieli zajmować okręty przybyłych kupców, więc zaprowadzili go do portu i postanowili się powawić w tą "szopkę". Kazali mu czekać w porcie, aż poślą kogoś do Goodbrothera. Pozwolili mu, w razie wyjątku, pozostać na swoim statku, wciąż się z niego naśmiewając. W razie wypłynięcia, na okolicznych wodach pozostawały drakkary Żelaznych gotowe do pojmania nieposłusznego kupca.
Dzień później mógł zauważyć jak obok cumują dwa okręty - jeden dromon i galera kupiecka. I to właśnie okręt Rhonysa dzień później przyuważyli Sandor i Vickon.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Vickon Blacktyde on Pią Maj 18, 2018 7:16 am

- A i owszem, ale zanim zajdziemy do karczmy... Ciekaw jestem co to za nieszczęsny śledzik wpłynął w paszczę lewiatana - uśmiechnął się znacząco i drapieżnie. Na zacumowanej galerze krzątali się członkowie jej załogi, którzy zdecydowanie na Żelaznych nie wyglądali. Bardziej na tych, których Żelaźni brali na niewolnych i może było to cenną wskazówką? Blacktyde razem z Sandorem podeszli bliżej feralnego okrętu. Z tego co Vickon dowiedział się od patrolującego keję strażnika, był to jakiś kupiec który zażądał spotkania z samym królem. Śmiałością swoich oczekiwań tak zaimponował zbrojnym, że nawet zostawili go w spokoju i nie naśmiewali się z niego prosto w jego twarz, a jedynie zabronili opuszczać statek. Ostatecznie jednak galera była nietknięta tylko dlatego, że Żelaźni ludzie musieli pilnować wojsk Redwyne'a, by nie odbiły przypadkiem wyspy. Żadnym immunitetem łajba objęta nie była. Ta informacja w połączeniu z wydarzeniami ostatnich dni, dość dźwięcznie odbiła się w duszy pirata.
- Czy myślisz Sandorze o tym samym co ja? - zapytał z błyskiem w oczach


Ostatnio zmieniony przez Vickon Blacktyde dnia Sro Maj 23, 2018 7:44 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Vickon Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 20/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sandor Vargo on Pią Maj 18, 2018 8:23 am

Nim zaszli do karczmy, Vickon zaproponował sprawdzenie, co to za kupiec przybił do brzegu. Sandora też to ciekawiło, więc nie widział przeciwwskazań, żeby to sprawdzić. Po samej załodze można było stwierdzić, że statek nie należał do Żelaznego. Od patrolującego strażnika, Vickon dowiedział się, że to jakiś kupiec, który żądał spotkania z królem. Gdy tylko Sandor to usłyszał, parsknął śmiechem. Jak zwykły kupiec mógł żądać spotkanie z królem Żelaznych ludzi, na jakiej podstawie on tego żądał. Okazało się również, że kupiec był ciągle na statku, że miał zakaz opuszczania go. Ale o immunitecie nic strażnik nie mówił. Biedny kupiec bez immunitetu, który żąda spotkania z królem, mógł mieć problemy. Sandor tylko spojrzał porozumiewawczo na Vickona, gdy ten się zapytał, czy ma to samo na myśli, Sandor uśmiechnął się i kiwnął głową w stronę statku, co oznaczało, by podeszli bliżej. Gdy już znaleźli się pod statkiem, Sandor zaczął krzyczeć w stronę tej galery.
- Niech kapitan tej łajby zejdzie na ląd, przyszliśmy porozmawiać o audiencji u naszego wspaniałego króla.
avatar
Sandor Vargo

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Rhonys Vael on Nie Maj 27, 2018 9:30 am

Rhonys przeciągał się na swoim stołku, patrząc na horyzont morski i jedząc zapasy winogron jakie udało mu się jeszcze dla siebie przechować. Mimo to w końcu coś chciało zakłócić jego obecność w tymże miejscu. Dlatego też chcąc nie chcąc, musiał coś poczynić. Cóż, właścicielem statku może był, ale to nie on nim kierował. Nikt nie mówił, że to on miał podchodzić. Dlatego też pstryknął palcami na swojego sternika, a ten kierując się ku zejściu, stanął na jego szczycie i rzekł.
- A kim wy kurwa jesteście, żeby mówić o zejściu z łajby. Nie poznajemy was nic a nic. Nie jesteście "nimi".
W tym czasie Rhonys jedynie nasłuchiwał z daleka od tego wszystkiego, chcąc zjeść jeszcze trochę przepysznego owocu jakim były winogrona.
avatar
Rhonys Vael

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sandor Vargo on Nie Maj 27, 2018 10:07 am

Sandor myślał, że kapitan, który przypłynął na wyspę pełną Żelaznych, będzie dość wielki. Okazało się jednak, że osoba, która wychyliła się zza burty, to jakiś chłystek. No kto by się spodziewał? Następnie nie chciał zejść ze statku, no cóż, nie mogło być przecież za łatwo. Kapitan tej łajby pytał się, kto rozkazuje schodzić ze statku. Skoro pytał, to Sandor musiał powiedzieć.
- Nazywam się Sandor Vargo, a to moje statki. - Pokazał ręką na potężny czarny Dromon oraz galerę za nim. - Ze mną jest Vickon Blacktyde. - Tym razem pokazał ręką na swojego towarzysza.
- Jesteśmy Żelaznymi, Żelaznymi, którzy grzecznie proszą o rozmowę z kapitanem. Jeśli zaś, ten nie zejdzie, wrócimy na swoje statki i sprawimy, że ta łajba już nigdzie nie popłynie. Załoga natomiast popłynie, na dno morza z kulą u szyi.
avatar
Sandor Vargo

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Vickon Blacktyde on Nie Maj 27, 2018 10:51 am

Spoiler:
Czas chociaż raz zrobić coś porywczego. YOLO.

Po wołaniu Sandora, z pokładu statku odkrzyknął im jakiś chłystek. W słowach, które sprawiły że w Vickonie zawrzała krew. Niezależnie od tego co się stanie z resztą łajby oraz załogi tej nieszczęsnej galery, los tego psa już został przesądzony. Nie miał zamiaru kłaść się płazem i tłumaczyć się jakiemuś śmieciowi z kontynentu.
- Nie poznajesz nas, zielony ludziku? - parsknął groźnie i wyszarpnął jeden ze swoich toporów do rzucania - A to poznajesz? Nie? To zaraz poznasz - z mocnym zamachem rzucił go w tego kupieckiego kundla. Nie czekając nawet na efekt i niezależnie czy trafił czy nie, zawrócił i pobiegł do tawerny w której przebywała większość jego załogi. Nadszedł czas na małą zabawę, a nie był aż taki głupi żeby samotnie stawać przeciwko wszystkim galernikom. Nawet Żelazny dupa, kiedy wrogów kupa. Za to jego załoga już dostatecznie długo czekała na okazję do rozruszania kości.

Wpadłszy do tawerny starał się wyłuskać paru swoich i niezależnie co robili, krzyknął że jest chryja i będą prać. Wziął kogo znalazł, jednego z nich posyłając po resztę która będzie chętna na małą zadymę. Z tymi, których już miał wrócił pod galerę.
- No i gdzie jest ten wasz kapitan i tamten kundel co to był taki cwany? - wrzasnął, tym razem zdejmując z pleców tarczę i biorąc tym razem do ręki swoje srogie toporzysko - Powiedzcie mu, że ma wybór. Albo wchodzimy po dobroci i straci co najwyżej parę błyskotek, albo wchodzimy po złości i własnoręcznie wyrwę mu te szczątkowe jaja. I wszystkim co mi się po drodze nawiną. A jeśli odmówi, wy też macie wybór. Rzućcie nam go tutaj razem z tym cwaniaczkiem, a ocalicie skóry i będziecie mogli wybrać sobie nowego kapitana albo... dołączyć do nas. Widzę wśród was paru tęgich chłopów, widocznie umiejących przypierdolić. Co to za życie, pływać i handlować jakimś gównem, dygając przed piratami i odpowiadając na rozkazy jakiegoś chłystka? Weźcie los w swoje ręce i pójdźcie drogą żelaza!
avatar
Vickon Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 20/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Rhonys Vael on Pon Maj 28, 2018 1:54 am

Spoiler:
YOLO XD
Sternik złorzeczył na odbiegającego Żelaznego, wymachując do niego pięścią i krzycząc siarczyste obelgi względem niego. Czasem Rhonys naprawdę myślał, że ma wśród swoich ludzi prawdziwych idiotów. Dlatego też nic dziwnego, że następne co zrobił to poczekał, aż tamten gość wróci. Kiedy hałas już nadchodził, młody człek rąbnął nogą krzesło, które gruchnęło o pokład. Sternik odwrócił się w jego stronę i jęknął tylko "o kurwa". Rhoynar podszedł do niego, kiwnął głową na boki i skierował wzrok na stojących pod pokładem Żelaznych.
- Ależ panowie. Ten człek nie wie co mówi. Zgrywa rozrabiakę, bo chce nadal czuć szacunek załogi. Ale kto nie chce w tych czasach, aby jego łajba była jak najbardziej sławna, prawda, panowie? - Rhonys rozejrzał się po swojej załodze, która patrzyła na niego. Z odwróconymi plecami do swojego sternika, nagle... pchnął go w przód, aby sturlał się pod nogi tłumu.
- No cóż, ale żyjemy też w czasach, gdzie za brak trzymania języka za zębami można stracić coś więcej niż tylko mieszek ze złotem. - I uśmiechając się do wszystkich. - Nie przybyłem tutaj czynić zamieszek, wszak to nie godzi gościnie. Ale przybyłem też z ofertą do waszego króla. Więc może skończymy przy "ale", albo dobrym winie. Słowa potrafią czasem zdziałać więcej, rozmowa jeszcze znaczniej.
avatar
Rhonys Vael

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sandor Vargo on Pon Maj 28, 2018 7:27 pm

Spoiler:
Jak Yolo, to yolo.
Co tam się działo, to aż głowa mała. Najpierw poleciał topór, a po nim Vickon po swoich ludzi. Sandor wiedział, że jest on trochę narwany, jednak, że aż tak? No cóż, tak robiąc Sandor też zebrał połowe swoich ludzi, którzy akurat byli na statku. Potem przyszedł Vickon, ze swoimi ludźmi, było ich trochę to prawda. Kolejnym dość ciekawym zdarzeniem było to, że jakiś człowiek, wypchnął tego wcześniejszego krzykacza. Widać groźby Vickona zadziałały. Ten, który wywalił tego krzykacza znowu rozpoczął negocjacje, tym razem już łagodniejszym tonem niż ten poprzedni. Ten jak się okazało, był właścicielem statku. Sandora już zaczęły nudzić rozmowy, więc postanowił działać, wysłał kilku swoich ludzi do obsługi katapulty z Dromonu. Jeśli dało się, to nakazał wystrzelić w maszt galery.
- Cała załoga, razem z tobą ma zejść z okrętu i wynieść wszystko co na nim jest i jest cokolwiek warte. Nie radzę ukrywać złota, gdyż potem wejdą tam moi oraz Vickona ludzie. Przeszukają tą łajbe dokładnie. Jeśli nie zejdziecie, to przeszukają też wasze trupy. Jeśli ktos chce do nas dołączyć, to nie mam przeciwwskazań. Jeśli zejdzie, to odzyskacie swój statek i nawet pozwolimy wam odpłynąć, dlatego to wam radzę. Jednak jeśli chcecie walczyć, to proszę, statkiem nie pogardzę.
avatar
Sandor Vargo

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 23/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Ryamsportu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach