Port Lys

Go down

Port Lys

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 7:15 pm

~~~~
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 27, 2017 8:53 pm

21-26 stycznia 336AC


W lyseńskim porcie piraci postanowili spędzić aż pięć dni. Podawali się w tym czasie za kupców korzennych i badali nastroje. Warty były podwojone ze względu na wojnę z Tyrosh, która niedawno wybuchła i w przystani pełno były zbrojnych, zwłaszcza za dnia. Piraci też nie byli zbyt dyskretni, chociaż nie rzucali się również w oczy, a ostatniego dnia swojego pobytu postanowili - zgodnie z rozkazami - zafundować Lyseńczykom małą niespodziankę.

Machiny na pirackich galerach otworzyły niespodziewanie ogień do oddalonych okrętów z Lys oraz portowej zabudowy, podobnie zachowali się piraci uzbrojeni w łuki. Pociski w dużej mierze podpalono, starając się wywołać pożar i zasiać chaos. Kilka z budynków nabrzeża stanęło w ogniu, podobnie jak dwa oddalone statki.
Grad strzał i pocisków wciąż zsypywał oddalone fragmenty portu - a niektóre z nich wyszukiwały lyseńskich strażników - gdy uzbrojeni w miecze korsarze przystąpili do natarcia, zabijając każdego kto próbował stanąć im na drodze. Lyseńscy zbrojni zaskoczeni i rozproszeni nie mieli sił stawić zbyt skutecznego oporu, toteż sami zbierali od agresorów o wiele większe razy niż byli w stanie zadać. Piraci wbiegali do domów, magazynów i wskakiwali na płonące statki by zgarnąć tyle złota oraz kosztowności ile będą w stanie, a przy okazji porwać też kilka osób z żywego inwentarza.
W końcu musieli jednak odbijać od brzegów, nie chcieli przecież by Lyseńczycy zebrali się i wysłali większe, już zorganizowane siły w ich stronę. Z portu wypłynęli z trzema nowymi okrętami, zajmując te, które były najbliżej ich oryginalnych, a oddalając się kontynuowali ostrzał nabrzeża.


PODSUMOWANIE:
Straty:
Piraci - 15 martwych pieszych
Lyseńczycy - 9 spalonych okrętów wojennych, 11 spalonych okrętów kupieckich, spore zniszczenia przystani, wiele straconych towarów, 160 zabitych strażników

Łupy:
- 1 pusta galera kupiecka
- 2 lyseńskie galery wojenne
- 244ZS z portu i galer
- 5 pojmanych marynarzy i 12 innych ludzi


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Nie Maj 06, 2018 10:37 pm

24 maja 336 AC


Słońce stało już wysoko, gdy ludzie w porcie mogli dostrzec czerwone żagle z czarnymi trójgłowymi smokami. Kamień Korony zbliżał się wreszcie do celu podróży, co cieszyło każdego członka załogi. Lys znane było ze swych rozkoszy, więc niemal każdy liczył na coś miłego. Ae jednak nie miał w głowie odwiedzania burdeli. Obmyślał pewne plany, które miały pomóc mu w ulepszeniu jego zdolności.
Gdy Kamień Korony dobił do portu, Aemon w towarzystwie dwóch rycerzy zszedł na brzeg. W pierwszej kolejności zapłacił za miejsce dla okrętu. Załoga, w tym dwudziestu zbrojnych, miała pozostać na okręcie i nigdzie się nie oddalać. Mieli tam wszystko co chcieli: jedzenie, picie oraz sen.
Widok Lys ścisnął Aemona za serce. Prawdziwy valyriański raj. W obstawie dwóch rycerzy ruszył ulicami tego pięknego miasta. Podziwiał jego architekturę, srebrnowłosych mieszkańców, kobiety. Co chwila mijali ogrody rozkoszy, jedne bogatsze, inne mniej. Ale wszystkie zrobione z gustem. Aemon był prawiczkiem i jak każdy zdrowy mężczyzna odczuwał popęd seksualny, ale w tej chwili nawet nie myślał o odwiedzaniu burdeli. Szukał pewnego sklepu i po paru chwilach go znalazł. Był to kartograf.
-Witaj dobry człowieku. Chciałbym zakupić mapę Lys. Ile sobie za nią życzysz?
Gdy książę usłyszał cenę, i jeśli była rozsądna, zakupił mapę, zapytał jeszcze:
-Co możesz mi powiedzieć o tym mieście? Gdzie mogę się czegoś dowiedzieć o alchemii? Co możesz powiedzieć mi o magistrach? Co polecasz mi zwiedzić?
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pon Maj 07, 2018 10:54 pm

Załoga dromona wpływając do portu mogła ujrzeć tętniące życiem nabrzeże. Towary ładowano i rozładowywano, a pełno było też statków zwyczajnie stojących na cumie. Najwyraźniej ludzie z tych statków przybyli do najpiękniejszego z wolnych miast w celu spędzenia tu trochę czasu. A może ich cel był inny, ale postanowili skorzystać z okazji?
Kamień Korony dobił do wolnej przestrzeni, w której było wystarczająco dużo miejsca na ogromny dromon i zaraz statek był przycumowany do nabrzeża. Aemon zszedł na stały ląd i zapłacił jednemu z nadzorców portu kwotę należną za zajęcie miejsca. Widok Lys w istocie był wspaniały. Domy zbudowane z kamienia i piętrzące się wysoko, a w ich stylu widać było rękę Włości, których twory słynęły z trwałości. Nad portem krążyło różnego rodzaju morskie ptactwo, wypatrując łupu wśród niepilnowanych beczek ryb, a ich krzyki dodawały miastu tego uroczego piękna. Niewiele ich jednak było słychać ze względu na gwar produkowany przez ludność na ulicach. Aemon mógł znaleźć tu wielu podobnych sobie, to znaczy ludzi, w których żyłach krążyło świadectwo dziedzictwa wspaniałej Valyrii. Srebnozłote włosy dodawały im blasku, a oczy w wielu odcieniach fioletu spoglądały z dumą. Równie często można było spotkać przybyszów. Wśród nich najbardziej wyróżniali się Tyroshijczycy z powodu swoich barwionych na jaskrawe kolory bród i włosów. Po niezbyt intensywnych poszukiwaniach Blackfyre odnalazł to czego szukał - warsztat kartografa.
Właścicielem i jednocześnie jedynym pracownikiem był człowiek dobijający już przeszło pięćdziesięciu dni imienia. Włosów miał więcej siwych niż srebnozłotych, ale spojrzenie wciąż młode.
- Witam, witam. To będzie trzydzieści złotych monet. Już zaraz podam mapę i pan powie czy pan kupi.
Starzec mówił z ledwo zrozumiałym akcentem, przekręcając niektóre słowa z wysokiego valyriańskiego. Sprawę pogarszał fakt, że był jeszcze mniej zrozumiały z powodu brakujących zębów. W każdym razie sięgnął do odpowiedniej półki i rozłożył na ladzie mapę swego miasta. Była bardzo dokładna i czytelna.
- O mieście? Ja mogę powiedzieć wiele, ale mapa powie jeszcze więcej. Najlepiej będzie jak pan kupi. O alchemii? Nie wiem, prawdopodobnie w każdym sklepie zielarskim i tym podobnym przybytkom. Pełno ich tu. A magistrowie, proszę wielmożnego pana, to są dobrzy panowie. Sprawnie rządzą miastem, tylko tych wojen o Sporne Ziemie jakoś za dużo. Hmm, zwiedzić? A co, pan nigdy o Lys nie słyszał? Ha, ja to polecam zwiedzić burdele!
I zakończył swoją wypowiedź z szerokim uśmiechem. Rzeczywiście, burdele w Lys chyba każdy przybysz powinien zwiedzić.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 135
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Pon Maj 07, 2018 11:55 pm

Jak się okazało, mapa była bardzo droga, jednak niezwykle dokładna. Aemon, jako miłośnik Valyrii, nie mógł się oprzeć jednak pokusie zawieszenia sobie mapy Lys nad kominkiem. Postarał się targować o cenę, jednak jeśli się nie udało, to i tak kupił. Burdele...też coś. Każdy wie, że Lys słynie z burdeli, o tym mi nie musiał mówić.Akurat burdele to nie był główny cel Ae. Zawiódł się nieco, że w Lys nie ma jakiejś organizacji zrzeszającej alchemików, przecież Perfumowana Siostra słynęła wręcz ze swoich trucizn. No cóż, przed wyruszeniem w dalszą drogę należało się przyjrzeć mapie i tego, gdzie co mogą znaleźć.
-A jaki burdel możesz mi polecić, dobry człowieku? - Zapytał jeszcze, ale człowiek zdawał się całkowicie bezużyteczny. - Taki, w którym można nie tylko zasmakować valyrianek, ale jeszcze odpocząć po podróży?
Czy uzyskał w końcu jakąś przydatną informację, czy nie, wyszli z lokalu na skwarną i tłoczną ulicę.
Fiołkowe oczy księcia szukały jakiegoś cichego przybytku coby mogli usiąść przy winie lub piwie i w spokoju przestudiować mapę. Jeżeli taki lokal został wcześniej wskazany, to ruszyli właśnie do niego. Jeżeli nie, to po prostu skierowali swoje kroki przed siebie w niewiadomym kierunku. Ostatecznie mógł być to jakikolwiek burdel . Co jakiś czas mijali kobiety ubrane dosyć nieprzyzwoicie. Kurwy...tak...one były częścią planu Blackfyre'a. Kajuta na samym dole Kamienia Korony tylko czekała na bezbronne i stygnące ciało ladacznicy. No cóż...jak poznawać ludzką anatomię, to najlepiej na prawdziwych przykładach, czyż nie?
Jeśli tylko znaleźli burdel, weszli do niego. Aemon musiał w końcu przed sobą przyznać, że jednak lekki odpoczynek się przyda. W czasie spaceru miastem poczuł się nagle jak ścięty z nóg, pewnie dlatego, ze odwykł od morskich podróży. Cień, jaki zapewniał przybytek, a także zimne piwo z pewnością pomogą w odzyskaniu sił.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Maj 09, 2018 2:08 pm

Próba negocjacji zwyczajnie nie powiodła się z jednego powodu. Kartograf z racji jakości własnych wyrobów nie zamierzał ani podnosić ceny, ani jej opuszczać, gdyż tylko stałe ceny mogły zapewnić mu stałych klientów. Dopiero dla takowych mógłby stosować zniżki. Cierpliwie wysłuchał prób Aemona, a potem powtórzył cenę trzydziestu złotych monet, uśmiechając się do niego.
- Och, to w takim razie polecam burdel Rozkosze Włości. Znajdzie pan tam wszystko to czego pan od lyseńskiego burdelu oczekuje. Są tam kurwy każdej urody jakiej pan sobie zażyczy, a jeszcze może pan tam skosztować wina i zjeść coś wykwintnego. Nawet raz tam byłem, więc wiem co mówię. Sam pan widzi jak opłacalny jest biznes kartografa, hehe.
Jeśli Aemon nic więcej nie chciał, staruszek pożegnał go miło zanim wyszedł.


Belt
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 135
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Delvin Blackthorn on Pon Maj 14, 2018 8:00 pm

22/03/336AC

Delvin pożegnał się ze swymi przyjaciółmi. Najdłużej trwała jego rozmowa pożegnalna z Sallo, który to był dla niego najbliższym człowiekiem w tym mieście. Zaś poza nim, Delvin jeszcze mało co poznał. To właśnie nurtowało go od długich tygodni, pragnął przygód. Poznawania nowych, nieodkrytych miejsc, zaginionych cywilizacji, tajemnic. Wszystko to kryło się przed nim, a sam miał zamiar odkryć kurtynę, za którą to schowane były tajemnice całego świata. A przede wszystkim - siedząc w Lys na dupsku nigdy nie zyskałby skarbu pożądanego ponad inne - valyriańską stal. Ostatecznie, niestety Sallo nie udało się obecnie znaleźć żadnego tropu. Pożegnał go jednak bez smutku i żalu. Wiedział, że tak to może się potoczyć. Nikogo nie winił. Teraz był zdecydowany opuścić miasto, w którym nauczył się życia. Walki, która przez cały jego żywot była jego możliwością przetrwania. 
Z tobołkiem i torbą, w której schowane miał najbardziej potrzebne rzeczy, udał się na port, ostatni raz jeszcze spacerując po uliczkach, spoglądając na dachy budynków, po których zwykło mu się biegać, czy to uciekać czy po prostu trenując. Wyruszenie z tego miejsca było dla niego trudne. Był jednak pewien, że było konieczne. Prędzej by zgnił z monotonni i rutyny, niżby zyskał coś wartościowego w tym mieście. 
Wszedł na statek kupiecki, który to ruszał w głąb Essos, opłacony przez Sallo, który to odprowadził Delvina pod port. Ostatnie pożegnania były najtrudniejsze.
Godzinę później spoglądał już z oddali na Lys z pokładu statku kupieckiego. 
avatar
Delvin Blackthorn

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 12/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Czw Maj 17, 2018 4:30 pm

25 maja 336 AC


Aemon ubrany w brzydkie szmaty starca wyruszył wraz z nim do portu w poszukiwaniu książęcego okrętu. Blackfyre wciąż się czuł nieswojo, zwłaszcza, że pod nieswoim ubraniem wciąż czuł lekki ból i nacisk bandaży. Nie mógł się doczekać aż dotrze na statek i założy swoje eleganckie i pachnące szaty. I jeszcze jakaś ciepła kąpiel... No a potem rozpoczęcie śledztwa co się tak właściwie stało. Bo powątpiewał w teorię, że to bogowie przywrócili go do życia. Tak jakby bogowie istnieli...
Niepokój rósł wraz z przemierzaniem portu, gdyż Kamień Korony nie znajdował się tam, gdzie został zostawiony, ani w żadnym innym miejscu. Książę się przeraził.
-Nie rozumiem. Nie rozumiem co się stało. Przecież tu powinien być mój okręt, moi ludzie. - poczuł zimno na twarzy w dłoniach.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 17, 2018 5:43 pm

Pierwszy etap drogi do portu przebiegał schodami w górę i przez warsztat alchemika. Aemon mógł zauważyć mnóstwo specyfików poustawianych na półkach, choć nie dane mu było im się przyjrzeć, bo już wychodzili. Haerro Coelho strzelił palcami i dwóch drabów ruszyło z nimi. Jeden szedł z przodu, a drugi z tyłu, więc jakby Aemonowi zachciało się ucieczek, to po pierwszej próbie zapewne by się odechciało. Po kilkudziesięciu minutach przedzierania się przez uliczki dotarli w końcu do portu. Alchemik zacmokał głośno. Och, któż by się spodziewał, że statku w porcie nie będzie.
- Z każdą chwilą stajesz się coraz mniej wiarygodny, "książę". Dalej, wracamy do mojego warsztatu. Tam odpracujesz dług i puszczę cię wolno.
Znów strzelił palcami i draby jak na komendę ustawiły się na swoich miejscach.


Belt
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Czw Maj 17, 2018 5:53 pm

Aemon panicznie szukał wzrokiem okrętu, podczas gdy dziad podważał jego wiarygodność. Wtem przyszedł mu do głowy pomysł.
-Dobra, wrócę do twojej piwnicy, tylko najpierw podejdźmy jeszcze do zarządcy portu. On musi wiedzieć gdzie jest mój okręt.
Chwilę go szukali, ale gdy już go znaleźli Ae wielce się ucieszył.
-Dobry człowieku, jeszcze wczoraj cumował tu mój okręt, Kamień Korony. Teraz nigdzie go nie widzę. Gdzie on, na miłość Płaczącej Pani, się znajduje?
Po udzieleniu informacji Ae udał się do piwnicy aby odpracować swój dług.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 52
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Maj 17, 2018 7:01 pm

Książę znalazł zarządcę portu przy pracy, gdy ten rozmawiał z kapitanem jakiegoś okrętu, więc musiał chwilę zaczekać nim gotów był podjąć z nim konwersację. Mężczyzna podrapał się po głowie, wyjął zwitek pergaminu i zaczął go czytać, mamrocząc.
- Kamień Korony... Kamień Korony... Ach, znalazłem. Otóż dnia wczorajszego w godzinach wieczornych rozkazałem kapitanowi okrętu przenieść się do portu dla większych statków, ponieważ ten tutaj nie jest przystosowany do takowych. Tutaj mogą cumować tylko mniejsze statki, a wynika to z oszczędności miejsca. Owe miejsce cumowania większych okrętów znajduje się po przeciwnej stronie miasta. Bardzo mi przykro, jeśli spotkały pana nieprzyjemności z tego wynikającego, ale takie mamy prawo. Twarde prawo, ale prawo.
Jeżeli Aemon nic więcej nie chciał, zarządca portu wrócił do przerwanej pracy.


Belt
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Lys

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach