Port Myr

Go down

Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 7:16 pm

~~~~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 8:24 pm

22-25 stycznia 336AC


W porcie Myr piraci postanowili spędzić kilka dni, podając się za kupców i badając teren. Straże w przystani mimo wojny pomiędzy Tyrosh i Lys oraz rosnącego zagrożenia ze strony piratów nie zostały zwiększone, a i ludzie wysłani przez Grimtongue'a byli zadziwiająco dyskretni. W końcu nadeszła ostatnia noc ich pobytu w mieście, noc, w którą mieli rozpętać małe piekiełko.

Machiny na pirackich galerach otworzyły niespodziewanie ogień do oddalonych okrętów z Myr oraz budynków, podobnie zachowali się piraci uzbrojeni w łuki. Pociski w dużej mierze podpalono, starając się wywołać pożar i zasiać chaos. Kilka z zabudowań nabrzeża stanęło w ogniu, podobnie jak cztery oddalone statki.
Grad strzał i pocisków wciąż zsypywał oddalone fragmenty portu - a niektóre strzały wyszukiwały myryjskich strażników - gdy uzbrojeni w miecze korsarze przystąpili do natarcia, zabijając każdego kto próbował stanąć im na drodze. Zbrojni z Myr zaskoczeni i rozproszeni nie mieli sił stawić zbyt skutecznego oporu, toteż sami zbierali od agresorów o wiele większe razy. Piraci wbiegali do domów, magazynów i wskakiwali na płonące statki by zgarnąć tyle złota oraz kosztowności ile będą w stanie.
W końcu musieli odbijać od brzegów, nie chcieli przecież by Myryjczycy zebrali się i wysłali większe, już zorganizowane siły siły w ich stronę. Z portu wypłynęli z trzema nowymi okrętami, zajmując te, które były najbliżej ich oryginalnych. Niestety obrońcy odpowiedzieli skutecznym ostrzałem z murów i zatopili jeden z uciekających pirackich statków. Piraci tymczasem odpływając kontynuowali ostrzał nabrzeża.


PODSUMOWANIE:
Straty:
Piraci - 35 martwych pieszych, 10 martwych strzelców, 1 galera piratów zatopiona
Myryjczycy - 10 spalonych okrętów wojennych, 9 spalonych okrętów kupieckich, spore zniszczenia przystani, wiele straconych towarów, 107 zabitych strażników

Łupy:
- 1 pusta galera kupiecka
- 1 wyładowana drewnem galera kupiecka
- 1 myryjska galera wojenna
- 1083ZS z portu i galer
- 10 pojmanych marynarzy


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Shiera z Lys on Pon Cze 18, 2018 10:21 pm

25/04/336AC

Ach! W końcu Wolne Miasta na dłużej! Po pobycie na Północy i w Dolinie, nawet krótkim i przerwanym krótką wizytą w Braavos, Shiera czuła się okropnie. Te barbarzyńskie kraiki długo będą jeszcze próbowały doścignąć wspaniałe miasta zajmujące zachodnie brzegi Essos. W Myr bywała często, w końcu to blisko jej rodzinnego miasta, toteż posłała jednego ze swoich ludzi by zajął jej pokój w dobrej i sprawdzonej już gospodzie. Sama tymczasem udała się rozejrzeć po rynku i odwiedzić kilka osób, nie było jej w końcu trochę, a i towary miała do sprzedania. W mieście tkano dywany i arrasy, toteż wełna powinna sprzedać się dobrze, podobnie Wolne Miasta były zdecydowanie do przodu w kwestii sztuki w stosunku do Westeros, więc miała nadzieję sprzedać marmurowe bloki rzeźbiarzom. W końcu w okolicy były same równiny i surowiec trzeba było sprowadzać.
Po interesach zaś czekała ją długa, gorąca kąpiel wraz z wystawną kolacją w wynajętym pokoju. Następnego dnia planowała jeszcze nie ruszać w drogę, a odpocząć trochę w mieście. Pospać do późna, zjeść dobrze i przespacerował się ulicami jakiegoś - dla odmiany - ładnego miasta, które ponadto rzeczywiście na miano miasta zasługiwało.

avatar
Shiera z Lys

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 27/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Cze 23, 2018 7:34 pm

Po odwiedzeniu swojego przyjaciela, Shiera wyniosła z jego gabinetu wiele cennych informacji, między innymi gdzie sprzedać wełnę i gdzie kupić wino. Po udaniu się do handlarza marmurem, dziewczyna stanęła przed najprzystojnieszym mężczyzną jakiego kiedykolwiek widziała. Gdyby bóg miał jakieś ludzkie uosobienie, byłby nim. Najwyraźniej aparycja wnuczki magistra w jego mniemaniu też była istną boginią, bo nie miała żadnego problemu w zauroczeniu mężczyzny w sobie. Już po chwili negocjacji, mogła też wywnioskować, ze swojej olbrzymiej fortuny to on dorobił się chyba jedynie uwodząc córki bogatych kupców, lub tylko dzięki swojej inteligencji i grze aktorskiej. Wkrótce Shiera wyszła z jego pracowni bogatsza o siedemset złotych smoków.
Podobna sytuacja wydarzyła się u kupca wełną, choć ten nie był aż tak przystojny, to jemu też nie można było niczego odmówić. Dziewczyna nie miała problemu z uwiedzeniem go, a potem wykorzystaniem jego uczuć. W tym przypadku Shiera zyskała aż sto dodatkowych smoków.
Po odnalezieniu kupca win, którego wskazał Shierze jej przyjaciel, trudno było uwierzyć że taki człowiek jak on - czyli bez przyjemnje aparycji, bez umiejętności kupieckich dorobił się takiego bogactwa. Można było nawet sądzić że odziedziczył wszystko po bogatej ciotce z Volantis. Na spotkaniu z nim, nie trzeba było się zbytnio wysilić żeby go uwieść, był on grubianinem i do tego prostakiem, ale o wysublimowanym smaku w kobietach, parę miłych słówek i spojrzeń zrobiło swoje. Po krótkiej rozmowie dziewczyna wyniosła dokument upoważniający przeniesienie z magazynu 30 beczułek wina, za które nie zapłaciła wiele bo tylko 180 ZS.
Drobny przedsiebiorca którego odwiedziała Shiera w sprawie Myryjskiego Ognia, wykazał się prawdziwą klasą, zachowywał się jak dżentelmen. Wydał się dziewczynie bardzo inteligentny i w porównaniu do poprzednich handlarzy, znał się trochę na rzeczy. Może przez to że bogactwo go jeszcze nie ogłupiło. Choć z uwodzeniem także nie było problemu, to Shiera mogła zauważyć że mężczyzna ten raczej traktował ją jak damę i nie był taki nachalny jak inni. Po długich negocjacjach, udało jej się w końcu uzyskać dobrą cenę za jedną fiolkę, a mianowicie 1.5 ZS, czyli razem 150 ZS.



Zysk: 1350 ZS, 30 beczułek Myr. wina i 100 fiolek Myr. Ognia
Strata: 330 ZS

Suma: 1020 ZS zysku.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Shiera z Lys on Sob Cze 23, 2018 8:59 pm

Handlarz marmurem przypadł Shierze do gustu. Rzecz jasna był zachwycony - jak każdy - jej wdziękami, ale sam również prezentował się wspaniale, a i wydawał się być w miarę inteligentny oraz dowcipny. Dziewczyna ostatnio nie miała wiele towarzystwa, toteż postanowiła zaprosić go na wieczór do gospody, w której się zatrzymała na lampkę wina i... może coś więcej. Porę wyznaczyła taką by zdążyć się w pełni ogarnąć po zakończeniu interesów, pozostawało mieć jedynie nadzieję, iż mężczyzna był nie tylko zabójczo przystojny i wygadany, ale także wytrzymały. Musiała się w końcu wyszaleć i nie chciała by padł zbyt szybko...

26/04/336AC

Kolejny dzień panienka z Lys spędziła tak jak planowała - leniwie. Spała do późna, zjadła obfite śniadanie, przespacerowała się po mieście, obejrzała występ jednej z lepszych trup teatralnych w mieście i ogólnie przyjemnie spędzała czas. Należało jej się po pobycie w tym okropnym Białym Porcie czy innym Gulltown. Brrr... Dzikusy z północnego Westeros... O ile jej kochanek z ostatniej nocy dobrze się spisywał, zaprosiła go tego wieczora po raz kolejny, by następnego dnia bez ckliwych pożegnań ruszyć dalej w swoją drogę.

avatar
Shiera z Lys

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 27/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Pon Sie 13, 2018 10:05 pm

15 czerwca 336AC

Znów zamknąwszy oczy, widział przed sobą ogień. Zielone płomienie tańczyły swój chaotyczny taniec, pozostawiając po sobie tylko popiół i śmierć. Taki miał plan. Tak mu wtedy powiedział instynkt samozachowawczy. Spal ich wszystkich - myślał. Może gdyby jednak ten plan się udał, nie miałby czasu, żeby o tym myśleć. Byłby martwy, strawiony ogniem jak wszyscy mieszkańcy Królewskiej Przystani. Jedni mogliby powiedzieć, że wygnanie było już drogą bez powrotu, dla smoków nie miało być już miejsca w Siedmiu Królestwach. Daeron wiedział jednak, że to samo mówiono, gdy Viserysa Targaryena przezywano Żebraczym Królem. Młodzieniec uważał, że i jego mogą znać Żebraczym Królem II, a jeśli przyniesie to jakiś pożytek, nie będzie narzekał. W chwili obecnej, Daeron mógł się jedynie zastanawiać i snuć plany, które mógłby wprawić w życie w dalekiej przyszłości. Obecnie, jego ojciec, dawny król Żelaznego Tronu, został kupcem i miał zamiar w ten sposób zarobić i... Daeron nie znał jeszcze planu swego ojca. Miał jednak nadzieje, że nie był osamotniony w pragnieniu przywrócenia władzy smokom i śmierci uzurpatorów.
W takich chwilach, patrząc w stronę horyzontu na morzu, pomyślał o siostrze, o której nie miał żadnych wieści. Miał jednak nadzieje, że żyła i że nie jest jej tak źle wśród Żelaznych, jakby mogło być. Zawsze z ich rodziny ją kochał najmocniej. A teraz byli rozdzieleni, Daeron nie wiedział, czy Alysanne nie jest gnijącym trupem, zakopanym pod ziemią, bądź powieszonym na gałęzi. Młody książę nie mógł tego wiedzieć i postanowił nie obarczać się takimi myślami, które wzbudzały w nim agresję. Uspokoił się szybko i ruszył wzdłuż portu spacerem, czekając powoli na zachód słońca. Dzień wydawał się niewiarygodnie spokojny.
avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Wto Sie 14, 2018 11:23 am

Dzień w istocie był spokojny. Młody Targaryen mijał stragany wypełnione po brzegi pięknym towarem. Zwłaszcza kusztownie zdobione lustra wyglądały wspaniale.
Były też jednak i mniej chlubne miejsca w porcie. Chociażby miejsce gdzie sprzedawano niewolników. Zwykle nagich, lub prawie nagich, żeby nabywca mógł właściwie ocenić towar.
W samym porcie też niewolników nie brakowało, w całym mieście było ich więcej niż wolnych ludzi, a w porcie było ich jeszcze więcej. W końcu jaki Pan będzie się trudził noszeniem towaru gdy może to zlecić swym niewolnikom.
Daeron mijał właśnie grupkę niewolników niosących z rynku towary. Na czele szła niebrzydka niewolnica z wielkim pięknie zdobionym lustrem. Spojrzała na Targaryena i... runęła jak długa! Wrzasnęła przy tym z bólu gdyż lustro się stłukło, a odłamki zaczęły wbijać się jej w dłonie i kolana.
-Co za bezużyteczne ścierwo, nawet chodzić nie umie! - wrzasnął właściciel niewolników sięgając po zwinięty brązowy bicz, który miał u pasa. Rozległ się świst i trzask. Niewolnica próbowała wstać, ale przez ciągłe razy nie mogła. Próbowała jednocześnie wstać i unikać ciosów przez co jeszcze bardziej kaleczyła sobie ręce i nogi.
Książę tymczasem nie miał jak iść na przód, bo blokowało go potłuczone szkło i wymachujący batem człowiek, a z tyłu począł robić się powoli korek. Zebrany tłumek nie miał zamiaru prosić Pana by zrobił przejście. Zamiast tego z lubością przyglądał się biczowaniu. Z pewnością wielu to wręcz podniecało.


Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Czw Sie 16, 2018 12:35 pm

W istocie, towary na straganach wyglądały olśniewająco, wiele z tych rzeczy widział pierwszy raz w życiu, bądź mógł się tylko domyślać, że coś takiego istnieje. Jednak wszystko co jest piękne, ma też swą bardziej plugawą stronę. I tą częścią okazał się port pełen niewolników, ich panów, biczów i okrzyków domagających się lepiej wykonywanej roboty. Daeron krzywił się, za każdym razem, gdy widział jakąś scene z niewolnictwem. Sam uważał to za plugastwo i gdyby mógł, wypuściłby wszystkich tych ludzi, którzy są już prędzej zwierzęciem, przedmiotem aniżeli w pełni myślącym człowiekiem. Targaryen jednak nie miał środków, aby uzyskać swój cel, tak więc mógł się tylko krzywić i udawać, że nie widzi wszystkich tych scen okrucieństwa. Tego dnia jednak, pech, bądź tutejsi bogowie chcieli by wygnany książę skonfrontował się z tym zjawiskiem z bliska.
Próbował nie zwracać uwagi na niewolników, którzy patrzyli na niego błagalnie, bądź też takich, którzy nie mieli już siły nawet na błaganie. Tym razem jednak przed jego oczami zaświecił się widok dość przyjemnej dla oka dziewki. Dopiero po chwili zauważył łańcuch, który symbolizował oddanie. Wtedy też odwrócił wzrok i udawał, że nigdy ona go nie zainteresowała i oddał się własnym myślom. Do czasu, aż owa kobieta się nie przewróciła, rozbijając piękne lustro, które przenosiła. Targaryen stanął i nagle stał się świadkiem dość obscenicznego wydarzenia, a dokładniej jak Pan raz po raz biczował kobietę, przy tym ją przeklinając. Wtedy też Targaryen przeżył pewien konflikt wewnętrzny. Z jednej strony, nie chciał się wdawać w żadne sprzeczki z właścicielami niewolników, a z drugiej zaś, świerzbiło go w środku na widok tak bezsensownej przemocy. Targaryen w końcu zdecydował się zaingerować. Podszedł bliżej do mężczyzny i odchrząknął.
- Drogi Panie, z pewnością owy podmiot żeński zasłużył sobie na tak srogą karę... jednak z pewnością nie chce pan się zdobyć na jeszcze większe straty, które by nastąpiły, gdyby z wyniku obrażeń owa dziewka zmarła. W jej ciele jest pełno szkła, które trzeba będzie wyjąć. Sama sobie zaserwowała nauczkę. Dlatego, Panie, gdybyś mógł jej na chwile obecną... dać spokój i dać innym ludziom przejść w spokoju, z pewnością nie tylko ja ci podziękuje, Wielmożny Panie. - Odezwał się, próbując nie unieść tonu do władczego, jak to miał w zwyczaju w Westeros. Musiał się powoli przyzwyczajać do myśli, że na Spornych Ziemiach, w Myr niczym się nie różnił od reszty ludzi, oczywiście tych, którzy mieli zapewnioną wolność. Tutaj, niektóre zwierzęta mają dużo większe znaczenie od niewolników. Tak czy inaczej, spojrzał prosto w oczy mężczyźnie, zaś w jego można było znaleźć ogień.

avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 16, 2018 1:45 pm

Właściciel niewolników przestał wymierzać karę. Rozglądał się zeźlony kto to mu raczył przerwać. Spojrzał na Targaryena i podrapał się po brodzie.
-Eh, a może i masz racje, nie ma co drogi tarasować, zawsze resztę może w domu dostać. Podnieście ją i uprzątnijcie szkło! - wrzasnął do reszty swego niewolniczego orszaku.
Ci poczęli szybko sprzątać powstały bajzel. Nie wszyscy jednak byli szczęśliwi. Wśród zebranych było kilka osób niezadowolonych, że popsuł im przedstawienie...
-Zdobiona rama raczej nie uszkodzona, a samo szkło można wstawić, strata mniejsza niż myślałem - mruczał do siebie. - No dobra, ruszać leniwe dupska idziemy do domu.
Po przejściu paru kroków zatrzymał się i odwrócił do Daerona.
-A może chciałbyś ją sobie kupić? - spytał Targaryena - może nie jest jakoś wybitnie ładna, ale i nie brzydka, a do tego jak się batem pogrozi to zrobi wszystko czego sobie mężczyzna zażyczy - uśmiechnął się obleśnie - Jak dla ciebie 4 złote smoki - oznajmił, choć widać było, że po odpowiednich negocjacjach byłby wstanie zejść z ceny.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Czw Sie 16, 2018 3:25 pm

Daeron odetchnął z ulgą, widząc, że właściciel niewolników zaprzestał biczowania. Uśmiechnął się do niego lekko w podziękowaniu i powiedział:
- Dziękuje ci panie, wszystkim wyjdzie to na lepsze. - Spojrzał następnie na niewolników, którzy zaczęli szybko sprzątać, aby tylko nie rozzłościć swego pana. Targaryen nie zwrócił uwagi na gniewne pomruki za jego plecami, ludzi, którym cała ta farsa sprawiała przyjemność. Takich ludzi nienawidził najbardziej. Sam wiele miał na sumieniu, nawet zwykłe tortury nie robiły na nim wrażenia, a jednak nie był sadystą i wyrządzanie bólu bez jakiejkolwiek przyczyny, która byłaby sensowna, bywa dla niego niewytłumaczalnie głupie.
Gdy zaś mężczyzna zaczął wyliczać straty, Daeron spojrzał na niewolnicę, która była cała we krwi. Zrobiło mu się jej przykro, ale do tego wróci za chwile. Smoczy książę spojrzał lekko zaskoczony na mężczyznę, który właśnie zaoferował mu kupno tej kobiety. Zastanowił się chwile... po czym szybko w myślach ustalił cały plan. Odchrząknął.
- Po zastanowieniu, myślę, że mógłbym ją kupić. Jednak nie za tą cenie, panie. Za tą cenę mógłbym ją kupić w przypadku, gdyby była zdrowa, jednak teraz jest cała w szkle i krwi po bacie... nie zapłacę więcej niż smoka i sto jeleni. Myślę, że to uczciwa cena, gdyż w koszty musiałbym jeszcze wliczyć opatrzenie tej dziewki. Co o tym myślisz? - Uśmiechnął się przekonująco, licząc, że ten zgodzi się za tą cenę sprzedać tę dziewczynę.

avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 16, 2018 4:40 pm

-Tam ranna - prychnął niedbale - na nich się goi jak na psach! Wiem co mówię, leje jakiegoś codziennie. Nie będzie trzeba nic wydawać na opatrywanie. Ja jeszcze ani miedziaka nie wydałem, żeby ich leczyć. 1,5 Smoka to jakiś żart!
Ściągnął z niej łachman, tak że odsłonić piersi. Chwycił jedną i zaczął miętosić.
-Sam zobacz! - zachęcał, bo Daeron pomacał sobie drugą - może trochę małe, ale całkiem przyjemne w dotyku - zachwalał swój towar - zęby wcale nie żółte - poinformował rozchylając jej wargi i pokazując zęby, tak jak to się robi by ocenić konia przy zakupie - może i nie najbielsze, ale na pewno nie żółte - faktycznie żółte nie były, choć i do bieli brakowało kilku odcieni.
-Dupa też niezła - orzekł klepiąc niewolnice w pośladki aż się rozległo - choć już trochę używana - zarechotał obleśnie - no to jak bierzesz Pan? Trzy Złote Smoki, niżej nie zejdę!
Wyciągnął rękę by przybić targu. Cena nie była rewelacyjna, ale i nie zawyżona. Gdyby chodziło o zdrowy towar można by ją uznać, za całkiem dobrą. Towar był jednak nieco uszkodzony, a mężczyzna nie wyglądał na skorego do dalszych targów...

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Czw Sie 16, 2018 5:21 pm

- Lanie biczem to jedno, lecz dzisiaj to szkło jest głównym problemem. I też zakładam, że same rany się nie zagoją. Ma pan pewnie niewolnika, który przed zakuciem w łańcuchy zajmował się medycyną. Tak czy siak, trzy smoki to cena, która jest o smoka za dużo. Dwa smoki to moja ostateczna oferta, tyle mogę dać za kobietę, której trzeba będzie poświęcić godziny na wyjmowanie szkła. - Rzekł stanowczo. Także odmówił dotykania tej kobiety. Wciąż widział jej oczy i w środku jego krew się gotowała z gniewu. Możliwe, że była to zwykła dziwka, jednak coś go prowokowało, że najchętniej to by utkwił głowę tego mężczyzny na palu na bramie do Królewskiej Przystani.
- Trzy smoki, panie, zapłaciłbym za nienaruszoną, w pełni zdrowia kobietę o jej urodzie. Jednak w tym wypadku, mogę dać dwa smoki, dorzucić pięćdziesiąt jeleni i już teraz ją wziąć od pana. Myślę, że i tak pan jej lepiej nie sprzeda. Po tym szkle zostaną jej blizny, po biczu również i będzie to kalać oko potencjalnych kupców. A jeśliby jakieś szkło wbiło się głębiej i nie zostałoby zauważone, wtedy trzeba byłoby amputować. A za kalekę nie dostałbyś nawet smoka. Dlatego uważam, że to jest dobra oferta, lepszej pan nie znajdziesz. - Daeron widział, że tamten nie jest skory zejść z ceny, jednak tak samo Targaryen nie miał ochoty płacić trzy smoki za dziewkę, która może dostać zakażenia i za kilka dni umrzeć.
avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Sie 16, 2018 11:00 pm

-Jest warta 4 złote smoki - zaprotestował mężczyzna - obniżam o smoka, bo to niedojda i faktycznie jest poraniona, ale sprzedać za pół ceny to jednak przesada!
Zaczął się zastanawiać drapiąc to za uchem, to po nosie.
-Po biczu nie powinno być żadnych blizn, to nie taki bicz co głęboko tnie skórę, ani ten z haczykami co wyrywa mięso. Ma jak najbardziej boleć, a nie psuć towar - powiedział tonem znawcy - a że tam trochę szkła... U kobity grunt, żeby dziury były całe, a reszta to tam Panie sprawa drugorzędna - kolejny raz salwa obleśnego śmiechu i uderzenie w pośladki dla niewolnicy.
-No niech będzie opuszczę pół smoka. Dwa i pół smoka, to moja ostatnia cena. Jak nie to ją rzucę moim niewolnikom w nagrodę za dobrą pracę im jakieś tam szkło z pewnością nie będzie przeszkadzało.
Jeśli Daeron zapłacił zyskał ranną niewolnice.
Jeśli nie, mężczyzna odszedł burcząc coś o straconym czasie i wyzywając wszystkich swych niewolników, jak to bezużyteczni są, że nikt ich nawet po zaniżonych cenach kupić nie chce.

Arthur  
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Pią Sie 17, 2018 1:51 am

Daeron nie zwykł wygłaszać każdej myśli na głos. Tym razem, po jego głowie chodził fakt, że nikt kto choć trochę zastanawia się nad tym co robi, nie daje ciężkich przedmiotów kobiecie-niewolnicy, która nie została "stworzona" do tego typu roboty.
Przemilczał również kwestie rodzaju bicza, którego używał właściciel tej kobiety. Targaryen sam w sobie się na tym nie znał i mimo że uczestniczył przy niezliczonych torturach złodziei i tym podobnych, to prędzej wybierał nóż, bądź ogień, niż bicz. Jednak zrozumiał jedno. Właściciele niewolników, przynajmniej ci, których spotykał, byli potworami w ludzkiej skórze. I to nie były monstra z kategorii inteligentnych, czy przebiegłych. Ci ludzie byli jak wielkie, głupie olbrzymy, których mózg dawno został wyparty przez grubą czaszkę i mięśnie.
- Dwa i pół smoka jestem w stanie zapłacić, lecz w cenie również zalicza się jej ubranie, które przed chwilą pan ściągnął. Wolałbym, żeby moja, hm... niewolnica była moja, także ciałem. Więc, umowa stoi? - Daeron wyciągnął dłoń w celu zawarcia porozumienia, w którym to zapłaci te dwa smoki i sto jeleniów. Niska cena za wolność jednego z kilkuset tysięcy niewolników na świecie. Jeśli zaś handlarz sprzedał mu ową kobietę i oddał jej ubranie, Daeron szybko ją w nie ubrał i ruszyli w stronę rezydencji Targaryenów. Po drodze, białowłosy zaczął jej się dokładniej przyglądać.
- Jak cię zwą? - Nie potrafił określić jej wieku, nie była jednak stara. Wciąż mogła przyciągać wzrok wielu mężczyzn i był pewien, że jeśliby skończyła na aukcji niewolników, kosztowałaby dużo więcej, gdyż byłaby tam rozebrana przed dużo większym gronem osób.
avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Sie 17, 2018 12:18 pm

Właściciel niewolników raczej mało przejmował się czy jakiś ma łatwo czy ciężko wykonywać zleconą pracę. Był niewolnikiem, miał robić co mu kazano, albo zdychać próbując wykonać polecenie...
Kazał nieść kobiecie lustro na przedzie pewnie dlatego, że był jednym z tych, którzy lubią patrzeć na kobiecy, a nie męski tyłek podczas podróży.
-A pewnie, bierz pan i ciuchy, to i tak niewiele warte - machnął ręką przybijając targu.
Niewolnica przez cały czas stała jak manekin. Wolała nie złościć więcej swojego Pana. Zmiana właściciela też nie zrobiła na niej żadnego wrażenia. Ot zwykły handel, co za różnica kto jest Panem? Liczenie na poprawę losu byłoby efektem posiadania jakiejś nadziei. Niewolnicy już dawno stracili jakąkolwiek nadzieję.
-Jhiqui - odpowiedziała cicho, a potem spojrzała wystraszona czy czasem nie za cicho. Jeśli Daeron spytał ją o wiek wyjawiła, że ma 24 lata.

Nie uszli daleko, drogę zagrodziło im trzech ludzi. Nie byli osiłkami, ale i słabymi nazwać ich się nie dało, do tego mieli przewagę liczebną.
-Popsułeś nam zabawę chłopczyku - oznajmił jeden.
-Fajnie było patrzeć jak ją lał, aż mi stanął hehehe - poinformował drugi.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Pią Sie 17, 2018 12:54 pm

Bycie właścicielem niewolników nie usprawiedliwiało go w żaden sposób. Marnotrawstwo samo w sobie było głupotą. A fakt patrzenia na damski tyłek, jakby Daeron o nim usłyszał, przemilczałby go z zażenowaniem. Tacy ludzie byli najgorsi. Młody Targaryen zakładał, że niewolników odziedziczył. Sam właściciel był zbyt tępy, by samodzielnie dojść do takiego "majątku".
Zapłacił kwotę i ubrał niewolnicę. Ruszyli ulicą, zaś gdy Daeron zapytał ją o imię i usłyszał je, skinął głową z uznaniem.
- Mnie zaś zwą Daeronem z rodu Targaryenów, wygnanym księciem z Siedmiu Królestw. Gdy już dojdziemy do mojej rezydencji, uwolnię cię. Będziesz wolną kobietą. - Poinformował ją, licząc na jakąkolwiek reakcję, choć spodziewał się też jej braku. Niewolnicy często bywali cieniami ludźmi, prędzej przedmiotami. Nie myśleli już samodzielnie.
Nagle jego przemyśleniom przerwali trzej mężczyźni, którzy najwidoczniej byli w kolejce. Daeron zareagował błyskawicznie. Miał przy sobie miecz i sztylet, jak to zwykle, wypadając poza rezydencję. Wyciągnął szybko sztylet, dał go kobiecie i szepnął:
- Idź w prawo boczną uliczką i idź w stronę rezydencji z trójgłowymi smokami. Tam też powiedz im co tu się dzieje. Jak już to zrobisz, będziesz wolna. Ja ich zatrzymam. - Rozkazał i wyciągnął z pochwy bękarci miecz, pięknie zdobiony.
- Na waszym miejscu odwróciłbym się i zapomniał o tym wszystkim, co tu się stało. Nie opłaca wam się ryzykować głowy i godzin okrutnych tortur dla dupy jakiejś niewolnicy. - Złapał miecz dwoma rękoma i trzymał go w gotowej pozycji do ataku. Gdyby byli choć odrobinę rozsądni, powinni zniknąć zaraz i nigdy się już nie pojawiać.
- Możemy też pójść na ustępstwo. Dam wam jednego smoka, wy zaś odwrócicie się i pójdziecie. To najlepsza z możliwych opcji.
avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Sie 17, 2018 1:53 pm

Niewolnica nie zareagowała jakoś szczególnie na informacje o uwolnieniu. Zwyczajnie w to nie wierzyła, kto normalny kupowałby niewolnice by ją uwolnić? W najlepszym razie uznała to za wstęp do łóżkowej zabawy. Bądź dla mnie miła, to Cię uwolnię.
Kiedy dostała sztylet i rozkaz natychmiast go wykonała. Wyglądało na to, że nawet przez ułamek sekundy w jej głowie nie zaświtała myśl by spróbować uciec. Dokąd zresztą może ucieć niewolnik?
Ruszyła we wskazanym kierunku, choć tempo nie był imponujące. Wciąż miała przecież odłamki szkła w swoim ciele, głównie w kolanach.
Mężczyźni na widok miecza nieco się wystraszyli.
-Umiesz ty tym w ogóle machać chłopczyku? Lepiej schowaj bo się pokaleczysz - powiedział jeden, choć nie tak pewnym głosem jakby chciał.
Na wzmiankę o Złotym Smoku całej trójce zaświeciły się oczy.
-Cały Złoty Smok? Za to sobie kupimy własną niewolnice!
-Ale brzydką - odparł drugi smutno.
-Potwór, nie potwór, byle miał otwór - zakończył filozoficznie trzeci.

Wyrwali wręcz z ręki Targaryena Złotego Smoka i zaczeli odchodzić. Jeden się jednak zatrzymał i odwrócił, by udzielić Smokowi ostatniej rady.
-A na drugi raz nie wchodź w drogę lepszym od siebie, bo w ryj dać, mogę dać!

Daeron mógł już bezpiecznie wrócić do swojej rezydencji. Gdy tam jednak dotarł okazało się, że... niewolnicy nigdzie nie ma i o żadnej nikt nie słyszał!



Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Pią Sie 17, 2018 8:13 pm

Wątpliwości, wątpliwości. Daeron nie miał pojęcia, czy postąpił dobrze, ufając tak kobiecie, której mózg był przeżarty posłuszeństwem i brakiem nadziei na wolność. Problem istniał w wypadku, kiedy owa nadzieja tliła się głęboko w umyślę i teraz aż wrzeszczy, domagając się upragnionej wolności. Tacy ludzie nie do końca mogą wiedzieć co w takich sytuacjach dla nich lepsze.
Mimo wszystko, dał jej sztylet i puścił wolno, będąc przekonany, że ze względu na swe rany, ruszy tam, gdzie jej powiedział. Następnie swą uwagę zwrócił do trzech osiłków. Wyciągnięcie miecza było tylko zastraszeniem. Stal przy boku teraz nosił dla bezpieczeństwa, jednak doskonale wiedział, że gdyby trafił na bardziej wytrawnego zabójcę, który nie lał w portki na widoku stali, miałby jednym słowem przejebane. Sam nigdy nie był uważany za utalentowanego rycerza, prędzej mówiono, że tytuł ten zdobył dzięki statusowi na dworze. I tak faktycznie było. Nikt nie mógł potwierdzić tego faktu dowodami, tak więc pogłoski pozostawały pogłoskami, a w tej sytuacji nikt o tym nawet nie myślał. W Siedmiu Królestwach zapewne powoli zapominano o smoczych władcach. Chyba że jego siostra wciąż nie dawała za wygraną... Tęsknił za nią. W takich chwilach jeszcze bardziej, gdy lada moment, mógłby być leżącymi zwłokami z przeciętym gardłem.
Jednak dał zbirom jednego smoka i ruszył w końcu w stronę rezydencji, mając nadzieje, że czeka na niego tam Jhiqui. Oczywiście przeżył rozczarowanie, nie zamierzał się jednak poddawać. Zawołał jednego wartownika, by ten poszedł z nim i ruszyli drogą, którą powinna iść niewolnica, pytając okolicznych ludzi o krwawiącą dziewczynę. Szukali też śladów krwi, szkła, czegokolwiek, co mogło ich naprowadzić na trop dziewki. Daeron nie do końca wiedział co robił. Przecież podarował jej wolność, nie powinna go już interesować... a jednak przejmował się jej losem. Wiedział, że w jej obecnym stanie niedługo mogła stracić życie. Gdyby mieli tylko trochę więcej czasu, sam by się nią zajął... znał się na podstawowym bandażowaniu i pewnie zdołałby powyjmować większe kawałki lustra. Z każdą chwilą gniew w nim rosnął, a jednocześnie zmartwienie. Powoli myślał, że oszalał, interesując się losem byle kobiety w Myr.
avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Sie 18, 2018 1:24 am

Poszukiwania zajęły Daeronowi kilka godzin. Okazały się jednak owocne. Znalazł dziewczynę w jakiejś uliczcne, siedziała oparta o ścianę. Zobaczywszy swego właściciela aż podskoczyła.
-Panię, ja nie uciekłam przysięgam! Nie mogła znaleźć Twojej rezydencji, pytałam nawet ludzi, gdzie to, ale złośliwie musieli podać złe miejsce, albo tylko udawali, że wiedzą. - zarzekała się ze łzami w oczach.
-Chyba mówi prawdę Panie... - powiedział strażnik, któremu ewidentnie zrobiło się jej żal.
Targaryen może nie znał się wybitnie na medycynie, ale jego wiedza wystarczyła, by ocenić, że kobieta ma gorączkę i jest mocno wyczerpana. Żeby tego było mało tam gdzie powbijało się szkło zaczęła pojawiać się ropa. Odłamki należało jak najszybciej wyjąć, a czynność ta była zbyt skomplikowana dla Daerona. Należało szukać kogoś o wyższych kompetencjach. Kogoś kto pewnie za darmo nie pomoże.

Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Nie Sie 19, 2018 12:31 pm

Daeron był cierpliwy. Mógł jej szukać, tym bardziej, że kierowała nim nie tyle żądza, co... chęć pomocy. Bardzo rzadkie zjawisko w jego przypadku. Szczęście jednak mu przypisało i już po kilku godzinach znaleźli z jednym wartownikiem kobietę w ciemnej uliczce, z której nie miała ucieczki. Na ich widok wręcz spanikowała. Targaryen widział strach w jej oczach i szczerze się roześmiał.
- Prawda, czy nieprawda, nie będę dociekał. Nie szukałem cię, by cię zganić, pobić czy wykorzystać. Jesteś ranna i sama powinnaś to zauważyć, pani. Chodźmy znaleźć jakiegoś medyka. Znacie może kogoś? - Zwrócił się zarówno do Jhiqui, jak i do strażnika, z którym wyszedł na poszukiwania. Miał nadzieje, że szybko znajdą kogokolwiek, kto będzie mógł im pomóc. Mógł nawet za to zapłacić, co było jednak pewne. Nikt na świecie nie ceni swoich umiejętności za darmo, chyba że septoni, maesterzy, bądź ludzie, którzy głęboko wyznają pewne wartości i zwyczaje. To były wyjątki od reguły. Gdy już strażnik bądź niewolnica wypowiedzieli się na ten temat, Daeron poszedł albo w stronę wspomnianego medyka, albo do centrum miasta, gdyby ani ona, ani on nie znali takiej osoby. Tam też Targaryen rozejrzałby się w poszukiwaniu takiej osoby, która powinna gdzieś tam stacjonować - najpewniejsze miejsce, jeśli chce się zarobić.

avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Sie 20, 2018 6:28 pm

-Pani? - spytała zdezorientowana niewolnica i zaczęła się rozglądać wokoło. Przez myśl jej nie przeszło, że ktoś mógłby się tak do niej zwrócić.
Okazało się, że strażnik słyszał o jakimś medyku, podobno dobrym. Cała trójka się więc tam udała.
Jakiś uzdrowiciel faktycznie był, kosztował sporo, pracował wolno, ale jak się okazało bardzo dobrze.
Po wszystkim zainkasował 46 SJ i oznajmił, że za 6 dni własność Daerona będzie w pełni sprawna. Nie powinna mieć też żadnych blizn w przyszłości.
Teraz już nic nie stało na przeszkodzie by Targaryen mógł wrócić do swojej rezydencji w towarzystwie nowego mówiącego narzędzia.
Po dotarciu do posiadłości niewolnica czekała na obowiązki jakie zostaną jej przydzielona. Jeśli Smok sam nie wydał jej jakichś poleceń spytała o nie. Wszelkie sugestie, że jest wolna odrzucała jako żart, lub pewnego rodzaju próbę.



Arthur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Daeron Targaryen on Wto Sie 21, 2018 10:52 pm

Daeron wzdrygnął się zaskoczony, zapomniał, że ma do czynienia z niewolnicą. Owe osoby nigdy by nie pomyślały o sobie w postaci ludzkiej. To był największy problem tego wszystkiego.
- Tak, "Pani". Nie wiem czy poprzedni "pan" ci wytłumaczył, ale jesteś istotą ludzką o płci żeńskiej, na którą mówi się "pani". Myślę, że ci wytłumaczyłem. - Uśmiechnął się do niej, po czy powrócił myślami do najważniejszej teraz rzeczy - doprowadzenia zdrowia dziewczyny do chociaż optymalnego stanu. I na szczęście udało im się, strażnik, z którym to wyszedł na poszukiwania niewolnicy słyszał tu to i owo o pewnym jegomościu. Podobno był bardzo skuteczny w tym co robił. I drogi i dbający o szczegóły, co za tym idzie, powolny w działaniu. Targaryen przystał jednak na ten koszt. Wciąż był księciem i miał przy sobie wystarczająco gotówki, żeby zapłacić za leczenie.
Gdy już wszystko było dopięte na ostatni guzik, a przynajmniej w teorii, bo w pełni wyleczona, kobieta będzie za sześć dni, Daeron z towarzystwem ruszył do swej rezydencji. Miał za sobą dzień pełen wrażeń i rad był, że była niewolnica szła razem z nim. Był świadomy faktu, że po prostu do niej nie dociera wolność, ani nic z tych rzeczy. I tak też gdy już przekroczyli krok jego tymczasowego "pałacu", Targaryen spojrzał na nią z politowaniem.
- Powiedz mi, jak mam ci udowodnić, że jesteś wolna? Gardzę niewolnikami i jeśli chcesz tu zostać, musisz przestać nim być. Potrafisz to zrobić? - Jeśli się zgodziła, Daeron pokiwał głową i zaprowadził ją do swoich komnat, wcześniej każąc służącym przygotować gorącą balię z wodą. Jeśli zaś dalej stała jak posąg, oczekując polecenia, Daeron rozkazał wyjść jej przed rezydencję i wrócić dopiero, kiedy przestanie być jego własnością, przynajmniej w jej mniemaniu.
avatar
Daeron Targaryen

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 01/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Myr

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach