Osada Wolnych Ludzi

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sro Gru 20, 2017 3:08 pm

Osada zbudowana została u ujścia rzeki Antler, po jej północnej stronie. Otoczono ją wałem ziemnym i drewnianą palisadą. Zbudowane wewnątrz chaty są proste, zaś największa z nich należy do Tormara. Od strony zatoki zbudowano niewielką przystań, przy której cumują okręty pozostające w użytku Wolnych Ludzi. Na długości jakichś pięciuset stóp pozostawiono jeden czynny bród, tuż przy osadzie, na wypadek gdyby Wrony chciały spróbować ich zaskoczyć.
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sro Gru 20, 2017 3:42 pm

10 stycznia 336

Życie po tej stronie Muru pozostawało wciąż bardzo trudne. Tormar starał się przekonywać prośbą u groźbą inne plemiona czy klany, aby dołączyły do niego. Zawsze kończyło się to jakimś skutkiem - większym czy mniejszym, jednak zawsze jakiś był. Liczba mieszkańców osady stale rosła, a to było najważniejsze.
Wronobójca jak zwykle udał się na krótki trening nad wodami zatoki, by po południu zająć się jak zwykle dalszymi sprawami jednoczenia Wolnych Ludzi(*). Zajęło mu to nieco czasu, jednak było niezbędne. Wkrótce pewna liczba wojowników opuściła osadę. Sam Tormar także zaczął przygotowywać się do opuszczenia domu. Zamierzał odwiedzić pewną osadę położoną niedaleko Hardhome i przekonać jej wodza, aby dołączył do niego. Wpierw jednak upewnił się, że wszystko jest pozostawia jak należy(**). Następnie jak zawsze pozostawił wioskę w rękach syna i ruszył na czele małej grupy zaufanych wojowników na wschód, wzdłuż wybrzeża...

Dla MG:



avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 20, 2017 9:56 pm

13 stycznia 336AC

Posłańcy rozesłani przez Tormara powrócili do osady. W okolicy odnaleźli sześć mniejszych osad dzikich, których wodzów obdarzyli wiadomością Wronobójcy. Jeden z wodzów, stary mędrzec, postanowił przybyć do osady, aby wysłuchać słów gospodarza i obejrzeć co ma mu do pokazania. Z pięciu pozostałych czterech roześmiało się i przyjęło wyzwanie, a jeden machnął ręką na poselstwo, po czym kazał posłom wypierdalać zanim nakarmi nimi swoje psy. Wodzowie mieli przybyć dziesięć dni po powrocie gońców, którzy wiedzieli, że wódz przecież opuścił osadę. Inne zadania jakie Wronobójca nakazał swoim wojownikom wykonać były w toku. Niewątpliwie po powrocie dowie się jak postępują prace.




Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Pon Gru 25, 2017 2:47 pm

23 stycznia 336 popołudnie

Po kolejnych sześciu dniach drogi grupa Tormara dotarła do swojej osady. Pozornie nic się w niej nie zmieniło, jednak wódz wiedział, że to tylko pozory. Rozgościł się w swoim domu i wysłuchał raportów, które na niego czekały. Następnie postanowił porozmawiać wpierw z mędrcem, który przybył. Oprowadził go po osadzie, pokazał dokującą w przystani galerę, gdyż drakkar był akurat na połowach. Wódz mógł sobie obejrzeć zbudowane, solidne domy i pracę byłych niewolników, którzy przybyli tu wraz z łowcami. Zapewniał go o dobrym zorganizowaniu i chęci zjednoczenia Wolnych Ludzi przeciwko południowcom. Opowiadał o rozpościerających się za Murem ziemiach niezamieszkiwanych przez nikogo. Na koniec zapewnił go, że gdy tylko dołączą, kilku jego najlepszych wojowników na początek dostanie stalową broń, zaś on sam dostanie miecz, jeżeli takowy zechce przyjąć.
Jakiś czas później ubrał pancerz i postanowił stanąć do walki z pierwszym z wodzów. Nie zamierzał bawić się z nim, po prostu zaatakował z siłą, chcąc jak najszybciej zakończyć walkę...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Gru 25, 2017 7:54 pm

Mężczyzna z wioski, którą odwiedzał Tormar postanowił pozostać na miejscu i tam poczekać.
Oprowadzony po osadzie mędrzec kiwał głową, gdy był oprowadzany po zabudowaniach, a przy galerze zatrzymał się na dłużej, zaś wyraz twarzy zdradzał myśli odbiegające w przyszłość. Dawało to nawet większą gwarancję jego chęci dołączenia, niż słowa, które później wypowiedział.
W tym także czasie przygotowywał się już pierwszy z wodzów.

Gdy Tormar był gotów, stanął przed nim niezbyt wysoki, niezbyt szeroki i dość brzydki człowiek. Mianował się Dwulicym, a przynajmniej Wronobójca tak uznał, gdy spostrzegł iż niezwykła szpetota połowy twarzy musi być skutkiem pogryzienia przez jakieś zwierzę; na ramionach miał futro wilka i to chyba stanowiło odpowiedź samą w sobie. Uzbrojony był we włócznię oplecioną rzemieniem i z czymś ostrym na końcu. Ciężko było stwierdzić czy to kamień, czy może kość lub brąz, gdyż Tormar ruszał już do szarży. Starając się dosięgnąć wroga musiał jednak uważać na wystawiony w jego stronę ostry koniec powszechnego narzędzia mordu, przez co stracił nieco impetu. Po szybkiej wymianie ciosów przeciwnik wydawał się doświadczony, zwłaszcza gdy bez choćby sapnięcia wykonał unik przed ciosem potencjalnie mogącym nieco go połamać. Chcąc szybko pozbawić tego cwaniaka możliwości walki, Tormar postarał się ciąć go w dłoń - niestety ostrze nie sięgnęło celu, toteż po chwili spróbował raz jeszcze, przecinając tym razem rękawicę, choć bez widocznych skutków. Dwulicy odwdzięczając się posłał włócznię w nogę oponenta; na szczęście ledwo nadszarpnął nogawicę. Rozjuszony możliwością kulania posłał topór wprost na głowę Dwulicego, chcąc rozdzielić jego głowę na dwoje. Skurwiel zablokował po części włócznią, choć cios ze zmniejszonym impetem spadł na jego czerep. Tormar od razu poprawił, choć właściwie dosięgnął ramienia, zaś kolejnym atakiem było chlaśnięcie przez tors. Może i nie zakończyło walki, lecz z broni skapywała krew. Widząc, że taktyka działa, Tormar uderzył raz jeszcze, a Dwulicemu znów nie udało się uniknąć. W desperacji włócznik chciał zdzielić tarczownika przez łeb, jednak Wronobójca po prostu uniósł nieco tarczę i tyle było z ataków. Tormar chcąc jeszcze nieco go podkurwić, znów dziabnął Wolnego Człeka w rękę. Wódz odsuwając rękę od topora, nieco się wystawił, toteż Tormar zaliczył już trzecie trafienie w brzuch wrogiego wodza. Chyba nieco się tym przejął, gdyż nawet nie zauważył, jak bojowy topór Wronobójcy spada ponownie na jego czerep, rozbryzgując nieco krwi. Dwulicy zatoczył się, lecz okazało się to zmyłką - wypad w przód i włócznia powędrowała w kiszki Tormara. Król za Murem padłby na ziemię bez ducha gdyby nie miał teraz na sobie pancerza, ale że było inaczej, to roześmiał się na widok małej dziurki w okolicy pępka, a następnie uderzając niczym grom, rozrąbał łeb Dwulicego na pół.

Reszta wodzów długą chwilę nie odrywała wzroku od drgającego w konwulsjach trupa, po czym zgodnie pokiwali głowami i bez zbędnych ceregieli dołączyli do Tormara, któremu pozostało tylko oczyścić broń z kawałków mózgu i krwi.

Travolta


avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Jararun Rdzawobrody on Sro Gru 27, 2017 1:58 am

Znudzony słuchaniem, zapewne zmyślonych, opowieści jednego z wolnych ludzi, Jararun odstąpił na bok. Wtem rozpoczęła się walka pomiędzy dwoma wodzami. Nie omieszkał pozostać w miejscu. Ruszył wprost do centrum widowiska, wychodząc na przód. Znalazł się naprawdę blisko szybko wywołanego zamieszania. Gdy zaś walka się skończyła, a na ziemię padło truchło niegodziwego wodza, Rdzawobrody jako jedyny z tłumu nie kiwał głową, a zaczął klaskać. Cicho, bo cicho, ale jednak.
Po wielu latach spędzonych po tej stronie muru odnalazł w sobie nowe marzenia. Przyswoił tradycje i zachowanie dzikich. Dołączył do Wronobójcy, którego zarówno podziwiał, jak i chciał stoczyć z nim walkę. Obserwował go wiele razy, łącznie z dniem dzisiejszym. Wobec tego wiedział na co go stać. Przyznam szczerze, że czuł się lepszy, choć nigdy tego nie pokazał, ani nie powiedział. Wolał podążać za obecnym wodzem, bowiem widział w nim wystarczający potencjał.
avatar
Jararun Rdzawobrody

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 24/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Pią Gru 29, 2017 5:14 pm

Tubalny śmiech Wronobójcy słychać było jeszcze, kiedy truchło Dwulicego drgało w pośmiertnych konwulsjach. Wielkolud ostentacyjnie otarł ostrze swego topora o ubranie przeciwnika, po czym zerwał z ramion martwego mężczyzny wilcze futro. Teraz należało do niego.
Był gotów do następnej walki, jednak o dziwo żaden z przybyłych i tak chętnych wcześniej wodzów, teraz nie chciał walczyć. Wszyscy zgodnie przyłączyli się do sprawy.
- Głowę tego ścierwa zatknąć przed bramą. - rzucił rozkaz, wskazując leżące na ziemi truchło. Następnie zarządził małą ucztę na cześć wodzów, którzy dołączyli do nich.

Następnego dnia


Niedługo po świcie Tormar udał się do zatoki, aby odbyć poranny trening. Umiejętność walki była zaraz obok przetrwania najważniejszą umiejętnością za Murem. Wronobójca wiedział, że musi utrzymywać stale wysoki poziom władania bronią, aby przewodzić Wolnym Ludziom.
Po południu wódz wydał kilka znacznych rozkazów*, po czym rozpoczął przygotowania do wyprawy. Skoro krnąbrny wóz nie chciał przyjść do niego po dobroci, on przyjdzie do wodza po złości...

avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sty 05, 2018 5:06 pm

14 lutego 336AC

Z wyprawy powrócili ludzie Tormara, którzy krążyli przez wiele dni po Nawiedzonym Lesie i poszukiwali osad innych plemion Wolnych Ludzi. Wielu znaleźli wodzów, a ci wkrótce powinni zacząć licznie przybywać na zaproszenie lub wyzwanie Wronobójcy. Oczywiście liczna grupa również postanowiła zignorować jakiegoś krzyczącego brudasa znad rzeki, ale na nich zapewne również przyjdzie pora.
Poszukiwania i łowy były obfite podobnie do poprzednich, jednak tym razem w osadzie było już o wiele, wiele więcej ludzi do wykarmienia. Oznaczało to oczywiście więcej łowców, jednak zwierzyna po ciągnących się wielkich łowach zaczynała się kończyć. Padała ofiarą dzikich lub po prostu uciekała na mniej niebezpieczne tereny. Na razie jednak ludzie Wronobójcy nie cierpieli głodu dzięki wcześniejszym zapasom. Należało jednak wymyślić coś by zapewnić ludziom łatwiejszy napływ żywności.




Maester

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sob Sty 06, 2018 8:22 pm

Do swojej osady Tormar wrócił dwudziestego siódmego dnia pierwszego miesiąca. Niestety wieści nie były najlepsze. Polowania nie przynosiły tyle, ile potrzeba i wkrótce może zabraknąć im pożywienia dla wszystkich. Szybko jednak wpadł na pomysł rozwiązania tego problemu. Wkrótce się tym zajął.

14 lutego 336


Z czasem zaczęli w wiosce pojawiać się pierwsi wodzowie. Wyszedł do nich okryty wilczymi skórami i oprowadził po wiosce. Miał nadzieję, że głowy zatknięte przed bramą zrobiły dobre, pierwsze wrażenie. jeżeli wśród nich znalazł się jakiś chętny do walki, zgodził się.
Z premedytacją wymazał swoją twarz popiołem z paleniska, chcąc nadać sobie groźniejszego wyglądu. Wziął ze sobą także po raz pierwszy krótki oszczep. Zamierzał najpierw rzucić nim w nadbiegającego przeciwnika, a następnie przystąpić do bezpośredniej walki.

avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 09, 2018 6:49 pm



Gdy czternastego Lutego do wioski pewna osoba przybyła wierzchem, wiadomo było, że coś się święci. Na czele czterech okolicznych wodzów jechał bowiem nie kto inny, jak Do`lan Miażdżyciel Czerepów. To nim straszono dzieci, gdy były niegrzeczne i rekrutów Nocnej Straży, gdy przegrywali na ćwiczeniach. Ogromna postura była tematem kontrowersji. Mówiono, że jego ojciec spłodził go z olbrzymką. Inni twierdzili, że przybył na dzikie tereny statkiem - z własnej woli, w niewiadomym celu. Wiadome było zaś, że przestępował już nad ciałami dziesiątek osób - niepokornych współplemieńców i Wron. A może setkami? Niee. To przecież niemożliwe, prawda? Zagadką więc były jego intencje. Przybył, by zagarnąć kolejne tereny? Szuka rozrywki w pojedynku? A może postanowił pozostać w pamięci ludzi niepokonanym i teraz chce się dołączyć do kogoś charyzmatycznego?


Przeszli się nieco po okolicy, zaś Do`lan zatrzymał się przed przystanią i rzucił kamieniem gdzieś w morską toń.
- Podoba mi się. Teraz wszystko jest moje. Jak zdobędziesz coś nowego, to połowa należy do mnie. - nawet nie silił się na groźne miny. Znał siebie i wiedział co zrobi z kolejnym niepokornym w razie odmowy.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Wto Sty 09, 2018 7:19 pm

Słyszał o tym wojowniku, który dorównywał mu posturą i wzrostem. Był znany ze swojej brutalności, lecz to nie przerażało Tormara. Nie bał się nikogo, bo wierzył że robi coś dobrego dla swoich ludzi. Jednak przybycie Do`lana mocno go zdziwiło. Tym bardziej, że nie chciał żadnej walki.
W pewnym momencie stwierdził, że cała wioska wraz z towarami i mieszkańcami należy do niego. Tak po prostu.
Wronobójca zawrzał gniewem. Nikt nie będzie bezkarnie wchodził do jego wioski i od tak stwierdzał, że jest jego!
- Wracaj do swojej kupki kamieni, bo tutaj nikt nie zechce tchórza, który najwyraźniej boi się walki. Jesteś jeszcze większym głupcem, myśląc że na to pozwolę. Stawaj do walki tchórzu! - cały czas był jednak czujny, gdyby tamten zechciał go zaskoczyć. Niezmiennie zamierzał najpierw rzucić oszczepem, a następnie przystąpić do walki bezpośredniej...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sty 09, 2018 8:36 pm

- Zawrzyj gębę, gdy do mnie gadasz i wracaj do wsadzania łba w ognisko, przygłupie. Jak ci tak śpieszno gryźć piach, to uczynię ci łaskę...
Nie trzeba było czekać, aż zrzuci płaszcz i dobędzie dwóch broni - stalowego buzdygana i okutej pały. Buzdyganów nie produkuje się wśród Wolnych Ludzi, ani Wrony nimi nie walczą. Coś musiało być na rzeczy. Wronobójca dobył oszczepu i wykonał rzut! Trafił prościutko w leżący na ziemi płaszcz Miażdżyciela, na co ten parsknął śmiechem i ruszył przed siebie, gotów potwierdzić przydomek. Pierwsze jego uderzenie spadło prosto na hełm Tormara i kolejne podobnie. Sytuacja nie wyglądała wesoło. Tu nie było mowy o krążeniu, czy stylach walki, bowiem Do`lan miał swój styl - dwa obuchy, które bezustannie słał na czerep Tormara, by nie dać mu odetchnąć. Część ześlizgiwała się na ramiona, inne trafiał celu. Wronobójcy nie pozostało nic innego, jak przerwać ten grad nieszczęść. Dopiero za którymś razem udało mu się odsunąć nieco od Do`lana. Nieskuteczny ruch opłacił trafieniem w żebra. Pozostało więc w drugą stronę. Natarł i wbiegł w Miażdżyciela. Nawet rozharatał mu kawałek kolczugi w okolicy pachy, a kontynuując passę - uderzył tarczą w dłoń napastnika, wytrącając mu buzdygan. Do`lan nie pozostał dłużny i po krótkim machnięciu, toporek Tormara wylądował na ziemi. Tarcza przeciw okutej pałce. Emocje wodzów stojących wokół wprost sięgały zenitu.
- Dobij go! Dobij skórwiela! - ciężki było jednak stwierdzić przeciw komu kierowano potok słów.
Zdradzieckie kopnięcie w kolano i oba wielkoludy wylądowały na śniegu, z czego Tormar w dole. Miażdżyciel usiadł okrakiem na Królu za Murem i walił po jego tarczy, aż z tej zostały same drzazgi. Król wolną ręką chwycił za pałkę, gdyż nie miał zamiaru dać się zatłuc, lecz w tym momencie zza paska Do`lan`a wyfrunął naostrzony kawał kości z drewnianym chwytem. Takie cudo świetnie zagłębia się w gardła śmiertelników, a osiem nacięć na głowni mówiło samo za siebie. Tormar rozpaczliwym ruchem posłał drugą rękę na spotkanie z ostrzem. Ostrze wmiast wbić się w oko Króla, przejechało po jego skroni i zagłębiło się w śnieg, a zaraz obok upadł królewski palec. Miażdżyciel odrzucił pałę za siebie i zaczął dusić Tormara, rzężąc z wysiłku - Twoje dzieci.. uduszę tak samo.. przygłupie..
Miażdżyciel Czerepów przesłaniał Tormarowi niebo, a mimo tego Król widział latające wszędzie gwiazdki. Do tego jakby zaczęło się ściemniać. Nie sposób było dobyć sztyletu, gdyż Do`lan dociskał go udem. Dłonie Tormara zaczęły spazmatycznie miotać się w wiadomych tylko im kierunkach. Przed oczyma zaczęły przelatywać mu obrazy. Żona - martwa. Drugi syn - martwy. Pierworodny - w drodze i z celem. I nastała ciemność, lecz nie był to koniec udręki. Zaciśnięte w klamrze palce bynajmniej nie słabły, a od ciągłego nacisku na krtań aż chciało się rzygać. Ręce Tormara opadły wreszcie bezwładnie. Palce lewej spoczęły na śniegu, zaś prawej na czymś twardym. Na teorię ewolucji! Instynkt wojownika każe walczyć! Bij, zabij! Palce zaciskają się na opruszonym białą mgiełką kamieniu i wędrują ku skroni Miażdżyciela. Rozlega się pkhrr i jak za dotknięciem czarodzieja z Asshai, nacisk zelżał, a właściwie całkiem ustąpił. Jednak Tormar był już wtedy w innym świecie.

17 Lutego 336 AC

Tępy, pulsujący ból. To jeden z tych, gdy wydaje ci się, że boli, ale ból to wszystko co czujesz i nie masz go z czym porównać, więc nie jesteś pewien czy to faktycznie ten stary, wiecznie powracający znajomy. Otworzenie powieki? Nie ma tak łatwo. Słuch? Ano jakby ktoś coś nucił. Cholerne dźwięki świdrują uszy i wbijają się w mózg nie dając zasnąć, lecz wciąż zbyt mało sił, by choćby kiwnąć palcem

19 Lutego 336 AC

Gorąco. Gorąco. Zimno. Czoło jakby ktoś przyłożył do niego kawałek lodu lub stali.
- Oczywiście, że żyje, jełopie. Inaczej by nie oddychał. Spierdalaj mi z tym kawałkiem gówna, który nazywasz nożem. Liczę do trzech, a potem łamię ci obie ręce. Raz. Dwa.. No i bardzo kurwa słusznie.
Uczucie, jakby ktoś głaskał dłoń Tormara.

22 Lutego 336 AC

Było ciepło. Nawet dość przyjemnie, póki człowiek się nie ruszał. Na próbę dało się otworzyć oczy. Ba! Nawet poddźwignąć na łokciach! W budynku znajdowało się łoże, na którym spoczywał Król, choć głupstwem byłaby choćby próba porównania go do standardów z Południa. W kącie ćmiło się ognisko, a nad nim wisiał kociołek z czymś zalatującym potrawką z królika. Chęć podniesienia się? Jak najbardziej! Nawet do pozycji siedzącej, a potem potworny zawrót głowy, głośne stęknięcie i wylądowanie znów w pozycji leżącej. Na wszelkie ewentualne odgłosy wydane przez Tormara, do środka wparował Maron. Popielatowłosy powstrzymał Wronobójcę przed wstawaniem i przystąpił do wyjaśnień.
- Spokojnie, Tormar. Spokojnie, mówię! Leż, bo wszystko pójdzie w pizdu! Miażdżyczerep nie żyje. Łeb mu roztrzaskałeś kamulcem. Jakiś cienki chujek chciał cię dobić jak leżałeś, to przywiązaliśmy go własnymi flakami do drzewa. Chcieliśmy cię cucić, ale jak ci zdjęliśmy chełm.. no po prostu strach było zdejmować, bo cały powgniatany. No i raz, że ci czerep pogruchotał, dwa żeś ledwo dychał. No to cie na łoże i dawaj w las po znachorów, bo ten nasz to ledwo, ledwo. Więcej modlitw, niż działania, fagas złamany.  I leżysz tak.. już drugi tydzień chyba. Kilku skurwieli chciało cię dobić we śnie, to roztarłem nimi ziemię, ale cwaniaków nie brakuje. Dobrze, że wróciłeś. Wszyscy się uspokoją. No i... sporo osób na ciebie czeka.. - Tormar spostrzegł prowizoryczny bandaż na ramieniu Marona. Widać, że niedawno mu się dostało i to bynajmniej nie lekko.
Podsumowanie:


Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Wto Sty 09, 2018 8:58 pm

Kiedy tylko otworzył oczy, nie wiedział co się dzieje, ani gdzie jest. Po nieudanej próbie wstania, ciężko opadł na plecy i stęknął z bólu. Tępe pulsowanie rozsadzało mu czaszkę, na moment pociemniało przed oczami. Lekko potrząsnął głową - co nie było najlepszym pomysłem - i już nieco przytomniej spojrzał na Marona.
Słuchał go, choć nie wszystko do niego docierało. Miał wrażenie, jakby czasami znajdował się gdzieś bardzo daleko. Skinął bardzo wolno głową.
- Daj mi coś do picia. - wychrypiał z ledwością przez zaschnięte gardło. Wygrał, to się liczyło. Dopiero teraz zaczęło do niego dochodzić co się stało. Pokonał wielkiego Miażdżyczerepa! To było coś. Teraz musiał szybko dojść do siebie.
- Głowę jego zatknęliście przed bramą..? - zapytał po tym, jak pociągnął kilka oszczędnych łyków z kubka. - I daj mi coś do jedzenia. Za kilka dni powinienem być w stanie wyjść zdaje się. - unikał gwałtownych ruchów głową...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sty 10, 2018 9:26 pm

Maron podał Królowi kubek z napitkiem i oczywiście odpowiedział.
- Tak, jego morda wita wszystkich gości jako pierwsza.
Wolny człek udał się do paleniska i napełnił drewniane naczynie czymś pomiędzy gulaszem, a potrawką i wetknąwszy w to drewnianą łyżkę poutykał do Tormara.
- Postaram się utargować jak najwięcej czasu. Oby zrozumieli...
Istotnym faktem było też to, że Tormar nie posiadał już serdecznego palca lewej ręki.

25 Lutego 336 AC

Jakoś tak to się ułożyło, że gdy Tormar opuścił swój bastion, pierwszym kto zareagował, był niebywale, wprost niemożliwie pyskaty staruch, który już od tygodnia wszystkim wygrażał, machając swoją siekierką. Nie był na pewno najpotężniejszym wojownikiem, ale tak wszystkich wkurwiał, że reszta pozwoliła dać mu zginąć.

Staruch przechodził tylko z nogi na nogę i walił siekierką o rękę, obrażając Tormara wiązankami w których przeplatały się słowa przynajmniej trzech języków. Gdy Wronobójca dał sygnał swej gotowości, Stary ruszył na niego, chcąc chyba przeciąć go na pół, jednak Król jedynie sparował, przy okazji odcinając palec starca. Wtedy też dziad wkurzył się chyba, gdyż zaczął kręcić srogie młynki. Tormar niewzruszenie przystąpił do ataku i ciął adwersarza po nodze, a gdy ten się zachwiał, kolejny cios toporka spadł na korpus, czyniąc spore szkody, których lekki pancerz nie mógł zablokować. Wronobójca wytrwał w swej passie i poprawił staruchowi po głowie, a gdy ten jeszcze jakimś prawem zataczał się po morderczym ciosie, Tormar posłał go na ziemię i wykończył. Kolejny palec do naszyjnika i głowa na bramę.



Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sro Sty 10, 2018 10:23 pm

Nie mógł przyzwyczaić się do braku palca. Denerwowało go to i czasami przeszkadzało. Kiedy w końcu wyszedł ze swojej chaty gotów stanąć do walki, jego przeciwnikiem okazał się zgrzybiały staruch o niewyparzonej gębie. Tormar dość szybko się z nim uporał i odciął palec, kolejny do kolekcji. Swoją drogą swój stracony palec także zawiesił wśród tych zdobycznych.
- Dzielni wodzowie północy! - zakrzyknął do wszystkich zebranych na placu. - Czyż nie dość krwi tutaj już wsiąknęło..? Czyż nie wykazałem już wiele..? Czyż nie zginęło już zbyt wielu dobrych wojowników..? - przerwał na moment, aby przetrawili jego słowa. - Większość z Was stanęła już po mojej stronie. Im szybciej się zjednoczymy, tym szybciej będziemy mogli przygotować się i uderzyć na Wrony! - nie zamierzał prosić, ani błagać. Po dobroci nie chcą..? W takim razie ich głowy także ozdobią bramę...

avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 11, 2018 8:18 pm

Słowa Tormara zostały skwitowane różnie. Były okrzyki, było klaskanie, tupanie, czy walenie bronią o tarcze. Było skandowanie jego imienia, czy sporadyczne - Do`lan chuj - bluźnierstwa. Kilku jednak kręciło głowami i po chwili wyszło przed szereg. Ośmiu wspaniałych. Pierwszy z nich zaczął wymieniać kogo to on nie zabił, a z kim to się nie próbował i jak to z olbrzymami się siłował. Gdy doszło do walki, Tormar rozpłatał mu łeb jednym ciosem i było bo cwaniaku. Sześciu wodzów z miejsca się przyłączyło, lecz jeden wciąż stał niewzruszony, oczekując swoich pięciu minut. Oczywiście je dostał.

Potyczka z Rdzawobrodym warta była zapamiętania zarówno jako jednostronna, jak i wyrównana. Teoretycznie od początku Tormar zdobył sobie przewagę, jednak przez niemożliwie długi okres nie był w stanie podejść do Wolnego człeka, który każdą taką próbę karał pchnięciem włócznią. Walka trwała ponad godzinę, nim Rdzawobrody padł w śnieg od ośmiu ran powodujących spory krwotok. To by było na tyle.



Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Anya on Nie Lut 25, 2018 8:34 pm

25 luty 336 rok

Anya długo czekała na możliwość porozmawiania z Tormarem, czyli samozwańczym Królem zjednoczonych plemion wolnych ludzi. Dlaczego uważam, że kobieta musiała sporo poczekać na widzenie? Otóż nowa przewodnicząca klanu myśliwych dotarła do jego wioski już 16 lutego. Tak tego pamiętnego dnia, gdzie Wronobójca po walce musiał długo dochodzić do siebie. Plotki głoszą, że była to jego jak dotąd najcięższa potyczka, czy też próba własnych umiejętności i siły. To jest oficjalny powód jego podbojów nieposłusznych władców pojedynczych klanów. Tak naprawdę chciał on ukazać wszystkim niedowiarkom swoją potęgę, bo jak wiadomo gdzie kończą się argumenty zaczyna się prawo siły. Nasza bohaterka znalazła się w ciężkiej sytuacji. Dlaczego? Ponieważ jej klan był na skraju upadku. Wiedziała, że jej prawa ręka zapanuje nad kryzysem, lecz aby potwierdził przyczyny jej nieobecności słała stosownych ku temu gońców. Nie mniej jednak wróćmy do najważniejszego wydarzenia. Mam oczywiście na myśli widzenie. Anya ubrana w typowy dla siebie sposób zmierzała w kierunku schronienia Tormara. Miała nadzieję, że ta jej wizyta i nieuchronna rozmowa coś wniesie.
avatar
Anya

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Wto Lut 27, 2018 11:27 am

Dwa kolejne pojedynki także wygrał i widać, chyba zaczynały wracać mu siły. Dobrze. Będzie ich potrzebował, bo choć wszyscy obecni dołączyli, pozostawało jeszcze wielu wodzów, którzy nie dołączyli do Tormara. Wśród nich także Thennowie, których będzie potrzebował i najważniejsi - olbrzymy. Na samą myśl musu walczyć z którymś z nich, zaczynała boleć go głowa.
- Zatknąć ich łby przed bramą. - zakomenderował ruszając w stronę swojego domostwa. Nie zamierzał jednak wejść do środka. Musiał przemyśleć to i owo, poza tym był piękny dzień.
Przysiadł na beczce i zaczął czyścić swą broń ze smug krwi i cząstek jego ciała zakrzepłych na ostrzu. Kiedy tylko rzucił okiem przed siebie, dostrzegł zmierzającą w jego kierunku młodą dziewczynę, której nie przypominał sobie. Nie znał jej.
Czyżby była wodzem jakiejś osady i przybyła na jego wezwanie, lub wyzwanie..? Wkrótce przekona się co sprowadziło dzikuskę do jego osady...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Anya on Wto Lut 27, 2018 10:05 pm

Anya po pewnym czasie spostrzegła rosłego mężczyznę siedzącego na drewnianej beczce. W prawej dłoni dzierżył on zakrwawiony miecz, zaś w lewej skrawek materiału, przy pomocy którego usuwał on wspomnianą krew z pewną zawartością. Anya domyślała się, co robił przed chwilą. Tak oto plotki o jego pojedynkach okazały się być prawdą. To jednak nie przeraziło naszej bohaterki, która nadal pewnie kroczyła w jego kierunku. Gdy znalazła się w bezpiecznej od niego odległości, ale także na tyle blisko by móc z nim porozmawiam postanowiła przemówić.
- Zapewne jesteś Tormarem Wronobójcą. Nazywam się Anya i pochodzę z klanu myśliwych. Nie tak dawno objęłam funkcję reprezentatywną naszej społeczności po ostatnim i zarazem nie najlepszym facecie. Chciałabym z Tobą pomówić odnośnie przyszłości wolnych ludzi. Masz czas? - zapytała się spokojnym tonem swojego głosu. Była ciekawa jak potoczy się ich rozmowa.
avatar
Anya

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sro Lut 28, 2018 12:09 am

Kiwnął głową na znak zgody co do ustalenia kim jest. Nie przerywając czyszczenia broni, przyjrzał się dziewczynie. Miała mocną, wysportowaną sylwetkę i proste, niezbyt ograniczające ruchy ubrania. Wskazywało to, iż powinna znać się na walce czy też polowaniach. Posiadała długie, brązowe włosy, łagodne rysy twarzy i niebieskie oczy. Gdyby nie malunki na twarzy, można byłoby wziąć ją za prostą Wolną Kobietę. Tormar wiedział jednak, że musi mieć buntowniczy i wojowniczy charakter.
- Nie teraz kobieto. Teraz muszę zająć się rozdzieleniem miejsc dla nowych klanów i innymi rzeczami. Przyjdź do mojego domu wieczorem. - odparł niespecjalnie wysilając się i nie przerywając wykonywanej czynności. Ciekaw był czy go wyzwie, czy może wykaże jakąś inną inicjatywę. Nie zamierał jednak tego okazywać...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sro Mar 21, 2018 10:15 am

Tormar wciąż posyłał myśliwych do lasów i okręty na północ, aby łowiły lwy morskie i foki. Ponieważ posłał już dwie spore grupy, w osadzie zrobiło się mniej ludzi, a więc i spożywanie żywności spadło. Nadal jednak było wiele gąb do wykarmienia, nim ostatecznie ruszą na Wrony. Zwiększył więc liczbę myśliwych i poszerzył teren ich działalności o dalekie północne lasy w stronę Thennu.
Zaprosił także do swojej osady resztę wodzów, którzy uprzednio postanowili go lekceważyć i wodza Thennów. Ten ostatni był bardzo ważnym gościem, bowiem Thennowie byli pod niemal każdym względem lepsi od prostych Wolnych Ludzi i zależało Tormarowi, aby mieć ich po swojej stronie.
Wronobójca jak zawsze udał się na trening z kilkoma wojownikami na wybrzeżu...

avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Mar 27, 2018 7:55 pm

15 marca 336AC



W ciągu kolejnych dni do osady Tormara przybywali kolejni wodzowie, którzy jednak postanowili dołączyć do niego na wieść o jego czynach w walce z innymi oraz słysząc o chwale jego osady. Wraz z nimi ciągnęły ich plemiona, niektóre niewielkie, inne znacznych - jak na Dzikich - rozmiarów. Niestety przybycie tych, którzy żyli dalej zostało opóźnione przez nagłe i niespodziewane śnieżyce... Łowy prowadzone przez dzikich dzięki migracji zwierząt z dalszej północy oraz powiększeniu obszaru polowań były niezwykle obfite, niestety ciągnące w rejon drapieżniki pozbawiły życia kilkunastu myśliwych, których sine ciała leżą gdzieś teraz poszarpane pod warstwą śniegu.
Poza chętnymi do dołączenia wodzami oraz nastawionymi entuzjastycznie na zostanie strawą zwierzętami przybyli również wojownicy żądni krwi. Kilkunastu wodzów słysząc o zwycięstwach Wronobójcy postanowiło zyskać wieczną chwałę i bogactwo dla swego plemienia poprzez zanurzenie swego oręża we łbie Tormara. Czy im się uda? To się okaże...



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sro Mar 28, 2018 10:17 am

Gdy tylko rozesłał ludzi do wodzów, pozostawało czekać na ich odpowiedź. W tym czasie Wronobójca nie pozostawał jednak bezrobotny. Cały czas doglądał osady, trzymał pokój między poszczególnymi klanami i ćwiczył. Często ćwiczył.
Do pojedynków wybierał różnych wojowników, od wielkich i silnych, po dużo mniejszych, lecz o wiele szybszych i zręczniejszych. Starał skupić się na parowaniu ich ciosów i szybkich kontratakach. Trenował jak zwykle na wybrzeżu. Kiedy tylko nadeszła wieść o pojawieniu się zwierzyny łownej w okolicy, natychmiast rozesłał większe liczby myśliwych na łowy. Przyszedł też czas na kolejny etap przygotowań do wojny. Wysłał do obydwu osad - które rozkazał zbudować - gońca z tym samym rozkazem. W każdej osadzie, każdy kto wykazywał choć najmniejsze umiejętności w dziedzinie wargowania, miał wyszukać sobie chociażby jednego ptaka, w którego będzie potrafił się wwargować. Starsi, bardziej doświadczeni mieli pomagać młodszym.
Następnie, kiedy tylko do osady Tormara przybył pierwszy z wodzów chcących walczyć, gospodarz przyjął jego wyzwanie i niedługo potem pojawił się na placu w swojej zbroi, z tarczą i toporem w rękach...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Mar 30, 2018 1:17 am

Może i pizgało jak zwykle, ale przynajmniej obyło się bez gwałtownego śniegu pchającego się do oczu, można by więc stwierdzić, że na wszelkie pojedynkowe rewelacje, pogoda idealna. Ostatnimi czasy Wronobójca położył właściwie więcej dzikich, niż Czarnych Braci, lecz nie powstrzymało to kolejnej gromady liczącej ponad tuzin chłopa na rzucenie mu wyzwania. Oczywiście wszyscy po kolei - przynajmniej tyle dobrego dla zrzeszającego pobratymców wodza.

Pierwszy pod topór miał się wybrać niejaki Woyd Kulawiec. Człek ten na pierwszy rzut oka zaliczał się do tych bardziej ruchliwych przeciwników. Brodę długą na trzy palce miał związaną rzemykiem, zaś na czuprynie znajdował się kaptur. Cholera wie na jakich zasadach akurat on zaczynał pierwszy, ale chyba nie robiło to wielkiej różnicy. Wyposażony był dość nietypowo. Futra i skóry mogły skrywać pod sobą zarówno stal, jak i gołą skórę, zaś w dłoniach miał coś pomiędzy puklerzem, a standardową tarczą oraz cholernie długi nóż, gdyż na pewno nie klasyfikowało się to na jakikolwiek miecz. Zakończone szpikulcem żelastwo wydawało się niepozorne do czasu, aż Woyd wyciągnął kawałek porządnej skóry i niemal bez nacisku przeciął ją z użyciem swojej zabawki, po czym symbolicznie przejechał sobie tępą stroną po gardle. Numer dobry na dzieciaki albo pizdy z Południa, nie zrobił zbytniego wrażenia na Tormarze.

Woyd zakrzyknął coś niezrozumiałego dla Tormara, na co kilku gapiów zareagowało podobną odezwą, by zacząć krążyć wokół gospodarza. Zapewne Kulawiec starał się wychwycić jakieś słabe punkty miejscowego wodza, jednak spotkał się tylko z nadlatującym toporkiem, który przejechał po tarczy i zatrzymał się na ramieniu Wolnego, przelewając pierwszą krew. Złamana już na początku defensywa Woyda, nie wydawała się mieć szans na powrót przy zalewie ciosów. Barki, głowa, a nawet i nogi oponenta wciąż znaczyły się coraz to nowymi, szkarłatnymi plamkami. Jeden z druzgoczących ciosów Tormara rozbił nawet brzeg tarczy i pomknął na spotkanie z głową nożownika, lecz odbił się od niej. Widocznie cwaniaczek skrywał hełm. Oberwawszy jeszcze kilka razy, mężczyzna spróbował w panicznym już chyba nieco odruchu wyprowadzić jakikolwiek cios i o dziwo - dosięgnął celu. Spod ucha Wronobójcy pociekła krew. Wiedząc pewnie, że może to być bardzo zły omen i mając w pamięci niedawne uszczerbki na swym zdrowiu, Tormar zdwoił swe siły, by pogromić zuchwalca i niemal wgnieść go w ziemię. Nie minęły minuty, gdy Woyd leżał w śniegu, brocząc z niezliczonych ran.

Jeden z podkomendnych Tormara czekał tylko na znak, by wywiesić głowę nieszczęśnika nad bramą. Po chwili przy wodzu zjawił się Maron, by przyjrzeć ranie i zrobić w jej kwestii co się da. Życiu wodza nie zagrażało bezpieczeństwo, jednakowoż tylko człek lekkomyślny nazwałby pulsujący wciąż strumyk juchy draśnięciem. Po owym pojedynku, czterech wodzów wystąpiło ze zgromadzenia, by złożyć wyrazy szacunku i zadeklarować dołączenie do klanu Wronobójcy.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Tormar Wronobójca on Sob Mar 31, 2018 10:09 am

Choć było zimno, to Wronobójca nie zawahał się i stanął do walki. Z pierwszy przeciwnikiem poradził sobie dość łatwo, choć zajęło to mu nieco czasu. Kiedy jednak poczuł ciepło krwi spływającej po szyi małym strumyczkiem, wpadł w szał i zasypał wroga gradem ciosów. Wkrótce zuchwalec leżał w śniegu z mnóstwem ran, z których sączyła się szkarłatna ciecz. Tormar spojrzał na jednego ze swych ludzi, po czym wymownie wskazał ostrzem topora na łeb martwego chyba już przeciwnika. Uśmiechał się. Odwrócił do zebranych nowo przybyłych wodzów i przyjął deklarację części z nich o przyłączeniu się. Pozostało niewielu.
Zakręcił siarczystego młyńca toporem i spojrzał rozpalonym wzrokiem na wodzów, a w jego oczach tańczyły iskierki rozbawienia.
- No to który następny..? - zawołał donośnym głosem, wskazując mężczyzn ostrzem topora. - Może podkładajcie swoje łby od razu pod topór, tak będzie szybciej! - roześmiał się rubasznie, pobrzękując metalowymi elementami pancerza. - No psiejuchy! Czas leci! - cofnął się nieco i stanął w pozycji bojowej, cały czas się uśmiechając...
avatar
Tormar Wronobójca

Liczba postów : 28
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach