Samotnia Smoczej Skały

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Gru 27, 2017 3:19 pm

Samotnia Smoczej Skały znajduje się w Kamiennym Bębnie - głównej wieży zamku - na przedostatnim piętrze, pod komnatą zawierającą Malowany Stół. Jej wąskie, wysokie okna wychodzą na wschód, pozwalając władcom zamku wyjrzeć w kierunku Essos, ojczyzny budowniczych twierdzy. W pomieszczeniu znajduje się masywne, mahoniowe biurko oraz cztery krzesła z obiciami ze szkarłatnego aksamitu. Poza tym pod oknami dostrzec można niewielki stoliczek, na którym stoją karafki zawierające alkohole z różnych stron świata, a wzdłuż ścian ciągną się regały zastawione księgami, zwojami, mapami i szkatułkami zawierającymi zagadkowe przedmioty. Na ścianie za biurkiem - pomiędzy oknami - wisi dokładna mapa Westeros i Essos.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Pią Sty 05, 2018 8:20 pm

11 stycznia 336, poranek



Następnego dnia Lyo wstał dość wcześnie, bo wraz ze świtaniem słońca i zszedł do kuchni. Niestety kucharz i jego pomocnicy dopiero rozpalali paleniska, toteż młody książę zmuszony był poczekać na poranny posiłek. Cierpliwość nigdy nie była jego mocną stroną, postanowił więc udać się do nadmorskiej wioski, gdzie zacumowali. Raźnym, rześkim krokiem droga do osady zajęła mu jedyne kilkanaście minut. Młody Jeleń wdrapał się na pokład swojego okrętu i stanął na jego dziobie. Wciągnął głęboko czyste, morskie powietrze przepełnione wonią soli i ryb, ciesząc się porankiem. Spokojne teraz wody zatoki leniwie lśniły jutrznianym blaskiem wschodzącego słońca.
W porcie już od jakiegoś czasu było tłoczno. Niewielkie załogi - zazwyczaj całe rodziny - uwijały się jak w ukropie, szykując swoje łodzie do wypraw rybackich. Buchtowali liny, składali i układali sznurowane siatki, w które będą łapać ryby. Puste jeszcze skrzynie układane były równo na deskach pokładów. Żylaści, smagli synowie starszych rybaków pchali przed sobą beczki, gruboskóre, pulchne córy niosły pakunki - zapewne ciepłe ubrania i coś do zjedzenia - a małe, rozwydrzone smarkacze stały na nabrzeżu, próbując przekrzyczeć wszechobecne mewy. Baratheon zawrócił, zszedł na nabrzeże, omijając grupę niedorostków i skierował się w stronę niewielkiego, miejscowego targu. Był ogromnie głodny.
Odsunął lekkim kopniakiem natarczywego kundla i przyśpieszył. Plac targowy liczył sobie jakieś dwanaście jardów* szerokości i tyleż samo długości na oko, będąc w rzeczywistości kwadratem. Małe, kupieckie kramy zbite z koślawych desek zapełniały plac, który już powoli wypełniali kupcy, żebracy i zwykli mieszkańcy miasteczka. Powoli zaczynało tętnić życiem. Lyonel nie lubił przedzierać się przez ciżbę biedaków, toteż szybko kupił sobie jabłko i wolnym krokiem ruszył na powrót do warowni.
Pojawił się akurat na czas porannego posiłku. Z wielkim apetytem pochłonął dwie spore, pieczone w ziołach ryby i misę polewki z namoczoną połową bochna chleba. Całość dobrze popił kuflem piwa. W czasie posiłku od czasu do czasu wdał się w dyskusję z tym, czy innym rycerzem, jednak ponownie nie ujrzał swojej przyszłej żony, jak mogło się zdawać. Drażniło go to i jednocześnie podniecało. Nie wiedział co ma sobie myśleć. Do tego król nie posłał po mnie jeszcze. - pomyślał z goryczą. Rozzłoszczony tą myślą, udał się na dziedziniec, aby zająć się czymś. Jednak przyglądanie się ćwiczącym zbrojnym napawało go złością, postanowił więc przejść się po zamku.
Szukający Jelenia strażnik Smoczej Skały znalazł go na murach, kiedy młodzieniec spoglądał daleko na wschód, próbując dostrzec wybrzeża Essos. Zbrojny oświadczył, iż władca skłonny jest teraz przyjąć gościa w swojej samotni, a było to niedługo przed południem. Skinął głową i ruszył za brodatym mężczyzną, równocześnie poprawiając swoje odzienie. Był bardzo zdenerwowany, po raz pierwszy spoczywał na nim taki obowiązek i taki ciężar! Wspinając się po kamienny schodach, wziął trzy głębokie oddechy, aby się nieco uspokoić. Tuż za nim podążał jego wierny towarzysz i przyjaciel, sir Ronald - jego zaprzysiężona tarcza. Dyplomacja i takie spotkania nie było czymś, co lubił.
Kiedy dotarli do drzwi komnaty, brodacz odwrócił się - zagradzając wejście - i poprosił o miecz. Zwyczaj ten był dość powszechny, więc młody Jeleń bez słowa odpiął bogato zdobiony pas z mieczem i wręczył go strażnikowi.
Po wyglądzie wnętrza komnaty można było poznać, iż ma się do czynienia z potężnym, bogatym i wpływowym człowiekiem. Podszedł - nieco sztywno - do króla Aegona.
- Wasza Wysokość. - rzekł krótko i skłonił się tak, jak należało. Mimo swojej buntowniczości i wrodzonej porywczości, znał panujące na dworach maniery i dostosował się teraz do nich. Niemądrze byłoby urazić przyszłego teścia jak mniemał.
- Rad jestem widzieć Waszą Miłość w zdrowiu, jak i resztę Waszej rodziny. - co prawda król Czarnej Zatoki wyglądał na trochę zapuszczonego, jednak Baratheon postanowił nie zwracać na to uwagi. Jeżeli władca wskazał mu, z wdzięcznością zajął miejsce i usiadł...

1 jard = 0.91 metra


Ostatnio zmieniony przez Lyonel Baratheon dnia Pon Sty 08, 2018 8:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 143
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 05, 2018 10:43 pm

Król Aegon czekał w samotni na gościa. Wielu dworzan dziwiło się, że w ogóle zgodził się z nim spotkać i nie pozostawił spotkania w rękach syna jak to miał w zwyczaju ostatnimi czasy. Monarcha ubrany był w czyste, eleganckie szaty w kolorach czerni i szkarłatu, a jego skronie zdobiła złota korona. Prosta obręcz wysadzana rubinami. Monarcha wyglądał jednak na starszego niż można by się spodziewać po mężczyźnie w wieku nawet pięćdziesięciu sześciu dni imienia. Jego niegdyś srebrne włosy i broda - zapuszczone za ramiona i gęsto kryjące podbródek - były siwe i matowe, pozostawione w nieładzie. Na twarzy monarchy widać było również wiele zmarszczek i zdobił ją wyraz raczej męki oraz niepokoju niż radości, oczy zaś były niczym dwie bezdenne studnie smutku. Fizycznie po dokładniejszym przyjrzeniu - mimo lekkiego przygarbienia - władca wydawał się wciąż postawnie zbudowanym i wysokim mężczyzną.
- Witaj, książę - powiedział do Baratheona i wskazał mu miejsce przed sobą, na biurku czekał już dzban z winem oraz trzy kielichy. Jeśli Lyonel postanowił poczęstować się po wskazaniu Blackfyre'a na trunki, to wyczuć mógł smak tyroshyjskiej brandy, a nachylając się zauważyć, iż jeden z pucharów napełniony jest już... wodą. - Tak, słyszałem, że w Końcu Burzy również wszyscy cieszą się zdrowiem - odpowiedział Aegon, acz jego oczy zaszkliły się na chwilę przy wspomnieniu "reszty rodziny". - Moja droga, zostaw te księgi, jeszcze będziesz miała na nie sporo czasu - rzucił słowa w przestrzeń za Baratheonem. - Podejdź tu i dotrzymaj starcowi towarzystwa.
W chwili gdy Jeleń odwrócił się by dostrzec kto za nim stoi, młoda dziewczyna zatrzasnęła trzymaną w dłoniach księgę i wsunęła ją na półkę, wolnym krokiem okrążając komnatę i przystając za plecami króla. Panienka miała włos srebrny niczym każdy smok i oczy niczym dwa fiołki, nie można jej było jednak nazwać okazem słynnej, valyriańskiej piękności, która uchodziła przecież za nadludzką. Dziewczyna była... ładna. Szczupła i o kobiecych - acz nie przykuwających wzroku nadzwyczajnie - kształtach, z miłą, przyjemną dla oka twarzą, która jednak nie wyróżniałaby się z tłumu wielu innych miłych, przyjemnych twarzy gdyby pozbawiono ją nietypowych oczu oraz włosów. Te dwie cechy właśnie odróżniały z wyglądu młodą księżniczkę od pospolitej, ładnej dziewczyny z Westeros.
- Książę - powiedziała panienka i dygnęła, po czym ułożyła dłoń na ramieniu króla i czekała na rozwój wydarzeń.
- Moja wnuczka, Rhaena - przedstawił młódkę król. - A teraz, książę, opowiedz mi czemu zawdzięczamy twoje odwiedziny. Wiem, że mój wnuk ustalił ze szlachetnym królem Durranem wiele rzeczy i skreślił w swoim liście parę słów o twoim przybyciu, aczkolwiek chciałbym usłyszeć więcej z twoich ust.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Sob Sty 06, 2018 12:43 am

Z uprzejmym skinieniem głowy zajął wskazane mu miejsce. Ponieważ niezwykle zaschło mu w gardle, bez zastanowienia sięgnął po kielich z wdzięcznością. Co prawda przez krótki moment jął zastanawiać się czemu rozstawiono trzy puchary, szybko jednak porzucił ową myśl. Musiał się teraz skupić na o wiele ważniejszych rzeczach.
- Pan Ojciec ma się już lepiej i dziękuje za zioła od tutejszego maestra. - zdążył tylko wydusić z siebie i serce zabiło mu szybciej, kiedy starzec wypowiedział kolejne słowa. A więc teraz miał ją poznać! Zrobiło mu się niesamowicie gorąco, więc upił kolejny łyk i obrócił się. W pierwszej chwili uroda młodej Blackfyre'ówny wprowadziła go w niemały zachwyt. Bezwiednie otwarł lekko usta, przyglądając się dziewczynie. W porę jednak uzmysłowił sobie swój jakże głupkowaty wygląd i opanował się na tyle, ile mógł.
- Pani. - rzekł ciepło, skłaniając głowę w stronę srebrnowłosej i uśmiechnął się. Dopiero po chwili spostrzegł, że młoda dziewczyna jest po prostu ładna. Nie brzydka, ale też nie niezwykle piękna, jak to pisano o valyriańskiej krwi. Poczuł niejako małe rozczarowanie, ale też swego rodzaju ulgę. Mogło być przecież dużo gorzej - przeleciało mu przez myśl. Najbardziej intrygowały go jej oczy. Miały swego rodzaju fiołkową głębię. Odwrócił wzrok od jej twarzyczki i przeniósł go na króla. Nadszedł moment próby.
- Przybyłem tutaj Wasza Wysokość głównie przez wzgląd na mego pana ojca i rodzinę, gdyż ich dobro jest dla mnie najważniejsze. Nie jest to jednak jedyny powód. - wziął głęboki oddech dla odrobiny spokoju i usilnie próbował nadać swojemu głosowi pewny i silny, choć spokojny ton mówiąc. - Chciałbym prosić Cię Panie o rękę Twej wnuczki Rhaeny. - rzucił szybkie spojrzenie na twarz wspomnianej, chcąc wyczytać jej reakcję. - Poza tym mój pan ojciec upoważnił mnie, abym negocjował traktat handlowy między naszymi królestwami, bowiem chciałby zacieśnić współpracę między Królestwem Burzy, a Królestwem Czarnej Zatoki. - dodał pośpiesznie i sięgnął po puchar. Musiał napić się kolejnego łyka...
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 143
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 06, 2018 6:10 pm

Gdy powód wizyty - ten główny - opuścił usta Lyonela, oczy dziewczęcia stojącego za królem otworzyły się na chwilę szerzej. Panienka jednak nie rozdziawiła w szoku ust i szybko wróciła do swego poprzedniego stanu, jedynie baczniej przyglądając się teraz ich gościowi. W końcu mógł to być bardzo ważny w jej przyszłym życiu gość. Król pogładził swoją długą brodę i zerknął na wnuczkę, aby - ku jej własnemu zaskoczeniu - zapytać ją o zdanie. Niewątpliwie niewielu monarchów postąpiłoby w podobny sposób. Czy decydowała o tym miłość do rodziny, czy też szaleństwo króla, kto wie? Rhaena ponownie uspokoiła się szybko i obrzuciła Lyonela przeciągłym spojrzeniem.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Lyonel "Młot" Baratheon on Sob Sty 06, 2018 7:03 pm

Dostrzegł chwilowe zdziwienie na twarzy Rhaeny i już wiedział, że o niczym podobnym Aemon nie pisał w liście. Drugim zdziwieniem - i dla niego samego - było pytanie króla do dziewczyny. Rzadko kiedy córka czy wnuczka miała coś do powiedzenia. Co prawda sam chciał zapytać ją osobiście jakie jest jej zdanie, teraz najwyraźniej mógł z niego zrezygnować. Wkrótce się dowie.
avatar
Lyonel "Młot" Baratheon

Liczba postów : 143
Data dołączenia : 13/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aerion Blackfyre on Sob Mar 31, 2018 8:11 pm

27/04/336 AC

Silne wiatry niosły wynajętą łódź, która po morskich, ciemnych falach sunęła niczym po lodzie. Średnio wypoczęci Alys oraz Aerion Blackfyre dotarli do Smoczej Skały o świcie, gdzie ich całkiem skromny ekwipunek odebrano i przeniesiono do zamczyska. Wówczas do księcia spłynęły wieści o jego statku, dla którego nie miał możności wydać rozkazów podczas ucieczki, przemierzając przepiękne ziemie na Północy. Sytuacja wydawała się niedobra, co też podsycała myśl o dwójce z załogi, która zapewne została schwytana.
W drodze do wyjątkowego zamku młody książę wypytał o swego brata oraz siostrę. Pierwsze z nich, Aemon, wracał właśnie ze swą żoną z Casterly Rock. Gdy Aerion pomyślał o tym napadło go zarówno szczęście, jak i smutek. Wszakże nie uczestniczył na ich ślubie. Z drugiej strony wolał powiedzieć starszemu bratu o swej wybrance przed tym, niż pójdzie do dziada. Właściwie wcale nie miał ochoty rozmawiać z głową rodu Blackfyre. Wolał uniknąć tej rozmowy, choć wiedział, że nie może. Kochana siostrzyczka zaś, cały ten czas spędzała na Smoczej Skale.
Gdy Aerion dotarł do samotni, powitał swego dziada. Zachował przy tym odpowiedni wizerunek oraz etykietę. Towarzyszyła mu Alys, nieodłącznie krocząc po prawicy. Obydwoje stanęli przed obliczem poczciwego Aegona, lecz po przedstawieniu Starkówny, to Aerion zabrał głos. Nie ukrywał nic, wszystko wyłożył prosto na stół. Opowiedział dokładnie historię, która zaczęła się w Winterfell, a zakończyła w Braavos. Zastrzegł równocześnie, że niczego nie żałuje, opisał dokładnie drzemiące w nim, mocarne uczucia i co najważniejsze mówił z głębi serca. Wiedział, że dziad jest ostrożny, lecz równocześnie wierzył, iż wyrozumiały.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Kwi 01, 2018 8:16 pm

Król Aegon prawie jak zawsze przebywał w swojej samotni, zasiadając nad pełnym raportów biurkiem. Teraz papiery zostały odłożone na bok, ponieważ powiadomiony o przybyciu wnuka i księżniczki z Północy czekał na nich w oczekiwaniu na wyjaśnienia. Gdy para pojawiła się, monarcha nie odezwał się ani słowem, dając jedynie gestem znać by Aerion zaczął mówić. Alys w czasie monologu swego - teraz już - męża kilkukrotnie wtrąciła się by potwierdzić jego słowa lub dodać coś od siebie. Czyli zakochali się i postanowili uciec, aby nikt nie mógł na pewno im przeszkodzić? Opowieść jak z ballad... Aczkolwiek nie rozwiązywało to w żaden sposób problemów króla. Jego gniew na wnuka łagodziło jedynie to, że dziewka była najwyraźniej tak samo winna wszystkiemu jak on i nie była ofiarą porwania. Zresztą jeżeli zawarli ślub i skonsumowali go, to trudno było temu przeciwdziałać...
- Zawiodłeś mnie, chłopcze - odezwał się Aegon lekko zachrypłym głosem, gardło miał suche, ponieważ zaczytany w raportach i zmartwiony kłopotami jakie wywołał Aerion zapomniał dziś by napić się czy posilić. - Gdybyście tylko wykazali cierpliwość na pewno z królem Torrhenem doszlibyśmy do porozumienia w kwestii waszego małżeństwa. Nie mogę nic zrobić by oddać teraz księżniczkę Alys jej ojcu, skoro wedle praw bogów i ludzi jest twoją żoną, jednak nie myśl, że obejdzie się bez konsekwencji... Twój statek przechodzi w tej chwili na własność korony i żaden z naszych kapitanów czy też innych przebywających w przystani nie zabierze was ze Smoczej Skały bez mojej zgody. Wszyscy na wyspie mają ku temu odpowiednie rozkazy - oznajmił wnukowi król. - Ze Starkami postaram się wszystko wyjaśnić... - dodał, po czym zwrócił wzrok na Alys. - Ciebie natomiast, moje dziecko, pozostaje mi powitać na Smoczej Skale i w naszej rodzinie. Szkoda tylko, że jest to w takich okolicznościach... Moja wnuczka, Rhaena, pomoże ci uzupełnić garderobę i zaaklimatyzować się.
W tym też momencie drzwi uchyliły się, a do środka weszła srebrnowłosa dziewczyna, która niosła tacę z dzbanem wina, wędlinami, serem, masłem i połówką świeżego bochenka.
- Dziadku, usłyszałam, że dzisiaj jeszcze nie tknąłeś jedzenia - powiedziała, stawiając tacę przed królem. - Zjedz proszę, zanim znowu pogrążysz się w raportach - dodała, aby następnie odwrócić się w stronę Aeriona i Alys. - Bracie - powitała chłopaka, a w jej głosie znać było chłód. Najwyraźniej nie była do końca zadowolona z tego co młodzieniec zrobił. - Pozwól, że porwę twoją towarzyszkę - powiedziała, biorąc Alys pod rękę. - Trzeba się nią zająć...
Po tych słowach Rhaena pociągnęła za sobą Alys w stronę wyjścia, zaczynając wypytywać ją co udało jej się zabrać z domu przed ucieczką. Dziewczyna z Północy posłała jedynie mężowi bezradne spojrzenie i zniknęła za drzwiami. Król tymczasem powoli zabrał się za jedzenie.


Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aerion Blackfyre on Pon Kwi 02, 2018 6:46 pm

Słowa rozsądnego dziada na długo zamieszkały w głowie księcia. Z jednej strony czuł się potwornie, wszakże nie zawiódł głowy rodu, a poniekąd całą rodzinę. Z drugiej zaś szarpały nim nerwy w odniesieniu do tymczasowego uziemienia na Smoczej Skale. Odebrano mu także statek wraz z całą załogą, a każdy przebywający na wyspie otrzymał odnośnie tego rozkazy. Ze wszystkich możliwości i alternatyw postanowił wykazać skruchę i we własny sposób odpokutować za przewinienia. Na dzień dzisiejszy miał wszystko, czego potrzebował. W tym Alys.
Po niedługiej rozmowie z głową rodu, do samotni wparowała siostra białowłosego. Nowożeniec posłał w jej kierunku szeroki uśmiech i skinienie głowy w geście powitania. Nie zaprotestował, gdy piękna żona znikała za drzwiami. Z pewną ulgą podziękował dziadowi za rozmowę, po czym z pożegnaniem opuścił pomieszczenie. Musiał po tym wszystkim mocno odsapnąć z niemałą nadzieją, że jeszcze tego chłodnego wieczora ujrzy swoją lubą.
avatar
Aerion Blackfyre

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 15/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre on Pon Kwi 02, 2018 9:02 pm

10/05/336AC

Następnego dnia do księcia dotarło kilka wiadomości, których nie podano na uczcie. Zapewne by uniknąć psucia atmosfery zwycięstwa. Ae myślał, że jego brat znów jest w świecie, tymczasem okazało się, iż Aerion powrócił i leży złożony chorobą przez niefortunny wypadek z udziałem maestera. Jego życiu szczęśliwie nic jednak nie zagrażało. Nic, poza gniewem ludzi z Północy, których księżniczkę i dziedziczkę poślubił, po tym jak uciekli we dwójkę z Winterfell gnani płomieniem namiętności. Przynajmniej byli na tyle rozsądni by szybko wziąć ślub ~ pomyślał. Nie sądził by podobna parka ograniczała miłosne uniesienia do dnia ślubu skoro krew buzowała im w żyłach na tyle by uciekali z zamku Starków na samą myśl o jakiejkolwiek szansie braku możliwości na związek, a małżeństwo nie tylko chroniło ich przed Snowami czy Watersami, ale zawarte tak szybko mogło ochronić księżniczkę Alys przed domniemanym zhańbieniem przed zaślubinami. Aemona nazwisko bratanka czy bratanicy specjalnie nie obchodziło, jednak świat niefortunnie już tak... Głupi świat, acz jedyny jaki mieli... Dziad podobno zaczął już próby załagodzenia konfliktu z Północą. Z milszych wieści, ich nowi chorąży postanowili sprezentować Alay spóźniony prezent ślubny i ofiarować złotowłosej po statku. Wkrótce będzie miała własną flotę, dodając do nich okręt od Hilla.
Teraz zaś Aemon wraz z Alayne udali się do samotni Jego Wysokości. Wojna jaką właśnie odbyli kosztowała ich prawie tyle co nic, a dzięki zręcznym negocjacjom Alayne, przystępnym warunkom i - może - łasce okazanej upartemu panu na Brownhollow ich nowi chorąży zdawali się być całkiem pozytywnie nastawieni do nowej władzy. Przynajmniej na tyle, że postanowili Lwicy dać dość hojny i niewymuszony prezent z okazji ślubu. Takie wydarzenia nasuwały na myśl, że nie powinno się marnować dobrej passy i skoro siły są zebrane należy iść za ciosem.
- Dziadku - przywitał się z mężczyzną zasiadającym za biurkiem. Twarz Aemona pozostawała jak zawsze w wyrazie na pograniczu rozmarzenia i smutku, aczkolwiek mgliste zazwyczaj oczy grały obecnie weselszy rytm. Król Aegon mimo swojej paranoi wzbudzał sympatię wnuka i był jednym z nielicznych - zapewne właśnie dzięki tej przenikliwej paranoi - którzy wiedzieli, że smutna twarz księcia nie oznacza równie ponurego wnętrza. - Pozwól, że z Alayne zajmiemy ci chwilę - powiedział i odsunął krzesło by małżonka mogła usiąść, a sam zajął miejsce obok niej. - Odnieśliśmy wspaniałe zwycięstwo bardzo małym, przynajmniej z naszej strony, kosztem. Dodam do tego, że wywieźliśmy z Czerwonej Twierdzy smocze czaszki oraz bibliotekę, tym razem całą - wiedział, iż dziad ostatnim razem zabrał trochę książek - a także Cech Alchemików.
Jak zawsze przemawiał spokojnie, jednak w ostatnich słowach dało się odczuć cichą nutę dumy. Alchemicy ponoć mieli wiele talentów poza dzikim ogniem, a pogłoski te potwierdzili w rozmowie, więc mogli okazać się bardzo pożyteczni dla rozwoju królestwa jeżeli wykorzysta się pełen potencjał ich talentów. Targaryen okropnie ich zaniedbywał skupiając się jedynie na tej zielonej cieczy.
- Ponadto zwerbowałem tysiąc nowych rycerzy będąc pod Casterly Rock - poinformował króla. - Z tego też względu... Pomyśleliśmy, że dobrze by było iść za ciosem i wykorzystać dobra passę, aby dokończyć sprawy z Pentos. I zająć je raz na zawsze, zajmując oba brzegi Wąskiego Morza... - oznajmił, po czym zerknął na Alayne, aby ta przejęła pałeczkę w głębszym objaśnieniu planu i przekonaniu opornego monarchy, tak jak czyniła to z lordami.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Alayne Lannister on Sro Kwi 04, 2018 2:47 am

Widać emocje jeszcze miały się nie skończyć i następnego dnia zostali zasypani kolejnymi nowinami. Gdy słuchała wieści o porwaniu, ślubie i innych takich zerkała na Aemona i w sumie nie wiedziała, czy bardziej oczekiwała jego reakcji, czy stwierdzenia, że jednak ze swoim bratem nie jest spokrewniony. Znając życie i tak byli podobni, o czym nie przekona się prędko, skoro młodszy smok leżał teraz chory, ale aż taka różnica charakterów i temperamentu była zastanawiająca. Z drugiej strony, kiedy stawiało się koło niej ją i jej siostrą to i z wyglądu powątpiewano o ich pokrewieństwie, może nie była więc najlepszą osobą do komentowania takich spraw.
Przynajmniej pojawiły się i bardziej pozytywne niespodzianki tego ranka. Gdy chorąży oznajmili jej o planowanym prezencie musiała mieć całkiem ciekawą minę. Oczywiście pięknie podziękowała, w końcu nie co dzień dostaje się statek... no, nie każdy co dzień dostawał statek. A już na pewno nie kilka. Jak tak dalej pójdzie będzie mogła prowadzić wojny wyłącznie własną flotą. Chyba wypadało zacząć dowiadywać się co nieco co z takimi statkami robić i jak je organizować. Niby miała męża i mogła wyznaczyć dowódców... ale to były jej statki. Chciała się nimi zajmować samodzielnie, przynajmniej od czasu do czasu.
Przyszedł w końcu czas rozmówienia się z samym królem. Nie była pewna czego się spodziewać. Wiedziała o jego sporej... ostrożności. I w sumie... to tyle. Reszty mogła się jedynie domyślać. Skoro kwestie bezpieczeństwa były dopięte na ostatni guzik i jednak wszystko dobrze działało znaczyłoby to, że zmysłu organizacyjnego pewnie nie można mu odmówić. Ale co więcej? Najwyraźniej niedługo się dowie, przynajmniej paru szczegółów. Gdy Aemon mówił siedziała cicho i próbowała wybadać reakcje Blackfyra. Czasem udało jej się wyłapać coś u męża, więc może i tutaj miała jakieś szanse.
-Mamy dosyć sporą ilość powodów by zdecydować się na przejęcie Pentos siłowo - zaczęła spokojnie. - Tamtejszym możnym nie można ufać, a samo odsunięcie ich od władzy niewiele da. Zachowają majątki, wpływy, mogą dalej mieszać i szkodzić. Dodatkowo zabrane im pieniądze na pewno pokryją ewentualne straty po naszej stronie i koszty najęcia zbrojnych, więc nie będzie to sposób obciążający skarbiec bardziej niż pokojowe zawarcie porozumienia. Na początek chcemy wyjść z propozycją negocjacji, ale poprowadzimy je tak, by zakończyły się niepowodzeniem. Co ważne jednak, zyskamy tym w oczach mieszkańców, a i będzie to możliwość pewnej obrony przed niezadowoleniem władców innych krain.
Cały czas gdy mówiła starała się śledzić twarz króla i oznaki jego reakcji na przedstawiane rewelacje. Nie była pewna czy tak paranoiczny człowiek będzie szczęśliwy z racji wojny, jeśli jednak chęć zemsty by zwyciężyła może przekonanie go nie będzie aż takim problemem. Aemon znał go znacznie lepiej, jeśli więc jego zdaniem była szansa na przekonanie starego smoka do ich racji, to może coś w tym było.
avatar
Alayne Lannister

Liczba postów : 158
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 04, 2018 6:51 pm

Król Aegon spędzał swój wojny czas sprawdzając właśnie raporty z ostatnich patroli statków. Czytał je dokładnie w każdym szczególe, aby wychwycić wszystkie niejasności. Nie mógł przecież pozwolić na błędy, zagrażające ich bezpieczeństwu. Oderwał się jednak na widok swojego wnuka.
- Aemonie! Alayne! Miło mi Was widzieć! - entuzjastycznie przywitał przybyłych. - Oczywiście, znajdę dla Was chwilę czasu. - oznajmił, zapisał jeszcze na później jakieś uwagi na raporcie i odłożył go na bok. - Chcecie może trochę wina? - spytał, a jeżeli wyrazili ochotę, kazał służącemu przynieść trzy kubki i butelkę Arborańskiego oraz przyprowadzić testera.
Gdy Aemon mówił o sukcesach, rzeczach które zabrał... Król wyglądał na zdecydowanie szczęśliwego. O tak, wspaniałe to było zwycięstwo. Wreszcie pozbyli się tych uzurpatorów, potomków Daerona II. I poszerzyli granice królestwa... Tak, Królestwo Zatoki pokazało wreszcie swoją potęgę. Wszystkie też pamiątki rodowe w postaci czaszek oraz biblioteka było czymś, co z radością zobaczy w Smoczej Skale. Był zadowolony... aż do wspomnienia o Cechu Alchemików.
- Czyś Ty oszalał? Cech Alchemików? Tych, którzy chcieli spalić Królewską Przystań z Aerysem Szalonym? A jeżeli to agenci tego Daemona? - zaczął się gorączkować, wyraźnie zdenerwowany. - Trzeba ich wyrzucić stąd... Albo nawet zabić, zanim zdążą rozłożyć swoje brudne przyrządy... - mówił szybko, plącząc się trochę. Chciał już wezwać straż i kazać ich znaleźć i aresztować. Nie skupiał się na potencjalnych korzyściach, zgodnie ze swoją naturą widział tylko zagrożenie...

Z kolei pomysł zdobycia Pentos wyjątkowo przypadł mu do gustu.
- Tak, to oni współpracowali z Targaryenem. Na pewno przeciw nam spiskują. Trzeba się ich pozbyć, wtedy będziemy bezpieczni. Najlepiej wybić wszystkich, zająć ich skarbce, podporządkować. Tak, wtedy nasze królestwo jeszcze bardziej urośnie w siłę... Dobrze. Zróbcie tak wnuku, prasnecho. Poprowadzicie całą ekspedycją? Czego Wam do tego potrzeba? Zwołać chorągwie? Ile będziesz to kosztowało? Kiedy chcecie uderzyć? - zaczął wypytywać o szczegóły.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Kwi 04, 2018 7:42 pm

Dziadek wydawał się dzisiaj w dobrym humorze, pewnie patrole przesłały jedynie mało niepokojące raporty, a i zwycięstwo musiało pozytywnie się na nim odbić. Za wino jednak Ae podziękował, nie miał ochoty na alkohol. Gdy zaś dziadek zaczął denerwować się na Cech Alchemików, książę westchnął cicho.
- Alchemicy zawsze swoją lojalność pokładali w potomkach Aegona Smoka, a wydaje mi się, że ostatnio pokazaliśmy im kto jest bardziej godzien tego tytułu - odpowiedział ze spokojem na oskarżenia dziadka. - Obecnie są na Driftmarku, ma ich na oku zarządca Wysokiego Przypływu i nie meldował by cokolwiek knuli, nawet grzecznie czekają na mnie bez rozkładania swoich przyrządów. Targaryen używał ich jako fabryki produkującej ten niestabilny, zielony płyn... Ja dałem im jasno do zrozumienia, że Dziki Ogień nas nie interesuje, acz ich inne możliwe talenty już tak. Oni zaś zapewnili, że mogą stworzyć wiele cudów jeżeli dostaną taką szansę - streścił królowi swe spotkanie z Alchemikami. - Wydaje mi się, że Cech, zachowujący swe sekrety tyle stuleci, składa się bardziej z ludzi posiadających pasję i oddanych swojej pracy. Jeżeli damy im szansę się rozwijać i będziemy okazywać szacunek ich wiedzy, wtedy będą lojalni i, co ważne, użyteczni. Będą oczywiście pod stałym nadzorem, a jeżeli czegoś spróbują wtedy zawsze zdążymy ich eksterminować - wzruszył ramionami. - Co do bezpieczeństwa, stwierdziłem, że można umieścić ich laboratorium na niewielkiej wyspie w Zatoce Pentos, gdy już je zdobędziemy. Oddaleni od osad nie wyrządzą nikomu krzywdy w razie wypadku i trudno im będzie uciec gdyby trzeba było skazać ich za zdradę. Tak czy inaczej, po zdobyciu przyczółka w Essos chciałem tam ich wywieźć i zrobić z nich użytek, na razie są na Driftmarku, a jako kasztelan naszych włości tam ponoszę za nich odpowiedzialność. Jeżeli coś zrobią osobiście wymierzę im karę, a później poddam się konsekwencjom.
Miał nadzieję, że dziadek zostawi temat, bo nie miał ochoty mordować grupy użytecznych ludzi. Raz, że było to haniebne skoro zapewnił im bezpieczeństwo i zaprosił, dwa, że mogliby przez to stracić wielkie możliwości. Przynajmniej atak na Pentos król przyjął entuzjastycznie i można było odciągać jego uwagę w tym kierunku.
- Tak, wszystkim się zajmiemy - przytaknął. - Chętnie przyjmę nasze chorągwie z Zatoki, wiele z ich sił zebrało się by utworzyć blokady. Posłałem również po większe najemne kompanie z Essos, mam nadzieję, że zgłosi się Obdarty Sztandar lub Kompania Róży. Zakładałbym zamknięcie całego przedsięwzięcia w dwudziestu tysiącach smoków. Nędzne miedziaki przy skarbcu Pentos oraz majątkach wszystkich magistrów. Wyruszylibyśmy natomiast po otrzymaniu wsparcia od kompanii. Zleciłbym też oczekując budowę dziesięciu trebuszy.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Alayne Lannister on Sro Kwi 04, 2018 11:42 pm

Przyjęcie przez króla było nader radosne i entuzjastyczne. W sumie nie spodziewała się aż tak gorącego powitania. Dotąd sądziła, że większość rodziny Aemona jest do niego chociaż trochę podobna, wyjdzie jednak, że to on nieco odstaje od rodzinnych standardów.
Za wino odmówiła, jednak obecność testera nieco ją zdziwiła. Owszem, zdarzali się oni, ale głównie na większych ucztach. Czyżby jeden z przejawów wyjątkowych standardów bezpieczeństwa? Aż strach pomyśleć co jeszcze może ją tu zaskoczyć. Niedługo się jednak przekonała, gdy monarcha postanowił pokazać co sądzi o alchemikach. Al starała się zachować kamienną twarz i tylko zerknęła na męża, jednak jego brak reakcji oznaczał chyba, że było to zachowanie absolutnie typowe. Może jednak w teorii o szaleństwie było ziarnko prawdy. Wolała się nie wcinać w argumentację Aemona, chyba lepiej wiedział jak przemówić do dziadka, zwłaszcza, że ten chyba zaczynał się coraz bardziej nakręcać. Zdecydowanie bardziej wolała zająć się kolejnym tematem, w którym zresztą nadmierna dbałość o bezpieczeństwo znów dała o sobie znać. No tak, gdy słuchała o paranoi króla miała w głowie obraz typowej paranoi na tym punkcie, czyli zamykanie się i drżenie o własne życie. Mogła się domyślić, że ze smoczym temperamentem wygląda to nieco inaczej i może przyjąć postać "wymordujmy wszelkie zagrożenia, to będzie już bezpiecznie".
-W sumie... mamy też mój okręt, może do czasu wypłynięcia dojdą też pozostałe. Trzeba tylko zwerbować załogę - podejrzewała, że przy flocie Zatoki nie jest to nic szczególnego, ale ziarnko do ziarnka... a w tym przypadku statek do statku... - Mogę pomóc przy negocjacjach z magistrami i układaniem się z mieszkańcami już po zwycięstwie, nad taktyką lepiej niech czuwa Aemon.
avatar
Alayne Lannister

Liczba postów : 158
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Czw Kwi 12, 2018 8:22 pm

17 maja 336 AC


Aemon Starszy jak zwykle wstał o świcie i zaczął dzień od obmycia twarzy. Następnie założył świeże ubranie, poprawił fryzurę i udał się do biblioteki, gdzie wyszukał księgę, która go interesowała. Traktowała o budowie ludzkiego ciała. Aemon znał się już dosyć dobrze na alchemii i leczeniu chorób, teraz postanowił zgłębić tajniki ludzkiego ciała. A najlepiej robić to na ludziach albo ich truchłach. Niestety westeroskie prawo zabrania zabijania plebsu przez ludzi lepszych od nich, ale od czego są więźniowie? Aby jednak uzyskać na to pozwolenie, musiał udać się z tą prośbą do ojca, króla Aegona.
Poprosił straż aby go zaanonsowali monarsze, i jeżeli ten pozwolił mu wejść, to wkroczył wolnym ale pewnym krokiem. Ubrał się jak zwykle w czarne skromne szaty z czerwonymi akcentami oraz w wysokie, czarne, kawaleryjskie buty. Nisko się ukłonił.
-Najjaśniejszy panie. - powiedział.
Specjalnie wybrał ten dzień. Dzisiaj jest jego dzień imienia. Może jakoś to wpłynie na zgodę króla na przeprowadzanie eksperymentów w lochach prastarej twierdzy.
-Przychodzę do ciebie, panie, aby prosić cię o zgodę na zgłębianie tajników ludzkiej anatomii. Do tego będą mi potrzebne jednak...ekhm...ludzkie ciała. Najlepiej takie żywe. Zdaje się, że mamy jakichś więźniów, czyż nie? Opanowałem już alchemię i ona mi pomoże przy pracach. Może moje eksperymenty doprowadzą do jakiegoś wielkiego odkrycia? Może nauczę się jak ratować chorych i rannych? A może wyleczę szarą łuszczycę? - Aemon skończył i oczekiwał decyzji ojca.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 81
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Kwi 14, 2018 4:59 pm

Król właśnie przeglądał kolejne raporty które dostarczono mu przed kilkonastoma minutami, gdy tylko zapowiedziano mu przybycie jego syna, poruszył się mocno. Zaczął chować wszystkie papiery, odstawił też kielich z wodą na bok, żeby nic nie wylać i zaczął wyjmować prezent jaki chciał przekazać swojemu synowi. Po jego wejściu, schował go szybko pod biurko, żeby później do tego wrócić. Wyszedł on zza meblu i z szerokim uśmiechem podszedł do syna.
- Wszystkiego najlepszego moje dziecko! - powiedział przyjaźnie. - Obyś żył długo i mądrze! Haha. - po czym oparł się o blat i założył rękę na rękę, chcąc wysłuchać słów syna. Słuchał go kiwając głową w zrozumieniu i byłby w stanie się na to zgodzić, gdyby nie usłyszał jego ostatnim słów. Szara Łuszczyca? Przecież to groziło epidemią, oni wszyscy mogli umrzeć! Nie aż tak ryzykować nie będą. - Przykro mi moje dziecko, ale to zbyt nie bezpieczne, nie mogę się na to zgodzić. Mam jednak Ci prezent, na twe dwudzieste dni imienia. - powiedział powracając do uśmiechu i poszedł za biurko, żeby wyjąć spod niego pergamin. Wręczył on go w ręce Aemona i polecił rozwinąć, po jego rozwinięciu mógł on przeczytać że jest to akt własności galery, o pięknej nazwie "Kamień Korony".

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Sob Kwi 14, 2018 8:02 pm

Król był miły, uśmiechnięty i wesoły, co ucieszyło Aemona. Nie zmienił jednak tytulatury, aby okazać szacunek Panu Ojcu. Zrobiłby to tylko na jego wyraźny rozkaz. Początkowo zdawał się zgadzać na prośbę syna. Dopiero ostatnie zdanie całkowicie wszystko zmieniło. No i po co wspominał o Szarej Łuszczycy przy ojcu paranoiku?
-Ostatecznie mógłbym zrezygnować z badań nad szarą łuszczycą. Albo przeprowadzać je gdzieś indziej.

Jeżeli król się nie zgodził i tym razem to nie ciągnął dalej tematu.
Okazało się, że władca był chojny. Dał mu wielki dar o pięknej nazwie: galerę Kamień Korony. Teraz Aemon był posiadaczem dwóch okrętów, gdyż miał jeszcze dromon Krew Valyrii. Aemon niezwykle ucieszył się czytając akt własności. Zwinął papier i przyklęknął na jedno kolano schylając głowę.
-Dziękuje ci, panie ojcze. Jeśli pozwolisz chcialbym w najbliższym czasie wypróbować go podczas podróży. Planuję popłynąć do Lys i zwiedzić jedno z najbardziej valyrianskich miast dzisiejszego świata. Wrócę potem tutaj na Skalę, aby dalej być na Twoje rozkazy, królu.
Aemon nie wspomniał, że na Lys nie planował poprzestać, wiec jego podróż z całą pewnością będzie długa.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 81
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Kwi 14, 2018 11:18 pm

Słowo się rzekło, król Aegon w tej kwestii postanowił nie być przejednany. Z eksperymentów nad choróbskami i innymi groźnymi rzeczami były nici, przynajmniej na razie. Blackfyre nie chciał ryzykować ani śmierci kolejnego członka rodziny, ani wydarzenia które miałoby osłabić jego królestwo.
- Przykro mi synu, nic z tego. - powiedział kręcąc głową przecząca z założonymi rękoma. Kolejna kwestia bardziej przypadła mu do gustu, jednak przedstawienie które zrobił Aemon trochę go zawstydziło i lekko zażenowało, w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
- No już wstawaj, nie pochylaj głowy nad swoim staruszkiem, nie w dzień imienia. - roześmiał się i poklepał go po plecach przyjaźnie. - Myślę że możesz wyjechać, jak najbardziej. Tylko weźmiesz ze sobą dodatkową ochronę. Dwudziestu naszych żołnierzy i jeszcze Ser Lloyda, który ma Cie nie odstępować na krok. - powiedział lekko przejęty, taka podróż na pewno dobrze zrobi jego synowi, ale lepiej trzymać rękę na pulsie i ubezpieczyć go przed jakimiś wypadkami.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Pon Kwi 16, 2018 11:51 am

Król nie zgodził się i wtedy, gdy książę ustąpił z badań nad szarą łuszczycą. Aemon nie nalegał więc dalej, ale już w głowie obmyślał, jak obejść królewski zakaz.
Ucieszył się za to, że Aegon zgodził się na jego "małą" wycieczkę. Może to właśnie podczas niej książę pobawi się w maestera? Zgodnie z przewidywaniami król nie byłby sobą, gdyby nie dał mu do ochrony jednego z rycerzy domowych, który ma za nim wszędzie podążać. Ten rycerz może zepsuć wszystko, gdy tylko złoży raport po powrocie na Smoczą Skałę. Trzeba będzie znaleźć na niego sposób. Książę nie pogardził za to dwudziestoma zbrojnymi, którzy również zostali przekazani pod jego rozkazy. Do szczęścia brakowało mu tylko jednego. Złota.
-Królu, dziękuję ci za prezent, zgodę na podróż oraz za ochronę. Śmiem błagać tylko jeszcze o jedno. O fundusze, bez których się nie obejdę w Lys. Muszę kupić prowiant, zapłacić za zakwaterowanie oraz podarunki dla rodziny, gdy już wrócę.
Aemon oczekiwał w skupieniu odpowiedzi ojca, ale wątpił, aby ten się nie zgodził.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 81
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Kwi 18, 2018 7:05 pm

- Ależ nie, nie masz za co dziękować synu. - powiedział i się roześmiał, po czym przeszedł za biurko i usiadł na krześle, opierając na meblu swoje stare zmęczone ręce. Jedna rzecz mu się nie pdoobała, a mianowicie to, że jego syn tak sobą pomiatał. Był on w końcu członkiem rodziny królewskiej, jego synem, smokiem. Nie tak powinien się zachowywać, zwłaszcza nie gdy ojciec go poprosił o bycie normalnym. Westchnął tylko i jeszcze raz zwrócił mu uwagę. - Serio, uspokój się. Nie musisz być taki oficjalny. A co do pieniędzy to nie będzie problemu, myślę że starczy Ci tysiąc Złotych Smoków. Prawda? - zapytał się, była to dość spora kwota i król postanowił przekazać ją w ręce swojego ostatniego syna.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Aemon Blackfyre Starszy on Sro Kwi 18, 2018 11:11 pm

Aemon rzadko widywał ojca, gdyż ten był dosyć zajętym paranoikiem. Z tego względu zwracał się do niego oficjalnie, nie wiedział bowiem, że jego ojciec ma...aż tak swobodny stosunek w kontaktach z rodziną. Zdziwił się, ale ciężko mu było się przestawić tym bardziej, że starł się być poważnym i statecznym człowiekiem. Ciężkie jest życie najmłodszego i jednocześnie jedynego żywego syna. Zawsze się starał godnie zastępować starszych braci.
-Dobrze...ojcze.
Aemon nie spodziewał się tysiąca Złotych Smoków. Toż to majątek!
-Tak, tysiąc Złotych Smoków wystarczy. Dziękuję...ojcze.
Jeśli król nie miał żadnych innych spraw, to Aemon wyszedł. Natychmiast wysłał sługę z rozkazem oporządzenia Kamienia Korony, zakupieniem prowiantu i zapłaty żołdu marynarzom. Ponadto osobistemu słudze kazał spakować swoje ubrania i rzeczy osobiste i przenieść do kajuty na galerze. Kazał też dyskretnie przenieść tam swoje mikstury, stół do ich tworzenia oraz liny, noże różnego rodzaju i specjalny stół, na którym można było przywiązywać ludzi. Osobiście zaś poszedł do skarbca po obiecaną przez ojca kwotę.
Po załatwieniu tych spraw skierował swoje kroki do maestera. Musiał się dowiedzieć kilku rzeczy o Wyspach Letnich.
avatar
Aemon Blackfyre Starszy

Liczba postów : 81
Data dołączenia : 14/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Durran Baratheon on Czw Lip 19, 2018 12:49 pm

avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sie 04, 2018 8:22 pm



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Durran Baratheon on Nie Sie 05, 2018 6:27 am

- A jednak, gdyby nie Ty, jeszcze dziś byłbym w drodze na Pogranicze żeby ostatecznie zakończyć tę sprawę, a zamiast tego mogę odpocząć i cieszyć się wolnym dniem. - powiedział i zajął swoje miejsce. Wdzięcznie się skłonił, na jego zgodę, wszak wiele spraw mu ułatwiła i również ten konflikt może się szybko zakończyć.
- Jedną rzeczą są niedobitki sił Targaryenów, drugą moja droga kuzynka której muszę wyjaśnić parę rzeczy. Przykro mi że postanowiła wejść ze mną na wojenną ścieżkę, nie dając mi żadnego wyboru, a przynajmniej nie żadnego do zaakceptowania. Także muszę nakłonić ją do zmiany zdania, wpierw słowem - jak cywilizowany człowiek, a jeśli nie zechce ustąpić, pokazem siły. - westchnął, konflikt z innym Baratheonem jakoś nie bardzo mu się podobał, ale nie mógł pozwolić na zaprzepaszczenie dziedzictwa które jego ojciec wyrwał z rąk Stannisa. Durran nie był dumny z czynów swojego ojca, bowiem były haniebne, jednak musiał robić to co dla królestwa jest najlepsze, a właśnie siebie uważał za obecnie najlepsze wyjście.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 05, 2018 11:31 pm



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Samotnia Smoczej Skały

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach