Księżycowy Sept

Go down

Księżycowy Sept

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Gru 21, 2017 8:38 am

Niewielka, choć wypełniona przepychem, świątynia w Orlim Gnieździe.
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Księżycowy Sept

Pisanie  Harrold Arryn on Czw Gru 21, 2017 1:10 pm

1 stycznia 336 roku po Podboju

Król wstał wcześnie, jak zazwyczaj.
Gdy się przebudził, słońce jeszcze nie wstało nad górami. Po krótkiej porannej toalecie, Harry cicho, tak aby nie obudzić swojej Królowej ubrał się w przygotowane na dziś szaty, po czym wyszedł z komnaty.
Cicho zszedł po schodach Wieży Księżycowej i wyszedł na dziedziniec.
Idąc przez plac do septu, napotkał kilku żołnierzy mających akurat wartę i służbę szykującą śniadania. Wszyscy mu się kłaniali, a on każdemu odpowiadał gestem dłoni.

Sept był pusty. Nie każdy pobożny człowiek zaczyna dzień od odwiedzenia świątyni, a pierwszego dnia roku większość i tak odsypia zabawę poprzedniej nocy.
A jednak Harry stawił się dziś w sepcie. Minęły lata, odkąd ostatni raz świętował nowy rok w sposób huczny. Zazwyczaj siedział chwilę na biesiadzie, wypijał kielich lub dwa, po czym wracał do swoich komnat, by nie krępować biesiadników. Był już za stary na takie rzeczy.
Nowy rok. To już trzydziesty trzeci.
Trzydzieści trzy lata temu został wyniesiony na tron Doliny.
Nie myślał jednak o tym zbyt długo. Odruchowo poprawił sygnet na palcu, dotknął sakiewki z pieczęcią i podszedł do ołtarza Ojca, by zapalić świeczkę.
Przed każdą kapliczką dziękował za dotychczasowe łaski i ochronę, przepraszał za pychę, zaniechania i błędy, oraz prosił o utrzymanie łask i błagał o kolejne, choć często wciąż te same od lat. Ojca i Matkę o dobre wychowanie wnuków, Kowala o dobrą pracę jego poddanych, Wojownika o ochronę, Staruchę o mądrość, Dziewicę o dobrych małżonków dla wnuków, Nieznajomego prosił na koniec, by spojrzał na jego wrogów i spiskujących przeciw niemu.
Siedmiu, wybawcie mnie od tych, co czołgając się na kolanach skrywają nóż, który
chcieliby wbić w moje plecy.

Nigdy nie bał się spisków, ale wiedział, że mogą one nastąpić. Państwo było młode, podatne na pychę urzędników i chciwość już bogatych, zdolnych do wszystkiego żmij.
A największą żmiję trzymał tuż przy swoim łóżku. Od trzydziestu trzech lat.
Gdy wyszedł ze świątyni było już widno, a dziedziniec był coraz bardziej zaludniony. Znów, wszyscy mu się kłaniali, a on odpowiadał skinieniem ręki każdemu. Wielu uraczył też uśmiechem. Wierność trzeba nagradzać.
Przywitał się z rodziną, po czym razem udali się do Wysokiej Sali na śniadanie. Po posiłku, Harrold wstąpił na chwilę do swojej samotni, a następnie udał się na zebranie Rady Królewskiej.

/zt
avatar
Harrold Arryn

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach