Plac Treningowy

Go down

Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Gru 20, 2017 7:21 pm

Obszerna sala wykuta w kamieniu Skały na jednym z jej wyższych poziomów. Pomieszczenie jest praktycznie puste - poza umieszczonymi z boków stojakami na broń czy kukłami - co czyni z niego wielki dziedziniec, na którym rycerze oraz zbrojni z Casterly Rock trenują rzemiosło wojenne. Niedaleko położona jest jedna ze zbrojowni oraz komnaty części zbrojnych z garnizonu.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Gru 20, 2017 8:11 pm

29 stycznia 336AC - późny ranek


Książę wyspał się, zjadł obfite śniadanie i odpoczął po nim krótko z książką, po czym zabrał się za przygotowania do umówionego z lordem Banefortem sparingu. Trzeba było przecież przyodziać zbroję - po zorientowaniu się najpierw gdzie ona w ogóle jest - znaleźć tarczę i miecz do ćwiczeń coby nie obijać właściwych i, najtrudniejsze, odnaleźć się w labiryncie korytarzy na Skale by trafić na właściwy plac treningowy. Wszystko to jednak w końcu się udało i Smok w pełni przygotowany dotarł na miejsce z ser Duncanem u boku. Jego towarzysz był najwyraźniej trochę zawiedziony, że książę wzgardził dzisiaj jego ekspercką radą oraz szkoleniem w dziedzinie walki, acz próbował to ukryć.
- Rozchmurz się, Duncanie - powiedział, opierając się o stojak z orężem. - Walczymy ze sobą prawie dzień w dzień od kilku lat, tobie też na pewno zrobi sparing ze świeżym przeciwnikiem - stwierdził. - Może tamten? - zapytał, kiwając głową w stronę rycerza instruującego młodego giermka.
Duncan Waters spojrzał we wskazanym kierunku i przez chwilę przyglądał się mężczyźnie fachowym okiem.
- Żadne wyzwanie - rzucił w końcu.
Książę nigdy nie wiedział jak rycerz jest w stanie tak ocenić przeciwników, jednak rzadko zdarzało się by był w błędzie, więc skwitował to jedynie wzruszeniem ramion. Próbujmy dalej.
- Może tamten?
Chwilę to trwało, ale Waters w końcu zgodził się na jednego z tutejszych rycerzy. Aemonowi natomiast pozostało czekać na Dunstana. Książę przybył trochę wcześniej niż się umawiali, jednak pogaduszki z jego rycerzem zdecydowanie zbliżyły go do wyznaczonego czasu. Ciekaw był czy Alayne rzeczywiście przyjdzie rzucić okiem na walkę, bądź co bądź dotyczyła nie tylko jej narzeczonego, ale również wuja. Może chciałaby zamienić z nim słówko?
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Dunstan Banefort on Sro Gru 20, 2017 9:39 pm

Tego dnia Dunstan znów wstał za wcześnie, by móc zrobić z sobą cokolwiek pożytecznego. Jego nawyki z rodzinnego domu po raz kolejny stawały mu ością w gardle, gdy przez niezliczoną ilość nudnych minut musiał najpierw leżeć bezczynnie, a potem włóczyć się po korytarzach. Zawędrował do kuchni gdzie poprosił o szybkie śniadanie i właśnie miał zamiar wyruszyć na jakąś konną przejażdżkę, gdy przypomniał sobie o obietnicy danej księciu Aemonowi. Palnął się w durny zapominalski łeb i na szybko budząc swojego syna Waymara oraz Willema, swojego wiernego gwardzistę i rozkazał im jak najrychlej stawić się na plac treningowy.

Nie spodziewał się, że wygra nadchodzący sparing, zazwyczaj pracował raczej głową i piórem, niźli rękoma i mieczem. Był sprawny, ale nie wprawiony. Był jednak lordem a nie rycerzem i jego zadaniem były mądre rządy, a nie sprawne siekanie od którego miał specjalistów. Ponadto nieformalny pojedynek czasem nawet lepiej przegrać, bo choć męska duma cierpi to człowiek dowiaduje się gdzie popełnia błędy i gdzie musi się poprawić. Udał się szybko do zbrojowni gdzie poprosił o uszykowanie mu rynsztunku bojowego składającego się ze średniego pancerza w formie kolczugi elementami płytowymi, miecza i trójkątnej tarczy oraz basinetu. Standardowy ekwipunek, ale praktyczny i uniwersalny. Sam udał się na drobną rozgrzewkę i przebieżkę dookoła dziedzińca, po czym ruszył bezpośrednio na plac treningowy, gdzie już powinni też być Waymar i Willem.

Książę z Blackfyre'ów także już tam był, wyraźnie oczekując. Dunstan już w pełni uzbrojony i bojowo odziany, toteż od razu popędził w jego stronę.
- Uszanowanie waszej książęcej mości - tym razem przywitał się nieco bardziej formalnie niż wcześniej, choć dalej z pewną dozą jowialności i serdeczności - Widzę, że w końcu napotkałem ptaszka bardziej rannego niż ja sam. Zaczynamy od razu czy preferujesz jeszcze chwilę rozgrzewki lub przygotowań? W czasie jak my będziemy spuszczać sobie łomot... Widzę, że oboje mamy wiernych wiarusów przy boku. Może i oni się zmierzą? - uśmiechnął się wskazując na stojącego za nim sir Willema. Może przynajmniej on uratuje honor Banefort na wypadek porażki jego chlebodawcy? Był wprawnym wojownikiem.
avatar
Dunstan Banefort

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 20, 2017 10:51 pm

Dunstan rzeczywiście wyglądał na mniej bojowego od swojego przeciwnika. Książę był od niego prawie głowę wyższy i wydawało się, że porusza się w ciężkim pancerzu swobodniej niż Banefort w swoim średnim. Jednak obaj panowie twierdzili, że nie znają się specjalnie na wojaczce, więc pozostawało czekać i patrzeć co z tego wszystkiego wyniknie. Rozstrzygnąć miało się natomiast dość szybko. Pierwszy zaatakował Blackfyre, wykazując większą inicjatywę i chęć zdobycia kontroli nad pojedynkiem. Szczęknęły miecze, stal huknęła o drewno tarcz, wymieniono kilka pierwszych, nic nieznaczących ciosów. Blackfyre uderzył wtedy celnie w rękę Dunstana, jednak stalowy karwasz zapewnił skuteczną ochronę i ból nie był zbyt silny. Banefort odwinął się natomiast ciosem w głowę... I o ile ciężki hełm księcia uchronił go przed jakimkolwiek uszczerbkiem na zdrowiu, to zamroczyło go na tyle, że łatwo został powalony na ziemię przez rywala.




Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Alayne Lannister on Sro Gru 20, 2017 11:22 pm

W przyrodzie musi być równowaga i skoro na zamku były dwa ranne ptaszki to musiała się też znaleźć osoba, która swoim długim snem przywróci do normy średnie godziny wstawania. Al, z bólem serca, podjęła się tego heroicznego zadania i z pełnym poświęceniem wylegiwała się do późna w łóżku, jedząc w nim również śniadanie. W końcu jednak nawet ona stwierdziła, że należałoby w końcu wstać i przynajmniej udawać użyteczną społecznie jednostkę.
Szykowanie się nieco jej zajęło, w końcu jednak, wciąż cicho ziewając, wyszła z pokoju i w towarzystwie swej tarczy udała się na plac treningowy. Wczorajszego dnia dostała ciekawą propozycję i nie mogła przepuścić okazji, by zobaczyć jak jej narzeczony radzi sobie w walce. Wujek Dunstan nie był może wybitnym przeciwnikiem, ale lepszy rydz niż nic. W sumie chyba ciut wstyd byłoby przegrać z takim przeciwnikiem. Z tą myślą weszła na plac, idealnie w momencie, w którym smok zwalił się na ziemię. Cóż... dobrze, że nie wyrażała swoich myśli zbyt głośno. A tak można było ukryć śmiech udawanym odkaszlnięciem i po odzyskaniu spokoju zbliżyć się do walczących.
-Witaj wujku. Widzę masz całkiem pracowity poranek - uśmiechnęła się do niego. - Aemonie, doceniam wyraz twych uczuć, ale nie musisz padać do mych stóp, możesz już wstać.
avatar
Alayne Lannister

Liczba postów : 154
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Gru 20, 2017 11:42 pm

Na szczęście Aemon nie musiał długo czekać na przybycie Baneforta i jego towarzyszy, chociaż nie spodziewał się ujrzeć go z kompanią, nawet tak małą. Powitał ich należycie i przyjrzał się uzbrojeniu jakie ze sobą mieli. Lord Dunstan podobnie jak Smok nie wyróżniał się zbyt egzotycznym uzbrojeniem, preferując porządną tarczę oraz miecz. Jego zbroja jednak nie należała do cięższych, co trochę zaciekawiło Blackfyre'a.
- Właściwie to jestem już gotowy - odpowiedział na propozycję rozgrzewki, po czym rzucił okiem na Watersa, który zmagał się z jednym z rycerzy Lwów. - Jeżeli ser Duncan będzie chętny po skończeniu obecnego pojedynku, to czemu nie - stwierdził, po czym nałożył hełm i zajął z orężem pozycję. - Gotów!
Stal uderzyła o stal, pierwsze ciosy padły z obu stron, aczkolwiek nie wniosły do walki nic ciekawego. Pierwsze trafienie jak zauważył zadowolony Smok leżało po jego stronie... I na tym radość się skończyła, bo strasznie zadzwoniło mu w uszach, a po kilkukrotnym mrugnięciu zorientował się, że leży na ziemi. Na początku okazał swoje cierpienie krótkim, przepełnionym bólem mruknięciem, jednak po chwili zaczął się śmiać. Z początku cicho, jednak z każdą chwilą coraz głośniej. Wszystko przerwało przybycie Alayne i jej uszczypliwy komentarz, który wywołał szeroki uśmiech na skrytej pod hełmem twarzy. Uśmiechy zawsze łatwiej przychodziły mu, kiedy nikt ich nie widział. Normalnie były albo smutne, albo naprawdę lekkie. Wciąż leżąc na ziemi ściągnął z głowy hełm i utkwił spojrzenie fiołkowych, pełnych melancholii oczu w Lwicy.
- Ech... Jak sobie życzysz najdroższa - powiedział i powoli stanął na nogi. - Świetny cios lordzie Banefort, chyba byłeś trochę zbyt skromny mówiąc tak marnie o swoich umiejętnościach.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Dunstan Banefort on Czw Gru 21, 2017 7:37 pm

Po krótkim przywitaniu, już bez dalszych ceregieli przystąpili do działania. Sir Willem i Waymar stanęli z boku, zaś on sam ustawił się w bojowej pozycji naprzeciwko Aemona. Chwilę potem zwarli się, a kolejną chwilę potem było już po wszystkim. Tylko w mitach i legendach pojedynki trwają po kilka godzin czy nawet dni. W rzeczywistości trwają zazwyczaj do pierwszego, najpóźniej drugiego błędu jednego z pojedynkowiczów. Tak było i tym razem, gdy Aemon przyparłszy go z początku do obrony, wysforował się za bardzo z ofensywą i wymienił cios w rękę za potężny łomot w głowie. Takim to sposobem pojedynek skończył się dla niego bolącą ręką, ale też satysfakcjonującym zwycięstwem. I to wbrew niewierze we własne możliwości i obawom, że jako prawdziwy Janos szermierki tylko wygłupi się w starciu z młodym fechtmistrzem. Na domiar dobrego w chwili gdy uświadamiał sobie i spijał chwałę swojego zwycięstwa, do grona obserwatorów dołączyła jego młoda siostrzenica, Alayne. Normalnie pomyślałby, że przyszła podziwiać kunszt wojowniczy swojego starego wuja, ale od swojej gadatliwej siostry wiedział już, że całkiem niedawno została narzeczoną Blackfyre'a. Ciekawe co też planuje król Lancel, czy może raczej szwagier Tytos, decydując się na tak odległego sojusznika. Lord Banefort miał swoje podejrzenia, ale nie był to czas by je rozstrząsać.
- Cześć, moja droga - przywitał się z Alayne serdecznie uśmiechając się spod basinetu, widocznie wielce dumny sam z siebie - Ah,  takie tam poranne igraszki - dorzucił jednak całkiem skromnie, podając rękę księciu Czarnej Zatoki i pomagając mu powstać na równe nogi - Stawałeś dzielnie książę, zadecydowały ułamki sekund - powiedział gwoli prawdy, wszak to zwycięstwo nie czyniło z niego nagle wprawnego woja.

- Straciłem tylko okazję, by móc pochwalić się przed synem swoim nadchodzącym zwycięstwem, żeby sprawić wrażenie że byłem pewny że tak właśnie będzie. Teraz będzie mi wypominał mi to jako łut szczęścia - powiedział z udawanym wyrzutem, patrząc na syna, który wzruszył tylko ramionami ze złośliwym uśmieszkiem - Waymarze, może i ty znajdziesz sobie przeciwnika? Kto wie, może nawet książę zaszczyci cię swoim mieczem? Na kimś musi się wyżyć. No i pochwalisz się przed uroczą kuzynką, to może rozpowie o tobie jakimś nadobnym pannom same dobre rzeczy...  - zapytał nieco uszczypliwie, choć widać było że była to raczej podlana prostolinijnym żartem propozycja, a nie kpina wymierzona w któregokolwiek z młodzianów. Ot chciał zmotywować zazwyczaj milczącego syna do jakiegoś zaznaczenia swojej obecności w towarzystwie. Może był nieco denerwujący w tych swoich uwagach i naciskach na syna, ale niestety przywilej pierworództwa wiązał się także z ciężarem odpowiedzialności. A Dunstan już dostatecznie długo czekał na to, by jego syn ustatkował się.
avatar
Dunstan Banefort

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Gru 21, 2017 11:28 pm

Waymar stał i rozmawiał z przyjaciółmi, innymi rycerzami. Gdy tylko ojciec się do niego zwrócił, podszedł do niego i księcia. Skłonił się, gestem wyrażenia szacunku i chwilę się zastanowił. Nie przykładał zbyt dużej wagi do tego czy ktoś go polubi czy nie, nie potrzebował też niczego udowadniać. Ponadto po prostu nie bawiły go takie rzeczy, w końcu zdecydował się też odpowiedzieć.
- Dziękuję za propozycję, ale będę musiał odmówić. - nie chciał się za bardzo rozdrabniać, także skłonił się lekko na pożegnanie i odszedł do grupki rycerzy, przy której wcześniej wstał. Potem już tylko kątem oka obserował, sytuację z boku.



Drow.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Alayne Lannister on Sob Gru 23, 2017 1:58 am

Och, mała uszczypliwość od czasu do czasu nikomu jeszcze nie zaszkodziła, zwłaszcza, kiedy jej humorystyczny podtekst był nader oczywisty oraz miała ograniczony krąg słuchaczy. No i smok musiał przyznać, że będąc w obecnym położeniu, był idealnym materiałem do żartów. Należało docenić, że lwica ograniczyła się jedynie do jednej i to tak drobnej wzmianki.
Ach, gdyby wiedziała, jak gadatliwa była matka. Z drugiej strony, komu innemu miała się wygadać, jak nie własnemu bratu. Sama Al przecież zdążyła już przegadać na ten temat długie godziny z rodzeństwem oraz swą dwórką. W sumie teraz powinni chyba rozmawiać nawet więcej niż zwykle, skoro za jakiś czas nie będą już mieli ku temu tylu okazji co teraz.
-Aż żałuję, że przybyłam na sam koniec zabawy. Może znaleźlibyście siły na jeszcze jedną rundę? - uśmiechnęła się do nich. - Obiecuję nie przeszkadzać ani nie rozłożyć was obu na łopatki.
Na wspomnienie o kuzynie skierowała ku niemu wzrok, w sumie dopiero teraz zauważając jego obecność. Jak na dziedzica był raczej mało towarzyski i przebojowy. Niby lord powinien przede wszystkim mieć głowę do rządzenia, ale nie od dziś wiadomo, że równie istotne było zawieranie i utrzymywanie znajomości. Teoretycznie jeszcze mógł się wyrobić, jednak chyba z każdym rokiem szanse na to malały coraz bardziej.
avatar
Alayne Lannister

Liczba postów : 154
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sob Gru 23, 2017 2:24 am

Lord Banefort był wyraźnie zadowolony ze zwycięstwa, jednak wciąż pozostawał skromny w stosunku do własnych umiejętności. Aemon też swoich nigdy nie stawiał wysoko, jednak zastanawiał się czy powinien się martwić jeżeli jego przeciwnik rzeczywiście uważał się za kiepskiego i pokonał go tak łatwo. Wtem Dunstan zaproponował pojedynek z Blackfyre'm swojemu synowi, acz ten z nieznanych przyczyn postanowił odmówić. Młody dziedzic Banefort nie wydawał się rozmowny i otwarty już przy pierwszym spotkaniu, a teraz jedynie to potwierdził. Alayne za to widząc jedynie ostatni moment poprzedniej walki poprosił o powtórkę, zapewne liczyła, że będzie mogła się jeszcze trochę pośmiać.
- Jeżeli lord Dunstan nie ma nic przeciwko, to chętnie spróbuję jeszcze raz - stwierdził, podnosząc hełm i szykując się do przywdziania go ponownie. - Ostatnia walka nie zdążyła być zbyt męcząca.
Może tym razem mu się poszczęści i nie padnie tak szybko. Wypadałoby pokazać się z lepszej strony, skoro przyszła żona obserwuje teraz od początku.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Dunstan Banefort on Sob Gru 23, 2017 8:15 am

Dunstan westchnął w duchu i posłał w kierunku odchodzącego syna mocno zawiedzione i nieco sfrustrowane spojrzenie. Chłopak był młody, więc mógł tego nie rozumieć jak bardzo korzystnie jest dobrze zaprezentować się i wyrobić znajomości, ale mógł przynajmniej starać się zrozumieć. Zdawał się być całkowicie nie zainteresowany niczym innym poza swoim wąskim kręgiem przyjaciół i nielicznych ulubionych zajęć oraz czynności. Lord Banefort nie miał serca ani tupetu karcić go za to zbyt mocno, sam przecież też był w dzieciństwie podobny i to pomimo dyscypliny wprowadzonej w jego wychowanie przez jego ojca Quentena. No ale w końcu zrozumiał wagę swoich obowiązków i ciężar odpowiedzialności. Miał nadzieję, że prędzej i później takie same refleksje zagoszczą w duszy Waymara. Wszak jego dzieciństwo minęło już kilka lat temu. Może powinien częściej z nim rozmawiać bezpośrednio? Spróbować jeszcze raz? Czynił to wielokrotnie i nie skutkowało, więc zaczął słać w stronę syna lekkie uszczypliwości mające połechtać jego męskie ego lub chęć rywalizacji. Ale to również nie działało należycie, by może nawet osiągało odwrotny efekt bo Waymar mógł czuć się upokarzany przez ojca. Chyba trzeba jeszcze raz spróbować do tego podejść, a jak nie... To pomyśleć nad czymś innym.

Tymczasem jego siostrzenica zaproponowała powtórzenie pojedynku, więc Dunstan pytająco zwrócił głowę w stronę księcia Aemona. Ten wydawał się być również entuzjastycznie ku temu nastawiony.
- Czemu nie - powiedział więc i Banefort, sygnalizując że nie ma nic przeciwko temu - Zaczynajmy więc!
To mówiąc oboje odeszli na z góry upatrzone pozycje, po raz kolejny już ustawiając się naprzeciwko siebie w bojowym rynsztunku. Minęła chwilka i już zwarli się ponownie.
avatar
Dunstan Banefort

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Gru 23, 2017 1:38 pm

Panowie stanęli naprzeciw siebie gotowi do walki, którą po raz kolejny rozpoczął Smok, jednak tym razem wyprzedzając przeciwnika naprawdę nieznacznie. Już na początku Aemon odgryzł się Dunstanowi trafiając lorda nadmorskiej twierdzy w głowę i wycofując się na czas by nie oberwać jego kontrą. Dunstan utrzymał się na nogach, acz po chwili trafiony został również w ramię, a następująca po tym wymiana cięć zafundowała widzom jedynie śpiew stali i huk oręża bijącego o tarcze. Książę mając szansę zamachnął się mocniej i wymierzył dość silne cięcie, acz Banefort zdążył zbić uderzenie tarczą i uniknąć konsekwencji jakie mogło za sobą nieść, a po chwili trafił przeciwnika w ramię. Niestety ten sukces okupił przyjęciem kolejnego ciosu w hełm. Jedno było pewne, ten pojedynek będzie zdecydowanie dłuższy niż ten poprzedni, ekspresowy. Kolejna wymiana łatwo zbitych lub chybionych cięć oraz kolejny sparowany przez Dunstana mocny cios Smoka, po których wuj głównej zainteresowanej ponownie uderzył swego oponenta w ramię. I tak jak wcześniej natychmiast otrzymał odpowiedź, tym razem w postaci uderzenia w rękę, a po wymianie dwóch uderzeń również mocniejszego niż dotychczas ciosu w głowę. Tego lord Banefort już nie zdzierżył, widząc mroczki przed oczami i tracąc grunt spod nóg. Po chwili - podobnie jak Blackfyre wcześniej - zorientował się, że leży na ziemi.



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Alayne Lannister on Nie Gru 24, 2017 12:48 am

Czyli jednak nie ominęła jej cała zabawa. Walki były interesujące tylko w dwóch przypadkach, kiedy obaj przeciwnicy byli bardzo dobrzy... albo wręcz przeciwnie. Nie zamierzała jednak mówić tego na głos, ani klasyfikować wuja i narzeczonego do którejś z tych grup i tylko grzecznie odsunęła się na bok, by przypadkiem nie przeszkadzać.
Teraz nieco bardziej się postarali i Al miała zdecydowanie więcej do podziwiania. W sumie nie była pewna jak boli uderzenie zamortyzowane przez zbroję, zapewne da się je wyraźnie odczuć, jednak na kończące pojedynek uderzenie w głowę nawet ona się ciut skrzywiła. To musiało boleć, mimo hełmu. Nigdy jej jakoś nie ciągnęło do zakładania zbroi i zabawy mieczem. Raz wzięła ten ojca i ledwo dając radę go podnieść odpuściła sobie na dobre, czym zresztą wyjątkowo staruszka ubawiła. No ale ona miała prawo, w końcu od tego miała swoją tarczę, by o podnoszeniu miecza nawet nie myśleć.
-Ładny pojedynek. Chyba się nie umówiliście, by wyrównać wynik? - znów do nich podeszła, tym razem jednak stanęła nad Dunstanem. - Wujku, żyj. Nieładnie tak umierać komuś na placu - zaśmiała się cicho.
avatar
Alayne Lannister

Liczba postów : 154
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Nie Gru 24, 2017 1:27 am

Lord Banefort przystał na rewanż i wkrótce zaczęli sparing. Druga walka trwała o wiele dłużej niż pierwsza - co nie było trudne przy jej ekstremalnie krótkim żywocie - i szła mu jednocześnie o wiele lepiej. Oberwał jedynie dwa razy, a przeciwnikowi zafundował kilka uderzeń więcej. Dunstan wprawdzie sparował ładnie kilka mocniejszych ciosów, ale wciąż był raczej w defensywie przy tym podejściu. Aemon preferowałby rozbrojenie przeciwnika, jednak okazja niezbyt chciała się nadarzyć i pozostawało odpłacenie się ogłuszeniem za ogłuszenie. Gdy Banefort padł, książę ściągnął i odłożył hełm - dając oponentowi chwilę na odzyskanie świadomości - po czym podszedł do niego, i wyciągnął rękę pomagając mu wstać.
- Dobra walka - powiedział, spoglądając przy okazji na Alay, która swego wuja również postanowiła lekko uszczypnąć z okazji przegranej. - Nie mieliśmy za bardzo kiedy - odpowiedział jej.
Koniec końców Blackfyre chyba będzie musiał jeszcze trochę potrenować. Nie miał zamiaru rzucać się na ślepo w szeregi wroga, jednak umiejętności zapewniające przeżycie w razie znalezienia się w bardziej chaotycznej części bitwy były miłe.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Dunstan Banefort on Nie Gru 24, 2017 8:06 pm

W jednej chwili stał na nogach i bronił się dzielnie, w drugiej coś mu nagle zabębniło w uszach, a wzrok przesłoniły mu namnażające się szybko mroczki. Poczuł jak grunt ucieka mu spod stóp, a za to pojawia się gwałtownie pod jego plecami. Z tych jakże oczywistych przesłanek wydedukował ostateczną konkluzję.
No i kurwa przegrałem. Eh, miałeś chamie złoty róg i "splendor" zwycięzcy...
Usłyszał jeszcze jak przez mgłę złośliwą uwagę swojej siostrzenicy, ale otrzeźwiły go nieco promienie słońca gdy w końcu po chwili błądzenia wokół szyi, jego ręce w końcu rozwiązały wiązania hełmu i zerwały go z jego głowy. Westchnął głęboko, wzdrygnął się, złapał za głowę. No i w końcu zaśmiał.
- Pieniążka znalazłem, no to chciałem podnieść - przyjął rękę podaną mu przez Blackfyre'a i w końcu stanął na równe nogi. Otrzepał się trochę z kurzu dziedzińca i spojrzał na księcia Czarnej Zatoki - Winszuję mocnego uderzenia. Łomotnęło mi w głowie mocniej, niż jak moja podówczas narzeczona dogoniła mnie gdy jeszcze miałem w głowie flirty z dwórką - pozwolił sobie dorzucić kolejny drobny żart. No może pół-żart... W każdym razie nie miał faktycznego żalu o porażkę, wszak wciąż w ogólnym rozrachunku mieli remis. Wypadało zwrócić na to uwagę, wszak męska duma pewno przyprowadzi ich kiedyś do starań o wyłonienie ostatecznego czempiona - Czyli mamy jeden do jednego. Pewno trzeba będzie kiedyś rozsądzić kto jest ostatecznym zwycięzcą, ale sugerowałbym żeby nasze czaszki jednak trochę odpoczęły od bicia w nie - uśmiechnął się, wskazując znacząco na obolały bok głowy. Faktycznie mógł być z tego guz i to pomimo wyściółki pod hełmem i samej warstwy żelastwa.

- Na jak długo zostajesz jeszcze w Casterly Rock książę? Domyślam się póki co kiedy wracasz, ale jeszcze nie wiem kiedy wyjeżdżasz - zapytał zerkając raz ze znaczącym uśmiechem na Alayne, aczkolwiek raczej życzliwie, a nie nachalnie i nad wyraz ciekawsko.


Ostatnio zmieniony przez Dunstan Banefort dnia Sro Sty 03, 2018 3:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Dunstan Banefort

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Alayne Lannister on Nie Gru 24, 2017 11:55 pm

Panowie całkiem ładnie się dogadywali i to tak w rozmowie, jak i w mieczu, to w sumie dobrze wróżyło na przyszłość. No i jej narzeczony udowodnił, że nie jest z nim jednak aż tak źle i poprzednio miał po prostu pecha. Bywa, zwłaszcza, kiedy nie zajmuje się zbytnio wojowaniem, a bardziej podróżami i handlem. I niby ona nic lepsza nie była, a w sumie zdecydowanie gorsza, ale jednak była kobietą, to jej dawało przyrodzone prawo marudzenia i wymagania. I w sumie od żartu do żartu, ale w końcu wuj poruszył temat, który i ją nieco zastanowił. Jakoś taki szczegół jeszcze nie zagościł w ich rozmowach.
-Aemon będzie nieco lepiej poznawał tutejsze okolice. Podróż do Czarnej Zatoki w obie strony to i tak prawie dwa miesiące, czyli chyba nie za bardzo mu się opłaca stąd ruszać- uśmiechnęła się do wuja. - Swoją droga, mam nadzieję, że któreś z rodziców, przy okazji opowiadania o różnych sprawach, zdążyło cię również w nie wciągnąć i zaprosić? No i oczywiście całą resztę rodziny. Oficjalnie pewnie jeszcze dostaniesz zaproszenie nieco później, tak jak inni lordowie, ale skoro i tak jest okazja, to można to zrobić też osobiście.
Słowo ślub jakoś nie chciało jej jeszcze przejść przez gardło, zwłaszcza przy innych i w stosunku do konkretnego planowania tegoż wydarzenia. Cóż, miała jeszcze dwa miesiące, pewnie przywyknie... albo i nie. W sumie większej różnicy to nie robiło.
avatar
Alayne Lannister

Liczba postów : 154
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Pon Gru 25, 2017 12:18 am

Na sugestię rozstrzygającej dogrywki w późniejszym czasie skinął jedynie głową. Teraz niekoniecznie musieli to przecież robić, obaj namachali się już orężem na tyle by rozruszać kości i to powinno wystarczyć na dzisiaj. Jutro książę potrenuje pewnie z ser Duncanem, jego zaprzysiężony rycerz niewątpliwie nie był zadowolony tą pierwszą porażką. Teoretycznie miał go chronić, ale przecież jeżeli broniło się cel umiejący zadbać o siebie samodzielnie, to zadanie robiło się o tyle prostsze. W kwestii odpowiedzi na dalsze pytania Baneforta, wyręczyła księcia Alayne. Cóż, małżeństwo zapowiadało się całkiem dobrze jeżeli mieli mieć podobne zgranie.
- Dokładnie tak, powrót do domu byłby dość czasochłonny, więc po prostu zaczekam tu aż do ślubu - oznajmił. - Wysłałem jedynie zaufanego człowieka na szybkim koniu drogą lądową na wschód, aby upewnił się o tym, że z Zatoki przybędzie kilku gości oraz niezbędnych do zaślubin przedmiotów - mówiąc to miał na myśli głównie płaszcz rodowy, którym musiał przecież okryć pannę młodą podczas ceremonii. - Obecność waszej lordowskiej mości wielce wzbogaci nasze zaślubiny - dodał do zaproszenia.
Aemon nie miał problemu z wypowiadaniem słów podobnego do Alayne. Może to ze względu na to, że sam był odpowiedzialny za całe zamieszanie, a może z racji na lekko skrzywioną psychikę, kto wie... Tak czy inaczej, Lwica mogła być pewna, że jeżeli jakaś sprawa związana z nadchodzącymi wydarzeniami zatrzyma jej słowa w gardle, to on będzie w stanie się nią zająć.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Dunstan Banefort on Sro Sty 03, 2018 8:40 am

Pokiwał głową ze zrozumieniem, wysłuchując wyjaśnień ze strony księcia Aemona i swojej siostrzenicy. W sumie rozsądne. Ileż mógłby spędzić w domu, skoro ślub odbywać się miał tak rychło? Nie zagrzałby jeszcze dobrze swojego łoża, a już wsiadałby na okręt w rejs powrotny do Casterly Rock.

Czyli na Skale znowu zagości valyriańska krew. Ktoś mógłby pomyśleć, że po wyginięciu smoków i upadku autorytetów Targaryenów nie będzie już ona w cenie, ale widać mylono się. Nieważne zresztą. Alayne była tylko jego siostrzenicą i choć po wujowsku ją miłował, to nie jego autorytet nad nią był. Należało mieć nadzieję, że król i Tytos wiedzą co robią na powrót wiążąc Zachód z Valyriańczykami, zwłaszcza w czasach własnej niepodległości. Skinieniem głowy podziękował za zaproszenie, którego w trybie oficjalnym faktycznie jeszcze nie dostał.
- Oczywiście stawię się na ślub, a zwłaszcza na wesele - uśmiechnął się na samą myśl o zabawie. Nieco mniej na perspektywę i konieczność zakupienia drogich prezentów, no ale cóż. Rodzina to rodzina - Tym niemniej ja w międzyczasie zapewne odwiedzę Banefort, żeby przynajmniej trochę zredukować gromadzącą się mi na biurku stertę dokumentów - wolał nie dodawać, że czeka go jeszcze rozbudowa floty. Po co zawracać młodym głowę, zresztą nie bez powodu Tytos nalegał żeby nie paplać o tym na lewo i prawo - Dla was też mój zamek będzie stał otworem, jeśli tylko zapragniecie go odwiedzić póki jeszcze jesteście na Zachodzie. Nie jest na pewno tak imponujący jak Skała, ale zachody słońca oglądane ze szczytu naszych klifów są nie mniej romantyczne.

- Nie będę już wam więcej zajmował czasu - dodał po chwili, zerkając na syna wciąż zajętego rozmową z kolegami. Na samo wspomnienie o domu jego myśli powróciły do bolączek ojcostwa i trudów tego zakresu władzy, jaki jako lord posiadał. Cóż zrobić z tym chłopakiem? Do tej pory raczej go zachęcał, nie chciał bowiem zmuszać syna do małżeństwa. Ale już zbyt długo trwał pokój i lord Banefort był pewny, że coś wisi na włosku który zerwie się raczej prędzej niż później. Być może poprosi Tytosa o pomoc w znalezieniu synowi dobrej wybranki, która przyniosłaby korzyści zarówno Banefortom, jak i całej monarchii. Dopiero po chwili otrząsnął się z milczących rozważań, które na pewno nie umknęły świeżo upieczonym narzeczonym - Wybaczcie. Myśl o wszystkich obowiązkach po tak długim okresie bezczynnego niemal wypoczynku jednak jest trochę przerażająca. Trzymajcie się w dobrym zdrowiu - na pożegnanie podał rękę Aemonowi, po wujowsku uścisnął Alayne. Podszedł jeszcze do syna i powiedział mu, żeby najpóźniej w południe stawił się on w jego komnacie, po czym zniknął za drzwiami prowadzącymi do wnętrza zamku.
avatar
Dunstan Banefort

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 04/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Wto Sty 09, 2018 1:52 am

- Bardzo jesteśmy radzi to słysząc - odpowiedział na deklarację Dunstana, aczkolwiek niewesoły wygląd księcia nie pokrywał się ze słowami. Lord Banefort mógł jednak już zauważyć, że młody Blackfyre wyglądał prawie jak definicja słowa "melancholia", więc nie powinien specjalnie zwracać na ten szczegół uwagi. - Jeżeli tylko moja pani wyrazi taką ochotę - dyplomatycznie odparł na deklarację gościny, zerkając na Alayne.
Lord Dunstan jak się okazało postanowił się z nimi pożegnać, a i oni nie mieli wiele do roboty na placu po jego odejściu. Książę zawołał więc ser Duncana i zaoferował księżniczce odprowadzenie jej do komnat lub innego miejsca, do którego chciała się teraz udać. Później natomiast planował przebrać się ze zbroi w coś lżejszego i ruszyć do miasta. Miał w końcu trochę dornijskiego wina do sprzedania. Było to zwłaszcza naglące, iż w jego sakiewce zaczynało przez zakupy w Mieście Cieni być dość pusto, a nie chciał być uzależniony od swoich gospodarzy bez żadnej opcji wyboru. Nie chodziło o to, że im nie ufa, ale po prostu godziło to trochę w jego dumę.

(z/t)
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Czw Sty 25, 2018 9:47 pm

16 lutego 336AC

Prezenty dla pewnych ważnych osobistości zostały już odebrane od złotnika i przebywały bezpiecznie ukryte, a w sakiewce wciąż widać było kilkanaście złotych monet i garść srebra. Z punktu widzenia Aemona nie było jak na razie - przynajmniej na krótki dystans - czym się martwić. W dalszych planach i nadchodzących miesiącach problemów zapewne się natłoczy i ręce książę będzie miał pełne roboty, ale nawet on mimo swoich niewielkich paranoi postanowił spróbować odprężyć się, i nie myśleć o takich sprawach. Porządne śniadanie, kąpiel - zimna niestety - kilka minut z brzytwą przed zwierciadłem, interesująca lektura wygrzebana z obszernej biblioteki Casterly Rock i poranek można było nazwać udanym. Nawet bardzo udanym. Popołudniu Blackfyre postanowił spędzić czas aktywniej i w towarzystwie ser Duncana udał się na plac treningowy, gdzie jakiś czas temu ćwiczył z lordem Banefortem. Obecnie nie znalazł sobie żadnego świeżego partnera, więc jego zaufany druh musiał po raz kolejny wystarczyć za przeciwnika. Nie było w tym wiele złego, ponieważ Waters był zdolnym szermierzem i to właśnie on uczył księcia od lat szermierki, jednak zawsze cieszy możliwość poznania czegoś nowego. No... Prawie zawsze. Uprzejmości mogli sobie darować, więc opancerzeni od stóp po głowę mężczyźni stanęli naprzeciw siebie, a Aemon dał przyjacielowi znać o swej gotowości uderzeniem klingi w tarczę. Heh... No to zaczynajmy...
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Sty 27, 2018 12:30 am

Ciężkie pancerze, tarcze i przytępione miecze miały dziś wieźć prym. Brzęk stali rozpoczął się, gdy panowie przystąpili do standardowego pojedynku. Jego przebieg można uznać za jeden z wartych utrwalenia w pieśniach wędrownych bardów, gdyż uczestnicy przechodzili przez wszystkie typy swych zdolności, byle tylko zaskoczyć oponenta. Klasyczna szermierka, zasypywanie ciosami z góry, rąbanie tarczą, kopnięcia, później nawet próby odrzucenia tarczy i wywijania mieczem trzymanym w obu dłoniach! W kilku momentach Waters starał się nawet zdobyć przewagę z pomocą wyszukanych chwytów, wmiast ataków mieczem. Wszystko na nic. Impas utrzymujący się około pół godziny, zmęczył mężczyzn na tyle, że Duncan w którymś momencie podniósł rękawicę, sygnalizując przerwę. W końcu tylko ćwiczyli, jakkolwiek dobrze im szło. Wciąż pełni adrenaliny i oblani potem, odpoczęli chwilę, by dojść do siebie, a potem już skupili się na serii ćwiczeń z poprawieniem konkretnych umiejętności na celu. Ot, jeden tylko parował, a drugi starał się go trafić; próbowali zbijać swoje gardy; ćwiczyli postawy i zaawansowane ruchy, a i nad pracą nóg poświęcili nieco czasu.

O ile zwycięzca nie został tym razem wyłoniony, to obaj panowie licznie się poobijali po całym ciele i na pewno wynieśli z treningu nieco nauki lub odświeżyli rzadziej wykorzystywane ruchy.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sob Sty 27, 2018 2:51 pm

Pojedynek dłużył się i dłużył, a Aemon jak zwykle nie był w stanie pokonać swojego długoletniego druha i mentora. Cóż... Przynajmniej i on tym razem nie dał zwalić się z nóg, co po ostatniej fenomenalnej porażce w starciu z lordem Banefortem było wielkim postępem. W końcu zmęczeni długim już okładaniem się, panowie zgodzili się na chwilę przerwy, po której wrócili do bardziej technicznych ćwiczeń niż prawdziwego sparingu. Koniec końców z placu schodził obolały, zmęczony i nawet spocony, ale zadowolony z tego jak sparing się potoczył. Najwyraźniej były jakieś postępy.
Teraz jedyne czego chciał to dowlec się do swojej komnaty, zrzucić z siebie zbroję i przez najbliższą godzinę lub dwie leżeć w bezruchu na łóżku. Później najpewniej zapuści się na wyprawę labiryntem korytarzy Skały by coś zjeść, a po posiłku wróci do lektury. Wydawałoby się, że to całkiem dobry plan na spędzenie reszty dnia...

(z/t)
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 339
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Wrz 09, 2018 3:19 pm

25/05/336AC

Zachód bogacił się, a jego ludzie ruszali licznie na kampanie wojenne do sąsiednich krain. Zrządzeniem losu nie czekało ich tam wiele bitew oraz śmierci - co wielu, zwłaszcza prostych poborowych, ogromnie cieszyło - jednak w królestwie panowała wojenna atmosfera. Wielu młodych giermków paliło się by wykazać się i zdobyć szybko ostrogi, aby móc zyskać chwały podczas nadchodzących garściami konfliktów. Bogactwo krainy zaś pozwalało odpowiednio wyposażyć wielu młodych rycerzy, którzy byli pasowani na jej ziemiach lub utrzymać wędrownych wojaków pochodzących z Zachodu i powracających służyć w rodzinnych stronach. Tłumnie tacy śmiałkowie stawili się w Casterly Rock, gdzie przyjął ich książę Lambert. Pojawili się również w Hornvale oraz Złotym Zębie. Decyzja czy zatrzymać ich na usługach - co oczywiście jednak będzie odrobinę kosztować - należeć będzie oczywiście do głów rodów, acz pod ich nieobecność rycerze zostali tymczasowo przyjęci na służbę.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Plac Treningowy

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach