Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Gedeon Lannister on Sro Sty 03, 2018 1:15 pm

***
avatar
Gedeon Lannister

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Gedeon Lannister on Sro Sty 03, 2018 1:15 pm

2 luty 336 AC, około godziny dziesiątej

Gedeon z giermkiem po spożytym śniadaniu, przygotowali się tylko do drogi i ruszyli do Lannisportu konno. Nie spinali koni, nie było takiej potrzeby, a i pogoda była taka, że nie chciało się jechać szybko, bowiem już wiał wiatr, a i znów zapowiadało się na deszcz. Najwidoczniej przyszedł jakiś chłodny front i jakiś czas popada, tak coś podpowiadało Gedeonowi, choć on wolał się mylić.
Gdy dojechali do miasta od razu udali się w stronę głównego rynku, nieopodal którego znajdował się zakład jubilerski „Złoty Pazur”, którego właścicielem był poszukiwany przez nich Tygget. Cała kamienica, w której znajdował się ów zakład (a także sklep z wytworami złotniczymi) należał do rodziny Rutlandów i właśnie tutaj najczęściej można było spotkać właściciela, choćby w jego biurze na piętrze. Swoje wierzchowce przywiązali do małego płotku nieopodal sklepu, po czym weszli do środka.
Był to spory sklep, przed którym zawsze stał jeden, czasem nawet dwójka ochroniarzy, w końcu było tu sporo wartościowych rzeczy. Budynek miał cztery piętra, przednia części pierwszego z nich stanowiła właśnie sklep jubilerski, w którym za szklanymi szybami można było zobaczyć część błyskotek wystawionych na wystawie. Gedeon czasem kupował tu prezenty czy to dla siostry, czy bratanic. Dziś jednak nie miał w planach żadnych zakupów.
– Dzień dobry! - przywitał sprzedawczynię z serdecznym uśmiechem. – Czy zastaliśmy może właściciela? Kuzyn, pragnie go odwiedzić. Derek Rutland – tu Ged wskazał na swego towarzysza.
avatar
Gedeon Lannister

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 05, 2018 9:31 pm

Nie minęła godzina od zjedzenia śniadania do naciśnięcia na gładką i zimną w dotyku klamkę. Drzwi uchyliły się bez skrzypnięcia, by wpuścić obu petentów do środka. Dwóch miłych panów na chwilkę przerwało toczącą się dotąd rozmowę, by dyskretnie zlustrować Gedeona i wznowić temat. Przy jednej z gablot sprzedawczyni dyskutowała cicho z trzecim mężczyzną, lecz gdy malutki dzwoneczek nad drzwiami zasygnalizował nowych gości, pozostawiła dotychczasowego rozmówcę sam na sam z gablotami i wysłuchała Uśmiechniętego Rycerza. Kobieta wydawała się mieć nieco ponad czterdzieści lat, choć stwierdzenie to można było prędzej wyciągnąć z jej spojrzenia, niż wciąż zadbanej cery, czy nieistniejących niedoskonałości figury. Lustrując przybyłych, wyszła zza kontuaru i chwyciła policzek Dereka w dwa palce.
- Dawno się u nas nie było, co, kawalarzu? Ach, jak ten czas szybko biegnie.
Wzięła wdech, wygładziła garsonkę i gestem zaprosiła na zaplecze. Biurko, a za nim fotel oraz mały stoliczek i sofa mogąca pomieścić przynajmniej trzy osoby były do dyspozycji.
- Rozgośćcie się, proszę, a ja zaraz sprowadzę pana Rutlanda. Akurat pracuje, ale na pewno zrobi wyjątek dla Dereka, prawda, Derek?
Chłopak pokiwał energicznie głową, a wyszczerz na jego ustach systematycznie rósł, by osiągnąć apogeum, gdy drzwi wpuściły Tygetta. Średniego wzrostu, szczupły jegomość jedną ręką ściągał fartuch, a drugą chował do kieszeni zdjęty przed chwilą z oka monokl. Powiesił fartuch na stojaku i rozłożył szeroko ręce, by po chwili zmierzwić włosy przytulającego się do niego bratanka. Oddalił go od siebie na długość ramienia, wciąż trzymając za ramiona.
- Niech no ja ci się przyjrzę. Zmężniałeś! Ale to chyba nic dziwnego przy tak znamienitym rycerzu.
Puściwszy chłopaka, podszedł do Gedeona, by przywitać się z nim tak, jak to zawsze robili. Szpakowate włosy, ostre rysy twarzy i prosty nos w połączeniu wciąż bystrym spojrzeniem definiowały Tygetta Rutlanda.
- Dawno was tu nie było, ale cóż się dziwić, gdy cały czas w drodze. Siadajcie; napijecie się czegoś? Wina? Soku? - wciąż mówiąc, ruszył do kredensu. Derek z chęcią sięgnął po kielich z trunkiem o słodkim zapachu winogron, zaś Tygget jako gospodarz obsłużył Jastrzębia i nalał sobie nieco wina - Opowiadajcie, opowiadajcie. Cóż ciekawego się dzieje w świecie?
Nie trudno było się domyśleć, że kupiec i rzemieślnik zarazem spędzał większość wolnego czasu na doglądanie interesu. A może pytał tylko z grzeczności? Widząc, że goście nie są w ubraniach podróżnych i wyglądają na wypoczętych, Tygget nie spieszył się zbytnio z rozmową.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Gedeon Lannister on Sob Sty 06, 2018 10:09 am

Gedeon z szerokim uśmiechem przyglądał się pieszczotą, jakie spotkały Dereka. Jak on dobrze jeszcze pamiętał te wszystkie momenty, gdy przyjeżdżał na jakiś czas do domu będąc jeszcze na wychowaniu w Złotym Zębie. Było wtedy dokładnie tak samo – od razu wszyscy mówili, jaki to z niego rośnie przystojny kawaler, a i za policzki łapano go często. Dobrze, że Lannister miał to za sobą.
Gdy przyszedł Tygett, Gedeon od razu powitał go, tak jak zawsze, chwyciwszy najpierw za ramię w mocny uścisk, a później obejmując starego druha. Znali się dobrze z siedem lat, a taki czas, utrzymując regularnie kontakt wystarcza by zawiązać dobrą przyjaźń, nawet jeśli różniło ich kilkanaście lat. Szczególnie, że zawieranie przyjaźni nigdy nie stanowiło dla Jastrzębia żadnego problemu. Zabawne, że właśnie pod tym imieniem pierwszy raz poznali się z Rutlandem. Jakże on potem był zdziwiony, gdy jego przyjaciel okazał się synem Lancela Lannistera.
– Przestań, bo jeszcze wezmę to do siebie i będę „zbyt” - położył nacisk na to słowo – pewny siebie. Jakbym już nie był- pomyślał sobie.
– I no, nie było nas dobre parę miesięcy. Już dostałem od ojca reprymendę za to, ale chyba mimo wszystko bardziej cieszył się, że znów wróciłem cały i zdrowy. I polej mi soku, bo mam jeszcze trochę na głowie dziś później - już miał zacząć opowiadać, ale postanowił najpierw jednak zwilżyć sobie gardło. Gdy już wypił sobie tak trzecią część kubka, czy w czym to dostali ów sok, Gedeon zaczął opowiadać o podróży przez Dorzecze, podczas której odwiedzili włości Tullych, Brackenów oraz, co było ciekawszą częścią, Boże Oko, leżące w jurysdykcji Targaryenów, więc znów, jak za młodu, szczególnie przykładali się, by nikt nie rozpoznał w nim Lannistera. Opowiadał również i Derek, choć mniej. Ciężko było bowiem przegadać Gedeona. To jednak giermkowi przypadła część z pojedynkiem w Kamiennym Sepcie, szczególnie zwracając uwagę, że tę zabawniejszą część Gedeon średnio pamiętał i znał bardziej właśnie z tego, co opowiadali.
– No, ale na powrocie do Casterly Rock nie koniec. Sir Arjan dał mi bowiem okazję do rewanżu, tym razem stanęło na szranki. A wiesz, jak dobrze leży mi kopia w dłoni. Pewny więc byłem zwycięstwa, lecz wyciągnąwszy lekcję z pierwszej porażki, potraktowałem sprawę poważnie. Tak więc przygotowałem się solidnie, rozgrzewam się do pojedynku. A sir Arjana jak nie było, tak nie ma. Myślę sobie – gdzie ten kawał mięśni może być? Derek jednak skombinował skądś cytrynowe ciasteczka, więc zajęty jedzeniem, trochę mniej już kwapiłem się do opóźniającej się walki - wtrącił z szerokim uśmiechem. – Ale nagle jakieś zamieszanie się robi. Rozglądam się, co się dzieje na tym dziedzińcu. Czyżby w końcu sir Arjan wjechał tak, że wszyscy zwrócili nań uwagę? Okazuje się, że nie. Rycerza jak nie było tak nie ma. Pojawił się wtedy jego giermek, Rickard. Wpadł jak szalony na dziedziniec, płuc mało nie wypluł i mówi, napadli na nich na mieście. Arjan pewno, myśląc „duży jestem, co się źle może stać” zapuścił się gdzieś, gdzie nie trzeba. Szukałem ich od południa wczoraj do wieczora. Nie ma śladu. Nie powrócili do Casterly Rock, straż by ich widziała. Zajrzałem do wszystkich karcz w mieście. No prawie. I kilku burdeli. Nie ma. Rickard mówił tylko, że ostatnio widział ich przy jednym z rynków - tu Ged sprecyzował miejsce, w którym ich szukali.
– Świadkowie również potwierdzają, że widzieli tam wysokiego rycerza, którym mógł być tylko Arjan. Jednak nie było ich tam, a nigdzie indziej nikt ich już nie widział. Ja jednak nie mam pojęcia, co to za miejsce. Wyglądało jak zwykły zaułek, chociaż było tam urządzenie zgoła podobne do dźwigu. Może Ty lepiej wiesz, kogo mogę dopytać o tamto miejsce, kogo tam zwykle można spotkać, może właśnie to jakaś kryjówka półświatku, Arjan na nich trafił i sam chciał się rozprawić? To mężny rycerz i pewno mógłby w ten sposób szukać chwały, acz to tylko hipoteza. Tak więc może byłbyś w stanie nam pomóc?
avatar
Gedeon Lannister

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 06, 2018 11:24 am

Tygget usadowiwszy się wygodnie za biurkiem, słuchał Gedeona i krótkich wstawek Dereka z uwagą, co jakiś czas popijając łyk, czy drapiąc się po swędzącym policzku. Zaprawdę ciekawych rzeczy dane mu się było dzisiaj dowiedzieć.
- Hmm. Z grubsza kojarzę o który zaułek może chodzić. To miejsce z windą towarową kiedyś było jednym z mniejszych punktów przeładunkowych wewnątrz miasta. Ktoś sprzedaje towar tylko na skrzynie, a ktoś inny chce kupić tylko w detalu i trzeba trochę porozdzielać. Sam rozumiesz. Stary Osweyl prowadził ten biznes, ale zmarło mu się ze dwa lata temu i miejsce przechodziło z rąk do rąk lub stało puste. Szczerze, to nie orientuję się w obecnym stanie.
Dolał sobie jeszcze wina, otworzył szufladę i wyjął z niej kajet. Położył dość grube tomiszcze na blacie i przekartkował, a potem z grymasem niezadowolenia odłożył na miejsce.
- Ciężko powiedzieć. Dobrze, że znasz się z tym Arjanem - przynajmniej możesz wykluczyć kilka opcji. Co do półświadku... w zasadzie, to byłoby to możliwe. Lannisport to bogate miasto i nie jeden szczur stara się dorobić czyimś kosztem. Zdarzają się drobne kradzieże - na szczęście nie u nas - i słyszałem o kilku wymuszeniach, czy gwałtach, ale morderstwa, czy porwania? Miesiąc temu to tak. Miesiąc temu tak. Jak się jakieś dwie frakcje starły na rynku, to trupy zbierali pół dnia. Pewnie jakieś porachunki albo walki o teren, ale teraz? Nic mi nie wiadomo, jednak gdyby ten sir Arjan zapuścił się - choćby i przypadkiem - do kryjówki bandytów, to wszystko mogło się zdarzyć. Pamiętaj, że te sku.. kundle są bardzo terytorialne. Jak zwierzęta. Zapuścisz się zbyt blisko ich siedliska, albo zapędzisz do rogu, to atakują nie patrząc na własne rany.
Rutland zacisnął usta w wąską kreskę i splótł palce, wbijając wzrok w okno.
- Możliwe, że dałbym radę nieco popytać, ale to zwykle jest śliska sprawa. Możesz mi wierzyć, sam nie mam żadnych powiązań, więc albo mogę rozpuścić ogólne wici... albo spróbować wejść nieco w ten biznes, ale to bardzo ryzykowne. Dla mnie. Dla rodziny, dla Dereka. Może i dla ciebie...


Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Gedeon Lannister on Sob Sty 06, 2018 2:04 pm

Gedeon z uwagą słuchał wszystkich szczegółów, bowiem każdy mógł być istotny. Począwszy od starego Osweyla, na tym, że zaułek był punktem przeładunkowym skończywszy. Faktycznie to mogło trzymać się kupy, w końcu miejsce to było blisko rynku, zaułek sam zaś również dość szeroki, więc spokojnie dałoby się tam podjechać wozem z towarem.
Tylko to tłumaczyło samą naturę zaułka, nie mówiło u nic o tym, gdzie mogą się podziewać Arjan oraz Loren. Nie było jednak innego wyjścia, jak sprawdzić to miejsce. Tylko tam byli widziani, potem ślad po nich jakby zaginął. A skoro obecnie magazyny nie miały właściciela, nie powinno być problemu się tam dostać. Wystarczy zagadać ze strażą miejską, by w razie co mieć jakiś papierek. Choć ten półświatek? Kto wiem, może faktycznie opuszczone magazyny to miejsce dla takich ludzi? I może mają gdzieś wtyki? Jeśli to jednak był ich teren i Estermont z Hillem się wpakowali w kłopoty, również Gedeon powinien być gotów, tak na wszelki wypadek. W końcu w tamtym zaułku faktycznie dało się kogoś przyprzeć do muru, a jak to Rutland ujął – wtedy tacy walczą jak zwierzęta.
–Na pewno nie będziemy ciebie w to angażować przyjacielu. Sam nie chcę się mieszać w takie sprawy, ale zwyczajnie znam Arjana parę lat i nie chcę, by mu się coś przytrafiło. Tak samo jak nie chcę, byś wpakował się przeze mnie w kłopoty, a gdyby mieszanie się w takie sprawy wyszło na jaw, twój biznes mógłby na tym ucierpieć. A tego nikt by nie chciał - to tyle chyba było poważnych spraw, bowiem Gedeon znów zrobił się uśmiechnięty. Poważna mina w ogóle do niego nie pasowała i kto wie, może jeszcze chwilę dłużej pobyłaby na jego obliczu, a zagościłaby na całkiem. Cóż to by była wtedy za strata!
– A jeśli już o interesach mowa, to też będę miał sprawę. Derek, jakbyś mógł, to sprowadź Ricka, może się przydać. Co trzech, to nie dwóch, a on też pewnie chce odnaleźć swego rycerza - po tej wstawce Gedeon znów zwrócił się do Tyggeta. – Moja bratanica wychodzi za mąż pod koniec marca, a ja nie mam pomysłu na prezent weselny dla niej i jej przyszłego małżonka. Spróbuję wygrać dla niej turniej, by została Królową Miłości i Piękna, ale zawsze ktoś może mnie przypadkiem wysadzić z siodła, więc lepiej mieć coś pewniejszego. Tak więc sobie myślę, przecież kobiecie takiej jak Alayne piękna biżuteria zawsze się przyda. A kto w tym mieście ma lepszych złotników niż Ty mój druhu. Oczywiście płacę za wszystko standardowo. Każdy, w szczególności Lannister, wie, że za jakość się płaci. Myślę o jakimś pięknym naszyjniku dla niej. A może bardziej ode mnie pasowałaby para zdobionych sztyletów, takich samych, dla niej i dla jej wybranego? Co o tym sądzisz i ile mnie to wyniesie?
W końcu był już tu, na miejscu, więc zawsze można było upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czy jak to tam się mówiło. A i jak chwilę musieli zaczekać na Rickarda i Dereka, więc akurat był czas, by załatwić prezent ślubny.
avatar
Gedeon Lannister

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 12, 2018 9:07 pm

Po Tyggecie nie było widać jak zareagował na słowa Gedeona. Równie dobrze mógł wewnętrznie odetchnąć, jak i skrycie planować już rozesłane wici.
Derek wstał i posłał kontrolne spojrzenie ku Rutlandowi, a po przyzwalającym skinieniu głową, chłopak wziął z kredensu pomarańczę i pobiegł po znajomego giermka.
- Ohoho. Ślubny podarek godny księżniczki? Nie będzie łatwo. Biżuteria, czy przedmiot użytkowy - oto jest pytanie! Jeśli biżuteria, to wykonamy co tylko się da - jest wiele czasu i pewnie zdążymy coś zaimportować z wschodu, także nie trzeba się martwić, ale jako prezent od rodziny, proponowałbym coś celnego. Żeby było wiadomo, że to dla niej, a nie prezent od byle bogacza dla jakiejś oblubienicy. Polecałbym zdobione lusterko z jej anagramem. Mogę się zająć się tym nawet od jutra, a dla jej wybranka. No cóż. Broni mu już pewnie dostatek. Może coś orientalnego,  jak dalekowidz? Bez problemu dalibyśmy radę porządnie to ozdobić. A jeśli już wyjdzie na biżuterię, to faktycznie - kolia dla niej, a dla niego proponowałbym zacny sygnet.
Poszperał w biurku, by wyciągnąć inny notatnik - tym razem wertował dostawców kamieni.
- Kilkanaście? Kilkadziesiąt? Kilkaset? Przy tego typu zleceniach to już praca zależy od płacy, a nie płaca od pracy.
Gedeonowi przypomniało się, że Alayne bardzo często tkwi z nosem w książce, więc pójście w tym kierunku byłoby rozsądne. Lannisport jak nazwa wskazuje jest miejscem, gdzie można dostać różne rzeczy... w różnych cenach, ma się rozumieć. Wystarczyło znaleźć odpowiedniego kupca i coś wytargować. Podobno wszyscy zielonobrodzi to naciągacze.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Gedeon Lannister on Pią Sty 12, 2018 11:30 pm

Gedeon z uwagą słuchał propozycji swego przyjaciela. Tyg jak zwykle mądrze mówił. Co jak co, ale z dwójki przyjaciół to właśnie Rutland miał bystrzejszy umysł i smykałkę do interesów, więc on był dobrze prosperującym kupcem, zaś Ged wędrownym rycerzem.
Ważne było, żeby prezent nie był po prostu drogi i kunsztowny, ale trafiony, w końcu Alayne była jego bratanicą, nie obcą osobą. Co innego Aemon, jego Ged nie znam za bardzo, tylko z opowieści.

Jeśli Rutland zaaprobował pomysł Uśmiechniętego Rycerza, a kosztorys nie przekroczył zbytnio podanej kwoty (czyli nie wyszło więcej niż 10-15% drożej), to Gedeon chwilę jeszcze porozmawiał z przyjacielem, aż do przybycia Dereka i Rickarda. Dopiero razem z nimi opuścił sklep Tyggeta, by dalej szukać zaginionych Arjana i Lorena.
avatar
Gedeon Lannister

Liczba postów : 109
Data dołączenia : 07/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Sty 17, 2018 6:38 pm

10 lutego 336AC

Książę miał kilka sprawunków do załatwienia, więc po śniadaniu udał się w towarzystwie ser Duncana i dwóch innych rycerzy do Lannisportu. Pierwszym miejscem jakie miał zamiar odwiedzić był sklep jubilerski, gdzie miał zamiar złożyć u jubilera małe zlecenie. Chciał podarować coś Alayne w dniu ślubu, więc polecił wykonanie diademu z ciemnego złota zdobionego małymi kwiatami. W centrum każdego z kwiatuszków błyszczeć miał natomiast niewielki szmaragd, swoją zielenią współgrający z oczami przyszłej królowej Zatoki. Pozostało tylko usłyszeć cenę od mężczyzny, a przy okazji potargować się z nim trochę by ją zbić. W końcu pieniądze to jedno, zdobędzie je za każde zlecenie, a aprobata dwóch rodzin królewskich to już trudniejsza do ugrania zdobycz. Przy okazji zapytał jeszcze sprzedawcy czy nie ma do zaoferowania czegoś co byłoby dobrym prezentem dla człowieka bardzo, bardzo pobożnego. W końcu na krótko przed ich ślubem dzień imienia obchodził król Skały i w dobrym guście chyba byłoby podarować mu przynajmniej coś drobnego. Nie sądził, że zaoferują mu tutaj coś wspaniałego na prezent, ale warto spróbować.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 17, 2018 8:55 pm

Drzwi uchyliły się bez skrzypnięcia, by wpuścić obu petentów do środka. Dwóch miłych panów na chwilkę przerwało toczącą się dotąd rozmowę, by dyskretnie zlustrować przybyłych i wznowić temat. Przy jednej z gablot sprzedawczyni dyskutowała cicho z trzecim mężczyzną, lecz gdy malutki dzwoneczek nad drzwiami zasygnalizował nowych gości, pozostawiła dotychczasowego rozmówcę sam na sam z gablotami i wysłuchała Blackfyre`a. Kobieta wydawała się mieć nieco ponad czterdzieści lat, choć stwierdzenie to można było prędzej wyciągnąć z jej spojrzenia, niż wciąż zadbanej cery, czy nieistniejących niedoskonałości figury. Zaoferowała przyjrzenie się wystawionym produktom, przeprosiła na moment i zniknęła za zasłonką, by po chwili wrócić z prawdopodobnym właścicielem. Średniego wzrostu, szczupły jegomość jedną ręką ściągał fartuch, a drugą chował do kieszeni zdjęty przed chwilą z oka monokl. Powiesił fartuch na stojaku i rozłożył szeroko ręce w efekciarskim geście.
- Czegóż to panowie potrzebują?
Szpakowate włosy, ostre rysy twarzy i prosty nos w połączeniu wciąż bystrym spojrzeniem definiowały Tygetta Rutlanda. Wysłuchawszy co ich do niego sprowadza, sięgnął pod ladę i wyjął opasłe tomiszcze. Przewrócił kilka stron, przeczytał kilka pozycji w zróżnicowanych tabelkach i prawie że od ręki podał cenę. Dwadzieścia siedem złotych smoków za wymarzony diadem. Aemon próbował coś wytargować, ale pan Rutland tylko kręcił głową i wskazywał poszczególne wiersze przedstawiające aktualne ceny w mieście oraz koszty robocizny. Cena była po prostu sprawiedliwa. Tygget nie sprzedawał taniej, ale i nie zdzierał, co pozwalało utrzymać w okolicy renomę sprawdzonego lokalu. Rutland nie lubił sam wymyślać produktów, gdyż według niego rzemieślnicy mieli realizować plany odbiorców, jednak skusił się, by zaproponować bransoletkę - rzemyk lub dobry sznurek, możliwe, że zafarbowany na jakiś kolor, by zamiast złotego łańcuszka podkreślić skromność oraz siedem misternie wykonanych w srebrze, złocie lub innym materiale wizerunków Siedmiu. Wersja srebrna oscylowała wokół czterech smoków, złota - siedmiu i pół, ewentualne dodatki w zależności od wymysłu księcia. W tym przypadku także nie było mowy o zbiciu z ceny. Właściwie to Tygett przekonał nawet Aemona, że uczciwie byłoby, gdyby zapłacił po smoku drożej biorąc pod uwagę niecodzienny kunszt rzemieślnika, jednak spasował z tego pomysłu - nie był zachłanny.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Sty 17, 2018 11:03 pm

Obecny tu pan niestety nie umiał bawić się w targowanie i wyskoczył jedynie z jakąś książką, gdzie miał pozapisywane wszystkie ceny. W sumie czego spodziewać się po ludziach z Zachodu? Im tylko złoto i złoto było w głowie, a przynajmniej większości z nich. Tak czy inaczej książę zgodził się na cenę diademu - przecież na swą narzeczoną nie będzie skąpił - acz za bransoletkę podziękował. Nie wydawał mu się to dobry prezent dla króla. Z drugiej jednak strony... Zapytał sprzedawcę o mały modlitewnik, zdobiony rzecz jasna, aby Lancel mógł go nosić ze sobą bez większego wysiłku i zawsze mieć blisko pokrzepiające słowa Siedmiu. Tak, to powinno przypaść mu do gustu. Z drugiej strony mógłby mu kupić zapas drewna opałowego, może wtedy zaczęliby grzać wodę na kąpiele. Cóż... Tego nie zrobi, acz narodził mu się przez to pewien ciekawy pomysł w głowie.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 340
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 17, 2018 11:29 pm

Na stanie takich cudów jak modlitewniki Tygett nie posiadał, ale wszystko było do załatwienia. Wstępnie sześć i pół smoka za elegancką i prostą, ale nie prostacką oprawę. Bez niepotrzebnych zdobień, które później haczyłyby o szaty. Łącznie trzydzieści trzy i pół smoka.
- Jeśli to wszystko, to po odbiór można będzie zgłosić się za cztery dni.
Rutland polecił się na przyszłość oraz poinformował, że można zgłosić się w trakcie trwania prac, by przedyskutować ewentualne poprawki, czy zmiany projektowe. Książę mógł się spodziewać doprawdy kunsztownego wyrobu.


Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Hugo Mollen on Sro Lut 07, 2018 10:26 pm

4 Marca 336 AC


Wystarczyło zaledwie kilka minut aby z rynku dostać się do warsztatu Rutlandów. "Złoty pazur", cóż za adekwatna nazwa dla sklepu jubilerskiego znajdującego się w mieście rządzonym przez Lwy. Czteropiętrowa kamienica, dla kogoś kto wychował się w dworze wzniesionym z sosnowych bali wydawała się wielka niczym całe Winterfell. "Ciekawe kto to wszystko sprząta?" , pomyślał podziwiając fantazyjnie rzeźbione gzymsy budowli. Po chwili jednak pomyślał, że jeśli kogoś było stać na wybudowanie takiego budynku to z pewnością stać go było na służbę, która pilnowała czystości.
- Zostańcie tutaj, będę za chwilę - Powiedział przywiązawszy wodze Szyszki do koniowiązu. Dąb, którego długie lejce przywiązane były do wysokiego przedniego łęku nie musiał być przewiązywany. Zresztą stara, dychawiczna szkapa nie miała zamiaru nigdzie się ruszać. Mollen przygładził włosy i poprawił obciążony pochwą z mieczem rycerski pas. Ruszył w stronę wejścia do sklepu, starając się nie spoglądać na ochroniarzy łypiących na niego z ukosa. Fakt, może i nie wyglądał na "typowego" klienta sklepu, jednak zdecydowanie nie wyglądał na zbira planującego napad na sklep. Nie niepokojony przez nikogo nacisnął klamkę sklepu i wszedł do środka. Wzdrygnął się nieco, gdy zawieszony nad drzwiami dzwonek rozbrzęczał się, co zapewne miało zasygnalizować sprzedawcy, że ma nowego klienta.
- Dzień dobry - Powiedział i niepewnie rozglądnął się po sklepowym pomieszczeniu. Zewsząd otaczały go złote wyroby, zapewne więcej warte niż wszystkie pieniądze jakie posiadała cała jego rodzina przez kilkadziesiąt lat odkąd dostali własny herb. Pamiętał, że jego ojciec lubował się w noszeniu pierścieni. Kupił ich tyle, że gdy zakładał wszystkie na palce były chronione niczym pancerną rękawicą. Wszystkie jednak gdzieś poginęły lub, co bardziej prawdopodobne, zamieniły się w kolejną beczułkę podrzędnego wina. W końcu kobieta pełniąca rolę sprzedawcy, zapewne żona lub córka właściciela warsztatu zaszczyciła go swoim spojrzeniem. Zrobił kilka kroków w stronę kontuaru.
- Dzień dobry - Powtórzył nieświadomie - Na rynku powiedziano mi, że pan Rutland poszukuje pracownika. - Opuścił wzrok i dokładnie obejrzał swoje buty - Zapewne najemnika, albo kogoś w tym rodzaju. Prawda?
avatar
Hugo Mollen

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 10/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 08, 2018 5:47 pm

Dziewucha obsługująca w Złotym Pazurze była nikim innym jak młodszą siostrą właściciela, który większość czasu przebywał jednak na zapleczu ze względu na swoją profesję. Gdy Mollen tylko wszedł do przybytku, dwójka uzbrojonych mężczyzn stojących przy drzwiach łypnęła na niego podejrzliwie kątem oka, jednak gdy ten wyraził cel swojej wizyty, spojrzeli tylko po sobie i powrócili do obserwacji jedynego klienta Złotego Pazura, który znajdował się w zakładzie.
- Już pytam. Poczeka tutaj - powiedziało dziewczę po czym zniknęło za drzwiami prowadzącymi na zaplecze. Nie minęło dużo czasu nim wróciła i oznajmiła Mollenowi czego się dowiedziała. - Za moment do Ciebie wyjdzie - powiedziała, po czym oddaliła się w stronę klienta, który oglądał wystawione na sprzedaż przedmioty, rozważając zapewne zakup. Po niedługim czasie, z zaplecza wyszedł złotnik i stanął za ladą, podając przezeń dłoń Hugo.
- A Ty coś za jeden i skąd się dowiedziałeś, że poszukuję pracownika? - Zapytał przezornie, lustrując Mollena od stóp po samą głowę.

~Królowa
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Hugo Mollen on Czw Lut 08, 2018 8:31 pm

- Hugo Mollen - Przedstawił się i uścisnął dłoń sprzedawcy. Bezpośredniość sprzedawcy wprawiła go nieco w zakłopotanie - Wolny rycerz, chwilowo w służbie samemu sobie - Zażartował znanym wśród wędrownych rycerzy żarcikiem - Znaczy, że chwilowo bez żadnego pana - Wytłumaczył natychmiast czując że uszy zaczynają mu płonąć - "A także bez pieniędzy, domu, kwatery, jedzenia ani nawet kopii" - Dodał w myślach, jednak nie powiedział tego na głos. Pytanie o to skąd dowiedział się, że właściciel Złotego Pazura potrzebuje pracownika wyjątkowo go zaskoczyło. Skąd o tym wiedział? No od kupca z targowiska. Jakiego kupca? No kupca z rynku. Nieznajomego, który powiedział, że Rutland szuka pracownika. Może i nie powiedział tego wprost. Hugo po prostu dowiedział się, że "Złoty Pazur" poszukuje pracownika. Nie dopytywał w jakim charakterze, ale handlarz twierdził, że może się nada.
- Od kupca - Powiedział po chwili - Z rynku. Niewysoki taki, z blond włosami. Mówił, że w zakładzie "Złoty Pazur" szukają pracownika i że mogę się nadać - Rozglądnął się niepewnie, jakby szukał potwierdzenia czy na pewno trafił do rzeczonego zakładu. Z pewnością był to zakład Rutlanda, wszak dokładnie przyglądnął się szyldowi nad drzwiami. Fakt, nie potrafił go przeczytać, jednak pozłacany szpon nie pozostawiał żadnych złudzeń. Zresztą sprzedawczyni spytana o pana Rutlanda natychmiast po niego poszła. Nie mogło być mowy o pomyłce.
- Więc szukacie? - Spytał dla pewności. Czuł, że szkarłat do tej pory zalewający jego uszy rozciąga się coraz bardziej po całej jego twarzy.
avatar
Hugo Mollen

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 10/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 08, 2018 10:26 pm

Złotnik przytaknął tylko słysząc jego słowa. Tak się składało, że potrzebował teraz nająć miecza za kilka sztuk złota, toteż wolny rycerz w służbie samemu sobie mógłby znaleźć u niego zatrudnienie. Słysząc z czyjego polecenia przychodzi, pokiwał głową i jakby nieco zszedł z tonu stając się nieco mniej podejrzliwy. Opis pasował do jego znajomego kupca, który od czasu do czasu polecał mu ludzi do mniejszych robót.
- Tak, dobrze trafiłeś. Tak się składa, że mam robotę, a właściwie to ktoś, komu wiszę porządną przysługę poszukuje ludzi do dość dyskretnej ale dobrze płatnej roboty. Mam nadzieję, że jesteś człowiekiem umiejącym zachować dyskrecję? - Zapytał złotnik, patrząc na człowieka z Północy. Jeśli ten nadal był zainteresowany zleceniem, złotnik zdradził mu nieco więcej szczegółów dotyczących roboty. - Konieczna jest jednak wycieczka poza Lannisport. Jeśli nadal jesteś zainteresowany, zaaranżuję spotkanie z pracodawcą i więcej szczegółów usłyszysz od niego - zakończył, krzyżując ręce na piersiach.
~Królowa
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Hugo Mollen on Czw Lut 08, 2018 10:52 pm

"Dyskretnej i dobrze płatnej pracy?" nie brzmiało zbyt zachęcająco. Wręcz przeciwnie, zestawienie tych dwóch słów brzmiało jak mokra robota do której złotnik potrzebował portowego zbira a nie rycerza. Hugo jednak potrzebował tych pieniędzy. O ile robota nie polegała na napadnięciu na bezbronnych czy wyrównywaniu przy pomocy miecza jakiś porachunków pomiędzy złotnikami to mógł ją przyjąć bez problemu. Opuszczenie Lannisportu nie było żadnym kłopotem. Wszak nie znalazł jeszcze kwatery, zaś cały swój majątek ulokowany miał na grzbiecie Dęba i Sosny.
- Mam tylko nadzieję, że nie chodzi o żadne porachunki. Jestem rycerzem a nie zbójnikiem - Powiedział również krzyżując ramiona, jakby poczuł się urażony, że ktoś może go mieć za zwykłego, przydrożnego opryszka. Nie po to oszczędzał każdy grosz na konia, miecz i zbroję, żeby teraz być wynajmowanym do siłowego rozwiązywania sporów między jakimiś handlarzami. Czuł jednak, że zaczerwienione uszy psują cały efekt. Prawdziwy rycerz z pewnością nie ma zbroi poskładanej z kilku innych kompletów, lnianej koszuli i płaszcza z niebarwionej wełny. Dwa złote smoki schowane w butach zaczęły nagle nieprzyjemnie uwierać, jak gdyby monety usłyszały o "dobrze płatnej pracy" i czym prędzej domagały się towarzystwa.
- No dobrze, powiedzmy że przyjęcie tej "dobrze płatnej pracy" mnie interesuje i potrafię zachować dyskrecję. Gdzie mogę spotkać tego pracodawcę od którego mógłbym dowiedzieć się więcej? - Spytał cały czas zastanawiając się czy właśnie nie pakuje się w jakieś kłopoty.
avatar
Hugo Mollen

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 10/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lut 09, 2018 12:00 am

Kiedy Hugo przedstawił swoje warunki, złotnik rozłożył tylko ręce w geście bezradności. Jeśli mężczyznę miało swędzić w ręce złoto zarobione w nieodpowiedni sposób, to już jego problem. Złotnik mógł ewentualnie posłać go do obstawy od czasu do czasu, ale za takie roboty raczej nie dorobiłby się majątku.
- Wiem tyle co ty. Jest robota do wykonania. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że człowiek jest na pewno wypłacalny, więc sakwa na pewno Ci się powiększy jeśli zrobisz co Ci powie - powiedział, nadal nie podając mu żadnych szczegółów, bowiem sam ich nie znał. Mimo to Mollen był zainteresowany, więc złotnik miał zamiar podać mu namiary na swojego znajomego, który miał zająć się już swoją sprawą sam od tamtego momentu. - Ustawię spotkanie jutro w południe "Pod Misiem Kudłaczem". Tam zapytasz karczmarza Toma o gościa imieniem Gildas. Wszystkiego dowiesz się na miejscu. Kieruj się stąd w stronę bogatszej dzielnicy i pytaj ludzi o kierunek, a na pewno znajdziesz to miejsce. Koniecznie powiedz kto Cię przysłał - dodał jeszcze. Jego robota kończyła się w tym miejscu.
~Królowa
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Hugo Mollen on Czw Lut 15, 2018 10:09 pm

- Wszystko jasne. "Pod Misiem Kudłaczem", spytać karczmarza Toma o Gildasa - Powtórzył, aby dokładnie zapamiętać przekazane informacje. Gdyby tylko umiał pisać z pewnością zapisałby wszystko na kawałku pergaminu. Jednak w tej chwili musiał się zdać na własną pamieć. - I powiedzieć kto mnie przysłał. Bardzo dziękuję za pomoc - Skłonił się lekko - W takim razie życzę miłego dnia - Odwrócił się na pięcie i udał w stronę wyjścia ze sklepu. Wyglądało na to, że będzie musiał znaleźć jakieś miejsce, gdzie będzie mógł spędzić noc. Odpiął oba konie od koniowiązu i ruszył w stronę rynku, aby znaleźć jakaś karczmę. Donośne burczenie w brzuchu zwiastowało, że nadeszła również pora na zjedzenie jakiegoś porządnego posiłku. Ciepłe łóżko, miękka poduszka pod głową i porządny posiłek, nie składający się z suszonej wołowiny. Koniom zdecydowanie też przyda się porządny wypoczynek w stajni z pełnym żłobem i porządnym szczotkowaniem.
avatar
Hugo Mollen

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 10/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Kevan Lannister on Czw Lut 15, 2018 10:24 pm

2 marca 336 AC


Po otrzymaniu pieniędzy od stryja Lancela, Kevan natychmiast poszedł wypłacić je u zarządcy skarbca Skały. Następnie, nie szczędząc sił i tchu, wyruszył do Lannisportu. Szybko odnalazł sklep jubilerski, w którym postanowił zacząć zakupy. Chciał kupić prezenty dla pary młodej - a szczególnie dla kuzynki Ali. W dalszej kolejności, ale równie ważne, było kupno prezentu dla stryjka na jego zbliżające się urodziny.
- Dzień dobry, Kevan Lannister. - ukłonił się wchodząc. - Słyszałem wiele dobrych słów o tym przybytku. Chciałbym kupić parę kosztowności... - zaczął się zastanawiać. Na pierwszy ogień postanowił wybrać swoją kuzynkę (i tego jej narzeczonego). Znał ją tyle lat, a jakby prawie nigdy ze sobą nie rozmawiali... Co ona mogła chcieć? Oczywiście, chciał kupić coś nieoczywistego i oryginalnego, żeby dobrze zapamiętała ten prezent. Ale i coś, co mogłoby być na co dzień im potrzebne. Tylko co? Po chwili namysłu jednak wpadł na pomysł: - Po pierwsze, chciałbym kupić takie jakby dwa złote naszyjniki, w kształcie siedmioramiennej gwiazdy. Mam nadzieję, że macie na składzie. Ale jeżeli nie, to chyba nie będzie problemem wykonanie lub sprowadzenie tego w ciągu trzech tygodni, prawda? - spytał, licząc, że Lannisterowi, bratankowi króla, nie śmią odmówić. Następnie zaczął zastanawiać się, co kupić Lancelowi. Gdy wpadł na pomysł, stwierdził, że będzie to złe miejsce na odpowiedni zakup. Wpadł za to na pomysł, żeby coś jeszcze dokupić kuzynce. - I... może jeszcze siatkę na włosy, taką z srebrnych nici i z rubinami. To chyba wszystko, ile bym za to zapłacił?
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 15, 2018 11:14 pm

Dzisiejszego dnia, choć jak to przeważnie w pozostałych bywa, złotnik operował na swym stanowisku w dobrym humorze. Nie miał zbyt dużego ruchu, choć dłonie same rwały się do pracy. Nadchodził czas posiłku, kiedy progi pomieszczenia przekroczył Kevan. Włośnik miejscówki porzucił myśli o ciepłej strawie na koszt klienta, a więc potencjalnego zysku.
To dla mnie przyjemność słyszeć takie słowa. – Skomentował od razu wypowiedź Lannistera odnośnie dobrych słów, które słyszał o tymże przybytku. Następnie nastawił swe uszy, by wysłuchać interesu swego klienta. W międzyczasie sięgnął po zwitek papieru i pióro. Wyglądało jakby notował, choć finalnie wyszły z tego jakieś proste szlaczki. Powątpiewam, czy ten człowiek faktycznie umiał pisać. Być może chciał sprawić wrażenie mądrego przed obliczem ważnej persony w Lannisporcie.
Naszyjniki to koszt około dziesięciu złotych monet, lecz dla człowieka z znakomitego rodu zrobię wyjątek, osiem złotych monet. – Uśmiechnął się. Lizał dupę, jak mało kto. – Siatka na włosy na pewno nie będzie droga, kilkadziesiąt srebrnych jeleni. Jednak zaproponowałbym coś własnego. Widzę, że poszukujesz biżuterii, dlatego pozwolę sobie zaproponować diadem. Jednakże nie taki, który noszą na przedzie głowy księżniczki, lecz tylny, spinający włosy. Bardzo gustowny, delikatny i wyjątkowo lekki. Wybrałbym srebro na tworzywo i uzupełnił kilkoma niewielkimi rubinami. – Po tychże słowach zapuścił spojrzenie na Lannistera, czekając na odpowiedź.
Szept.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Kevan Lannister on Czw Lut 15, 2018 11:46 pm

Jubiler wyraźnie podlizywał się Kevanowi. Oczywiście nie miał z tym problemu - przyzwyczaił się z praktyki. Ale to nie znaczyło, żeby miał nagle jakieś bardzo dobre zdanie o sprzedawcy - wręcz przeciwnie. Ciekawe czy traktowałby tak każdego, kto by powiedział, że ma na nazwisko Lannister... Ale cena promocyjna, to czemu miałby jej nie przyjąć?
- Niech będzie te 8 Smoków. Myślę, że znajdę tyle pieniędzy. - W sumie Kevan nie polubił za specjalnie tego jubilera. Ludzie to za prości ludzie. Tu ciepłe słówko, tu trochę złota i już tańczą jak chcesz. Jednak nazwisko także robiło swoje... Mimo wszystko uwagi wydawały się rozsądne, toteż Kevan kiwnął głową i dodał:
- Tak, masz rację. Może być taki diadem, o to mniej więcej mi chodziło. Ile by to mogło kosztować?
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 15, 2018 11:59 pm

Przed złotnikiem rozciągał się niegruby blat, pod którym jednak mężczyzna schował swoje dłonie. Pocierał nimi żwawo, licząc na zarobek oraz wzrost dobrych opinii. Przy tym lekko się stresował, co było widać po malutkich kropelkach potu na czole. Oczywiście nie tak bardzo, by się jąkać. Chciał jeno dobrze zarobić. Znowu myślę o zysku.
W takim wypadku będę w stanie sprostać twoim oczekiwaniom. Cena diademu to czterdzieści srebrnych jeleni. Rubiny zaś są wyjątkowo drogie. Proponuję ustawić pięć w linii poziomej, z czego środkowy będzie odrobinę większy. Na głowie kobiety będzie się to niesamowicie komponować. – Tymi ostatnimi słowami chciał zaimponować klientowi. Wszak myślał, że Kevan szuka prezentu dla jakiejś niewiasty coby zamoczyć. Gdy tak o tym pomyślę, zrobiłem ze złotnika dobrego żyda.
Koszt tych rubinów będzie wynosił około pięćdziesięciu złotych smoków. Mało, bo będą malutkie, lecz eleganckie. Uwzględniłem w tym także zniżkę. Niemniej potrzebuję przynajmniej połowę tej kwoty na teraz. Resztę możesz Panie donieść przy odbiorze gotowego towaru. – Zaczął trzeć rękoma jeszcze mocniej. Teraz było to nawet słyszalne.
Szept.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Kevan Lannister on Pią Lut 16, 2018 12:31 am

Kevan zdziwił się srogo i zaczął głęboko zastanawiać... Pięćdziesiąt Złotych Smoków! Toż to przeogromna cena. Pewnie mógłby je wybłagać jeszcze u stryjka, ale teraz chyba nie wypadało... Widział jak sprzedawca chciał go oskubać, zabrać mu tyle pieniędzy... Pewnie sam takie kwoty rzadko widzi. Tak to jest nie być Lannisterem...
Ale i Kevan znalazł się w mało komfortowej sytuacji. Brakowało mu jakichś dwudziestu Smoków, nawet gdyby zrezygnował z naszyjników. A miał jeszcze w planach inne zakupy... Teoretycznie mógłby liczyć, że jakimś cudem wygra coś na turnieju, ale było to dość ryzykowne założenie. No ale z drugiej strony nie wypadałoby teraz odmówić, a takki prezent dla Ali byłby po prostu wspaniały. A ślub ma tylko raz w życiu.
W końcu jednak podjął decyzję. Postanowił zagrać va banque.
- Pięćdziesiąt Złotych Smoków? Żartujesz sobie? Za Tą kwotę kupiłbym sobie kilka beczek Złotego Arborskiego! Jakiś mały statek! Z 3 skorpiony! Nająć pięćdziesięciu ludzi na miesiąc! Za 5 nędznych rubinów?! - krzyczał, udając zdenerwowanego. Cena faktycznie wydawała się być kosmiczna, ale jaki miał wybór? - Zapłacę Ci co najwyżej 20 Smoków teraz i 20 przy odbiorze, za całość zamówienia. Chyba, że wolisz, żebym poszedł do konkurencji... - Taką cenę byłby w stanie zdzierżyć, a dwadzieścia Smoków by skądś wytrzasnął. I miał nadzieję, że przestraszy wystarczająco jubilera. Ten drugi musiał na pewno liczyć, że zakupy Lannistera to nie tylko pieniądze. Przede wszystkim to prestiż i dobre opinie. A odmowa mogła się skończyć wręcz przeciwnie - i Kevan już by się o to postarał - zszarganiem dobrej opinii jubilera.
avatar
Kevan Lannister

Liczba postów : 137
Data dołączenia : 12/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Lut 16, 2018 12:47 am

Pomimo, że złotnik był podekscytowany wizytą Lannistera, postanowił odmówić. Być może ze względu na straty, które w związku ze zniżką by poniósł. Wszakże rubiny to bardzo drogie kamienie, a cena, którą wcześniej zaproponował uwzględniała już rabaty. W takim wypadku odparł zwykłym zaprzeczeniem, nie ustępując groźbom i słowom Kevana. Podczas tej czynności jego głowa była opuszczona, zaś wzrok skierowany na blat. Dźwięk zacierających się rączek ustał. Wpierw był szczęśliwy, a teraz ogarnęło go niesamowicie głębokie zakłopotanie.
Bądź, co bądź klient miał dwa wyjścia. Zaakceptować narzuconą cenę lub opuścić lokal. Byleby napięta atmosfera nie odbiła się na przyszłej reputacji jubilera.
Szept.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Sklep jubilerski "Złoty Pazur"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach