Tereny Dorzecza

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Mar 07, 2018 1:05 am

First topic message reminder :

***
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down


Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Harry Arryn on Nie Cze 17, 2018 2:44 pm

- Bo tak jest. - Rzekł Arryn na temat ferworu walki. - Dużo wojowników mówi, że odbija się to na poczytalności. - Zbrojni weterani bądź rycerze z urazami psychicznymi to była wręcz norma w tym świecie. Nie dość, że przyczyniało się do tego otoczenie wojny, to jeszcze ciągle były możliwe uderzenia w głowę, które sporo potrafiły namieszać. Już sam Harrold był tego przykładem. Jego serce przepełniał żal za towarzyszy, co już prawie poskutkowało chęcią skoku. Nie wiedział, jak odbiją się na nim te potyczki, w końcu nie był doświadczonym rycerzem, a jedynie osóbką, która stara się w ogóle sięgnąć po pas rycerski. - Oby tym razem było podobnie. - Stwierdził neutralnym tonem, po czym ruszył za Piperem poznać kolejnych ziomeczków z Dorzecza. Zaraz to otrzymał wędkę i ciemnowłosy ruszył na brzegu, by zarzucić swój haczyk do wody. Harry przyjrzał się narzędziu i faktycznie nie było zbytnio skomplikowane w obsłudze. Ułożył ów kijaszka na ramieniu. Wędrował u lewego boku Elisa, zatrzymując się nagle, by podejrzeć, jak zarzuca linkę. Użycie jej też nie było zbytnio skomplikowane. Książę popatrzył to na robaki, to na haczyk. Czekała go brudna robota, ale był do niej przyzwyczajony, w końcu wiele czasu spędzał z myśliwymi. Po podarowaniu mu robaka na haczyk stanął tak pięć metrów dalej od Pipera i spróbował zarzucić swoją pułapkę na rybę. Jeśli czekanie na wzięcie się przedłużało, to Sokół zrobił....przysiad. Jakby nic nie brało, to był on gotów najzwyczajniej zrobić oścień i pokazać chłopakom, że tym też sprawnie da się łapać ryby, o ile tylko woda była płytka.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Cze 19, 2018 7:54 pm

Harry dostał żywego, wijącego się żwawo w jego palcach różowego robaka. Jeśli miał problem z nałożeniem go na haczyk z pomocą przyszedł mu Karyl. Wkrótce wszyscy przysiedli na skraju rzeczki i łowili w skupieniu, od czasu do czasu wymieniając się jedynie przyciszonym głosem co ciekawszymi plotkami czy historiami z obozu. Ot, jakiemuś rycerzowi hełm utknął na głowie podczas treningu wgnieciony przez zbyt mocny cios przeciwnika, widać było jak z czyjegoś namiotu szybko wymyka się markietanka, albo ktoś przewrócił się i wywinął zabawnego orła. Nie zabrakło również rozmów o wynikach treningów obecnych, którzy w końcu kiedyś wszyscy mieli zostać rycerzami. W pewnym momencie, zupełnie bezgłośnie, do siedzących na brzegu młodzieńców podeszła czarnowłosa dziewczyna - na oko w ich wieku - ubrana w prostą, ciemnozieloną i lekko przybrudzoną sukienkę.
- Hej - rzuciła cicho, aby nie płoszyć ryb i przysiadła między Elisem a Tytosem.
- Hej - odpowiedział równie cicho Piper, uśmiechając się radośnie na jej widok.
Siedzący - z punktu widzenia Harry'ego - za nimi Vance pokręcił jedynie głową uśmiechając się pobłażliwie na tę scenkę. Wkrótce też pierwsza ryba złapała się na przynętę. Elis wyciągnął na brzeg całkiem ładną sztukę, którą pozbawił życia mocnym uderzeniem pałki i odłożył do koszyka. Po upływie około czterdziestu minut linka Arryna również została naciągnięta przez złapaną zwierzynę. Harry mógł zerwać się na równe nogi i potrzebował dobrej chwili na poskromienie potwora, jakiego schwytał, a drewniana wędka w pewnym momencie skrzypnęła nawet jakby zaraz miała się złamać. W końcu jednak dopingowany gorącymi okrzykami towarzyszy jednooki wyciągnął z wody wierzgający się łup. Ryba była wielka i ciężka, wspaniały łup, zwłaszcza dla początkującego wędkarza.
- To dopiero sztuka.
- No, no... - mruknął Vance i zagwizdał z podziwem.
- Co powiecie na to żeby rozpalić ognisko i je upiec? - zapytał rudzielec. - Złowiona własnoręcznie zawsze smakuje lepiej.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Harry Arryn on Wto Cze 19, 2018 11:27 pm

Harry przyjął pomoc Karyl'a, bo pierwszy raz w życiu robił coś takiego jak wędkowanie, więc mały instrukcja zawsze była na plusie. Reszta czasu, na samym wędkowaniu była idealna, bo było najzwyczajniej cicho. Arryn miał czas i klimat na różne przemyślenia. Ot czasu do czasu też przysłuchiwał się cichym rozmowom obok, które okazywały się co prawda pewnie samym plotkami, ale książę i tak wolał posłuchać, o czym to tutaj Giermkowie Dorzecza gadają. Zwłaszcza wsłuchał się we fragment o ich treningach. Chciał wiedzieć, kto z nich był groźnym partnerem treningowym lub miękką kluchą. Po chwili dołączyła się do nich dziewczyna, młodzieniec oderwał swe jedyne oko od wody na nią i naprawdę przez moment myślał, że to sama Elizabeth, niestety była to płonna myśl. Mimo to przyjrzał się ów osóbce i gdy złapał z nią kontakt wzrokowy, to skinął głową. Co prawda mało dworskie powitanie, ale zawsze coś. Być może ona zawiesi na nim oko, w końcu był urodziwy. Zaraz to wrócił wzrokiem do wędkowania, a myślami krążył wokół Eli Flowers. Miło ją strasznie wspominał. Bardzo wesoła osóbka z niej była. Potem zaczął rozmyślać nad rysunkiem, jaki mógł dzisiaj narysować węglem. Być może takową rzeczkę z tutejszymi osobami? Hmmm, to był jakiś pomysł. Elisowi zaraz udało się złapać rybę. Książę pokiwał z uznaniem, gdzie to po kupie minut on sam coś złapał. Rudzielec poderwał się na równe nogi w szoku, co ona ma niby teraz robić. Za wskazówkami nowych ziomków, najzwyczajniej pojedynkował się z rybą. Walka była zażarta, a stres zjadał chłopaka jak cholera. Toć to jakiś sum pewno! Niezły kawał drania mu się trafił. Kiedy było już po wszystkim, z westchnieniem ułożył łup koło koszyka Elisa. Odetchnął jeszcze raz z ulgą i nerwowym uśmiechem spojrzał na znajomków. - Ja bardzo chętnie. Chociaż... - Spojrzał na rybę. - ...jest godna Królewskiego stołu. Może dajmy ją królewskiemu kucharzowi? - Spytał, chociaż nie oczekiwał zbytnio rady. Bez tego i tak się wahał nad decyzją. W sumie to lepiej będzie ją zjeść z nimi.
- Rozpalimy ognisko i ją upieczemy. - Stwierdził końcowo Sokół z uśmiechem. Następnie chwycił za nowego robaka od kolegów, nałożył na haczyk, zarzucił do wody, czekając, aż coś uda mu się kolejnego złowić. Jeśli chcieli oni już mykać, to młodziak powiedział, że jeszcze trochę posiedzi i spróbuje coś wyłowić.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 21, 2018 9:28 pm

Wszyscy spojrzeli po sobie niepewnie, kiedy Harry zaproponował oddanie ryby królowi. On tak serio? Jakby stary Edmure nie miał co jeść i potrzebował kolejnej ryby na stół. Na szczęście Arryn szybko namyślił się co do tego by pożreć zdobycz z nowymi znajomymi, na co ci zareagowali entuzjastycznie. Karyl zabrał się za zbieranie chrustu - w czym pomagała mu dziewczyna, która jak jednooki się dowiedział nazywała się Lilian - Elis zaczął oprawiać ryby kawałek od "obozu", zaś Tytos i Arryn wrócili nad strumyk. Vance nie miał szczęścia i wciąż nic mu nie brało, zaś Harry złowił kolejną sztukę, chociaż tym razem była ona dość niewielka. Do tego czasu ognisko już się paliło, a pierwsza - mniejsza - z ryb była przygotowana do pieczenie, tak więc rudzielec nabił ją na kij i umieścił na prowizorycznym ruszcie. Tytos przejął zaś od Elisa obowiązek oprawienia tego co zostało, pozwalając temu drugiemu umyć ręce w rzeczce i dołączyć do reszty przy ognisku. Grupka młodzików podobnie jak wcześniej nie rozmawiała raczej o poważnych sprawach, a teraz kiedy cisza nie była już wskazana próbowali wciągnąć Arryna do rozmów. Swoim zdrowym okiem Harry mógł też spostrzec zdecydowanie sporą liczbę uśmiechów jakimi Lilian obdarzała Pipera, który wydawał się tym trochę speszony.



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Harry Arryn on Sob Cze 23, 2018 11:18 am

No jakby nie było, to jest duża ryba, bardzo duża ryba, więc pasowała na taki królewski stół...mniejsza.
Przez resztę czasu szykowali oni rybę na ruszt z ogniskiem. Mniam. Harroldowi aż zaburczało w brzuchu na samą myśl smażonej ryby, ależ ona musi być smaczna. Każdy miał przydzielone obowiązki, więc Arryn też starał się na coś przydać. Podczas siedzenia przy ognisku próbowali go wciągać w rozmowy. Jeśli zagadywali, to oczywiście, Arryn odpowiadał i inicjował dalsze tematy. Gdy tak siedzieli, ujrzał on, jak dziewczyna ciągle uśmiecha się do Pipera, a u samego chłopaka zauważał speszenie. Trochę ciężka sytuacja, bo jakby tutaj książę miałby pomóc? Poprawił tak swoją opaskę na oku, po czym spojrzał na gospodarza wycieczki. - Elis... - Zaczął neutralnym głosem, robiąc przy tym ukryty gest dłonią za nogą, by poszedł z nim. - ...czy Ty przypadkiem nie zostawiłeś drugiego mieszka przy wodzie?
Rudzielec obrócił się i spojrzał tak przez ramię na niego, czy idzie. Jeszcze gestownie uniósł brew, by poszedł z nim. Gdy ten to zrobił, ruszył z nim gdzieś obok szuwarów, by tak zrobić przysiad, udając, że czegoś szuka, to samo zasygnalizował Piperowi. Spojrzał tak na niego swym jedynym okiem.
- Podoba Ci się, Elis? - Spytał. - Ciągle się uśmiecha, to oznacza, że próbuje Cię zaprosić do dalszych ruchów, wiesz o tym?
Mówił półszeptem do niego, w końcu koledzy mogli skradać się za nimi i podsłuchiwać. W chwili wykrycia, Harry po prostu Elisowi poda mu jego mieszek, by był dowód, że kolega coś zgubił.
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Cze 24, 2018 4:10 pm

Karyl po otrzymaniu oprawionych już ryb wyciągnął mały woreczek i przyprawił zdobycz mieszanką nieznanych Harry'emu, suszonych ziół, które zdecydowanie nadały pieczonemu mięsu więcej przyjemnego aromatu. Kimkolwiek był rudzielec bez nazwiska, na pewno znał się na rybach.
Młody Piper wydawał się zaskoczony pytaniem Harry'ego, ale poszedł za nim nad rzekę zaciekawiony co też Arryn może chcieć. Tytos spojrzał za przyjacielem trochę zdziwiony - najpewniej wiedział, że Elis nie ma dwóch mieszków - jednak nie przerywał w żaden sposób.
- Emm... - mruknął giermek z Pinkmaiden, a na jego policzkach wykwitły delikatne rumieńce. - Lilian jest bardzo miła - odpowiedział w końcu, drapiąc się trochę zakłopotany po głowie. - Naprawdę? - spojrzał na Harry'ego trochę bardziej ożywiony, kiedy ten wspomniał, że dziewczyna zdecydowanie "zaprasza" Pipera do "dalszych ruchów". - Sądzisz, że powinienem coś zrobić?
Nikt nie poszedł za nimi, wszyscy grzali się przy ognisku i rozkoszowali rybą. Swoją drogą, długie plotki nad wodą mogły skutkować małymi ilościami pysznego, pieczonego mięsa. Trzeba było więc się streszczać.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Harry Arryn on Sro Cze 27, 2018 3:49 pm

- Naprawdę. - Odrzekł książę z niezmienionym wyrazem twarzy. Zaraz to swym jedynym okiem spojrzał na jego rumieniec. Zależy mu. Pomyślał pocieszony. Po chwili także otrzymał pytanie od ziomeczka, czy powinien coś robić. - Yhm, zaproś ją na spacer, jutro przykładowo. Najlepiej z ładnym kwiatem.
Popatrzył na reakcję Pipera, bo na pewno miał jakieś wątpliwości tak jak Harry kiedyś z tematem dziewczyn. Był prawie pewien, że rówieśnik zaraz zapyta go, co wtedy robić na takim spacerze.
- Bądź sobą, tyle wystarczy, a jak czujesz się niezręcznie, to jej to powiedz, w końcu będziesz wtedy szczery, a ona uzna to za komplement w swoim kierunku. Nie ważne co mówisz, a jak mówisz. Dasz radę. - Pokrzepił go i posłał mu mały uśmiech. Następnie wstał na równe nogi, teatralne rozłożył dłonie, że chyba nie dadzą rady znaleźć tego mieszka. Obrócił się na pięcie i ruszył wraz z Piperem do ogniska, być może kolega miał jeszcze jakieś pytania, więc po drodze Arryna na nie odpowie. Tradycyjny poprawił opaskę na swym lewym oczodole. Przeniósł wzrok na towarzysza. Czy miał on jakieś zagwozdki, zanim dojdą do kumpli?
avatar
Harry Arryn

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 28/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Cze 27, 2018 9:17 pm

Elis przygryzł policzek zamyślony, po czym skinął głową.
- Tak też zrobię - odpowiedział Arrynowi.
Panowie wkrótce wrócili do ogniska i zjedli swoją część ciepłej, doskonale przyprawionej - jak na polowe warunki - smażonej ryby, którą sami zdołali złowić. Palce lizać! Pozostało jeszcze trochę porozmawiać wesoło przy ognisku i wracać do obozu, a w przypadku Lilian do pobliskiej wioski. Jako że pora była późna Piper postanowił ją odprowadzić. Wszyscy inni bezpiecznie powrócili do obozowiska, zaś Piper również cały i zdrowy zjawił się tam godzinę później.
Wieczorem następnego dnia Harry dowiedział się od Elisa, iż spacer był bardzo udany...



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 07, 2018 1:29 pm

30/04/336AC

Ludzie Edmure'a Tully'ego i jego chorążych wyruszyli ze swoich domów by bronić swojej krainy przed kilkunastoma dniami, a zdecydowanie było czego bronić. Władca Riverrun skutecznie bronił swojej granicy przed bandytami rozlewającymi się po reszcie ogarniętego wojną Dorzecza i gdy wschodnie krainy Tridentu stały w ogniu, jego domena prosperowała. Pola i sady obrodził wyjątkowo obficie, rzeki były pełne ryb, a zapewniony czujnością patroli spokój pozwalał mieszkańcom ziem Starego Pstrąga w pełni korzystać z tych dobrodziejstw. Jeśli Tully zatrzyma wojnę i barbarzyństwo próbujące wtargnąć do jego spokojnej dotychczas krainy, ziemie te będą z pewnością prosperować w najbliższym czasie. Warto więc było by Edmure postarał się o sukces swoich kampanii.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lip 10, 2018 3:15 am

29/30 kwietnia 336 AC


Tej nocy króla Myle'a miały nawiedzić kolejne sny. Pierwszego dnia śnił o spotkaniu z trzema czarownicami. Każdej z nich z pleców sterczały czarne skrzydła, a zamiast twarzy miały dzioby. Jedna trzymała w rękach bicz, druga książkę, a trzecia zwierciadło. Skórę także miały czarną i pooblepianą miejscami przez równie czarne pióra. Patrzyły się na niego badawczo, aż jedna z nich przemówiła:
- Gdzie, kiedy nowe spotkanie, w grzmotach, błyskach, huraganie?
- Gdy wrzawa bitwy ustanie, jedno wojsko z pola pierzchnie.
- A więc jeszcze zanim zmierzchnie.
- Gdzie?
- Na stepie
- Sam na sam, by króla Myle'a spotkać tam. - zakrakała i podeszła do Blackwooda, osadzając na nim swoje kaprawe ślepia. W rękach trzymała zwierciadło, w którym Blackwood mógł się obejrzeć. Zamiast jednak swojego odbicia, dojrzał pół człowieka, pół wilkora. Przerażającego potwora, o kształtach człowieka i głowie wilka. Potem kobieta odsunęła się i wszystkie trzy zawołały: - Już ropucha woła na nas. Zaraz! Zaraz! Starość przywraca, młodość starzeje, więc dalej, więc dalej, przez mgły i zawieje! - i odleciały do przestworzy, zostawiając Blackwooda samego. Niedługo jednak to trwało, albowiem zaraz już się obudził.

30 kwietnia/1 maja 336 AC

Tym razem w śnie znalazł się nad rzeką. Leżał tam ranny, biały wilkor. Z litości Myle podbiegł od razu mu pomóc. Zobaczył, że miał ranę ciętą na brzuchu. Sięgnął ręką, by może ją obejrzeć, a potem zaszyć... Ale nagle okazało się, że to tylko futro wilka. Mógł włożyć dłoń do środka, nie znajdując żadnych organów. Wtem jednak wyczuł jakieś łuski. Sięgnął tam drugą ręką i wyczuł coś wielkości kamienia. Spróbował wyciągnąć to coś, i okazało się to być małym, słodkim smoczkiem.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 12, 2018 7:38 pm

14/05/336AC

Wcześniej już pojawiły się głosy, iż tereny lorda Edmure'a cieszą się w ostatnich miesiącach wybitnym urodzajem. Teraz zaś zagrażające ich dalszemu rozwojowi widmo wojny zniknęło. Ponadto włości Tullych dołączyły do królestwa Blackwoodów, a konflikt z Lannisterami zakończył się podpisaniem umów handlowych w miejsce rozlewu krwi. Zjednoczone Dorzecze, kwitnący handel i wracający z "wojny" w pełni zdrowia ludzie do pracy na polach gwarantowali jedynie, iż zachodnie Dorzecze nadal będzie prosperować. Niewątpliwie dobra wiadomość zarówno dla lokalnych lordów oraz mieszkańców tych ziem, którzy mogli chodzić spać pod niespalonymi dachami i o pełnych brzuchach, jak i również dla ich nowego monarchy.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Wrz 02, 2018 6:24 pm

21/05/336AC

Pokój w Dorzeczu został w końcu osiągnięty. Wiązało się to jednak z nieobecnością sporej części sił lordów, które ruszyły na zachód by skonfrontować się z Lannisterami lub też w przypadku Mallisterów oraz Brackenów broniły po prostu samych granic królestwa przed Żelaznymi Ludźmi czy też intruzami związanymi z konfliktami południa. Wyczerpane więc ziemie centralnego Dorzecza wciąż były dość łatwym celem dla buszujących pośród lasów banitów i dezerterów, którzy z wielkim zapałem korzystali z okazji. Kupcy, podróżni, nawet małe wsie, wszystko to padało łupem rozbójników. Lordowie oraz kasztelani próbowali podjąć kroki przeciw zbójom, jednak na razie nie zdały się ona na wiele, zaś sami banici rośli powoli w siłę, zapuszczając swoje korzenie coraz głębiej w glebę ziem Tridentu. Wkrótce pozbycie się ich może okazać się sporym problemem.

Maester

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Tereny Dorzecza

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach