Rezydencja Etain

Go down

Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Sob Sty 13, 2018 12:05 am

~~*~~

Rezydencja ciesząca się całkiem dobrze zachowanym kamiennym murem wokół jej obszaru, a także ścianami budowli pozostającymi w dobrym stanie.


Ostatnio zmieniony przez Karmazynowy Trafalgar dnia Sob Sty 13, 2018 12:13 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Sob Sty 13, 2018 12:11 am

24.02.336 AC


Podczas gdy Eyron załatwiał jakieś sprawy w miejscu spotkań ówczesnych panów miasta, Etain powoli wybierała się do rezydencji, która podobno była taką która najlepiej wygląda. Zeszła ze statku wraz z dwudziestką piratów i dwudziestką niewolników. Po dotarciu do celu, weszła na posesję. Pałacyk bardzo przypadł jej do gustu, a kto wie może czekały w nim jakieś ukryte skarby. Od razu zagoniła niewolników do przeszukania ruin, a doglądać ich mieli strażnicy w postaci piratów. Po tym zadaniu, zostało im przydzielone kolejne. Mieli rozpocząć odbudowę tego miejsca -w najbardziej możliwy sposób, na aktualne zasoby, a wkrótce do pomocy im, przyszło kolejnych stu niewolników, w obstawie trzydziestu ludzi. Praca miała wrzeć!


Ostatnio zmieniony przez Karmazynowy Trafalgar dnia Sob Sty 20, 2018 8:43 pm, w całości zmieniany 1 raz (Reason for editing : data)
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 13, 2018 12:39 pm

Niestety Eyron nakazał już przeszukać miasto i niczego nie odnaleziono poza skarbcem w pałacu władców. Etain również musiała obejść się smakiem, rezydencja była pusta. Co do prac, to wśród jej niewolników znajdowali się cieśle, a nawet inżynier, dzięki czemu możliwe były roboty związane z obróbką drewna i wykorzystania jego elementów, a także renowacja tryskającej wodą fontanny na podwórzu. Niestety wśród niewolników brakowało kowala, który do kompletnej odbudowy pałacu był niezbędny. Można było porwać jakiegoś, zatrudnić lub rozejrzeć się czy inni kapitanowie nie mają takowego w swojej kolekcji. Drugim problemem był brak narzędzi oraz innych poza pozyskiwanym drewnem materiałów na odbudowę. Należało szybko złupić naprawdę odpowiedni statek lub wysłać kogoś na handel do pobliskich portów. Ludzie Trafalgar przygotowali jej raport z planowanego przebiegu budowy. Oczywiście o ile narzędzia i materiały będą dostarczone na czas.




Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1307
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Nie Sty 21, 2018 2:23 pm

8 marca 336 AC


Etain naturalnie nie widziała żadnego problemu z tym, że chciały poszukać sobie lokum. Jeśli chciały, przydzieliła im swoje sługi, które już wcześniej szukały jakiejś rezydencji dla niej. Od razu po znalezieniu, mogli je też zaprowadzić przecież do Rezydencji Pesidonvertino.
Od ostatniej wizyty w pałacyku, trochę się zmieniło. Front muru został naprawiony i wyglądał schludnie, a przed wyprostowaną i schludną metalową bramą, stała dwójka piratów. Po wejściu za ogrodzenie można było zauważyć gdzie nie gdzie, kilku niewolników którzy znali się na ogrodnictwie i upiększali otoczenie tego miejsca. Choć jeszcze cały dom nie był ukończony, to przykryty dachem i wyłożony marmurową lub drewniana podłogą, był już salon i pokój w którym Etain mieszkała. W samym salonie, było już naprawdę pięknie. Gdzie nie gdzie pojawiały się doniczkowe rośliny, pochodzące Essos lub Westeros, które Trafalgar kazała przesadzić. Na środku stał wielki dębowy stół z ośmioma krzesłami średniej jakości, ale na tę chwilę nie mogła na zbyt wiele sobie pozwolić. W drugiej części pokoju, pomiędzy małym stolikiem który był przeznaczony na napoje i poczęstunek, stały cztery leżanki, w klasycznym stylu Tyrosh.
Etain weszła do swojego pałacyku i oczekiwała na resztę pań, chciała z nimi trochę porozmawiać. Gdy tylko pierwsza z nich przekroczyła próg rezydencji, kazała zarządzić przerwę niewolnikom odbudowującym resztę rezydencji. Nie chciała żeby jakiś hałas jej przeszkadzał. Przywitała ją i poczęstowała świeżymi owocami i winem, a gdy przyszła już reszta, przywitała się i poczęstowała je, a potem położyła się bokiem na jednej z leżanek i się uśmiechnęła, przyglądając im z ciekawością, lub innymi uczuciami.
- A więc drogie panie, jak wam się podoba na Gogossos? Urocze miejsce, prawda? - powiedziała i się zawadiacko uśmiechnęła.
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 22, 2018 7:39 pm

Pierwsza zjawiła się dziewczyna z Yi Ti, której niewolnicy nieśli bagaże tuż za nią, a ona sama podkarmiała swoje małpki suszonymi owocami. Wydawała się być zafascynowana nowym miejscem i podekscytowana faktem, że w końcu Eyron zdecydował się na odbudowę siedziby z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli Etain była rozmowna w czasie oczekiwania na pozostałe kobiety, to została zasypana falą pomysłów na urządzenie oraz wystrój pałacyku rozmówczyni, a także na to co mogłoby powstać w mieście. Kolejne zjawiły się - razem - dziewczęta z Tyrosh i Lorath, których rzeczy niewolnicy przynieśli już wcześniej. Jak się okazało znalazły dwie rezydencje obok siebie, które nie były jeszcze rozpadającymi się doszczętnie gruzami. Ostatnia zjawiła się kobieta z Reach - najpewniej najstarsza z obecnych - i tu pojawił się problem. Cztery leżanki, pięć pań... Dobrze, że Eyron zabrał żonę z Ghis ze sobą. Pani od notatnika nie zraziła się jednak, a pstryknęła palcami i wskazała swemu niewolnikowi podłogę, siadając na nim, gdy ten zszedł na czworaka. Po zajęciu miejsca uniosła kielich z winem i upiła mały łyk, sprawdzając z czym ma do czynienia, zupełnie jakby nic się nie stało.
- Bardziej jak, zupełnie zrujnowane - powiedziała Tyroshyjka. - I te okropne muchy... - mruknęła, odgarniając z czoła kosmyk czerwonych włosów.  - Część tych ruin chyba trzeba by jeszcze raz przepalić, bo wciąż się tu lęgną. - stwierdziła, a pod nosem dodała jeszcze.  - Może przy okazji spłonąłby jakiś niewierny ku uciesze Pana Światła...
- Muchy na pewno znikną gdy miasto i ludzie wgryzą się w ziemię - stwierdziła piękność z Yi Ti. - No... a przynajmniej nie będzie ich tyle...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1307
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Wto Sty 23, 2018 12:49 am

Z uwagą słuchała swojej nowej koleżanki i przytakiwała na prawie każdy jej pomysł, miała bardzo dobre projekty. Tylko czasami się nie mogła z nią zgodzić, jedynie w kwestii kolorów, ale z tym zawsze bywały problemy. Kolejne były dwie dziewczyny, które najwyraźniej od tamtej pory w ogóle się nie rozłączyły. Ostatnia przyszła kobieta z Reach, paskudna jak noc. To specjalnie z tej okazji, Etain kazała odnieść dwie leżanki na statek, tak żeby pozostały luki. Chciała się trochę pobawić tymi dziewczętami.
Po usłyszanej odpowiedzi, uśmiechnęła się do czerwonowłosej. Najwyraźniej też lubiła ogień, wyglądało na to że mogłyby kiedyś porozmawiać na jakieś wspólne tematy, o ile ta Lorathijka zamierzała odejść choć na kilka metrów.
- Nadlatują z lasów. - oznajmiła. - Może to niezbyt wyrafinowany sposób, ale jeśli będziecie nosić na swej szyi naszyjnik z czosnku to zaradzi temu problemowi. - uśmiechnęła się drwiąco. - Jest też bardzie elegancki sposób. W lesie znajduje się pewien czerwony kwiat, poluje na te muchy, woń wydzielana przez jego soki od razu alarmuje te paskudy. - skłamała, nie znała się przecież na botanice. Ciekawiło ja tylko, czy teraz te bardziej próżne kobiety, wyślą swych niewolników w poszukiwaniu tajemniczej rośliny, która potencjalnie może być nawet trucizną.
- Znaleźliście już sobie jakieś rezydencje? - zapytała i poprawiła się na leżance, otaczając wzrokiem cały salon. Po uzyskanej odpowiedzi, powiedziała jeszcze jedno. - Może opowiecie mi coś o sobie? Powinnyśmy się lepiej poznać.
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 27, 2018 3:04 pm

- Taki naszyjnik jak twój? - zapytała Tyroshyjka, patrząc na pozbawioną czosnku szyję Etain. - Wybacz, ale to nie działa. Podobnie jakieś dziwne rośliny rosnące w tej dżungli, jedyne co w miarę je odstrasza to dym. Przez ten pożar jaki Eyron tu wywołał i tak jest ich zdecydowanie mniej niż mogłoby być.
- Muchy są irytujące, ale dżungla jest zabójcza - stwierdziła Yitijka. - Na wyspach nie ma przynajmniej Cętkowanych Ludzi i wielu innych niebezpieczeństw jakie można znaleźć na kontynencie, chociaż wciąż pozostają groźnym miejscem.
O tym, że dziewczyna od małpek znalazła sobie rezydencję Trafalgar już wiedziała. Teraz okazało się również, że kobieta z Reach upatrzyła sobie posiadłość, a papużki nierozłączki znalazły sobie pałacyki obok siebie.
- Ty powinnaś chyba zacząć - stwierdziła czerwonowłosa miłośniczka ognia. - Jesteś w końcu... Hmm... Nowa.
Tymczasem na twarzy Westerosyjki malowało się już niewielkie znudzenie i może coś na kształt zniecierpliwienia. Najwyraźniej kobieta wolała przeczesywać ulice ruin ze swoim notatnikiem niż uczestniczyć w spotkaniach i ploteczkach dziewcząt.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1307
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Pon Sty 29, 2018 6:58 pm

- Nie.. - powiedziała nonszalancko Etain. - Ten jest po prostu magiczny. - dodała z zadziornym uśmiechem. Najwyraźniej jej mały fortel się nie powiódł, a szkoda, chciała zobaczyć jak dziewczyny noszą na swych szyjach czosnek albo jakiś trujący kwiat we włosach. Gdy Tyroshijka oznajmiła że to Trafalgar powinna zacząć swoją opowieść, ta się wyprostowała na leżance i spojrzała w sufit. Uśmiechnęła się do czystej bieli na sklepieniu i znowu się odwróciła do dziewcząt.
- Zgoda. A więc, nazywam się Etain. Pochodzę z Lorath, tak jak pewnie zauważyłaś. - zwróciła się do rodaczki. - Z Eyronem jestem od połowy stycznia. Wtedy też wysłał mnie żebym spopieliła Miasto Cieni.. - powiedziała, a potem dodała ciszej. - Dla Pana. - uśmiechnęła się miło. - A wcześniej robiłam to co Eyron tylko w mniejszej skali. Rabowałam, zabijałam, paliłam i gwałciłam pięknych mężczyzn. - dodała na koniec i się lekko roześmiała, zasłaniając swoje usta. - Pewnie jesteście spragnione. Roberto! - krzyknęła, a po chwili do salonu wszedł schludnie ubrany niewolnik który od razu zaczął rozdawać kielichy paniom, a potem nalewać do nich wina. Trafalgar naturalnie się napiła, reszta dziewczyn nie musiała się niczego obawiać.
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Sro Mar 21, 2018 8:17 pm

03 maja 336 AC



Na specjalny rozkaz Etain, lektyka miała podróżować wolniej, z jednej strony nie mogła się doczekać efektu końcowego jej rezydencji, ale z drugiej strony chciała zbudować sobie napięcie. Gdy w końcu dotarła pod mur posiadłości, zawahała się przed wejściem, w końcu jednak przekroczyła granicę i znalazła się w pięknym miejscu, które niewątpliwie kontrastowało z resztą zdewastowanego miasta. Na twarzy dziewczyny wymalował się uśmiech spełnienia, pierwszy raz od dawna jej kamraci mogli zobaczyć tak szczery uśmiech prawdziwej radości. Ogród w którym się znalazła był wręcz cudowny. Postąpiła jeden krok i stanęła na wysadzanej białymi kamiennymi płytami ścieżce, która ciągnęła się od bramy do głównych drzwi i do dalszej części ogrodu. Naturalnie wybrała tę drugą trasę, tyle że postanowiła zwiedzić te niezwykłe miejsce o własnych siłach. Niewolników i strażników odesłała tak żeby jej nie przeszkadzali.
Etain rozejrzała się po swym ogrodzie, obok młodych sadzonek drzew rozpościerały się różne kwiaty, których nigdy nie widziała. Ich paleta barw była tak bogata, że można by pomyśleć że jest to sen. Było to jednak prawdziwe, Pesidonvertino podeszła do kwiatów i chciała ich dotknąć, ale zawahała się, nie wiedziała czy nie są trujące. Wolała nie ryzykować, za to po prostu uśmiechnęła się do siebie i poszła dalej. Jej podróż skończyła się przy fontannie na której usiadła, spojrzała na nieruchomą taflę wody i spojrzała na swoje odbicie. Była taka piękna. Pomyślała jeszcze trochę nad swoim losem i usiadła na bujanej ławce, w dalszej części jej bajecznej krainy. Kazała przynieść sobie dzienniki pokładowe dwóch statków które ostatnio złupiła i przyprowadzić jakiegoś niewolnika który potrafił czytać i mówić w bękarcim dialekcie Valyriańskiego, chciała posłuchać tego co było napisane w tych księgach.
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Mar 29, 2018 11:54 am

Co do samego ogrodu, to na pewno nie wyglądał tak, jak sobie to wymarzyła pani Et, bo takie rzeczy pochłaniają naprawdę mnóstwo czasu. Natomiast co do dzienników...
Pierwszy z nich był oprawiony w byczą skórę, a sam w środku zawierał mnóstwo znaczków, lecz gdy przyjrzeć się im bliżej, dziewczyna mogła zauważyć, że to liczby, a obok nich są wypisywane towary, które na samym dole strony były oddzielną kreską i sumowane. Przykładowo w Grudniu właściciel statku przewoził mnóstwo papug do Lys, gdzie tam miały wejść pod nóż mistrza kuchni, który miał przygotować "Papuzie Języczki w Sosie Słodko-kwaśnym" dla swego pana. Samą liczbę papug mogła zliczyć na trzy setki. Z tych mniej ciekawych, to mogła dostrzec, że handlował on głównie materiałami zwierzęcymi, jak i samą egzotyczną zwierzyną, która miała być rozrywką na różnych bankietach. Prowadził on również szkołę treserów w Bravoos. Ot jednej stronie cena futer, na drugiej skóry, na trzeciej przeróżne kły...i tak na zmianę.
Natomiast nasza druga lektura nie była księgą rachunkową, a dziennikiem. Dowiedziała się, że takowy dziennik należy do pana Ballys Brenios'a. Urodził on się w 10 Grudnia 300 AC w Bravoos, gdzie tam hucznie opisał swoje młode lata spędzone w rodzinnym mieście jako syn rodziny kupieckiej. Gdy miał lat piętnaście, nawiedziły go duchy, które rzekły mu, że jest wybrańcem samego Ashennals. Wcześniej zostało w zapiskach wspomniane, że niezwykle często zażywał środków odurzających, a dokonało się to przez jego rówieśników, którzy także bardzo chętnie wchodzili w lekki stan narkotykowy. Opisane jest, jak Ballys przyjął na poważnie wizje duchów, więc ruszył szukać odpowiedzi na ten temat u podróżnego czarodzieja będącym w tym czasie w Bravoos. Został on jeszcze bardziej odurzony przez dziwaczne specyfiki, gdzie tam doznał "wizji swego bóstwa". Takowy bóg został opisany jako pan przyjemności, rozpusty i zgnilizny moralnej. Sam jego znak przypominał głowę byka przyozdobioną ciernistą koroną oraz otoczona czymś w stylu...kwadratu. Począł on planować kult tego bóstwa, a w zapiskach zostali wymienieni jego członkowie, jak i zaufane osoby Branios'a. Były nimi: Salliphos Maren z Lys, Brachello Aenoyor z Lys, Dorala Naeros z Lys, Trianneah Ahri z Bravoos, Jaeror Ennahran z Bravoos *Rozmyte dziewięcioro imion* oraz Sir Zograd z Końca Burzy.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 135
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Karmazynowy Trafalgar on Czw Mar 29, 2018 1:44 pm

Aspiracje Etain do pogłębiania swoich kontaktów handlowych, sprawiły że bardziej zainteresowała się pierwszym dziennikiem już w pierwszych słowach przeczytanych przez niewolnika. Prędko zawołała kolejnego z nich i kazała nałapać tyle papug ile mogli, do czasu jej wypłynięcia. Według tego dziennika mogła je sprzedać na jakiś afrodyzjak w Lys, dzięki czemu na pewno miała szansę zarobić.
Drugi dziennik z kolei był nudny jak dogasające płomienie jakiejś wioski, jak gasnące okrzyki palących się ludzi lub po prostu poddanie statku bez walki. Gdy tylko niewolnik skończył czytać ten dziennik, kazała go wrzucić do jednej z jej skrzyń, może kiedyś bardziej zainteresuje się tematem lecz nie dziś.
Etain wstała z huśtawki i powolnym krokiem przeszła przez część ogrodu i stanęła pod drzwiami swojej rezydencji, delikatnie otworzyła drzwi i uderzył ją chłód, który przyjemnie orzeźwiał jej ciało w porównaniu z tym co było na zewnątrz. Zaszła do pokoju, który według planów miał stanowić jej biuro i po dotarciu tam, zasiadła za niskiej klasy biurkiem. Zaiste musiała zrabować jakieś przyzwoite meble. Jednego z piratów przybocznych poprosiła o sprowadzenie dla niej listy nowych rekrutów, a gdy wrócił miał ją przeczytać. Brak tej umiejętności wciąż ją trochę bolał i nie zamierzała pozostawić tego samemu sobie. Gdy tylko dowiedziała się jak wielu nowych rekrutów posiada, rozkazała przeprowadzić na nich szkolenia, mieli stać się chlubą Gogossos i kolebką jej dopiero co powstającej armady. Pięćdziesięciu z nich miało zostać przeszkolonych na strzelców, reszta na piechotę, a dodatkowo każdy miał odebrać kurs z obsługi maszyn na jej okrętach. Ten ostatni rozkaz przypomniał jej że jeśli miała jeszcze jakieś pieniądze, to mogła postawić kilka skorpionów lub balisty na statki kupieckie które ostatnio zdobyła i zamienić je na okręty wojenne.
avatar
Karmazynowy Trafalgar

Liczba postów : 88
Data dołączenia : 22/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 01, 2018 10:39 pm

Pierwsze dni Maja



Słodkawa, lekka woń kadzideł, ogień trzaskający w kominku za plecami. Etain, zawinięta w bajońsko drogie materiały znajdowała chwilę wypoczynku na leżance usytuowanej w atrium stworzonym na planie dziesięcioboku. Każdą ze ścian przyozdabiał arras przedstawiający jedno z Miast. Niczym niezmącony spokój pomagał w osiągnięciu równowagi ducha i sprzyjał przemyśleniom. Chwilowo tylko na nie dziewczę mogło sobie pozwolić. W pewnej chwili jej uszu dobiegł szelest rozsuwanych drzwi i klapnięcie o podłogę. Zmuszając się do zmiany pozycji, Grimtongue spostrzegła niewolnika pełniącego rekordowo długą posługę w jej sanktuarium. To już chyba czwarty tydzień. Śniady brunet nie odrywał czoła od podłogi, będąc na klęczkach, nim nie uzyskał stanowczego przyzwolenia. Wtedy dopiero - wciąż z czołem przy ziemi - oznajmił, jakoby dotarła wiadomość o rychłym powrocie Imperatora. Oczekiwano Czarnej Kaczki jeszcze przed świtem.

Wiele godzin dziewczę spełniło wychylając się przez misternie zdobiony balkon i wpatrując ku morzu. Gładzenie zaokrąglonego już widocznie podbrzusza dodawało jej niewyjaśnionej otuchy. Mogąc spostrzec w oddali banderę okrętu flagowego, nachyliła się i objęła nienarodzonego potomka, oznajmiając mu czułym szeptem - Tatuś wraca.

Leżąc w swej lektyce, Etain swobodnie przyglądała się cumowaniu nieprzeliczonej floty. Bodaj przychylne spojrzenie nienazwanych sił mogło jedynie uwarunkować ten bieg wydarzeń. Tak oto Imperator zstępował wraz z całym majestatem po trapie ku rozentuzjazmowanemu tłumowi wciąż zachowującym karny szereg. Pełna dominacja nad Westeros? Toż tu już trzeci rok, ale cholerna Zatoka trzymała się aż do dziś. Nim choćby but Jego Świętości choćby musnął mola, rozpoczął się wyładunek zdobyczy. Piraci obrzucali się złotem, nie bacząc, że część wpada do wody. Rozdawano księgi i wytaczano beczułki wszelkich trunków. Ostatnie Zachodnie Mocarstwo padło! Można zaczynać ekspansję na wschód! Jakież niewysłowione i szczere szczęście objawiało się na twarzach przyszłych biesiadników! Widząc, jak On kroczy ku niej, Etain kątem oka spostrzegła, jak z niedalekiego statku - może trzy, cztery okręty dalej - zaczęto wynosić jakieś dzbany. W jednej sekundzie niosący je marynarz poślizgnął się na wypolerowanym do połysku pokładzie i ujechał kawałek, wypuszczając naczynie z rąk. Najpierw błysk. Potem huk. Katatonia barw rozpełzała się we wszelkich kierunkach, połykając w swą niezbadaną czeluść przepastne pokłady materii. Mrugnięcie oka trwało, nim bluzgająca żywym crescendo pożoga unicestwiła kilkanaście jednostek. Sunący w niezrównanym majestacie Imperator został obdarty z wszelkiej godności, gdy sam gorący podmuch oddzielił jego skórę od ciała, jak i całej zgrai ludzi, których kadłubki i rozbite członki pomknęły ku morskiej toni. Śmietanka Stolicy uświadczyła Zielonej Grozy w najpotworniejszej postaci. Ledwie pierwsze damy omdlały lub wydały strwożony, często niemy okrzyk, ćwierć floty dogorywało, przenosząc wysłanników bezdennego żołądka ku kolejnym drewnianym konstrukcjom. Niemożność reakcji. Uciekano, lecz nie sposób było uciec. Nikt nie zdołał się schować. Nie było mowy o przeciwstawieniu się. Przedwieczny Ogień raz uwolniony, zbierał swe żniwo. Kilka uderzeń serca i kwiat Imperium można było określić mianą zgliszczy. Rozochocone języki kataklizmu dokonywały abordażu ku dzielnicy portowej. Etain przyglądała się wszystkiemu z bezpiecznego jeszcze pałacu, nie będąc w stanie nawet zamrugać. Skręciły nią nieopisane konwulsje. Odtrąciwszy strwożone sługi poczuła dziwne ciepło pomiędzy udami. To nie był początek. To był koniec. Plany na następne dekady rozpękły się na miriady kawałków jak rzucony w skały drakkar podczas sztormu. Była już tylko nicość i głuche trzaski ognia zwiastujące nieprzejednany koniec miasta.


A potem Pesidonvertino zbudziła się, cała zlana potem.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1307
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rezydencja Etain

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach