Dziedziniec

Go down

Dziedziniec

Pisanie  Markus Bracken on Sob Sty 06, 2018 5:58 pm

****
avatar
Markus Bracken

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 19/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Markus Bracken on Wto Sty 09, 2018 1:23 am

21 stycznia, wczesnym rankiem


Kurwa! Bynajmniej piękna. Sypał nimi od kilku dni, opasły dowódca zbrojnych, rozstawiając swoich ludzi od kąta do kąta. Przekleństwa i okrzyki mieszały się z symfonią tłuczonej stali, nieprzyzwoitych pieśni i śmiechów. W w okół zamku rozstawiono nieco ponad setkę namiotów, złotych płócien tworzących zapierający dech w piersiach widok. Pod bramami uklepano tymczasowe pracownie rzemieślnicze w których prace trwały nieustannie od rozpoczęcia mobilizacji. Młoty szły w ruch niezależnie od pory dnia. W specjalnych zagrodach pełniących obecnie funkcję obiektów treningowych, rycerze oraz doświadczeni zbrojni pokazywali rekrutom jak robić pożytek z broni i tym samym chronić się przed atakami wroga. W wiosce, która wyrosła w okolicach zamku, biesiadował kwiat tutejszego rycerstwa. Zdaje się, że trzeba było dowozić piwa i suszonych ryb, a kurwy nie nadążały liczyć monet. Kasztelan Kamiennego Żywopłotu biegał po dziedzińcu jak oszalały, rozdając służbie kopniaki w zad gdy któryś opóźniał się z robotą. Z pomocą Maestera udało mu się zgromadzić zapasy, które w każdej chwili mogły wyruszyć z armią. Trzeba je było jeszcze zapakować na drewniane wozy, których przygotowaniem zajęli się tutejsi rzemieślnicy. Ci mieli chyba najwięcej pracy ze wszystkich. Nie jeden miecz należało odnowić, nie jedną zbroję uklepać, nie wspominając już o maszynach i koniach. Ktoś dla żartu upił koniuszego, pozostawione bez opieki zwierzęta wymieszały się, co spowodowało jeszcze większy chaos. W całym tym zamieszaniu znalazł się Markus. Starając się opanować ten burdel i pod każdym względem, zastępując ludziom nieobecnego króla. Jego obecność dała się we znaki wszystkim. W pozytywnym znaczeniu. Rycerze byli zachwyceni, kiedy powitał ich wszystkim, co mógł zaoferować. Tyle samo uwagi poświęcał zbrojnym i rekrutom. Tym drugim chętnie przypominał czemu służy blok ale nikt nie miał mu za złe, kiedy otrzymywali od niego przysłowiowy wpierdol na ćwiczeniach. Wielu próbowało go powstrzymać, kiedy zakładał rękawice i dołączał do ciężko pracujących robotników, lecz próby powstrzymania go spełzły po niczym. Wieczorem zaś pilnował, aby nikt nie szedł spać o pustym żołądku. Ludzie go uwielbiali, a przede wszystkim szanowali. Nieraz zbeształ kogoś, nieraz wymusił na sobie udawaną grzeczność. Był dla innych autorytetem, choć w niektórych kręgach wciąż pozostawał tylko księciem, nie królem. Wiedział o tym doskonale.
- Przybyło więcej niż myślałem. Król wszystkich brać nie musi, a już będzie miał ze dwa tysiące mieczy. Zobacz, aż ich rwie żeby się ponapierdalać! Ha! - Łasica wskazał ręką na odzianych w kolczugi, chłopów okładających się pałkami. Mark stał z rękoma założonymi za plecami Obserwowali trening z tarasu wychodzącego na dziedziniec.
- Miejmy nadzieję, że ich zapał nie zgaśnie kiedy przyjdzie im ginąć za ich króla. Większość z nich nie brała nigdy udziału w bitwie. - Odpowiedział z dziwną obojętnością w głosie. Patrzył na to samo co jego druh, a jednak dostrzegał to z zupełnie innej perspektywy. Nie miał ochoty mu tego tłumaczyć. - Kiedy ojciec przybędzie to zadecyduje, kto wyruszy z nim, a kto pozostanie chronić nasze ziemie.
Łasica przeczesał ręką rude wąsy i odsłonił szelmowski uśmiech, gdy jeden z walczących przewrócił się od ciosu w łeb. - Ja tam idę za tobą.
Mark uśmiechnął się ponuro i odwrócił w stronę drzwi. - A więc chodź na dół. Pokażmy tym baranom jak się walczy.- Rzucił. Wiedział, że może ufać swojemu przybocznemu jak mało której osobie na tym zamku. Znali się bowiem od dzieciństwa i rozmawiali jak równy z równym, a przynajmniej tak mu się wydawało. Łasica bowiem znał swoje miejsce, szanował swego dowódcę. Swego przyszłego króla.
Była to pora po śniadaniu więc należało rozprostować kości. Po kilku rundach okładania się tępymi ostrzami, Mark ustąpił, a Łasica kontynuował tym razem z rekrutami. Po krótkiej naradzie z zarządcą, dziedzic wtopił się w tłum na dziedzińcu. Zastanawiał się, kiedy poinformują go o przybyciu króla.
avatar
Markus Bracken

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 19/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 04, 2018 12:30 pm

28 lutego 336AC - późna noc

Młody Blackwood - podobnie jak Frey i Bracken w jego rodzinnym zamku - postanowił wykurzyć obrońców ogniem i dymem. Kilkunastu jego ludzi zginęło od wystrzeliwanych z donżonu pocisków, ale było to przecież poświęcenie, na które od samego początku był gotów. Wkrótce wokół wieży płonął ogień, a z wiązek drewna buchał gęsty dym. Nie trzeba było długo czekać na reakcję obrońców, którzy niechętni do poddania się takiemu ścierwu jak Blackwood przypuścili ostatnią szarżę. Wojska starły się na dziedzińcu. Garstka pieszych z północy wraz z motłochem nie mogła równać się ze zbrojnymi Kamiennego Żywopłotu, jednak ich dowódca próbował zapanować nad tłumem i zorganizować go - co wychodziło mu dość dobrze - a przewaga liczebna koniec końców robiła swoje. Wkrótce zamek Brackenów padł...




Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 08, 2018 3:21 pm

03/03/336AC


Wielka radość zapanowała wśród ludzi Blackwoodów, oto bowiem nieoczekiwanie nadciągnęły dla nich posiłki. Spodziewano się wsparcia Końca Burzy, ale nikt nie liczył, że nastąpi ono tak szybko. W końcu kawał drogi przez nieprzyjazne terytoria wiódł z ziem Baratheonów do Raventree. Teraz jednak, niespodziewany, acz przyjęty z wielkim entuzjazmem, Jalar Baratheon prowadził na pomoc synowi swego dobrego brata znaczące siły. Obaj panowie dzisiejszego wieczora zasiąść mieli do stołu i omówić plany kolejnych posunięć. Młody Blackwood podejrzewał, że Raventree w tym czasie już padło, a może nawet ich wrogowie wiedzą o upadku Kamiennego Żywopłotu. Niepewny był również los Fairmarket. Z ich siłami natomiast trudno było siedzieć w jednym miejscu i czekać, gdy dwie wrogie siły hulały po ziemiach Blackwoodów, trzeba było działać. Pytanie brzmiało jednak "Jak?".

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Myle Blackwood on Sob Mar 03, 2018 1:05 pm

avatar
Myle Blackwood
Pająk + Zdobywca (Myle Blackwood)

Pająk + Zdobywca (Myle Blackwood)

Liczba postów : 86
Data dołączenia : 25/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Mar 03, 2018 2:40 pm



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Dziedziniec

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach