Przedpola Horn Hill

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Przedpola Horn Hill

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 15, 2018 1:08 pm

First topic message reminder :

~***~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down


Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Maj 20, 2018 11:20 pm



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Nie Maj 20, 2018 11:53 pm

avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 21, 2018 12:14 am



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Lucas Hightower on Pon Maj 21, 2018 7:39 pm

Lucas przebywał w krainie błogich snów, gdy zbudziło go energiczne potrząsanie i gorączkowe krzyki. Król nie żyje, ser Lucasie, król Garth nie żyje, wygłaszane przez jego dobrego giermka Bernarda Bulwera. Dopiero po kilku sekundach od zbudzenia się dotarło to do jego zaspanego umysłu, jak uderzenie mokrej szmaty przez twarz. Zerwał się jak oparzony, a serce zadudniło z całą mocą. Giermek odskoczył przestraszony tak nagłym ruchem i niestety nie rozmył się w niebycie, niechybnie dając dowód że nie jest nocną marą.
- Ser Lucasie! Zamordowali króla Gartha! - krzyknął jeszcze raz, wielce przejęty. Hightowerowi nie trzeba było tego powtarzać więcej razy. Zszokowany wieścią wstał ze swojego posłania, tak jak w nim leżał i wybiegł z namiotu, łapiąc po drodze tylko i wyłącznie swój wierny miecz. Na zewnątrz czekał gwardzista jego brata, który przyniósł te straszliwe wieści i niestety potwierdził je po raz wtóry, choć nim skończył mówić Lucas już leciał pędem ku namiotowi swojego starszego brata. Wśród wartowników i rontu panowało już poruszenie, widać wieści rozchodziły się szybko, zwłaszcza po krzykach młodego Bulwera.

Lucas wbiegł do namiotu i gwałtownie się zatrzymał, a dudniące wcześniej serce teraz z kolei stanęło mu w gardle. Widział wiele śmierci. Okrutnych, głupich, niepotrzebnych. Ale widok własnego brata zaszlachtowanego we własnym posłaniu podczas snu... Brata z którym się wychował i z którym jeszcze nie tak dawno pili razem wino, snując wizje dalekomorskich podróży gdy nadejdą czasy pokoju. W ciężkim szoku przestąpił kilka kroków do przodu, zupełnie nie zwracając uwagi na Doriana oraz jego zaprzysiężonego rycerza. Stanął nad swoim starszym bratem ze łzami w oczach, choć jego duszę już zaczynał wypełniać gniew. Cóż za bestia i pozbawione honoru ścierwo morduje człowieka w trakcie snu?
- Bracie... - wyszeptał bezsilnie. Całe życie uczył się walczyć, by kiedyś godnie stawać na polu chwały w imieniu swojego rodu. Był dla swojego brata najwierniejszym powiernikiem, jednym z najbliższych nawet w gronie własnej rodziny. Na nic się to jednak zdało, gdy sztylet zamachowca przecinał mu gardło. Młodszy Hightower nie mógł znieść zszokowanych i przerażonych oczu Gartha, ślepych już ale wciąż otwartych. Wyglądało na to, że widział sprawcę swojej śmierci... Nawet braterska więź nie jest w stanie jej przezwyciężyć, choć Lucas wiele by dał by ujrzeć ten moment oczami brata, by móc rozpoznać mordercę i pomścić jego śmierć. Kogokolwiek jednak widział król, tajemnicę tę znał już tylko on sam oraz Nieznajomy - ... spoczywaj w pokoju - dokończył z wysiłkiem, dwoma palcami delikatnie zamykając oczy króla. Zobaczył plamy krwi na jego koszuli, długie i pociągłe. Szubrawiec musiał wytrzeć krew zamordowanego w jego własne szaty. Jak bardzo opuszczonym przez bogów człowiekiem trzeba być, by zdobyć się na takie zimne morderstwo?

Dopiero teraz zareagował na obecność Doriana oraz Laury, jeśli ta  już przybyła. Patrzył jednak na nich bez słowa, obserwując ich twarze nieco pustym wzrokiem. Nie wiedział co im powiedzieć. On stracił brata, oni stracili ojca, królestwo straciło monarchę. Kimkolwiek jesteś, skrytobójczy skurwielu, obyś szczeznął w najniższym z Siedmiu Piekieł...


Ostatnio zmieniony przez Lucas Hightower dnia Pon Maj 21, 2018 9:01 pm, w całości zmieniany 2 razy (Reason for editing : ujawnienie)
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Pon Maj 21, 2018 8:55 pm

Laura została wybudzona gwałtownie z niespokojnego i tak snu gdy jeden z jej strażników wszedł do jej namiotu gwałownie odrzucając płachtę w bok. Usłyszała tylko, że wzywają ją do namiotu króla w tempie natychmiastowym i że jest to sprawa niecierpiąca zwłoki. Gdy strażnik wyszedł z namiotu, wyszła spod pościeli i zarzuciła na koszulę nocną jedynie wierzchnie odzienie i ruszyła w stronę namiotu króla. Nie miała pojęcia co tam zastanie, podejrzewała, że zapewne jakieś złe wiadomości, inaczej nie zrywaliby jej w nocy.
Gdy dotarła na miejsce, Dorian i Lucas byli już w środku. Jej ojciec nadal leżał na łożu, więc początkowo była nieco zdezorientowana. Dopiero po chwili dostrzegła krew sączącą się z szyi ojca i natychmiast wzniosła paniczny krzyk odpychając wszystkich, którzy stanęli jej na drodze gdy zmierzała w kierunku ojca. Wiedziała co prawda co miało się wydarzyć, ale brat obiecał jej jeszcze jeden dzień. W zaistniałej sytuacji nie miała nawet okazji pożegnać się z ojcem. Dopiero widok króla leżącego trupem uświadomił jej, że nie byłaby w stanie być świadkiem jego zabójstwa. Mogła obiecywać Dorianowi pomoc z zimną krwią, ale w rzeczywistości jej reakcja okazała się conajmniej histeryczna.
Odepchała brata i stryja stojącego nad ciałem jej ojca i padła na kolana przy jego łóżku, zalewając się histerycznie łzami nad jego zakrwawionym ciałem. Wyrzuty sumienia dopadły ją bardzo szybko i z bardzo ogromną siłą. Dopiero po kilku bądź kilkunastu minutach wylewania łez w koszulę swojego zmarłego ojca, Laura odezwała się wreszcie.
- Muszę powiadomić naszą matkę - stwierdziła łamiącym się głosem, zdając sobie sprawę z tego jak bardzo druzgocąca wiadomość do będzie dla ich rodzicielki. I dla ich młodszego brata. - I musimy odesłać ojca do domu - dodała jeszcze.  

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Pon Maj 21, 2018 10:08 pm

Dorian siedział z ojcem sam na sam przez kilka minut. Miał w głowie tysiące myśli, wątpliwości i wyrzutów. Nie był do końca pewien czy dobrze zrobił.
Od tej spirali sumienia wyrwało go przybycie Lucasa. Później przybyła Laura, która natychmiast zaczęła opłakiwać ojca. Po jej reakcji Dorian uświadomił sobie, że jednak dobrze zrobił. Gdyby zmusił ją do patrzenia na wszystko... Nie chciał wiedzieć jak by się to dla niej skończyło.
- Znajdź miejsce w objęciach Siedmiu... - powiedział, gdy siostra łkała przy ciele ojca. - Niech ktoś zajmie się ciałem. - Rzucił, gdy tylko wstał i odwrócił się do strażników za nim. - Jutro wieczorem wydamy mojemu ojcu pogrzeb. Niech żołnierze ułożą stos.
Po wszystkim wyszedł z namiotu pośpiesznym krokiem wpatrzony w ziemię. Przed namiotem zebrała się już spora grupa żołnierzy. Wiedzieli już co się stało. Pochylali głowy przed Dorianem na znak współczucia, Niektórzy klękali przed nowym królem...
Oddalił się szybko. Resztę nocy spędził w swoim namiocie leżąc i myśląc nad wszystkim co się stało.

19 kwietnia 336 AC
Około południa.

Dorian wstał. Nie spał prawie wcale, a w czasie, gdy udało mu się przymknąć oczy widział okropne koszmary.
Nie wychodził z namiotu dosyć długo. Dopiero koło południa poszedł sprawdzić co dzieje się z ciałem ojca. Leżało na stole w jego namiocie, okryte białą tkaniną. Na jego oczach leżały dwa kamienie, tak jak nakazuje tradycja Siedmiu. Milczące siostry zajęły się nim dobrze. Wyglądał jakby spał w spokoju.
W namiocie była jeszcze jego siostra. Zdziwił się na jej widok. Była tu cały czas? Ją też musiały męczyć wyrzuty sumienia... Ech, mógł jej wcale nie mówić. Mógł jej tego oszczędzić...
- Cały czas tu byłaś? - Spytał jej, gdy tylko się zbliżył.
Po tym jak odpowiedziała dał znak strażnikowi i nakazał mu sprowadzenie Lucasa. Trzeba omówić parę spraw.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Maj 21, 2018 10:28 pm

Do obozu wojsk Wysokiej Wieży pędem dojechał posłaniec z ich rodowej siedziby. Niósł on zapieczętowany list do przekazania w ręce króla Gartha, adresowany był on z Arbor, od króla Redwyne'a. Wieść o śmierci króla mężczyznę... zaszokowała. Nie tracąc jednak wiele czasu przekazał on wiadomość w ręce nowego monarchy, który na szczęście był na miejscu.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Pon Maj 21, 2018 10:36 pm

Laura chciała zaprotestować kiedy usłyszała jak jej brat każe ułożyć stos i przygotować ojca do rychłego spalenia, ale Dorian zdążył opuścić już namiot gdy odwróciła głowę w tamtą stronę. Skierowała wzrok na strażnika, do którego brat skierował swoje rozkazy i natychmiast zaprotestowała gwałtownie:
- Żadnego stosu!
W tym momencie myślała o ich matce i bratu, którzy mieli prawo aby pożegnać się z ojcem. Poza tym nie chciała aby król Wysokiej Wieży miał zostać spalony na obcej ziemi z dala od domu. Zapomniała w tym momencie, że jej brat podskoczył właśnie do rangi króla i zapewne strażnicy posłuchają jego rozkazu. Pomimo tego, że Dorian od zawsze był dziedzicem królestwa, Laura jakoś zawsze czuła się z nim równa. W zaistniałej sytuacji jednak musiała się chyba powoli przyzwyczajać do tego, że teraz jej brat wszystkim rządzi.
Noc spędziła w namiocie ojca. Z czasem przeniosła się na krzesło i tam zasnęła, ale wyrzuty sumienia nie pozwalały jej opuścić ciała zmarłego. Z tego co zauważyła, męczyły ją chyba nieco bardziej niż brata, a raczej takie miała złudne wrażenie.

Następnego ranka


Przybycie brata przebudziło ją. Wstała z krzesła na którym siedziała i przeciągnęła się, czując jak wszystkie kości zastygły jej z zimna i niewygodnej pozycji, w której spędziła noc. Pokiwała głową słysząc jego słowa, a potem od razu przypomniała sobie o tym, co powiedział poprzedniego wieczoru.
- Doglądałam czy dobrze się nim zajmują - odparła, podchodząc do miejsca, w którym leżał jej ojciec. Ograniczała patrzenie na brata do minimum. Jakoś ciężko było jej na niego patrzyć, przypominał jej on o jej własnej niegodziwości. - Powinniśmy odesłać ciało do Starego Miasta. Nasza matka i brat mają prawo się z nim pożegnać. Jestem pewna, że nie zbiedniejesz wysyłając kilku ludzi aby eskortowali ciało swojego króla do domu. Jesteśmy im to winni - powiedziała, ostatnie słowa wypowiadając niemal szeptem, chociaż w namiocie nie było nikogo oprócz nich, bo strażnik poszedł właśnie po Lucasa. Gdy do namiotu wszedł posłaniec i podał Dorianowi list, Laura odczekała aż brat odczyta wieści, a potem sama wyciągnęła rękę w jego stronę, aby również zobaczyć jakie wieści przynosi.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Lucas Hightower on Pon Maj 21, 2018 11:00 pm

Kontynuacja 18 kwietnia


Stał i milczał długą chwilę. Dorian miał nieodgadnioną twarz, która nie ukazywała wiele poza głębokim skupieniem. Był jednak dość spokojny, co z jednej strony Lucasa ucieszyło, a z drugiej jednocześnie zaniepokoiło. Teraz on był królem i to na nim spoczywała odpowiedzialność za armię oraz ród, więc musiał zachować siłę. Było jednak coś nienaturalnego w tym spokoju, choć jako poczciwy człowiek zapatrzony w swoją rodzinę, Lucas niczego nie podejrzewał. Zwłaszcza, że mógł tylko bezsilnie patrzeć na ogromną rozpacz Laury, ukochanej córki Gartha i prawdziwej perełki Starego Miasta. Młodszy Hightower miał własne dziecko, też córkę, ale zawsze przychylnie zwracał się do swojej bratanicy. Nie wiedząc co zrobić, pozwolił jej się wypłakać, po czym dotknął jej ramienia i pomógł wstać jeśli chciała, nie zrywał jej jednak na siłę. Wkrótce Dorian wyszedł, co nieco zdziwiło Lucasa, zwłaszcza że zamiast pogrzebać ojca w Wysokiej Wieży gdzie było jego miejsce, chciał spalić jego ciało na stosie w obcej ziemi. Nie dziwił się reakcji Laury, choć sam nie protestował. Miał zamiar jutro przekonać Doriana by zrezygnował z takiej formy pogrzebu, teraz niech przetrawi to co się stało. Tymczasem, tym razem już starszy Hightower wyszedł na chwilę przed namiot, wydając rozkazy przeszukania całego obozu w poszukiwaniu śladów zamachowca, zwłaszcza wokół murów Horn Hill. Któż inny mógłby to zrobić, jak nie jakiś człowiek Tarlych? Rozkazał też wysłać zwiadowców po okolicy, zaś młodego Bulwera wysłał po Milczące Siostry. Potem z powrotem wrócił do namiotu i pozostał przy ciele Gartha aż do rana, czuwając i pełniąc tradycyjną wartę. Laura została z nim, a choć z początku Lucas próbował ją namówić do powrotu do jej namiotu, by nie musiała patrzeć na ciało ojca... Ostatecznie stwierdził, że takie ostatnie pożegnanie, choć bolesne, na dłuższą metę może jej pomóc pogodzić się ze stratą. Tak jak i jemu samemu. Czuwali więc razem, stryj z bratanicą, obserwując jak ciałem zmarłego zaczynają zajmować się Milczące Siostry. Gdy Laura zasnęła, przykrył ją delikatnie kocem, aby nie zmarzła. Sam czuwał dzielnie i bez zmrużenia oka, nie mogąc przestać myśleć. Kto to zrobił? I dlaczego? Jak przedarł się przez obóz, nad którego porządkiem on sam czuwał? Jak ominął straże? Namiot nie był uszkodzony... W głębi duszy miał pewny cień wątpliwości i podejrzeń, ale sama konkretniejsza myśl o tym napawała go niedowierzaniem. Nie, nie. Na pewno nie. Na pewno nie jego własne dzieci, które tak kochał... A więc zdrada? Miał uwierzyć, że wszyscy gwardziści króla byli w zmowie, zamordowali go i spokojnie pełnili wartę aż do przybycia Doriana? To wszystko było kompletnie bez sensu...

19 kwietnia


Lucas wyszedł dopiero nad ranem, by przebrać się i dowiedzieć się czy zwiadowcy cokolwiek znaleźli. Niestety po zamachowcu nie zostało ani śladu. Jak kamień w wodę... Poranek poświęcił na szybką drzemkę, po której został wezwany przez swojego nowego króla. Na wezwanie swojego bratanka, stawił się już w swoim zwyczajowym rynsztunku. Widok ciała Gartha nieco poruszył jego serce, ale utrzymał godny fason.
- Wzywałeś mnie, Dorianie - stwierdził retorycznie, stając przed monarchą i skłaniając przed nim głowę. Po chwili od razu dodał to czego się dowiedział od rontu i zwiadowców - Ani śladu po szubrawcu... Nikt nie widział, nikt nic nie słyszał. Żadnych podejrzeń...
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Maj 22, 2018 9:55 pm

No tak. Laura była tu całą noc. Czuwała nad ojcem. Ciekawe co myślała o tym wszystkim. Ciekawe czy teraz go znienawidzi za to co zrobił. Miał nadzieję, że nie. Chyba nie zniósłby takiego stanu rzeczy. Nie mógłby tak żyć.
Nie chciała spalenia ojca. Nie dziwił jej się. Sam w sumie nie był do końca pewien jaka forma pochówku będzie najlepsza. Ogień wydawał się najłatwiejszą i najbardziej praktyczną opcją...
- Droga do Starego Miasta to osiem dni albo więcej... ciało przez ten czas może... zmienić się... Chciałabyś, żeby matka i nasz brat zapamiętali Gartha w taki sposób? Jeśli Ci na tym zależy to niech tak będzie... wyślemy karawanę jeszcze dzisiaj. Ale wiedz, że nie podoba mi się ten pomysł.
Po kilku chwilach do namiotu wkroczył jego wuj Lucas. Widać było po nim zmartwienie i smutek. Gdy tylko powiedział o braku jakichkolwiek śladów zamachowca, Dorian zatopił twarz w dłoniach i westchnął ciężko.
- Nie wierzę... w samym środku obozu... - Powiedział cicho, jakby do siebie. - Każ powiesić wszystkich strażników, którzy pełnili wartę przy namiocie ojca ostatniej nocy. Nie można dopuścić żeby tak niekompetentni ludzie bronili czegokolwiek... - Mruknął z lekką dozą gniewu.- Chodźcie. Wyjdźmy na zewnątrz.
Zabrał Lucasa i Laurę z namiotu, gdzie leżał martwy Garth. Przeszli kilkanaście kroków obok siebie między namiotami żołnierzy. Zaczepił jednego z szeregowych i kazał pobiec do maestra, aby ten wysłał kruka do Wysokiej Wieży z wiadomością o tym co się stało.
- Wuju - zwrócił się do Lucasa chwilę później. - Teraz gdy mój ojciec nie żyje... jego obowiązki spadają na mnie. Mimo, że często byłem z nim i wprawiałem się w sztuce rządzenia, to i tak nie wiem czy podołam. Wspomożesz mnie radą w razie potrzeby? Jesteś bardziej doświadczony i ufam ci całkowicie. Mogę na ciebie liczyć? - W tej chwili podszedł do nich posłaniec z listem. Dorian zmarszczył brwi rozwijając kawałek papieru z pieczęcią Redwyne'ów. Czytał niewielkie słowa w ciszy, a gdy skończył powiedział cicho:
- Zaraza. - Podał list siostrze, gdy ta wyciągnęła po niego rękę. - Musimy wracać do Starego Miasta. Żelazne ścierwo niebezpiecznie się do nas zbliżyło.
Dorian od małego szczerze nienawidził żelaznych ludzi. Opowieści o ich barbarzyństwach i prymitywnych zwyczajach słuchał od ojca i innych bardzo często. Gdyby mógł to najchętniej wyciąłby całą tą żelazną hołotę w pień a ich wyspy wypalił do gołej ziemi.
- Ale najpierw postaramy się, żeby wyprawa pod Horn Hill jakoś nam się opłaciła. Poślę posłańca pod bramę zamku z ofertą ugody... złoto w zamian za życie. W końcu po złoto tu przybyliśmy.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Wto Maj 22, 2018 10:23 pm

Laura miała ochotę prychnąć głośno słysząc, jak brat każe Lucasowi wydać rozkaz powieszenia wszystkich strażników pilnujących poprzedniej nocy króla Gartha. Nie zrobiła tego tylko ze względu na obecność wuja, a zamiast tego spuściła głowę aby wyraz jej twarzy nie zasugerował nikomu o czym myśli. Czuła się równie winna co brat, ale w pewnym sensie czuła, że Dorian zasługuje na chociażby kilka gorzkich słów czy gestów.
Wyszła na zewnątrz razem z wujem i bratem. Czyżby Dorian nie mógl znieść widoku ciała ojca leżącego przed nimi? Nie wtrącała się kiedy prosil ich stryja o wsparcie i radę. Byłby głupi gdyby nie wykorzystał doświadczenia i lojalności Lucasa, szczególnie teraz. Odezwała się dopiero kiedy usłyszała, co brat zamierza uczynić wobec Horn Hill.
- Złoto w zamian za życie? A jeśli Tarly odrzuci propozycje, to co zrobisz, zaczniesz szturmować zamek i wykrwawisz większość swoich ludzi na murach? W przeciwnym wypadku okażesz się człowiekiem, który nie popiera swoich gróźb, czyli wyjdziesz albo na słabego gdy się wycofasz albo na głupca kiedy zaczniesz szturm - powiedziała obojętnym tonem głosu, nie zwracając chwilowo uwagi na Lucasa, a patrząc wprost na brata. Świdrowała go wzrokiem, aczkolwiek nie było to zamierzone działanie. - Zaoferuj w zamian za złoto wycofanie się z wojny i opuszczenia strony Oakhearta, skoro i tak masz zamiar to zrobić wracając do Starego Miasta. Jeśli odrzuci propozycję, wrócimy do punktu wyjścia w najgorszym wypadku i nie będziemy musieli pokrywać bezsensownych gróźb - dodała, dopiero po chwili odwracając wzrok na stryja, aby zobaczyć co on ma do powiedzenia na ten temat.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Lucas Hightower on Sro Maj 23, 2018 7:33 am

Dorian był zagniewany na wartowników, którzy pilnowali króla tamtej nocy. Lucas nie winił go ani się nie dziwił, w końcu jego bratanek stracił ojca, a to uderzało jeszcze głębiej niż śmierć kogoś z rodzeństwa. Zwłaszcza taka śmierć. Mimo wszystko jednak Lucas nie sądził, żeby strażnicy zasługiwali na śmierć. Laura też nie wydawała się być tym zachwycona. Z jej strony było to pewnie kobiece współczucie, ze strony jej wuja zaś... Trudno orzec. Potrafił zabijać ludzi na polu bitwy, ale nie cieszyło go to zanadto, a co dopiero wieszanie ich. Może po prostu nie rozumiał konieczności podejmowania trudnych i często bezwzględnych decyzji przez ludzi adzy. No i śmierć to dobra kara za zdradę, a w tej sytuacji... Konsekwencje błędu były straszne, ale czasem nawet najlepsi zawodzą gdy przeciwnik ich przechytrzy lub mu się po prostu poszczęści.
- Nie chcę, żeby pierwszą rzeczą jaką zrobię był sprzeciw wobec twojej woli, Dorianie, ale być może lepszym rozwiązaniem będzie wysłanie ich do czarnych braci? - zapytał niemalże nieśmiało - Nikt z nas nie był w stanie powstrzymać zamachowca, a miał on do przejścia co najmniej pół naszego obozu w obie strony. Poza tym Nocna Straż wiecznie potrzebuje rekrutów. Warta na Murze będzie pożyteczną i dobrą formą pokuty za ich nieuwagę. Moglibyśmy wysłać ich statkiem lub pod najemną eskortą. Potraktuj to jako... propozycję lub sugestię. Jeśli uważasz, że zasługują na śmierć, czym prędzej wydam rozkazy.


Po ustaleniu sprawy ukarania wartowników, Dorian wyprowadził ich na zewnątrz namiotu. Lucas spojrzał na brata przed wyjściem i westchnął w duchu. Jak mogło do tego dojść? Obwiniał przede wszystkim siebie. To on przecież pomagał w organizacji obozu, w którego obronie musiała zaistnieć jakaś luka przez którą przedarł się zamachowiec. Tylko jaka? Przecież nie nocowali w szczerym polu, a oblegali potężną twierdzę. Cały czas trwali w gotowości. Być może wypatrując zmasowanych sił wroga, przegapili jego pojedynczych ludzi, podejrzanie kręcących się po obozie. Z rozmyślań wyrwały go słowa bratanka.
- O rządzeniu wiem tyle co dziesięcioletnie dziecię - odpowiedział mu szczerze, uśmiechając się smutno. Wychowano go na żołnierza i do podejmowania innego rodzaju decyzji - Co jednak wiem o życiu i w czym jestem dobry, na to wszystko możesz liczyć Dorianie. Zwłaszcza teraz i w takiej sytuacji.



Wtedy właśnie Dorian otrzymał list, który szybko przeczytał i głośno zaklął. Lucas nie musiał długo zastanawiać się co było w nim napisane, bo praktycznie od razu powtórzył im co było w nim napisane. Starszy Hightower zmarszczył brwi. A więc krakeny powracały do swojego ulubionego życia. W sumie już nie krakeny, zauważył po chwili, a kosy Harlawów. A więc groziła im wojna na dwa fronty! To komplikowało sprawy. Gdy stolica zostaje bez należytej obrony, może w każdej chwili upaść, a stąd już niedługo do upadku monarchii, opartej wszak na autorytecie króla który broni swoich poddanych... Wzrok Żelaznych skierowany z powrotem na południowe Reach zmieniał całą sytuację polityczną w regionie. Nim sam się wypowiedział, wysłuchał co mają do powiedzenia jego bratanek i bratanica. Uśmiechnął się słysząc uwagę Laury, która okazywała się być utalentowanym politykiem.
- Popieram Laurę - pokiwał głową, choć widać było że wcale nie jest zadowolony z niczego co od śmierci króla się wydarzyło lub wydarzyć miało. Tyle tak tragicznych zmian i nowych wątków w krótkim czasie... - Tarly nie poddadzą się pod groźbami skierowanymi w ich stronę. To dumni wojownicy, lordowie Marchii i ich przodkowie niejednokrotnie wysłuchiwać museli dornijskich przechwałek i pomstowań pod swoimi murami.  Zamiast grozić i uderzać w ich dumę, pójdźmy na mądry układ, za który nawet ich król mógłby być wdzięczny. Silna i wyrośnięta róża potrafi ukłuć, ale nie ufam Oakheartowi. Nie wydaje mi się być honorowym człowiekiem i godnym sojusznikiem. Cóż jednak z Florentami? Jeśli opuścimy tak bliskich sobie sprzymierzeńców i do tego powinowatych, wyjdziemy na niegodnych zaufania zdrajców wspólnej sprawy. Nawet nasi wrogowie spojrzą na nas z jeszcze większą niechęcią. Jeśli mamy uczynić tak, jak powiedzieliście, należy w rozejm wciągnąć też króla Jasnej Wody.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Maj 25, 2018 10:09 pm

Lucas od razu zaproponował inne wyjście. Chciał posłać strażników na mur. Po minie Laury wnioskował, że podobał jej się ten pomysł znacznie bardziej od stryczka. Dorianowi się nie podobał. Nie mógł dopuścić, żeby którykolwiek z tych ludzi dożył jutra.
- Muszą zginąć - powiedział w końcu. - Nie pilnowali składu ziemniaków tylko króla. Powinni mieć oczy dookoła głowy. Nie mieli, więc spotka ich za to kara. - Mówił to wszystko z kamienną twarzą, zupełnie jakby kazał zarzynać prosięta na ucztę a nie niewinnych ludzi. - O to właśnie mi chodzi Lucasie. Sprzeciwianie się królowi może mu wyjść tylko na dobre. Bo kiedy wszyscy mu tylko potakują to potem przestaje liczyć się ze zdaniem innych. Nie chcę się taki stawać, tak więc możesz mi powiedzieć wszystko. Każda wątpliwość zostanie wysłuchana. - Zwrócił się do siostry. - Twoich wątpliwości też zawsze wysłucham.
Potem przeszli do rozmowy o Tarlych i rozwiązaniu problemu jakim było złoto w ich skarbcu. Dorian myślał o rozwiązaniu bardziej bezpośrednim i stanowczym, ale Laura zaproponowała coś innego. Podejście łagodniejsze. Jej argumenty brzmiały sensownie. Lucas poparł ją chwile później.
- Hmm... - Zastanowił się chwilę. - Macie racje. Zrobimy to po twojemu Laura. Miejmy nadzieję, że Tarly pomoc dla swojego seniora ceni bardziej od swojego skarbca. Za godzinę wyślę pod ich bramy rycerza z flagą pokoju. Zaproponuje spotkanie na ziemi niczyjej. Pójdę osobiście. - Zatrzymał się i odwrócił się do nich. Przebiegł wzrokiem po ich twarzach i westchnął ciężko. - Cóż. Chyba wszystkie bieżące sprawy zostały omówione. Dziękuję za rady. Nie zajmuję wam już czasu.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Pią Maj 25, 2018 10:38 pm

Stryj miał sporo racji, Tarly zapewne nie mieli zamiaru ugiąć się pod ich groźbą, w końcu oblężenie było już rozłożone od dobrych kilku dni, co samo w sobie stanowiło swoistą groźbę. Słysząc jego słowa na temat Florentów, Laura wtrąciła się po raz kolejny.
- Nie ma sensu brać udziału w wojnie tutaj jeśli po wszystkim nie będziemy mieli dokąd wracać, nawet Florent będzie w stanie to zrozumieć. Żelaźni Ludzie to wystarczająco dobra wymówka do tego aby wycofać się z wojny i wracać do domu - odparła na słowa stryja, uznając, że opinia Florenta co do ich wycofania się z wojny powinna być akurat ostatnią rzeczą, którą winni się teraz przejmować.
Ostatecznie jej pomysł został zaaprobowany, Dorian uznał, że wybierze się na rozmowy osobiście, a wkrótce ona oraz stryj zostali oficjalnie zwolnieni z posterunku i odesłani do swoich spraw. O ile Lucas miał jakieś swoje sprawy w obozie, o tyle Laura niekoniecznie, toteż odczekała aż stryj się oddali i zwróciła się do brata.
- Jesteś pewny, że to najlepszy pomysł żebyś szedł sam? - Zapytała, aczkolwiek to pytanie sugerowało bardzo dobitnie, że Laura uważa odwrotnie. Znając temperament brata nie zdziwiłaby się gdyby po powrocie z rozmów z Tarlymi musieli faktycznie zacząć szturmować zamkowe mury. Dopiero teraz gdy stryj się oddalił odważyła się aby spojrzeć się wprost na brata. Nie wiedziała jeszcze do końca w jakim stanie jest po tym co stało się z ojcem. Nie wiedziała nawet do końca w jakim ona była stanie. - No wiesz, żebyś nie powiedział o kilka słów za dużo. Nie możemy sobie teraz na to pozwolić - dodała jeszcze.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Maj 25, 2018 11:16 pm

Kiwnął z szacunkiem do Lucasa gdy ten się oddalał. Laura została przy nim. Liczył na to. Chciał z nią pogadać. Zorientować się w jakim jest stanie po tym wszystkim.
- Nie jestem pewny. Liczyłem, że pójdziesz ze mną. - Odpowiedział na jej spojrzenie tym samym. Pierwszy raz od ostatniej nocy spojrzał jej w oczy. - Zawsze lepiej radziłaś sobie z mówieniem. Przydałaby mi się taka pomoc. Co ty na to?
Gdy Laura odpowiedziała, Dorian poprowadził ich oboje do swojego namiotu. Po drodze mijali namioty i żołnierzy wędrujących między nimi. W jednym z nich dało się usłyszeć toast za zmarłego króla. Chyba go lubili... Pomyślał Dorian. Miał nadzieję, że za niego też kiedyś będą wznoszone toasty... choć nie był pewien czy kiedykolwiek sobie na to zasłuży. Nie po tym co zrobił. Zmycie czegoś takiego będzie bardzo trudne... jeśli w ogóle możliwe.
Weszli do jego namiotu. Dori zasłonił wejście, którego pilnowały jego dwie zaprzysiężone tarcze. Przeszli z siostrą w pobliże stolika z krzesłami.
Świeżo upieczony król stał przez dłuższą chwilę w milczeniu. Nie wiedział co powiedzieć. Nie wiedział jak zacząć.
- Czy... - Przerwał na moment. - ...wciąż mnie kochasz? - Spojrzał jej w oczy wzrokiem pełnym poczucia winy i wyrzutów sumienia. Jego głos był cichy. - Po tym co zrobiłem?
Miał gigantyczną nadzieję usłyszeć potwierdzenie. Nie wiedział co by zrobił w innym wypadku. Nie chciał wiedzieć. Chciał usłyszeć "Tak".
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Pią Maj 25, 2018 11:43 pm

Laura pokiwała głową słysząc słowa brata. Nie wspominałaby o tym w ogóle gdyby nie miała w zamiarze zasugerować mu, żeby zabrał ją ze sobą. Kwestia porywczości brata to jedno, ale Laura też zwyczajnie wolała trzymać się blisko niego przez najbliższe kilka dni. Znała brata od urodzenia i wiedziała, że targnięcie się na życie ojca na pewno nie przyszło mu łatwo i kto wie jakie będą tego konsekwencje.
- Oczywiście, że pójdę - dorzuciła jeszcze dla dopełnienia formalności nim ruszyli przez obóz w stronę namiotu jej brata. Laura również słyszała rozmowy żołnierzy znajdujących się w obozie i miała tylko nadzieję, że brat nie straci przez to wszystko głowy. Wreszcie weszli do namiotu i zostawili obozowy zgiełk za sobą. Laura również nie usiadła, stała naprzeciwko brata w milczeniu i czekała, aż wreszcie przerwie ciszę. Słysząc jego pytanie westchnęła ciężko, ale na odpowiedzią nie musiała się długo zastanawiać.
- Tak, nadal Cię kocham. Zawsze będę - odparła bez zawahania, podchodząc bliżej i łapiąc brata za rękę. - To po części też moja wina. Nie powinnam Ci była na to pozwolić, ale w głębi duszy wiedziałam, że ojciec nigdy nie pozwoliłby nam być razem. To było jedyne wyjście - rzekła, ukazując tym samym swoją wielką samolubność. O ile Dorian kierował się dobrem ich rodziny i poddanych, o tyle ona kierowała się również strachem przed ojcem i jego gniewem gdyby dowiedział się prawdy o swoich dzieciach, a także obawą przed rozłąką z Dorianem. Zgoła egoistyczne powody.
- Teraz musimy skupić się na Tarlych, na Żelaznych i na tym co dalej poczniesz z tą wojną. Nie pozwól żeby wyrzuty sumienia przyćmiły Ci zdrowy rozsądek. To było jedyne wyjście, zrobiłeś to dla mnie i dla królestwa - powiedziała, ujmując jego twarz w dłonie i posyłając mu bardzo blady i delikatny uśmiech. Była mu wdzięczna, ze oszczędził jej widoku umierającego ojca.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Sob Maj 26, 2018 12:09 am

avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Sob Maj 26, 2018 12:44 am


_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Sob Maj 26, 2018 7:13 pm

avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Sob Maj 26, 2018 8:16 pm


_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Sob Maj 26, 2018 8:46 pm

avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Laura Hightower on Wto Maj 29, 2018 1:03 pm

Godzinę później



_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 177
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Lucas Hightower on Wto Maj 29, 2018 2:53 pm

avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Cze 05, 2018 9:28 pm



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Dorian Hightower on Nie Cze 10, 2018 7:32 pm

avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 204
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Przedpola Horn Hill

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach