Karczma "Czarna Pochodnia"

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Go down

Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Atlovart on Sob Sty 06, 2018 12:07 am

First topic message reminder :

***

Dwupiętrowy budynek mieszczący się w jednej z średnio zamożnych dzielnic już z poziomu ulicy przyciąga uwagę swym balkonem na pierwszym piętrze i regularnie odmalowywanym szyldem przedstawiającym czarną, zapaloną pochodnię, a wszystko na białym tle. Przed wejściem do środka w oczy rzuca się tablica ogłoszeń zwykle w połowie zapełniona różnymi pergaminami.

Gdyby przekroczyć próg w późnych godzinach, wnętrze oświetlone byłoby kilkoma lampami, rzucającymi przyjemny i kojący blask. Meble i dekoracje trzymają się w kolorach bieli, czerni i czerwieni. Parter zagospodarowany jest następująco - przez całą prawą ścianę ciągnie się długie siedzisko w nią właśnie wkomponowane, a przed nim dwa długie stoły uzupełnione krzesłami z drugiej strony; w centrum zaś prym wiodą trzy średniej długości stoły z ławami po obu stronach i dwa mniejsze stoliczki z krzesłami, zaś wszelkie siedziska obite są czerwonym materiałem komponującym się z cegłami i ciemnym drewnem mebli. Naprzeciw wejścia znajduje się kontuar szeroki na jakieś dwanaście stóp, zaś za nim widnieją drzwiczki do kuchni połączonej z magazynem skąd unoszą się nęcące zapachy. Jeśli zaś od razu po wejściu skręcić w lewo, od razu trafia się na schody prowadzące na wyższe kondygnacje, zaś przestrzeń pod schodami jest zabudowana i znajduje się tam wygodne, choć zamykane często - i dość szczelnie - przejście do piwnicy. Na parterze, niejako w środku lewej ściany znajdują się drzwi prowadzące do stajni wyposażonej w osiem boksów, zaś w samym rogu karczmy znajduje się obowiązkowy kominek. Jest też gdzie ruszyć za potrzebą.
Piętro pierwsze to cztery dwuosobowe pokoje i dwa jednoosobowe. Każde wyposażone wedle wysokich standardów. Na piętrze drugim znajdują się dwa dwuosobowe pokoiki dla stałych gości, pokój właściciela oraz zajmująca resztę powierzchni sala wyposażona w balkon. Znajduje się tam kilka siedzisk, sporo dekoracji, w tym wazy z owocami na dwóch stoliczkach, kredens z alkoholami i dwa obrazy oraz - co chyba najważniejsze - wielkie łoże z baldachimem, zaś na suficie wymalowane jest ogromne czarne słońce na białym tle. 

W budynku pracuje zwykle pięć osób - barman, kuchcik oraz średni wiekiem chłopak odpowiedzialny za stajnie i pomagający czasem w kuchni oraz dwie młode i urodziwe panienki obsługujące gości. Ostatnia wymieniona trójka utrzymuje także pokoje w należytym porządku.
Serwowane tutaj trunki, czy jadło sięgają najwyższych standardów; dostępne są na zamówienie dania godne królewskiego stołu, za sprawą fachowego kuchcika. Wybór alkoholi w głównej mierze ogranicza się do ciemnego piwa, rumów i win wszelakich, łącznie z dornijskim, czy arborskim.


Miejsce to jest stworzone jako trzecie z kolei w sieci przybytków i można mówić o kilkuletniej tradycji prowadzenia biznesu przez obecnego właściciela. 

Nie trzeba objaśniać, że dyskrecja jest tu w pełni zachowywana. 
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down


Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arlan Connington on Sob Sie 25, 2018 8:22 pm

Mógł uczynić jej dzień wyjątkowym i sprawić, że sięgnęłaby po to wino. Problem w tym, że nie czuł się przy niej swobodnie. Nie chodzi tu o nieśmiałość, bynajmniej. Jakieś wewnętrzne uczucie kazało mu być ostrożnym co do owej niewiasty.
Na wspomnienie o Braavos wybuchł delikatnym śmiechem. Pozwolił jej dokończyć, bo tak wypadało. Nim wytłumaczył swoją radość, wzniósł toast.
- Rad jestem, że mnie ostrzegłaś. Piwa w Braavos pic nie będę. -Spojrzał jej w oczy, wydawała mu się zdezorientowana. Chyba nie skradł jej uwagi, bo przewracała oczami po karczmie niby czegoś się bojąc?
- Wybacz, wspomnienie o Braavos trochę mnie rozbawiło. Zakładałem, że pochodzisz z daleka choć nie brzmisz wcale jakbyś była zza morza. Nieważne, nie jestem aż tak wścibski.
Zrobił krok w tył jakby miał zamiar odejść od baru, lecz nie mógł odejść bez słowa. Nie chciał napierać na kobietę, która przyszła tu w zupełnie innym celu niż on sam, a jednak coś go w niej urzekło.
- Podzieliłaś się ze mną bardzo zacną informacją, więc nie mogę pozostawać Ci dłużny. Słyszałem, że w okolicy grasują rycerze co piękne panienki próbują czarować i niecne rzeczy z nimi czynić. Może to tylko pogłoska, ciężko stwierdzić ale wiedz, że chętnie osłonię cię swym barkiem przed ich zalotami. - mówiąc to wypiął pierś i uśmiechnął się znacząco, w nadziei, że ją rozbawi. Cóż, zazwyczaj nie był zmuszony robić z siebie Floriana ale nie potrafił rozgryźć owej Bethany. Kobieta najwyraźniej nie czuła się tu komfortowo rozmawiając o sobie, o ile rzecz jasna, mówiła same prawdy. Arlan postanowił uderzyć z drugiej strony.
- Jako bywalczyni Braavoskich tawern i karczm w Królewskiej Przystani, musisz wiele podróżować. Być może zwiedziłaś pół świata, a wiedz, że chętnie bym o tym posłuchał. Może pójdziemy do stolika, o tam w koncie, Hmm? - minę miał wymowną, jak zwykle ale w rzeczywistości nie miał złych zamiarów. Po prostu chciał im zapewnić odrobine komfortu. Poza tym miał dosyć wzorku obleśnego karczmarza, który lewym okiem patrzył na błysk jego zbroi, a prawym błądził po biuście Beth. - Jeżeli zaś sprawy trzymają cię tutaj, nie zamierzam uprzykrzać ci czasu....
avatar
Arlan Connington

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arjan Estermont on Pon Sie 27, 2018 12:37 pm

Uśmiechnął się lekko i kiwnął głową, że tak, za dwa dni. Był rozbawiony taką reakcją.
- Bądź też wcześniej. Zobaczymy. - Odparł, po czym ruszył za Nicore, zamykając przy tym drzwi od pokoju na klucz. Zeszli oni razem ze schodach, przytakując wtedy, że może ona iść porozmawiać ze swym przyjacielem. - Leć, leć. Ja mam jeszcze spory kawał do roboty, gołąbeczku. Rickard!
Zawołał do giermka, a ten w try miga przybiegł do rycerza, gdzie dostał polecenie, że ma zanieść zbroję do pokoju, a potem udać się z Estermontem na zakupy. Poczekał tak chwilę na niego aż Rick wróci. Następnie ruszył swym długim krokiem do wyjścia. Zauważył on przy tym, że Alran gada z jakąś dziewuszką, więc uśmiechnął się na to i przechodząc obok, szturchnął go w bok.
- Wychodzę. - Rzucił, po czym szturchnął swego giermka łokciem. - A Ty masz jaką to...
Rozmowa urwała się w momencie, gdy obaj wyszli z karczmy, ale było słychać potem głośny, basowy śmiech Arjana.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Nicore Wi on Pon Sie 27, 2018 11:19 pm

Kormak zaczął opowiadać jakiś zbereźny dowcip o wilkach morskich, co zdegustowało Nicore w trybie natychmiastowym
- wiesz, że nie cierpię tych Twoich bluźnierczych żartów - odparła odwracając od niego głowę i czekając na małą szklankę wina
- jak TY się pokusiłaś na wino, to może na coś jeszcze? Fajny był tamten rycerzyk? Wskoczyłabyś na niego? A może ta ślicznotka Ci wpadła w oko - rzucił badając jej reakcję, ale nie doczekał się spodziewanej.
- Kormak - przerwała mu. Tym razem już była śmiertelnie poważna, zaczął przekraczać granicę i to już dawno poleciał za margines.
- czy Ty się uwziąłeś dziś? Szukasz kogoś do zabawy? Masz, idź do tych swoich burdelów, zasrany wilku morski - powiedziała mu z wyrzutem
- przerabialiśmy ten temat już na statku - podsumowała, chcąc uciąć kwestię. Sięgnęła po szklankę wina i przystawiła krawędź naczynia do ust.
- serio jesteś nieco szurnięta, kurde. Ze wzrostem odebrało Ci... - nie dokończył bo zachowanie rozmówczyni stało się nagle niepokojące.
- Nicore!? - zapytał głośniej, widząc jak kobieta uchyliła łyk i dosłownie zastygła wylewając nieco wino bezpośrednio na podłogę. Humor marynarzowi rozpłynął się w sekundę.
- Hej wszystko gra?! - zbliżył się do niej by chwycić ją za kibić, kobieta odłożyła szklankę z nieobecnym wzrokiem wbitym w przestrzeń przed ladą.

- Wino jest słodkie - powiedziała cicho. I zrobiło jej się niedobrze, jakby smak był zniekształcony
Słodkie jak krew - powtórzyła w myślach w wysokovaleriańskim. Odczucie, że to już się wydarzyło było tak silne, że rzuciło ją to w bezwzględny bezruch.  Patrzyła się w szkarłatny kolor napoju w szklance.
Krew, słodka jak wino.
Zrobiło jej się bardzo niedobrze. Bardzo rzadko piła wino, ale takiego odczucia nie miała jeszcze nigdy, nie mówiąc o obrzydzeniu jakie ją dopadło.
- Chyba potrzebuję odpocząć - wymamrotała krótko do Kormaka, odsuwając od siebie opłacony napój
- Zajmij się sobą, przyjdź wieczorem jeszcze, albo jutro - dodała po czym poprosiła o osobny pokój i ruszyła od razu, zostawiając marynarza z otwartymi ustami. Ten widząc, jak odchodzi, sam spróbował jej wina. Było słodkie i dobre, aż wzruszył ramionami. Skoro tak powiedziała, to ruszył. Może ją obraził, czy co?
avatar
Nicore Wi

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 11/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Sro Sie 29, 2018 10:33 am

Beth dała mu się wypowiedzieć na temat swojego akcentu, spokojnie sącząc przy tym piwo.
Kostilus ziry iksos kesrio syt īlen āzma kesīr - stwierdziła, wzruszając ramionami. Po sekundzie uśmiechnęła się jednak lekko, przechylając głowę na bok. — Tak lepiej? Co prawda dość często słyszę w Essos, że mam fatalny braavoski akcent, ale tutaj nikt nie powinien tego wyłapać. Chyba.
Po ty słowach wróciła do swojego kufla, wypijając resztkę jego zawartości kilkoma sporymi łykami. Westchnęła zadowolona, odstawiając puste naczynie na blat. Nie mogła się zgodzić z Conningtonem. Piwo zdecydowanie było tutaj dobre. O niebo lepsze niż w połowie Braavoskich karczm. Była nawet trochę zdziwiona, że tak mało ludzi odwiedzało ten przybytek. Przez te myśli dopiero po sekundzie czy dwóch zdała sobie sprawę, że jej rozmówca ciągle do niej przemawia. Szybko więc wróciła do niego uwagą, kiwając głową. Do czasu, aż nie dotarł do niej sens jego słów. Wówczas uśmiechnęła się nieco krzywo, szczerze rozbawiona nieco nieporadnymi próbami rycerza. Nie chciała się nim bawić, więc postanowiła postawić sprawę jasno.
Radzę sobie z takimi osobami od siedmiu lub ośmiu lat. W dodatku od czterech lata odganiam takich knypków od mojej siostry. Mogę więc chyba powiedzieć, że mam doświadczenie. Nie musisz się więc o mnie obawiać, poradzę sobie. I niestety, ale wcale nie podróżuję jakoś szczególnie dużo. Byłam tylko w Braavos, Królewskiej Przystani i Pentos. Nic szczególnego, a u większości marynarzy nazywanie tego podróżowaniem pewnie wywołałoby śmiech.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arlan Connington on Pon Wrz 10, 2018 12:04 pm

- Mhm. - Zamruczał pod nosem i przyjął postawę, jakby miał zamiar odejść. Uniósł nieco brodę i postukał palcami po ladzie szynkwasu. Obejrzał ją dokładnie, podróżując wzrokiem od nóżek po biodra oraz ramiona, później spojrzał na jej uroczą twarz i zatrzymał się na oczach. Nie skradł ich uwagi, więc pomachał głową znacząco i odwrócił wzrok.
- Moja droga, wyglądasz mi na pochłoniętą swoimi sprawami, nie chcę więc przywłaszczać twojej uwagi swoim nierozumnym językiem. Jeżeli będziesz chciała spędzić ze mną więcej czasu, będę miał dla ciebie miejsce przy swoim stole. Zapraszam na wino i kości, jeżeli zaś zajmą cię inne sprawy... zrozumiem.- Puścił jej oczko i żywo chwycił za wino oraz kubek. Jej, wciąż pełny, podsunął jeszcze bliżej drobnym dłoniom. Odwrócił się, nim zdążyła coś powiedzieć i ruszył ku stolikowi. - Masz piękne oczy.- Szepnął pod nosem w nadziei, że nie usłyszy. Komplement wydawał mu się tak niezgrabny, że wolał go zachować w tajemnicy. Rozsiadł się tam, gdzie parę chwil wcześniej zasiadywał z towarzyszami. Zgarnął naczynia na boki i rzucił nań worek z kośćmi do gry. Uchylił łyk, nie odrywając wzroku od niewiasty, którą pozostawił przy barze. Skoro nie potrafił rozgryźć, czy jest zainteresowana jego osobą, wolał dać im czas. Sprawdzić, czy ona przyjdzie do niego. Niespecjalnie chciało mu się bawić w podchody ale stanie tak przed szynkwasem smoląc cholewki do nieznajomej, która niespecjalnie przejmowała się tym kim jest.... Cóż, rycerzowi nie wypadało. Przynajmniej tak mu się zdawało. Mężczyźni dzielili się wszak na tych, co okazję wykorzystują bądź takich, co okazję potrafią sobie stworzyć. Do których należał?
avatar
Arlan Connington

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Nie Wrz 16, 2018 8:31 pm

Kobieta wysłuchała go spokojnie, uśmiechając się przy tym dobrodusznie. No co tu dużo mówić, Connington w swojej nieporadności był całkiem uroczy. Niefortunnie jednak Bethany nigdy nie czuła niczego do tych wszystkich "uroczych jegomości", których pełno było także w jej mieście. Takich zostawiała siostrze, która chyba jednak niestety podzielała jej zdanie. Kiedy szlachcic się oddalił, z twarzy kobiety zniknął uśmiech. Ta cała sytuacja wyciągnęła na wierzch jej głowy pewną niezbyt w jej opinii istotną, ale jednak dość irytującą sprawę. Małżeństwo. W oka mgnieniu przypomniała sobie, jak niecały miesiąc temu matka znalazła ją w jej komnacie w towarzystwie jednego z jej dobrych przyjaciół z ulicy. Przez następne kilka dni musiała stale przekonywać swoją rodzicielkę, że obcy wcale nie był dla niej nikim wyjątkowym, a w ich domu był tylko po to, by odebrać od niej kilka dokumentów, które miały powędrować w odpowiednie ręce. Przez te wszystkie dni jednak kobieta dość poważnie jednak zaczęła myśleć nad przyszłością. W obecnej sytuacji nie potrafiła sobie wyobrazić związku trwającego dłużej niż miesiąc. A te małe potworki potocznie nazywane niemowlakami napawały ją niemalże przerażeniem. Było to zapewne spowodowane faktem, że nie miała prawa pamiętać czasów, kiedy jej młodsze rodzeństwo znajdowało się w tym stadium. Tak przynajmniej twierdziła jej matka. Ją samą nie przekonywało to do końca, jednak uznała w końcu ten powód za równie dobry co każdy inny.
Po dobrych kilku minutach siedzenia w ciszy i bezruchu, Bethany zdała sobie sprawę, że przez cały ten czas jej spojrzenie utkwione było w tym cholernym kielichu wypełnionym winem. Szybko więc wyciągnęła w jego stronę dłoń, chwytając go pewnie, po czym wypiła jego zawartość dwoma wielkimi haustami. Następnie wstała, kierując swoje kroki w stronę wyjścia. Nie przystanęła, jednak stale czujne spojrzenie piwnych oczu na ułamek sekundy zatrzymało się na siedzącym w głębi pomieszczenia mężczyźnie, który zdecydował się postawić jej ten wcale niezły alkohol. Dziewczyna jednak nie zawahała się nawet na moment, opuszczając karczmę pewnym krokiem.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Wrz 20, 2018 10:43 pm

7 Czerwca rano

Beth przeszła spokojnie w pobliżu Złotych Płaszczy, a te nie zwróciły na nią uwagi. Najwyraźniej nikogo nie szukali, ot tak patrolowali sobie teren bez celu.
Po dłuższej chwili dotarła do dobrze znanej sobie karczmy, gdzie dostała piwo i to zimne z piwniczki! Najwyraźniej wpadła w oko karczmarzowi.
W dokumentach nie było nic ciekawego. Spis towarów wraz z wypisanymi cenami. Bethany czytała, ale nie było w tym nic ciekawego. Chyba że interesowała ją cena hurtowa Myryjskich lusterek 2ZS, albo wina 8ZS, było też o arrasach po 1,5ZS.
Umowa była zawarta między niejakim Vardisem z Królewskiej Przystani i Sallarem z Myr.
Jeden zapis był natomiast dziwny.
Narzędzia:
Najgorszej jakości -100SJ
Nieco lepsze - 1 smok
Dalej takie sobie - 1,5 smoki
Już się do czegoś nadaje - 2 smoki
Dobre - 3 smoków
Bardzo dobre - 6 smoków
Wysoka jakość - 8 smoków
Najwyższa jakość - 20 smoków, a w szczególnych przypadkach nawet więcej
Dodatkowe umiejętności, nie więcej niż 10% ustalonej ceny.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Pią Wrz 21, 2018 7:48 pm

Kobieta podziękowała za trunek z szerokim uśmiechem na twarzy, płacąc karczmarzowi z miejsca. Tacy ludzie to jednak prawdziwy skarb tego świata. Ruszyła w stronę stosunkowo oddalonego od wyjścia stołu, siadając przy nim i z miejsca pociągając łyk piwa. Przejechała językiem po ustach, zadowolona z jakości napitku. Dopiero wówczas wyciągnęła na blat dokumenty, wzdychając lekko.
Zobaczmy dokładnie co też tutaj się trafiło...
Po tych słowach Beth całkowicie odcięła się od świata zewnętrznego, skupiając całą swoją uwagę na tej najprawdopodobniej umowie handlowej. Przeczytała wszystko trzy razy, za każdym kolejnym oczekując, że tym razem w oczy rzuci się jej coś szczególnego. Jakiś powtarzający się schemat czy też słowo. Nic jednak nie przyciągało spojrzenia tak, jak zapis na temat narzędzi. Nigdy nie słyszała o narzędziach tak drogich, więc jakoś wątpiła, że mowa była o zwykłych sprzętach. Doszła więc do wniosku, iż dobijający targu handlowali czymś, co niekoniecznie było mile widziane w Królewskiej Przystani. Rodziło się teraz klasyczne pytanie - czym naprawdę były "narzędzia"? Bethany odłożyła dokument na stół przed sobą, opierając brodę o dłonie i wlepiając puste spojrzenie w podłogę. Siedziała tak przez jakiś czas, zbierając myśli i analizując w głowie zapisy po raz kolejny. Wreszcie uderzyła ją pewna myśl, która wywołała u niej lekki grymas na twarzy. Tak, miała już pewną teorię. I miała szczerą nadzieję, że ta okaże się być nieprawdziwa. Wstała od stołu, chowając dokumenty znowu do pudełeczka, po czym skierowała się w stronę wyjścia, upijając pozostałą zawartość swojego kufla. Przed drzwiami jednak zatrzymała się nagle, rozważając jeszcze pewien pomysł. W oka mgnieniu odwróciła się w stronę lady i karczmarza, do którego podeszła, znowu uśmiechając się promiennie.
Witaj, dobry człowieku. Chciałabym cię o coś zapytać. Czy ostatnimi czasy gościli u ciebie jacyś Myryjczycy? Albo chociaż o takowych słyszałeś? - Zagadała, odrzucając przy tym szybkim ruchem głowy włosy, dbając o to, by obcy miał dobry widok na jej twarz.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Wrz 22, 2018 7:35 pm

Karczmarz ucieszył się niezmiernie kiedy Bethany do niego zagadała. Zrobił maślane oczy i przez chwile wydawało się, że nawet nie słucha tego co dziewczyna mówi.
-Myryjczycy? - spytał jakby niedosłyszał - No jacyś pewnie są, Królewska Przystań to całkiem spore miasto. Przybywa to wielu różnych kupców, z pewnością są wśród nich Myryjczycy. Zwłaszcza, że takie miasta jak Myr czy Pentos są dosyć blisko. Niestety nie przypominam sobie, żeby jacyś u mnie gościli. Ja nie wypytuje wszystkich gości skąd są - powiedział, a potem zrobił zakłopotaną minę. Chyba to co powiedział wyadało mu się zbyt oschłe, albo też zmartwił się, że nie może pomóc, dodał więc szybko - wypytuje tylko wyjątkowych gości. Takich jak Pani - uśmiechnął się przymilnie, wyraźnie z siebie zadowolony. Uznał chyba, że dobrze wybrnął z sytuacji. - Jeśli panienka chciałaby się dowiedzieć czegoś o kupcach to najlepiej spytać o to innych kupców. Oni powinni się znać, a nawet jeśli nie to jakiś kupiec z Królewskiej Przystani powinien być wstanie pokierować do kogoś kto kupców z Myr zna. - Popatrzył Beth prosto w oczy - Mam nadzieję, że pomogłem? - spytał nieśmiało.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Pon Paź 01, 2018 8:56 pm

Dziewczyna spokojnie wysłuchała słów karczmarza, nie starając się nawet dać mu do zrozumienia, że nie ma u niej szans. Może nieco okrutnie, ale na pewno bardzo praktycznie. Ba, nawet lekko uśmiechnęła się do niego, kiedy ten wspomniał o jej wyjątkowości. Taki prosty a jaki miły!
Oczywiście, że pomogłeś. Swoją drogą, macie tutaj bardzo dobre piwo. Miej je pod ręką, gdybym czasem jeszcze wpadła - poprosiła, puszczając do niego oko i jednocześnie odbijając się rękami od lady. Odwróciła się na pięcie, ruszając w stronę drzwi. Z jej twarzy zniknął już pocieszny uśmieszek, który zdobił jej twarz podczas rozmowy z mężczyzną, zastąpiony chłodnym wyrazem, który towarzyszył jej dość często podczas kalkulacji. "Może pobyt tutaj wcale nie będzie nudny" pomyślała, otwierając przed sobą drzwi. Z miejsca skierowała się znowu do portu, zamierzając znaleźć kogoś, kto mógł udzielić odpowiedzi na nurtujące ją pytania. A kilka takowych miała.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Sob Paź 13, 2018 5:49 pm

8 czerwca, późny wieczór

Kobieta cały boży dzień czuła się, jakby miała całkiem niezłego kaca. Jej niemrawość rzucała się w oczy nawet najmniej rozgarniętym członkom jej załogi, którzy po cichu śmiali się za jej plecami, sprowadzając jej stan do "tych dni". Dzięki bogom jednak do jej czasu w kalendarzu było jeszcze stosunkowo daleko, dlatego też ona sama uważała, że jej po prostu cholernie zmęczona całym tym miastem oraz ostatnią sprawą którą w zasadzie sama sobie narzuciła. Naszła ją nawet myśl, czy sobie nie odpuści tego i wypłynąć znowu do Essos, zostawiając rodzinne strony za plecami. Niestety jednak nie należała do tego typu osób. Nie puszczała czegoś, co już chwyciła. Przynajmniej do momentu, w którym dostanie po łapach.
Jej energia i dobre samopoczucie wróciło niespodziewanie pod wieczór, który do tej pory zamierzała spędzić w swojej cieplutkiej kajucie, otoczona kocami i średniej jakości owocami. Teraz jednak, pchana gwałtownym impulsem, przebrała się, ogarnęła włosy i ruszyła na miasto, kierując się w stronę znanej sobie tawerny. Wchodząc do środka skinęła głową na powitanie karczmarzowi, który niemalże natychmiast ruszył do kuchni. Wrócił do niej z zimnym piwem, za które oczywiście zapłaciła, uśmiechając się ciepło. Usiadła w kącie niedaleko drzwi, w spokoju rozkoszując się alkoholem. W tym też momencie wolną dłonią wymacała coś w kieszeni płaszcza. Wyciągnęła to coś. A były to te nieszczęsne dokumenty, mówiące o wymianie handlowej między Vardisem a myryjczykami. Kobieta przyglądała się kartce przez długi moment, jednak wreszcie schowała ją na powrót do kieszeni, rozglądając się po izbie. Wówczas to w oczy rzuciła się jej para całkiem sporych człowieczków, grających w kości przy jednym ze stołów. W jednym z nich rozpoznała tego Conningtona, który zaczepił ją tutaj nie tak znowu dawno. Ponownie kierowana impulsem wstała powoli, ruszając w ich stronę.
Mogę dołączyć? - Zapytała, kiwając głową w stronę kości leżących na stole między nimi.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arjan Estermont on Sob Paź 13, 2018 7:10 pm

- Najchętniej to jakbym miał się osiedlić, to w Dorzeczu. Żyzna ziemia do upraw, lasy na polowania, klimat, rzeki i mnóstwo traktów. Idealne miejsce. Tylko problem z położeniem zamku by był. Żadnego takiego dobrego miejsca, w którym przeciwnik miałby przesrane ze szturmem. Co innego taka Dolina. Walniesz zamek w górach i chuj, nikt Cię nie ruszy, heh. - Rzekł mając nogi na stole, odchylał się przy tym w krześle, po czym upił łyk zaparzonego zioła w kubeczku podanego przez Nicore. Nie miał już żadnych bandaży na głowie, więc bardzo się z tego faktu cieszył, a jeszcze bardziej cieszył się z tego, że będzie mógł w końcu uprawiać jakąś aktywność fizyczną. Po chwili usiadł on normalnie. Zgarnął on następnie kości ze stołu i zaczął nimi potrząsać w dłoni. - To co? Ostatnia partyjka i na kopie?
Estermont wyrzucił kości na drewnianą planszę, potoczyły się głośno i stanęło. Dwie pary. Mało.
- Niech to szlag. Dawaj, teraz Ty. - Oparł się bardziej łokciem o stół, by to wlepić w tym momencie wzrok na ruch Alrana. Modlił się w duchu, by nic nie wypadło, najlepiej by jedna kość mu z planszy wyleciała. Przez całe te skupienie, nie zauważył, że właśnie podeszła do nich jakaś kobitka. Wielkolud spojrzał na nią i przez moment coś analizował. Aha! To była tamta z baru! Uniósł mu się prawy kącik ust na ten widok i bardzo wymownie spojrzał na Conningtona. Jednak chętna, hehe. Potem wrócił do niej wzrokiem. Uchwycił on ponownie prawą zaparzone zioło.
- Rycerzom kobiet nie wypada ogrywać. - Powiedział z chojrackim uśmieszkiem na twarzy z przekazem "za cienka jesteś dla nas". Upił łyk zioła. - Lecz też nie wypada odmawiać czy też wypraszać. No nie, Alran? - Przemówił do kumpla, wypatrując jego reakcji na takową dziewuszkę. Nawet nie wstając, rycerz odsunął jej krzesło, w końcu miał wystarczająco długą łapę do tego. Posiedział on tak moment, lustrując jeszcze Beth.
- Tia... - Zaczął swym niskim głosem. - To ja może się przedstawię, bo mego druha już znacie. Jam Sir Arjan Estermont, człek który za cztery kwadransy porachuje kości Alranowi podczas szranek, hah.
Zaśmiał się krótko, po czym zakręcił swym potężnym ramieniem w miejscu. Ot takie lekkie rozciągnięcie.
- Panienka jak?
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arlan Connington on Wto Paź 16, 2018 1:57 am

- Psia krew! - Warknął, przechylając kubeczek na stół. Kości zostały rzucone. Ha! Drugi raz z kolei wypunktował Ayrana. Na prawdę zaczął wierzyć, że odkuje się jeszcze po poprzednich porażkach. Do tej pory fortuna nie opuszczała Estermonta, a więc rycerz począł gawędzić więcej niż skupiać się na grze którą do tej pory wygrywał. Dyskutowali o rzyci panny Maryny ale czasem im słowom towarzyszyła żałość i mrzonki. O życiowej równowadze, która czekała tuż za rogiem. Naiwniactwo, lecz przyjemnie tak było pomarzyć.
- Żyzne ziemie masz po całym wschodnim pasie granicy naszego królestwa. - Zaczął powoli. - Tam cię przynajmniej nie zjedzą komary. Licho mieszka nad Tridentem, a do tego utopce i panny śledziem zalatujące. - Wrzucił kostki z powrotem do kubeczka i nań na bok. Spojrzał litościwie na druha. - Ajran, no wstydź się Siedmiu. Na obczyźnie byś się osiedlał? Chyba ino cię muszę trochę ocucić, chociażby zwalając twoje dupsko z siodła. Pewno, że na kopie!
Ostatnia rozgrywka miała się właśnie zakończyć, kiedy to swój rzut zmiarkował Gryf, widząc jak do ich stołu zmierzała znajoma kobieta. Oprzytomniał momentalnie, rzucił swoim nonszalanckim uśmieszkiem i powstał z miejsca tak prędko, jak tylko uraczyła ich swoją obecnością.
- Och! - Jęknął i ukłonił się w stronę kobiety, zerkając na reakcję przyjaciela. - Księżniczko, wybacz mu. To prosty żołdak co się począł zwać Serem. Arjanie, oto córka króla Braavos. Księżniczka Bethy. - Uprzedził ją figlarnie, usiłując wpędzić swego druha w zakłopotanie. Puścił do niej oczko, by zbyt prędko go nie zdradziła. Zrobił wymowną minę, udając, że nie błaznował. Lekkim kopnięciem odsunął krzesło, robiąc tym samym jakieś miejsce przy stole.
- Będziemy zaszczyceni.... - Mówiąc to, wskazał miejsce w którym w okamgnieniu pojawił się nowy mebel do siedzenia.
avatar
Arlan Connington

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Sro Paź 17, 2018 3:58 pm

Beth potężnym wysiłkiem woli stłumiła w sobie parsknięcie, słysząc słowa Conningtona. Najbardziej oczywiście rozbawiło ją porównanie jej do wysoko urodzonej damy, którą na pewno nie była. No, przynajmniej nie z charakteru. Pomijając już nawet fakt, że Braavos nie miało króla. Coś tak nieistotnego mogło być zapominane przez ludzi niezorientowanych w temacie. Nie komentując tego tego usiadła na podstawionym miejscu, poprawiając przy tym płaszcz. Nawet w tawernie trzeba było wyglądać znośnie, prawda?
Nie jego wina. Ciężko poznać takie osoby po samym wyglądzie - stwierdziła, kiwając spokojnie głową w stronę Arjana. Swój kufel postawiła na stole, samej opierając się wygodnie o oparcie krzesła. Westchnęła cicho, gładząc się po karku niemrawo. — Co w zasadzie sprowadza dwóch rycerzy do Przystani? Możliwe, że moje informacje są nieco nieaktualne, ale w Essos słyszałam, że tutejsi wojownicy cenią sobie bardziej zamki, z których jest blisko do walki. Robicie sobie przerwę od wojaczki?
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arjan Estermont on Sro Paź 17, 2018 6:24 pm

- Śledziem? Jak tam jakaś panna ma pachnieć, to "Pstrągiem". Chociaż mi się nie zdarzyło natrafić na taką lube, hehe. - Rzekł, po czym jeszcze bardziej najechał łokciem na stół. Od takiej ilości ziół trochę chciało się spać po prostu, ale cóż, Arjan to spory chłop, więc kończyło się tylko na chęci drzemki. - Pha! Moja dupa to zejdzie z siodła, by to Ciebie podnieść z ziemi! - Powiedział donośnym i pewnym siebie głosem, po czym się zaśmiał. Złożył tak dłonie na stół, pokręcił głową, by to zaraz wzrokiem na ruchy kości rzucić. Był nieziemsko ciekaw, co tam wyleci z kubeczka. Niestety im przerwano, więc powracając do rozmowy. Tutaj nagle jakaś księżniczka. Estermont spojrzał z uniesioną brwią to na przyjaciela, to na kobietę. He? Księżniczka z Bravoos w Królewskiej Dziurze, to wczorajsze spotkanie przy barze, powiastka o nieudanym pójściu na siano i smutny wyraz twarzy Alrana wtedy. Zaczął łączyć to w całokształt, że to chyba...nieprawda, a przynajmniej pewności nie miał, lecz gdy nazwano go żołdakiem, to miał pewność do czego innego. Rycerz cmoknął, by po chwili spojrzeć na druha długim spojrzeniem. - "Księżniczka" wybaczy, ale odwykłem od towarzystwa takich dam. Ostatnio przebywam w otoczeniu takich wieśniaków jak ten tutaj. - Wyjaśnił robiąc przy tym jedno małe "tup" prawą nogą. - A poza tym, podkuty but jest tutaj. Bardzo chętny do wytestowania. - Uśmiechnął się okrutnie. Normalnie to jakiemuś nieznajomym wybijał butami zęby, lecz kumplowi? Co najwyżej go w dupę kopnie takim buciorem, hehe. Tu nagle Bethany z pytaniem. - A były dobre ceny na kiełbaski, to zajechaliśmy na ognisko sobie kupić. - Odpowiedział z pełni poważną miną oraz głosem, aż nagle się krótko zaśmiał, dzięki czemu jego twarz nabrała pogody. - Jakby nie było, to właśnie jesteśmy prawie na froncie, panienko, więc czekamy na słuszny moment no i...dopiero dzisiaj zdjęli mi opatrunek. - Odrzekł wielkolud. Zasłonił usta, gdyż zachciało mu się ziewać. - Przepraszam. To ten, co sprowadza wielką księżniczkę Bethany z Bravoos tutaj? Pewnie spojrzała na nas, to do gwardii chce takich, hah. - Sięgnął po ziółka i upił łyka.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arlan Connington on Sro Paź 17, 2018 8:33 pm

Z wymalowanym rozbawieniem na twarzy, Arlan rozsiadł się ponownie i począł w ciszy przerywanej śmiechem, bacznie obserwować jak jego druh idzie w konkury z niedawno poznaną Bethany. Arjan bajdurzył od rzeczy, co też Connington przyjmował z cynicznym grymasem ust. Przytaknął głową, unosząc nieco brwi, kiedy przyjaciel nazwał go wieśniakiem i poruszył się, coby zwilżyć usta piwkiem.
- Trzeba go było tu ze wsi prowadzić, bo przez tę dziurę w głowie cały rozum uchodził. Na szczęście w porę zwoziłem pług z pola. - Zażartował, propo zarzutów o wsiowość. Obejrzał buty przyjaciela i wzruszył wesoło ramionami. Chciał już pytać, której to dziewce ciżemki podpierdolił ale jakoś tak się wstrzymał. Nie miał zamiarów ośmieszać przyjaciela w towarzystwie tejże kobiety.
- Mhm, a front niedaleko. Trochę zboczysz, księżniczko i już po oręż trzeba sięgać. Mury tego miasta są w istocie, bezpieczne ale ludzie tu wciąż pamiętają smród pożogi jaką niesie za sobą wojna. Dosyć niebezpieczne to czasy na podróże po Westeros.
avatar
Arlan Connington

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Paź 20, 2018 5:12 pm

Arjan iście nonszalancko postąpił odsuwając krzesło w taki sposób, bo jak tu nie odsunąć krzesła damie w  sposób zgodny z Etykietą? Mógł mieć nadzieje, że taki drobny nietakt nie popsuje zalotów Arlana, gdy jednak poprawiał się na krześle po kopniaku, Rycerz usłyszał kilka brzdęknięć o drewnianą podłogę karczmy. Gdy zwrócił wzrok na nią, ukazały mu się dwa złote smoki! Byłby to nawet udany dzień gdyby nie okazało się, że to jego własne pieniądze a sama sakiewka jest dziurawa. Jeśli Arjan postanowił sprawdzić sakiewkę przy znajomych, zauważył że zniknęła większość zawartości sakiewki pozstawiając tylko jednego złotego smoka. Monety przepadły bezpowrotnie,  zapewne już znalezione przez jakiegoś szczęściarza na ulicy...

Wiadomość od MG:
Zostały ci 3 ZS. Dwa które znalazłeś oraz jeden który został w sakiewce



Władca Fos

_________________
Amur: Jeśli ktoś chce bardziej rozwinięte walki, proszę dać znak w poście, wtedy się postaram dać paletę wyborów, otoczenie, dokładne opisy poszczególnych pancerzy, etc.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Nie Paź 21, 2018 2:48 pm

Beth pokiwała głową na ich słowa, uznając je za całkiem dobre wytłumaczenie. Szczególnie to z kiełbaskami. Sama pewnie by tak postąpiła na ich miejscu. Zaciekawiło ją jednak stwierdzenie, że do jakiegoś frontu wcale nie było stąd daleko. Sama nie interesowała się polityką tutejszych królestw, bo zwyczajnie było takiej potrzeby. Tak długo, jak Braavos było bezpieczne, tak ona była spokojna.
Kto w zasadzie bije się z kim obecnie? Jestem w Westeros od niedawna i ciężko nazwać mnie zorientowaną. Ba, prędzej już chyba mogę mówić o cenach myryjskich materiałów. I podajcie kości, jeśli można prosić.
Dopiero po kilku sekundach zdała sobie sprawę, że już nawet nieświadomie w głowie miała tych pieprzonych handlarzy, co do których miała kilka obaw. Zamyśliła się nad tym na tyle głęboko, że odpowiedzi rycerzy ledwo do niej docierały. Ale przynajmniej za to nie przeszkadzała!
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arjan Estermont on Pon Paź 22, 2018 6:19 pm

Uchodził? Spokojnie, toć to powierzchowna rana była, przyjacielu. - Odpowiedział z uśmiechem, po czym usłyszał, że coś zabrzęczało na podłodze. Arjan spojrzał od niechcenia w dół i ujrzał parę smoków. Uniósł brwi, ponownie się uśmiechnął i spróbował po nie sięgnąć. Na beczkę piwa będzie, heh. Aż tu nagle, gdy próbował się schylić, na ziemie zleciały kolejne. Momentalnie się wstrzymał i wstał z miejsca, by to spojrzeć na sakwę. Dziurawa. Rycerz uniósł brew w zaskoczeniu. Pewno kto podziurawił na ulicy.
- Psiakrew. - Przeklną pod nosem. Nie, żeby to go bolało, ale cholera jasna, pieniądz to pieniądz, zawsze mógł się przydać. - Wiecie co? Spodziewałem się tego. Przecie tu pełno takich łasych na sakiewę rycerską. - Nawet podczas wędrówek przez ulice, Arjan wypominał, że jak Czerwona Twierdza to siedlisko węży, to Królewska Przystań wylęgarnia złodziejaszków i innych takich, co Cię za srebro zabiją. Mimo to siadł ponownie na krzesło, ułożył dziurawą sakiewkę na stół, spojrzał na prawo i zaczął wołać giermka. Po dziesięciu minutach młodziak zbiegł z góry. Estermont wskazał paluchem monety oraz mieszek. - Zabierz do pokoju, zawiąż nowy mieszek i mi przynieś. - Rick ukłonił się ładnie bez słowa, żeby to zaraz ruszyć szybkim krokiem na górę. Wielkolud wrócił wzrokiem do rozmówców. Tutaj poleciało pytanie, kto z kim się bije. Przez takowe pytanie Żółw spoważniał.
- Bić się biją Ziemie Burzy z Ziemiami Korony. Baratheon przeciwko Taragejom. Jeleń przeciwko Jaszczurce. My sami jesteśmy rycerzami z Ziem Burzy, więc wspieramy nasze królestwo. Wojna rozpętała się przez atak i grabież wyspy Estermont przez ród Smoków, mego domu. - Twardziel złożył na stole dłonie w pięści, wypuszczając z siebie głęboko powietrze. Zajebały tych skurwysynów gołymi rękoma. Niech no oni tylko mu podejdą pod topór, pożałują. Wojownik zamilkł na moment, zagłębiając się przy tym we wewnętrznej nienawiści. Zabili mi ojca, narazili życie siostry i matki. Spalili mój dom. Zacisnął on zęby, przeniósł swój wzrok na prawą pięść, zacisnął mocniej. - Przysiągłem sobie, że nie spocznę, dopóki się nie zemszczę. Niestety męska część rodu zwiała do Essos. Komplikują mi to. - Mówił to z ogromnym rozczarowaniem oraz dozą wściekłości. Wrócił do nich oczyma, odetchnął, upił kolejny łyk herbaty. Kurwa, piwa by się napił, a nie jakieś herbatki. Mimo to działała uspokajająco.
- I chwilowo bijemy ich na łopatki, piękna. Jak spróbują zaatakować, oddamy ze zdwojoną siłą i stoczą się do rowów, gdzie zainteresują się nimi jedynie ptactwa, które się ucztą w rowku przejmą. Co pokazała nam Bitwa na Polu Zielonego Ognia. - Parsknął kpiąco, pokiwał głową. Cóż, więcej rzec jej nie mógł. Inne informacje są zastrzeżone.
- A nam co opowiesz, panienko? Bo tajemnic przybycia tutaj nam nie rozwiałaś. - Rzekł do niej, kiwając do Alrana, by podał jej kości z kubkiem. Pogładził się po bródce i przeniósł wzrok na kumpla. - Jedna partia i idziemy kruszyć kopie. - Skwitował, w końcu czekali na ten dzień od dłuższego czasu.

*Fakty
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arlan Connington on Pon Paź 29, 2018 7:35 pm

Wzdrygnął się. Widząc, że jego przyjaciel został okradziony, uderzył pięścią w stół.
- Niech no tylko dorwę tę szumowinę! Stracę o dłoń!- Rzekł donośnie. - Może utnę nawet obie.
Rozmowy o polityce nie leżały w jego guście, wstyd jednak było wychodzić na niedoinformowanego. Wszak rycerzowi wypadało wiedzieć, co też się dzieje w obrębie jego królestwa. Gdzie też zmierza jego król, armia. Arlan oczywiście posiadł wszelkie informacje niezbędne do orientacji, nie zamierzał jednak ucinać przemowie Arjana, który to gawędził w swoim stylu. Prosto i niekoniecznie na temat, lecz w tym akurat miał racje.
Kiedy przyjaciel wspomniał o ataku na Estermont, Arlan pokiwał głową w zadumie i spuścił wzrok. Współczuł mu z całego serca, a gdzieś w odmętach czarnych myśli wyobrażał sobie, jak Gniazdo Gryfa trawione jest przez ogień. On z pewnością nie pozbierałby się tak prędko jak Arjan. Serce Conningtona było przepełnione większym żalem i nienawiścią. Każdy trup, którego chował w piaskach pogranicza, prowadził go ku zgubie. Pragnienie zemsty prowadziło go w mrok. Przez długi czas udawał, że za nic ma etos rycerski. Pragnął jedynie śmierci tak wielu dornijczyków, ilu tylko mógł dopaść. Opamiętał się, lecz dla wielu było już za późno. Zemścił się z nawiązką, a plamy krwi szpecić będą jego dłonie do końca życia.
- Nie pierwszy raz uciekają. Jaszczurki wrócą, prędzej czy później i będą chcieli odzyskać to, co ich zdaniem, należy wyłącznie do nich. Essos już od dawien dawna nie jest domem dla rodu czerwonego psia mać, smoka. - Przypomniał sobie, jak tropił dornijskich bandytów ze wzgórz należących do Czarnych Żmij. Wylów. Polowanie na skorpiony wymagało cierpliwości ale prędzej czy później, truciciele wychodzili ze swych kryjówek, a wtedy należało być gotowym. - Jedna partia!- Zgodził się i rozstawił kubeczki wypełnione kośćmi dla trzech graczy. Teraz... wypadało wykonać rzut..
avatar
Arlan Connington

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Pon Paź 29, 2018 8:02 pm

Beth zmarszczyła lekko brwi, wysłuchując słów rycerzy. Wyglądało na to, że jej rodzina słusznie postąpiła opuszczając Królewską Przystań przed laty. Jednym manewrem matka oszczędziła jej oraz jej rodzeństwu okropieństw wojny. Albo wojen. Sprawozdanie Estermonta było jak najbardziej dobrym obrazem sytuacji na kontynencie, więc nie miała na co narzekać. Z wdzięcznością skinęła głową, przyjmując od rycerza kości i przygotowując się do gry. Tutaj też do głowy przyszedł jej pomysł wyciągnięcia z nich jeszcze większej ilości informacji. Tym razem jednak takich, które interesowały ją już naprawdę.
Z waszych słów odnoszę wrażenie, że znacie tutejsze ziemie i ludzi o wiele lepiej niż kobieta, która przybyła tutaj ledwo początkiem miesiąca. Czy nie rzuciły się wam może więc przypadkiem w uszy pogłoski na temat handlu... - Tutaj jednak zawahała się na ułamek sekundy, nie wiedząc jak ubrać to w słowa tak, żeby nieuważny słuchacz nie wyłapał niczego istotnego. Stwierdziła jednak, że owy moment zawahania już i tak ją zdradził. Dlatego też zdecydowała się na bezpośredniość. — ...żywym towarem?
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arjan Estermont on Sob Lis 03, 2018 11:44 am

"Żywym towarem" padło. Arjan lekko się zdziwił, spojrzał pytająco na Alrana, po czym na Bethany. Co ona tutaj mówi? Że ktoś ludźmi handluje? Na Siedmiu, toć to im pomóc trzeba i takiego handlarza pokarać. Tak być nie może! Rycerz odłożył swój kubek z herbatą i ułożył swe dłonie na stół. Sprawa go wielce zaintrygowała, wręcz prosiła o działanie.
- Nie, nic nie wiemy. - Odrzekł poważnie. 
- Ale panna chyba nam wyjaśni, skąd takie rzeczy bierze? Co? - Spytał powolnym i niskim tonem, patrząc przy tym prosto w oczy kobiety. Było widać, że rycerza wciągnęła takim stwierdzeniem. Co jak co, ale Arjan nigdy za dużo nad takimi rzeczami nie myślał, po prostu chciał działać. Jak tylko się dowie, o co chodzi, ruszy do akcji.

(Odpis z komórki. Przepraszam czekających na posty MG, ale brak komputera mnie ogranicza w rzeczach do szkoły.)
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arlan Connington on Nie Lis 04, 2018 1:40 am

Arlan miał już właśnie sięgać po kielich, lecz jego ręka gwałtownie opadła na stół. Pobladł i omiótł spojrzeniem Beth, zupełnie jakby rzuciła nań podłe przekleństwa. Wykrztusił z siebie coś co przypominało warknięcie i przybliżył się ciałem w kierunku kobiety.
- Jeżeli sama wiesz coś na ten temat to łaskawie podziel się z nami tymi informacjami. Nie honorujemy tu handlu ludźmi. Takie zbrodnie przeciwko ludziom kara się wyłącznie mieczem. - Jego głos był tym razem śmiertelnie poważny. Mało tego, zarówno Beth jak i sam Arjan nie mieli jeszcze okazji słyszeć go tak poważnego. Zaprawdę, Arlan miał już do czynienia z łowcami niewolników na południu. Nie tylko jako rycerz ale przede wszystkim człowiek o umiarkowanie szlachetnym sercu, z poczucia obowiązku, rozprawiał się z tymi przestępcami bez litości. Widok krzywdy na ofiarach tychże oprawców napawał go gniewem i żalem tak głębokim, że do dziś nie był w stanie zapomnieć twarzy ludzi zniewolonych. Gdyby więc okazało się, że w Królewskiej Przystani ktoś handluje ludźmi, to jak Siedmiu kocha, wziąłby sprawy we własne ręce. Chociażby przez wzgląd tego, co widział i przeżył podczas służby na Pograniczu.
avatar
Arlan Connington

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 05/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Bethany on Nie Lis 04, 2018 2:12 pm

Dziewczyna milczała przez dłuższy moment, przyglądając się to im, to kościom na stole. Jej usta wykrzywiły się w niewyraźnym uśmiechu, nie skierowanym to nikogo. Wyobraziła sobie bowiem, jak tłumaczy im iż w ramach rozrywki kobieta prowadzi śledztwo mające na celu rozbicie gangu prowadzącego handel niewolnikami. Całkiem zabawna wizja.
Wczorajszego dnia wpadło na mnie dwóch lekko poddenerwowanych młodzików. Jeden z nich zgubił wówczas pewne drewniane pudełeczko, a ja poczułam gwałtowną potrzebę sprawdzenia jego zawartości. Tamci dwaj niezbyt przejęli się zgubą. Wiedzieli, że pudełko im wypadło, ale mieli to gdzieś.
Tutaj przerwała na moment tę niesamowitą opowieść, biorąc w dłoń swój kufel i pijąc spokojnie sporą część jego zawartości.
W pudełeczku znalazłam całkiem niezłą garść pieniędzy. Oraz umowę, podpisaną przez jakiegoś Vardisa z Królewskiej Przystani i Sallara z Myr - w tym momencie sięgnęła dłonią do kieszeni płaszcza, wyjmując stamtąd wspomniany dokument. - Jeżeli panowie nie umieją Valyriańskiego, to wystarczy wam wiedzieć, że mowa tutaj o "Narzędziach". Bardzo drogich narzędziach. Do tego z ciekawymi opisami.
Tutaj przerwała po raz kolejny, opierając się wygodniej na krześle i dając im chwilę na przyjrzenie się kartce. Ich znajomości języków nie były jej znane, ale miłym gestem było dać im chociaż możliwość popatrzenia na zapiski.
Ceny podpowiedziały mi, że raczej nie mowa tutaj o zwykłych młotkach. Dlatego zaczęłam pytać. Okazuje się, że jedyny Vardis znany tutejszym handlarzom jest właścicielem domu żebraka.
Zamilkła znowu, chowając dokument do kieszeni.
Myślę, że potajemnie sprzedaje żebraków Myryjczykom. Możliwe, że się mylę. Ba, mam szczerą nadzieję, że się mylę. Ale mój zawód nie pozwala mi bagatelizować moich podejrzeń.
avatar
Bethany

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Arjan Estermont on Nie Lis 04, 2018 2:58 pm

Początek brzmiał wręcz prosząco o prychnięcie. Mimo to jednak tego nie zrobił, posłuchać było trzeba o co chodzi. Imiona tu wręcz egzotyczne leciały i znowu jakieś Valyriańskie dialekty.
- Diabły tę Valyrię i Essos tworzyły. - Wyrzekł z ciężkim westchnięciem. Spojrzał na Bethany. - Bez urazy.
Słuchał dalej, dokument podsunięto, więc olbrzym capnął swoją ogromną dłonią za niego, podciągnął do siebie. Co to kurwa jest? Przez moment Estermont myślał, że ktoś pisze jak upośledzony, a tu jednak nie, inny język po prostu. Pokiwał głową, po czym podał to śmieszne coś gryfiemu rycerzowi. Wrócił wzrokiem do kobitki. Handel żebrakami. Wielkolud wypuścił powietrze przez nos, złożył dłonie w pięści i myślał. Wyglądał tak, jakby miał zaraz wstać i komuś dać w ryło, więc trubador, który obok przechodził, widząc twarz długowłosego, poszedł grać gdzie indziej. Po chwili jednak niebieskooki wstał z miejsca, sięgnął po kubek herbaty, dopił do końca haustem i odstawił z hukiem na stole. Obrócił się powoli w prawo, akurat Rick schodził ze schodów. 
- Przynieś tarczę, topór i kolczugę, młody. - Powiedział z małym uśmiechem. Odwrócił się ponownie do towarzystwa ze słoika. Strzelił karkiem na boki.
- Idziem w odwiedziny. - Tym razem barami pokręcił. Ciekawe co tam wyjdzie.
avatar
Arjan Estermont

Liczba postów : 172
Data dołączenia : 08/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarna Pochodnia"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach