Wielka Sala

Go down

Wielka Sala

Pisanie  Dorian Hightower on Nie Gru 17, 2017 10:00 pm

Wielka Sala zamku króla Arbor pełni jednocześnie funkcję sali balowej i jadalnej. Całość jest urządzona z przepychem i dbałością o szczegóły. Wielkie stoły ustawione wzdłuż sali i ciężkie krzesła z rzeźbionymi ornamentami gwarantują miejsca dla dziesiątek gości. Na ścianach i kwadratowych kolumnach wiszą obrazy i gobeliny z herbem rodowym rodziny panującej.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Dorian Hightower on Nie Gru 17, 2017 10:46 pm

18 styczeń 336 AC

Rankiem Dorian wziął kąpiel i ubrał się w swoje najszykowniejsze odzienia. Przy pasie miał miecz w zdobionej pawimi piórami pochwie a na palec założył rodowy sygnet, który pojawiał się tam tylko podczas ważniejszych okazji. Gdy był gotowy wziął swoich dwóch rycerzy, po drodze zgarnął wystrojoną Laurę i razem poszli do wielkiej sali na oficjalne powitanie z Redwynem.
Na miejscu zastali króla przy stole. Dorian od razu na jego widok podszedł i wykonał pełny, pałacowy ukłon.
- Wasza miłość! W imieniu mojego ojca - Króla Gartha - pragnę przekazać szczere pozdrowienia i zapewnienia o przyjaźni. Raduje nas możliwość odwiedzin na Arbor, która jest zaiste przepiękną wyspą. Dziękujemy za twoją gościnę i zapewniamy, że możesz liczyć na to samo, gdy kiedyś zdecydujesz się przybyć do Wysokiej Wieży.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mace Redwyne on Nie Gru 17, 2017 11:14 pm

Powiadomiono go, że na Arbor przybyli goście ze Starego Miasta. Postanowił więc być podczas spotkania. Nie ubrał się jakoś szykownie: ot bogato zdobiona luźna koszula, luźne spodnie, wysokie buty, miecz u pasa. Spod szerokiego i luźnego kołnierza wyzierały mu włosy na klatce piersiowej.
Stał po lewej stronie króla, swojego brata. Spoglądał swoim jedynym okiem na gości z niekrytym zaciekawieniem. Może przybyli z propozycją wspólnego podboju Wysp Żelaznych? Oparł się o ścianę, skrzyżował ręce i nasłuchiwał.
avatar
Mace Redwyne

Liczba postów : 3
Data dołączenia : 11/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Gru 18, 2017 12:37 am

Lord Redwyne przyjął dzieci króla Wysokiej Wieży w wielkiej sali w towarzystwie swojego brata bliźniaka, małżonki oraz syna. Wymienił z Hightowerami niezbędne uprzejmości po czym zaprosił ich do stołu na posiłek. Służba natychmiast napełniła wszystkim kielichy i przyniosła duże półmiski oraz tace z parującym, smacznym jedzeniem.
- Stare Miasto na pewno odwiedzę w swoim czasie. Przekażcie królowi Wysokiej Wieży także i moje pozdrowienia, a przed wyjazdem nakażę służbie załadować wam beczkę najlepszego araborskiego jakie mamy na stanie w zamku - rzekł, a zaraz po tych słowach uniósł kielich do góry wznosząc krótki toast i pociągając spory łyk. Zaraz po tym odstawił kielich na stół z impetem i poklepał się po lekko wystającym brzuchu. - Jak mają się sprawy w waszym królestwie, książę? - Zapytał, zabierając się za kaczkę, której połowa spoczywała na jego talerzu.
~Królowa
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Dorian Hightower on Pon Gru 18, 2017 8:02 pm

Po wymianie wszystkich niezbędnych uprzejmości, gestów oraz słów, wszyscy zasiedli do stołu i uczta oficjalnie się rozpoczęła. Jego siostra usiadła po jego prawej stronie. Służba napełniła im kielichy. Dorian spojrzał na ładnie pachnące wino i pomyślał, że po ostatniej nocy raczej nie będzie z nim przesadzał.
Niewiele później gospodarz wzniósł toast i obiecał dać gościom beczkę arborskiego. Warto było tu płynąć... Pomyślał od razu Dorian, który wino z Arbor uwielbiał. Siostra zapewne też się ucieszy.
- Dziękujemy serdecznie za podarunek. Wino na pewno się nie zmarnuje.
Wszyscy wznieśli kielichy do toastu i upili odrobinę aromatycznego trunku. Zaraz potem przyszedł czas na rozmowę.
- W Królestwie Wieży sprawy mają się jak najbardziej dobrze. Pokój w regionie służy rozwojowi handlu, a silny handel to dobrobyt. Nasza granica z dornijczykami jest spokojna od dłuższego czasu a dobre relacje z Jasną Wodą sprawiają, że nie musimy martwić się konfliktami. Ogólnie rzecz biorąc... królestwo jest w rozkwicie. - Dorian zrobił przerwę i nałożył sobie na talerz kawałek pieczonego kurczaka z przyprawami i sos żurawinowy. -Co prawda zjawiliśmy się na Arbor pod osłoną nocy, jednak mimo to dostrzegliśmy z siostrą, że na wyspie również dzieje się dobrze. A jak się mają sprawy na morzu? Piraci sprawiają problemy? Myślę, że tylko głupcy atakowaliby kogoś z tak wielką flotą. A może te żelazne szumowiny zapuszczają się blisko waszych brzegów? Po ich ostatnich porażkach dawno nie widzieliśmy drakkarów na przybrzeżnych wodach kontynentu. Może planują coś większego...
Dorian skosztował mięsa i popił winem. Kątem oka spojrzał na brata króla z przepaską na najwyraźniej utraconym oku. Nie słyszał jeszcze historii, która za tym stoi. Być może będzie okazja ją poznać.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Gru 18, 2017 11:19 pm

Królestwo Hightowerów leżało całkiem blisko ich wyspy, toteż pokój na ich ziemiach oznaczał nieco więcej spokoju na Arbor. Wojna miała tendencję do rozprzestrzeniania się jak zaraza, nawet na morzu nie byli bezpieczni jeśli na lądzie trwały konflikty.
- Dobrze słyszeć, że naszym zamorskim sąsiadom dobrze się powodzi. Widzę, że król Hightower doczekał się jednak nie tylko dobrego królestwa, ale też całkiem słownego dziedzica. Jesteś najstarszym synem, jak podejrzewam? Powiedz mi, ruszacie w dalszą drogę czy Arbor było waszym jednym celem? - Zapytał z ciekawości zadając kolejne pytania w przerwach pomiędzy kęsami. Podejrzewał, że Dorian potwierdzi jego przypuszczenia, w końcu przypłynęły z nimi aż trzy statki załadowane ludźmi. Nie sądził aby wizyta na Arbor wymagała aż takich wielkich zabezpieczeń.
- Żelaźni Ludzie... - powiedział z lekką odrazą. - Na razie jest spokojnie, w ostatnich miesiącach nie zapuszczali się zbyt blisko wyspy. Mój brat jest specjalistą od napierdalania żelaznych ludzi, na pewno wie lepiej jak mają się sprawy na morzu, co bracie? - Powiedział, ostatnie słowa kierując w stronę Mace'a siedzącego z nimi przy stole.

~Królowa
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Mace Redwyne on Wto Gru 19, 2017 9:21 pm

Mace siedział po lewej stronie króla Redwyna. Raczej tylko się przysłuchiwał rozmowom gości, niż sam brał w nich udział. Wznosił za to ochoczo toasty i zajadał się tłustym jadłem. Co rusz zerkał też na urodziwe służki oraz na tę od Hightowerów...jak jej tam było? Laura? Całkiem ładna księżniczka. Starał się jednak nie zostać zauważonym, gdyż nawet on nie chciał takiego skandalu.
Nie interesował się zbytnio polityką: od tego był jego bliźniak. Dlatego ze znudzeniem wysłuchał raportu Doriana o stanie ziem sławnego rodu królewskiego Hightowerów. Ożywił się dopiero na wspomnienie o Żelaznych.
-No kurwa - potwierdził - Morze dookoła Arbor jest piękne i czyste. Nigdzie nie uświadczysz tego żelaznego motłochu. Nie po to się nawalczyłem z nimi, aby teraz mi się to tałatajstwo po wodach naszych rozpychało. Psiakrew! - wychylił kielich wina - Nie będzie to przechwałką, gdy powiem, że jestem specjalistą w posyłaniu Żelaznych do siedmiu piekieł. Tylko raz udało im się mnie odeprzeć - dodał już głosem wyrażającym nieco mniejszy rezon, wskazując przy tym na oko. - Ale to chyba nie czas na wspominanie porażek, bo to nie one są ważne, a zwycięstwa.
avatar
Mace Redwyne

Liczba postów : 3
Data dołączenia : 11/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Dorian Hightower on Sro Gru 27, 2017 5:52 pm

- Tak, jestem najstarszy. - Odpowiedział gospodarzowi i wysłuchał jego dalszych słów. - Arbor jest pierwszym przystankiem. Dalej ruszamy do Lannisportu i Casterly Rock. Potem udamy się drogą lądową na wschód. Dokładny kierunek ustalimy później. - Wymawiając ostatnie zdanie spojrzał na Laurę, po czym wrócił wzrokiem do Redwynów.
Na słowa rudego wyspiarza z przepaską na oku Dorian lekko uniósł brwi. Widać było po nim, że nie przywiązuje większej wagi do dworskich manier. Hightower pomyślał, że to nawet dobrze. Lubił ludzi konkretnych, którzy znają się na swojej robocie, a Mace na takiego właśnie wyglądał.
- Świadomość, że ktoś taki jak lord Mace pływa po okolicznych wodach napawa mnie spokojem. Jestem pewien, że lud Starego Miasta podpisałby się pod moimi słowami. Oczywiście, jeśli kiedykolwiek zajdzie potrzeba to flota Wysokiej Wieży przypłynie z pomocą by pogromić Żelaznych. Ich zguba to z pewnością nasz wspólny interes.
Hightowerowie i Redwynowie rozmawiali jeszcze przez mniej więcej godzinę o najróżniejszych sprawach. Tematy oscylowały głównie wokół mało ważnych, politycznych wydarzeń, dawnych dziejów i niedawnych turniejów. W końcu wszyscy skończyli raczyć się jadłem oraz winem i z pełnymi brzuchami udali się do swoich komnat.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Harlan Pyke on Pon Lip 02, 2018 5:42 pm

Wieczór 26 kwietnia

Konie kosztowały dużo, jednak był to dobry wydatek, jeśli dzięki temu Harlan miał się dostać do zamku, gdzie był król Harras. Harlan sam nie wiedział, po co do niego jedzie. Może to chęć obowiązku, a może po prostu chęć zobaczenia jego. Konie były kupione, a droga przebyta. Zajęło to prawie cały dzień, jednak byli na miejscu w zamku Redwyne. Z pierwszej chwili Harlan nie wiedział, co chce zrobić. Obawiał się przed wejściem do środka, jednak wreście ruszył do środka. Strażników poprosił o audiencje u króla, co o dziwo zadziałało. Oczywiście wchodząc do zamku, zostawił broń swoim ludziom na zewnątrz. Zauważył swojego króla, pana Żelaznych Wysp siedzącego na tronie. Harlan podszedł bliżej, by potem przyklęknąć na jedno kolano. Niegdyś walczył przeciwko temu człowiekowi w wojnie, a teraz przed nim klęczy. Cóż za dziwny widok.
- Królu, przybyłem z dalekich wód, by dołączyć do twojej krucjaty. By razem z tobą nawrócić bądź zabić niewiernych. - Powiedział lekko drżącym i spiętym głosem.
avatar
Harlan Pyke

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 14/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Harras Harlaw on Pon Lip 02, 2018 10:16 pm

I oto nadszedł czas na audiencję. Niektórym podobno to ciążyło, Harrasowi też się zdarzało - szczególnie gdy ktoś przychodził z byle błahostką. Na Arbor jednak nie miał takich problemów; wieśniacy woleli rozmawiać z Redwynem, on więc przyjmował tylko swoich łupieżców. Król przyszedł do sali tronowej w prostym stroju, za symbole władzy biorąc jedynie płaszcz z wyszytym herbem rodowym, Zmierzch przypięty do pasa i koronę. Koronę oczywiście reprezentatywną, tą w której go koronowali, wykonaną z drewna wyrzuconego z morza. Tym razem jednak, by zaakceptować swoją władzę nad wyspą, kazał opadać ją drobną, wyschłą winoroślą. Harras zasiadł spokojnie na tronie, który, jak stwierdził, nie był tak wygodny jak ten z Morskiego Kamienia, i strzeżony przez kilkunastu swoich ludzi począł wysłuchiwać petentów. Jednym z nich był Harlan, jakiś bękart z Żelaznych Wysp. Podszedł do niego, klęknął na jedno kolano i zaczął pieprzyć o jakiejś krucjacie. Harras, z początku zdezorientowany, starał się przypomnieć jakieś szczegóły odnośnie tego bękarta. Po chwili zaś odpowiedział lekko senny głosem:
- Nie służyłeś przypadkiem pod Sandorem Vargo? Tym renegatem i zdrajcą, który walczył wcześniej pod Ashą? Przez dziesięć lat szlajaliście się po pierdolonym Essos, z dala od świętej Starej Wyk, jak jacyś bezbożnicy?I teraz, gdy Żelaźni Ludzie odnieśli sukces na chwałę Utopionego i zebrali bogactwa, chcesz się po prostu podłączyć i żerować na naszej waleczności i uporze. Dobrze zrozumiałem? - prychnął. - Myślisz, że przyjmę każdego, kto przyjdzie do mnie z podkulonym ogonem? Na co miałbyś być mi potrzebny?
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Harlan Pyke on Sro Lip 04, 2018 11:20 pm

Nie takiej reakcji oczekiwał Harlan. Nie sądził, że jego były kapitan, był aż tak sławny. No niby ukradł on razem z Pykem Dromon Harrasowi, ale bez przesady. Może i Sandor trochę zasłynął jako pirat, ale żeby król Żelaznych Wysp o nim słyszał? Nawet mieszkańcy Wolnych Miast już nie pamiętali, a ten starzec pamiętał. Nawet znał Harlana, a on nigdy nie chwalił się tym, kim jest. Zawsze jego wyczyny, były przecież brane za wyczyny jego kapitana.
- Tak, służyłem pod Sandorem Vargo, pod renegatem, zdrajcą, jak go nazwałeś, wasza Królewska Mość. - Powiedział nieco zdenerwowany, od tej rozmowy mogło zależeć jego życie. - Nie wiedzieliśmy, że Żelaźni odnieśli zwycięstwo. Na stare lata Sandor, ja i większość załogi chcieliśmy się nawrócić. Więc ruszyliśmy z dalekich wód Essos, na zachód do domu. Nie przyszedłem żerować, przyszedłem walczyć. - Powiedział lekko oburzony. - Jeśli nie chcesz mnie przyjąć mnie, to nie. Możesz mnie wygnać lub nawet rozkazać mnie zabić, z chęcią udam się do Utopionego, nie lękam się śmierci. - Powiedział śmiało. - Nie wiem, na co mógłbym ci się przydać Królu, może na to samo, na co inni kapitanowie.
avatar
Harlan Pyke

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 14/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Harras Harlaw on Czw Lip 05, 2018 9:51 am

Harras spojrzał na Harlana jeszcze raz. Zdawał się być zbyt śmiały, jak na pozycję, w której się obecnie znajdował. Trochę butny i nerwowy, ale w jednym miał rację - król Harlaw potrzebował rąk do pracy, a ten mógł mu zapewne dostarczyć wielu doświadczonych ludzi. Ale czy mógł pozwolić się tak traktować? Przez byle kapitana? Nie mógł jednak okazać zawahania, nie tego oczekiwali Żelaźni Ludzie. - Mogę. - odpowiedział sucho, bez śladu emocji. Zrobił krótką przerwę, by słowo mogło do końca rozbrzmieć, a samemu sobie dając kolejne sekundy do namysłu. - I zapewne powinienem. Jak śmiesz tak zwracać się do swojego króla? - ryknął gniewnie, choć bez śladu niepotrzebnego zdenerwowania. - Czerwony Kraken bez namysły kazałby wyrwać Ci za to język, a Wronie Oko złożyłby Cię w ofierze swoim bożkom. - w tym miejscu zrobił przerwę, dając bękartowi chwilę na przetrawienie swoich słów. Sam też uspokoił oddech i dalej mówił spokojniej: - Ja jednak wierzę, że tylko Utopiony Bóg może wskazać mi właściwą drogę. Nie do mnie powinien należeć osąd, a do tych, którzy słyszą bezpośrednio jego głos. Kapłani naszego Boga zdecydują o Twoim losie. Popłyniesz niedługo wraz z jednym z moich lordów na Żelazne Wyspy. Jeżeli uzyskasz błogosławieństwo kapłanów naszego boga, to i uzyskasz moje. - król postanowił odsunąć od siebie decyzję i powierzyć ją najpobożniejszym na Żelaznych Wyspach. Miał nadzieję, że taki gest zostanie doceniony i podkreśli znaczenie wiary dla władzy. Harlaw spojrzał jeszcze na Harlana i rzucił: - A teraz... możesz odejść. - westchnął. Tego dnia czekało go pewnie, mimo wszystko, jeszcze kilku petentów.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Selwyn Blacktyde on Czw Lip 05, 2018 10:21 am

Selwyn wrócił na królewski dwór nieco zmęczony, ale już w całkiem dobrej formie fizycznej. Nie zapił zbyt dużo, wszak nie wypadało tuż po pogrzebie swojego brata paść pod stół. Do wielkiej sali zamku Redwynów wkroczył dumnie i prosto. U boku kołysała mu się jego nieodłączna miedziana manierka, tym razem wypełniona lokalną gorzałką z winnych wytłoków, w smaku paskudztwo, ale jaka moc! W ogóle lord Blacktyde czuł się na Arbor jak w siódmym niebie, mógł pełnymi garściami czerpać z życia. Miał tylko nadzieję, że jego żona nie czyni tego samego na ich rodzinnej wyspie, wszak też była rozpustną ku... kobietą. No ale dlatego właśnie zostawił ją pod pieczą swojego najstarszego syna.

Król sprawował właśnie zwyczajową audiencję w sprawach doraźnych, rozsądzając spory i administrując świeżo podbitymi ziemiami. Wielką Salę opuszczał właśnie jakiś Żelazny, z miną raczej nietęgą i Blacktyde nie widząc innych petentów wyższych od niego statusem, po prostu wystąpił przed oblicze króla. Ciekaw był jakie monarcha ma plany na następną wyprawę, wszak na pewno nie bez celu podbijali Arbor, które było ich największym konkurentem na morzach. Teraz gdy panowali nad wodami, mogli sięgać po władzę znacznie większą i odbudować chwałę i potęgę Żelaznych Wysp. Być może sam Selwyn będzie miał jakieś ciekawe sugestie...

- Co jest martwe nigdy nie umiera, królu - powiedział swoim gładkim głosem, płynnym ruchem oddając tradycyjnie należny władcom hołd - Wróciłem już z Ryamsportu, gdzie oddałem swego brata wodom oceanu, razem ze statkiem który mu niegdyś ofiarowałem. Zostawiłem sobie za to przy swoim boku jego topór, którym mam nadzieje już wkrótce pomszczę jego śmierć - ostatnie słowa dodał wyczekująco, bo choć odpowiadał mu ciepły klimat Arbor i wszelakie rozkosze jakie oferowała ta żyzna wyspa, to czyż walka nie jest najwyższą z przyjemności? Dla wojownika, krew smakuje równie dobrze jak wino - Mam nadzieję, że już wkrótce nasze statki znowu będą rwać fale, tymczasem jednak rad byłbym móc dowiedzieć się kiedy mam się tego spodziewać. Nie chcę zmitrężyć, a arborskie panny lubią twardych mężczyzn i ciężko opuszczać ich ramiona...
avatar
Selwyn Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 13/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Harras Harlaw on Czw Lip 05, 2018 10:52 am

Kolejnym, który wystąpił przed oblicze Harrasa, był jeden z potężniejszych lordów Żelaznych Wysp - lord Blacktyde z Blacktyde. Król wyraźnie spochmurniał na jego widok, wszak słyszał do czego doszło w Ryamsporcie. - Co jest martwe nie może umrzeć. Wstał, podszedł do swojego wiernego lennika i mocno go objął, w przyjacielskim uścisku. - Przykro mi z powodu Twojego brata. Gdyby tylko umarł w czasie grabieży... Ale w walce z jakimś kupcem w porcie? - poklepał Selwyna po ramieniu i odsunął się. - Wierzę jednak, że znalazł miejsce przy stole w podwodnych komnatach Utopionego Boga. Był wspaniałym wojownikiem. - westchnął, smutny. Tak oto odchodzili najlepsi wojownicy. Weterani dawnych wojen, pamiętających jeszcze wojnę domową lub nawet wyprawę Wroniego Oka. W takich chwilach Harras czuł się staro, niebywale wręcz. Ilu bowiem zostało jeszcze ludzi z jego pokolenia? A ilu jego braci, przyjaciół czy wrogów odeszło? Był jednym z niewielu, którzy przeżyli wyprawę do Reach. Tak jak, na przykład, jego stryj, Rodrik Czytacz. Harras wiele się od niego nauczył, do czasu aż ten zginął w cieśninie Redwynów. Tak niewielu ich zostało...
Zaraz jednak otrząsnął się z zamyślenia. Wszak był w trakcie rozmowy ze swoim podwładnym i nie mógł w tym momencie okazywać słabości, na jaką by czasem chciał sobie pozwolić. Nie miał niestety tego komfortu. Musiał odpowiedzieć na pytania... - Zapewne niedługo, choć na razie wszystkie łupy powinny wrócić na Wyspy. Możesz jednak spodziewać się rychło kolejnej wyprawy, albowiem jestem pewien, że każdy Żelazny teraz tylko tego oczekuje. - spojrzał na zgromadzonych wokół. Byli pośród nich ludzie Redwyne'a, prostaczkowie, Żelaźni oczywiście, a takżę kilku petentów. - Chciałbym powtórzyć wyczyn Harwyna Hoare i przywrócić naszą władzę nad Dorzeczem. - zwrócił się niby to do Blacktyde'a, ale jakby do ogółu, aby każdy go usłyszał. Nie chciał jednak zbędnego tłumu przy rozmowach o dokładnych planach króla, toteż postanowił zaraz dodać do wszytkich: - To koniec na dziś, możecie się rozejść. - spojrzał jeszcze na Selwyna i zaproponował mu już cichszym głosem. - Zamierzam udać się na spacer po lesie wokół zamku. Jeżeli masz ochotę porozmawiać o planach wojennych, to możesz udać się tam ze mną. - spojrzał pytającym wzrokiem i niezależnie od odpowiedzi, nakazał przygotować sobie kilkunastoosobową eskortę, złożoną z najbardziej zaufanych Żelaznych Ludzi.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 145
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Selwyn Blacktyde on Czw Lip 05, 2018 11:15 am

Selwyn odwzajemnił przyjacielskie gesty Harlawa. Jego ojciec walczył z nim za Greyjoyów, ale on sam od początku swoich rządów był mu lojalnym chorążym. Tak już było wśród Żelaznych. Podążali za silnym, a nie za najbardziej uprawnionym do rządzenia. Dzięki temu właśnie ich lud trwał dumnie i mocno, mimo upływu lat nie ulegając wpływom zielonych krain i konsekwentnie odrzucając ich obyczaje, zachowując surowość własnych.

- Temperamentem równać się mógł tylko bogowi burz - potwierdził niejako słowa króla o wojowniczym uosobieniu Vickona, skinieniem głowy dziękując za kondolencje - Dzięki temu zresztą uratował moją wolność, a może nawet i życie... Choć również przez to pisana mu była prędzej czy później gwałtowna śmierć. Ale cóż, nie zawsze udziałem wojownika jest chwała... Ważne, że padł w boju, a więc z pewnością stołuje się już u boku Utopionego - uśmiechnął się smutno, ale bez rozpaczy. Taki już był los Żelaznych. Czasem pływali na grzbietach najwyższych fal, a czasem owe fale pochłaniały ich w głębiny. Niebezpieczne i surowe życie, ale jakże satysfakcjonujące i pełne.

Lord Blacktyde uśmiechnął się potem drapieżnie, gdy słyszał że niedługi jest czas gdy znowu rozpocznie się kolejna wyprawa. Tak, tego oczekiwali wszyscy, nikt nie chciał poprzestać na jednym tylko łupie, nieważne jak apetyczny byłby. Gdy więc audiencja została oficjalnie zakończona i Selwynowi zaproponowano bardziej osobistą rozmowę, z radością przyjął ofertę i ruszył za królem. Swoim ludziom kazał rozejść się do ich kwater i zezwolił na poużywanie sobie nieco, zabrał ze sobą jedynie swojego bękarciego syna, Willarda który był jego wiernym przybocznym.
avatar
Selwyn Blacktyde

Liczba postów : 20
Data dołączenia : 13/06/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach