Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Go down

Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Sro Sty 10, 2018 11:10 pm

Obozowisko myśliwych znajdują się nieopodal głównej osady wolnych ludzi. Są tam proste domki, skonstruowane z drzewa. Można by rzec jednym zdaniem, iż utrzymane są w klasycznym stylu dla pozostałych obozowisk. Ich schronienia mają być proste ale funkcjonalne. Duża przestrzeń do przechowywania zdobyczy łowieckich, odpowiednie miejsca do przygotowywania mięs upolowanych ofiar i tym podobnie.
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Sro Sty 10, 2018 11:20 pm

13 lutego 336AC

Anya przybyła do obozowiska myśliwych. Niestety, ale tym razem nie udało jej się zdobyć pożywienia, czy skóry niezbędnej do wyprodukowania ciepłych okryć i elementów ubrań. Mogłoby się wydawać, iż z każdym kolejnym dniem było co raz mniej dzikich zwierząt w okolicznych lasach. Wynikało to bowiem z meldunków i obserwacji pozostałych myśliwych, z którymi do Anya starała się jak najlepiej współpracować. Nie zawsze owa sztuka wychodziła jej perfekcyjnie. Dlaczego? Otóż płeć męska nie mogła jakoś się do niej przekonać. Uważali bowiem, iż ta na dłuższą metę nie spisze się i przyniesie więcej strat aniżeli pożytku. Czy ich słowa odnajdą odniesienie? Niewątpliwie czas pokaże, która ze stron będzie górą.

Lekko zdenerwowana bezowocnymi łowami Anya weszła do przydzielonej jej chaty. Tam udała się do swojego ulubionego, wykonanego z drewna krzesła, na który to ostatecznie usiadła. Założyła nogę na nogę i zaczęła rozmyślać, nad następnym wypadem. Chciała, by kolejne łowy były bardziej owocne niż te, które najprawdopodobniej nie pozwolą jej zasnąć.
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 13, 2018 1:22 am

W którymś momencie rozległo się pukanie, a po chwili do chaty wszedł nie kto inny, jak Hang Siwobrody. Postawny, acz starszy już mężczyzna, obleczony w różnokolorowe skóry. Długa do piersi broda najbardziej uzmysławiała, że mężczyzna właściwie był już w sędziwym wieku, a wplecione w nią kościane i drewniane ozdoby dodawały mu mistycyzmu. Mówiło się w wiosce, że miał być wodzem już od paru lat, lecz postanowił odrzucić ten zaszczyt i wspierać rządzących swą wiedzą, której nikt nie śmiał kwestionować, choć znalazło się wielu, którzy rad Hanga nie przestrzegali, uważając go za dwulicowego cwaniaka, migającego się od obowiązków. Siwobrody oparł się plecami o ścianę i splótł palce na wysokości brzucha, zawadzając nimi nieco o wyeksponowaną rękojeść sztyletu.
- Przypadkiem zauważyłem, że nie wróciłaś dziś do obozu z wieloma więcej rzeczami, niż to, z czym go opuściłaś. Trzeba jednak powiedzieć, że pozostali łowczy nie wykazali się większą skutecznością.
Odepchnął się lekko od ściany i zaczął człapać to w jedną, to w drugą stronę.
- Jedni powiedzą, że się nie postaraliście. Inni, że Bogowie zesłali nam ten los, ale ja ci powiem, że to gówno prawda. Jakiś czas temu, gdy cie nie było, przybyło dwóch ludzi z pobliskiej osady. Obwieścili, że ich wódz - Tormar - obwołał się Królem za Murem i wzywa wszystkich, by się do niego przyłączyć lub wypierdalać. No i oczywiście ten złamas Wang - jak Hang zwykł się wypowiadać o panującym aktualnie w wiosce wodzu pod jego nieobecność - stwierdził, że my zostajemy niezależni. Wyobrażasz to sobie? Tam się pewnie teraz zbiera cała horda wodzów ze wszystkich wiosek, a ten pierdziel gada o niezależności. - Siwobrody aż sapnął i wsparł się dłonią o ścianę - Także.. no nie wiem. Ich tam są teraz dziesiątki albo i setki. Większość pewnie nie przybyła sama. No to taka chałastra musi mieć co żreć. To pewnie wybili wszystko co potrafi chodzić w całej okolicy i zapakowali do beczek, a my ganiamy po lesie za wiatrem.
Usiadł, wyjął bukłak i pociągnął solidny łyk, by po chwili mówić dalej.
- No więc ja widzę dwie opcje. Albo stawiamy życie całej wioski na szali, by zrobić jeden w chuuuj daleki wypad w poszukiwaniu zwierzyny i liczymy, że lata pracy tutaj nie poszły na marne albo idziemy do tamtych żeby się przyłączyć. Haczyk jest taki... że z tego co wiem, to szykuje się wojna i jeśli dołączymy do Wronobójcy, to szturm na Mur raczej okaże się nieunikniony..


Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Sob Sty 13, 2018 11:07 pm

W pewnym momencie rozległo się donośne pukanie, które swym brzmieniem przerwało dotychczas panującą cieszę. Anya bawiąca się nożem myśliwskim poderwała swoją głowę ku górze, w skutek czego jej oczy dostrzegły brodatego i zarazem starszego mężczyznę. Był to nie kto inny jak Hang Siwobrody, szanowana osoba w obozowisku myśliwych. Swoja wiedzą i meteorytyką niejednego przywódcę różnych klanów wolnych ludzi. Jego nadejście nie zwiastowało niczego dobrego. Zapewne sprawa wydawała się niecierpiąca zwłoki, lecz nasuwało się jedno pytanie. Dlaczego akurat Siwobrody przyszedł do Anyi? Przecież kobieta nie była zbytnio szanowana przez innych myśliwych, głównie przez swoją płeć. Ta ze spokojem wysłuchała wywodu swojego potencjalnego rozmówcy. Nie chciała mu przerywać głównie ze względu na szacunek, jakim go darzyła. Następnie, gdy ten zakończył postanowiła spokojnie i dokładnie odpowiedzieć na jego kwestie.
- Niestety, ale wszystkie grupy przybyły do obozowiska z pustymi rękoma. Pułapki pozostały nietknięte, zaś sprawdzone miejsca opustoszały. Wygląda to tak, jak gdyby ktoś albo coś pojmało całą leśną zwierzynę. Nic nie jesteśmy wstanie zrobić. - przerwała w tym momencie, aby zaczerpnąć oddechu. Wstała też ze swojego krzesła i wskazała na niego dłonią Hangowi, by ten usiadł, jeżeli tylko chce. Następnie kontynuowała.
- Nawet nie widziałam, że takie rzeczy dzieją się u nas. Myślałam, że wolni ludzie są wolni nie tylko z nazwy ale i również przez głównodowodzącego, którego od lat nie było. Teraz wszystko niewątpliwie się zmieni. Nasz lider Wang jest specyficznym facetem. Uważa się za nieomylnego lidera, lecz tak naprawdę dba o swoje dobre imię. Oczywiście, nie zamierzam knuć czy spiskować przeciwko niemu. W końcu nami dowodzi. To jednak wszystko wyjaśnia. Brak zwierzyny, opustoszałe tereny. To musi być prawda. - w tym momencie kobieta zacisnęła swoją dłoń na nożu, którym to cisnęła w drewnianą ścianę. Ostrze przedmiotu wbiło się dosyć głęboko, zaś jego rękojeść delikatnie wibrowała. Na twarzy Anyi można było dostrzec grymas niezadowolenia.
- Dlaczego zawsze musi być pod górę? Uważam, że jego klany nie jesteśmy gotowi na ruszenie na Mur. Za mało wiemy o tych przeklętych Wronach i ich technologiach, które posiadają. Jesteśmy zbyt indywidualni, by w oka mgnieniu cała gromada zaczęła bezbłędnie współpracować. Samozwańczy król powinien wpierw pojmać naszego wroga i wyciągnąć od niego niezbędne informacje. Następnie przygotować odpowiedni plan, a nie tak jak teraz bezmyślnie ruszyć na wojnę. Tam zginie wielu naszych braci i sióstr...
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 14, 2018 12:56 pm

- Stwierdzenie, że to prawda nie rozwiązuje problemu. Zapasów zostało na kilka dni. Jeśli zaczniemy racjonować połowy racji, to może i ponad tydzień, a w lasach nic. Do tego jeszcze dochodzi geografia. Południowcy może myślą, że jesteśmy na wymarciu, ale przecież idąc w którąkolwiek stronę dojdziem do innej wioski, to i tereny łowieckie są podzielone. Jak się wpierdolim do kogo innego, to płazem nam tego nie puszczą - przecież wszyscy są w tej samej sytuacji, a zwierzęta nie pojawią się same z siebie.
Siwobrody chętnie zajął miejsce siedzące. Sam krzesła nie miał, a to miła odmiana.
- A Wang? Jak myślisz, co kazał zrobić? Łazić po lesie i szukać dalej! Przecież to nie ma sensu, wszyscy to wiedzą, ale nikt nic nie mówi, bo się do niego przez lata przyzwyczaili. Gdyby Varamdun to widział...
Ostrze pomknęło ku ścianie, a Hang wstał i stanął przed dziewczyną. Był wyższy może o cal.
- Skup się lepiej na tym co tu i teraz, dziecko. Jak tak dalej pójdzie, to nikt z nas nawet nie dojdzie do Muru, choćby i chciał. Co do przeprawy na Południe - każdy o tym myśli częściej lub rzadziej. Ja sam mam nie jeden pomysł, a i Wronobójcy pewnie ich nie brakuje. Przecież nie zabiłby sam kilkudziesięciu osób w pojedynkach. Na pewno ma coś, by ich przekonać. No nic. Jeśli ty, dziedzictwo Varamduna nic nie uczynisz.. - pogładził Anyę po policzku i odwrócił się ku wyjściu - ... to już chyba nic nie da się zrobić.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Nie Sty 14, 2018 3:36 pm

Sytuacja wydawał się patowa. Niezależnie od dokonanego wyboru Anya oraz inni myśliwi znaleźliby się w trudnej sytuacji. Jeżeli dołączą do pospolitego ruszenia na Mur niewątpliwie będzie czekała ich śmierć. Natomiast jeśli zdecydują się zostać, to skończą im się zapasy i będą musieli ruszyć w nieznane dla siebie tereny, gdzie możne na nich czekać dosłownie wszystko. Głód, wrogość innych klanów czy po prostu mroźna pustka nie napawają naszej bohaterki optymizmem. Dodatkowo jej rozmówca wydawał się celowo stawiać ją w trudnej sytuacji. Tak, jak gdyby chciał by wykonała ten pierwszy najcięższy krok i podążyła nową życiową ścieżką ku nieznane. Niestety, ale w obecnej chwili nie była pewna, co winna uczynić. Zbyt dużo w jednej chwili się wydarzyło. Gdyby te wydarzenia rozbiłyby się w czasie, to z pewnością postąpiłaby słusznie. Nie pozostało jej nic innego jak pociągnąć rozmowę i zatrzymać chociaż na jeszcze chwilkę Siwobrodego.
- Zaczekaj jeszcze na chwilę. Niewątpliwie mógłbyś odpowiedzieć mi na parę pytań. W końcu bez zapowiedzi nawiedziłeś moje skromne progi i opowiedziałeś mi o tym wszystkim. Dlaczego akurat mnie? Przecież jestem tylko kobietą, którą to i tak większość mężczyzn gardzi i nie szanuje. - przerwała w tym miejscu w celu zaczerpnięcia powietrza. Pomimo silnego charakteru nadal jakoś dotykało ją to uprzedzenie innych myśliwych.
- Jesteś bardzo inteligentnym mężczyzną. Zapewne mógłbyś mi doradzić, co powinnam poczynić. Wierzę, że dzięki twojej mądrości postąpiłabym słusznie.  
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 15, 2018 12:34 am

Zatrzymał się i odwrócił do Anyi.
- Dlaczego akurat ciebie? Dziecko, tylko kobietą? Aż kobietą. Człowiekiem. Wolnym człowiekiem! Ale też kimś więcej. Schedą po Varamdunie. Jego dziedzictwem. Jedyną osobą, która może kontynuować to wielkie dzieło! Przecież ta ofiara nie mogła pójść na marne! Tu już nawet nie chodzi o oczyszczenie jego imienia, ale zapobiegnięcie planom takich pomiotów, jak Wang!
Podszedł i złapał ją za ramiona.
- Nie tak inteligentnym, jak Varamdun, a to nie we mnie, a w tobie widział potencjał i robił co mógł, by go wydobyć. Wszystko - dotknął palcem jej czoła - wszystko jest tutaj, ale musisz być tego pewna jak tego, że masz dwie ręce.
To mentora Anyi zawsze tytułowano Varamdunem. Wdowiec, który lata temu przygarnął dziewczynkę, by przekazać jej wszelkie swe tajemnice. Tajniki przetrwania, polowań, walki, ale i ideologii, z którą nikt nie chciał się zgodzić. Nie był wodzem, bo w wiosce kogoś takiego nie było. Wszyscy byli równi. Kilkanaście lat temu ogłosił, że wie jak wyprowadzić Wolnych Ludzi z tej sytuacji.. a niedługo później zniknął i nikt go więcej nie widział. Mówiono, że zaginął na polowaniu.. ale przecież od dawna nie uczęszczał na nie, bo tworzył narzędzia z kości i drewna. A przecież od lat wiosce przewodził Wang. Czyżby więc coś leżało na rzeczy?

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Pon Sty 15, 2018 9:23 pm

Na wspomnienie o Varamdunie kobiecie zrobiło się na serduszku ciepło. Wszystkie miłe dla niej wspomnienia natychmiastowo wyrysowały się w jej wyobraźni. W końcu dzięki niemu Anya jest tym kim jest. To on się nią zaopiekował, uczył jej niezbędnych rzeczy, kształtował mocny i niezależny charakter ale także dbał o to, by nie zboczyła z dobrej drogi. W tym oto momencie nasza bohaterka domyślała się co powinna zrobić. Nie dla siebie czy innych myśliwych, ale dla swojego mentora, którego traktowała jak prawdziwego ojca.
Wtem niespodziewanie poprawiła swoje włosy oraz leżące na niej umundurowanie przy pomocy zdecydowanych ruchów swych jak na kobietę mocnych dłoni. Jej aparycja ale także zachowanie zmieniło się diametralnie. Dzika wydawała się zdeterminowana i pewna siebie. Wyglądała tak, jak podczas polowań.
- Dziękuję za te miłe słowa. Teraz wiem, co powinnam uczynić. Mam do ciebie ogromną prośbę. Byłbyś wstanie zorganizować dla mnie spotkanie z Wangiem? Trzeba wyjść przed szereg i uchronić to, co budował wraz z tobą Varamdun.
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 15, 2018 11:38 pm

- Za szczere słowa. Tak. Najpewniej jutro z rana. Tylko uważaj na siebie - skurwiel lubi grać nieczysto, zwłaszcza, gdy go przycisnąć. - podszedł do ściany, by wyjąć nóż i włożyć go w dłonie Anyi - Oby ci się nie przydał, ale dobrze, że wiesz, jak go używać.
Gdy domówili konkrety, Hang pozdrowił Anyę i wyszedł, by dopiąć różnych spraw. Wieczorem przybył na krótki moment, by potwierdzić porę planowanego spotkania.

Następnego dnia, ranek


Miejsce spotkania ustalono na chatę Wanga, gdyż to Anya przychodziła do niego na rozmowę, a nie odwrotnie. Gdy dziewczyna odsłoniła ciężką, skórzaną kotarę i przestąpiła próg, zastała wewnątrz dwóch mężczyzn zagłębionych w rozmowie. Wang był już po czterdziestce, o czymś świadczyły szpakowate włosy i kurze łapki oraz opadnięte nieco policzki, choć sylwetce nie było nic do zarzucenia. Krzaczaste brwi skrywały ciemne oczy, zaś ubrany był klasycznie - w skóry i z nożem za pasem. W jego rozmówcy Anya rozpoznała kwatermistrza, magazyniera, czy może raczej Bliznę - łysola ze szramą idącą od lewego ucha przez policzek po środek wargi, który to zajmował się porządkowaniem, dbaniem i wydawaniem wszelkich szpargałów ze składu wioski. O obecnych czasach rozsądne dysponowanie zasobami wydawało się kluczowe, a jego częste raporty nieodzowne. Wang spostrzegłszy gościa, zwrócił się do łowczyni gardłowym głosem.
- Dobrze, że jesteś. Ustaliliśmy z Blizną, że weźmiesz ze sobą piątkę łowczych i ruszycie na głęboki rajd na zachód. Ledwo przędziemy z mięsem, więc dostaniecie na cztery dni drogi w jedną drogę, a potem musicie sobie radzić sami. To tyle, możesz iść i wybrać towarzyszy do woli.
Jego ton jasno przekazywał, że skończył rozmowę. Ponadto wrócił z Blizną do przekładania jakichś kamyczków, które chyba odpowiadały stanowi różnych zapasów. Wiele tego nie było.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Wto Sty 16, 2018 11:45 pm

Anya pochwyciła za wręczony przez Siwobrodego nóż myśliwski. Doskonale wiedziała, że użyje go tylko i wyłącznie wówczas, gdy będzie do tego po prostu zmuszona. Była również swojemu rozmówcy wdzięczna za pomoc, którą jej obiecał. Nie pozostało kobiecie nic innego, jak pożegnać Hanga i udać się na zbawienny odpoczynek. Miała nadzieję, że sny przyniosą jej duszy chwilowe ukojenie...

Następny dzień - ranek (14 lutego 336AC)

Anya pewnym krokiem udała się w stronę chaty Wanga, albowiem jego schronienie ustanowione miejscem spotkania. Była od samego początku zdeterminowana. Ubrała się w swoje charakterystyczne ubranie, za pasem miała nóż myśliwski, zaś na plecach zawieszone dwa miecze, zaś na jej twarzy można było dostrzec mocno pomalowany wzór. Kiedy dzika odsłoniła ciężką, skórzaną kotarę i przestąpiła próg, zastała wewnątrz dwóch mężczyzn, którzy byli tak pochłonięci rozmową, iż nawet jej nie spostrzegli. Dopiero po krótkiej chwili osobnik po czterdziestce oderwał się od rozmowy ze swoim kwatermistrzem. To, co powiedział Anyi była do przewidzenia. Jego ton był chłodny i dobitny. Wydawałoby się, że ten wydał jej polecenie i nie przewidywał jakichkolwiek dalszych pogawędek. Nasz bohaterka zapewne by tak normalnie postąpiła, lecz jej misja przyświecała jej inne przedsięwzięcia.
- Nie mogę wykonać Pana rozkazu. Wszystko wskazuje na to, że chcesz nas wysłać na śmierć. Sześć osób na daleki rajd w nieznane ze skromnym asortymentem żywieniowym. Doskonale wiesz Wang, że samozwańczy władca wszystkich dzikich zbiera klany w celu ruszenia na Mur. Zapewne jego myśliwi wytropili wszelaką zwierzynę, co wyjaśniałoby brak pożywienia w naszych terytoriach. Nawet gdyby tego nie uczynił, to jestem przekonana, iż inne klany, które nie dołączą do niego już upolowały zwierzynę i skutecznie je schowała przez nieproszonymi oczyma. - w tym momencie przerwała swoją wypowiedź, po czym poprawiła sprawnym ruchem swej prawej dłoni włosy, które w międzyczasie upadły jej na twarz.
[/b]- Nie pochwalam nowego króla wszystkich wolnych ludzi, lecz twoja wizja zaprzecza przesłaniu Varamduma, który to napełnił nas szlachetnością i jednością. Ty dbasz jedynie o swoje dobre imię i nie ważysz na to, co dzieje się z innymi myśliwymi. Może i nie akceptują mnie w stu procentach, lecz ja jestem im wierna i chcę dla nich jak najlepiej.[/b]
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 18, 2018 9:38 pm

- Chcę uratować przed śmiercią tych, którzy polować nie potrafią - wszedł jej w słowo bez pardonu - Dlatego wysyłam was poza nasze stałe tereny. Ty tego nie rozumiesz, ale ja tak i to dlatego ja tutaj planuję takie rzeczy!
Wang bynajmniej nie lubił, gdy wytykało mu się błędy. Do tego nie tłumił w sobie emocji, bo nie było mowy o czymś takim, jak wychowanie. Jak się komuś nie podobało, to mógł wypierdalać.
- Pierdolę tego króla! Wy trochę pocierpicie na mrozie, za to wszyscy przeżyją. Tak było na wiele lat zanim cię przygarnięto i tak będzie nadal. - mówiąc, dużo gestykulował - Varamdun był głupcem. Pewnie gotów byłby iść i upaść na kolana najpierw przed tym Tormanem, a potem przed Wronami, byle pozwolili mu ulepić jakąś chatkę bliżej Muru, plując tym samym na wszystko, co sobą reprezentujemy od niepamiętnych czasów!
Blizna w tym czasie dyskretnie popakował swoje szpargały i chyłkiem opuścił pomieszczenie. Nie interesowały go takie sprzeczki, a jego rozmowa z Wangiem raczej należała do zakończonych i miał kila rzeczy do zrobienia.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Czw Sty 18, 2018 11:34 pm

To, co do niej mówił Wang wzbudzało w niej co raz to większe pokłady pogardy i nienawiści. Nie potrafiła zrozumieć, jak ktoś taki może sprawować władzę nad myśliwymi. Niby planuje jakieś nowe wyprawy, lecz sam ani razu nie był poza obozowiskiem. Chce uratować ludzi, którzy nie potrafią polować? To ciekawe dlaczego ten powoli kieruje ich w objęcia głodu, a co za tym idzie i śmierci. Niewątpliwie jej rozmówca jest typowym gnojkiem, który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa. Była głupia, że tak długo ślepo wykonywała jego polecenia. Na całe szczęście Siwobrody otworzył jej oczy czy umysł.
- Skończ pieprzyć Wang. Co ty do cholery wygadujesz? Starasz się dbać o ludzi, którzy nie potrafią polować? Teraz, po tylu latach nagle się opamiętałeś, że należy racjonować żywienie. Nie zakładałeś, ze taka sytuacja jak teraz może kiedyś nastąpić? Zapewne nie, bo jako głowa myśliwych wszystkiego miałeś pod dostatkiem. - przerwała w tym miejscu, ponieważ Wang wspomniał o jej mentorze, a wręcz ojcu. To, co zakomunikował o Varamdun przyprawiło ją o dreszcze. On zdrajcą? Tym, który chciałby sprzedać ludzi dla własnego dobra? Wang najwyraźniej próbował przypisać swoje cechy innym. Nadeszła odpowiednia pora na to, aby mu to wytknąć.
- Jak śmiesz wygadywać takie rzeczy o Varamdunie. Jako jedyny starał się, aby to miejsce było lepsze. W każdym z nas można dostrzec jego wartości. Każdego traktował poważnie i dbał o wszystkich. był tym, kim ty nigdy nie zostaniesz. Gdyby nie jego tajemnicze zniknięcie, to jestem przekonana, iż żyłoby nam się zdecydowanie lepiej. Może masz coś w tym spólnego? W końcu to on miał sprawować nad nami pieczę, a nie ty. Nie pozwolę, aby przez twoją wybujałą dumę i chore ambicje zginęły niewinne istoty. Prowadzisz nas wszystkich na dno...
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 21, 2018 2:55 pm

- Będę wygadywał to, na co mam ochotę, bo nade mną są tylko Bogowie. Taak. Dbał. Jeśli nie wepchnąłby nad pod skrzydła Wron, to urządziłby tu nam rządy jakiegoś lorda z Południa, który przy pierwszej sposobności zebrałby nas w kupę i wyrżnął. Ja na to nie mam zamiaru pozwolić ani dziś, ani jutro, jakkolwiek by ono wyglądało.
Przesunął kilka kamyczków w inne pola i przejechał dłonią po szczecinie na policzku.
- I tak moje na wierzchu. Spieprzaj do zadań, albo znajdziemy ci jakąś karę za działanie na szkodę wioski. - szczeknął, nie marnując na Anyę spojrzenia. Pod nosem warknął coś brzmiącego na - Może mam, może nie mam. Smarkula jedna.. - widząc, że jeszcze nie wyszła, rzucił przez ramię jakimś bluzgiem, co by się wyniosła. Przecież wszystko było pod jak najlepszą kontrolą.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Nie Sty 21, 2018 7:43 pm

Anya z jeszcze większą dozą zażenowania słuchała tego, co miał jej do powiedzenia Wang. Mężczyzna musiał być mocno zaślepiony bądź głuchy, ponieważ w ogóle nie docierały do niego żadne argumenty, naszej bohaterki. Ta miała nadzieję, że w międzyczasie tej słownej batalii przybędzie Siwobrody, który w gruncie rzeczy zorganizował to spotkanie. Nie mniej jednak, nawet jego ewentualna absencja nie pokrzyżuje planów dzikiej i zarazem wolnej członki klanu myśliwych. W jej głowie kłębił się sposób zweryfikowania praworządności Wanga i jego bytu jako głowy łowców. Postanowiła niezwłocznie wytoczyć przeciwko niemu najostrzejsze działa, albowiem ten z każdą sekundą co raz bardziej ją spławiał. Co takiego czynił? Straszenie, groźby czy inne słowne ofensywy, które pojawiają się wtedy, gdy jeden z rozmówców nie ma merytorycznych argumentów. To tylko wskazywało na to, iż Wang tracił grunt pod nogami.
- Nie spławisz mnie tak szybko. Twoje groźby tylko pokazują, jak wątpliwym jesteś przywódcą myśliwych. Żądam zwołania rady najważniejszych członków klanu myśliwych. Na dopuszczalnej przez nasze zasady konklawie chcę poddać głosowaniu twoją władzę. Tak jak mówiłam, nie pozwolę stoczyć na samo dno najdoskonalszych wojowników i łowców, jakimi są tutaj moi bracia i siostry. Wiem, że musisz uszanować chęć zwołania takiego spotkania. Zawsze w naszych klanach dochodziło się w ten sposób do rozwiązania sporu. No chyba, że wybierasz walkę na śmierć i życie! Tak nie przesłyszałeś się. Jestem gotowa poświęcić całą swoją przyszłość dla myśliwych.
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 21, 2018 9:47 pm

- Taka jesteś pewna? Blizna! Blizna, chodź tu, kurwa! No! Idź, zbierz całą wioskę. Tak, teraz. Chuj mnie boli, że jest zimno! Przynajmniej będą szybciej myśleć.
- Wang, nie pieprz. Nie ma teraz czasu na takie rzeczy.
- Oczywiście, że jest czas. A jak nie ma, to uważaj, żebym ci go nie wyciągnął sam wiesz skąd. - ochrzanił podwładnego i zwrócił się do Anyi - Zadowolona, ptaszku? To leć mu pomóc - szybciej się dowiemy jak rada ci życie uprzykrzy za takie gadanie.
Nie bacząc na Anyę, zaczął się przebierać. Zazwyczaj ubrany w skóry, teraz przywdziewał średni pancerz. Nigdy w końcu nie wiadomo, jak skończą się negocjacje i czy jakiś głupi szczeniak nie będzie chciał skorzystać z okazji i zająć jego miejsca.

Półtorej godziny później

Zebranie rady? W zasadzie, to tak. Cała wioska ścisnęła się w koło, by wysłuchać po co ich niepokojono w tym ciężkim czasie. Najpierw wypowiadał się Wang ze względu na starszeństwo i szacunek w wiosce. Niestety jedyne co miał do zaoferowania, to złudna perspektywa liczenia na łut szczęścia. Anya zaś.. tutaj już stały mocne argumenty. Nie do końca było wiadomo cóż Tormar zadecyduje, lecz choćby wstępne przyłączenie się do niego wydawało się potęgować szanse na przetrwanie osady. Odbyło się więc głosowanie. Kilka osób o odmiennych poglądach dało sobie po mordach, ale ostateczny werdykt był jednoznaczny - choć niejednogłośny oczywiście. Póki wszyscy byli zebrani, pozostało wyznaczyć osoby pełniące poselstwo do Króla za Murem oraz zdecydować co z Wangiem. A i wytypowania nowego wodza wioski nie należało odwlekać. Anya miała swoje pięć minut posłuchu, więc mogła przynajmniej spróbować nakłonić zebranych do decyzji, które uważała za słuszne.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Nie Sty 21, 2018 10:51 pm

Anya dopięła swego. Wang ostatecznie uległ jej propozycji, albowiem człowiek o słabych nerwach został skutecznie sprowokowany i podpuszczony. Na twarzy kobiety zdało się dostrzec szeroki uśmiech. Jej oblicze pogodniało, bowiem wszystko było teraz w jej rękach oraz mądrości pozostałych myśliwych. Zadowolona skinęła głową w kierunku wkurzonego rozmówcy, po czym wyszła na zewnątrz chaty rozpowiadać o planowanej debacie czy też konklawie.

Po pewnym czasie tego samego dnia po południu...

Na samym środku obozowiska zebrali się wszyscy myśliwi wraz z rodzinami. Każdy wydawał się być zdezorientowany zaistniałą sytuacją. Pierw Wang zaznajomił ich z tematem nagłej debaty. Ci wydawali się być lekko zmieszani. Jedni kiwali głową ze zrozumieniem dotychczasowego władcy, inni zaś wyraźnie mieli po dziurki w nosie jego argumentów. Doszło w ten sposób do awantury, lecz na całe szczęście szybko została ona stłamszona w zarodku. Wtem nastał czas na wypowiedzenie się naszej bohaterki, która spokojnym krokiem przedostała się na sam środek, tak aby każdy mógł dobrze ją usłyszeć.
- Nazywam się Anya. Jestem wam bardzo wdzięczna za obecność. Jak już wiecie postanowiłam zwołać radę, ponieważ nasza sytuacja zmierza w bardzo złym kierunku. Nasze pola łowieckie opustoszały, zaś surowce są na wyczerpaniu. Każdy dzień przybliża nas do śmierci. Dodatkowo nasz Siwobrody otrzymał informację o tym, że samozwańczy Król jednoczy wszystkie klany, albowiem pragnie wyruszyć na Mur i odmienić nasz los. Nie jestem zbytnim zwolennikiem jego planu, lecz patrząc na naszą sytuację muszę przyznać, iż najlepiej byłoby dołączyć do niego na korzystnych dla nas warunkach. Pamiętacie nauki Varamduna. Ten zawsze wpajał nam, że musimy trzymać się razem i wspierać. Tego niestety nie kultywuje nasz przewodniczący Wang. Dlaczego? Otóż chciał wysłać sześciu myśliwych ze skromnymi racjami żywnościowymi na daleki zachód, gdzie nie wiadomo czy bylibyśmy wstanie cokolwiek upolować. W to wątpię, bo jeżeli Król za Muru zjednał sobie większość klanów to i tamte tereny musiały mu upolować zwierzynę na zapasy... - w tym momencie Anya przerwała swoją wypowiedź w celu zaczerpnięcia powietrza. Chłodne powietrze podrażniło jej rozpalone gardło. To jednak jej nie wybiło z rytmu.Wiedziała,że musi wyrzucić z serca wszystko, co jej na nim ciąży.
- Wiem, że nie wszyscy mi ufają. Jestem pewna, że duża grupa gardzi mną, albowiem kobiecie nie przystaje być myśliwym. Rozumiem to i szanuję wasze zdanie, lecz obiecałam Varamdumowi oraz samej sobie, że nie pozwolę by stała wam się krzywda. Jesteśmy jednym klanem, jedną rodziną, która by przetrwać musi być razem. Przysięgam na swoją krew, że was nie zawiodę. - w tym momencie Anya wyciągnęła swój nóż myśliwski, który to trzymała za skórzanym pasem. Następnie wysunęła swoją lewą rękę, zaś otwartą wcześniej dłoń uniosła wierzchem ku górze. Kolejnym etapem było lekkie przecięcie skóry, tak aby jej krew zaczęła się powoli dotyczyć po lekko opalonej od promieni słonecznych skórze.
- Dołączcie do mnie. Niech moja krew stanie się symbolem nowego przymierza.
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 23, 2018 6:54 pm

Hang obserwował wszystko z drugiego szeregu, z widocznym zadowoleniem. Gdy Anya naznaczyła dłoń cięciem, to on pierwszy powtórzył ten gest i wzniósł swą rękę w górę. Osoba za osobą, wszyscy zaczęli czynić to samo. Wobec przedstawionych zarzutów z tłumu ktoś krzyknął, by wypędzić Wanga, a reszta to podchwyciła, skandując "Ba-ni-cja, ba-ni-cja" albowiem dużo osób darzyło go sympatią na tyle, by nie skazywać go na śmierć, choć samotna podróż przez pustkowia może mieć podobny skutek. Siwobrody wyszedł przed szereg i zwrócił się do Anyi:
- Do Tormara trzeba wyruszyć jeszcze dzisiaj. Chcesz, bym ci towarzyszył w rozmowach? - może i stary, ale wciąż krępy Hang na pewno nie był z tych, którzy by padli w marszu. Do osady Króla były jakieś trzy dni drogi. Jeśli Anya nie miała kolejnych komunikatów, to mieszkańcy wioski rozeszli się do swoich zajęć, wciąż omawiając owe zdarzenie, a Blizna zaofiarował się, by zaznajomić dziewczynę z zasobami i możliwościami wioski. Wang zaś.. wpadł do swojej chaty, zgarnął swe rzeczy do wora i rzucając ostatnie spojrzenie na wioskę, splunął i odszedł na południe.


Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Anya on Sro Sty 24, 2018 9:55 pm

Wszystko potoczyło się tak, jak chciała Anya. Wang został wygnany za jego niewłaściwe, a wręcz haniebne rządy. Na całe szczęście odbyło się bez jego zabicia, co często kultywuje się przy zmianie przywódcy. Każdy zasługuje na drugą szansę. Ten taką otrzymał, a co z nią zrobi to zależy od niego samego. Może się zmienić na lepsze, labo nadal trwać w obłudzie. Czas pokaże jaką drogę wybrać.
Nie mniej jednak nasza bohaterka szybko zabrała się do roboty. Wysłuchała tego, co miał jej do powiedzenia i do pokazania Blizna. Ta następnie nakazała mu, aby ten przypilnował aby zapasy oraz wszelakie zasoby zostały powoli przygotowywane do transportu. Następnie oznajmiła myśliwym by ci nadal patrolowali okoliczne tereny i gdy nadarzy się okazja polowali. Zaś osoby, które nie były w stanie udawać się na łowy miały po prostu zbierać czysty śnieg, który w następstwie przemieniać w zdatną do picia wodę. Na samym końcu odezwała się do Siwobrodego.
- Byłabym zaszczycona gdybyś udał się ze mną do samozwańczego, króla lecz nie mogę Cię teraz wyciągnąć z wioski. Jesteś tutaj bardzo potrzebny. Chciałabym abyś przypilnował wszystkiego pod moją nieobecność. Szanuję Ci i ufam. - powiedziała spokojnym tonem, po czym uśmiechnęła się pod nosem. Następnie udała się do swojej chaty aby zabrać ciepłe futro, swoje miecze oraz lekki prowiant, który powinien jej starczy na drogę w jedną stronę.

z/t
W poście można odnaleźć wydane przez Anyę polecenia .
avatar
Anya

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Obozowisko myśliwych nieopodal głównej osady wolnych ludzi

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach