Karczma "Czarne Słońce"

Go down

Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Sro Gru 20, 2017 11:46 pm

***

Gdyby wjechać do Królewskiej Przystani przez Starą Bramę i skręcić w prawo, dość szybko można byłoby dotrzeć do dość ekskluzywnej karczmy zbudowanej kilka lat temu na zgliszczach domu uciech cielesnych. Dwupiętrowy budynek już z poziomu ulicy przyciąga uwagę swym balkonem na pierwszym piętrze i regularnie odmalowywanym szyldem przedstawiającym czarne słońce na białym tle. Przed wejściem do środka w oczy rzuca się tablica ogłoszeń zwykle w połowie zapełniona różnymi pergaminami.

Gdyby przekroczyć próg w późnych godzinach, wnętrze oświetlone byłoby kilkoma lampami, rzucającymi przyjemny i kojący blask. Meble i dekoracje trzymają się w kolorach bieli, czerni i czerwieni. Parter zagospodarowany jest następująco - przez całą prawą ścianę ciągnie się długie siedzisko w nią właśnie wkomponowane, a przed nim dwa długie stoły uzupełnione krzesłami z drugiej strony; w centrum zaś prym wiodą trzy średniej długości stoły z ławami po obu stronach i dwa mniejsze stoliczki z krzesłami, zaś wszelkie siedziska obite są czerwonym materiałem komponującym się z cegłami i ciemnym drewnem mebli. Naprzeciw wejścia znajduje się kontuar szeroki na jakieś dwanaście stóp, zaś za nim widnieją drzwiczki do kuchni połączonej z magazynem skąd unoszą się nęcące zapachy. Jeśli zaś od razu po wejściu skręcić w lewo, od razu trafia się na schody prowadzące na wyższe kondygnacje, zaś przestrzeń pod schodami jest zabudowana i znajduje się tam wygodne, choć zamykane często - i dość szczelnie - przejście do piwnicy. Na parterze, niejako w środku lewej ściany znajdują się drzwi prowadzące do stajni wyposażonej w osiem boksów, zaś w samym rogu karczmy znajduje się obowiązkowy kominek. Jest też gdzie ruszyć za potrzebą.

Piętro pierwsze to cztery dwuosobowe pokoje i dwa jednoosobowe. Każde wyposażone wedle wysokich standardów. Na piętrze drugim znajdują się dwa dwuosobowe pokoiki dla stałych gości, pokój właściciela oraz zajmująca resztę powierzchni sala wyposażona w balkon. Znajduje się tam kilka siedzisk, sporo dekoracji, w tym wazy z owocami na dwóch stoliczkach, kredens z alkoholami i dwa obrazy oraz - co chyba najważniejsze - wielkie łoże z baldachimem, zaś na suficie wymalowane jest ogromne czarne słońce na białym tle.

W budynku pracuje zwykle pięć osób - barman, kuchcik oraz średni wiekiem chłopak odpowiedzialny za stajnie i pomagający czasem w kuchni oraz dwie młode i urodziwe panienki obsługujące gości. Ostatnia wymieniona trójka utrzymuje także pokoje w należytym porządku.

Posiłek można znaleźć tu niemal na każdą kieszeń. Gotowane jest prosto i smacznie dla podróżnych lubiących solidną obsługę i pewność dobrze wydanych pieniędzy, jednak dla chętnych dostępne są na zamówienie dania godne królewskiego stołu, za sprawą fachowego kuchcika. Wybór alkoholi w głównej mierze ogranicza się do ciemnego piwa, rumów i win wszelakich, łącznie z dornijskim, czy arborskim.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Czw Gru 21, 2017 5:01 pm

19 Stycznia 336 AC

Dotarcie tutaj z Dorzecza zajęło dziesięć dni, czyli dokładnie najmniejszą możliwą liczbę. Byle dalej z tamtego kurwidołka. Wjechali do miasta w płaszczach i kapturach z zachodzącym słońcem oświetlającym sylwetki. Na pieszych spoglądał z wyższością zwycięzcy, choć jazda w siodle potęgowała uczucie. Gdy podjechali pod karczmę, Atlovart włożył dwa palce do ust i zagwizdał w ten jeden, charakterystyczny sposób, by po chwili z drzwi wypadł Sven -  stajenny o wielu talentach i gorliwym zapale.
- Och, witam panie Atlovarcie! Jest pan.. są panowie o wiele szybciej niż wszyscy się spodziewaliśmy, ale to chyba dobrze. Już prowadzę konia.. dwa, trzy... siedem? Szczęście w nieszczęściu, że wszystkie boksy dziś puste! - chłopak aż kipiał energią mimo późnej pory. Jak zwykle Atlovart sam miał zamiar zająć się swoim rumakiem, toteż Sven zajął się wprowadzaniem luzaków do karczemnej stajni. Jeśli panowie chcieli od razu wejść do środka to dane im było samym się rozgościć, bowiem najemnik nie miał zamiaru pozwalać nikomu na rozsiodłanie i nakarmienie wiernego wierzchowca, o szczotkowaniu nie wspominając. Właściciel karczmy polecił, by wszystkie konie były następnego dnia dobrze napojone, najedzone, wymyte po podróży i wyszczotkowane, gdyż prawdopodobnie pójdą pod młotek.

Pchnął drzwi i wkroczył do karczmy bocznym wejściem. Jedna trzecia miejsc była zajęta, czyli bez szału, lecz stabilnie. Od razu ruszył sprężystym krokiem ku kontuarowi, rejestrując po drodze dwie rudowłose panienki ubrane powyżej pasa w biel, poniżej w czerń i z czerwonymi wstążkami spinającymi włosy. Trochę się to pozmieniało od ostatniego pobytu Atlovarta w tym miejscu. Z kuchni wyszedł akurat barman Tom.
- Witaj Tom. Dobrze was widzieć. Nawet więcej osób, niż nim wyjeżdżałem.
Barman wyjął księgę rachunkową i zaczął podliczać saldo od wyjazdu właściciela, by klasycznie dać mu świeży pogląd na obecną sytuację i podeprzeć nadciągające słowa.
- Tak, tak, szefie. Ostatnio interes się kręci, a Elia wspominała, że zamknięto interes w którym pracowała jej bliska przyjaciółka, za to u nas roboty po łokcie, więc zatrudniłem ją na okres tymczasowy.
Najemnik przejechał ręką po brodzie. Wypadałoby nieco ją skrócić.
- I dobrze zrobiłeś. Trzeba nam się rozwijać. I jak się sprawowała? - rzucił od niechcenia. Wiedział, że gdyby były jakieś problemy z dziewczyną, to by jej tu nie widział - Ano w porządeczku. Solidna dziewczyna. Trochę temperamentna, ale wszystko w dobrym smaku. Nie było żadnych skarg, ani żadnych się nie spodziewam.
- To dobrze, niech zostanie. Rachunki odłóżmy do jutra. Tymczasem niech przygotują dwa pokoje dla moich przyjaciół oraz balię wody w każdym, łącznie z moim i niech Renly zaskoczy nas czymś klasycznym. Po dziurki w nosie mam już gulaszy i potrawek serwowanych na trakcie.
Tom troszkę się zamyślił, po czym zabrał się za rozdysponowywanie osób do zadań, zaś Atlovart wiedząc, że chwilkę to potrwa, wszedł za kontuar by nalać im trzem po piwku, co by oczekiwanie minęło przyjemniej. Usiedli sobie przy stoliku wolnostojącym w centralnej części karczmy, a Atlovart sam przyniósł im trunki, posyłając uspokajające skinienie głową Elii, po czym wzniósł swój trunek do stuknięcia.
- Za sprzyjający Los i nadchodzący wypoczynek. - wypił nieco, trochę pogadali i posiedzieli, a gdy z piętra zstąpiło urokliwe dziewczę informujące, że wszystko gotowe, najemnik zachęcił towarzyszy, by rozgościć się w pokojach, zaznać gorącej kąpieli i spotkać się znów na dole przy kolacji. Było w końcu jeszcze kilka mniej ważnych, lecz wciąż istotnych kwestii, które wolał omówić i mieć za sobą, by w kolejnych dniach cieszyć się relaksem i codziennymi błahostkami.

Gdy zeszli już na dół, za oknami najpewniej zapadał już zmrok i zapalono lampy w pomieszczeniu. Gdy tylko zgromadzili się przy stole, z kuchni wyłonił się kuchcik Renly - płomiennowłosy rudzielec o twarzy poznaczonej piegami mający kilkanaście lat i słuszny wzrost. Postawił on na środku stołu sporej wielkości półmisek, który zajmowała wabiąca zapachem pieczeń naprędce marynowana na gust Atlovarta w miodzie i nieznanych mu jeszcze ziołach, obsypana wokół pieczonymi kartofelkami. Dziewka, której imienia najemnikowi nie dane było jeszcze jakimś trafem poznać ułożyła przed nimi talerze i sztućce, zaś Elia przyniosła wyciągane na specjalne okazje, zdobione rogi oraz dwa dzbanki - z piwem i dornijskim winem, którego cierpki smak powinien dobrze równoważyć delikatną słodycz głównego dania. Dziewczęta i sam Renly dosiedli się na chwilę, by zdać relację z ubiegłych tygodni i trochę poplotkować, lecz jeśli nikt ich nie zatrzymywał, to wrócili do swych obowiązków - było jeszcze dużo czasu na rozmowy, a obecnie podróżni raczej nie byli zbytnio wypoczęci. Przynajmniej dowiedzieli się, że drugie dziewczę mianowało się Olenną. Atlovart życzył zebranym smacznego, a gdy już nieco się posilili, poruszył kwestie ekonomiczne, by później mieć z tym spokój.
- A co do koni i zbroi - po jednym koniu i średnim pancerzu na łeb, czwarty koń i broń na spółkę, a że znacie mnie i wiecie, że jestem pazerny to liczę, że wybaczylibyście mi zatrzymanie zbroi po tamtym rycerzynie. Ja konia mam zamiar zatrzymać, bo dodatkowy zawsze się przyda, jednak resztę tego szpeju wypadałoby  sprzedać, więc dajcie znać co chcecie sobie zostawić, to resztę jutro popchnę i oddam wam w złocie.
Najbliższe dni zapowiadały się dość leniwie, o ile ktoś nie planował sobie jakiegoś zajęcia. Panowie mogli liczyć na nocleg i wyżywienie w Słońcu. Atlovart zaś mógł być nieco zabiegany w ciągu dnia, gdyż planował rozszerzenie działalności, jednak wieczorami powinien być dyspozycyjny i łatwy do znalezienia w Słońcu, prawdopodobnie pracując, gdyż zbijać bąków nie lubił.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Pią Gru 22, 2017 1:01 am

23 Stycznia 336 AC

Od czasu przybycia do stolicy minęło ponad pół tygodnia, zaś Atlovart nie uważał ani godziny za czas stracony. Wysłuchał już części plotek od pracowników, rozejrzał się trochę po mieście i nieco zagłębił w handlu. Interes faktycznie nie szedł najgorzej, toteż nieubłaganie zbliżał się czas, by zająć się rozszerzeniem działalności - zwłaszcza, że prawie wszystkie inne sprawy właściciel karczmy już domknął. Tego wieczoru oczekiwał zaś specjalnego gościa - Lyseńczyka o niecodziennej urodzie, nazwisku i specjalności. Specjalnie na tą okazję wraz z Renlym spędzili nieco czasu w kuchni starając się wygrzebać jakiś przepis pochodzący z Lys i składniki do niego dostępne. Jeden z małych stoliczków został w celu ich spotkania zarezerwowany, by zaoferować przynajmniej nieco prywatności i dodatkowego komfortu. Ubrał się też w kolorach pasujących do przybytku, by godnie się reprezentować i właściwie pozostało jedynie czekać. Bilbo pewnie się nie spóźni, a nawet jeśli, to w obecnej sytuacji nie robiło to praktycznie żadnej różnicy.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 22, 2017 3:06 pm

Od samego ranka, płatnerz miał bardzo wiele na głowię. Dostał wiele zamówień, o jedno za dużo, przez co musiał się lekko spóźnić. Po skończeniu pracy, ubrał się w swój wyjściowy strój i poszedł do Czarnego Słońca, a drogę do lokalu, znał doskonale. Spóźnił się lekko ponad półgodziny, otwierając drzwi, od razu przybrał przyjazną mimikę twarzy i powiedział kilka słów w swoim jezyku, oznaczających klęcie i przeproszenie za zwłokę, na raz.
- Szlom. Miałem wiele zamówień i musiałem im sprostać do jutra. - usprawiedliwił się i usiadł na przeciwko Atlovarta. - Dobrze dziś wyglądasz, znam zacnego krawca, gdybyś chciał jakieś inne piękne stroje. To co mam na sobie, to od niego! - pochwalił się i czekał na reakcję nie-rycerza.



Drown.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Pią Gru 22, 2017 4:35 pm

Ciężko mówić o spóźnieniu, gdy człowiek nie umawia się na żadną konkretną godzinę.
- Szlom - cokolwiek to znaczy - Nic się nie stało - odparł szczerze. Praktycznie od razu przy stoliku znalazła się rudowłosa Olenna w firmowym stroju, by podać aperitif.
- A dziękuję, dziękuję. W zasadzie to niezbyt lubię obnosić się w bogatych tkaninach i tym podobnych, lecz może skuszę się na jakąś kreację na przyszłość, gdyby przyszło kiedyś spotkać się z takimi elegantami, co to na gorzej urodzonych nawet nie spojrzą...
Spojrzał na strój gościa i właściwie złego słowa nie mógł powiedzieć.
- W takim razie byłbym wdzięczny za adres jego warsztatu. - o orientacyjną cenę nawet nie pytał ze świadomością, iż pewnie wyplułby pity akurat trunek. Akurat kuchcik Renly wyszedł zza lady, niosąc dość sporą paterę zasłoniętą stalową pokrywą. Położył całość na stole i odkrył danie - obaj dziś pracowali, by spełniało najlepsze wymogi oraz przepis pochodził z Lys - w końcu jak kogoś zapraszać, to i ugościć należy odpowiednio.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 22, 2017 7:28 pm

- To taki związek wyrazowy, w moim języku. Przeklinający to coś, przez co się czegoś nie zrobiło. - wytłumaczył, gdyż Atlovart użył tego błędnie i według Bilba, należało to zrobić. Z każdym słowem, wypowiedzianym przez włąsciciela przybytku, jego uśmiech nieznacznie rósł, aż do chwili w której miał podać namiary na warsztat. Przeciągnął się, uwydatniając swój uśmiech jeszcze bardziej i odpowiedział.
- Cóż, sam jestem tym krawcem. Nie uwierzysz, ilu rzeczy można się nauczyć w Lys, jeśli ma się bogatą ciotkę w Tyrosh. - zażartował i się roześmiał, to co wyróżniało Bilba, było na pewno to, że jego żarty były suche jak pranie w Dorne, a mimo to zawsze się z nich śmiał.
- Jakie pięknie wyglądające i pachnące jedzenie. - odpowiedział i dopiero po chwili spostrzegł, że jest to narodowe jedzenie z jego wyspy, aż się uśmiechnął i przycisnął dłonie do piersi w geście podziękowania.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Pią Gru 22, 2017 8:48 pm

- Dobrze wiedzieć. Oby się nigdy nie przydał. - ohoho, najemnik chyba trafił w punkt, bo płatnerz zaczął się prężyć i uśmiechać jak dziewka na trybunie podczas szranek.
- To dopiero! - Atlovart zaśmiał się serdecznie. Gdyby on miał bogatą ciotkę, to może nauczyłby się handlować... a może siedziałby w Tyrosh, czy innym Braavos na jej garnuszku.
- Nigdy nie byłem w Lys, ale mój kucharz Renly zarzeka się, że przepis jest w porządku, więc gdyby coś było sknocone, biorę to na siebie i zaserwujemy coś tutejszego. - jeśli Lyseńczyk nie zgłaszał obiekcji, to Elia nadeszła z dwoma kielichami i dzbankiem trunku, zaś panowie życzyli sobie smacznego i przystąpili do jedzenia. Gdy skończyli, Olenna pozbierała naczynia i zaproponowała deser. Atlovart odmówił, gdyż był pełen, ale w razie aprobaty, Bilbowi zostały przyniesione kandyzowane owoce z bitą śmietaną i ajerkoniakiem - stosunkowo ograniczony towar ze względu na zagrożenia czyhające na transporty ze wschodu. Pojedli, napili się, można było przejść do interesów.
- Co to ja miałem... a no właśnie. Sprawa rozchodzi się o spersonalizowanie ekwipunku. Ostatnimi czasy myślałem o ozdobieniu zbroi jakimś wzorem... - ale w razie pościgów dużo łatwiej byłoby mnie znaleźć - ale jak już wcześniej mówiłem, nie lubię się afiszować kiedy nie muszę, więc byłby to troszkę strzał w kolano. Mówisz Bil - jeśli mogę tak się do ciebie zwracać - że jesteś też krawcem. Może sporządziłbyś mi tabard? Jakiś dobry materiał... biała baza z czarnymi wykończeniami i czarnym słońcem na piersi i plecach.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 22, 2017 9:57 pm

Bilbo nie miał obiekcji, żeby go tak nazywać. Wsłuchał się więc w to co miał do powiedzenia Atlovart i kiwał głową ze zrozumieniem. Gdy przyszedł czas na jego odpowiedź, chwilę się zastanowił.
- Cóż myślę że nie będzie większego problemu. - potwierdził, ale były też pewne problemy, które można było wyczytać z mimiki twarzy Bilba. - Przez wysokie cła, ciężko dostać w mieście dobrą tkaninę, a nawet jeśli, to jest bardzo droga. Powiem Ci że czerń się bardzo ceni. - przyznał, spogladając w dół i przygryzając paznokieć kciuka. - Jeśli stać cię na wydatek, to jeszcze jutro mogę się tym zająć. Jeśli jednak nie możesz,
to sprowadź towar z innego miejsca, Duskendale też ma wysokie cła, a najbliższym miastem jest ten Reniferzy Port, czy jakoś tak.
- powiedział. - W każdym razie, jeśli nie myślisz o sprowadzaniu materiału, to myślę że będę chciał jakieś 6 może 7 Złotych Smoków.


Drowned.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Pią Gru 22, 2017 10:32 pm

Wyglądało na to, że taniej byłoby już kupić sobie dodatkowy napierśnik i go ozdobić, ale cóż... materiał, przewóz, robota. Wiele osób musi zarobić i taki stan rzeczy utrzymuje się od zawsze. Najemnik był nikim, by to zmienić.
- Co prawda, nie bieduję, jednak zbliża mi się spora inwestycja i po prostu nie wiem, czy wystarczy mi złota na prezenty dla samego siebie. - popił słowa łykiem z kielicha - W takim razie zjawię się za kilka, może kilkanaście dni w twym warsztacie i dam znać, co wynikło z sytuacji. Mam nadzieję, że nie urażę tym kunsztu.
Porozmawiali sobie jeszcze, zjedli i może trochę wypili. Atlovart nie bał się o swoją głowę. Gdyby przypadkiem Bilbo źle skończył - w co najemnik wątpił - to wraz ze Svenem postarali się go zawlec na piętro do wolnego pokoju. Jeśli Bil był zainteresowany, to właściciel Słońca poruszył temat inwestycji i opowiedział co nieco o planach kupna kolejnego miejsca pod karczemny interes.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Wto Gru 26, 2017 6:30 pm

Około godziny szesnastej, 2 Lutego 336 AC

I jak tu określić zdarzenia z nad rzeki? Imponujące? Wspaniałe? Niespodziewane? Niby wiedzieli, że coś większego czai się w wodzie, ale TO?! Atlovart był już szczerze zaskoczony, gdy zgarniali kilkunsto, a później chyba i kilkudziesięcio kilogramowe sztuki, ale to co im się później trafiło, to jakaś abominacja! Może znak od bogów?! Człowiek z Zachodu złapał Krakena. Czyżby Lannisterowie mieli wyciągnąć Żelaznych na ziemię i zrównać z nią w jakiejś wielkiej bitwie? I co ten wielki skurwiel musiał jeść, żeby się tak spaść?! Może jakaś zgraja wrzucała trupy do rzeki od dłuższego czasu i Kraken się nawpieprzał za wsze czasy? Musiał później poinstruować Renlyego, by sprawdzić, co ta ryba ma w żołądku - jeszcze się trafi jakiś pierścień zaginionego rycerza, albo inne takie. Przedarcie się przez ulice miasta okazało się bardzo problematyczne. Na szczęście karczma znajdowała bardzo blisko bramy, choć Atlovart gotów był srebro, które miał przy sobie pomiędzy strażników, czy znanych mu ludzi, by pomogli mu z tym rybiszczem dotrzeć do karczmy i jakoś to wnieść do środka. Jakoś.

Gdy tylko był w środku, kupne ryby kazał zostawić na inną okazję, zaś biec raczej na targ po więcej przypraw i opału do kominków, bo zapowiadało się ogromne gotowanie. Wydał wszelkie polecenia, stawiając cały personel karczmy w gotowości oraz posłał zaufanego Svena, by ten przebiegł się po zaprzyjaźnionych karczmach i popytał, czy nie ma przypadkiem kogoś chętnego, by przyjść do Słońca jako pomocnik. Trzech powinno wystarczyć, a jak się nikt nie znajdzie, to po prostu Atlovart sobie popracuje. Najemnik rozmienił też cztery smoki na srebro i ruszył na miasto, by opłacić kilka osób, by informowały przechodniów o bankiecie rybnym w Czarnym Słońcu. W końcu kto nie chciałby spróbować Krakena? Głowa ogromnej ryby miała być zachowana w całości i umieszczona nad kontuarem, zaś następnego dnia wysłana do osoby, która zakonserwowałaby ją, co by została pamiątka na lata. Należało też czym prędzej udać się do Złotych Płaszczy i poprosić o jakieś zwiększone patrole tego dnia i wieczora na ulicy. Na pewno mogliby liczyć na nielichy poczęstunek. Atlovart porozmawiał też z Maurycym, by znalazł na wieczór kolegę w tej branży co on - w końcu nigdy zbyt dużo bezpieczeństwa, a koszty i tak się zwrócą.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Wto Gru 26, 2017 6:41 pm

Około godziny osiemnastej, 2 Lutego 336 AC

Większość rzeczy zostało już załatwionych, choć część spraw dopiero dopinano na ostatni guzik. Starano się jeszcze przetransportować kilka dodatkowych stoliczków z przybytku naprzeciwko, gdzie Atlovart zwykle miał dobre stosunki z rządzącą tam burdelmamą. W końcu istniała też szansa, że bogaci mieszkańcy po kawałku rybki i czymś do picia zawitają i tam na godzinkę lub dwie. Pierwsza tura gości przyjmowana o osiemnastej, miała składać się ze znajomych Bilba i Atlovarta oraz śmietanki miasta. Maurycy pilnował spokoju i fachowym okiem wszystko oceniał. Około dwudziestej lokal miał już być otwarty dla wszystkich chętnych na rybkę. Co do ceny - nie każdego dnia można połasić się na Krakena, dlatego też należało nieco zapłacić, choć w cenie znajdował się kufelek lub kielich i dodatki w formie sałatek, czy pieczonych ziemniaków. Gdyby się zaś okazało, że zainteresowanie było małe - naddatek do zasolenia, w beczki i do piwnicy. Z cebulką będzie jak znalazł do bimberku. Ceny pokoi też nieco podniesiono na tę noc - a co! Jak kogoś stać, to i tak weźmie, a było warto.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Wto Gru 26, 2017 11:20 pm

Karczma Travolty okazała się naprawdę dobrym miejscem. Mógł tutaj spokojnie się wyspać, pojeść i napić. Właśnie tego było mu trzeba. Jedyną rzeczą stojącą na przeszkodzie, by zyskać miano wręcz idealnej pozostawało miejsce jej umieszczenia, czyli Królewska Przystań. Śmierdziało tutaj niemiłosiernie, ale doszedł do wniosku, że do tego zapewne da się przyzwyczaić. Przecież sam król tutaj zamieszkiwał. Ostatnie dni spędzał, leżąc, pijąc i podziwiając mimo wszystko miasto. Cykada nadal nie postawił mu burdelu, ale najemnik bardzo dobrze pamiętał o obietnicy. Siedział właśnie na balkonie przybytku popijając wino "pożyczone" z kredensu w wielkim pokoju, a wszystko przepalał dziwnym specyfikiem umieszczonym w drewnianej fajce. Całe szczęście spotkał w mieście znajomego kupca z wolnych miast od którego owe specyfiki zazwyczaj kupował i uzupełnił zapasy. At, najwyraźniej upolował coś większego, przynajmniej o tym huczało miasto. Dopił wino, następnie kierując swoje kroki na dół, aby sprawdzić czy coś ciekawego może go jeszcze tego dnia spotkać. Rzecz jasna nadal palił fajkę, a miecz zwyczajowo przyozdabiał lewy bok.
- Travolta, słyszałem, że upierdoliłeś kawał ryby więc postanowiłem zostać degustatorem. Mam nadzieję, że nie umrę po zjedzeniu twoich "znakomitych" dań hehe. - poklepał przyjaciela po ramieniu, odbierając swoje danie. Wziął kilka gryzów, kontynuując - A teraz zmieniając temat. Kiedy zamierzamy stąd wyruszyć? No chyba, że ty zostajesz.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Sro Gru 27, 2017 12:14 am

Goście już się powoli zbierali, Atlovart wypatrywał już Bilba i wynosił z kuchni pierwsze porcje Krakena. Gdy już wychodził zza kontuaru, spostrzegł Rosha, toteż skierował się ku niemu i zaprosił do stołu, kładąc przed nim talerz.
- Nie mnie ocenić, czy nasz Kraken chowa jakieś sztuczki. Jeśli jest zatruty lub niesmaczny... pierwszy padniesz pod stół.
Właściciel karczmy starając się nie być nachalnym, ciekaw był jednak opinii Rosha o daniu, toteż troszkę sztorcował go wzrokiem.
- Eh. Chciałbym dać ci dokładną datę, ale po prostu nie mogę. Chcę wydać część zarobionych pieniędzy na rozszerzenie interesu i poczyniłem już pewne kroki w tym kierunku. Jak tylko zapnę wszystko na ostatni guzik, to dzień na przygotowania i możemy ruszać gdzie dusza zapragnie. Ostatnio sporo kręciłem się po mieście i podobno w Essos, jak to w Essos prowadzą szeroko zakrojony werbunek. Wiadomo, że zawsze kompanie biorą tam kogo się da, ale jeśli wici doszły przez morze aż do nas, to sprawa chyba jest poważna, więc może sypią nawet złotem.
Strzelił palcami i doszło do niego, że już od kilku tygodni wiele nie robił.
- Poza tym, dupska nam się zasiedziały. Trzeba by trochę poćwiczyć. Znaleźć jakieś spokojne miejsce i dorwać jakiegoś rycerzynę na krótką zabawę, albo między sobą sprawdzić, czy wszystko jak dawniej.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Wto Sty 02, 2018 11:56 pm

Skoro Travolta chciał poszerzać biznes, Rosh nie miał wyboru i zwyczajnie musiał zaczekać. Zawsze lepiej jest do kogoś otworzyć japę podczas podróży. Dodatkowo dzięki temu w przyszłości może nawet, będzie mógł chlać w jego przybytkach całkiem za darmo, a taka wizja podobała się najemnikowi jeszcze bardziej. Poza tym, były Grafton również kiedyś chciał mieć wystarczająco złota, aby otworzyć swój własny przybytek, a z czasem wybudować sobie wielką posiadłość gdzieś w zielonym Reach i prowadzić winnice, co noc dzieląc łoże z dornijką o odpowiednich kształtach. Uśmiechnął się pod nosem, lecz następne słowa o robocie przywołały go na ziemie.
- Essos? Wybacz, ale nie ma chuja. Siedziałem tam całe dziesięć lat i wiesz co? Średnio widzi mi się, ponowny rejs za wąskie morze. Poczekajmy już lepiej, aż Essos przyjdzie do nas, bo jeśli to co mówisz jest prawdą i naprawdę werbują wielu chłopa nie trzeba będzie czekać długo, hehe. - Wziął kolejny kęs wielkiej ryby, kiwając głową z uznaniem. Danie naprawdę przypadło mu do gustu, podobnie jak dwie kelnerki pracujące w karczmie.
- Treningi? Człowieku przyjechaliśmy tu, aby odpocząć a nie jeszcze napierdalać się po pyskach dla zabawy. W twoim wieku "staruszku" raczej się już nie podszkolisz, jedynie możesz dostać wpierdol, hehe. Lepiej powiedz mi skąd wytrzasnąłeś takie kelnerki. Powiem Ci, że bardziej od tej ryby to chyba którąś z nich bym schrupał, ale nie mam pewności czy mnie wtedy nie zabijesz. - Spytał uśmiechnięty z brody wyciągając kawałek ryby.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Sro Sty 03, 2018 9:11 am

- Kolega się widzę zrobił wybredny. Może to i dobrze. Jak się Essos do nas nie zgłosi, to mam w sumie inną propozycję. Za niecałe dwa miesiące smok żeni się z lwem i bynajmniej nie mam na myśli Targaryenów. Na trzydziestego Marca można pojawić się w Casterly i zgarnąć jakąś okrągłą sumkę. W pieszych nie zdziwił bym się z podium; na kopie wysadzić dwóch-trzech rycerzy i w zasadzie wystarczy, a jeśli zrobią zbiorowe, to dobrać sobie kilka osób, co by nas kupa cwaniaków nie przygniotła. Jeśli nic nie wygramy, to się autentycznie zdziwię. Dodam jeszcze, że Zachód do najbiedniejszych nie należy, więc można by tam ruszyć zarobkowo już wcześniej.
Mieli sporo farta z racji sojuszniczego Cykady. Taka seria zmagań pewnie nieźle da im w kość i ktoś do poskładania ich do kupy będzie na wagę złota. Właściciel karczmy jeszcze chwilkę posiedzi i porozmawia, a goście sami się nie obsłużą. Najemnik kazał Roshowi minutę poczekać i przeszedł się do kuchni, by oddelegować więcej osób do podawania jedzenia.
- Raz, że człowiek uczy się całe życie, dwa, że jestem w sile wieku, gówniarzu jeden. Pomagałem już w karczmie, zanim się urodziłeś... więc mam już wyrobionego nosa do pracowników i pracowniczek, ma się rozumieć.
Udając zamyślenie wsparł głowę na ręce, by po chwili się wyprostować.
- Tutaj niewolnictwo chyba jest zakazane, więc to ich decyzja. Mam nadzieję, że nie będziesz mnie zmuszał do połamania nóg kolejnej osobie za wybitnie nachalne zachowanie względem tych młodych dziewcząt.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Rosh z Gulltown on Nie Sty 07, 2018 3:32 pm

Turniej rycerski jak najbardziej przypadł Roshowi do gustu. Oklepanie kilku rycerzyków zawsze poprawiało humor i dawało radość. Dla niego, bicie takich pizdeczek było wręcz zabawą. Jeszcze zabawniejszy zdawał się fakt, że gdyby wyrzucono go z rodzinnych stron zaledwie dwa lub trzy miesiące później on również nosiłby tytuł rycerza.
- O i teraz mówisz z sensem przyjacielu. Podszywanie się pod rycerza nie powinno być trudne na zachodzie, bo w końcu to nie Reach gdzie robią dokładną selekcję. Zobaczą zbroję i miecz, dodatkowo może jakiegoś opłaconego giermka i od razu będziemy na liście. - Słysząc słowo gówniarz parsknął śmiechem, a reszty wysłuchał jeszcze z większym uśmieszkiem niż wcześniej. - Dobra, to może jednak zrezygnuję z tych twoich kelnerek, bo chcę jeszcze kilka ładnych lat pochodzić na tych zgrabnych nogach, hehe. Pogadamy później, bo właśnie coś wypatrzyłem. Trzeba sobie radzić dopóki Cykada nie postawi nam burdelu. - Kończąc odebrał od kelnerki dzban wina wraz z trzema kielichami. Rzecz jasna rzucił nieco grosiwa, maszerując z wszystkim do stolika dwóch dziewek, które dopiero co zawitały w karczmie. Miał zamiar opowiedzieć im kilka historii w których był dzielny niczym lew, a pierwszą z nich miała być opowieść o złych i dzikich Dothrakach.
avatar
Rosh z Gulltown

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Atlovart on Nie Sty 07, 2018 7:48 pm

- Jest nawet lepiej, niż myślisz. W szranki mogą stawać nawet osoby bez statusu rycerza. Nie wiem jak z innymi kategoriami, ale masz rację - nie powinno nam to sprawić kłopotu. Z resztą gdyby coś wygrać i mieć na to ochotę, to na pewno by ktoś nas pasował. Albo i nie? 
Oczywiście Atlovart nie połamałby nikogo bez powodu. No chyba, że akurat miałby ochotę, a ostatnio rozpierała go energia. Trzeba było ją jakoś spożytkować.
- Hmm. Pewnie robię błąd życia wspominając o tym, ale pochodzę z ziem Marbrandów i o ile mi wiadomo, to rodzinka jeszcze się tam trzyma. Poza trzema braćmi mam też dwie siostry. O matko, ile ja już rodzeństwa nie widziałem... Ale mniejsza o to. Nie ma opierdalania się. Siedzimy tu już ze dwa tygodnie, a tak w zasadzie, to kwestię karczm jestem gotów pozostawić moim ludziom. Właściwie jutro lub pojutrze można już jechać. Tylko pamiętaj o liście. - miał na myśli oczywiście cacuszko z Dorzecza o treści zawierającej nakaz złapania ich dwóch i Cykady - Ja dopilnuję swoich rzeczy, Ty dopilnuj naszego kolegę. Może uda się załapać jako ochrona jakiejś karawany do Casterly, a potem zapraszam do mnie na wieś. Tymczasem baw się dobrze w ostatni dzień, bo jutro możemy już być w siodle.
Gdy Rosh odszedł, Atlovart zajął się obsługą gości, których przywiało w ogromnych ilościach, ale to i dobrze. 


Tego samego dnia rozdał 10 srebrników różnym dzieciakom, żeby dowiedziały się, czy aby w najbliższym czasie jakiś kupiec nie potrzebuje kilku wprawnych mężczyzn do ochrony karawany lub własnej osoby. 


Wieczorem zaś nadszedł czas na przemyślenie paru kwestii i zaplanowanie nadchodzącego miesiąca lub dwóch. Karczmę pozostawiał w dobrych rękach, cel był wytyczony, więc należało tylko zabrać się za przygotowania. Ubrania w których podróżował wcześniej, leżały już dawno na dnie szafy, zaś ubrany był w inne, spakował też coś szykownego, gdyby przypadkiem miał wygrać jakąś konkurencję i zaproszono go na bal. Niestety musiał zrezygnować z tunik od Bilba. Pozostawił też w swym pokoju kuszę i bełty, gdyż jak pokazało doświadczenie, nie były one zbytnio potrzebne, a ułatwiały identyfikację Atovarta. Podobnie z nożami do rzucania. Odpuścił sobie te znajdujące się na udzie i zostawił tylko jeden w cholewie buta. Reszta rzeczy raczej należała do powszechnego ekwipunku. Kazał też Svenowi przygotować wszystkie rumaki do drogi. Atlovart poza swym wierzchowcem, zabierał też luzaka. Zawsze to nieco dodatkowego udźwigu. Zawsze może go sprzedać w Lannisporcie lub mieć na czym jeździć, gdyby szybko odpadł w szrankach.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Cykada on Pon Sty 08, 2018 6:29 pm

3 luty 336 AC

Królewska Przystań. Uwielbiał to miasto (w żadnym innym nie był ale to szczegół). Zawsze można było tu znaleźć jakieś zajęcie do zarobienia kilku monet... można też było te monety wydać.
Cykada akurat miał pieniądze, gdy tu przyjechał. Dzięki współpracy z Roshem i Atlovartem dorobił się trochę złota, a ze sprzedaży zdobycznych mieczy i innych manatków jego sakiewka jeszcze bardziej spuchła. Miał teraz więcej pieniędzy niż zdołał zarobić przez całe życie. Nie wydał ich jednak na głupoty. Doświadczenie nauczyło go oszczędności, a bogaty musi oszczędzać najmocniej, bo ma co.
Kilka srebrników poszło na uzupełnienie medycznych zapasów, przede wszystkim bandaży, których zużył najwięcej. Mógł teoretycznie wykorzystywać jakieś podarte szmaty jako opatrunki, ale mając fundusze wolał inwestować w lepsze materiały i zakupić u jakiegoś tkacza białe, bawełniane bandaże. Zainwestował też w butelkę spirytusu, który był najlepszym przyjacielem każdego medyka i kilka innych pierdół.
Dni w mieście spędził głównie na leczeniu swojej rany na głowie. Oczyścił ją dokładnie i odkaził jeszcze raz. Zmienił kilka razy opatrunek i zastosował ziołową mieszankę przyspieszającą gojenie. W końcu mógł zdjąć bandaż z głowy na stałe. Miał teraz paskudną bliznę nad lewym uchem, która jednak z czasem powinna zarosnąć włosami, które do oczyszczania rany wyciął w tamtym miejscu. Kiedyś słyszał pewne powiedzenie: "Rycerz bez blizny to kutas nie rycerz". Cóż... on rycerzem nie był... ale teraz z pewnością nie był też kutasem.
Okazało się ku nieszczęściu, że lord Blackwood wysłał za podpalaczami jego wioski list gończy... Vart i Rosh poradzili mu zmianę wizerunku, żeby zmylić ewentualnych łowców głów i przypadkowych świadków. Cykada nie spierał się ani chwili. Nie miał zamiaru przyozdobić murów Reventree w roli wisielca.
Pozbył się wszystkich swoich ubrań, włącznie z szalikiem, który był dla niego tak charakterystyczny i zakupił u tkacza nowe odzienia. Swoją torbę ze sprzętem medycznym sprzedał i zamienił ją na skórzany plecak zapinany na błyszczące, metalowe guziki.
Zakupił też od jednego kupca biały barwnik, którym potraktował swoje włosy. To powinno pomóc zachować chociaż częściową anonimowość.
W międzyczasie zrobił jeszcze dla Alta łatwopalną mieszankę z wilczego sadła, siarki, sosnowej żywicy i oliwy. Dziki ogień to to nie jest, ale jarać się będzie mocno. Vart dostał półlitrowy słoik tej biało-żółtej, lepkiej mazi.
Dzień po wielkiej uczcie w karczmie Varta, Cykada był już gotowy do dalszej drogi. Mieli kierować się na zachód, gdzie za jakiś czas odbyć się miał ślub królewskiej pary. Trochę stresował się podróżą... w końcu mieli jechać blisko terenów gdzie ludzie najlepiej kojarzą ich twarze z listów gończych. To będzie ryzykowna przeprawa.
avatar
Cykada

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Karczma "Czarne Słońce"

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach