Las

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 02, 2018 11:51 pm

First topic message reminder :

Tereny leśne, znajdujące się daleko od większych obozowisk Wolnych Ludzi lub placówek Nocnej Straży.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down


Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 08, 2018 1:02 pm

16 marca 336 AC, wieczór

Guillaume ruszył w długą i niesamowitą podróż. Ślady wiodły go mniej więcej na północ/północny-zachód. A przynajmniej o tyle, o ile mógł stwierdzić. Podróż zdawała się zapowiadać epicko czy emocjonująco... Niewiele jednak miało to pokrycia z prawdą. Pierwszego dnia Guil nie znalazł absolutnie nic. Drugi też mijał monotonnie. Ślady były stare; zdawało się, że uciekinierzy wyprzedzają go znacznie. Najpierw drugiego dnia nie działo się nic. Cały dzień szedł, szukał śladów... Noszony jeleń pewnie dodawał mu ciężaru, przez co szedł wolniej. Gdy jednak zaczęło się powoli ściemniać, dostrzegł coś na horyzoncie. W powietrze unosił się z daleka dym. Przy ciemniejącym niebie powoli zaczynał stamtąd bić lekki blask. Guil mógł ocenić dzielącą go od tamtego miejsca odległość na pół mili na wschód; miejsce to było na drobnym wzgórzu. Mógł pójść i sprawdzić co tam jest, ale ryzykowałby zgubieniem śladu uciekinierów.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Nie Kwi 08, 2018 2:04 pm

Guillaume ruszył po śladach i gdy zbliżał się wieczór, zauważył że słońce jest tak troszku po lewej, ale nie do końca. A jak uczyła praprababcia Hildegarda, słońce wstaje na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Więc pod koniec dnia jak ma się słońce po lewej, to patrzy się na północ. Ale jako, że słońce nie jest do końca po lewej, a bardziej pomiędzy po lewej i na wprost, to znaczy, że idzie w kierunku pomiędzy północnym, a zachodnim. Tylko jak go nazwać? Wpierdol. Zdecydowanie kierunek wpierdol. Co prawda praprababcia Hildegarda mówiła też, że słońce może wstać na zachodzie, a zajść na wschodzie, ale te warunki uwzględniały niemalże natychmiastowy deszcz płonącej brukselki, więc nie. W każdym razie cały dzień podążał za potężnym kurwiskiem i choć wciąż go nie dogonił, to musiał wlec się niemiłosiernie, bowiem wyszorował swoim dupskiem piękny ślad na śniegu. Od czasu do czasu z nudów zdejmował jelenia z barków i wywijał nim młynki. Radocha się skończyła, gdy za trzecim razem jelonkowi urwała się noga. Jednakże Guillaume nie byłby sobą, gdyby zostawił samotną nogę w śniegu, więc obecnie miał ją wciśniętą za pas. W ten sposób minął mu jeden dzień, a potem drugi, choć pod koniec drugiego wydarzyło się w końcu coś ciekawego. Otóż pół mili w kierunku prawie niewpierdolu, czyli na wschód, zauważył sięgający nieboskłonu słup dymu jakby z ogniska. Jeżeli to faktycznie jest ognisko, będzie mógł w końcu upiec jelenia. Napiął cięciwę kuszy i usadowił bełt w łożysku, a następnie skierował się w stronę tej niecodziennej sytuacji. Poprzedniego dnia już po około dziesięciu minutach rozładował kuszę, ponieważ nie zbliżył się ani trochę do potężnego kurwiska. Dzięki temu w chwili obecnej cięciwa była w pełni sprawności i gotowa do użycia. Będąc już bardzo blisko zamierzał zostawić jelenia w śniegu, bo by mu tylko przeszkadzał w ewentualnej walce. Chociaż? Jakby tak wywinąć nim młynka i zajebać komuś w czachę? Nie, jeszcze kolejna noga się urwie. Ostatecznie zostawił jelenia w śniegu.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Kwi 09, 2018 11:40 pm

Przy ognisku siedziało trzech Dzikich. Wyglądali na myśliwych, kręcących się przypadkowo po okolicy. Guil nie zastanawiał się długo. Znalazł dogodną pozycję do strzału, wycelował... i trafił jednego z nich w rękę. Niewiele mu to pomogło, a jedynie zwróciło uwagę obozujących. Chwili jednak potrzebowali na zlokalizowanie Guila, który w tym czasie wniósł poprawkę do swojego strzału. Tym razem celną. Strzał trafił Dzikiego w łeb i ogłuszył. Na kolejny strzał nie miał już czasu. Doskoczyli do niego pozostali Dzicy, którzy wreszcie go znaleźli, i rozpoczęła się walka. Guillaume odrzucił kuszę i zaczął bić się swoim mieczykiem. Od razu trafił jednego z nich w lewą rękę i wytrącił mu tarczę. Odwet Dzikich poszedł jednak szybko. Jeden uderzył, zwracając na siebie uwagę, a drugi dzięki temu mógł minąć gardę Guila i przywalił mu z całej siły w brzuch. Guil poczuł się trochę gorzej, lekki ból; a także dziwny przewiew w okolicy pępka...

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Wto Kwi 10, 2018 12:09 am

Guillaume skradał się jak mało kto. W końcu nic nie uczy lepiej niesłychanie trudnej sztuki skradania jak słoik z ciastkami w kuchni praprababci Hildegardy. I wiele pręg na tyłku powstało nim ostatecznie się nauczył, ale ostatecznie dokonał swego. Tak więc i tym razem Guillaume skradał się jak... no tak jak Guillaume się skrada. Oczywistym jest, że poluzował miecz w pochwie, by nie było żadnych problemów z wydobyciem go, gdy przyjdzie na to czas. Przy ognisku zauważył trzy kurwiszcza. Wybrał sobie miejsce możliwie najdalej od nich i rozpoczął ostrzał ze swej śmiercionośnej broni - Młot Wojenny Trzydzieści Tysięcy. Pierwszy bełt trafił jednego kurwiszcza w łapę, a drugi uderzył tego samego kurwiszcza w głowę. W tym konkretnym momencie dzicy byli już bardzo blisko, więc przewiesił czym prędzej kuszę przez plecy i dobył miecza. Ale tego z pochwy, a nie ze spodni, choć oba za bardzo nie różniły się w swej skuteczności. Ha! Pierwszym ciosem zajebał wrogowi w rękę, a ten upuścił tarczę. No a potem zaczęły się dziać dziwne rzeczy, bo Guillaume dostał w brzuch i poczuł tam wcale niewesoły przewiew. W obliczu tak niezwykłych okoliczności dopuścił do myśli możliwość obrania bardziej taktycznej pozycji, więc cofnął się kawałek, odwrócił i zaczął spierdalać. Biegł tak długo aż był w stanie naciągnąć kuszę i wystrzelić do przeciwnika bez ryzyka utraty zdrowia. Czynność ponawiał do skutku.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 11, 2018 6:50 pm

Guil słusznie postanowił dokonać odwrotu. Był o wiele szybszy od Dzikich, który mieli problem, żeby za nim nadążyć. Jeden jednak miał łuk, którym postanowił z dalszej odległości ustrzelić uciekającego Guila. Nie był jednak na tyle dobrym łucznikiem, by wyrządzić mu szkodę. Trafił go w stopę, na tyle lekko, że nie zwolniło to biegu zwiadowcy. Guillaume wtedy zatrzymał się, strzelił do niego prosto w brzuch, tak, że tamten się zatoczył i prawie upadł, i kontynuował ucieczkę. Kolejne kilkadziesiąt metrów, namierzył drugiego z Dzikich, strzał... Poszedł centralnie w głowę. Ten też nie padł nieprzytomny, ale żaden z Dzikich nie miał już sił kontynuować pościgu.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Czw Kwi 12, 2018 12:13 am

Ha! Tępe kurwie żyjące za Murem nigdy się nie domyśliły, że to brukselka osłabia ich kondycję! Guillaume był o wiele szybszy, a do tego się nie męczył, ponieważ młodość w otoczeniu praprababci Hildegardy doskonale przygotowała go do takich warunków zabawy. Po prześcignięciu dzikich o kilkadziesiąt metrów zatrzymał się, naciągnął kuszę i oddał strzał, który trafił debila prosto w brzuch. Powtórzył akcję i tym razem trafił ostatniego dzikiego w głowę. Naciągnął kuszę jeszcze raz, osadził bełt w łożysku i zbliżył się niespiesznie do ostatniego z dzikich. Kiedy był jakieś dwa metry od niego zatrzymał się, wycelował dokładnie(żeby nie musieć się kiedykolwiek wstydzić przed praprababką Hildegardą, gdyby nie trafił) i wystrzelił prosto w szyję dzikiego. Następnie przewiesił kuszę przez plecy i ruszył do kolejnego, którego tym razem pchnął mieczem w gardło. Następnie wrócił do ogniska i w podobny sposób upewnił się, że ostatni z dzikich nie żyje. A potem jeszcze ściągnął mu gacie i zrobił swoje. Gdy już było po wszystkich, wyszorował kuśkę garścią śniegu, bo nie wiadomo co za syf może siedzieć w otchłani dzikiej dupy. Równie nie wiadomo co za syf dzicy mają na broni, więc obejrzał ten zadziwiający przewiew na brzuchu i postarał się jakoś tym zająć, żeby nie stwarzało zagrożenia za Murem. W Czarnym Zamku da to obejrzeć jeszcze temu fajnemu maesterowi. Następnie dorzucił do ognia, żeby przypadkiem nie zgasło, a konkretniej wepchnął tam kończynę dzikiego, żeby zajął się ogniem bez ryzyka zgaszenia całego ogniska. Potem poszukał jakiejś w miarę prostej broni pozostawionej przez pokonanych dzikich. Może halabardzidy albo jakiejś włóczni na kiju. Jak już znalazł to poszukał jelonka, wrócił do ogniska, zdarł ze skubańca skórę sztyletem, wypruł wnętrzności, nadział na znalezioną broń i obrał nad ogniem do upieczenia. A potem zjadł ile mógł. Jeszcze posprawdzał ciała czy nie mają przy sobie czegoś cennego albo jakichś zapasów jedzenia, które by przygarnął i je również wrzucił na skraj ogniska, żeby spłonęły. Nie próbował odzyskać bełtów, bo przecież na wyprawę wziął ich z sześćdziesiąt, a bełty po wejściu w ciało kurewsko trudno wyciągnąć. Następnie poszedł spać koło ognia, jeśli było już ciemno lub wznowił pościg, jeśli wciąż było więcej jak godzina do zmroku. Resztki jelonka rzecz jasna targał ze sobą. Nie odpuści potężnemu kurwisku.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Kwi 13, 2018 7:35 pm

Pozostały jeszcze dwie godziny do zmierzchu, Guil mógł więc spokojnie wrócić na drogę. Musiał jednak wpierw znaleźć ślady. Nigdy nie był w tym szczególnie biegły. Nie potrafił skutecznie dostrzec złamanej gałązki, zdeptanego krzaku. A śnieg w czasie walki napadał i niewiele zostało ugniecionego śniegu po przemarszu wroga. Przez kwadrans błądził i próbował odnaleźć ślad, jednak nie przyniosło mu to żadnego skutku. Mógł oczywiście iść dalej na ślepo, znając kierunek... Ale wiązało się to z poważnym ryzykiem, że niczego już nie znajdzie...

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Pią Kwi 13, 2018 8:49 pm

Były jeszcze dwie godziny do zmierzchu, więc postanowił znaleźć ślad, ale coś mu nie wyszło i tylko błądził przez jakiś kwadrans, szukając śladów. Wszystko przez ten śnieg. Przeklęty śnieg. Zdecydował się zaniechać pościgu i wrócił do ogniska. Żeby wykorzystać jakoś produktywnie czas do zmroku, urżnął głowy dwóm pozostałym dzikim i postawił je jakieś dwa metry od ogniska, żeby służyły za towarzystwo, do którego można się odezwać. Długo toczył między nimi dysputę dlaczego brukselka jest największym złem świata i z racji, że głowy stanowiły opozycję do jego stanowiska, bardzo się cieszył z zajebania dzikich podłych wpierdalaczy brukselki. Potem przytargał oba ciała do ogniska, żeby napalić nimi jak ognisko będzie gasło. Pierwsze wrzucił od razu i poszedł spać, a drugie spalił nad ranem, jeśli ognisko wciąż miało w sobie jakiś płomień. Za dodatkowe źródło ciepła posłużyły mu futra zabitych wrogów. To znaczy wcale nie skóry zdarte z dzikich, a futra, w które byli odziani. Po obudzeniu się rankiem posilił się tym co zostało z jelonka. Jeśli głowy miały wystarczająco długie włosy, splótł je ze sobą i przywiązał do pasa, co by nie uciekły. Następnie wyruszył na południe, mając wschodzące słońce po lewej stronie. Planował wrócić na Mur i opowiedzieć jaki to Jon Snow jest wspaniałym zwiadowcą, skoro uznał, że poradzi sobie bez takiego potężnego wsparcia jak Guillaume.
avatar
Guillaume
Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Stara Niania + Plama + Kuglarz (Guillaume)

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lip 04, 2018 11:07 pm

20 kwietnia 336AC

Zarówno do Nocnej Straży jak i do osad Wolnych Ludzi dotarły niepokojące wieści z Nawiedzonego Lasu. Wśród Dzikich mówiło się o olbrzymim, monstrualnym wręcz, białym niedźwiedziu, który atakował grupy łowców wędrujących po lesie. Zwierz odznaczał się nie tylko nadzwyczajnymi rozmiarami, ale również szaleńczą determinacją w pozbawianiu życia ludzi, ścigając myśliwych i próbując nie dopuścić by ktokolwiek uszedł z życiem. Paru szczęśliwcom jednak się udało... W Czarnym Zamku pogłoski te potwierdził jeden ze zwiadowców, którego patrol został napadnięty przez bestię. Dwóch jego braci zginęło, jemu cudem udało się zbiec. Wśród mieszkańców lodowej krainy straty spowodowane przez potwora były z pewnością większe...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sie 02, 2018 7:20 pm

01-10/05/336AC

Najbliższe dni miały być trudne dla mieszkających na północ od Muru plemion, a także dla niespodziewających się aż tak niekorzystnego obrotu spraw zwiadowców Nocnej Straży będących obecnie w Nawiedzonym Lesie i okolicach. Ciemne chmury zebrały się nad lodowatymi krainami, wiatr wył pędząc z wielką siłą, a śnieg opadł tak obficie jak rzadko o tej porze roku. Biały puch praktycznie nie przestawał opadać, a zamieci były przez ten czas na porządku dziennym. Wielu łowców Wolnych Ludzi zostało zaskoczonych na łowach i zmarło z wyziębienia podczas burz śnieżnych, kiedy zgubili drogę do osad. Innych pożarły korzystając z okazji dzikie zwierzęta, a zwłaszcza olbrzymi niedźwiedź, który pojawił się w okolicy niedawno i wedle ocalałych ze spotkań z nim pogoda nie ostudziła jego ognistego gniewu ani trochę, a niesprzyjające warunki nie były w stanie zatrzymać jego szarży. Czarni Bracie również stracili kilkunastu swoich. Opady wkrótce miały ustać, jednak przez ilość śniegu podróże w Nawiedzonym Lesie w ciągu najbliższych tygodni z pewnością będą o wiele trudniejsze niż były dotychczas.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2021
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Vulmar on Czw Sie 09, 2018 11:32 am

23 kwietnia 336

Polowanie na grasujące monstrum nie mogło się obyć bez szczególnych przygotowań, zabezpieczenia drogi powrotu i wstępnego dobrania metod. Mieli się udać do Nawiedzonych Lasów. Vulmarowi nazwa sama za siebie mówiła, że bogowie muszą swoją uwagę kierować w te miejsce. Może i sam niedźwiedź był uosobieniem ich gniewu. Karą i próbą dla wolnych ludzi. Bestia zdołała wyrobić sobie reputację, więc dla Tulków powalenie jej mogło przynieść chwałę i może odkupienie za grzech Groika. Może to była lekcja od bogów, którą miał odrobić Vulmar, wódz Tulków.

Pogoda mogła być zdradliwa. Z silnym wiatrem i śniegiem łatwo było o zakrycie śladów i zgubienie się w ograniczonej widoczności. Vulmar kazał by Pottoz z pomocą noża znaczył drzewa konkretnym symbolem na wysokości czterech stóp. Wyryty znak na korze swoją obecnością sugerował kierunek drogi powrotnej dla polujących. Quni miała robić to samo, kiedy to Fogh szedłby przodem. W ten sposób łowcy wracaliby drogą, którą szli, a następnie podążaliby śladami reszty klanu.

Co do zapasów, każdy musiał wziąć małą rezerwę, gdyby pogoda ich przygwoździła, albo ktoś zostałby ranny. Podczas łowów mieli polegać na swoich umiejętnościach, w końcu to oni przynosili jedzenie do klanu. Tak głosiła tradycja, którą praktykowali. Gdyby było na prawdę ciężko, zawsze mogliby zboczyć z kursu, by zdobyć jedzenie w dogodniejszym rejonie. Z resztą i tak mieli się wybrać po zanętę.

Wódz ciężko myśląc o tym, stwierdził, że weźmie ze sobą jeszcze swoją córkę Iggeni. Młoda znachorka i jej umiejętności mogły się przydać w tej groźnie zapowiadającej się wyprawie. Jeśli mieliby szczęście, udałoby im się znaleźć jakieś rośliny, z pomocą których można spreparować zanętę jakąś trucizną. Osłabione monstrum łatwiej będzie powalić, a Vulmarowi zależało głównie na przeżyciu, aniżeli popisywaniu się zdolnościami strzelania i ryzykowania, że szarżujący niedźwiedź zdoła dorwać kogoś. Ze zwykłym niedźwiedziem, taka szansa istniała zawsze, co dopiero jeśli to na prawdę kawał skurczybyka.

Plan samego polowania wyglądał następująco. Zdobyć zanętę i ewentualnie ją zatruć. Wytropić okolice, gdzie zwierz przebywa i wystawić mu zanętę.
Przygotować zasadzkę w miejscu, gdzie mogliby czatować na drzewach, czy też w ukryciu. Poczekać, aż zwierz zakosztuje zanęty i nafaszerować go strzałami z bezpiecznego miejsca. Strategia polegała na tym, by zranić i osłabić bestię w pierwszej fazie polowania. A potem wytropić i bezlitośnie wykończyć.

Skład:
W sumie wybiera się 8/10 łowców (w tym Pottoz, Bohron, Sigra) do tego Vulmar i Iggeni, czyli dziesiątka.
Zapasy zabrane - mało
avatar
Vulmar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach