Las

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Go down

Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 02, 2018 11:51 pm

Tereny leśne, znajdujące się daleko od większych obozowisk Wolnych Ludzi lub placówek Nocnej Straży.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 04, 2018 12:17 am

26 stycznia 336 AC

Jararun szedł z swoim towarzyszem Gendelem od dwóch dni, w poszukiwaniu jakichś Dzikich, gotowych przyłączyć się do Tormara. Błąkali się po lesie, trochę bez celu. Szli cały czas przed siebie, ale ich poszukiwania były dotąd bezowocne. Nie znaleźli jeszcze nikogo, kogo mogliby próbować przekonać. Ani jednej żywej duszy.
- Ja pierdolę, trzeba było zostać w wiosce! - rzucił Gendel. Imię to nosił po jednym ze sławnych Królów za Murem. Nadała mu je jego matka-Dzika. Gendel z ich dwóch był mądrzejszy i bardziej wygadany - to on miał rozmawiać z spotkanymi. Miał też bardziej przyjemny wygląd. Brązowe włosy nie opadały mu dalej, niż na ramiona, a jego szare oczy idealnie komponowały się z chytrym uśmieszkiem i były przyjazne dla rozmówcy. Jararun był tam głównie do pomocy - jego towarzysz był trochę cherlawy i nie radził sobie w walce wręcz (co wyśmienicie rekompensował dobrymi umiejetnościami strzelania z łuku).
Z trudem przedzierali się przez zaspy śnieżne. W ciągu ostatniej nocy padało więcej i uzbierało się go trochę. Oczywiście - radzili sobie - jak zwykle robili to Wolni Ludzie, ale brak sukcesów był dołujący (a przynajmniej dla Gendela). - No ja nie wiem, po jakiego chuja nas tu wys... - urwał nagle. Zobaczył przed sobą coś, co go natychmiastowo zainteresowało. Także Jararun spojrzał w tym kierunku. - Dym! - krzyknął. Znad horyzontu faktycznie unosił się powoli dym, ślad po znajdującym się niedaleko obozowisku. - Ktoś tam jest! No wreszcie... - westchnął towarzysz Jararuna i przyśpieszył delikatnie kroku.
Po chwili dotarli do źródła dymu. Było nim ognisko, położone na małej polance, między drzewami. Wokół znajdowały się ślady obozowiska - pojedyncze ubrania, nożyki, jedzenie…
- O kurwa...
...I leżące na ziemi ciało, całe we krwi. Twarz była nie do poznania, z powodu przelatującej przez głowę czerwonej dziury. Wyglądał na postawnego mężczyznę i silnego wojownika. Na pewno ciężko byłoby go powalić... A jednak ktoś to zrobił. Wyglądał także na Dzikiego - nie posługiwał się zaawansowanymi narzędziami, krew miał wyraźnie Pierwszych Ludzi, a po obozie wydawało się, że potrafi przeżyć w dzicy. No i nie miał czarnego płaszcza. Krew wydawała się ciepła, a więc zdarzenie zaszło jeszcze niedawno. Gendel spojrzał na swojego towarzysza:
- Pewnie przypadek, pokłócił się z kimś i tyle. Co robimy?

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Wto Sty 09, 2018 2:42 pm

Rozgrzany wędrownym ciepłem, które utrzymywało futro, Jararun podążał znanymi drogami wraz ze swym kompanem. Po długiej wędrówce przez śnieg i mróz, dotarli do opuszczonej, małej osady. Rozsiane wokoło narzędzia i ubrania świadczyły, o niedawnym przebywaniu w tym miejscu dzikich. Ponadto znaleźli ciało człowieka, całkowicie zabrudzone we krwi.
To ty jesteś tutaj od myślenia. Wypadałoby się trochę rozejrzeć, krew jeszcze ciepła. Zapewne zbiegi w popłochu, tylko przed czym? – Rzucił sam do siebie. Przysiadł na jakimś pieńku, bowiem chodzenie po lasach i górach przyprawiało o mocne zmęczenie. Jednocześnie nie miał zamiaru improwizować, zdając się całkowicie na polecenia towarzysza. Jeżeli jednak ten nie miał żadnego pomysłu, najzwyczajniej ruszyłby dalej. A może w ten sposób odnalazłby właśnie powód tutejszej walki.
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 10, 2018 7:02 pm

Gendel krążył przez chwilę, nie mogąc niczego znaleźć. Jorarun z kolei zwrócił kątem oka uwagę na ślady na śniegu, prawdopodobnie kilku osób. Prowadziły centralnie na zachód od obozowiska, w którym się obecnie znajdowali. Gendel zaczął z kolei zbierać z pozostałości obozowiska to, co przyda im się w dalszej podróży - głównie zapasy jedzenia. Niestety nie zostało tego zbyt wiele - poprzedni goście wzięli ze sobą większość tych rzeczy. Zbierając co droższe rzeczy, rzucił:
- Przydałoby się go jakoś pochować. - rzucił. Ale oczywiście o kopaniu mu groby nie mogło być mowy - nie mieli zbyt dużo czasu, by tu zostać. Gendel postanowił gonić tych, którzy tu byli wcześniej. Poza tym nie mieliby czym wykopać dołu. Dziki jedynie przeniósł ciało pod któreś z drzew, żeby przetrwało dłużej. Następnie ruszyli dalej, kierując się po śladach. Należały one (jak rozpoznał Gendel i wyjaśnił Jararunowi) do czwórki ludzi, w tym prawdopodobnie dwóch kobiet.
Dalszy marsz wydawał się na początku spokojny i monotonny jak zwykle. Po paru kwadransach dotarli do kolejnej przeszkody. Spośród kolejnych drzew wyłoniła się rzeka. Wydawała się być dość szeroka i wartka. Gendel wymownie spojrzał się na towarzysza i rzucił:
- Umiesz pływać? - Zobaczyli także ślady po drugiej stronie rzeki. Uciekinierzy widocznie umieli i przepłynęli na drugą stronę. Pogoń jako alternatywę miała poszukiwania brodu - ale kto wie, jak daleko najbliższy mógł się znajdować?

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Wto Sty 16, 2018 5:26 pm

Siedząc na spróchniałym pieńku, ogrzany futrem Jararun obserwował ze znużeniem pracującego, niewysokiego towarzysza. Dziki wpierw poszukał jedzenia, którego niestety nie było zbyt wiele. Potem zaś przeciągnął zwłoki w bezpieczne miejsce, coby się zachowały nieco dłużej. Na sam koniec obydwoje ruszyli za pozostawionymi w śniegu śladami. Rdzawobrody głowił się jeno, jak to możliwe, że towarzysz wiedział, iż ślady należą do dwóch kobiet i dwóch mężczyzn. Po długości stopy to oceniał?
Tylko we krwi przeciwników. – Odrzekł lekkim żartem na pytanie towarzysza. Totalna bzdura, nie potrafił pływać. Jego obfite mięśnie pozwalały jedynie na sprawną wspinaczkę, a nie przeprawę przez szeroką, wartką rzekę. Wobec tego musiał znaleźć inną drogę.
Nie wierzę, że Ci przed nami przepłynęli sobie to bajorko wpław. Zziębli by i padli po pięćdziesięciu metrach. Takie rzeczy nawet głupi może wiedzieć. – Pojechał sam po sobie, dodając cicho – Płyń na drugi brzeg, a ja ruszę w stronę góry rzeki, by poszukać bezpieczniejszego przejścia na drugą stronę. A nuż, widelec będzie gdzieś węższa to się przedostanę. Wolny nie jestem, to winienem dogonić Cię do godziny. - Jego ton był pewny i chlodny. Jeżeli kompan nie miał nic przeciwko, Jararun otulił się bardziej białym futrem i truchtem z płytkim oddechem zaczął szukać bezpieczniejszego sposobu na przeprawę. Czas naglił.
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 16, 2018 11:45 pm

Gendel zginął głową i ruszył przez rzekę. Bez większych problemów przedostał się na drugi brzeg. Odnalazł tam też ślady uciekinierów, po których natychmiast ruszył.
Jararun ruszył, pod bezchmurnym niebem, w jednym z kierunków w poszukiwaniu bezpiecznego brodu. Po pokonaniu trochę ponad mili znalazł bezpieczne przejście przez rzekę. Nie potrzebował potem dużo czasu, by dogonić Gendela, zważywszy na to, że tamten specjalnie poruszał się trochę wolniej, by Rdzawobrody mógł to dogonić. Gdy wreszcie mu się udało, pojawiło się kolejne pytanie: dochodził powoli zmrok. Musieli zdecydować czy chwilowo odpuścić pogoń, czy jednak ryzykować stratę niezbędnej później energii...

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Sro Sty 17, 2018 12:54 pm

Dziw bierze, że decyzja podjęta przez Jararuna wyszła mu na dobre. Wszak każdy w obozie wie, iż to mężczyzna nierozsądny i nie posiadający zbyt wielkiego intelektu. Należy jednak wiedzieć, iż brak rozsądku opiera się głównie na lekceważeniu przeciwników, toteż wybierając inną drogę, Rdzawobrody pokonał rzekę bez najmniejszego problemu i w krótkim dość czasie dołączył do swego kompana. Tam też odnaleźli ślady, które prowadziły wgłąb dalszego lasu. Niestety, na bezchmurnym niebie pojawił się zarys białego globu. Oznaczał on rychłe nadejście nocy.
Nie zatrzymujmy się. Nasi uciekinierzy są przed nami, na pewno nie dzieli nas duży dystans. Zapewne będą szukać schronienia przed nocą. Jeżeli ruszymy od razu, powinniśmy ich dogonić raz dwa. – Zaczął ruszać nogami w miejscu dając do zrozumienia, że jest gotowy do dalszej drogi. Był z niego woj nie tylko silny, lecz i bardzo wytrzymały. Nie bał się utraty energii do walki, będąc do niej zawsze przygotowanym. Poza tym wierzył, iż ludzie, których tak zawzięcie szukają są już całkiem niedaleko.
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 17, 2018 4:24 pm

Gendel nie oponował, toteż nie zatrzymali się na noc i kontynuowali forsowny marsz po śladach. Tym razem pogoń przebiegała bezproblemowo. Drogą ich trwałą całą noc. Oprócz otaczających ich drzew oraz co jakiś czas przebiegających im drogę małych zwierzątek, nie widzieli nic ciekawego. Pogoda była ładna, choć, jak mogli dostrzec, gdzieś na południowym wschodzie od nich znajdowały się czarne, burzliwe chmury. Szczęśliwie jednak poruszały się dalej na wschód. Gdy na niebie pojawiła się pierwsza czerwona łuna, oznaczające nadejście świtu, dotarli do małego obozowiska założonego przez gonionych (i nieświadomych tego faktu) przez nich ludzi. Wydawali się już zbierać do drogi...
Gendel zaciągnął Jararuna w krzaki i szepnął:
- Co z nimi robimy?

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Czw Sty 18, 2018 1:00 am

Po całonocnej podróży, zmęczony Jararun wraz ze swym towarzyszem Gendelem odnaleźli czteroosobową grupę ludzi. Gonitwę można wobec tego uznać za zakończoną. Wtem dziki wciągnął Rdzawobrodego w krzaki, niczym napalony homoseksualny osobnik męski. Było to jednakże zbyteczne, bowiem tęgi wojownik nie pałał zbyt dużym rozsądkiem. Wyskoczył z krzaków z ogromnym labrysem w dłoni, biegnąc wprost na swych przeciwników.
Jeżeli Gendel dołączył do niego, to dobrze. Jeżeli nie, Jerarun miał okazję sprawdzić się w boju. Przede wszystkim stawiał na atak z zaskoczenia, to może uda się wszystkim urwać głowy bez jakichś większych, niepotrzebnych zarazem kontuzji.
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 18, 2018 7:14 pm

Gendel tylko westchnął pod nosem za biegnącym Jararunem i wyciągnął swój łuk. Jararun skoczył z impetem na pierwszego, tnąc to po brzuchu. Nie złamało to Dzikiego i po chwili Jararun został otoczony. Gendel z dystansu nie spisywał się za dobrze, posyłając zaledwie kilka celnych strzał. Jeden z Wolnych uderzył także mocno Jararuna po głowie, lekko go zamroczając. Rdzawobrody niespecjalnie się tym przejął i ciął dalej. Potrzebował zadać jeszcze kilku ciosów, nim pierwszy z Dzikich padł. Z drugim poradził sobie prawie natychmiast, od ręki to dekapitując. Pozostali dwaj Wolni nie przestraszył się i walczyli dalej. Nie mogli jednak zrobić Jararunowi krzywdy, który czterema ciosami w tors położył kolejnego z nich. Ostatni, wydawałoby się w beznadziejnej sytuacji, walczył dalej. I długo nie mógł to Rdzawobrody sięgnąć. W końcu jednak Gendel odzyskał sprawę i perfekcyjnie wymierzonym strzałem w czoło pozbawił życia czwartego przeciwnika.
Gendel zaczął obszukiwać trupy, nie znalazł jednak nic wartego uwagi, poza drobnymi zapasami jedzenia. Wziął też ich topory i futra i sprawdził tętno.
- Kurwa, wszyscy nie żyją. Mogliśmy któregoś oszczędzić i wypytać, o co chodziło. - westchnął i zaczął ich zaciągać pod drzewo. - Sali niby ciągle na zachód. Moglibyśmy to sprawdzić, nie? Przejść z jeszcze jeden dzień, to może coś znajdziemy? Chociaż z drugiej strony... to mógł być czysty przypadek.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Pią Sty 19, 2018 12:42 am

Po zakończonej walce, w której Jararun odniósł lekkie obrażenia, przyszedł czas na odpoczynek. Wszak Rdzawobrody, najzwyczajniej zmęczony, nie miał ochoty na dalszą podróż. Wszystek potęgowała ekscytacja. Napływała do jego mózgu nawet pomimo faktu, iż nie ściągnął całej czwórki, jak zakładał. No przecież musiał wtrącić się chłopczyna z łukiem i zabić w taki głupi sposób. A można było po prostu rozpłatać człowieka. I na chu on te ciała tak targa? Wzruszył ramionami i oparł się w wygodnym miejscu. Nie zamierzał jednak poskąpić swymi zamiarami, toteż głosem donośnym i poważnym odrzekł, iż nie ma zamiaru dalej ruszać.
Był dzień. Jararun czuł uścisk promieni słonecznych na swej twarzy obfitej w blizny. A jednak, całą noc nie spali, a gonitwę prowadzili aż do teraz od jakichś prawdopodobnie dwudziestu godzin. Może więcej, może mniej, w tychże czasach nikt zegarka na ręku nie nosił. Wiadome jednak, iż noc zdążyła zajść, a potem wrócić w stronę piekieł. Wobec tego, gdy problem został zażegnany, bohaterski wojownik mógł zmrużyć swe powieki. Cztery, pięć godzin winno wystarczyć. A gdy zaś wstał, ruszył z kopyta w stronę zachodu. Tyle bowiem czasu wystarczyło, by energia do niego powróciła. Jednym strzałem.
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 20, 2018 2:41 pm

Słowa Jararuna uświadomiły Gendelowi, że i on potrzebował odpoczynku. Niebo było u nich bezchmurne, więc i on spokojnie ułożył się do snu.

27 stycznia 336 AC,
Okolice południa


Gdy Rdzawobrody obudził się, Gendel spał jeszcze z godzinę. Słońce wisiało już wysoko na niebie. W końcu, gdy wstał, zebrali obóz i ruszyli dalej. Niewiele czasu zajęła im dalsza podróż. Po około trzech godzinach zobaczyli na horyzoncie małe wzgórze, wyrastające pośród lasu. Na jej szczycie wzrastała sporej wielkości drewniana chata, otoczona skromnym płotkiem. Wyglądał na prosty do sforsowania i wydawał się być jedynie ochroną przed zwierzętami. W końcu - kto by się zapuszczał w takie okolice, żeby potrzebowali przed nim ochrony?
Zza chaty unosił się dym.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Nie Sty 21, 2018 2:48 am

Jararun nigdy nie przepadał za ludźmi, którzy stawiali swe drewniane, nieduże chatki na totalnym odludziu. Taki sposób życia kojarzył mu się z totalną samotnością, jakby skazaniem się na wieczne nieszczęście. Bądź, co bądź Rdzawobrody miał jakieś uczucia i mimo że nie pałał zbyt wielką inteligencją, potrafił czasem współczuć i okazać prawdziwy, wewnętrzny smutek. Tym razem, podążając wśród gęstwiny lasów na czubek niewielkiego wzgórza, czuł się obojętnie. Wewnątrz zbitych gwoździami desek na pewno mieszkało od trzech do czterech wolnych ludzi, którzy najzwyczajniej wiedli swe życie jedynie w celu przetrwania i codziennego czekania, aż dosięgnie ich śmierć.
W połowie drogi Jararun oraz jego towarzysz wzmocnił tempa. Wszak zobaczył dym unoszący się za domkiem. Z odległości, w której się znajdował nie był w stanie określić, czy dym jest pozytywny i pochodzi ze zwykłego paleniska tychże ludzi, którzy okupują chatkę, czy też jest spowodowany złymi zamiarami. Nie próżnując, sięgnął po broń i lekkim truchtem, by nie zmęczyć organizmu, gnał w stronę zaistniałej sytuacji. Dbał jednak, by nie wyprzedzać swego kompana, którego łuk mógł okazać się pomocny. Bo nawet gdyby spotkali przeciwnika, wciąż nie wiadomo jakimi dysponowałby siłami. Dwadzieścia, pięćdziesiąt jeszcze w porządku, ale z setką to Jararun nie dałby rady. Wspominałem już, że ma mało rozsądku?
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 28, 2018 11:11 am

27 stycznia 336 AC,
popołudnie

Reszta rekrutów nie była w tak pogodnym nastroju co Guillaume. Byli raczej przybici śmiercią Edmunda, czasem przestraszeni. Mimo tego sprawnie zebrali się i ruszyli dalej w drogę, chociaż nie byli w jej czasie bardzo rozmowni.
W dalszej podróży nie mieli już problemów pogodowych. Burza, która ich napadła, przeszła już bardziej na wschód i nie sprawiała im dalszych problemów. Kolejny dzień nie przyniósł im nowych przygód. Nie spotkali żadnego Dzikiego, znowu nie upolowali żadnego zwierza. Kolejny dzień musieli posilać się zapasami zabranymi z Czarnego Zamku. Dopiero trzeciego dnia, koło południa, dotarli do śladów obozowiska. Wyglądało, jakby sprzątnięto je niedawno, ledwie kilka godzin temu. Na śniegu znajdowała się krew, były też ślady podróży, prowadzące centralnie na wschód i zachód (większe i liczniejsze prowadziły jednak na wschód).

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Nie Sty 28, 2018 2:31 pm

Guillaume'owi nie udzieliła się ponurość towarzyszy gdyż jak mawiała praprababcia Hildegarda kto ponury ten niechybnie zjadł brukselkę a Guillaume żadnej nie zjadł więc nie był ponury. A Mekarowi postawi namiot innym razem. Postawi własnym masztem. Burza minęła śnieg nie sypał żyć nie umierać. Trzeciego dnia smętnego pochodu czterech typów w czarnych futerkach i jednego wiecznie uśmiechniętego wesołka natrafili na ślady w śniegu. I to nie byle jakie bo ślady ludzkich stóp. W południe było najwięcej światła więc były najlepiej widoczne. Może to dlatego ich nie przeoczyli, nie? Guillaume zeskoczył z siodła i zbliżył się do śladów mając gdzieś czy je zadepta czy nie. W końcu było ich pełno i zadeptanie jednego czy kilkunastu niczego nie zmieni, co? Nachylił się i przyglądał. Przyglądał się i przyglądał. Przyszło olśnienie.
- Ej Deonte! Jak my te ślady widzimy ktoś musiał je wydeptać po burzy śnieżnej bo ich nie zasypało, nie? A tych na wschód jest więcej. Chodźmy na wschód, co Deonte? Będziemy się napierdalać z dzikimi, co? O patrz krew. Ktoś już się tutaj napierdalał. Dojebiemy tych co przeżyli, nie?
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Deonte Waters on Pon Sty 29, 2018 6:45 pm

Zbrojni podróżowali jeszcze kilka dni w obranym wcześniej kierunku. Na szczęście te dni nie owocowały w wydarzenia jak poprzednie, a ich zadaniem po prostu było przetrwać. Nie mieli się w nic pakować, chyba że zwietrzyliby coś poważnego. Po dotarciu do starego obozowiska, Waters zeskoczył z konia i zaczął przeszukiwać teren, ale nie znalazł niczego ważnego. Chwilę rozmyślał co zrobić, nie był dowódcą z krwi i kości jak Lord Stannis, on od razu by wydawał rozkazy. Deonte w końcu wrócił na swojego konia i zwrócił się do reszty.
- Myślę że nie powinniśmy się pchać w żadne kłopoty, zwłaszcza ze jeden z nas już odszedł w objęcia Siedmiu. Ale takie podchody z wrogiem, mogą być dla was dobre. Co zrobimy, pojedziemy za tymi śladami. - wskazał je palcem. - Jeśli się zacznie poważnie pierdolić, to uciekajcie na południe. - oznajmił.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Sty 29, 2018 10:52 pm

Cała kompania ruszyła dalej na wschód, po śladach. Nie zawsze było to łatwe, w końcu ślady nie były aż tak świeże, miały może z dzień? Dwa? W końcu jednak odnajdywali dalszą drogę, szczególnie że ta prowadziła generalnie prosto na wschód, czasem trochę tylko zbaczając na północ.
Drogi ich nie niepokoiły przez dłuższy czas żadne trudności. Nie napotkali żadnych Dzikich, nie zagroziły im też żadne większe zwierzęta. Podróż monotonnie się wszystkim dłużyła, nie działo się w jej czasie nic ciekawego. W końcu jednak dotarli do pierwszej poważnej przeszkody - rzeki. Dużej, rwącej rzeki. Co bardziej orientujący się w mapach ziem za Murem, mogli ją skojarzyć jako jedną z odnóg rzeki, która potem przepływała koło Wieży Cieni. Była rwąca i lodowata, a w zasięgu wzroku nie widać było żadnego brodu. Poza tym słońce powoli chyliło się już ku zachodowi i czerwone wisiało tuż nad koronami drzew...

Kielon


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Sty 29, 2018 11:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Pon Sty 29, 2018 11:11 pm

Pojechali na wschód zgodnie z wolą wszystkich mających głos w kompani czarnych braci. Tymi z głosem byli Deonte bo dowodził oddziałem i Guillaume bo mu się chciało otwierać ryj. Droga dłużyła się niemiłosiernie a pośladki traciły jędrność ocierając się w siodle. Przynajmniej w zasięgu wzroku żadnej brukselki choć oko wykol. Wbrew nadziejom Guillaume'a nie napotkali ani jednego dzikiego więc nie mieli się z kim napierdalać. A kto się nie napierdala ten niechybnie chuj jak mawiała kochana praprababcia Hildegarda. Pod koniec dnia dotarli do jakiejś rzeki. I wszystko byłoby fajnie gdyby nie było tu rzeki.
- Niezłe miejsce na obóz, co nie Deonte? Z jednej strony rzeka z każdej innej kurwa nic. Ja bym wyjebał do lasu na polowanie,
nie? Mam kuszę może tym razem coś upoluję, co? Wróciłbym zanim się ściemni bo niechcę się zgubić. Co ty na to Deonte? Rano byśmy poszukali brodu i poszli napierdolić dzikim, nie?
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Deonte Waters on Czw Lut 01, 2018 7:26 pm

I tym razem podróż odbyła się bez niespodzianek, co było bardzo dobre. Po wielu godzinach jazdy na wschód, jeźdźcy dotarli do rzeki. Deonte spojrzał na niebo, zmierzchało. Rozejrzał się po okolicy i wysłuchał Gila.
- Obozujemy tutaj! - powiedział do reszty braci. - Gil, możesz iść, tylko nie odchodź za daleko, żeby się nie zgubić. Jutro rano wyruszamy w górę rzeki, tam zawsze są brody. - oznajmił, w końcu czym bardziej w górę rzeki tym ta stawała się węższa, co nawet w przypadku podobnej głębokości mogło pomóc w przeprawie. Od razu po swoim oświadczeniu, zeskoczył z konia i rozpoczął przygotowywanie obozu, Maekar jak zwykle miał pełnić rolę koniuszego.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 04, 2018 7:08 pm

28 stycznia 336 AC,
Poranek


Noc minęła tym razem spokojnie. Wstali o brzasku wyspani i w pełni zregenerowani, gotowi do dalszej podróży. Brodu, by przekroczyć rzekę, długo szukać nie musieli. Zaledwie pół godziny szli w górę rzeki, żeby znaleźć bezpieczne przejście przez rzekę. Idąc mogli się zorientować, że ktoś tam szedł, chociaż śladów było tam zdecydowanie mniej niż wcześniej. Bezpiecznie przekroczyli rzekę i - kierując się za śladami w dół rzeki - dotarli w okolicę miejsca ich obozu, skąd ślady ruszyły bezpośrednio na wschód. Dalsza podróż mijała monotonnie. Poza szukaniem śladów, czasem zawracaniem gdy zgubili trop i przedzieraniem się przez drobny śnieg, nie spotykało ich nic ciekawego. W końcu jednak, po paru godzinach drogi gdy słońce już wisiało wysoko nad horyzontem, dotarli do śladów kolejnego obozowiska. Znajdowało się na małej polance, wynurzającej się z leśnej gęstwiny. Znowu - co uważniejsi kandydaci na zwiadowców znaleźli na śniegu ślady krwi. Były tam też pozostałości ogniska oraz kilka nie zabranych ubrań czy porzucony nożyk.
Co jednak najbardziej zwracało uwagę, było leżącym pod drzewem ciałem Dzikiego. Miał głowę całą we krwi, zmiażdżoną i przebitą na wylot. Był martwy już od dłuższego czasu, prawdopodobnie od kilku dni.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Nie Lut 04, 2018 11:00 pm

Wstali rano zwinęli obóz i pojechali w dalszą drogę. Minęło pół godziny nim znaleźli bród i kolejne pół nim dotarli do miejsca w którym obozowali po drugiej stronie rzeki. I jechali tak dalej tropiąc te same ślady ludzkich stóp co wcześniej. A może nie były te same? Chuj tam nieważne. I tak ich doprowadzą do jakiś dzikich więc nie ma po co narzekać. Wieczorem dotarli nad jakąś polankę ze śladami obozowiska. Guillaume szybko wypatrzył leżące na ziemi ciało i zeskoczył z konia przyjrzeć się bliżej zwłokom. Głowa była zmiażdżona i przebita na wylot.
- Ej Deonte! Patrz znalazłem trupa! Jakiś dziki wzioł se zdechł. Tym się kończy jedzenie. A praprababcia Hildegarda mówiła nie jedz brukselki bo ci ryj rozsadzi a ci i tak jedzą idioci. Przynajmniej możemy tu obozować spokojnie bez wart. Nawet dzikie zwierzęta tu nie przychodzą jeśli żadne nie nadgryzło truchła. Ha! Ale się będziemy niedługo napierdalać z dzikimi!
Aż zatarł ręce z podniecenia. Nie ruchał niczego z otworem od przybycia na Mur więc wzbierała w nim chuć na myśl zgwałcenia dzikich.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Deonte Waters on Czw Lut 08, 2018 11:00 pm

Kompania ruszyła rano, długo szukać brodu nie musieli, mieli szczęście. Po nieco dłuższej jeździe, dotarli do kolejnego obozowiska. Z czego Waters zauważył, było to miejsce jakiejś małej jatki, a rezydenci którzy byli tu wcześniej musieli się już ulotnić. Deonte chwilę się zastanowił, ale z zamyślenia wyrwał go Gil który zaczął zalewać go falą informacji, o których miał pojęcie. Spojrzał na niego zimnym wzrokiem z beznamiętną miną, dzisiejszego dnia w ogóle nie miał humoru, nie chciało mu się z nikim gadać.
- Dopiero południe. - oznajmił i rzucił krótko wzrokiem na niebo. - Trup już tu trochę leży. Co oznacza, że jedziemy w kierunku przeciwnym do ludzi odpowiedzialnych za jego śmierć. - powiedział, ale nie do końca był pewien swych słów. Raz jeszcze przeleciał wzrokiem obozowisko, a potem spojrzał na wschód i zawiesił tam wzrok. - Z drugiej strony, musieli skądś przyjść. - rzekł, po czym zaczął wzrokiem poszukiwać jakichś innych śladów niż ich własne.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lut 10, 2018 3:04 pm

Oczywiście w śniegu Deonte nie mógł niczego znaleźć. Jeśli ktoś tu był, to pewnie z dwa-trzy dni temu. Ale ułamane gałęzie co jakiś czas, coś zdeptanego na ziemii... Waters mógł z łatwością wskazać trasę, z której przybyli sprawcy całego zajścia.
Ruszyli więc dalej. Kolejny czas mijał spokojnie, jak cała podróż. Szukanie śladów, znajdywanie trasy... W końcu jednak mogło stać się to, na co tyle wyczekiwał Guillaume. Pod wieczór, z oddali, wypatrzyli kolejny dym. Tym razem intensywny, wiedzieli więc, że paliło się tam jeszcze ognisko. Gdy podeszli trochę bliżej, usłyszeli także głośny, rozbawiony, ciężki głos:
- ...inniśmy dotrzeć do Tormara.
- Myślisz, że faktycznie jest taki twardy? - odpowiedział mu drugi, równie ciężki. Strażnicy nie mogli jednak stwierdzić, czy nie ma tam kogoś jeszcze.
- Hehe, mam nadzieję. Podobno chce bić wrony. Chciałbym w końcu zabić kilka wron.

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Guillaume on Sro Lut 14, 2018 10:39 pm

Faktycznie było południe. Jakie to dziwne nie zauważyć tego faktu i szukać miejsca na nocleg, nie? To nawet lepiej może trafią na jakiś dzikich i będą się napierdalać na poważnie a nie jak zabawa w berka na broń białą w ostatniej walce z dzikim. Dzięki wybitnym zdolnościom Deontego w dostrzeganiu gałęzi i zdeptanych rzeczy na ziemi wyruszyli w jak się wydaje właściwym kierunku. Kierunku wpierdol dzikim. Po kilkugodzinnej podróży na horyzoncie ujrzeli dym. Wspaniały zwiastun. Omen śmierci. Niedługo później usłyszeli głosy i tylko ciekawość co jeszcze powiedzą powstrzymała Guillaume'a od zaatakowania dzikich. Przygryzając wargę z podniecenia naciągnął kuszę ale nie osadził bełtu w łożysku. Jeszcze nie. Spojrzał na Deontego z upiornym wyrazem twarzy. Uśmiech nie zniknął z lica Guillaume'a bo po prostu nigdy nie znikał. Uśmiechał się cały czas. Zaczął mówić szeptem:
- Może ich obezwładnimy i wypytamy, co? Jakby takiemu upierdolić nogi w kolanach nigdzie nie ucieknie.
avatar
Guillaume

Liczba postów : 107
Data dołączenia : 05/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Deonte Waters on Sro Lut 14, 2018 11:24 pm

Deonte nie miał większego problemu z rozpoznaniem kierunku z którego przyszedł ten trup, jak na ludzi żyjących w dziczy, w ogóle nie uważali jak stawiali kroki, a to było dla nich tym razem trochę zgubne. Tropienie po gałązkach i obtartych korach, trwało aż do wieczora, w pewnej chwili gdy ślady zaczęły się piętrzyć Waters podniósł głowę i spojrzał na niebo. Zobaczył dym. Przyłożył palec do ust reszty kompanii i kazał zejść im z koni. Mieli je przywiązać i podkraść się do obozu. Już na pewnej odległości usłyszeli pewne głosy. W głowie bękarta pojawiło się wiele myśli, nie był pewien stu procentowo czy to była mowa o nowym królu za Murem, czy po prostu o jakimś nowym watażce. Skarcił Gila, ciężkim wzrokiem i palcem na ustach, tak żeby się nie odzywał, w końcu nie mogli dać się zdekonspirować. W końcu też sam musiał wydać rozkazy.
- Gil, czołgaj się na zachód, na znak strzelaj. - pokazał na kierunek, nawet jeśli był zły. Nie był w końcu nadmiar inteligentny, więc zawsze mógł się pomylić. - Wy tu, na znak atakujecie. - powiedział zwięźle, a potem dał znak dwoma palcami do Maekara że ci udadzą się od drugiej strony, prostopadłej do kryjówki Gila. Podczas zakradania się, Deonte starał się nie hałasować i próbować wypatrzeć czy jest tam więcej wroga.
avatar
Deonte Waters

Liczba postów : 105
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 4 1, 2, 3, 4  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach