Las

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Go down

Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 02, 2018 11:51 pm

First topic message reminder :

Tereny leśne, znajdujące się daleko od większych obozowisk Wolnych Ludzi lub placówek Nocnej Straży.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down


Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 08, 2018 1:02 pm

16 marca 336 AC, wieczór

Guillaume ruszył w długą i niesamowitą podróż. Ślady wiodły go mniej więcej na północ/północny-zachód. A przynajmniej o tyle, o ile mógł stwierdzić. Podróż zdawała się zapowiadać epicko czy emocjonująco... Niewiele jednak miało to pokrycia z prawdą. Pierwszego dnia Guil nie znalazł absolutnie nic. Drugi też mijał monotonnie. Ślady były stare; zdawało się, że uciekinierzy wyprzedzają go znacznie. Najpierw drugiego dnia nie działo się nic. Cały dzień szedł, szukał śladów... Noszony jeleń pewnie dodawał mu ciężaru, przez co szedł wolniej. Gdy jednak zaczęło się powoli ściemniać, dostrzegł coś na horyzoncie. W powietrze unosił się z daleka dym. Przy ciemniejącym niebie powoli zaczynał stamtąd bić lekki blask. Guil mógł ocenić dzielącą go od tamtego miejsca odległość na pół mili na wschód; miejsce to było na drobnym wzgórzu. Mógł pójść i sprawdzić co tam jest, ale ryzykowałby zgubieniem śladu uciekinierów.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Nie Kwi 08, 2018 2:04 pm

Guillaume ruszył po śladach i gdy zbliżał się wieczór, zauważył że słońce jest tak troszku po lewej, ale nie do końca. A jak uczyła praprababcia Hildegarda, słońce wstaje na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Więc pod koniec dnia jak ma się słońce po lewej, to patrzy się na północ. Ale jako, że słońce nie jest do końca po lewej, a bardziej pomiędzy po lewej i na wprost, to znaczy, że idzie w kierunku pomiędzy północnym, a zachodnim. Tylko jak go nazwać? Wpierdol. Zdecydowanie kierunek wpierdol. Co prawda praprababcia Hildegarda mówiła też, że słońce może wstać na zachodzie, a zajść na wschodzie, ale te warunki uwzględniały niemalże natychmiastowy deszcz płonącej brukselki, więc nie. W każdym razie cały dzień podążał za potężnym kurwiskiem i choć wciąż go nie dogonił, to musiał wlec się niemiłosiernie, bowiem wyszorował swoim dupskiem piękny ślad na śniegu. Od czasu do czasu z nudów zdejmował jelenia z barków i wywijał nim młynki. Radocha się skończyła, gdy za trzecim razem jelonkowi urwała się noga. Jednakże Guillaume nie byłby sobą, gdyby zostawił samotną nogę w śniegu, więc obecnie miał ją wciśniętą za pas. W ten sposób minął mu jeden dzień, a potem drugi, choć pod koniec drugiego wydarzyło się w końcu coś ciekawego. Otóż pół mili w kierunku prawie niewpierdolu, czyli na wschód, zauważył sięgający nieboskłonu słup dymu jakby z ogniska. Jeżeli to faktycznie jest ognisko, będzie mógł w końcu upiec jelenia. Napiął cięciwę kuszy i usadowił bełt w łożysku, a następnie skierował się w stronę tej niecodziennej sytuacji. Poprzedniego dnia już po około dziesięciu minutach rozładował kuszę, ponieważ nie zbliżył się ani trochę do potężnego kurwiska. Dzięki temu w chwili obecnej cięciwa była w pełni sprawności i gotowa do użycia. Będąc już bardzo blisko zamierzał zostawić jelenia w śniegu, bo by mu tylko przeszkadzał w ewentualnej walce. Chociaż? Jakby tak wywinąć nim młynka i zajebać komuś w czachę? Nie, jeszcze kolejna noga się urwie. Ostatecznie zostawił jelenia w śniegu.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Kwi 09, 2018 11:40 pm

Przy ognisku siedziało trzech Dzikich. Wyglądali na myśliwych, kręcących się przypadkowo po okolicy. Guil nie zastanawiał się długo. Znalazł dogodną pozycję do strzału, wycelował... i trafił jednego z nich w rękę. Niewiele mu to pomogło, a jedynie zwróciło uwagę obozujących. Chwili jednak potrzebowali na zlokalizowanie Guila, który w tym czasie wniósł poprawkę do swojego strzału. Tym razem celną. Strzał trafił Dzikiego w łeb i ogłuszył. Na kolejny strzał nie miał już czasu. Doskoczyli do niego pozostali Dzicy, którzy wreszcie go znaleźli, i rozpoczęła się walka. Guillaume odrzucił kuszę i zaczął bić się swoim mieczykiem. Od razu trafił jednego z nich w lewą rękę i wytrącił mu tarczę. Odwet Dzikich poszedł jednak szybko. Jeden uderzył, zwracając na siebie uwagę, a drugi dzięki temu mógł minąć gardę Guila i przywalił mu z całej siły w brzuch. Guil poczuł się trochę gorzej, lekki ból; a także dziwny przewiew w okolicy pępka...

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Wto Kwi 10, 2018 12:09 am

Guillaume skradał się jak mało kto. W końcu nic nie uczy lepiej niesłychanie trudnej sztuki skradania jak słoik z ciastkami w kuchni praprababci Hildegardy. I wiele pręg na tyłku powstało nim ostatecznie się nauczył, ale ostatecznie dokonał swego. Tak więc i tym razem Guillaume skradał się jak... no tak jak Guillaume się skrada. Oczywistym jest, że poluzował miecz w pochwie, by nie było żadnych problemów z wydobyciem go, gdy przyjdzie na to czas. Przy ognisku zauważył trzy kurwiszcza. Wybrał sobie miejsce możliwie najdalej od nich i rozpoczął ostrzał ze swej śmiercionośnej broni - Młot Wojenny Trzydzieści Tysięcy. Pierwszy bełt trafił jednego kurwiszcza w łapę, a drugi uderzył tego samego kurwiszcza w głowę. W tym konkretnym momencie dzicy byli już bardzo blisko, więc przewiesił czym prędzej kuszę przez plecy i dobył miecza. Ale tego z pochwy, a nie ze spodni, choć oba za bardzo nie różniły się w swej skuteczności. Ha! Pierwszym ciosem zajebał wrogowi w rękę, a ten upuścił tarczę. No a potem zaczęły się dziać dziwne rzeczy, bo Guillaume dostał w brzuch i poczuł tam wcale niewesoły przewiew. W obliczu tak niezwykłych okoliczności dopuścił do myśli możliwość obrania bardziej taktycznej pozycji, więc cofnął się kawałek, odwrócił i zaczął spierdalać. Biegł tak długo aż był w stanie naciągnąć kuszę i wystrzelić do przeciwnika bez ryzyka utraty zdrowia. Czynność ponawiał do skutku.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 11, 2018 6:50 pm

Guil słusznie postanowił dokonać odwrotu. Był o wiele szybszy od Dzikich, który mieli problem, żeby za nim nadążyć. Jeden jednak miał łuk, którym postanowił z dalszej odległości ustrzelić uciekającego Guila. Nie był jednak na tyle dobrym łucznikiem, by wyrządzić mu szkodę. Trafił go w stopę, na tyle lekko, że nie zwolniło to biegu zwiadowcy. Guillaume wtedy zatrzymał się, strzelił do niego prosto w brzuch, tak, że tamten się zatoczył i prawie upadł, i kontynuował ucieczkę. Kolejne kilkadziesiąt metrów, namierzył drugiego z Dzikich, strzał... Poszedł centralnie w głowę. Ten też nie padł nieprzytomny, ale żaden z Dzikich nie miał już sił kontynuować pościgu.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Czw Kwi 12, 2018 12:13 am

Ha! Tępe kurwie żyjące za Murem nigdy się nie domyśliły, że to brukselka osłabia ich kondycję! Guillaume był o wiele szybszy, a do tego się nie męczył, ponieważ młodość w otoczeniu praprababci Hildegardy doskonale przygotowała go do takich warunków zabawy. Po prześcignięciu dzikich o kilkadziesiąt metrów zatrzymał się, naciągnął kuszę i oddał strzał, który trafił debila prosto w brzuch. Powtórzył akcję i tym razem trafił ostatniego dzikiego w głowę. Naciągnął kuszę jeszcze raz, osadził bełt w łożysku i zbliżył się niespiesznie do ostatniego z dzikich. Kiedy był jakieś dwa metry od niego zatrzymał się, wycelował dokładnie(żeby nie musieć się kiedykolwiek wstydzić przed praprababką Hildegardą, gdyby nie trafił) i wystrzelił prosto w szyję dzikiego. Następnie przewiesił kuszę przez plecy i ruszył do kolejnego, którego tym razem pchnął mieczem w gardło. Następnie wrócił do ogniska i w podobny sposób upewnił się, że ostatni z dzikich nie żyje. A potem jeszcze ściągnął mu gacie i zrobił swoje. Gdy już było po wszystkich, wyszorował kuśkę garścią śniegu, bo nie wiadomo co za syf może siedzieć w otchłani dzikiej dupy. Równie nie wiadomo co za syf dzicy mają na broni, więc obejrzał ten zadziwiający przewiew na brzuchu i postarał się jakoś tym zająć, żeby nie stwarzało zagrożenia za Murem. W Czarnym Zamku da to obejrzeć jeszcze temu fajnemu maesterowi. Następnie dorzucił do ognia, żeby przypadkiem nie zgasło, a konkretniej wepchnął tam kończynę dzikiego, żeby zajął się ogniem bez ryzyka zgaszenia całego ogniska. Potem poszukał jakiejś w miarę prostej broni pozostawionej przez pokonanych dzikich. Może halabardzidy albo jakiejś włóczni na kiju. Jak już znalazł to poszukał jelonka, wrócił do ogniska, zdarł ze skubańca skórę sztyletem, wypruł wnętrzności, nadział na znalezioną broń i obrał nad ogniem do upieczenia. A potem zjadł ile mógł. Jeszcze posprawdzał ciała czy nie mają przy sobie czegoś cennego albo jakichś zapasów jedzenia, które by przygarnął i je również wrzucił na skraj ogniska, żeby spłonęły. Nie próbował odzyskać bełtów, bo przecież na wyprawę wziął ich z sześćdziesiąt, a bełty po wejściu w ciało kurewsko trudno wyciągnąć. Następnie poszedł spać koło ognia, jeśli było już ciemno lub wznowił pościg, jeśli wciąż było więcej jak godzina do zmroku. Resztki jelonka rzecz jasna targał ze sobą. Nie odpuści potężnemu kurwisku.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Kwi 13, 2018 7:35 pm

Pozostały jeszcze dwie godziny do zmierzchu, Guil mógł więc spokojnie wrócić na drogę. Musiał jednak wpierw znaleźć ślady. Nigdy nie był w tym szczególnie biegły. Nie potrafił skutecznie dostrzec złamanej gałązki, zdeptanego krzaku. A śnieg w czasie walki napadał i niewiele zostało ugniecionego śniegu po przemarszu wroga. Przez kwadrans błądził i próbował odnaleźć ślad, jednak nie przyniosło mu to żadnego skutku. Mógł oczywiście iść dalej na ślepo, znając kierunek... Ale wiązało się to z poważnym ryzykiem, że niczego już nie znajdzie...

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Pią Kwi 13, 2018 8:49 pm

Były jeszcze dwie godziny do zmierzchu, więc postanowił znaleźć ślad, ale coś mu nie wyszło i tylko błądził przez jakiś kwadrans, szukając śladów. Wszystko przez ten śnieg. Przeklęty śnieg. Zdecydował się zaniechać pościgu i wrócił do ogniska. Żeby wykorzystać jakoś produktywnie czas do zmroku, urżnął głowy dwóm pozostałym dzikim i postawił je jakieś dwa metry od ogniska, żeby służyły za towarzystwo, do którego można się odezwać. Długo toczył między nimi dysputę dlaczego brukselka jest największym złem świata i z racji, że głowy stanowiły opozycję do jego stanowiska, bardzo się cieszył z zajebania dzikich podłych wpierdalaczy brukselki. Potem przytargał oba ciała do ogniska, żeby napalić nimi jak ognisko będzie gasło. Pierwsze wrzucił od razu i poszedł spać, a drugie spalił nad ranem, jeśli ognisko wciąż miało w sobie jakiś płomień. Za dodatkowe źródło ciepła posłużyły mu futra zabitych wrogów. To znaczy wcale nie skóry zdarte z dzikich, a futra, w które byli odziani. Po obudzeniu się rankiem posilił się tym co zostało z jelonka. Jeśli głowy miały wystarczająco długie włosy, splótł je ze sobą i przywiązał do pasa, co by nie uciekły. Następnie wyruszył na południe, mając wschodzące słońce po lewej stronie. Planował wrócić na Mur i opowiedzieć jaki to Jon Snow jest wspaniałym zwiadowcą, skoro uznał, że poradzi sobie bez takiego potężnego wsparcia jak Guillaume.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Lip 04, 2018 11:07 pm

20 kwietnia 336AC

Zarówno do Nocnej Straży jak i do osad Wolnych Ludzi dotarły niepokojące wieści z Nawiedzonego Lasu. Wśród Dzikich mówiło się o olbrzymim, monstrualnym wręcz, białym niedźwiedziu, który atakował grupy łowców wędrujących po lesie. Zwierz odznaczał się nie tylko nadzwyczajnymi rozmiarami, ale również szaleńczą determinacją w pozbawianiu życia ludzi, ścigając myśliwych i próbując nie dopuścić by ktokolwiek uszedł z życiem. Paru szczęśliwcom jednak się udało... W Czarnym Zamku pogłoski te potwierdził jeden ze zwiadowców, którego patrol został napadnięty przez bestię. Dwóch jego braci zginęło, jemu cudem udało się zbiec. Wśród mieszkańców lodowej krainy straty spowodowane przez potwora były z pewnością większe...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sie 02, 2018 7:20 pm

01-10/05/336AC

Najbliższe dni miały być trudne dla mieszkających na północ od Muru plemion, a także dla niespodziewających się aż tak niekorzystnego obrotu spraw zwiadowców Nocnej Straży będących obecnie w Nawiedzonym Lesie i okolicach. Ciemne chmury zebrały się nad lodowatymi krainami, wiatr wył pędząc z wielką siłą, a śnieg opadł tak obficie jak rzadko o tej porze roku. Biały puch praktycznie nie przestawał opadać, a zamieci były przez ten czas na porządku dziennym. Wielu łowców Wolnych Ludzi zostało zaskoczonych na łowach i zmarło z wyziębienia podczas burz śnieżnych, kiedy zgubili drogę do osad. Innych pożarły korzystając z okazji dzikie zwierzęta, a zwłaszcza olbrzymi niedźwiedź, który pojawił się w okolicy niedawno i wedle ocalałych ze spotkań z nim pogoda nie ostudziła jego ognistego gniewu ani trochę, a niesprzyjające warunki nie były w stanie zatrzymać jego szarży. Czarni Bracie również stracili kilkunastu swoich. Opady wkrótce miały ustać, jednak przez ilość śniegu podróże w Nawiedzonym Lesie w ciągu najbliższych tygodni z pewnością będą o wiele trudniejsze niż były dotychczas.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Vulmar on Czw Sie 09, 2018 11:32 am

23 kwietnia 336

Polowanie na grasujące monstrum nie mogło się obyć bez szczególnych przygotowań, zabezpieczenia drogi powrotu i wstępnego dobrania metod. Mieli się udać do Nawiedzonych Lasów. Vulmarowi nazwa sama za siebie mówiła, że bogowie muszą swoją uwagę kierować w te miejsce. Może i sam niedźwiedź był uosobieniem ich gniewu. Karą i próbą dla wolnych ludzi. Bestia zdołała wyrobić sobie reputację, więc dla Tulków powalenie jej mogło przynieść chwałę i może odkupienie za grzech Groika. Może to była lekcja od bogów, którą miał odrobić Vulmar, wódz Tulków.

Pogoda mogła być zdradliwa. Z silnym wiatrem i śniegiem łatwo było o zakrycie śladów i zgubienie się w ograniczonej widoczności. Vulmar kazał by Pottoz z pomocą noża znaczył drzewa konkretnym symbolem na wysokości czterech stóp. Wyryty znak na korze swoją obecnością sugerował kierunek drogi powrotnej dla polujących. Quni miała robić to samo, kiedy to Fogh szedłby przodem. W ten sposób łowcy wracaliby drogą, którą szli, a następnie podążaliby śladami reszty klanu.

Co do zapasów, każdy musiał wziąć małą rezerwę, gdyby pogoda ich przygwoździła, albo ktoś zostałby ranny. Podczas łowów mieli polegać na swoich umiejętnościach, w końcu to oni przynosili jedzenie do klanu. Tak głosiła tradycja, którą praktykowali. Gdyby było na prawdę ciężko, zawsze mogliby zboczyć z kursu, by zdobyć jedzenie w dogodniejszym rejonie. Z resztą i tak mieli się wybrać po zanętę.

Wódz ciężko myśląc o tym, stwierdził, że weźmie ze sobą jeszcze swoją córkę Iggeni. Młoda znachorka i jej umiejętności mogły się przydać w tej groźnie zapowiadającej się wyprawie. Jeśli mieliby szczęście, udałoby im się znaleźć jakieś rośliny, z pomocą których można spreparować zanętę jakąś trucizną. Osłabione monstrum łatwiej będzie powalić, a Vulmarowi zależało głównie na przeżyciu, aniżeli popisywaniu się zdolnościami strzelania i ryzykowania, że szarżujący niedźwiedź zdoła dorwać kogoś. Ze zwykłym niedźwiedziem, taka szansa istniała zawsze, co dopiero jeśli to na prawdę kawał skurczybyka.

Plan samego polowania wyglądał następująco. Zdobyć zanętę i ewentualnie ją zatruć. Wytropić okolice, gdzie zwierz przebywa i wystawić mu zanętę.
Przygotować zasadzkę w miejscu, gdzie mogliby czatować na drzewach, czy też w ukryciu. Poczekać, aż zwierz zakosztuje zanęty i nafaszerować go strzałami z bezpiecznego miejsca. Strategia polegała na tym, by zranić i osłabić bestię w pierwszej fazie polowania. A potem wytropić i bezlitośnie wykończyć.

Skład:
W sumie wybiera się 8/10 łowców (w tym Pottoz, Bohron, Sigra) do tego Vulmar i Iggeni, czyli dziesiątka.
Zapasy zabrane - mało
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sie 29, 2018 6:13 pm

02/05/336AC

Poszukiwania niedźwiedzia mimo jego brutalnej natury okazały się trudne i długie. Bestia zostawiała wyraźne dość ślady, ale przemieszczała się również szybko w poszukiwaniu nowej zwierzyny. To co Tulkowie napotykali nie zawsze było też w pełni pożarte, zupełnie jakby wielki niedźwiedź zabijał nie tylko by przetrwać, ale dla samej żądzy krwi i śmierci. W czasie poszukiwań łowcom udało się też skutecznie polować by zdobyć pożywienie lub po prostu mogli zebrać resztki po bestii. Niestety nie trafili na żadne zioła jakimi mogliby zatruć zwierzę, a nawet na takie, który mogłyby przydać się pomocy ewentualnym rannym. Sposób zachowania zwierzęcia również był dla myśliwych dziwny, ponieważ jak wspomniano wcześniej nie polowało jedynie z głodu. Stwarzało to ryzyko, że martwa przynęta w postaci jakiegoś truchła czy mięsa może nie być wystarczająca by zdobyć uwagę niedźwiedzia i trzeba będzie rozważyć inną pułapkę. Chociaż... To wkrótce miał przestać być problem...
Od pierwszego dnia nowego miesiąca śniegi zaczęły obficie sypać i wędrówka była utrudniona. Jednak wszystkie ślady ostatnimi czasy były coraz świeższe i widać było, że wkrótce Tulkowie powinni znaleźć się odpowiednio blisko bestii by wdrożyć w życie swój plan. Niefortunnie, kiedy ty polujesz na wielkiego niedźwiedzia... On również poluje na ciebie... Jeden z łowców zwolnił odrobinę spoglądając między rzadko porastającymi teren drzewami w prawo przez sypiący gęsto śnieg, wydawało mu się, że coś zobaczył. Przymrużył oczy wytężając wzrok i momentalnie otworzył je szeroko przerażony. Przeraźliwy ryk rozdarł ciszę, a wielka biała zaspa poderwała się z ziemi i pędem ruszyła w stronę grupy. W jej czerwonych ślepiach płonęła nienawiść. Vulmar i jego ludzie mieli dosłownie chwilę na przygotowanie się nim bestia, większa niż jakikolwiek niedźwiedź jakiego widzieli, do nich dobiegnie...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Vulmar on Sro Sie 29, 2018 7:12 pm

- Oooogh!!!  Nafaszerować skurwiela!- Vulmar ryknął ile sił, by wzbudzić wolę walki. Na widok wynurzającego się ze śniegu potwora, zrobiło mu się gorąco, a białka wyszły na wierzch. Co jak co, pierwszy raz na oczy widział takie to monstrum
Bogowie!
- Szeroko! Otoczyć! Bohater łowca, to martwy łowca! Zabij, nie zgiń! - wykrzyczał, powtarzając wyuczone słowa ojca. Sugerował szerokie rozstawienie, by wpakować mu jak najwięcej strzał, starając się spowolnić monstrum i możliwie zabić. Samo zawołanie znaczyło tyle, że Ci na których niedźwiedź szarżuje, mieli przed nim uciekać w różne strony i jeśli ich nie gonił obrócić się i strzelać dalej.

Vulmar niezależnie, skąd niedźwiedź się wynurzył miał również stosować się do strategii.
Zaczął się taniec łowców i świst strzał...

ustawienie:
Niech będzie, że ustawienie startowe jest takie jakie zostało wysłane na PW. A skund dźwiedź się znolozł o.O niech będzie niespodzianka Razz
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sie 29, 2018 8:56 pm

Niedźwiedź wybiegł z zasp po prawej stronie grupy, rzucając się na pierwszego z brzegu łowcę i goniąc za nim, kiedy ten począł uciekać w kierunku przeciwnym do dotychczasowego marszu. Inni odskoczyli w momencie ryku, ale widząc kierunek pędzącej bestii nałożyli strzały na cięciwy i wystrzelili, jedynie córka Vulmara również zaczęła uciekać będąc zielarką, nie łowczynią. Strzała pierwszego z łowców chybiła celu zniesiona wiatrem, drugi zaś trafił potwora w przednią łapę. Sigra oraz Bohron również posłali strzały, które odnalazły cel wbijając się w kark oraz tylną nogę, acz te wydawały się jedynie powierzchownie musnąć potwora. Sam Vulmar również przeszył strzałą łapę niedźwiedzia, podczas gdy jeden z jego łowców przeszył dotkliwie bok bestii. Niestety człowiek biegnący przez obfity śnieg nie mógł równać się z pędem wielkiego drapieżnika i ten dopadł do pierwszego z myśliwych. Zamach wielkiej łapy powalił mężczyznę na ziemię i rozpruł mu plecy. Białe futro oraz śnieg zbroczyły się świeżą krwią, a drapieżnik ryknął triumfalnie. Prawdopodobnie nie było po łowcy czego zbierać...
Kolejne strzały posypały się w stronę niedźwiedzia, który za cel obrał sobie uciekającą przez zaspy w podobnym kierunku co zabity Iggeni. Cztery strzały wbiły się w korpus potwora, zaś jedna utkwiła w jego łbie, jednak nie przeszkodziło mu to by w furii dopaść dziewczyny i pochwycić ją w mocarne szczęki. Poderwał ją z ziemi, kiedy ta wrzasnęła przeraźliwie, i machnął kilka razy, odrzucając ją na koniec jak szmacianą lalkę. Pora wracać do myśliwych...
Kolejne trzy groty zagłębiły się w korpus zwierzyny, zaś jeden przeszył jej przednią łapę. Niedźwiedź w odpowiedzi dopadł najbliższego łowcy i uderzył go w głowę orząc pazurami twarz. Z jego ciała wystawało pełno lotek, a po białym futrze ściekały widoczne strużki krwi. Wydawał się też poruszać wolniej, ale nie wyglądał jakby miał zamiar się poddać.
Następna strzała wbiła się w jego korpus. Zwierz stanął ociężale na tylnych łapach i wydał z siebie potężny ryk. Wydawałoby się, że ma z trzynaście stóp wzrostu unosząc się w taki sposób. Dwie strzały wbiły się w brzuch bestii, a ta z jękiem opadła na przednie łapy... I wtedy strzała Vulmara przeszyła jej oko, kończąc jej żywot.
Wielki niedźwiedź został pokonany! Po inspekcji towarzyszy myśliwi musieli jednak stwierdzić, iż dwóch łowców oraz Iggeni zginęło na miejscu...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Vulmar on Czw Sie 30, 2018 7:25 am

Olbrzymi niedźwiedź, Biały Zabójca, nie patyczkował się. Zaszarżował i atakował jakby mógł ich wszystkich wybić.

- Nie!!! - wrzasnął Vulmar, kiedy zwierz obrał sobie za cel jego córkę. Widok jej śmierci doprowadził go do szału. Monstrum zdawało się do tego wszystkiego nie mieć dość, zdołało zabić następnego łowcę, mimo kolejnych licznych strzał grzęznących w jego ciele.
Wódz w pędzie walki posłał w końcu strzałę, która zabiła stwora. Łowcy zawołali triumfalnie na widok padającej bestii. Klan dokonał czegoś, czego innym się nie udało. Zabili grasującego niedźwiedzia, zabili Białego Zabójcę! Zdobyli chwałę! A inne klany miały się tego dowiedzieć.

Vulmar jednak nie wznosił wiwatu, podchodził kolejno do zwłok jego dużej rodziny. Szał ustąpił żalowi w sercu. Dwóch łowców straciło życia. A bogowie zdecydowali, że i on posmakować miał straty kogoś bliskiego. Zabrali mu jego najcenniejszy ze skarbów jakie miał. Los odebrał mu już trzecie dziecko. Wyciągnął rękami ze śnieżnej zaspy zmasakrowane ciało.
- Bogowie! Dlaczego... - zaskomlał, trzymając martwą głowę Iggeni. Jej twarz zastygła z wyrazem przerażenia. Zdawała się nawet teraz wołać "pomóż mi", a on nie zdążył. Nie zdążył! Potwór dorwał ją. Zabrał ją na polowanie, tylko po to żeby zginęła. Nie oddała nawet strzały w kierunku zwierzyny. Nie była łowczynią...
Okrutni Bogowie! Czy taka jest wasza cena?!

- Vulmar! - Sigra podeszła do Wodza korzącego się przed ciałem martwej. Jej głos zagrzmiał, Vulmar już wiedział. Trzeba było stłamsić emocje. Zacisnął zęby i wstał. Nie mógł okazać słabości. Jego klan nadal żył i go potrzebowali. Nadal miał jeszcze ostatniego syna i żonę.
- Zebrać trofeum. Pazury, futro, skóra, zęby. Chcę też jego czaszkę. Niech Thrall zobaczy. Mięso, wątrobę, żołądek i serce również wziąć. Będzie sporo jedzenia. Uzupełnić bukłaki jego krwią - rozkazał gniewnie, nadal nie odrywając wzroku od martwej córki
- Ludzie już to robią - powiedziała już nieco lżej, widząc cierpienie mężczyzny. Obrócił się do niej i wyprostował.
- To idź im pomóż! Musimy wracać do obozu! Śnieg może nas wykończyć! - nakrzyczał na nią.
- Ja oddam ziemi co dostałem... - dodał, sugerując, że pochowa zmarłych... na tyle na ile pozwalały mu warunki i czas.

Przed nimi był powrót do obozu. Łowy zakończyły się sukcesem. Czas wracać ze zdobyczą. Wracać mogli mniej pośpiesznie. Szukając możliwie jakiegoś schronienia po drodze, by nie zamarznąć i skupiając się na przetrwaniu.

avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Wrz 01, 2018 12:15 am

Niedźwiedź powoli był oprawiany, zaś Vulmar zajął się chowaniem poległych. Niestety musiał nie tylko odgarnąć opadający nieustannie śnieg, ale również zmierzyć się ze stwardniałą, przemarzniętą ziemią. Jeśli nie chciał kopać głębokiego grobu lub palić ciał i wolał pochować zmarłych szybko, musiał zadowolić się płytkimi grobami. Prędzej czy później wszystko było gotowe i Tulkowie mogli ruszyć w drogę powrotną.
Podróż miała być... wyzywająca. Tulkowie mimo warunków pogodowych zdołali poradzić sobie świetnie jeżeli chodzi o wznoszenie prowizorycznych schronień i rozpalanie ognia - raz też nocując po prostu w opuszczonej jaskini - jednak za nic nie mogli znaleźć żadnych źródeł pożywienia. Na szczęście mieli swoje nietknięte racje na drogę oraz mięso wielkiego niedźwiedzia. Wkrótce mieli powrócić do swoich...

05/05/336AC

Tulkowie powracają do osady Wolnych Ludzi ze swoimi łupami, chociaż zdobycznego mięsa trochę ubyło w trakcie drogi.

Kiedy dzicy łowcy powracali do osady, nowi myśliwi zapuszczali się w Nawiedzony Las - bracia z Nocnej Straży ruszali zapolować na martwego już potwora. Zdecydowali się na to nawet mimo zamieci...

05-08/05/336AC

Podczas pierwszych dni poszukiwań nie udało im się wpaść na żaden świeży ślad bestii, odkopując jedynie stare i zmarznięte zwłoki, których nogi wystawały z zaspy. Były rozprute, jednak stało się to dawno temu. Udało im się jednak odpowiednio chronić i upolować sarnę, więc nie ucierpieli w wyniku  warunków pogodowych - na razie.

Maester

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Nie Wrz 02, 2018 3:26 pm

Nuuuuuuuuudy. Po prostu nudy. Przez ostatnie kilka dni nie udało mu się wyruchać niedźwiedzia ani nawet go znaleźć. Podobnie jak reszcie towarzyszy, bo w końcu wędrowali tam gdzie on wędrował. To przypadek czy też przekonali się w końcu jakimi niesamowitymi umiejętnościami dysponował potomek Hildegardy? W każdym razie miśka nie znaleźli, ale za to od czasu do czasu natrafiali na jakieś ciała zagrzebane w śniegu. Właśnie, przecież pizga kurewsko to pewnie niedźwiedź schował dupsko do jakiejś jaskini czy cóś.
- Ej, Deonte, hehe. Miśkowi pewnie dupsko zmarzło i się gdzieś skitrał, nie? A futro jego fioletowe niczym przerośnięte buraki było. Praprababka Hildegarda opowiadała mi kiedyś, że miśki to takie pizdy co jak śnieg napada pola nie zaorają, więc chowają się w takich dziurach w ziemi co se wykopią. A tak w ogóle to po chuj my za tym miśkiem ganiamy, co? Hehe.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Deonte Waters on Nie Wrz 02, 2018 6:51 pm

Minęło wiele dni, ale nie natrafili na praktycznie żaden ślad niedźwiedzia. Jedyną rzeczą którą odnaleźli, było rozszarpane ciało jednego z Dzikich, biedak musiał znaleźć się w złym miejscu, o złej porze. Zawierucha nie ustępowała, wszystko to skłaniało Watersa coraz bardziej do odpuszczenia, w końcu odezwał się Gil, niczym głos rozsądku.
- No niby masz rację... Dobra, jeszcze dwa dni szukamy, jak nic nie znajdziemy wracamy do Czarnego Zamku. - powiedział i opatulił się futrem, zaprawdę było bardzo zimno.

2 dni później

Jeśli w ciągu kolejnych 48 godzin, nie spotkało ich nic ciekawego, Deonte zarządził powrót na Mur, nie było sensu dalej ganiać za rozpruwaczem, który pewnie gdzieś się chowa, a przecież lada chwila Dzicy mogą zaatakować, lepiej być wtedy na posterunku..
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Wrz 02, 2018 8:25 pm

08-16/05/336AC

Przez kolejne dwa dni bracia przeszukiwali dziką północ i wciąż nie mogli natrafić na ślad swej zwierzyny. Żadnych nowych ciał, żadnych świeżych śladów. Nic... Tylko obficie padający cały czas śnieg i chłód. Zwiadowcy upolowali wprawdzie jakieś króliki, jednak musieli posłużyć się również zabranymi zapasami by nie zacząć głodować. Czym wichury robiły się bardziej zajadłe, tym trudniej było coś znaleźć. W końcu zgodnie z planem musieli zawrócić.
Podróż na Mur zajęła im sześć dni. Częściowo przez to, że prowadzący grupę Deonte obrał nie do końca dobrą drogę powrotną i jego towarzysze dopiero po chwili zorientowali się, że lepiej go poprawić. Pogoda w końcu się uspokoiła, jednak wędrówka przez wysokie zaspy nie należała do łatwych. W tym czasie zwiadowcy ponownie musieli uciekać się do jedzenia zabranych racji, które po dotarciu do Czarnego Zamku już skończyły. Dobrze, że nie poszukiwali zwierza dłużej.
Tak czy inaczej powrócili. Trochę głodni, trochę zmarznięci, ale jednak cali i zdrowi.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Deonte Waters on Nie Wrz 02, 2018 8:37 pm

Kolejne dwa dni poszukiwań i nieszczęśliwie nie natrafili na niedźwiedzia, trzeba było wracać. Podróż do domu, wydłużyła się trochę, przez głupi błąd Watersa, nie był on zbyt dobrze obeznany w geografii i co skutkowało nadrobieniem drogi, jednak dzięki jego towarzyszom, udało im się wrócić na prawidłowy tor. Do zamku dotarli po sześciu dniach, akurat skończyły się im zapasy, cóż można by powiedzieć że Deonte do obliczył, ale tak jednak nie było. Od razu po przejściu przez wąską drogę pod Murem, Deonte oddał konia jakiemuś rekrutowi, a sam poszedł do Lorda Dowódcy, zdać mu raport z przebiegu misji.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach