Wysokie Serce

Go down

Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Czw Mar 08, 2018 9:30 pm


Wysokie, samotne wzgórze, położone w Dorzeczu, pokryte pieńkami będącymi pozostałością po kręgu trzydziestu jeden potężnych czardrzew. Wysokie Serce było świętym miejscem dzieci lasu, zdaniem niektórych na wzgórzu pozostały resztki ich pradawnej magii. Powiadają, że temu, kto nocował na Wysokim Sercu, nie mogło się w tym miejscu przytrafić nic złego. Okoliczna ludność unika jednak wzgórza, bowiem wierzono, iż nadal straszą tam duchy dzieci lasu, pomordowanych przed laty, gdy boży gaj został ścięty przez andalskiego króla Errega, zwanego Zabójcą Krewnych.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Czw Mar 08, 2018 10:56 pm

12 kwietnia 336AC


Po kolejnych dniach podróży w końcu dotarł pod puste pola wokół Wysokiego Serca. Ach, nareszcie... Poprowadził konie za uzdy na szczyt wzgórza, by nic sobie nie zrobiły, a po dotarciu na szczyt rozjuczył konie. Wysokie Serce miało zostać jego domem na kilka dni lub bazą wypadową, w zależności jak potoczy się historia. Po wszystkim zakopał tysiąc złotych smoków pod jednym z pieńków i zaznaczył w dzienniku pod którym z nich je dokładnie schował. Kto wie, może kiedyś tu wróci albo jego morderca postanowi zajrzeć do dziennika i wyruszyć na przygodę. Nie było jednak sensu rozmyślania nad ewentualną przyszłością, która mogła nadejść wkrótce, zwłaszcza w pogrążonym w wiecznej wojnie Dorzeczu, dlatego Gerold rozpalił małe ognisko, by zająć czymś swoje myśli i przyrządzić coś ciepłego. Następnego dnia zamierzał wyruszyć do najbliższej wioski, by zadać mieszkańcom kilka pytań.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Nie Mar 11, 2018 8:47 pm

13 kwietnia 336AC


Po przespanej nocy Gerold zerwał się jak oparzony z posłania i z marszu zaczął je zwijać. Komu w drogę temu czas, a tu już południe dochodziło. Zasypał dogasające resztki ogniska ziemią i zadeptał pojedynczy żar obcasem buta, po czym zaczął się rozciągać, aż usłyszał przyjemny trzask w kręgosłupie. Następnie szybko nakarmił swoich towarzyszy, by potem samemu móc coś zjeść i zająć się codziennymi ćwiczeniami. Po posiłku objuczył konie i poprowadził je wolno na podnóże wzgórza, by następnie udać się do najbliższej wioski.
Pół mili przed najbliższą wioską zwolnił konia i spokojnie wjechał między zabudowania, pozdrawiając po drodze mieszkańców i pytając o starszego wioski, czy innego sołtysa. Jeśli go do niego zaprowadzono Gerold przywitał się i przeszedł do konkretów.
- Poszukuję banitów i dezerterów. Kręcili się jacyś w pobliżu albo nie słyszeliście czy w innych wioskach gadali o nich? - spytał spokojnie, z twarzą skrytą pod kapturem. Jeśli to nie podziałało w ruch poszła broń ostateczna - złota moneta.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Mar 13, 2018 9:30 pm

Ludzie spotkani przez Gerolda na pierwszy rzut oka starali dojrzeć się coś spod kaptura, próbowali wypatrzeć jedną z tych parszywych mord które ostatnio były tak często opisywane na różnych listach gończych. Niestety, nie mogli niczego wypatrzeć z racji głębokiego kaptura. Co niektórzy po prostu go ignorowali i szli dalej, ale paru chłopów wskazało mu drogę. Gdy dotarł do sołtysa, ten obejrzał go wzrokiem. Lekko wytrzeszczył oczy gdy padło pytanie, ale wyglądało na to jakby był to jakiegoś rodzaju łowca nagród. Wyglądał też przyzwoicie. Chwilę się zastanowił, przyłożył palec wskazujący do brody i głośno stęknął. - Hmmmm, taak. Słyseliśmy że na północy gdzieś się pałętajo. Mówili nam to nasi sąsiedzi, że kręcą się obok ich wioski. A ona jest milę w tamtą. - powiedział i wskazał północ. - Oby tylko nas nie napadli. - westchnął.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Nie Mar 18, 2018 6:27 pm

Gerold pogładził się po brodzie, słuchając słów sołtysa. A zatem śmierć czeka na niego na północ stąd, wspaniale. Jako, że nic go tu już nie trzymało pokiwał sołtysowi głową i powiedział:
- Doskonale. Dziękuję, dobry człowieku. I niech wam się wiedzie. - pożegnał się z sołtysem i wsiadł na grzbiet konia, kierując go na północ, do kolejnej wioski.
Ponownie zwolnił pół mili przed wioską, by wieśniacy oswoili się z jego widokiem, jednak tym razem zdjął kaptur. Tak jak poprzednio pytał o sołtysa, a kiedy go znalazł od razu przeszedł do konkretów.
- Pochwalony, słyszałem, że niedaleko waszej wioski kręcą się banici. Ilu ich jest i jak często ich widujecie? - spytał stukając palcami w żmijowy hełm i róg przy pasie.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 18, 2018 9:48 pm

Tym razem nikt nie miał problemu z rozpoznaniem twarzy Gerolda, toteż nikt nie sugerował się podświadomie że może to być jakiś dezerter bądź banita. Omijali go w spokoju i nie łypiąc na niego wzrokiem, pozwalali jechać dalej. Gdy dotarł w końcu do sołtysa, który okazał się być chudym acz wysokim mężczyzną, został przez niego przywitany. Wyciągnął do niego prawicę i się serdecznie uśmiechnął, zdawał sobie sprawę że jest nieznajomym, ale miał on całkiem wesołe usposobienie. Na zadane pytania, pogładził się po swojej koziej bródce i się chwilę zastanowił.
- Ano z trzech ich jest. I przychodzą prawie codziennie, ostatnio to byli dzisiaj rano.
Nie zabierają dużo, ot czasami kurę lub dwie. Tyle żeby przeżyć, nie mogę się na nich gniewać.
- uśmiechnął się na zakończenie, po czym spojrzał na gasnący horyzont. - Niech pan nie robi im krzywdy, to dobrzy ludzie. A może zechce pan przenocować w mojej izbie? Moja żona gotuje dziś pyszny gulasz, w zamian mógłby pan opowiedzieć nam parę historii, które moje dziatki tak uwielbiają. - spytał się, każdy przybysz który nie był żołnierzem chcącym zabrać im wszystko był mile widzianym gościem u Sołtysa Ronalda.

Drowned


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Mar 23, 2018 8:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Czw Mar 22, 2018 6:47 pm

Gerold uścisnął wyciągniętą dłoń sołtysa i zaczął słuchać jego słów, gładząc przy tym brodę. A zatem tak się sprawy miały... Uśmiechnął się lekko, gdy wysoki mężczyzna skończył.
- Och, nie przejmuj się , dobry człowieku, nie zamierzam ich krzywdzić. Wręcz przeciwnie, zamierzam im coś zaproponować. - powiedział, z przyzwyczajenia obracając sygnet na palcu trzy razy. Przez chwilę zastanawiał się czy przyjąć zaproszenie sołtysa, jednak ostateczni przekonało go do tego gulasz po którym zaburczało mu w brzuchu. Wolał jednak być czujnym i mieć nóż oraz psa w pogotowiu. Pozostała ostatnia sprawa.
- Panie sołtys, kiedy następnym razem przyjdą, proszę, poinformujcie mnie o tym. I jeszcze jedno, potrzebuję giermka. Znalazłby się jakiś dziewięcioletni albo dziesięcioletni chłopak we wsi? -
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Mar 23, 2018 3:24 pm

Sołtys wyraźnie odetchnął z ulga gdy się okazało że Gerold nie zrobi im żadnej krzywdy,  nie lubił on żadnego rodzaju przemocy, a widok krwii napawał go jedynie obrzydzeniem. Uśmiechnął się do podróżnika i mu podziękował.
- Mów do mnie Ronald, tak jak wszyscy przyjaciele. - przerwał mu, żeby się przedstawić. - Oczywiście, od razu przyślę kogoś żeby pana wezwał, albo ich sam przyprowadzę. Co pan woli? - spytał się, a gdy przyszło do omawiania kolejnej kwestii chwilę się zamyślił. Niby w wiosce były dzieci, ale to przecież nie od niego zależało. W końcu odcharknął flegmę z gardła i wskazał na drugi dom po lewej.
- Tam mieszka kowal Jan. Ma dzieciaka, ale musisz sam go poprosić. Dziecko to w końcu nie koń, a człowiek. - oznajmił.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Sob Mar 24, 2018 1:51 pm

- Przyślij po mnie kogoś, jeśli łaska, Ronaldzie. Być może będziesz mi potrzebny... - powiedział cicho bardziej do siebie niż sołtysa. Kiedy sołtys powiedział mu o kowalu Gerold podziękował mu i udał się pod wskazany dom. Po dotarciu na miejscu zapukał kilka razy i jeśli otworzył mu właściciel powiedział:
- Witaj. Kowal Jan, prawda? - Bogowie, co za głupie imię, pomyślał Gerold. Już bracia Vyrwela mieli lepsze imiona, a wszyscy otrzymali imiona po legendarnych bohaterach. Taki kaprys ojca... - Zwą mnie ser Gerold. Poszukuję chętnego, młodego chłopaka na giermka, a słyszałem, że masz syna. Chciałbyś, by twój syn został rycerzem? - spytał stukając palcami w róg przy pasie.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 24, 2018 9:25 pm

Ronald nie widział żadnego problemu w tym żeby wysłać jednego z parobków do Gerolda. Gdy tylko przybysz sobie odszedł, sołtys wrócił do tego co robił wcześniej, do garbowania skóry. W tutejszej wiosce, był on garbarzem.
Po dojściu Vyrwela do domu kowala i zapukaniu w drzwi, przez dobrą chwilę nic się nie działo. Dopiero potem zza winkla wyszedł srogo umięśniony mężczyzna z blond wąsem. W szmatę którą miał w dłoniach, wycierał sadzę i innego rodzaju bród.
- Jaki tam Jan, Janus. Tylko Ron to zgrywus i mówi na mnie w ten debilny sposób. - powiedział i pokręcił głową, po czym wyciągnął prawicę. Jeśli rycerz uścisnął mu dłoń, mógł zauważyć że człowiek ten miał parę w łapach i nie można było go nazwać słabym. - Janus syn Tytusa syna tego Fergusa. - powiedział dumnie, w końcu jego dziadek był dobrze znanym kowalem w Wysokim Sercu i okolicach. Gdy przyszło do wysłuchiwania propozycji Gerolda, kowal zdał się chwile zastanawiać, różne myśli przechodziły po jego tęgiej i łysej główce, aż w końcu odpowiedział. - Dziwne to trochę cny rycerzu, że chcesz syna kowala na giermka, ale niech będzie. Mam trzech synów, najstarszy skończył jedenaste dni imienia - ale go nie puszczę, już go zacząłem uczyć fachu. Drugi ma dziewięć lat, a trzeci osiem. Wybierz któregoś, a może chcesz ich obejrzeć? O! Albo dwóch zabrać? Mniej gotowania będę miał! - roześmiał się na koniec ze swojego żartu.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Pią Mar 30, 2018 2:00 am

Ach, a zatem kowal nazywał się jednak Janus, wciąż trochę głupie imię, ale jednak trochę mniej. Gerold kiwał poważnie głową, kiedy kowal zaczął wspominać swoich przodków, jakby wiedział wiedział o co chodzi. Trzeba grać. Kiedy tamten w końcu przeszedł do konkretów, czyli synów, Vyrwel momentalnie spoważniał i skupił się bardziej, by nie umknęło mu żadne słowo z ust wąsacza.
- Nie mogę zabrać dwóch, bo sam będę miał wtedy więcej gotowania. - odpowiedział kowalowi i uśmiechnął się lekko. - Wezmę dziewięciolatka, mniej więcej w tym wieku chłopcy zostają giermkami. Wyślij go rano do domu sołtysa, u którego będę nocował, pomoże mi założyć zbroję. - jeśli kowal nie miał nic do powiedzenia Gerold pożegnał się i poszedł na spacer wokół wioski, nucą pod nosem: Ja za ciebie srebro, złoto, ja za ciebie srebro, złoto, ja za ciebie srebro, złoto, a ty mnie buch w błoto.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Mar 30, 2018 12:02 pm

Janus roześmiał się gromko na oświadczenie rycerza, to było jasne że nie mógł wziąć dwójki, a poza tym sam kowal musiał mieć jakieś zabezpieczenie. W końcu dzieci czasami w ogóle długo nie żyją.
- A więc Krasusa. - powiedział i pogładził swojego wąsa. - Dobrze, bardzo dobrze. Silny z niego chłopak, umie ostrzyć narzędzia to i z mieczami problemu nie będzie. - oznajmił. - Odprawię go skoro świt, dać mu jakieś specjalne rzeczy? - zapytał, a gdy uzyskał odpowiedź uśmiechnął się raz jeszcze po czym zaczekał aż gość się oddali, wtedy też Gerold mógł usłyszeć radosny okrzyk.
- KRASUS! Maleńki, tatko załatwił Ci wspaniałą przyszłość, zostaniesz ryc.. - już dalej ucichło, bo Janus schował się w drzwiach domu i najpewniej zaczął wszystko wyjaśniać chłopakom.

wieczór

Słońce coraz bardziej chowało się za horyzontem, a jedyna lampa na środku wioski została już zapalona przez Ronalda. Gdy ten zobaczył idącego rycerza, uśmiechnął się do niego i podbiegł wymachując spaloną zapałką do lampy.
- Chodźmy już panie, gulasz stygnie i dziatki mi się niecierpliwią na waszmościowe opowieści. - powiedział szczęśliwie i odwrócił się od niego nie czekając na odpowiedź, zaczął go prowadzić do swojej chałupy.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Pią Mar 30, 2018 1:40 pm

Gerold poinformował kowala, by przygotował dla syna ciepłe ubrania, żywność na drogę i sztylet, jeśli takowy posiadał. Konia zapewne nie mieli lub nie mieli wolnego, więc juczniak Gerolda będzie musiał wozić dodatkowy ciężar lub przez jakiś czas będą musieli jeździć razem na Koniu. Zanim się obejrzał nadszedł wieczór i trafił na Ronalda. Powiedział sołtysowi, że musi jeszcze zająć się końmi, a gdy zakończył to zadanie, razem z psem i krukiem, udał się do izby. Przywitał się z zebranymi i, jeśli mu podano, przyjął miskę z gulaszem, ładnie przy tym dziękując, po czym zajął wskazane miejsce, położył sobie róg na kolanach i spróbował potrawy. Całkiem dobry.
- Opowiedziano mi tę historię za drugim brzegiem Wąskiego Morza. Były to czasy - zaczął, mieszając drewnianą łyżką w gulaszu. - gdy na świat zstąpiła straszliwa ciemność. By stawić jej czoło, bohater potrzebował godnego siebie miecza, takiego, jakiego nigdy jeszcze nie widziano. Dlatego Azor Ahai przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy trudził się w świątyni bez chwili snu, wykuwając miecz w świętym ogniu. Rozżarzał, kuł i rozklepywał, rozżarzał, kuł i rozklepywał, właśnie tak, dopóki robota nie była wykonana. Niestety, gdy zanurzył oręż w wodzie, by go zahartować, stal pękła. Zaczął od nowa. Za drugim razem praca zajęła mu pięćdziesiąt dni i pięćdziesiąt nocy, a miecz wyglądał jeszcze piękniej od pierwszego. Azor Ahai schwytał lwa, by zahartować oręż, wbijając go w czerwone serce bestii, lecz stal znowu się skruszyła i popękała. Ogarnął go wielki smutek i żałość, zrozumiał bowiem, co musi uczynić. Nad trzecim mieczem trudził się sto dni i sto nocy, aż broń rozżarzyła się w świętym ogniu do białości. Potem wezwał żonę. Rzekł do niej: „Nisso Nisso”, bo miała na imię Nissa Nissa, „obnaż pierś i wiedz, że kocham cię najbardziej na świecie”. Zrobiła to, nie mam pojęcia dlaczego, i Azor Ahai wbił dymiący miecz w jej bijące serce. Powiadają, że od jej krzyku bólu i ekstazy na twarzy księżyca pojawiła się rysa, lecz jej krew i dusza, jej siła i odwaga, w całości przeszły w stal. Tak brzmi opowieść o wykuciu Światłonoścy, Czerwonego Miecza Bohaterów. - skończył, podsuwając krukowi na ramieniu kawałek mięsa.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Mar 30, 2018 8:49 pm

Żona Ronalda, zwana w wiosce Starą Hildegardą nalała do wszystkich siedmiu misek sporą porcję gulaszu. Jak też wypadało, największy kawał mięsa wrzuciła do miski Gerolda, był w końcu gościem i był szlachetnie urodzony. Gdy tylko Gerold zaczął opowiadać, szmery przy stole ustały, a jak tylko dzieci usłyszały gdzie rycerz usłyszał tę historię zabuczeli podekscytowani. Zazwyczaj goście ich ojca opowiadali im historie z niedalekich krain o polowaniach, pojedynkach o kobiety czy o wojnach. Tym razem jednak dana była im prawdziwa gratka i wszyscy - nawet Hildegarda z Ronaldem - siedzieli wpatrzeni jak w Wielkiego Septona. Gdy tylko Gerold skończył, doskoczyły do niego malutkie dzieci i ciągały za kurtę. - Plose pana, a oni mieli dzieci? - spytała córka gospodarza. - A gdzie jest teraz ten miecz? - spytał siedmioletni syn Ronalda. Stary uśmiechnął się do gościa pobłażliwie i zaczął odganiać swe pociechy. - No dajcie panu Geroldowi zjeść, później może wam odpowie. Teraz skończyć jeść, modlitwa i do posłania. - powiedział uśmiechając się, po czym raz jeszcze spojrzał na Vyrwela i przepraszająco się skłonił.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Nie Kwi 01, 2018 8:11 pm

Gerold roześmiał się szczerze, kiedy dzieci Ronalda doskoczyły do niego, zdając mu pytania. Jednak wtedy zareagował sam Ronald i zaczął je odganiać, choć Vyrwel tak czy siak zamierzał odpowiedzieć na ich pytania. Sięgnął pod koszulę, by dotknąć wiszącego tam naszyjnika i powiedział:
- Nie wiem czy mieli dzieci, ani gdzie jest miecz. To tylko legenda, i to bardzo stara legenda, a takie legendy mają to do siebie, że dają więcej pytań niż odpowiedzi. Jutro opowiem wam coś jeszcze. - po odpowiedzi dokończył w spokoju gulasz, jak polecił właściciel domu. Kiedy skończył jeść ziewnął w dłoń i poprosił, by zaprowadzono go do łóżka, a tam zasnął,pilnowany przez psa.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Kwi 02, 2018 1:16 am

Dzieci zrobiły duże oczy gdy Gerold obiecał opowiedzieć im coś jeszcze, nie mogły się tego doczekać, w końcu najnowszy gość ich ojca znał takie opowieści, jakich dotąd żaden podróżny im nie opowiedział. Grzecznie odstąpili od gościa i tak jak ojciec im przykazał zabrali się do jedzenia, wkrótce też skończyli i położyli się na swoich łóżkach. Pomimo że była to rodzina chłopska i to w Dorzeczu, to Ronald nie mógł skarżyć się na biedę. Najwyraźniej cnoty które reprezentował przed Siedmioma, odpłacały mu się z nawiązką. Toteż i Vyrwel mógł sobie pozwolić na osobny pokój z łóżkiem, które oryginalnie należało do brata sołtysa, Michaila który teraz znajdował się w wojsku.
Noc minęła wszystkim spokojnie, bez żadnych wypadków czy dziwnych snów. Kogut zapiał gdzieś o godzinie piątej i choć jego głos nie wiadomo czemu szybko zamarł, zdążyło to wybudzić Rona. Ten trochę skonfundowany podszedł do okna i przetarł swoje oczy, wtem zobaczył trzech banitów którzy biegli z jakimś czymś szamocącym się w worku.
- Hilda! Budź pana Gerolda! - krzyknął szeptem. - Panowie rozbójnicy przyszli. - powiedział jeszcze i ciągle ich obserwował, tym razem podbiegali pod warsztat Janusa i powoli zaglądali do niego w okna. - Panie Geroldzie, dobrze że pan jest. Tam są, tylko niech pan ich nie krzywdzi. - wyszeptał i spojrzał na niego pobłażliwie.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Wto Kwi 03, 2018 1:42 pm

Gerold został wybudzony z, jak zwykle, lekkiego snu. Żona Ronalda poinformowała go o przybyciu banitów, więc przeciągnął się tylko i darował sobie ćwiczenia, trzeba było się śpieszyć. Poprosił tylko żonę Ronalda, by pomogła mu założyć kolczugę i kirys, po czym wcisnął na głowę żmijowy hełm, założył tarczę na plecy i zapiął pas mieczem. Skinął Ronaldowi głową, gdy do niego dotarł i wysłuchał, i przed wyjściem na zewnątrz poprosił go, by osiodłał konia Gerolda na wypadek, gdyby musiał gonić banitów. Po wyjściu Gerold sięgnął po swój róg przy pasie i zadął w niego dwa razy, by zwrócić uwagę banitów. Co z tego, ze najpewniej obudzi resztę wioski.
- Panowie, pozwólcie tu na moment. - zawołał do nich i machając przy tym dłonią.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 03, 2018 2:14 pm

Hildgearda bez gadania od razu pomogła założyć Vyrwelowi jego pancerz, a że Ronald już nieraz gościł podróżnik pośród których znajdowali się też rycerze, miała małą wprawę w "oporządzaniu rycerza" jak to żartobliwie nazywała. Gdy Gerold dotarł do sołtysa, banitów już dawno nie było przy warsztacie kowala, tym razem myszkowali u pszczelarza i szukali beczułek z miodem.
Nie zauważyli oni ani Gerolda, ani Ronalda przemykającego się do stajni który pobiegł przygotować konia. Dopiero gdy zabrzmiał róg, a wszystkie psy na wsi się rozszczekały, dezerterzy zdali sobie sprawę że zostali nakryci. Spojrzeli po sobie i potem na Gerolda, potem raz jeszcze na siebie i krzyknęli równocześnie.
- Spieeerdalamy! - po czym zerwali się do biegu, nie wypuszczając ze swoich rąk żadnej ze zdobyczy, do tego czasu przed dom zdążyli też wyjść chłopi w srogiej obawie o wrogiej armii która chciała ich teraz złupić.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Wto Kwi 03, 2018 5:19 pm

O bogowie, pościg! Gerold stał przez moment jak zamurowany, patrząc jak banici uciekają, jednak w końcu coś go ruszyło i ile sił w nogach pobiegł do stajni po konia. Się porobiło. Ronald najpewniej w tak krótkim czasie nie zdążył osiodłać konia, więc zamierzał mu w tym pomóc. Gdy Koń został osiodłany Vyrwel czym prędzej wskoczył na siodło i ruszył za banitami. Po drodze zawołał swojego psa, mógł się przydać, na przykład gryząc kogoś w miejsce gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Wołał także do mieszkańców, by się nie martwili i wrócili do domów. Jeśli dogonił banitów zamierzał przeciąć im drogę.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 08, 2018 6:33 pm

Gdy Gerold dobiegł do stajni, zastał już w połowie osiodłanego wierzchowca. Szybko pomógł dokończyć robotę i wsiadł na konia, zaczął jechać w kierunku gdzie uciekli banici. I choć z początku nie było ich nigdzie widać, to prędkość jaką dawał koń pozwoliła Vyrwelowi zobaczyć że w pewnym momencie trójka dezerterów zniknęła gdzieś w trzeciej ścieżce od prawej. Po skręceniu w tą ścieżkę, zobaczył chowającą się głowę pod klapą w podłodze pośród ruin jakiegoś domu. Jego hart od razu doskoczył do klapy i zaczął ją drapać i szczekać.
- Zostaw nas w spokoju kundlu! - krzyknął jeden z nich wyraźnie przerażonym tonem. - ku.. mów.. że.. nie powi.. tyl.. tu siedzie... - mógł usłyszeć rycerz od razu po zbliżeniu się do klapy, która lekko drżała. Można było z tego wywnioskować że ktoś ją trzyma od spodu, a jego ręka po prostu niemożebnie mocno się trzęsie.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Pią Kwi 13, 2018 8:53 pm

Gerold wskoczył co rusz na Konia i wbił pięty w boki wierzchowca. Podążył tropem banitów, jednak kiedy już prawie ich miał musieli schować się w jakiejś piwnicy. Niech to. Poprawił płaszcz i gwizdnął na placach, by zwrócić uwagę psa.
- Pies! Do nogi! - zawołał z grzbietu wierzchowca do zwierzęcego towarzysza. Zeskoczył z siodła i pogłaskał wilczarza po głowie, kiedy przybiegł, po czym wszedł do ruin domu. Przez chwilę planował stanąć na klapie i trochę po niej poskakać, jednak doszedł do wniosku, że jeśli banici podniosą klapę to upadnie i skręci sobie głupi kark. Zamiast tego stanął kilka metrów dalej, oparł dłonie na biodrach i rzekł:
- Panowie, chciałem tylko porozmawiać, nie zabijać ani aresztować. Oraz złożyć wam propozycję. Poszukuję ludzi, którzy do mnie dołączą i będą mi towarzyszyć. Oferuję też całkiem spory zarobek jeśli się zgodzicie, panowie. - jeśli to nie podziałało pozostawało użyć siły ludzkiej lub końskiej do podniesienia klapy
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 18, 2018 5:57 pm

Gdy tylko Hart zszedł z klapy do piwnicy, gdy tylko przestał ujadać i drapać w drewno, tworząc przy tym niemiły dla ucha dźwięk, bandyci w środku wyraźnie odetchnęli. Gerold mógł usłyszeć tam jakieś szepty, lecz nic konkretnego, prawdopodobnie naradzali się co teraz zrobić. Po przemowie Vyrwela nadal nie postanowili stamtąd wychodzić, nie chcieli ryzykować, natomiast klapa lekko się uchyliła i wydobył się stamtąd lekko poddenerwowany głos.
- Cz-czego chcesz? Śpiesz się. - powiedział, po czym przyszło Geroldowi na wyjaśnianie im swojej propozycji. Z jednej strony podobał im się pomysł dobrego zarobku, ale nie wiedzieli co o tym myśleć, po paru minutach żywych rozmów w piwnicy, w końcu wychylił się ten sam czubek głowy i rzekł.
-  Ssspierdalaj dziadu! - powiedział i rzucił w jego stronę małym kamyczkiem, oczywiście nie mając w zamiarze go trafić, a jedynie odegnać jak niechcianego psa.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Gerold Vyrwel on Sob Kwi 21, 2018 10:57 pm

A zatem banici postanowili odrzucić jego propozycję. Szkoda, ale mówi się trudno. Gerold postanowił zrobić to co każdy inny poważny rycerz z pewnością zrobiłby na jego miejscu... zaczął udawać szlochanie, po czym wskoczył na grzbiet konia i wrócił do centrum wioski. Kiedy spotkał Ronalda wyciągnął z sakiewki złotego smoka i podał go sołtysowi, miał być on zapłatą za dach nad głową i ewentualne zapasy na drogę. Kiedy wszystko było już gotowe do drogi i na horyzoncie pojawił się jego nowy giermkowy nabytek Gerold posadził go przed sobą na siodle, pożegnał się z mieszkańcami wioski i wrócił na wzgórze, by odkopać pieniądze. Mogły jednak się przydać. Następnie skierował wierzchowca na wschód, do przeklętego zamku Harrena Czarnego i siedzącego tam Nietoperza.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 75
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wysokie Serce

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach