Wielka Sala

Go down

Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 12, 2018 8:13 pm

~~*~~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 12, 2018 8:52 pm

7 marca 336 AC

Wszyscy Zwiadowcy zostali zebrani w Wielkiej Sali. Wezwał ich ich przełożony - Jon Snow. Gdy wszyscy się pośród nich zebrali, rozpoczął swoją przemowę:
- Jak zapewne wiecie lub się chociaż domyślacie, pragniemy zorganizować większy zwiad za Mur. - oznajmił bez ogródek. - A w zasadzie to aż trzy. Doszły nas wieści o tym, że za Murem organizuje się armia Dzikich, która będzie miała w zamiarze uderzyć na Mur. Wszystkie informacje uzyskaliśmy dzięki wyprawie pod przewodnictwem Watersa i Velaryona. - wskazał na dwóch Braci. - Niestety informacje nie są pewne i musimy potwierdzić naszą wiedzę. Dlatego zorganizujemy trzy wyprawy. Dwie ruszą początkowo do Pięści, gdzie się rozdzielą. Jedna pójdzie do Wąwozu Pisków i przebada Mroźne Kły. Druga ruszy na północ, w górę rzeki Milkwater i przebada tereny najbardziej oddalone od Muru. W końcu trzecia, który ruszy samotnie, będzie badała tereny w okolicy ujścia Antlers, być może aż po Hardhome. Grupy będą liczyły od dziesięciu do piętnastu ludzi. Reszta zostanie, by patrolować Mur. - W tym momencie pośród Zwiadowców zapanowało poruszenie. Nikt nie chciał zostawać i wszystkich ciekawiło, kogo wybrał Snow na misję. - Deonte, Maekar, Guillaume i Derek! Razem z Lordem Dowódcą zdecydowaliśmy, że w nagrodę za swoje poprzednie zasługi możecie jako pierwsi wybrać, do której grupy będziecie należeć.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Deonte Waters on Pon Mar 12, 2018 9:35 pm

Deonte udał się do Wielkiej Sali trochę przed czasem, chciał tak jak zawsze zająć swoje miejsce. W razie czego, nie chciało mu się przecież z nikim przepychać - nie takim człowiekiem był, a też nie chciał siedzieć gdzieś gdzie by mu nie pasowało. Z czasem do sali zaczęli schodzić się inni ludzie, wkrótce też przy samym Watersie zasiadło paru jego znajomych z którymi wymienili spostrzeżenia czego może dotyczyć apel. Gdy już wszyscy się zebrali, a gwary ucichły, ze względu na przybycie mówcy, Deonte skupił całą swoją uwagę na loczkach Jona. Te zawsze go bawiły, jak mu podskakiwały.
Snow zaczął swoją przemowę, były to informacje które już od pewnego czasu były w świadomości Watersa. Wiedział też - a raczej się domyślał - że wkrótce zostanie przeprowadzona większa wyprawa. Na koniec, według tego że miał jakieś zasługi, pozwolono wybrać mu z jaką grupą chce podążać. Chwilę się zastanowił i od razu odpowiedział.
- Yyyyy... Wąwóz Pisków. - odpowiedział i tyle było z niego.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Guillaume on Pon Mar 12, 2018 10:25 pm

Po wyleczeniu głowy Guillaume był pełen zapału do mordowania dzikusek i gwałceniu dzikich, więc po usłyszeniu wieści, że przystojny Jon Snow zwołuje zwiadowców do wielkiej sali zaraz tam popędził. W biegu nie omieszkał potrącić kilku zwiadowców zaśmiewając się potępieńczo. Kuszę miał na plecach, toteż był gotowy wyruszyć od zaraz. Po w chuj długim zbieraniu się zwiadowców na miejscu spotkania, pierwszy zwiadowca zaczął swoje pierdolenie. Opowiedział o planowanych trzech wyprawach za Mur w grupach od dziesięciu do piętnastu osób. Pierwsza ma wyjebać w góry, druga zapierdalać w górę jednej rzeki, a trzecia przepierdolić się przez drugą rzekę i dojebać aż do Hardhome. Guillaume'owi aż się oczy wytrzeszczyły z wrażenia, gdy pozwolono mu wybrać wyprawę, w której będzie uczestniczył. Natychmiast wyskoczył z ławy aż się zatrzęsła pod siedzeniami sąsiednich zwiadowców i zawołał:
- Bierę tę do Antlers! Huehue, czas rozjebać kilku dzikich!
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Arthur Westford on Wto Mar 13, 2018 8:40 am

Arthur wszedł na salę praktycznie na samym końcu. Każdy kto widział co zrobił z Guillaumem i miał choć trochę oleju w głowie usuwał się z drogi, a jeśli ktoś nie miał to mógł być bez problemu przesunięty na bok.
Stanął sobie w najdalszym koncie, oparł się o ścianę, podobnie jak jego trzej bracia i słuchał nic nie mówiąc. Alester za to nie wytrzymał, na szczęście stali na uboczu więc jeśli ktoś chciał ich słyszeć musiał celowo podsłuchiwać.
-To ma być ta Nocna Straż? Nagradzają te dwie łamagi? Pierwszy słabeusz, padł po jednym ciosie, drugi tchórz, nie miał nawet dość odwagi żeby stanąć do walki, chociaż na początku się przechwalał jak to za tysiąc lat go nie pokonasz. - tu splunął na ziemię pogardliwie - Nie ma sprawiedliwości na świecie.
-Zaiste posiadłeś mądrość Staruchy Alesterze - zaśmiał się cicho Westford - jakbym umiał pisać to bym to wpisał wśród takich mądrości jak "woda jest mokra" i "na Murze jest zimno". Zresztą co mi dałby wybór? Te nazwy mówią mi tyle co im by powiedziały nazwy bitew które stoczyliśmy w Wolnych Miastach.
-Znając życie to nas nigdzie nie poślą. Zamiast nas, Wojowników, poślą na zwiad te Dziewice i Matki. Dziwię się, że tym głupcom Mur się na łeb nie zwalił do tej pory.
-Nie przesadzaj, może nie jest tak jak w opowieściach dziadka, ale bronili tego Muru skutecznie przez lata. Zobaczysz na zwiadzie, że nie mogą być tacy słabi, zwłaszcza ten Jon Stark-Snow, rusza się jak Wojownik.
-Mówię ci, wcale nas nie wezmą - upierał się Alester - a jak wezmą to złośliwie rozdzielą.
-To pójdę do dowódcy i powiem mu, że we czwórkę zabiliśmy w Wolnych Miastach więcej ludzi niż liczy cała załoga Czarnego Zamku i musimy być razem, bo razem walczymy najskuteczniej.
-A dowódca jak zwykle nie uwierzy i nie posłucha - tym razem Alester się śmiał - jakbyś nie zauważył nikt nigdy ci nie wierzy i nigdy nie słucha.
-Na to nic nie poradzę. Ehh żeby tak iść z tym Starkiem i zobaczyć kto więcej dzikich ubije. - rozmarzył się Arthur.
-Chcesz to mogę krzyknąć "kędziorku weź nas ze sobą!" - Zaproponował Alester.
Westford nie zaśmiał się, powiedział poważnie, wręcz zimno.
-Nie gadaj nic na Starka, dziadek mówił że są honorowi, uczciwi, sprawiedliwi i zwykle dobrzy w mieczu. Ten Jon nie zrobił nic żeby uważać inaczej.
Patrek i Gorold nie odezwali się ani słowem, jak zwykle zresztą. Wodzili tylko w koło wzrokiem wściekłych psów, które czekają aż ktoś spuści je ze smyczy, strasząc co bojaźliwszych Nocnych Braci.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Guillaume on Wto Mar 13, 2018 9:02 pm

Guillaume usiadł z powrotem na ławie całkiem zadowolony. Tera wystarczyło poczekać co wybiorą Maekar i Serek. Miał nadzieję, że Maekar wybierze inną wyprawę, ponieważ nie dawał się łatwo prowokować i nie było z nim zabawy. Dużo inaczej sprawy się miały z Serkiem. Otóż Serek wpierdolił już tyle brukselki, że mózg całkiem mu zzieleniał. Dlatego też bycie na tej samej wyprawie byłoby świetną zabawą i może jeszcze uda mu się go wyruchać. Z niecierpliwością zaczął się rozglądać po sali, może znajdzie gdzieś w tłumie dobrego ziomka Fergusa. Ale nie, zamiast tego znalazł gówno. Cztery klocki gówna stały i śmierdziały w kącie sali. Ten nienaturalnie wielki trep, jego kumpel sprytny inaczej i dwa bliźniaki, z których jeden wydawał się być bardziej niedojebany od drugiego. Znowu podniósł się z ławy twarzą zwrócony do niepożądanych gości, a nie do pierwszego zwiadowcy, który przewodniczył zebraniu. Przyłożył dłonie do ust, żeby zwiększyć donośność i zawołał:
- E! Trepy! To zebranie zwiadowców, a nie zielonych chłopców rekrutów! Wy-pier-da-lać!
Osobno wykrzyczał sylaby ostatniego słowa, żeby niedojeby zajarzyły o co chodzi.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Arthur Westford on Wto Mar 13, 2018 10:00 pm

Stali jakiś czas w milczeniu. Alester chyba niezbyt dobrze zniósł zimny ton Arthura, nie odzywanie się tak długo nie było w jego stylu. Milczenie zaczynało się robić wręcz niezręczne, na szczęście przerwał je ten karzełek który padł po jednym ciosie.
Bliźniacy rzucili równocześnie okiem na Arthura pytając wzrokiem czy mogą zuchwalcowi oderwać gołymi rękami łeb. Albo nogi, różnie to w takich sytuacjach bywało. Jeden ciągnął za nogi, drugi za głowę, czasem urywało się to, a czasem to...
Westford dał znak by byli spokojni. Nie było sensu robić kolejnego pokazu. Wysłanie jednym ciosem na tydzień do Maestera gościa który był jednym z lepszych zwiadowców powinno wystarczyć każdemu. Każdemu kto miał choć trochę oleju w głowie.
Zanim zdążył jednak coś powiedzieć Alester wrzasnął.
-Musisz być bardzo dumny, panie "wielki zwiadowco", że zielony rekrut potrzebował aż jednego ciosu, żeby cię wysłać na tydzień do Maestera. Następnym razem możesz mieć mniej szczęścia i załatwi cię samym pierdnięciem!
-Spokój! - krzykną Arthur - Jak dowódca każe wyjść, to wyjdziemy, żołnierz ma słuchać! - tu spojrzał ostro na Patreka i Gorolda, tak dla pewności - A ten głupiec niech sobie krzyczy co chce. Tylko tyle  mu zostało. - spojrzał z najwyższą pogardą na konusa. Gdyby tak krzyczał będąc dobrym wojownikiem Arthur mógłby się nawet z nim zaprzyjaźnić, mimo ewidentnej ułomności intelektualnej karzełka. Natomiast ktoś kto walczy tak słabo, a krzyczy tak głośno nie był dla niego niczym więcej niż gównem przylepionym do buta. Śmierdzi więc jest uciążliwe, ale krzywdy nie robi.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Deonte Waters on Wto Mar 13, 2018 10:08 pm

Narada przebiegała spokojnie, do czasu aż uwagi wszystkich nie zwrócił Gil. Gdy tylko ponownie się odezwał, po prostu pomyślał że zwraca się do Dereka i Maekara, jednak jego późniejszy ton na to nie wskazywał. Odwrócił się na ławce i spojrzał w miejsce, gdzie spoglądał Gil. Po uwadze swojego przyjaciela, cicho prychnął ze śmiechu, a jego rozkaz wymalował na jego twarzy porządny uśmiech. Postanowił jednak zainterweniować, powstał ze swojego miejsca i powiedział głośno.
- Gil, uspokój się. - powiedział dość wesołym tonem, po czym spojrzał na Pierwszego Zwiadowcę. - To oczywiste że nie powinni tutaj być, ale trochę uprzejmości względem naszego dowódcy. - potem łypnął wzrokiem na Arthura, dając mu znać żeby na razie sobie poszedł. Deonte czasami miał wrażenie że robił w armii za dobrego wujka, który nie stał po niczyjej stronie, po prostu chciał mieć święty spokój.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Maekar Velaryon on Wto Mar 13, 2018 10:35 pm

Maekar przyszedł na spotkanie jak zwykle w złym humorze. Zatęsknił już za cipką Molly. Może nawet za samą Molly...
Okazało się, że za jego dzielność na ostatnim zwiadzie został ukarany kolejną wyprawą za mur. Niech piekło pochłonie kędzierzawego. Stał pod ścianą ze skrzyżowanymi rękami i patrzył się spode łba na resztę hołoty. Kiedy przyszła jego kolej wybrać trasę powiedział:
-Biorę Milkwater. - a w myślach dodał: "i dajcie mi dobrych zwiadowców a nie jakieś gwałcicielsko-złodziejskie cipy".
Wtem usłyszał jakąś ostrą wymianę zdań gdzieś w sali. Okazało się, że jakieś rekruckie pojeby weszły na salę i Guillem, jak to miał w zwyczaju, nie przebierając w słowach powiedział im co o tym sądzi. Ruszył w to miejsce oczekując dobrego widowiska.
avatar
Maekar Velaryon

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Arthur Westford on Wto Mar 13, 2018 10:45 pm

Uśmiechnął się słysząc reakcje Watersa. Widocznie w każdej bandzie musi być ktoś kto powstrzymuje innych. Ciekaw był tylko czy bał się o głowę przyjaciela, czy też należał do spokojnych ludzi. Zresztą czy to ważne? Grunt, że był spokój.
Na wzrokową sugestię Watersa jednak nie zareagował. Mówiąc o dowódcach miał na myśli Lorda Dowódcę i Pierwszego Zwiadowcę. Nie jakiegoś pseudonauczyciela szermierki. Szanował siłę, której Deonte nie miał. Szanował też dowódców, bo ci silni być nie muszą. Muszą być mądrzy i zaraz się pewnie przekona o tym jak mądrzy są tu dowódcy.
Jeśli są mądrzy to domyślą się jakimi on i jego bracia są wojownikami i odpowiednio ich wykorzystają. Jeśli nie to trudno, niech wysyłają na zwiad tych amatorów. Dzikich nigdy nie zabraknie, może ich narżnąć innym razem.
-Pierwszy Zwiadowco. Mamy wyjść? - postanowił wreszcie spytać otwarcie i przerwać tą niedorzeczną sytuacje.
-Czy też dasz nam broń w ręce pozwolisz zrobić drugi Mur z ciał dzikich - pomyślał.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Mar 13, 2018 11:22 pm

Snow, jak i wszyscy inni zwiadowcy, powoli zwrócili wzrok na zamieszanie. Przypatrywali się przez chwilę kłótni, aż do pytania rzuconego Pierwszemu Zwiadowcy.
- Wchodzicie na zebranie niezaproszeni, pyskujecie starszemu doświadczeniem, wywołujecie burdę i myślicie, że puszczę Wam to płazem? - wycedził przez zęby Snow, mierząc ich ciężko wzrokiem. - Nie, możecie zostać. Powiem więcej - dam Wam szansę udowodnić, że jesteście warci tyle, co mówicie. W praktyce. Pojedziecie wszyscy, bez wyjątku, razem z Deontem do Wąwozu Pisków. - taką właśnie karę postanowił wymierzyć im Jon Snow. Wyprawa była niebezpieczna i istniało duże ryzyko, że stanie się jakaś krzywda. Z drugiej strony dawał im szansę się wykazać, co niektórzy uznaliby za nagrodę... W każdym razie uśmiechnął się lekko, po czym dodał: - Ja pojadę z Guillaumem do Antlers.
Rozmowa trwała jeszcze chwilę. Derek, chcąc uniknąć agresywnej grupki rekrutów, a także Gila, postanowił pojechać z Maekarem w górę Milkwater. Niedługo potem Pierwszy Zwiadowca przydzielił reszcie zadania, ogłosił początek wyprawy na 10 marca i pozwolił się rozejść.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Deonte Waters on Wto Mar 13, 2018 11:42 pm

Uśmiechnął się gdy tylko Jon zaczął ich besztać, na nieszczęście postanowił ich ukarać w mało kreatywny sposób. Waters przewrócił oczami z bezradności, tylko tego mu brakowało. Gdy tylko Snow skończył mówić, Deonte postanowił zadać pytanie.
- Pierwszy Zwiadowco, kto jest przewidziany na dowódcę grupy w której się znajduje? - zapytał się, miał małą nadzieję że nie będzie to on sam, bo raczej wolał wykonywać rozkazy niż ich słuchać, ale miał też już jakąś wprawę. Po tym pytaniu, miał jeszcze jedną sprawę do Pierwszego Zwiadowcy, ale postanowił zachować ją na później. Nie chciał wprowadzać teraz żadnego zamieszania. Wyczekując odpowiedzi spojrzał się jeszcze przez ułamek sekundy na Arthura i westchnął.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Arthur Westford on Sro Mar 14, 2018 6:54 am

Arthur czekał spokojnie na wypowiedź Pierwszego Zwiadowcy. Kiedy ją usłyszał zdzielił Alestera między łopatki. Zwykły człowiek od takiego ciosu pewnie by się wykopyrtnął, ale Alester niemal tak samo silny i masywny prawie nie drgnął.
-Widzisz, mówiłem że jak Stark to musi być porządny chłop! - powiedział tak, że mogła go usłyszeć cała sala. - I to jest dobry dowódca. Czy nie tak postąpiłby Stary Niedźwiedź w opowieściach dziadka? Może Mormont uczył tego Starka? - mówił już dużo ciszej tak żeby słyszeli go jedynie jego bracia. Ktoś kto stał bardzo blisko mógł to jednak podsłuchać.
-Na litość Siedmiu - syknął mu w ucho Alester - Przestań gadać o ludziach którzy byli na Murze 40 lat temu, bo ktoś zacznie pytać skąd ich znasz! W to, że dziadek spędził na Murze 15 lat łatwo uwierzą, w to że potem uciekł do Essos pewnie też. W to, że tego właśnie wymagał honor na pewno nie. Dla nich jest dezerterem.
Arthur skinął głową przyjacielowi pryznając mu rację, poczym zwrócił się do Snowa.
-Zaprawdę kara to tak mądra, że i sama Starucha by lepszej nie wymierzyła. Dajcie nam broń jaką władamy najskuteczniej, a przysięgamy, że nie zawiedziemy! - wysunął lewą nogę do przodu, prawą rękę położył na piersi, lewą wyprostował i ukłonił się Pierwszemu Zwiadowcy.
Potem oparł się o ścianę uśmiechnięty od ucha do ucha. Pozostało jedynie czekać na informacje kto będzie dowódcą wyprawy. Oby tylko nie ten Waters, jego przyjaciele żywili do "nauczyciela" fechtunku tyle szacunku co do najtańszej kurwy w Myr. Sam Arthur już nieco więcej, po tym jak Deonte uspokoił swojego chorego na umyśle przyjaciela. W sumie o co można mieć pretensje? Że przechwalał się jak to nikt nie ma z nim szans? To tylko błąd w ocenie, kto mógł się spodziewać, że nowo przybyli to zaprawieni w bojach najemnicy? A że walczyć później nie chciał? To nie musiało być tchórzostwo, to mógł być rozsądek, a ten cenić należy, nie nim pogardzać.
-Oby szybko ubił paru dzikich, bo inaczej chłopaki będą nim pogardzać już zawsze - pomyślał.
avatar
Arthur Westford

Liczba postów : 115
Data dołączenia : 06/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Mar 14, 2018 8:40 pm

Jon Snow uśmiechnął się jeszcze, słysząc opinię Arthura o jego karze. Sam gdy przystąpił do straży, był równie chętny do boju i nie wiele mniej butny. Kto wie, może jeszcze coś z niego będzie?
Pierwszy Zwiadowca po lekkim zawahaniu, odpowiedział Deonte:
- Faktycznie, wymagałoby wybrać dowódców każdej z wypraw. Ja oczywiście poprowadzę nad Antlers. W wyprawie na północ dowodzić będzie Pyp, a do Mroźnych Kłów poprowadzi Was Grenn.
Jako, że wszystkie sprawy zostały już załatwione, zbiorowisko się rozeszło. W trzy dni później wszystkie wyprawy wyruszyły z Czarnego Zamku, ku niebezpieczeństwom czekającym za Murem.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Deonte Waters on Sro Mar 14, 2018 9:26 pm

Na całe szczęście nie dostał obowiązku prowadzenia tych ludzi za Mur, było to dobre, w końcu nie musiał się zbytnio wysilać i myśleć. Na odpowiedź dowódcy kiwnął mu głową z lekkim uśmiechem. Następnie przeczekał czas, gdy ktoś chciał się do niego zwrócić, a gdy to zostało już załatwione i ludzie zaczęli wychodzić, Waters zagaił do dowódcy. Uprzednio sprawdzając czy aby na pewno, wszyscy niepożądani ludzie wyszli.
- Pierwszy Zwiadowco. - powiedział, znał się z nim już bite parę lat i wiedział że ten za nim nie przepada, toteż wolał zachować nieco większą formalność. Chciał mu pokazać że to on jest tutaj samcem alfa. - Jest pewna sprawa którą chciałbym poruszyć. Ten nowy rekrut, Arthur. Podczas swych obserwacji zauważyłem że zachowuje się nagannie. Nie respektuje praw tu rządzących i nie zachowuje się jak należy. Źródła problemu tego doszukuję się w jego towarzyszach, którzy go demoralizują. A może jest nawet odwrotnie, to on ma na nich wpływ. Chciałbym żebyś wziął moje zdanie pod uwagę, gdy przyjdzie na wybieranie zamków dla tych rekrutów. To wszystko. - oznajmił z nieco skruszoną miną i się skłonił, po czym zaczekał na zdanie Snowa.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Mar 15, 2018 8:40 pm

Snow popatrzył na Deonte i uniósł brwi.
- Deonte... Musisz zrozumieć, że nie z każdym musisz się lubić. Ale to nie powód, żeby od razu o nich donosić za nie wiadomo co. - zaśmiał się. Nie przepadał za Watersem, głównie za jego przeszłość. Dlatego nie zamierzał karać rekrutów ze względu na jedną opinię. - Jest u nas parę dni. To zbyt wcześnie by wydawać osądy. - oznajmił już poważniej. - Na wyprawie Grenn będzie ich obserwował i da odpowiednią rekomendację. - zapewnił. - Pamiętaj też, że to nie ja wydaję decyzje a Lord Dowódca Stannis. - dodał jeszcze, dostrzegając swego rodzaju faux paux ze strony Deonte. - Tylko nie pozabijajcie się tam. - zaśmiał się jeszcze.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Guillaume on Pon Maj 07, 2018 6:05 pm

23 marca 336AC

Znalazł swojego przyjaciela w wielkiej sali jak ten spożywał kolację. Od wejścia skierował swoje kroki prosto do niego, ale też wykorzystał fakt, że ziomek był odwrócony do niego plecami. Mianowicie mocno klepnął go w plecy i nachylił się cały wyszczerzony.
- Siemasz Fergus, hehe!
Zajął miejsce na przeciwko, żeby móc wygodniej rozmawiać z kumplem. Jakby to miejsce było już zajęte, to po prostu stał nad nieszczęśnikiem uśmiechając się jak to miał w zwyczaju, wlepiając w niego wzrok i śliniąc się przy okazji. Po zajęciu miejsca kontynuował:
- Słuchej, byłem za Murem na wyprawie z Przystojnym Panem, nie? I normalnie były tam też zjeby ze Wschodniej Mocznicy, nie? To próbowali mnie pobić, a jako że się obroniłem Przystojny Pan odesłał mnie, dwójkę tych trepów i dwójkę obstawy z powrotem na Mur. I kurde na wieczór pierwszego dnia poszedłem se do lasu upolować coś, to żem znalazł, hehe, jelenia. No i se wracam do miejsca gdzie się zatrzymaliśmy i wszyscy zdechli, hehe. Normalnie jeden miał zmiażdżonego ryjca, a dwóch innych leżało w kałużach krwi. To se poszedłem za śladem czwartego i po czterech dniach trafiłem na ognisko z jakimiś trzeba wpierdalaczami brukselki zza Muru, więc zajebałem całą trójkę, ale zgubiłem ślad. I potem poszedłem na południe docierając do Wschodniej Mocznicy, nie? Normalnie wchodzę, a tu wokół mnie zbiera tłumek debili i do wódki Wschodniej Strażnicy Edison Toaleta pyta się mnie co z braćmi ze Wschodniej Mocznicy, nie? Ja mu na to, że zaraz przyjdą, a potem, że żartowałem, bo nie żyją, heheheheh! Niezłe, nie? No i potem trafiłem do Długiej Kuśki, wiesz ten zamek co go odbudowują, tam spotkałem Auriela, ha! Pamiętasz Auerial? Zajebisty ziomek to był. No obiecałem mu wstawić się za nim, żeby mógł se ze mną zwiadować za Mur jak człowiek, a nie budować jakieś zamki na kiju, kurde no. A tu nagle stało się coś strasznego, słuchaj. Ten kurwiszyn kucharz chciał mnie zabić! Wrzucił mi do miski brukselkę i prawie by mnie śmierć spotkała, gdyby nie interwencja kochanego Auriela. I potem trafiłem do Czarnego Zamku, opowiedziałem o wszystkim pierwszemu lordowi do wódki i tak znalazłem się tutaj. Fajnie, co?
avatar
Guillaume

Liczba postów : 108
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 21, 2018 12:03 pm

Była już późna pora, ogólnie to większość braci, wspólnie z Lordem Dowódcą i resztą ważnych gości, siedzieli w Wielkiej Sali i spożywali posiłek. Fergus siedział w obecności kilku kolegów, którzy gdy tylko zobaczyli Guillauma odeszli od stołu bez słowa. Mężczyzna za bardzo nie wiedział o co im chodzi, dopóki nie wypluł połowy zawartości swoich ust po klepnięciu w plecy.
- Kurwa mać. Ogarnij się. - krzyknął do kolegi, niby zdawał sobie sprawę z tego jaki jego przyjaciel jest, ale czasem już go wkurwiał, nie pozwalał nawet zjeść spokojnie. Już chciał coś powiedzieć, ale przerwał mu Guill, który zaczął opowiadać historię z wypadu za Mur.
- Żart ogólnie udany. - przyznał. - Nie powinieneś się tak narażać ludziom żartując z ich przyjaciół, ale za brukselkę to też bym zamordował, co kucharz zjeb. - przyznał i westchnął. - No fajnie, a ja to marzłem na szycie muru i sypałem piaskiem na lud, fajnie co?

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lip 08, 2018 10:01 pm

5 kwietnia 336 AC

Tego dnia miała się odbyć pierwsza wspólna kolacja, w której udział miał wziąć udział Stevron Frey. Wszedł do zatłoczonej sali, w której przy gwarze rozmów wszyscy spożywali posiłek. Zaraz ktoś wskazał mu wolne miejsce, wręcz siłą go tam sadzając. Zaraz też podali mu coś do jedzenia - kufel piwa o mdłym smaku oraz miskę gulaszu z trochę twardego mięsa i w dziwnym sosie - chyba grzybowym. Koło siebie miał głównie rekrutów i dwóch mniej doświadczonych braci. Rozmawiali ze sobą na różne tematy i, jeżeli Frey tego potrzebował, mógł ich podpytać o różne sprawy. W końcu mimo wszystko większość z nich pewnie była dłuższa stażem od niego. Na końcu całej sali, przy większym blacie, siedział Lord Dowódca. Jadł spokojnie posiłek i zdawał się nie interesować nowymi rekrutami, toteż jeżeli były król Przeprawy będzie chciał z nim porozmawiać, zapewne będzie musiał sam do niego podejść.
Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Stevron Frey on Nie Lip 08, 2018 11:07 pm

W sali było znacznie bardziej tłoczno niż Frey przypuszczał. Przywykł on do jedzenia w bardziej przestronnych pomieszczeniach, gdzie siedział na własnym krześle, nie na ciasnej ławie jak tutaj. W dodatku panował tu jakiś nieznośny zapach. Frey nie był w stanie powiedzieć co to, pewnie też nikt inny nie zwrócił na to uwagi. A może to po prostu był zapach podanego im posiłku? Stevron miał nadzieję, że tak nie było.
– Powiedzcie, długo już jesteście w Czarnym Zamku?  - zagadał siedzących obok „braci”. – Zawsze dają takie mdłe piwo? – dodał żartobliwie i jeśli podchwycili temat pożartował sobie z nimi o tutejszym jadle wspominając, że we Wschodniej Strażnicy było to samo. – Była tam jednak jedna istotna różnica - dodał, robiąc po tym pauzę by przykuć ich uwagę. – Miast twardego mięsa dali nam śmierdzącą rybę. Takie, co trzeba by z Muru dzikim zrzucać, co by od zapachu pomarli  .
Ciągnął tę gadkę szmatkę jeszcze trochę, poznając imiona biesiadników i kilka słów o nich, a jeśli zapytali powiedział, że był kiedyś królem Przeprawy, skupiał się jednak na dowiedzeniu czegoś o nich. A nóż widelec poczują się ważni, że były król chce coś o nich wiedzieć i sami powiedzą może nawet za dużo. Podczas tych pogaduszek często spoglądał w stronę stołu, gdzie siedział Stannis Baratheon.
–Powiedzcie mi, obecny Lord Dowódca włada od dawna? Bo słyszałem, że na Murze jest już od przeszło trzydziestu lat, nie pamiętam jednak, kiedy wybrano go na Lorda Dowódcę – miał nadzieję, że powiedzą o nim też trochę więcej, a jeśli tego nie zrobili od razu, sam dopytał, czy surowym jest władcą, czy równo traktuje Czarnych Braci i takie tam, na razie bez większych szczegółów, co by nie wzięli go od razu za jakiegoś spiskowca czy coś. Ot, Stannis był tu najważnieszy i pewnie nowi rekruci zwykle chcieli wiedzieć, kto nimi dowodzi. Oczywiście Stevron pytał też jak wygląda tu rutyna, czy zawsze przeszło połowę dnia poświęca się na walkę, dzień kończy takim posiłkiem, czy wstają z samego świtu.
avatar
Stevron Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lip 09, 2018 1:08 pm

Siedzący koło Stevrona rekrut zdziwił się na wspomnienie o "mdłym piwie". - Mdłe? Jak to mdłe? Mi wydaje się dobre... - po czym się zaśmiał. Wyraźnie tylko dla wyrafinowanych kubków smakowych Freya piwo zdawało się mdłe. Pierwsi bracia jednak zaraz go polubili i z chęcią z nim pożartowali. Zgodzili się, że mięso było twarde, choć oni do takiego zazwyczaj przywykli. Ale każdy nie cierpiał śmierdzących ryb. - Ha, mam nadzieję, że nigdy tam nie trafię. - Zaraz też wszyscy rekruci się przedstawili. Byli to Hugo, Addison, Emrick, Harlen, Trisor, Vortimer i Allen. - Ten Frey? To ja żem kurwa z Tobą walczył. Z Kamiennego Septu jestem, pod królem Brackenem służyłem. Widać wszystkich czeka na końcu ten sam los, hah. - zaraz też Vortimer wyjaśnił mu parę rzeczy o Lordzie Dowódcy. - Stannis? Lordem Dowódcą jest od kiedy pamiętam, z 30 lat już będzie. Zawsze jak jeszcze na południu byłem, kiedy mówiło się Lord Dowódca Nocnej Straży, to wiadomo, że Stannis. Jest zimny jak lód. Zawsze poważny, nigdy się nie uśmiecha. Wszystkich traktuje sprawiedliwie i tak samo. Więc życzę powodzenia królu, haha. - ryknął ze śmiechu, a w slad za nim jeszcze kilku rekrutów. Obserwowany zaś Stannis cały czas jadł, rozmawiając trochę z otaczającymi go ludźmi, najwyraźniej innymi ważnymi osobistościami w Nocnej Straży.
Nieznajomy


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Wto Lip 10, 2018 11:49 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Stevron Frey on Pon Lip 09, 2018 7:08 pm

Frey z zainteresowaniem słuchał swoich rozmówców i próbował zapamiętać ich imiona, dodając sobie w głowie do każdego z nich jakiś przydomek, czy to od wyglądu, czy to od jakiegoś powiedzonka, które mieli, by łatwiej było je utrwalić. W końcu będę mu tutaj potrzebni nowi sojusznicy, a Ci bracia, choć nie byli nikim znaczącym, mogli zawsze być pomocni.
–  Dokładnie ten Frey - potwierdził, jednak bez zbędnego entuzjazmu – To ten przeklęty Blackwood teraz nawet porządnych wojowników na Mur wysyła? Bo rozumiem, miał powody mnie tu przysłać, ale żeś ty się ty znalazł, to już pokazuje, że chuj z Myle’a straszny - chyba nikt nie spodziewał się, że Stevron Frey będzie się dobrze wypowiadał o człowieku, przez którego był tutaj, zamiast w królewskim apartamentach, przez którego zamiast nosić koronę i aksamity, musi przywdziać czerń.
–  Sam też od kiedy pamiętam słyszałem, że Lordem jest Stannis, acz to „od kiedy pamiętam” sięga najwyżej 25 lat, w końcu małego gówniarza jakiś Mur nie interesował – zaśmiał się i dopił mętne piwo. Jak można pić jakie siki? - zapytał się w myślach odstawiając pusty kubek.
– A was co lub kto na Mur sprowadził, o nas dwóch już wiedzie, ten cholerny Blackwood - zaczął temat, a gdy oni opowiadali Frey przemyślał sobie jeszcze raz czy dziś jest dobry czas, by stanąć przed Stannisem Baratheonem.
Stannis wszystkich traktuje sprawiedliwie i równo? Może więc nie ma co się wychylać już pierwszego dnia. Wie, że byłem królem tak jak on, z pewnością wezwie mnie niebawem – pomyślał sobie Frey. Gdyby teraz poszedł do Stannisa, a ten kazałby mu siadać z powrotem do swoich, z pewnością zgromadzeni zrobiliby sobie z niego sporo śmiechu.
Dlatego też resztę wieczoru Frey spędził na zaprzyjaźnianiu się z Hugo, Addisonem, Vormiterem i resztą, których imion tak dobrze nie zapamiętał, acz starał je sobie przypomnieć lub wyłapać znów z rozmów. Następne dni planował spędzić na zwykłej rutynie, chyba, że na trzeci dzień Stannis nadal nie będzie chciał się z nim rozmówić, wtedy miał plan, by samemu spróbować dostać się do niego.
avatar
Stevron Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lip 10, 2018 11:48 am

Gdy Stevron zaczął się bliżej przyglądać wszystkim, zauważył u kilku z nich pewne szczególne cechy. Addison miał przecięty prawy policzek, skrywany jednak pod jego długimi, brązowymi włosami. Trisor jako jedyny nosił się na łyso, i trzeba przyznać, że dziwnie mu z oczu patrzyło. Mimo wszystko wyglądał jednak na weterana walk - był całkiem sporej budowy, a jego mięśnie wyglądały na dobrze przećwiczone. Podobnie jak Vortimera, choć ten miał bardziej przyjemny wygląd i więcej ogłady. Podobny był także Harlan, choć wyraźnie trochę słabszy. Miał też kilka blizn i brakowało mu dwóch palców. Pozostali jednak, niestety, byli raczej wątli. Z całej tej gromady braćmi byli już Emrick i Vortimer. Allen zaś wyglądał na trochę szurniętego. Spojrzał się dziwnie na Stevrona, po czym wybuchł śmiechem. - Wojownik ze mnie żaden, haha! Ledwie jednego człowieka zabiłem na wojnie. A na Mur wysłał mnie Bracken, też chuj jebany. Po zdobyciu wioski chcieliśmy sobie z kumplami poużywać, a ten, że niby nie można, hah! - kolejni zaś bracia zaraz poczęli wyjaśniać. Zaczął trochę cicho i niewyraźnie Hugo: - Mnie jakiś rycerz Meadowsa wrobił. Zabrał mi sakiewkę z paroma jeleniami, a jak poszedłem poskarżyć się do lorda, to wszystkiego się wyparł i oskarżył mnie o kłamstwo. No i komu mogli uwierzyć - wieśniakowi czy rycerzowi? Więc powiedzieli, że wyrwą mi język, albo wyślą na Mur. I jestem. - następny zaś postanowił wyjaśnić swoją historię Harlan. - Mnie pojmali ludzie Mallistera, podczas wyprawy łupieżczej. I potem na Mur wysłali. - powoli jednak posiłek się kończył, i na kolejne opowieści mogło zabraknąć czasu. Wszyscy jednak bawili się przednie, dlatego Vortimer postanowił zaproponować: - Panowie, co powiedziecie dzisiejszej nocy na wizytę w Mole's town? Jeszcze się zabawimy i w drodze dokończymy może opowieści?
Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2430
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Stevron Frey on Wto Lip 10, 2018 6:08 pm

Opowieści wszystkich były całkiem ciekawe. Stokrotnie lepsze niż tej dwójki, z którą musiał siedzieć cały ten pieprzony czas podróży, prosto z Dorzecza, aż do Wschodniej Strażnicy. Jak to dobrze, że tamci nie przylepili się do niego całkowicie i mógł teraz być w lepszym towarzystwie.
– Ten Bracken? No co Ty gadasz? Noż kurwa, mnie teraz nazywają Niegodnym, bo ponoć zdradziecko zaatakowałem Blackwooda, a Bracken, choć zrobił to w tym samym stopniu, to nie tylko o ich rodzie nic takiego nie powiedzą, to jeszcze bawi się w jakiś rycerski honor i żołnierzom nie da należnego łupu wziąć. A idźcie z takim porządkiem w świecie  - machnął na to ręką. Dobrze, że inni potem opowiadali, bo Frey pewnie marudziłby resztę wieczoru. Choć nie zwykł tego robić obecnie można by rzecz, że był obrażony na cały świat – acz ciężko powiedzieć, że nie miał ku temu powodów.
– Jak dla mnie jest to świetny pomysł - poparł propozycję Vormitera. Ile to on już nie był z żadną kobietą? Na pewno by mu to dobrze zrobiło. A i musiał przyznać, że ciekaw był reszty opowieści. Zresztą co innego mogli tu zrobić? Zamarzać we własnym łóżku?
avatar
Stevron Frey

Liczba postów : 48
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach