Ulice Lys

Go down

Ulice Lys

Pisanie  Delvin Blackthorn on Wto Mar 13, 2018 7:54 pm

***
avatar
Delvin Blackthorn

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Aerion Blackfyre on Sro Lis 14, 2018 3:40 pm

03/07/336 AC

Wczesnego ranka, tuż po wschodzie pomarańczowego słońca, smoczo-wilcze małżeństwo ruszyło spacerem po Lys. Wszakże od momentu przybycia ich galery, nie było krzty czasu, by zwiedzić mieścinę, w której w prawdzie wychowała się matka Aeriona. Swego czasu białowłosy będąc małym brzdącem, bywał w tym miejscu. Podczas swych przygód także wielokrotnie zahaczał o wyspę i na bieżąco odświeżał wspomnienia. A miał ich bez liku.
Podczas tych kilku dni nabawiłem Cię zapewne kłopotu. Odkupienie niewolników, w tym młodych dzieci, którymi niestety trzeba będzie się zająć. Co do wczorajszych rozmów, opowiem Ci wieczorem. Nie będę tym zawracał twej głowy tak wczesną porą. Choć mam nadzieję, że noce spędzone w najdroższych karczmach umiliły twój pobyt, choćby trochę. – Wymienił krótkie spojrzenie z wilczycą, oczekując odpowiedzi. Gdy zaś ją uzyskał, kontynuował rozmowę ze spokojem w głosie i z uśmiechem na bladej twarzy.
Zastanawiam się, gdzie powinniśmy ruszyć dalej. Oczywiście nie mogę wyruszyć na Wschód, nie daleko, boś brzemienna. Wrócić na Smoczą Skałę, dopomóc dziadowi czy powrócić do Pentos, żyć w cieniu brata? Mamy pieniądze z jego towarów, mamy kolejne statki. – Rzucił aluzją do swej ukochanej, by wybadać, czy w jej małym sercu mieszczą się jeszcze jakieś marzenia, bądź cele, które chciałaby zrealizować. A on, zakochany smok, zapewne spełniłby każdą jej prośbę, kierując się jedynie tym uczuciem, które mocno ściska gardło.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Alys Stark on Czw Lis 15, 2018 12:58 am

START 03/07/336 AC

Nie mogła narzekać. Ostatnie około trzy księżyce były spokojne, relaksujące, podróżowała i spędzała czas z ukochanym mężczyzną, Panem Mężem i ojcem jej dziecka, które nosiła pod sercem. Choć średnio znosiła pierwsze tygodnie ciąży, trzymała się dzielnie, a spokojniejszych i bardziej sprzyjających warunków trudno było szukać. Nie musiała kłopotać się wojną, zimnem, intrygami. Mogła cieszyć się beztroską i to właśnie robiła, póki mogła.

-Wiesz, że kocham zwierzęta i dzieci. - Odpowiedziała delikatnie z uśmiechem. Poprawiła dłonią fałdkę lekkiej, błękitnej suknie, która dziś założyła. -To, żaden kłopot, a przecież pomoc też będę miała. - Dodała i pogładziła rosnący już brzuszek. Sama przecież nie zostanie z całym "sierocińcem" bo i w końcu rady się nim zajmować nie da.
-Ja niezwykła do takich luksusów. Zapomniałeś kogo na żonę wziąłeś? Na północy ostry klimat, w Winterfell to nie zamek w stylu tych południowych czy posiadłości to za Wąskim Morzem. Sam widziałeś.Ale tak, odpoczywam. Cieszę się chwilą i czasem tu spędzonym. - Powiedziała łagodnie. Podczas rozmowy i spaceru rozglądała się po mijanych budynkach i ludziach. Zwiedzała. Nigdy dotąd nie była tak daleko od domu, szkoda zmarnować szansę na zobaczenie tego i owego.

Gdy podpuścił ją subtelnie z ważnym i ciężkim tematem, milczała jeszcze dłuższą chwilę. Zastanawiała się i mina jej spoważniała. Zebrała niesforną czuprynę i odrzuciła wszystkie kłaki na plecy.
-Tęsknię za Westeros. - Powiedziała w końcu. Krótko. Już się wydawało, że to wszystko co miałaby do powiedzenia w tej sprawie, ale nie byłaby Wilczycą, gdyby na tym poprzestała.
-Aerionie... nie musisz żyć w niczyim cieniu. Jesteś wart tyle samo co Twoja rodzina, nie masz powodu czuć się gorszy. Nie mogę zdecydować za Ciebie, ale ciąża w tej chwili nie jest przeszkodą w podróży. Jeśli będziemy zwlekać będzie gorzej. Po rozwiązaniu, z maleńkim dzieckiem, nie będziemy mogli się jakiś czas przemieszczać, teraz nie ma przeciwwskazań. - Rozwinęła myśl mocniej ściskając rękę wybranka. Co by nie postanowił będzie go wspierać, ale swoje zdanie wyrazi.
-Ten kontynent jest dla mnie obcy, jak obca się tutaj czuję. Westeros to nasz Dom... jest naprawdę tak źle żebyśmy musieli szukać swojego miejsca za Wąskim Morzem? - westchnęła. Podróże to co innego, ale myśl, ze miałaby zamieszkać gdzieś indziej niż Westeros napawała ją strachem. Życie na kufrach też raczej odpadało, Aerion sam zwrócił na to uwagę, była przy nadziei, cokolwiek nie postanowią, muszą to zrobić już. Więcej nie musiała mówić. Równie subtelnie zasugerowała swój wybór. Gdyby ona miała decydować, wróciłaby.
-Cokolwiek postanowisz, będę przy Tobie. - Zatrzymała się, chwyciła męża za obie ręce przed sobą i spojrzała mu w te fiołkowe oczy. Miał jej pełne wsparcie.
avatar
Alys Stark

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 05/11/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Aerion Blackfyre on Pią Lis 16, 2018 2:51 pm

Słowa ukochanej były dla młodego smoka zarówno podporą, zaskoczeniem, jak i delikatnym zmartwieniem. Powrót do Westeros wiązał się bowiem z wejściem do wojennego kotła. Polityka – temat, którego na zachodzie Aerion nie trawił. A w Lys, na wschodnich wyspach, bądź jeszcze dalej, czuł się komfortowo i bezpiecznie. Jednakże, ku szczęściu obydwojga, nie przekładał własnych potrzeb nad potrzeby żony. Łapiąc kontakt wzrokowy z wilczycą, oznajmił:
W takim razie wrócimy do Westeros. Za trzy dni wypłyniemy, by jeszcze chwilę odpocząć na obczyźnie. Rozkażę przygotować załogę i statki. – Na bladej twarzy Blackfyre zagościł lekki zarys szarmanckiego uśmiechu. Uczuł wówczas wewnętrzną satysfakcję.
Gdy rozmowa trwała w dobre, małżeństwo dotarło do bogatej dzielnicy miasta, gdzie mieściły się sklepy i stoiska z luksusowymi, nad wyraz drogimi rzeczami. Uszczęśliwiony smok, trzymając dłoń swej wybranej, skierował spojrzenie na jubilera. Podeszli nieco bliżej bujnej wystawy.
To najpiękniejsze wyroby, jakie można spotkać w Lys. Zapewne sam sklep warty jest fortunę. Tyle świecidełek, tyle pracy włożonej w ich wygląd. Czy jest coś, co szczególnie przykuło twoją uwagę? – Przed obliczem dwojga malował się niezwykły pejzaż najróżniejszych kolorów. Rubiny, szmaragdy, inne drogocenne kamienie; oprawione złotem, otoczone srebrem; w postaci naszyjników, wisiorów, pierścieni, pierścionków albo kolczyków. A Aerion, w stanie zwykłej ciekawości, przyprowadził Alys przed ich oblicze i zapytał jakże jawnie, coby wybadać gust swej ukochany. Wszakże na przyszłość warto znać oczekiwania swej damy.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Alys Stark on Pon Lis 19, 2018 12:44 pm

Wiedziała, że Westeros jest teraz niebezpieczne... całe, nie ważne Północ, Dorzecze, Dorne czy którekolwiek inne Królestwo. Wojna szła za wojną. Ale to był jej dom, jej świat. Tutaj mogło być pięknie, ciepło, wspaniale, spokojnie... ale... no własnie to ale. To było obce miejsce, obcy ludzie, obcy bogowie, nawet jedzenie bywało obce. Dlatego niezmiernie się ucieszyła, gdy Aerion postanowił wrócić. Okamgnienie i podła odpowiedź. Zdecydowany mężczyzna liczący się ze zdaniem swojej kobiety. Mogła serce lepiej ulokować?

Czego nie lubiła to żeglować. Może nawet nie tyle co nie lubiła, a bała się. Nie potrafiła pływać, a do tego ciąża tylko pogłębiała ten lęk... z wiadomych powodów. Oczywiście nie zamierzała się przyznać do tych lęków ani mężowi ani komukolwiek innemu, w końcu była twardą Wilczycą... od kiedy Wilki wody się boją?

Kiedy dotarli do bazarku, aa Aerion podprowadził ją do błyskotek, odetchnęła w duchu z ulgą. Mogła zająć głowę nieistotnymi, przyziemnymi zmartwieniami pod tytułem co będzie pasowało mi do pantofli. Obdarzyła męża uśmiechem i lekko uniesioną brwią. Uwielbiała te momenty kiedy wciąż się jej uczył. Co lubi, jaki ma gust, co by doradziła, jakie ma humorki i jak na nie reagować. Jeśli zaś chodzi o same świecidełka, to wybór, kunszt i przepych niemal ją paraliżowały. Nie widywała takich cudów, ale nie mogła powiedzieć, żeby czuła wielką potrzebę posiadania takiej ilością złota, srebra i drogich klejnotów. Była raczej kobietą z tych minimalistycznych i prostych. W pełni satysfakcjonowały ją proste i nierzucające się ozdoby, z prostych, niebłyszczących metali i kamieni, oraz rzemieni i sznurków. Północ to jednak kraina dziwnych ludzi.
Coś jednak wpadło jej w oko i pomimo usilnych prób wciśnięcia jej oszałamiającej kolii, ona sięgnęła swoimi delikatnymi rączkami po spinę do włosów z długim grzebieniem. Ozdoba nie należała do tych z największą ilością drogocennych kamieni - na szczęście - a dziewczyna zwróciła na nią uwagę ze względu na jej zwierzęcy motyw. Długo musiała się tam nastać i przebierać w tych wspaniałościach by coś wyszukać. Srebrna spina z gęstym, długim grzebieniem, zwieńczona motywem przedstawiającym głowę wilka z rozwartym pyskiem, ozdobiona niebieskimi jak poranne niebo kamieniami, których młódka pewnie nawet nie potrafiłaby nazwać... choć kto tam wie.
-Co myślisz? - Zapytała pokazując swoje znalezisko mężowi i nie bacząc na sprzedawcę, który dalej szukał czegoś "bardziej odpowiedniego" dla Wielkiej Pani.
-Może w końcu dałabym sobie upiąć włosy. - Zażartowała i poruszyła energicznie głową, by strząsnąć z ramion na plecy burzę kłaków.
avatar
Alys Stark

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 05/11/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Aerion Blackfyre on Czw Lis 22, 2018 9:20 am

Aerion, widząc podekscytowanie swej wybranki, która w swych dłoniach obracała srebrny element z długim grzebieniem, bez głębszego zastanowienia zapłacił sprzedawcy. Spina wysadzona niebieskimi kryształami została następnie ładnie zapakowana, a nim trafiła do swej nowej właścicielki, młody smok stanął przed ukochaną i wymienił głębokie spojrzenie.
Odkąd pływam, od Pentos do Westeros, od Westeros do Lys i z powrotem, tracę poczucie czasu i doby. Pragnę jednak wykorzystać nasz wspólny dzień, który wydawałby się wolnym. Zatem przyjmij ten podarek będący moimi życzeniami w dzień twego imienia. – Uśmiechnął się i złożył na delikatnych, kobiecych dłoniach pudełeczko.
Można by powiedzieć, że zwyczajnie zapomniał o urodzinach Alys. Kto by się jednak czepiał szczegółów, szczerość i gest zawsze winno traktować się jako najważniejsze.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Alys Stark on Czw Lis 22, 2018 1:53 pm

-Dziękuję - Powiedziała ciepło odbierając swój prezent. Nie należała do ludzi, którzy przywiązują wagę do takich rzeczy jak Dzień Imienia i czy ktoś zapomniał, czy obdarował, czy choć zdrowia życzył. To były tak drobne i przyziemne sprawy, że szkoda było na nie czasu i serca tracić. Była jednak kobietą i cieplutko jej się w duszy zrobiło, gdy Aerion zwrócił na to uwagę, sprawił podarek i ucałował żonę.
-Teraz kilka rzeczy się zmieni kochany. Już się zmieniło. - Zaczęła ruszając z mężem pod rękę w dalszą drogę, spacerowym delikatnym tempem. -Nie pływasz już sam. A za kilka księżyców będzie nas troje. - Dodała ze szczerym, szerokim uśmiechem. Uwielbiała się śmiać, a dużo do radości nie trzeba dziewczynie było. Ścisnęła go czule za ramie. Nie mogli również zapomnieć o adoptowanych sierotach... choć słowo adoptowane, to chyba wciąż za mocne określenie. Ta gromada będzie wymagała i czasu i pracy.

-Czymś jeszcze zamiarujesz mnie zaskoczyć tego dnia? - Zapytała po jakimś czasie. -Zgłodnieliśmy. - Dodała przygryzając zaczepnie wargę i specjalnie ujmując zdanie w liczbie mnogiej. Nie da mu zapomnieć, że biją jej teraz dwa serduszka. -I muszę odpocząć. Ładną trasę przeszliśmy, chcę spocząć i dać odpocząć nogom. - Westchnęła. Kobiecie przy nadziei należały się takie przerwy. Poza tym, nigdzie im się nie nudziło. Spacerowali ulicami. Alys miała czasami wrażenie, że są w jakiejś bajce. Z ziemnej, szarej północy, uciekła z mężczyzną na drugi koniec świata... w kolorowe, barwne i ciepłe krainy, tak różne od tego co znała i do czego przywykła. Ona też traciła poczucie czasu, tylko zaokrąglający się brzuszek dokładnie liczył dni i tygodnie.
avatar
Alys Stark

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 05/11/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Aerion Blackfyre on Pią Lis 30, 2018 12:17 pm

Tuż po niedługim, choć męczącym spacerze, na życzenie żony, Aerion zaproponował spędzenie reszty dnia w jednej z najsławniejszych karczm w Lys. Aktualnie byli nieprzeciętnie majętni, acz ku ogólnemu szczęściu, nadmierna ilość złotych monet nie uderzyła im do głów.
Opiewam nadzieję, że moje przeszłe decyzje odnośnie niewolników, przepraszam... dawnych niewolników nie są dla Ciebie utrapieniem. Chciałbym podjąć wspólną, pewną decyzję, co do ich przyszłości. Nie mają domów, nie mają rodzin, ani większych ambicji. Sprzedać ich, dać im odejść? – Spojrzał głęboko w oczy Alys, wyszukując jej zdania odnośnie odkupionych mężczyzn i dzieci. Pomijając wojaków, trochę ludności na statkach przybyło.
Co do samego niewolnictwa... nie mam zdania. Aczkolwiek rozumiem, że na północy takie czyny srogo się potępia. Prawda? Bądź, co bądź staram się być tolerancyjny i przymykam oko na większość spraw. Nie bardzo obchodzą mnie czynności innych póki nie dotyczą mnie w sposób bezpośredni. Zresztą... to już wiesz. Jednakże jestem ciekaw, jak bardzo twoje podejście się zmieniło. Nie raz mi udowodniłaś, że przyleganie do schematów, to nie twoja broszka. W końcu uciekłaś z domu tylko dla mnie. A teraz stoimy przed kilkoma wyborami, zwłaszcza, że dotyczą one ludzkich żyć i właśnie w takim momencie... chciałbym poznać twoje zdanie. – Odrzekł ciepłym, męskim głosem.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Alys Stark on Pon Gru 03, 2018 2:14 pm

Kobieta zasiadła wygodnie i cieszyła się odpoczynkiem. Wyciągnęła nogi pod ławą stołu uśmiechnęła się błogo. Czuła się odprężona i zrelaksowana. Zmówili posiłek i czekając podjęli dalszą rozmowę.
-Wiesz jakie jest moje zdanie na temat niewolnictwa. - Zaczęła, może troszkę za ostro, więc poprawiła się na swoim siedzisku i uśmiechnęła przepraszająco. -Niewolnicy to w tych krainach... chyba w każdych, gdzie jest ono praktykowane, to nieludzie... to rzeczy, które nie czują i nie mają innej wartości poza pracę, którą wykonują. To nie jest normalne. - Aż się skrzywiła kręcąc głową. -Dlatego cieszy mnie, że ich wykupiłeś. - Wzięła głębszy oddech i zrobiła chwilę przerwy rozważając pytanie męża. Co dalej z nimi zrobić? Jakie podjąć decyzje?
-Nie możemy ich sprzedać? Bylibyśmy tacy sami jak ta cała... zgraja. - Mruknęła, ściszając głos. Nie chciała nikogo urazić, a już na pewno nie narobić sobie kłopotów. -Wypuszczenie ich tu, zostawienie samym sobie to też nienajlepszy pomysł. Sam mówisz, że nie mają ambicji, rodzin, dobytku. Wkrótce znowu trafiliby w niewolę. - Przygryzła wargę patrząc na męża. Zastanawiała się, ale nie było w pełni dobrego rozwiązania.
-Uh... na Północy mój Pan Ojciec osobie, która śmiałaby posiadać a co gorsza handlować niewolnikami, z miejsca ściąłby głowę... w najlepszy przypadku, osobnik mógłby wdziać Czerń i trafić na Mur. Tu jest inaczej... proponuję przeprowadzić jakąś selekcję tych ludzi, kto co potrafi, kto biegle włada jakim orężem, kto ma jakie predyspozycje i tak dalej. Potrzebujemy ludzi zarówno na statkach jak i na lądzie, nie ważne czy wrócimy na Smoczą Skałę, w inne rejony Westeros czy zostaniemy na Wschodzie. Przydadzą się zarówno wojacy jak kucharze. Mamki, opiekunki, tłumacze, osoby biegłe w piśmie i czytaniu. Gdy Ty będziesz zajęty swoimi sprawami i obowiązkami, mi przyda się towarzystwo. Rozumiesz? Tych ludzi nauczono, że wartość maja tylko to co potrafią, możemy dać im szanse i pokazać, że oni także. - Uśmiechnęła się delikatnie. Mówiła spokojnie i niezbyt głośno. Coś jej mówiło, że rozmowy o uwalnianiu niewolników, jakoś nie są tutaj powszechnym i lubianym tematem.
avatar
Alys Stark

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 05/11/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Aerion Blackfyre on Wto Gru 04, 2018 12:32 pm

Gdy obydwoje zasiedli przy stole, młody smok zrozumiał, iż spędzanie nocy w karczmie, choćby najsłynniejszej, nie przystoi wysoko urodzonym. Posłał więc jednego ze swych ludzi coby odnaleźć godną młodej pary rezydencję. Tuż po tym, z lekko widocznym entuzjazmem, kontynuował rozmowę. Słowa wilczycy odnośnie towarzystwa, szczególnie wypowiedziane w formie "przyda mi się towarzystwo", delikatnie zawirowały mu w umyśle. Brzmiało to tak... dwuznacznie.
Kucharzy, tłumaczy, uczonych... do tego potrzeba wielu lat nauki i przygotowań. Śmiem sądzić, iż odkupieni przez nas ludzie niewiele potrafią. Lecz skoro tak uważasz, poświęcimy im odpowiednią uwagę. Niech kucharze na naszych galerach uczą najzdolniejszych tego fachu, nasi najsilniejsi będą szkolić przyszłych wojaków. Być może każdy odnajdzie coś dla siebie. A przynajmniej dziedzinę w której poczuje się choć trochę pewniej. – Odrzekł, przechodząc do jedzenia, które przed momentem im podano.
Skoro już znam twoje zdanie, co do samego niewolnictwa, chętnie poznam twą opinię o pieniądzach. Wszakże mamy ich pod dostatkiem, lecz szczerze powiedziawszy... nie mam żadnego pomysłu, jak je spożytkować. Mógłbym zasilić skarbiec naszego rodu, mógłbym oddać je memu dzielnemu bratu, choć wiem, że nie muszę tego robić. Masz jakieś pomysły? – Zapytał nieco ciszej, choć wiedział, że siedzieli w odpowiednim miejscu, by żaden człowiek ich nie podsłuchiwał.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Alys Stark on Sro Gru 05, 2018 9:39 pm

Może i zabrzmiało dwuznacznie, ale Alys nie była dziewczyną, która bawiła się w takie gry słów. Była szczera do bólu, a także zbyt niewinna... wciąż... by w ogóle sugerować coś takiego własnemu mężowi. Chodziło jej o jakieś dziewczęta, które umilałyby jej czas i zaprzątały myśli jakimiś drobiazgami, żeby nie musiała się zamartwiać więcej niż to absolutnie konieczne. Jak na dworze... dwórki, towarzyszki, przyjaciółki... były nieodłącznym elementem każdej wysoko urodzonej damy.
-Kochany... jeśli się nie mylę, tu niewolników szkoli się od najmłodszych lat, bo bardzo wielu z nich rodzi się już w niewoli. Przygotowuje się ich do ich przyszłych zadań by jak najszybciej mogli przynosić zyski lub zadowolenie swoim panom. - Przypomniała mężczyźnie. Mówiła spokojnym, rzeczowym tonem, a przynajmniej o taki właśnie się starała, choć widać było, że temat niewolnictwa bardzo nią wzburza. -Najmłodsze dzieci mogą jeszcze niewiele umieć. Ale nastolatkowie i dorośli, co najmniej większość z nich to specjaliści w dziedzinach, w których ich szkolono. Ale jak mówiłam, zarządź selekcję, żeby dowiedzieć się, któż znalazł się pod naszą opieką. Wtedy będziemy wiedzieć, jakie mamy dalsze możliwości, kto co potrafi, do czego go szkolono, co robił dotąd dla swojego pana. - Dodała i uśmiechnęła się krzepiąco.

Na chwilę zrobiła przerwę by przełknąć kilka kęsów strawy i orzeźwić się napojem. Słuchała następnych słów męża z uwagą.
-Inwestuj? - Zaproponowała, ale bardzo niepewnie. Sama nie obracała nigdy pieniądzem, nie martwiła się nigdy o to. Ciężko jej więc było wypowiadać się z choć cieniem profesjonalizmu. -Mamy statki, ludzi... teraz sporo nowych, jeśli dobrze na nich postawimy, wykorzystamy ich atuty i fakt uwolnienia z niewoli, możemy zyskać wierny zastęp. A złoto?... Nie wiem, to zależy co chcesz dalej robić, jakie masz plany. Złoto można oddać Żelaznemu Bankowi, żeby obracał nim za nas. Możesz rozbudować flotę... zależy czego pragniesz. Nie chcesz podbijać mórz, to większa flota na nic. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi... ostatecznie złoto jeść nie woła i nie musisz go od razu całego zagospodarować w ten czy inny sposób. - Zakończyła z niepewną miną, trochę przepraszającą, że nie była wielką pomocą w tej kwestii po czym wróciła do swojego półmiska i pyszności na nim.
avatar
Alys Stark

Liczba postów : 6
Data dołączenia : 05/11/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Lys

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach