Karczma "Wesoła Matylda"

Go down

Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Pią Sty 12, 2018 8:13 pm

Położona w pobliżu portu - acz w obrębie murów już - przyzwoita karczma, w której nie rozwadniają piwa i ceny mają znośne. W łóżkach też próżno szukać robactwa, a pod nogami gości nie biegają myszy czy szczury. Bywalcom pobyt często umilają również trele jakiegoś minstrela.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Pią Sty 12, 2018 8:46 pm

21 marca 336AC

Gerold trzymał swoich ludzi krótko kiedy było trzeba, a teraz czas taki nastał. Nakazał im wystawić warty na statkach i uregulował ile osób jednocześnie może je opuszczać, aby poza strażnikami zawsze była tam mała grupka. Chodzić po mieście również mieli raczej w grupkach, aby nie stać się łatwym celem napaści lub prowokacji, a gdyby ktoś się sprowokować dał, to zagroził od razu, że osobiście powiesi go za jaja.
Po handlu karzeł zaś udał się do karczmy, którą całkiem lubił i wraz ze swoim towarzyszem zajęli jeden stolik. Hill zamówił po dwa kufle ale na głowę oraz kawał porządnego pieczystego w ziołach z pajdą chleba i serem. Miał zamiar w końcu najeść się jak cywilizowany człowiek, bo żarciem na statku to można było sobie dupę podetrzeć. Później czeka go najpewniej dziewięć ciekawych dni w najlepszym z tutejszych burdeli. Rozkosze Krasnala czekały, a on nie miał zamiaru ich zawieść...
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Atlovart on Nie Sty 14, 2018 2:04 am

Robota znalazła się Atlovartowi, więc nie było co narzekać. W wolnym czasie obijał się, lecz nim bliżej było do ostatniego dnia marca, tym częściej starał się znajdować potencjalnych oponentów i ćwiczyć. Nauki i praktyki nigdy za wiele! Czasem jednak trzeba było się nieco odprężyć. Tak się składało, że 22 Marca złotnik, u którego najemnik się najął, nie miał zamiaru otwierać, bo organizował podajże urodziny swej córce. Dla mającego przerwę od etatu karczmarza był to idealny argument, by dzień wcześniej, to jest 21 Marca wybrać się na kufelek.. dwa.. albo dwadzieścia i trochę się odstresować. Może pozna jakąś panienkę? W tym celu warto było wziąć ze sobą Rosha.

Atlovart po zjedzeniu kolacji u siebie, ruszył ku jakiejś karczmie o dobrej renomie. Trafiło na Wesołą Matyldę. Wszedłszy do środka, zdjął kaptur z głowy i skierował się pewnym krokiem ku kontuarowi, wybijając rytm podkutymi butami. Pancerza bynajmniej na sobie nie miał, a największą bronią z ekwipunku, którą sobie zostawił był srogi nóż za pasem.
- Ciemne piwo. Albo.. w sumie zapłacę za dziesięć z góry. - rzekł, po czym odebrał pierwszą porcję i po uregulowaniu rachunku rozejrzał się po sali. Ano żadnej ponętnej białowłosej nie wypatrzył, a siąść gdzieś wypadało. Przy większości stolików było tylko jedno wolne miejsce, a przecież stał tu z Roshem. - Spróbujmy tam - rzucił i skierował się ku znalezisku.
Znalazł się bowiem spory stolik, przy którym siedział tylko jakiś facet i karzeł. Aż się prosiło o żart na temat wzrostu, choć Atlovart postanowił zostawić go Roshowi, a sam zagadnął:
- Obejdzie się bez burdy, jeśli dosiądziemy się z kolegą po starej, najemniczej znajomości? - brodą wymownie wskazał na pancerz i broń rozmówców. Jeśli nie, to pozostało podpierdolić jakieś dwa stołki i dostawić je na przykład do baru. W razie powodzenia, niepraktykujący karczmarz przedstawił się - Atlovart.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Sro Sty 17, 2018 3:15 pm

Byli z towarzyszem pod koniec pierwszego kufla, gdy jakichś dwóch miłych jegomościów - mówiąc grzecznie, bo z wyglądu to jakichś dwóch skurwionych najemników - zapytało czy może się do nich dosiąść. W karczmie tłok był, a miejsce naprzeciwko Hilla i jego kompana były wolne, więc karzeł nie widział przeciwwskazań. W końcu w życiu nie zajdzie się daleko, gdy będzie się chujem dla wszystkich wokół.
- Nie widzę problemu, przyjacielu - odparł, a kiedy tamci usiedli i przedstawili się odwazjemnił uprzejmość. - Gerold Hill, kapitan Wybrańców Krasnala, a ten tutaj to mój zastępca, ser Arnold.
Siedzący obok karła mężczyzna skinął głową przybyłym.
- W mieście pełno jest przeróżnych paniczyków, co zjechali na turniej - postanowił zagadać. - Ale jak słyszałem, Lancel pozwolił brać udział w zawodach każdemu. Czy to właśnie sprowadza tutaj kolegów po fachu? Dobrze by to było, bo tym wychuchanym lalusiom przyda się porządny wpierdol - zaśmiał się i dokończył pierwszy kufel dużym łykiem, po czym otarł piwsko z brody. - Nie mówiąc już o tym, że byłoby na kogo obstawiać pieniądze w zakładach.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Wto Sty 23, 2018 11:08 pm

Rosha nie trzeba było długo namawiać, aby wraz z Travoltą udał się do karczmy. Mimo wszystko dobrze wiedział o tym, że temu skurczybykowi nie dorówna w piciu, a jeśli by próbował skończyłby pod stołem, a tamten dopiero zacząłby się rozkręcać. Pozwolił kompanowi wybrać karczmę, zaś gdy ten dokonał wyboru wraz z nim poszedł zamówić piwo. Dla siebie wziął jedynie dwa oraz poprosił o posiłek bo kiszki powoli zaczynały grać marsza. Niestety cała karczma oblegana była przez rycerzy, wieśniaków czy innych, którzy przybyli zarobić trochę grosza. Całe szczęście wypatrzyli dwa wolne miejsca, dodatkowo przy stoliku z jego dawnym znajomym. Najemnik uśmiechnął się pod nosem idąc ku nim. Będąc bliżej powiedział:
- Gerold pierdolony Hill, wyrosłeś, heh. - parsknął śmiechem podając rękę krasnalowi. - Ja, to Rosh Ciekaw był czy on w ogóle go rozpozna, bowiem widzieli się kilka lat temu, kiedy to Kompania Róży współpracowała wraz z jego kompanią. Arnoldowi również podał dłoń, biorąc łyk piwa. Rosh dobrze wiedział, że ten mały człowieczek jest naprawdę groźny, ale poczucie humoru również posiadał. - Bicie panienek nazywanych przez ludzi siedmiu królestw "rycerzami" to moja specjalność. Mam nawet specjalny miecz dla nich. - Wtem dotknął rękojeści miecza schowanego w pochwie po lewej stronie pasa - Nazwałem go pizda.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Atlovart on Czw Sty 25, 2018 12:15 am

Gdy Atlovart usłyszał "Gerold pierdolony Hill, wyrosłeś", to najemnika zmroziło na myśl, że Rosh spotkał jakiegoś starego wroga i zaraz będzie trzeba spierdalać z Lannisportu, bo po karczmie rozleje się krew karła. Na szczęście ton głosu przyjaciela bynajmniej nie wskazywał morderczych zapędów, o sztandarowym "heh" nie wspominając. Atlovartowi zebrało się na "Już się znacie", ale ostatecznie oszczędził sobie stwierdzania oczywistych faktów i zabrał się za opróżnianie pierwszego kufelka. Na komentarz Rosha skinął głową, a potem przedstawił swoją wersję.
- Rozsmarowywanie po ziemi zielonych w którymś momencie staje się... monotonne, a starzy wiarusi zasłaniają się honorem, co by wpierdolu nie zebrać i nawet próby nie podejmują, a tu nagle pieniądze chcą dawać za oklepanie kilku pancernych, to żal byłoby nie zawitać.
Tym sposobem Atlovart wrócił wspomnieniami do rycerza, któremu ostatnio takowy wpierdol sprzedał za pół-darmo. Ech, Dorzecze. Syf, kiła i mogiła, a człowiek jednak tęskni. By zbyć rosnącą nostalgię, najemnik opróżnił napoczęty kufel i wskazał ku kelnerce, by doniosła następny. Kapitan najemników, to i pewnie miał co obstawiać. Normalnego dnia Atlovart może nawet próbowałby go namówić, by to na niego postawić, a potem podzielić się zyskiem, jednak wojowniczy karczmarz w dniu spokoju i wytchnienia wolał zająć się dotarciem do dna drugiego naczynia z zimnym, pienistym.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Czw Sty 25, 2018 4:23 pm

- Hehehe - zaśmiał się i ścisnął prawicę Rosha, ciekaw był z początku czy najmus go pozna lub przyzna do znajomości. - Rosh, kurwa, z Gulltown! - zawołał. - Osiem kufli piwa do nas! - krzyknął w stronę karczmarza, a gdy ten przyniósł mętny napój natychmiast mu zapłacił. W końcu Lannister zawsze spłaca swoje długi, a czym prędzej tym lepiej.
Karzeł rozsiadł się wygodniej i upił potężny łyk z kufla, po czym otarł usta słuchając mężczyzn. Na imię miecza Graftona parsknął śmiechem.
- Ja bym go tam nazwał "Kutas" - stwierdził. - Bo w sumie to chuj takim w dupę.
- Skoro Rosh jest na miejscu, to już pewien jestem, że obłowię się trochę w złoto na zakładach ze szlachciurami pewnymi swoich rycerzyków - oznajmił zadowolony, po czym spojrzał na Atlovarta. - Przyjaciel Graftona pewnie skurwysyństwem mu dorównuje, więc złota może być nawet więcej. Ale to się jeszcze zobaczy... Mów co tam działałeś przez ten czas od ostatniego widzenia. Ja z moimi chłopcami obiliśmy trochę mord w Essos, a ostatnio złupiliśmy Zielony Kamień w Ziemiach Burzy - powiedział. - Zamek zaatakowaliśmy z zaskoczenia, to łatwo padł. A jeszcze lord leżał w łożu praktycznie nieboszczyk, a syn, kurwa jedna, gdzieś się włóczy po kontynencie, to nie było komu bronić domu.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Sro Sty 31, 2018 9:31 pm

Gerold całe szczęście rozpoznał dawnego znajomego. Parsknął śmiechem słysząc jego powitanie, a w głębi cieszył się, że nareszcie znalazł się ktoś z podobnym poczuciem humoru i z zamiłowaniem do spuszczania tęgiego wpierdolu.
- W sumie też umie napierdalać paniczków po pyskach, ale czasem mam wrażenie, że jest przy tym za miły. - Mówiąc to skierował swój wzrok na Travolte, uśmiechnięty. Swoje słowa przepił dwoma potężnymi łykami piwa, kontynuując. - Skoro nie znalazłeś synka lorda w zamku, to może spotkasz go tutaj na turnieju. Pewnie jest kolejnym gówniarzem próbującym udowodnić jakim jest wspaniałym rycerzem, pełnym cnót i tak dalej. Jak ja ich kurwa nienawidzę. A co do mnie... Hmm widzieliśmy się chyba ładne pięć lat temu. Do niedawna jeszcze siedziałem w Essos, podobnie jak ty łamiąc karki za pieniądze, heh. Po powrocie tutaj trochę narozrabiałem w Dorzeczu rzecz jasna za uczciwą cenę i czym prędzej stamtąd spierdoliłem. - W sumie nie był pewien czy mówić o rozrabianiu w Dorzeczu, bo jeszcze postanowiłby ich złapać dla nagrody, a taka na pewno już jest, ale oboje trudnili się tym fachem od wielu lat więc przestał się tego obawiać. Zapewne za tym krasnalem też wystawiono nie jeden podobny list.
- Właśnie, ciekaw jestem co Lancel powie gdy cię zobaczy, heh. Pewnie nie ogarnie go radość. Właściwie, to ten stary dziad jeszcze żyje? - Znów wziął solidnego łyka piwa coś sobie przypominając - Może nawet ja spotkam swoją "ukochaną" rodzinę i znów będę mógł połamać brata.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Atlovart on Sro Sty 31, 2018 10:16 pm

Atlovart uśmiechnął się pod nosem, gdy usłyszał, że jest zbyt miły dla paniczyków. Może to i dobrze, że Rosh nie znał jego pełnej przeszłości? Taak, zdecydowanie.
Z Roshem jeździli już od Stycznia albo i wcześniej, więc Atlovart przymknął nieco jadaczkę, by dawni znajomo mogli sobie poopowiadać co, jak, kiedy i ile przy tym wybili zębów. Chwilowo gawędzili o klasycznych pierdołach, jednak karczmarz sam był nieco ciekaw jak sytuacja na dalekim Wschodzie. W zasadzie.. jeśli najemnik dobrze pamiętał, to krasnal był dowódcą tej samej chałastry, do której chciał się z Roshem wybrać już w Królewskiej Przystani. Jak Atlovart znał Los, to pewnie razem wdzieraliby się na mury Zielonego Kamienia, gdyby przekabacił wtedy Rosha. A tak, to przynajmniej odwiedził rodzinę, choć i tak pojawił się nieco zbyt późno. Dopił swój drugi kufel, a Gerold zamówił osiem. No cóż, kolejne osiem mógł postawić Atlovart z opłaconego już rachunku.
Jeśli nie zapowietrzył się na śmierć od modlitw, to pewnie siedzi sobie gdzieś w sepcie i jakoś trzyma - pomyślał najemnik, ale uznał myśl za zbyt głupią, by się nią dzielić.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Czw Lut 01, 2018 5:24 pm

Właściwie to Gerold nie pomyślał, że może spotkać na turnieju jakiegoś Estermonta. Rosh jednak miał rację, może przygodowy synalek tego starucha gdzieś tu się włóczy. Karsnal wątpił jednak by dzieciak wiedział kto zaatakował i spalił jego zameczek, o ile wie, że ktoś takowego ataku w ogóle dokonał.
- Jeżeli dzieciak by się znalazł i chciał sobie zażądać satysfakcji drąc się pod obozem lub statkami moich ludzi, to mielibyśmy cudny cel treningowy dla kuszników - stwierdził jedynie Hill i zarechotał rozbawiony, wyobrażając sobie jak rycerzyk zwiewa z bełtami wystającymi z dupy.
Jakiś list gończy z Dorzecza wysłano, jednak Gerold nie pamiętał by widział tam imię Rosha lub jego towarzysza. Cóż, była tam chyba wzmianka o bezimiennych banitach poza tymi wymienionymi z miana, zapewne Grafton był jednym z nich. Wydanie znajomych za złoto było jednak poniżej godności krasnala. Co innego, gdyby były to jakieś kurwie syny, których nie znał, ale na szczęście tak nie było w tej chwili.
- W Dorzeczu zaczęli się ponoć porządnie napierdalać - dopowiedział, popijając łyk piwa. - Frey, Blackwood, Bracken, nawet, kurwa, Baratheon. Wszyscy skoczyli sobie do gardeł jakby w tym zapomnianym przez bogów kurwidołku było coś cennego.
Na wspomnienie Lancela mały człowiek splunął do pustego już kufla. Pierdolony fanatyk religijny. Pewnie gwałci po nocach małych chłopców razem z septonami.
- Chuj jeszcze się trzyma - odpowiedział skrzywiony, jakby ktoś nasrał mu do piwa. - Coby nie psuć atmosfery dopóki ślub się nie zakończy i wkupić się na przyjęcie wysłałem mu kilku ludzi z winem z Essos na ucztę oraz kazałem trochę wylizać mu dupę. Metaforycznie, rzecz jasna, chociaż dosłownie pewnie podobałoby mu się nawet bardziej - poinformował i zwilżył gardło kolejnym łykiem mętnego trunku. - Mała księżniczka jest ułożona jak na Lwa przystało, więc to do niej przyjechałem na wesele z podarkiem, tego skurwiela jakoś przeboleję do czasu wyjazdu. A nuż mi się poszczęści i na własne oczy zobaczę jak dziad krztusi się ością i umiera.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Sob Lut 03, 2018 3:00 pm

Parsknął śmiechem słysząc o kusznikach. Sam z chęcią zobaczyłby takie widowisko. Przecież nie ma nic lepszego niż patrzenie jak zdycha rycerzyk szukający sławy. Kolejne informacje wzbudziły w Roshu jeszcze większe zainteresowanie. Ciekawiło go czy on wraz z swoimi kompanami przyczynił się do wydarzeń w Dorzeczu.
- Baratheonowie? A skąd oni się tam do kurwy nędzy wzięli? Jelonkom znudziło się napierdalanie dornijczyków lub kwiatuszków z Reach? A Ci, no wiesz... - przerwał na chwilę przypominając sobie nazwę rodu, aż w końcu wypalił - Rybki, to znaczy Tully. Nie biorą w tym udziału i spokojnie czekają? Wiesz, kiedyś przecież władali Dorzeczem. - Po skończeniu kufla wyciągnął swoją drewnianą fajkę, nabijając resztkami specyfiku przywiezionego z Essos. Zapamiętał sobie, że musi dokupić trochę tego cacka od kupców w Lannisporcie. Odpalił o świecę, po którą specjalnie sięgnął do stolika za sobą, nie pytając nawet o zdanie osób tam siedzących. Gdyby mieli coś przeciwko, mógłby zwyczajnie im wpierdolić.
- Heh, skoro już mowa o uczcie. Nie udałoby Ci się wkręcić tam jeszcze mnie w roli hmm... Ochroniarza? Dawno już na takiej nie byłem, ostatni raz około 11 lat temu, ale przecież Gulltown nie może się równać z Lwami. - powiedział wydmuchując dym z płuc, a dopiero później kontynuując przemowę - Jeszcze jedna sprawa. Co zamierzasz po turnieju? Bo tak się składa, że ja, mój towarzysz i jeszcze jeden człowiek, którego tutaj nie ma szukalibyśmy pracy. - Robota typowego najemnika, jeszcze w tak doborowym towarzystwie jak najbardziej odpowiadała Graftonowi.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Atlovart on Sob Lut 03, 2018 7:35 pm

- Można by nająć jakiegoś barda, co by napisał balladę o tym. "Jak wywołałem trzecią wojnę w Dorzeczu" pasowałoby idealnie. - rzucił pod nosem. Atlovart już dawno zastanawiał się, czy aby ich zlecenia nie były jawnymi prowokacjami, ale wydawało mu się, że dwa-trzy spalone miejsca to za mało na wojnę. Chociaż.. może było więcej takich grup, jak oni? Należało za to wypić. Księżniczka Alayne Lannister. W zasadzie, to Atlovart chyba nigdy jej nie widział i niezbyt wiele słyszał. Trzeba będzie wykorzystać okazję z grzbietu konia i rzucić okiem po trybunach. Rosh chciał wkręcić się jako ochroniarz. Skała na pewno nie cierpiała na brak Czerwonych Płaszczy, a czy pozwolą mu wejść jako ochroniarz Hilla, tego najemnik nie wiedział.
- Faktycznie, ciekawa sprawa. W Essos na pewno gdzieś huczy, a na miejscu jeśli Dorzecze stoi w ogniu i Jelenie reagują, to na resztę kontynentu nie będzie trzeba zbyt długo czekać.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Nie Lut 04, 2018 6:25 pm

- A bo wiesz - zaczął karzeł, popijając piwska. - Jeden z Baratheonów, brat ich króla bodajże, postanowił sobie wziąć za żonę Blackwoodównę do pochędożenia. No i siłą rzeczy jak się rzucili na Blackwooda, to posłał po spowinowaconych żeby mu pomogli - Gerold opróżnił kufel i sięgnął po kolejny. - A to nie słyszeliście, że stary Tully koronował się na króla? Tylko z koroną chyba nic nie robi, bo nie słyszałem żeby wtrącał się w to mordobicie. Przynajmniej na razie.
Gerolda mało obchodziło kto tam kogo napierdala i dlaczego. Ważniejsze było to kto wygrywa i kto jest potencjalnym klientem, w końcu zatrudnianie się u ludzi pogrążonych po szyję w gównie było kiepskim pomysłem. Tacy najpewniej mieli mało złota, a i wygrzebanie ich z trudnej sytuacji będzie kosztować wiele najemniczych żyć. A strata dobrego najemnika to wielka strata.
- Pewnie zajmiecie dobre miejsca, a tacy zapewne zostaną wpuszczeni na ucztę - powiedział. - Zawsze mój przyjaciel - karzeł skinął na siedzącego obok mężczyznę - może was pasować żeby lepszy efekt był. Kiedyś dostał rycerski pas od jakiegoś starego wiarusa i zgodnie z prawem może tworzyć kolejnych rycerzyków. Wędrowne skurwiele za to są inną sprawą niż te młode i wychuchane paniczyki, zwłaszcza jak mają trochę lat na karku. Nikt kto zajmuje się wojaczką nie dożywa starości bez powodu.
Hill pociągnął łyk z kufelka. Po turnieju, po turnieju... Hmm...
- Rozejrzymy się za robotą na bankiecie i trybunach - stwierdził lekko. - W Westeros chyba będzie teraz trochę grosza do zarobienia. Jeżeli nie, to pewnie wrócimy łamać karki w Essos - stwierdził, po czym nachylił się do kompanów i ciszej dodał. - A może i jakiś mały zamek po drodze padnie nasza ofiarą...
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Sro Lut 07, 2018 2:35 pm

Sprawa Dorzecza nawet go bawiła. Teraz cieszył się z faktu, że w odpowiednim momencie postanowili opuścić krainę rzek. Mimo wszystko jeśli naprawdę zabrałby się z krasnalem, to szanse, iż tam wróci drastycznie wzrastały, ale wtedy i tak wpadną tam z armią. Dobre bitwy były tym co Grafton lubił najbardziej. Łamanie karków, odcinanie kończyn, dookoła sama krew... Właśnie w takich momentach czuł, że jest sobą i robił to co lubi, czyli spuszczał wpierdol.
- Kolejny król? Kurwa, który to już? Przestałem nawet liczyć. Ogólnie nie zdziwiłbym się gdyby nagle zachód postanowił wkroczyć do Dorzecza, bo w końcu to idealna okazja kiedy wszyscy się napierdalają. Na dolinę raczej bym nie stawiał, tam wiecznie zajmują się góralami. - Wziął kolejnego bucha z drewnianej fajki, przysłuchując się wzmiance o tytule rycerskim. Chwilowo postanowił sobie darować przyjęcie tego "zaszczytu". Może naprawdę uda mu się zdobyć jakieś znaczące miejsce i wejść na ucztę. Już wyobrażał sobie całe hordy chętnych dam z różnych rodów.
- Dobra jebać ten tytuł, spróbuję przetrącić karki młokosom i dostać się na ten bankiet. Wracając, sądzę, że Travolta dobrze gada z resztą kontynentu. Jak będziesz już zabierał stąd swoich ludzi Hill, to daj mi znać, bo ja na pewno wypływam z wami. - Odłożył fajkę na bok biorąc kufel do ręki - A teraz możemy się kulturalnie zarżnąć w trupa. Za was przyjaciele! - Kiedy wypili dał jeszcze znak Travolcie, aby w razie czego odprowadził go do spania, bo on pewnie już niedługo skończy pod stołem, zaś At nawet dobrze nie zacznie pić.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Atlovart on Sro Lut 07, 2018 8:07 pm

- Ryba w koronie... świat schodzi na psy. Chociaż.. na tym zadupiu dało się łatwo dorobić odkąd pamiętam. W mniej lub bardziej moralny sposób. - ano zdarzyło się kilku łajdaków odesłać do Siedmiu w przyspieszonym terminie. Najemnik nieco zdziwił się ochotą Rosha na Piękny Najemniczy Rejs. Pewnie Atlovart też by się ucieszył na współpracę z Geroldem na dłuższą metę, gdyby nie interes w Przystani. Chociaż.. przydzielił plany przed wyjazdem jak należy. Jeśli jakiś głupi chuj nie postanowi spalić tego grajdołka, to powinni sobie poradzić. Cholerne wojny. Dorzecze w ogniu. Jelenie przekraczają granice, najemnicy pewnie już w drodze. Nie ma mowy, by inni siedzieli bezczynnie. Wypadałoby przenieść interes do najstabilniejszej krainy, czyli.. żadnej. Chociaż Lannisport nie wydawał się taki zły. Trzeba się będzie na spokojnie zastanowić; najlepiej z dobrym kupcem służącym pomocą.
- Jeśli znajdzie się jakiś ciekawy biorca, to pewnie i ja bym się skusił po turnieju. A i może Książę się z nami wybierze? W końcu sam bidulek chyba nie zostanie?
Gdy zaś Rosh wspomniał o zarżnięciu się w trupa, Atlovart skinął głową zatwierdzająco i aż usta mu się nieco rozdziawiły, gdy jakiś miły człowiek już biegł do nich z zamówieniem.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Gerold Hill on Czw Lut 08, 2018 10:03 pm

- Gdyby Zachód tam wparował i zajął kawałek tego cuchnącego rybim gównem kurwidołka to bym się nie zdziwił, kiedyś... Teraz za Lancela... Może i by to zrobił, ale tylko jeżeli syn, wnuk czy ktoś inny da mu porządnego kopa motywacyjnego w dupę - stwierdził Hill. - A Dolina... Wy tam w Gulltown to jeszcze macie ten w miarę oddalony od gór port i utrzymujecie kontakt ze światem jak normalni i cywilizowaniu ludzie. Ci tam na stokach to pewnie spędzają dni na pieprzeniu owiec i kóz, a czasami ganiają bandę dzikusów z patykami po kamieniach. Nie wiem w sumie co gorsze, głęboka Dolina czy Dorzecze.
Karzeł zaśmiał się znad kufla. Nie spodziewał się, że Rosh przyjmie tytuł rycerza, w końcu raczej niezbyt za nimi przepadał. Co do uczty, to pewnie zwycięzcy dostaną miejsce gdzieś przy stole, w końcu wypadałoby nagrodzić ich podobnym zaszczytem.
- Chętnie was poinformuję, przydadzą mi się twarde dranie, które wiedzą jak skutecznie się napierdalać - odpowiedział i popił mętnego trunku. - Do zawsze świetna motywacja dla reszty oddziału widzieć kogoś kto skutecznie farbuje grunt flakami nieprzyjaciół. Trzyma ich przed zerwaniem formacji... Hmph... Książę? - zapytał karzeł, spoglądając badawczo na Rosha. - Nie mów mi, kurwa, że porwaliście jakiegoś szlachciurę...
Gdy tylko sprawa się wyjaśniła, Gerold również wzniósł toast i domówił jeszcze po trzy kufle na głowę. Miał zamiar wypić swoją część do dna i ruszyć - mocno już podchmielony, acz wciąż na nogach - do Rozkoszy Krasnala, gdzie czekało już na niego wielkie, puchowe łoże i jego kochanka wraz z dwiema dorodnymi dziewczętami, które miała im wybrać na pierwsze dni pobytu.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 92
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Wesoła Matylda"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach