Ulice Lannisportu III

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Ulice Lannisportu III

Pisanie  Étienne Lahire on Pią Mar 16, 2018 3:40 am

First topic message reminder :

***
avatar
Étienne Lahire

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down


Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Étienne Lahire on Pią Mar 30, 2018 10:10 pm

Pędził jakby go... coś tam gnało. Wbił się z lewego bara prościutko w drzwi, ale zaskakująco nie zwolnił wcale. Huknęło jakby przebił się przez ścianę. I słyszał cały ten hałas pomimo wielu warstw opancerzenia na głowie. Zatrzymał się dopiero jak przebiegł jeszcze kilkanaście stóp i wpadł na coś, co teoretycznie mogło być ścianą, ale zupełnie nie jak ściana posypało mu się na głowę. Zaczął się możliwie jak najszybciej wygrzebywać spod sterty bliżej niezidentyfikowanych przedmiotów i drzwi, gdy usłyszał czyjeś wkurwiające pierdolenie. Starzec ze świecą. Jako że już stał na nogach, wykonał pchnięcie mieczem w sam środek klatki piersiowej starca. Jeśli nie trafił, to próbował załatwić dziada pchnięciami aż ten w końcu padł. Po czym jeszcze kopnął go w głowę. Następnie rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu następnych czaszek do rozbicia i ruszył zetrzeć się z pierwszym lepszym przeciwnikiem. Tej nocy był bardzo głodny krwi. Wczorajszej był głodny jedzenia, ale Albert nie pozwolił opróżnić spiżarni karczmarza, więc teraz to krwi na ostrzu miecza potrzebował. A potem kto wie? Może jeszcze zgwałci jakąś kobietę, jeśli nie będzie już z kim walczyć.
avatar
Étienne Lahire

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Znachor Albert on Nie Kwi 01, 2018 4:45 pm

Albert zapukał i nic się nie stało, postanowił więc ustąpić miejsca większemu. Lahire wziął rozbieg i jak się nie wbił w drzwi, jak nie wyrwał ich z zawiasów, tak nie było potem czego z nich zbierać. A trzask towarzyszący wyważaniu drzwi był niczym wybuch beczki oleju. Znachor od razu się rozejrzał po okolicy, zauważył ruchy w oknach i zapalajace się świece. Szybko naciągnął koszulę na twarz i krzyknął.
- Kuuuuurwaaaa! Moja rzepa! - miał nadzieje zmylić wszystkich sąsiadów, ale chyba się nie udało, bo andal cos tam baraszkowali. Szybko wpuścił resztę bandy do domu, a sam wszedł ostatni. Jednemu koledze Eta kazał pilnować drzwi, żeby sprawdzić czy jedna z czujek nie nadbiega informując o strażnikach. Wtedy też Albert kazał wszystkim innym szabrować dom w poszukiwaniu złota i kosztowności, sam Albert pobiegł na górę, zaraz za gościem którego chciał trafić Lahire.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Kwi 02, 2018 12:00 am

Lahire wygrzebał się po chwili ze stosu tych drewnianych pudeł, goniąc to po chwili za jedynym źródłem światła tutaj. Starzec kaczkowatym chodem wspinał się po schodach prowadzących na korytarz na piętrze, ale zaraz potknął się o jeden ze stopni z pośpiechu, prawie wybijającym przy tym zęby. Spróbował on wstać w momencie, gdy nasz przodownik szarży dobiegł w zbroi do początku schodów i jak wbiegać po nich jak szalony w pogoni. Dziadek resztką swej starczej werwy próbował wstać i dalej uciekać, już podnosił się na swoich starszych rękach, a stalowy olbrzym zbliżał się coraz bliżej. Ujął on świecznik w prawicę i przewracając się, próbował się nim zasłonić.- Siedmiu! Lito...- Wyjąkał, gdy Etienne w tym momencie stał dosłownie nad nim, unosząc miecz ku górze i wbijając go w sam środek klatki piersiowej starca, a potem jeszcze raz, tym razem w brzuch, co wywołało zakaszlnięciem się starca, a potem nagły smród odchodów w nozdrzach zbira. Przekręcił on swój oręż, co wywołało ostatnie drgawki u starca. Oczy przewróciły mu się na bok, a piżama zaczęła w miejscu pchnięć nabierać czerwonej barwy. W dodatku spróbował kopnąć go w głowę, więc było można słyszeć trzask łamanej szczęki od płytowego trzewika. Co do Alberta...
- Co tu się kurwa wyprawia? Pijani!? To do domu! Bo straż zawołamy! - Rzucił jeden z ludzi, którzy właśnie wychodzili z budynku naprzeciwko. Ciężko przez zmrok było zauważyć, ale chyba mieli jakieś futra na sobie oraz młoty kowalskie w dłoniach. Same krzyki w oknach nie przestawały tracić na sile, bo najwidoczniej z powodu tego zamieszania coraz więcej sąsiadów doglądało przez okiennice sytuacji na dzielnicy. Po chwili za Albertem do warsztatu jak ze strzały wlecieli Żyto i Pszenica.
- Straż idzie! Co robimy?! - Rzucił charkliwym tonem...jeden z nich. Ciężko było rozpoznać, który z bliźniaków mówi, bo nie było ich widać. Zaraz do sąsiadów rzemieślnika dołączyło się dwóch innych mężczyzn z kijami, którzy najwidoczniej chcieli po swojemu ogarnąć sytuację. Do tego jeszcze światło lampy było coraz bliżej...może kolejni sąsiedzi? - Kurła! Zara straż zrobi tu porządek! - Rozbrzmiał znajomy głos wąsatego obserwatora, po czym kolejne krzyki na podwórzu.
- Henry! Wejdź tam! Oni coś tacie robią! - Na co ten z młotem okrzyknął.- Zaraz kobieto!
W tym momencie ich ziomek przy "drzwiach" rzucił do nich.
- Ziomeczki, tych strażników tylko dwóch jest.- Spojrzał tak w ciemność. Jeśli poprosili o ich opis, to rzekł on na szybko, że jeden ma halabardę, a drugi pałkę z lampą, widząc też dzięki światłu, że mają jedynie pełne przeszywanice. Co do szukania kosztowności...udało im się znaleźć: Świece w pudłach, Zapachowe Świece w pudłach, Małe świece w pudłach, Dziwacznych Kształtów Świece....i świece w pudłach. Za ladą znaleźli także drzwi, a na prawej ścianie kolejne drzwi i oba zamknięte na amen. Same schody prowadziły wyżej do korytarza, który nagle skręcał na lewo. Jeśli przeszukali starca, to nic prócz świecznika przy sobie nie miał. Brakowało im tutaj światło. Ciemno jak w dupie Króla Lancela i wszędzie gdzie nie stawili kroku na parterze, to rozgniatali świece, które się rozsypały. Sama straż wymieniała zdania ze świadkami przed zakładem.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 394
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Étienne Lahire on Pon Kwi 02, 2018 8:30 am

Szybko wydostał się spod szczątków czegoś, co jeszcze pięć minut temu było stertą skrzyń i drzwiami frontowymi. Zaraz potem zaczął pędzić w górę po schodach, ale jakoś tak w połowie natknął się na jakiegoś staruszka, który zasłaniał się świecznikiem. To ten stary kurw co krzyczał. Étienne zatopił miecz w klatce piersiowej starca, wydobył go i jeszcze pchnął go w brzuch, przekręcając ostrze. Na ostatek kopnął go w głowę i pobiegł dalej na górę szukać ludzi, których by zajebał w momencie spotkania. Oczywiście nie szukał dokładnie, bo nie chciałoby mu się wydobywać kogoś spod łóżka. Po prostu przebiegł się po pomieszczeniach. Po sprawdzeniu całego piętra zbiegł w dół po schodach i wybiegł na ulicę zamordować każdego napotkanego człowieka, którego nie znał. Cały ten czas od kiedy wyważył drzwi aż do teraz słyszał czyjeś pierdolone krzyki. Za dużo hałasu. Zabije każdego kto robi hałas. Potrzeba ciszy.
avatar
Étienne Lahire

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Znachor Albert on Wto Kwi 03, 2018 2:02 pm

Jedna skrzynia, nic. Druga skrzynia, nic. Kilka kolejnych, także te głupie świecie. Albert się wkurzył nie miłosiernie, zszedł na dół i zobaczył bliźniaków którzy zeszli z posterunku, obydwaj, co oznaczało że strażnicy nadchodzą z obu stron. Obejrzał się za siebie i usłyszał jak Et zbiega ze schodów potężnie wkurwiony.
- Dobra jebać, wychodzimy na zewnątrz rozpierdalamy strażników i podpalimy te domy co to się te debile drą, bo mnie wkurwiają. - powiedział wkurwiony, po czym wziął jakąś szmatę z tego lokalu i owinął nią swoją twarz, żeby nie można było go poznać. Gdy już wszyscy wyszli z budynku i ruszyli do walki, Albert chwycił za jedną ze świec i też wyszedł przed warsztat. Spojrzał do góry i zobaczył jakąś kobietę w oknie, zamachnął się i rzucił w nią świecą.
- Kurwa mać, zamknij pizdę stara babo! - po czym raz jeszcze warknął i ruszył siepać wrogów, w tym czasie Żyto i Pszenica mieli na tyłach spróbować podpalać budynki do okoła.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Kwi 04, 2018 4:49 pm

Z jakieś części miasta było można słyszeć rżenie konia, dość nietypowo. No cóż, jak oprychy miały życzenie wybiec na ulicę, to tak zrobiły. W końcu ich jedynym łupem były świece z parteru, ponieważ piętro było zablokowane kolejnymi zamkniętymi drzwiami. Zbiegli oni w całkowitym mroku po schodach, a Lahire nawet raz się potknął w tej ciemności o tą cholerną skrzynkę, która zapewne wcześniej go z resztą ekipy zasypała. Jeśli chodzi o samo wybiegnięcie na ulicę, to gang Znachora jak było powiedziane, ruszył tuż za swoim hersztem. Na widok, jak szemrane typki wybiegają z domu rzemieślnika, grupa sąsiadów i dwóch strażników odwróciła się ku nim, w tri miga. Było można też słyszeć w oddali spory koński raban, który musiał rozgrywać się co najmniej dziesięć dzielnic dalej. Naprzód tej grupy ruszył strażnik z latarnią w jednej ręce oraz pałką w drugiej. Miał czarną brodę, kapalin oraz czepiec kolczy. Było widać u niego przez światło latarni dumne spojrzenie.- Stać w imieniu....- Zaczął donośnym tonem, po czym nagle spojrzał na swoje lewo, a za jego wzrokiem podążyła reszta.- W imieniu...- Wtedy Albert rzucił ów zapaloną świeczką, czyli istnym ogniem mordu i piromancji, która w tym morderczym locie nic nie zrobiła dziewce, ale wleciała przez jej biust do spodu ubrania, na co ona pisnęła przerażona i chwyciła donicę ze swego parapetu, ciskając ją tak prosto z góry w Znachora. Doniczka rozbiła mu się idealnie na prawym ramieniu, wywołując w tym momencie dość przeszywający ból, trwający ledwo chwilę.- No co tak stoii....!? - Zaryczał jeden sąsiad z okiennicy, aż sam spojrzał na lewo i wybałuszył oczy.- O Kurwa!
Bandyci Alberta także spojrzeli ku lewej stronie i chwycili go za boki, by się odsunął od środka tej cholernej ulicy, z czego ten przykład wzięła grupa obrońców moralności, wbiegając do środka budynku, gdzie krzyczała kobieta. Co tam mógł zobaczyć przerażającego szefunio? Na pewno słyszał mnóstwo koni, wręcz istną szarżę konną. Konie rżały, galopowały, a ludzie na nich krzyczeli coś wesoło.- Wiśta wio Kompania! Tararara! Dajesz Kevan!
Było ich...dwudziestu? Trzydziestu? Może i więcej! Na pewno było można by rzec, że lada moment przejadą tuż przed nimi, a dokładnie w tym momencie wybiegł Étienne na sam środek ulicy szukający wroga, nie zauważając przez wizury hełmu tego, kto stał po bokach framugi drzwi bądź tego, co właśnie nadjeżdżało, jedynie to słyszał. Gdy spojrzał w kierunku dźwięku, widział, jak chyba cały oddział konny szarżuje w jego kierunku. Nawet nie zdążył na to zareagować, tuż obok niego przejechał cały pierwszy szereg konnych z chojrackimi okrzykami, i wtedy poczuł, jak coś wokół jego nogi się uwiązało...a potem szarpnęło mocno w tył, co wywołało automatyczne stracenie równowagi, wywrócenie się na twarz i bycie ciągniętym przez brukowaną ulicę, wywołując podczas pierwszych sekund falę iskier dobywających się z całej zbroi. Przy okazji uderzył on głową bardzo mocno w wystający kawałek kostki od tej bogatej dzielnicy, co wywołało senne mroczki, a potem drugi raz, co już całkowicie położyła kupę stali spać. Pognali w kierunku portu.- Ło Siedmiu!? Co tu się stanęło?! - Rzucił na zakończenie tej akcji wąsaty chłop w okienku.
Wtedy ponownie na ulicę wyszli obrońcy pana rzemieślnika z naprzeciwka. Coraz więcej okrzyków się dołączało do tego nocnego gwaru. Jaki rozkaz od pana Alberta?
- Ja to bym spierdalał.- Zaczął Żyto, sięgając po pałkę i nagle wtedy mogli usłyszeć okrzyk żałości za sobą, a dokładnie na schodach, z którego budynku przed chwilą wyleźli.
- Hoster! Hoster! Nie! Nie! To się nie dzieje naprawdę! - Rozbrzmiał załamany głos młodzieńca, a potem....bieg w ich kierunku, który przy każdym kroku wywoływał dźwięki kolczugi. Biegł na nich w szarży piętnastoletni chłopak z bielmem na prawym oku, kaftanem kolczym oraz ćwiekowanymi elementami na reszcie. W obu dłoniach dzierżył długi miecz. Natomiast z przodu...
- W imieniu Króla Lancela jesteście aresztowani za zakłócanie porządku w mieście! - Na te słowa mieszczanie mocniej zacisnęli swoje dłonie na swoich improwizowanych broniach, a strażnik z halabardą lekko nachylił swą broń do przodu. Mieli właśnie na tyłach szarżującego młodzieńca z bronią, a naprzeciwko ów zebraną grupę ludzi.
* Albert posiada jedną lekką ranę
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 394
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Znachor Albert on Sob Kwi 07, 2018 8:03 pm

To rzucił świecą w kobietę, to ta do niego odrzuciła jakąś doniczkę i trafiłą go w ramie, Albert się poczerwienił na twarzy i spojrzał w górę i krzyknął.
- Babo głupia, toż ja Ci chałupę kiedyś spalę. Starego wrzucę do rynsztoka, a dzieci wyślę kopać studnie w Dorne! - zagroził, po czym usłyszał jakieś tętent koni, zanim się obejrzał zobaczył że nadciągaja jacyś jeźdźcy. W czas cofnął się tak, by nie zostać stratowanym przez konie, ale wtedy wybiegł Et. Jak konie go nie uderzyły, jak nie uczepił się jakiegoś sznura, tak został zawleczony przez te dumne zwierzaki gdzieś dalej w stronę portu. Albert wciąż mając rozdziawioną ze zdziwienia buzię, powiedział.
- Co jest kurwa?! - po czym nie czekając ani chwili dłużej, zaczął biec w kierunku gdzie odjechali wszyscy konni i Lahire. Nie zostawi przecież swojego przyjaciel w potrzebie. Gdy Żyto mówił ze by już stąd spierdalał, Znachor już od kilkunastu sekund biegł.
- No to się kurwa ruszajcie, musimy ich dogonić. - rzucił nawet się nie odwracając. Biednemu to i chuj w oczy - rzucił w myślach goniąc Eta.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Kwi 14, 2018 6:40 pm

- A kysz mnie! A kysz! - Krzyknęła, unosząc drugą doniczkę nad głowę i piszcząc jak jakaś mysz do Alberta. Panowie z gangu ruszyli na lewo, tam, gdzie nieznajomy ruch konny porwał im ich przyjaciela. Pewną rzeczą było, że ich nie dogonią, więc szybko zaczęli im znikać z oczu w odmętach nocnych cieni okalających miasto. Oczywiście nie było trzeba nikogo poganiać, że trzeba zapierdalać do przodu, bo wystarczyły na to krzyki z tyłu.- Stać! Stać mówię! W imieniu Króla Lancela! - Natomiast szybko po nim głos młodzieńca, zapewne tego od świecarza, który darł się do grupy obrońców dzielnicy, że zabili mu ojca!
Po której chwili było można usłyszeć za sobą bieg ów grupy.- No i dali im spierdolić! No co za straż! Ja pierdolu! - Krzyknął wąsaty obserwator z drewnianej okiennicy na pościg pod jego domem. W tym momencie Znachor usłyszał ponownie ten kobiety pisk, a potem poczuł rozbijającą mu na głowie donicę. Miał mroczki przed oczyma, cały zdrętwiał i wydobył z siebie jakieś dziwaczne słowa. Miał on paść jak ta decha na ziemię, lecz zaraz to któryś z jego gangusów pomógł mu szybko wstać i przejść parę szybkich kroków. Nie widział, kto to był, ale mógł być pewny, że w tym momencie...nie słyszy za sobą pościgu? Jakby wszystko ucichło? Gdy spojrzał za siebie, ujrzał ten mały tłumek z latarnią goniący ich jak jakąś pospolitą zwierzynę. Kiedy to nasz bohater odstawał tak z tyłu swej grupy, zauważył pojawiające się kolejne światło latarni wychodzącą ze skrzyżowania dzielnic. To, co ujrzał przez swoje mroczki, wywołały gest na ustach Pszenicy, który bardzo głośno coś krzyknął, ale herszt nie wiedział, całkowicie co to mogło być. Natomiast to, co się pojawiło, było chyba jakimś żartem. Na sam środek wybiegło ośmiu czerwonych płaszczy, z czego trzech miało naładowane kusze. Najwidoczniej przyciągnęły ich hałasy tego konnego rabanu bądź też drących się sąsiadów. Strażnicy spojrzeli to za siebie, gdzie zapewne pojechali konni, to na Księcia Wróżek, który coś krzyknął, do osób za nimi, a potem do samych "wróżek". Po momencie Żyto oraz Pszenica najzwyczajniej się rozdzielili i pobiegli w dwie różne uliczki po lewej stronie. Reszta jedynie spojrzała zdesperowana po swoim szefie....byli teorii otoczeni. Nie było innych uliczek. Widząc, że pewno zaraz ta większa grupa na nich ruszy.
* Albert otrzymał ciężką ranę w głowę i lekką w nogę

Amur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 394
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Znachor Albert on Sob Kwi 14, 2018 8:22 pm

Wiele z biegu nie pamiętał, bo dostał w głowę doniczką od jakiejś kobiety w którą wcześniej rzucił świecą. Tak naprawdę otrząsnął się - jeśli jego stan było można tak nazwać - dopiero w bocznej uliczce, gdy był już otoczony. Rozejrzał się w około, jeśli mógł się podciągnąć na dach postarał się to zrobić, jeśli potrzebował czyjejś pomocy polecił podstawienie się jednemu z jego ludzi, po czym on sam miał ich wciągnąć. A jeśli i to miało być nie możliwe, to sprawdził czy nigdzie w okolicy nie ma żadnych drzwi lub okien. Trzeba było działać, było strasznie mało możliwości, lecz jedno było pewne nikt nie dorwie Alberta żywego. Jeżeli naprawdę już nie było żadnej drogi ucieczki, Albert wyjął swój miecz z pochwy spojrzał się na swoich ludzi po czym kiwnął im głową porozumiewawczo, odwrócił się wtedy do mniejszej grupki przeciwników i z bojowym okrzykiem na ustach ruszył do walki.
- NAKURWIAMY CHŁOPCY!
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Kwi 14, 2018 9:43 pm

Gdy Albert ruszył do walki, zauważył przez ramię, że jego ziomki...uciekają. Uciekli od razu za Żytem i Pszenicą. To, co mógł czuć teraz do nich, mógł z siebie wylać przez naprawdę tylko krótką chwilę. Szarżując na straż, trzech z nich z bronią drzewcową nastawiło się na jego odparcie, wysyłając przy okazji bełty w kierunku uciekinierów. Albert nadal nic nie słyszał poza szumem w głowie. Kiedy miał już wbiec na zasięg miecza do cięcia, w brzuch wbił mu się drzewiec halabardy, który wybił go do tyłu, za nim drugi strażników z włócznią pchnął go ostrzem w prawy bok, trzeci uderzył go pałką w ramię gdy był wygięty i chciało mu się wymiotować od ciosu w brzuch, a potem jeszcze dostał głowicą miecza w plecy od innego, co go całkowicie powaliło na ziemię. Gdy chciał się obrócić, by cokolwiek zrobić, jego prawe ucho zostało uderzone wysokim butem tego młodzieńca od rzemieślnika. Było widać, że jest nieźle wkurzony. Zaraz po tym kopniaku herszt został najzwyczajniej ogłuszony. Ciekawe co kryje przyszłość...

Amur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 394
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Tommen Lefford on Sro Wrz 19, 2018 10:08 pm

12 maj 336 AC

Mniej więcej godzinę po zakupie aksamitu Tommen dotarł wraz z Tymonem pod magazyn kupiecki przy jednej z głównych ulic. Roiło się tutaj od różnorakich mieszczan. Jego jednak nie interesowali przechodnie. Wkroczył bez wahania do magazynu i zapytał pierwszego napotkanego człowieka, gdzie może znaleźć kupca, który jest właścicielem całego składowanego tutaj towaru. Od rudej kurtyzany słyszał o kilku personach handlujących kamieniami po dobrych cenach, ale Tommenowi zdawało się, że od tego miejsca będzie najlepiej zacząć.
Gdy został wreszcie zaprowadzony do kupca, odezwał się pierwszy:
- Witaj. Nazywam się Tommen i przybywam w interesach. Jestem skory kupić trochę kamieni szlachetnych, które masz na stanie. Jeśli dasz dobrą cenę to gwarantuje, że kupię więcej niż tylko kilka sztuk.
Tymon stał za nim i słuchał wszystkiego uważnie. Strażnikom od Myrcelli kazał zostać przed budynkiem i czekać.
avatar
Tommen Lefford

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 19/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Wrz 21, 2018 5:47 pm

Pierwszym napotkanym człowiekiem okazał się tęgi, barczysty mężczyzna o porośniętej gęstą, czarną brodą twarzy. Ubrany był niezbyt wyszukanie i trochę czuć było od niego zapach wielu przepracowanych dzisiaj przy noszeniu skrzyń godzin. Słysząc pytanie podrapał się małym palcem w uchu, myśląc gdzie też szef mógłby teraz być, i wycierając dłoń o spodnie odpowiedział. Całej rozmowie oczywiście przyglądali się strażnicy pilnujący tak wartościowych towarów, a i po drodze Tommen mógł zauważyć wiele patroli oraz wart Czerwonych Płaszczy.
Kupca Lefford mógł odnaleźć w magazynie kawałek dalej, gdzie akurat zajęty był... No czymś był zajęty... Co to tego robotnika obchodziło co bogacz robi? Tylko jakieś papiery przegląda i rozprawia z ważnymi personami. Kiedy już się przywitali i przedstawiono cel wizyty okazało się, iż handlarz rzeczywiście ma dość przystępne ceny, a w dodatku zachwalał swój towar jak mało kto.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lannisportu III

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach