Równiny i Pola

Go down

Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 18, 2018 7:10 pm

***
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Daeron Targaryen on Czw Lut 22, 2018 11:23 pm

avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Pią Lut 23, 2018 9:29 pm

23 kwietnia 366


Po wielu dniach marszu w końcu miała rozegrać się jedna z najważniejszych bitew owych czasów. W końcu awangarda złożona ze stu konnych poinformowała Lyonela o wrogu, który rozstawił się w okolicy pobliskiej wioski. Do tej pory Jeleń cały czas, przy każdym rozbiciu obozu wędrował po nim i rozmawiał z ludźmi, podnosząc ich na duchu i zagrzewając do walki. Chciał być dowódcą, który żyje wraz ze swoimi żołnierzami.
Rozpoczęto wydawanie rozkazów, wojska zaczęły ustawiać się w odpowiednich szykach. W tym czasie Jeleń pojechał nieco naprzód i przemówił głośno.
- Dziś nadszedł dzień, abyśmy skończyli to co zaczął mój dziad, król Robert! Czas, aby raz na zawsze zakończyć linię Czerwonych Smoków i zapisać się w historii! - krzyczał z pasją do ustawiających się szyków. - Nie lękajcie się ich mieczy i włóczni! Bogowie są po naszej stronie, tak jak byli po stronie króla Roberta! A kiedy otoczą Was, przyjdę wraz z rycerzami wam z pomocą! - zakończył przemowę i zawrócił na tyły.
Po niedługim czasie pierwsze szyki stanęły w miejscu. Baratheon w towarzystwie najważniejszych dowódców i rycerzy ustawił się na niewielkim wzgórku na tyłach swojej armii, skąd miał doskonały widok. Pozostało czekać na ruch przeciwnika...
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lut 23, 2018 9:59 pm

Stało się. Wojska Baratheonów przybyły na pola, gdzie ledwie kilka godzin drogi od stolicy obozowały wojska Targaryenów. Kiedy tyko doniesiono o pojawieniu się Jeleni w okolicy wszystkie siły zajęły pozycje czekając na nieprzyjaciela, który widząc armię Daerona rozciągnął swe wojska wedle zamysłu księcia Lyonela i ruszył naprzód. Wkrótce pierwsze szeregi ludzi z Ziem Burzy zatrzymały się, a spomiędzy tysięcy wojowników wyjechało naprzód sześć katapult, które swoim zasięgiem obejmowały pierwsze linie sił obrońców. Pierwsze pociski wyleciały w powietrze, część z nich - machiny nie były jeszcze dobrze ustawione - chybiła, acz kilka uderzyło w konnicę Targaryena ulokowaną na południe i północ od miasta. W obie grupy strzelały odpowiednio po trzy katapulty. Straty na razie można było liczyć na ledwie kilkunastu ludzi z każdej strony.
Szeregi Baratheona stały niewzruszone, obserwując jak załogi machin przeładowują je. Tymczasem oficerowie ze skrzydeł pędem ruszyli do swojego dowódcy. Co mieli robić w takiej sytuacji?

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lut 27, 2018 2:46 pm

Sypią się kolejne rozkazy. Katapulty Ziem Burzy kolejny raz miotają pociski, acz tym razem odpowiadają im pozostające poza zasięgiem machiny Daerona. Dzbany dzikiego ognia wylatują w powietrze i opadają na pole przed wojskami Baratheonów, huk eksplozji przetacza się po równinie, a żołnierze obu stron zasłaniają oczy bo ochronić je przed gwałtownym rozbłyskiem. Niewidoczny dla Targaryena jeździec odłącza się od odwodów jego wroga i dociera do pierwszych szeregów z rozkazem cofnięcia się. Po chwili w to samo miejsce uderzają kolejne dzbany. Wiejący z południowego-wschodu wiatr roznosi ogień w kierunku cofających się Jeleni, jednak nie jest on silny, a trawy na łąkach specjalnie bujne. Łucznicy Targaryena oddali próbną salwę by sprawdzić swój zasięg, a teraz pod osłoną pożaru maszerują naprzód, aż w końcu podeszli na tyle blisko by móc razić wojska Jeleni.
Na niespodziewających się ludzi z Ziem Burzy opadła pierwsza salwa i chociaż uderzyła trochę na oślep, to trudno było nie trafić kogoś w tak licznej zbieraninie ludzi. Setki padły martwe. Strzelcy Baratheonów nie mieli innego wyboru jak równie na ślepo odpowiedzieć. Nad powoli obniżającą się ścianą dzikiego ognia ze strony na stronę przelatywały chmary strzał, uderzając w ziemię i posyłając dziesiątki w objęcia Nieznajomego. W końcu płomienie opadły, a dym prawie zniknął i chociaż dziki ogień miał płonąć jeszcze jakiś czas, to obie strony odzyskały widoczność. W tym momencie łucznicy Targaryenów zorientowali się jaki błąd popełnili, ponieważ wroga było zwyczajnie więcej... I chociaż oko mieli celniejsze, zadając Burzowcom porównywalne straty, to salwa wystrzelona teraz przetrzebiła ich doszczętnie.
W tym samym czasie, gdy ostatni ze strzelców ginęli na równinie, skrzydła targaryeńskiej armii ruszyły. Tysiące konnych zarówno na północy jak i na południu pola bitwy, a za nimi ciągnące jeszcze większe liczby zbrojnych. Do walki popchnięto również stojący w centrum motłoch. Garstka łuczników z Ziem Burzy stojąca na obrzeżach ich sił wystrzeliła w stronę kawalerii nieprzyjaciela, jednak z mizernym skutkiem, a w przeciągu sekund jazda ta starła się z konnymi Baratheonów osłaniającymi skrzydła. Jeźdźcy z południa zostali uderzeni z taką siłą, że ich szyki rozpadły się i powstał jeden wielki kocioł, w którym pozostali wojownicy spod sztandarów chorążych Końca Burzy musieli zmagać się z przeważającymi siłami obrońców tej krainy.
Pozostające dalej siły drugiego rzutu w armii Baratheonów podeszły bliżej pierwszych linii, a z odwodów kolejny jeździec popędził naprzód przekazując nowe rozkazy. Jazda Ziem Burzy na skrzydłach ponosi srogie straty przy niewielkim wysiłku rycerzy Targaryena, zwłaszcza na północnej części pola. Widać jednak jakieś poruszenie wśród wojsk Baratheonów i próby ratowania sytuacji. Tysiące zbrojnych z odwodów ruszają naprzód, w drodze dzieląc się na kilka oddziałów mających zapewne przypisane szczegółowe zadania, a pozostająca z tyłu konnica obiera kierunek na południe.
Na skrzydłach ostatki jazdy z Ziem Burzy zostają doszczętnie wybite, jednak w tym momencie pojawia się posłana im z pomocą piechota, która jest w stanie związać walką zajętą zakończeniem walki jazdę. Sytuacja ta ma miejsce na obu skrzydłach. Na obu skrzydłach też podążająca za swoimi konnymi piechota Taragryenów jest już prawie na miejscu, co źle wróży dla mniej licznych w tym miejscu wojsk Burzowców. Wprawdzie na północy i wojska pod sztandarami Jelenia wkrótce otrzymają wsparcie, acz na południu nie zapowiada się na to, a to tam jazda Daerona gromi nadchodzących pieszych posyłając ich setkami na spotkanie Nieznajomego. Pędzący na siły z południa motłoch również jest prawie na miejscu. Oznacza to, że znaleźli się oni w zasięgu strzelców Ziem Burzy, którzy z chęcią poślą swoich wrogów do siedmiu piekieł zanim ci podejdą bliżej.
Na północy piechota Baratheonów jest powoli spychane do tyłu przez konnych rycerzy, a posiłki obu stron są ledwie kilkanaście metrów od kotła walki, gotowe dodać coś od siebie do rzezi i chaosu. Na południu wahadło odchyla się w druga stronę i teraz to zbrojni Jeleni - najpewniej dzięki dotarciu dalszych szeregów złożonych z bardziej doświadczonych najemników - przejmują inicjatywę. Tutaj też wsparcie oddziałów zbrojnych pod chorągwiami Żelaznego Tronu zostało wstrzymane przez szarżę odwodów jazdy pod dowództwem księcia Lyonela, jednak... Nie była to najrozsądniejsza decyzja. Zbrojni zwarli szyki i przyjęli uderzenie, po czym bez chwili zwłoki natarli na nieruchomą już jazdę bez skrupułów wykorzystując swoją przewagę w liczbie. Gdy rycerz rąbał ręce z prawej, trzech ściągało go z konia z lewej. Straty rycerstwa Końca Burzy były przerażające, acz sam dowódca na razie pozostawał cały i zdrowy, opędzając się od wrogów.
Jak na razie wydawałoby się, że szala zwycięstwa przechyla się na stronę Targaryenów, jednak nawet jeden mały błąd mógł zmienić wszystko. Taki jak nierozesłanie zwiadowców czuwających nad okolicą w trakcie bitwy na przykład. Katapulty Targaryenów przesuwane bliżej pola by móc ostrzelać wojska Jeleni były już prawie na miejscu - cofnięcie się Baratheonów trochę im utrudniło - gdy załogi na południu dostrzegły pędzące w ich stronę z południowego-wschodu zastępy jazdy. Z pewnością więcej niż tysiąc. Kilkudziesięciu ludzi przy katapultach nie myślało długo i rzuciło się do ucieczki za wały, gdzie mogli liczyć na wsparcie reszty sił pozostających w wiosce. Kosztowny błąd przy zabawie dzikim ogniem. Ktoś potrącił dzban, buchnął zielony ogień, a za nim kolejne eksplozje... Cztery katapulty na południu i kilkudziesięciu ludzi stracone. Przynajmniej wyrwa w wale wokół wioski była teraz nie do sforsowania przez ludzi Baratheonów. Szarżująca w tę wyrwę część jazdy wstrzymała konie i po chwili namysłu zawróciła w stronę głównej bitwy, jednak druga część tej grupy wciąż zmierzała w stronę pozostałych wyrw w wale obronnym.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Sro Lut 28, 2018 12:56 am

Wszystko szło dobrze, dopóki na huknęły przed jego wojskami dzbany z dzikim ogniem. Tego się nie spodziewał, bowiem tylko szaleniec poważyłby się na transport tej jakże niebezpiecznej substancji. Z drugiej strony... Czego można spodziewać się po potomstwie Aerysa Szalonego..?
Natychmiast rozkazał cofnąć pierwsze linie do oddziałów wsparcia. Wkrótce potem rozpoczęła się właściwa bitwa. Lyonel uważnie przeglądał pole bitwy i wydawał kolejne rozkazy. Kiedy dostrzegł skrajnie złą sytuację na południowej flance, wydał ostatnie rozkazy, zebrał całą jazdę z odwodów i ruszył zatrzymać nadbiegających na południu zbrojnych.
Plan był dobry, wojsko wyśmienite... Niestety spieszone oddziały Targaryen'a także miały jakieś doświadczenie w walce. W ostatniej chwili - zapewne cudem - zwarli szeregi, nie dając nadjeżdżającym czasu na reakcję i wytrzymali impet uderzenia. Teraz jazda Baratheona - złożona głównie z rycerstwa - niejako została zakleszczona wśród przeważających liczebnie wrogów. Książę mimo to nie dawał się i bił na lewo i prawo, który tylko nawinął się pod młot.
Trzeba było jednak coś zrobić, nim na dobre zostaną okrążeni.
- Wycofujemy się! Ustępować pola i zabezpieczać się wzajemnie! - widział nadciągający w oddali oddział jazdy, których posłał jeszcze przed bitwą, aby okrążyli pole walki i zaskoczyli Smoka uderzeniem od tyłu. Wszystko wskazywało na to, że manewr się udał i teraz konni pędzili im z pomocą. Z drugiej strony - za ich plecami - zbrojni z Jeleniem na herbie wygrywali powoli i wkrótce mogli przyjść im z pomocą. Pozostało powoli ustępować pola Smokom i mieć nadzieję, że wsparcie przyjdzie na czas.
Wokół siebie książę zebrał grupę rycerzy i wraz z nimi spróbował przebić się na tyły, aby móc przegrupować siły i podjąć następny krok...
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Mar 04, 2018 6:53 pm

Oddziały Baratheonów jadące w stronę wyrwy w wałach wokół wioski podzieliły się na dwie kolumny, z których jedna skierowała się w słaby punkt umocnień, a druga ruszyła na północ by poszukać kolejnego miejsca podatnego na uderzenie. W tym momencie na jazdę spadła chmara strzał wystrzelona przez mrowię pozostających w bezpieczeństwie wałów strzelców. Ponad połowa uderzenia legła na ziemi zabita lub po prostu ranna i unieruchomiona truchłami swoich wierzchowców. Byli jednak już byt blisko by nagle hamować szarżę i się cofać. Jeźdźcy z południe wjechali przez wyrwę i uderzyli w maszerujące z drugiej strony umocnień w ich stronę szeregi piechoty. I rozpoczęło się piekło...
Na tyłach wsi wciąż stało sześć katapult Targaryenów, którym za pociski służyły dzbany dzikiego ognia. Jakkolwiek akolici Cechu by nie uważali, nie mogli zatrzymać szarży swoich wrogów, ani ruszających przeciwko nim wojowników swego pana. Słoneczny letni dzień, tętent końskich kopyt, marsz setek stóp i starcie dziesiątek zbrojnych... To za dużo jak na cierpliwość substancji. Pierwszy dzban eksplodował. Konie wpadły w panikę, huk i taka bliskość tego piekielnego ognia działały na nie niczym płachta na byka, jeźdźcy praktycznie zupełnie stracili nad nimi kontrolę. Wybuch nie oszczędził też jednak pieszych, którzy wpadli w panikę. Eksplozje i chaos sprzyjały zaś tylko kolejnym eksplozjom... Żołnierze zaczęli uciekać, część płonąc zielonym ogniem i wydając z siebie wrzaski do jakich, zdawałoby się, niezdolny był człowiek. Niektórzy padali na ziemię, rzucając się po niej by zgasić płomienie, tylko po to by zadeptali ich wycofujący się towarzysze. Zamęt rozprzestrzeniał się, a wraz z nim kolejne naczynia z substancją traciły cierpliwość. Wiejący z południowego-wschodu wiatr teraz zaś zwiewał płomienie w stronę wsi, co jak Daeron zauważył bez trudu bardzo nie podobało się jego strzelcom wciąż tam stojącym i cofającym się zbrojnym, nie podobało to się również zdecydowanie jego wierzchowcowi. Chyba należało wziąć W tym momencie kolejna eksplozja. Tym razem na północy niewielka załoga szykująca katapulty do wystrzału napotkała tych jeźdźców z Końca Burzy, którzy mieli szukać drugiej wyrwy. Jazda uderzyła na kilkudziesięciu zbrojnych i alchemików, a dzbany wystrzeliły... Konie spłoszyły się, ogień trawił ciała, a pozostali przy życiu rzucili się do ucieczki. To starcie w przeciwieństwie do południowego nie było jednak tak znaczne. Żelazny Tron stracił ledwie garstkę ludzi, podobnie Baratheonowie, których jazda nie wpadła w momencie wybuchu w całości między katapulty. Możliwe, że resztki konnych dadzą radę przegrupować się kawałek od wsi i obrać nowy cel.
Tymczasem na polu właściwej batalii Lyonel i jego konni podniesieni na duchu widokiem nadciągającego wsparcia zdołali wyrwać się z objęć nieprzyjaciela i skutecznie unieruchomić go w miejscu. Wkrótce odsiecz uderzyła w plecy hufca zbrojnych wgryzając się w jego szeregi i podłamując ducha, acz oddział był duży i znaleźć w nim można było bardziej doświadczonych wojaków, więc na razie nie odpuszczał jeszcze walki.
Konni Targaryenów na południu muszą chwilowo opóźnić ogłoszenie sukcesu, ponieważ za dziesiątkami zarąbanych żołnierzy Lyonela kryli się bardziej doświadczeni w sztuce wojny najemnicy, którzy w tej chwili stanowią więcej niż równego przeciwnika dla ludzi Żelaznego Tronu. Zmiany pomyślności na tym skrzydle jak i nadciągające kolejne fale Jeleni sprawiają, że triumfująca jeszcze niedawno konnica rozważa taktyczny odwrót, ponieważ za chwile może okazać się przytłoczona naporem nieprzyjaciela. Przejście ich własnego motłochu i jego atak na szeregi Końca Burzy zwolnił im zaś lukę by taki manewr wykonać.
Motłoch Daerona w końcu natarł na szeregi Jeleni i radził sobie zaskakująco dobrze, przynajmniej na razie. Wprawdzie zgodnie z przypuszczeniami nie czynił wojskom Baratheonów wielkich szkód i nie przepchnął ich szeregów choćby o metr w tył, acz wiązał ich walką ponosząc o wiele mniejsze straty niż można by zakładać. Była to o tyle dobra wiadomość dla sił Królewskiej Przystani, że im dłużej ich mięso armatnie wiązało centrum, tym dłużej centrum nie rozchodziło się osłaniane ścianą dzikiego ognia na polu by pomóc skrzydłom.
Na północy tymczasem kolejne oddziały piechoty obu stron docierały na miejsce, a w środku między nimi ściśnięta była pozostająca tam w walce konnica, która całe starcie w tym miejscu rozpoczęła. I tak jak w innych punktach trudno było określić zwycięzcę lub Baratheonowie zaczęli nawet obracać starcie na swoją korzyść, tak tutaj szeregi pod chorągwiami z czerwonym smokiem twardo parły naprzód, metr po metrze odpychając zbrojnych walczących pod czarnym jeleniem, którzy powoli zaczynali myśleć, że może ten marsz tutaj to nie był jednak taki dobry pomysł. Część sił Baratheonów próbowała okrążyć nacierające oddziały i uderzyć na ich flankę, jednak wojska Taragryena miały wystarczająco ludzi by pokrzyżować podobne plany i zmusić Jelenie do krwawej zapłaty za podobną bezczelność.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Pon Mar 05, 2018 12:09 pm

Najbliższe pole walki niemal stanęło w bezruchu, spoglądając w stronę wioski. Serie wybuchów, chaosu a potem strzelające wysoko języki zielonego ognia. Nawet tutaj można było usłyszeć makabryczne i nieludzkie krzyki płonących.
Potem w plecy zbrojnych Smoka wbiła się jazda Jelenia, czemu towarzyszyło trochę krzyków podniesionych na duchu rycerzy. Batalia toczyła, tu i ówdzie na moment jedna ze stron zyskiwała przewagę, by zaraz ją stracić. Wtedy usłyszeli kolejną eksplozję dochodzącą z okolic wioski. Layonel miał szczerą nadzieję, że ogień pochłonie Targaryena, który z pewnością dowodził bezpiecznie z tyłów.
Wycofywanie się poszło im właściwie dość dobrze i już wkrótce Baratheon mógł podjąć nowe kroki.
- Połowa za mną! Reszta oderwać się i uderzyć ponownie na skurwieli! - zakrzyknął do swoich ludzi, a następnie zwrócił się do wrogów. - Żołnierze Targaryena! Wasz tchórzliwy dowódca posłał was na śmierć, samemu bezpiecznie zostając na tyłach. Teraz zapewne trawi go dziki ogień. Słuchajcie mnie! Każdy kto się podda, zostanie oszczędzony, a ranny dostanie pomoc. W innym wypadku pisana będzie wam śmierć. - po tych słowach spiął konia i pognał wraz z grupą rycerzy na północ, aby odciąć drogę ucieczki konnym Smoka, którzy już wycofywali się przed jego pieszymi. Im także zamierzał darować życie za poddanie się...
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Mar 05, 2018 10:48 pm

Na północy wciąż trwa starcie dwóch mas zbrojnych i chociaż ta pod chorągwiami Żelaznego Tronu jest liczniejsza oraz do tej pory spychała wroga o kolejne metry, to Burzowcy w końcu postanowili powiedzieć "Dość". Widząc płomienie buchające nad wioską zaparli się i zatrzymali posuwające się wojska Targaryenów. Wkrótce też otrzymać mieli posiłki od ostatnich odwodów oraz oddziałów, które do tej pory walczyły jedynie z motłochem, który w tym czasie został rozbity po zaskakująco długiej jak na takiego oponenta walce.
Na południu Lyonel wraz ze swoimi rycerzami oderwał się od walki i rozdzielił. Sam poprowadził połowę swoich by odciąć odwrót rycerzom Daerona, wbijając się w ich bok. Niestety pasowani wojownicy z Królewskiej Przystani byli zaciekli jak mało kto i Jeleń musiał krwawo zapłacić za ten manewr. Druga część rycerzy Lyonela wykonała nawrót i ponowną szarżę na szeregi piechoty, jednak z mizernym skutkiem.
Wkrótce do Lyo dołączyli najemnicy goniący uciekających jeźdźców Żelaznego Tronu, acz ci wciąż byli bardziej łowcą niż ofiarą, posyłając w objęcia Nieznajomego dziesiątki zbrojnych Jeleni, po czym wyrwali im się i pomknęli niczym strzała w stronę postępujących w tym kierunku hufców swojego księcia, które wyszły z wioski. Walka między jazdą Jeleni a pieszym hufcem ich nieprzyjaciela w końcu zajaśniała dla tych pierwszych, gdy kolejna szarża - tym razem ponowiona przez drugi oddział jazdy - wgryzła się głębiej niż poprzednia. Niestety rycerze Ziem Burzy oderwali się od pieszych i pognali w stronę swoich sił, widząc zmierzające w ich stronę odwody Żelaznego Tronu.
Tak też się stało, że na północy trwała nieustająca rzeź, a na południu wojska zaczęły się przegrupowywać. Jazda Targaryena z tej części pola dołączyła do sił prowadzonych przez Daerona, zaś mająca jej towarzyszyć piechota rozsądnie przegrupowała się i czekała na rozkazy z oddziału księcia, zamiast gonić na ślepo za Jeleniami. Konnica Baratheonów też przegrupowała się na południu, a dołączyły do niej oddziały najemników oraz piechoty wcześniej osłaniające flanki i gromiące motłoch. Wraz z nimi szli również strzelcy.

Maester


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sro Mar 07, 2018 12:51 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Mar 07, 2018 12:19 am

Na północy pola bitwy Jelenie dalej kontynuowały w końcu skuteczne stawianie oporu napierającym Targaryenom, którzy nie byli do końca zadowoleni z zaistniałej sytuacji. Jak ta hołota mogła tak nagle zatrzymać ich wspaniały marsz!? Bitwa była tu zaprawdę zaciekła, wrzaski i szczęk stali unosiły się nad przesiąknięta krwią ziemią, a obie strony zadawały sobie dotkliwe straty. Wtem! Niewielki oddział jazdy, który przetrwał ze starć w wiosce i przegrupował się wpadł w plecy sił Żelaznego Tronu. Ich skuteczność była straszliwa i niewątpliwie odrobinę przechyliła szalę z tej strony pola na stronę najeźdźców z południa.
Na południu tymczasem wojska Baratheonów zaczęły cofać się pod swoje katapulty, unikając na razie starcia strzelców na strzelców. Targaryen miał dzięki temu mniej problemu z połączeniem swoich sił i przegrupowaniem ich, aby ruszyć w nowej formacji na Jelenia. W tym czasie katapulty Ziem Burzy prowadziły nieprzerwany ostrzał, z mniejszym lub większym powodzeniem. Wojska Daerona zajmowały ostateczne pozycje, a jego strzelcy poczęli zasypywać wroga gradem strzał. Nietrudno się domyślić, że wróg odpowiedział tym samym, a spadające z nieba tysiące pocisków siały śmierć po obu stronach.

Bitwa na północy trwała w najlepsze, a wojska Baratheonów zaczynały coraz bardziej zyskiwać przewagę w tym rejonie i odwracać potyczkę na swoją korzyść. Niewiarygodne jak los lubił czasami płatać figle. Jeszcze niedawno zdawało się przecież, że porażka Jeleni w tej części pola bitwy jest przesądzona. Wprawdzie siły obrońców krainy wciąż pozostawały godnym przeciwnikiem i starały się jak mogły, ale ich następujące ostatnio chwile słabości dawały wojskom Lyonela wiele możliwości.
W okolicy dwóch książąt oddano natomiast kolejne salwy i wyszykowane wojska pod chorągwiami z czerwonym smokiem ruszyły naprzód. Strzelcy dobyli broni i dołączyli do zbrojnych w ostatniej szarży na sztandary Baratheonów. Łucznicy z Końca Burzy woleli tymczasem... Oddać jeszcze trochę strzałów w nadbiegającego przeciwnika, a dopiero w ostatniej chwili wycofać się za swoich kompanów uzbrojonych bardziej stosownie do walki w zwarciu.

Stało się. Jeleń zatriumfował na północy. Widząc swoją szansę wojska Baratheonów natarły na wyraźnie osłabionego przeciwnika i przejęły inicjatywę. W ostatnich chwilach oddziały Targaryenów próbowały ze wszystkich sił odwrócić losy tej potyczki, niestety na próżno. Wkrótce ich wojska zostały złamane, a ostatni ocaleli rzucili się do ucieczki zamiast ginąć jak setki ich kompanów wkoło. Nie można jednak powiedzieć, że siły z Ziem Burzy wyszły z tej batalii obronną ręką. Straty były... druzgocące.
Na południu tymczasem zwarły się dwie masy zbrojnych, obie podobne w liczbie. Z ta jednak różnicą, że Daeron miał wśród swoich wojsk więcej zbrojnych, a masa Lyonela składała się w większości ze strzelców. Obaj panowie postanowili też natrzeć na flanki przeciwnika... Lyo objechał od północy płonący na środku pola dziki ogień i uderzył w tyły wojsk Targaryenów. Daeron tymczasem korzystając z ucieczki konnicy Jelenia zajechał jego siły z flanki i uderzył w ich bok. Samo starcie było bardzo wyrównane, chociaż widać było, że Żelazny Tron powoli przejmuje inicjatywę. Małymi kroczkami. Jedynym problemem jaki dotykał wojska Królewskiej Przystani była niewielka liczba konnych, którzy nie odznaczali się tak wysoką skutecznością jak twardo prąca naprzód piechota i... wykruszali się. W pewnym momencie zmagający się - ze średnim powodzeniem - z otaczającymi go zbrojnymi Daeron zdał sobie sprawę, że niewielu ludzi ma już wokół siebie. Może odwrót do piechoty byłby dobrym wyjściem? Lyonel tymczasem w końcu złapał rytm i zaczął zabijać, posyłając w objęcia Nieznajomego aż trzech piechurów Żelaznego Tronu.

W tym też momencie na zachodzie zagrały rogi, a w zasięgu wzroku pojawił się oddział jazdy. Trudno było dostrzec jeszcze
co jest na ich sztandarze, ale wydawało się być to coś ciemnego na szkarłatnym tle...

Maester&Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Sro Mar 07, 2018 12:46 am

Gdy tylko reszta wojsk Targaryena ruszyła z wioski, Lyonel natychmiast przegrupował swoje siły. Wszystkich cofnął pod katapulty, gdzie mieli zająć pozycje obronne. Sam zebrał resztę jazdy i pocwałował na północ, aby okrążyć płonące pole i uderzyć na wojska Smoka od tyłu.
Plan wszedł w fazę realizacji... Wkrótce Baratheon wraz ze swoimi rycerzami wjechali w tyły wroga, czyniąc mu niezłe szkody. Sam książę położył w krótkim czasie trzech zbrojnych Targaryena swoim młotem, miażdżąc im głowy, kończyny i klatki piersiowe. Wezwał jeźdźców za sobą, aby oderwać się od wroga i zaszarżować ponownie. Bez wytchnienia! Bez litości!
Lyonel ogarnięty bitewną furią zaczął rozglądać się za dowódcą przeciwnika, być może samym Targaryenem. Zamierzał zakończyć bitwę na dobre.
- Na przód dzielni rycerze Burzy! Za mną moi przyjaciele! - krzyk Jelenia zanikł wśród odległej gry rogów wojennych. na moment książę obejrzał się w stronę, skąd nadlatywał dźwięk.
Na horyzoncie pojawiła się grupa jeźdźców.
Zaklął wyjątkowo szpetnie. Tylko tego brakowało. Teraz taki oddział decydował o wszystkim. Nie miał jednak czasu zastanawiać się kto to i po czyjej stronie stanie. Po prostu prowadził swoich ludzi do dalszej walki i modlił się do Wojownika, aby dał mu siły...
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Mar 07, 2018 1:29 am

Kolumna ruszyła za wojskiem Baratheonów, a wkrótce zwiadowcy zameldowali o kłębach dymu bitwie jaka odbywała się na polach pomiędzy nimi a Królewską Przystanią. To dopiero ciekawe... Czyli jednak doszło do starcia w polu? Wiedząc kto z kim miał się tu ścierać Aemon nie mógł pozostać bierny - zwłaszcza, że zamierzał pomóc sojusznikowi od początku - i nakazał szykować się do bitwy. Setka rycerzy pozostała z Alayne oraz wozami, bacząc na otoczenie, gotowa w każdej chwili wycofać się by zapewnić księżniczce bezpieczeństwo. Blackfyre zaś - odziany w czarny pancerz płytowy ze zdobionym skrzydłami hełmem, na koniu okrytym kropierzem z rodowym herbem - poprowadził resztę konnych w stronę zawieruchy. Na ramieniu przewiązaną miał jeszcze czerwoną wstążkę, podarunek na szczęście od żony.
Gdy dojechali na miejsce dostrzegli zielone płomienie trawiące równinę oraz zabudowania w oddali, zwartą grupę wielu walczących oraz... Chyba tysiące trupów i rannych zaścielające pole. Najwyraźniej przybyli praktycznie na sam koniec walki. Nieważne, nieważne. Potyczka wciąż trwała i wciąż można było coś zdziałać. Pozostawało ruszyć w stronę walczących i rozpoznać po chorągwiach, z której strony są ich sojusznicy. A wtedy wgryźć się w plecy lub bok drugiej strony...
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Mar 07, 2018 7:19 pm

Konni z Ziem Burzy ponowili szarżę i po raz kolejni wgryźli się w plecy wojsk Żelaznego Tronu, które z kolei w odwecie kąsało i gryzło szeregi ich głównego hufca z dzika zajadłością. Niczym drapieżny zwierz, ranny i przyparty do muru, ale wciąż niebezpieczny, gotowy gryźć, szarpać i drapać byle ocalić życie. Daeron ze swoim oddziałem konnicy oderwali się tymczasem od Jeleni i pogalopowali do swoich sił ogłaszając odwrót. Rozkaz przetoczył się przez szeregi i oddziały poczęły się wycofywać, jednak wróg nie ustawał w ataku, a szalejąca na tyłach jazda zdecydowanie nie sprzyjała odwrotowi. Sam książę Żelaznego Tronu zdołał umknąć dzięki rumakowi oraz szczęściu. Lyonel Baratheon i bliscy mu rycerze wypatrywali bowiem dowódcy wroga by go dopaść, jednak zajęci walką nie spostrzegli małego oddziału Targaryena mknącego na wschód.
Zbrojni Targaryena na razie wciąż trzymali się dobrze, dość łatwo odpierając ataki podążających za nimi pieszych z Końca Burzy i wycofując się powoli w stronę swojej stolicy. Niestety kąsająca ich jazda Lyonela sprawiała im większe problemy i utrudniała zadanie, jednocześnie zabierając wiele żyć. W tym momencie wiadomo już też było jaka chorągiew pojawiła się wcześniej na zachodzie. Kolumna rycerstwa pod czarnym smokiem na szkarłatnym polu wbiła się w bok wycofujących się sił Żelaznego Tronu, skutecznie odciążając sojuszników.
W tym momencie siły Targaryenów podupadły na duchu, a wojska Burzowców widząc szansę natarły ze zdojonymi siłami. Lyonel rozbił jedną czaszkę, a po chwili wybił pierś jednego z żołnierzy przez plecy. Wkrótce dwóch następnych padło z jego ręki. Rycerze Baratheona radzili sobie równie dobrze, kładąc kilku wycofujących się wrogów ze śmiechem na ustach. W końcu bitwa była jawnie na ich korzyść... Piechota Burzy naciskała mocno, służąc za kowadło dla ich konnicy i biorąc krwawy odwet za zabitych wcześniej kompanów. Rycerze księcia Aemona sprawnością przewyższali - chociaż niewiele - nawet jeźdźców z południa, rąbiąc i siekąc każdego wroga jaki nawinął im się pod rękę. Sam Blackfyre jak na razie trzech ludzi posłał na spotkanie Nieznajomego.
W tym momencie wojska Żelaznego Tronu nie wytrzymały napięcia. Resztki sił rzuciły się do ucieczki w stronę Królewskiej Przystani. Pierdolić ten zorganizowany odwrót... Może biegnąć uda się coś ugrać, lepsze to niż powoli cofać się pod topór jakiegoś zafajdanego rycerza. Niestety nie był to dobry pomysł. Zgraja jazdy skoczyła do pościgu i wkrótce wyczyściła równinę, na której nie było gdzie się ukryć, z uciekających przeciwników. Bitwa została zakończona...


Maester&Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Sro Mar 07, 2018 9:16 pm

Bitwa była ciężka, długa i zażarta. W końcu jednak zwyciężyli! Wrogi dowódca nakazał odwrót, a ludzie Lyonela dokonali reszty, wycinając w pień wszystkich, którzy próbowali umknąć do miasta.
Niestety zwycięstwo miało też drugą, mroczniejszą stronę. Straty, jakie ponieśli były ogromne.
- Ratować rannych! Łucznicy zabezpieczyć teren, rozbić obóz! - objeżdżał pole w towarzystwie kilku rycerzy. - Rozesłać zwiadowców, sprowadzić z pobliskich wiosek zielarzy i znachorów. Ratować wszystkich, lecz naszych w pierwszej kolejności. Dobijać tych, których medycy uznają za straconych. Odszukać także lorda namiestnika i innych lordów. - ciała poległych będą musieli spalić, gdyż nie ma czasu na chowanie wszystkich. Może co ważniejszych odeślą do domów, aby rodziny mogły pochować.
Następnie książę ruszył w stronę grupy jeźdźców Czarnego Smoka. Baratheon wciąż obleczony porwaną, zakrwawioną, żółtą tuniką odwiesił poszczerbioną, brudną tarczę przy kulbace i rozejrzał się w poszukiwaniu dowódcy sojuszników.
Już wkrótce okazał się nim sam książę Aemon, który to przecież kilka miesięcy temu odwiedził Koniec Burzy, aby namówić ich na wojnę z Targaryenami. - Jak to los bywa przewrotny. - pomyślał, podjeżdżając do księcia Zatoki. Zeskoczył zwinnie z konia, wciąż z młotem w ręku, przy czym zmarszczył czoło. Przypomniał sobie właśnie, że nie ma giermka, który zająłby się po bitwie jego bronią i pancerzem.
Zaklął szpetnie.
Zdjął rogaty hełm z głowy, wepchnął go pod pachę i wyciągnął wolną prawicę w stronę przyszłego szwagra. Dzierżony w lewicy młot oparty trzymał na ramieniu. Uśmiech goszczący na jego twarzy nadawał młodemu księciu beztroskie wręcz uosobienie.
- Witaj książę, widzę nie wytrzymałeś i musiałeś samemu sprawdzić, jak idzie wojna, co..? - zapytał wesoło, lecz zaraz spoważniał. - Dzięki za pomoc. Gdyby nie Wy, nie wiem jakby to się skończyło. - potarł wolną ręką czoło, a młot opuścił obuchem na ziemię, niejako opierając się na nim. - Może mi się wydaje, ale chyba nawet jeden z nich dowodził. Jaka szkoda, że uciekł... - pokręcił głową sceptycznie, robiąc cierpiętniczą minę. - Już ja bym mu wybił z głowy pomysł dalszej walki... Jeszcze raz dzięki Aemonie. Powiedz, potrzebujecie czegoś..? - zapytał raczej z grzeczności, aniżeli przymusu. Gołym okiem widać było, kto tu potrzebuje pomocy...
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 140
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Mar 07, 2018 9:43 pm

Oddziały Targaryenów widząc nadjeżdżające siły Czarnych Smoków chyba postanowiły postawić na odwrót, ponieważ widział w czasie jazdy jak zaczynają cofać się w kierunku stolicy. Niestety, stopy nie prześcigną końskich kopyt... Rycerze pod dowództwem księcia mogli przejść swój chrzest bojowy niecałe trzy tygodnie po zaciągnięciu się na służbę. Wbili się w szeregi Żelaznego Tronu druzgocąc pierwsze szeregi, a później siekali na lewo i prawo póki wróg był na polu. Prawdziwie rzeźnicka robota. Gdy armia nieprzyjaciela rzuciła się do ucieczki, Aemon wraz ze swoimi rycerzami pognał za nimi. Nie chcieli by ktokolwiek uciekł.
Wkrótce było po wszystkim. Książę reorganizował swoich rycerzy i rozesłał ich by szukali ocalałych po polu bitwy. Zarówno sojuszników jak i wrogów. Wśród tych drugich ciężko rannych mieli dobić, na wojnie nie było czasu na zbyt wiele balastu. Pozostałych mieli brać do niewoli. Należało też rozłożyć gdzieś obóz, najpewniej kawałek za polem bitwy. Posłał więc trzy grupki konnych do wybadania terenu oraz jedną, która miała poinformować jego małżonkę i jej obstawę by ruszali już na wschód. Gdy Lyonel podjechał Ae w towarzystwie kilki konnych korzystał z okazji by przyjrzeć się lepiej polu.
- Istna rzeź... - rzucił cicho do ser Duncana, który przebywał u boku księcia.
Smok i jego Tarcza zsiedli z koni i powitali Jelenia skinieniem głowy, a na wyciągniętą prawicę odpowiedział tym samym. Na twarzy Aemona wciąż gościł ten sam melancholijny wyraz twarzy, a fiołkowe oczy ze, zdawałoby się, smutkiem przemykały po polu bitwy.
- Wracałem z Casterly Rock z moim... orszakiem, kiedy straż przedni doniosła o śladach armii maszerującej w tym kierunku - wyjaśnił. - Wiedząc do kogo takowe siły należą przez wspólne plany postanowiłem podpędzić trochę i zapewnić wsparcie.
Dowodził Targaryen? Wielka szkoda w takim razie, że nie udało się go schwytać, może byłby to wystarczający argument na wymuszenie szybkiej kapitulacji. W końcu był to albo król Daemon, albo jego jedyny syn.
- Wszystkiego mamy pod dostatkiem - odpowiedział książę. - Sugeruję rozłożyć obóz kawałek dalej na wschodzie, za płonącą wsią i polem bitwy. Wkrótce dołączy do nas reszta mojej kolumny, chętnie podzielimy się zapasami i wszystkim co będzie potrzebne. Moi rycerze są też dość wypoczęci, mogą zrobić rundkę po okolicznych wioskach by poskupywać jedzenia od chłopów.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Kwi 30, 2018 2:42 pm

18/04/336AC

Kilkuosobowa grupa konnych w barwach Końca Burzy opadła na wioski lorda Hayforda. Armia pana tych ziem ruszyła na wschód wspomóc swego króla w walce z Baratheonami, pozostawiając jego - zdawałoby się - położone poza głównym obszarem zainteresowań tereny słabo bronionymi. Konna grupka nie napotkała żadnego oporu na granicy i mogła przystąpić do dzieła. Kilka wsi spłonęło w nocy ich ataku, a próbujący stawić opór chłopi zostali wymordowani. Udało im się jednak ściągnąć z konia i poważnie obić jednego z napastników. Niefortunnie jego kompani rozgonili towarzystwo zanim zbrojny został zabity. Oddział zniknął równie szybko jak się pojawił, pozostawiając za sobą jedynie trupy oraz spopielone osady. Cóż... Ziemie Burzy i Żelazny Tron wojowały właśnie ze sobą, więc nikogo specjalnie nie dziwiło podobne uderzenie.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Wrz 02, 2018 5:54 pm

30/05/336AC

Arie maszerowały Królewskim Traktem zbierając plony z pól i chat. Bitwy toczyły się wokół głównych dróg i na polach południowych terytoriów Włości Korony. Nieciekawe dla prostaczków czasy i zdecydowanie nie najlepsze... Jednak nie wszystkie tereny Włości były narażone podczas wojen na zniszczenia. Północne i północno-wschodnie terytoria były praktycznie nietknięte starciami. Przynajmniej na razie. Ziemia postanowiła zaś pomóc żyjącym z niej ludziom wydając obfity plon. Tereny Rykkerów z Duskendale, Hoggów z Sow's Horn, a także oddalone od działań wojennych ziemie Buckwellów mogły cieszyć się z obfitości. Dotyczyło to również ziem wokół Stokeworth, które znajdowały się dalej od walk.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Równiny i Pola

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach