Ogrody zamkowe

Go down

Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Nie Gru 17, 2017 9:38 pm

***
avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Nie Gru 17, 2017 9:52 pm

18 stycznia 336AC


Lord Redwyne przyjął ją oraz jego brata podczas śniadania późnym rankiem, który nastąpił po ich przybyciu. Przy stole wymienili z lordem należne uprzejmości, a także rozmawiali o sprawach mniej lub bardziej ważnych. Gdy spędzili wystarczająco dużo czasu aby uznać to za uprzejmie, Laura zapytała młodziutkiego syna lorda Redwyne'a czy chciałby spędzić dzień w ogrodach na zabawach. Gdy się zgodził, za aprobatą lorda oddaliła się wraz z dzieckiem do ogrodów.
Dziedzic Arbor miał dziesięć lat, miał dziecięcą aparycję i jeszcze bardziej dziecięcą twarz. Laura idąc z nim do ogrodu zagadywała go co lubi robić w wolnym czasie, czym się interesuje i w miarę możliwości zdecydować potem jak spędzą dzisiejszy dzień. Wizja wybrania sobie tak młodego przyszłego małżonka wydawała jej się coraz bardziej korzystna: łatwiej byłoby jej uczestniczyć w kształtowaniu charakteru młodego księcia gdyby spędzała z nim wystarczająco dużo czasu, a do tego udałoby jej się odwlec małżeństwo przez kilka lat. Rozglądając się po wyspie i zamku uznawała z każdą chwilą, że nawet jej się tutaj podoba.
- No to może powiesz mi co lubisz robić? Czym się interesujesz? - Zapytała, gdy znaleźli się w ogrodzie.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Gru 17, 2017 10:03 pm

Książę Redwyne, dość niechetnie poszedł ze starszą dziewczyną do ogrodów. Na początku, wydawało mu się zadawanie z nią strasznie głupie, potem też nie zmienił swojego nastawienia. Ciągle zadawała mu jakieś pytania, a czas ten, mógłby spożytkować lepiej.
- No ja to lubię czytać książki i słuchać jak maester opowiada o przeszłości. Moją ulubioną opowieścią, jest historia jak mój ród, zagrał na nosie Tyrellowi. - powiedział i się roześmiał. - Ehhh, chciałbym być tak mądrym człowiekiem jak maester, ale tat..to znaczy Król, mi raczej nie pozwoli. W końcu jestem jego dziedzicem. - przyznał, a twarz mu spochmurniała. Chłopiec był człowiekiem który bardziej chciał pomagać rządzić, niż samemu to robić.


Drow.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Nie Gru 17, 2017 10:19 pm

Laura już po pierwszych słowach chłopca zorientowała się, że jego serce leży po stronie maesterów z cytadeli bardziej niż po stronie Arbor. Słysząc to uśmiechnęła się lekko, po czym uznała, że skazywanie go na zaręczyny z nią byłoby dla niego niemal tak okropne jak skazanie jej na zaręczyny z kimś obcym i okropnym. Spojrzała na małego księcia po czym zaproponowała coś, co uznała, że przypadnie mu do gustu.
- Król Arbor jest młodym człowiekiem, bardzo możliwe, że doczeka się jeszcze innych męskich potomków. Wtedy nic nie stanie na przeszkodzie abyś poprosił go o pozwolenie na dołączenie do masterów z Cytadeli. A za kilka miesięcy kiedy z moim bratem wrócimy do domu, możesz odwiedzić nas w Starym Mieście. Wybierzemy się do Cytadeli, zobaczysz wszystko z bliska, co Ty na to? - Zaproponowała, a gdy usłyszała odpowiedź, uznała, że raczej nici z zabaw w ogrodzie. Tego młodego człowieka od zabawy w chowanego interesowały bardziej inne rzeczy. - Jak chcesz, to możemy iść coś poczytać. Czytałeś kiedyś o Garthcie Zielonorękim? Jeśli nie, mogę trochę Ci poczytać - rzekła, wskazując głową w stronę zamku, w którym znajdowała się zapewne skarbnica ksiąg i zapisków.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Gru 17, 2017 10:29 pm

Młody chłopiec słuchał z przejęciem słów księżniczki, a gdy ta powiedziała mu że może pokazać mu Cytadelę, ten omal nie zemdlał ze szczęścia. Tylko co na to jego ojciec?
- Naprawdę!? Jeju, jak to zrobisz, pozwolę Ci się bawić moimi figurkami! - krzyknął ucieszony. - Może uda mi się jakiegoś dotknąć! AA jakie to będzie wspaniałe,
wtedy już nigdy nie umyję ręki.
- powiedział, sam do siebie, pozostając w transie.
Został z niego jednak wyrwany, gdy dziewczyna zaproponowała mu, że mogą razem poczytać. Pomysł mu się kompletnie nie spodobał, ona była dziewczyną, a on chłopakiem, nie powinni się w ogóle nawet zadawać, w końcu to obrzydliwe. Poza tym, za kogo ona go miała, za jakiegoś barbarzyńcę który spał we własnych fekaliach, pokroju żelaznych? On potrafił czytać!
- Nie chcę mi się. - powiedział pewnie, jak na takiego małego chłopca.


Drow.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Nie Gru 17, 2017 11:51 pm

Wspaniale. Laura uśmiechnęła się widząc radość na twarzy młodego księcia. Poza tą jednak niewielką nicią porozumienia, nie udało dotrzeć jej się do młodego chłopca, bowiem był on bardziej zafascynowany wizją spotkania z maesterm niż rozmową z nią. Gdy ona była dzieckiem, również ciężko było zatrzymać jej zainteresowanie na dłużej niż pięć minut.
- No dobrze, w takim razie wracajmy do zamku... - powiedziała nagle, kapitulując, bowiem nie wiedziała czym mogłaby zabawić tego niesfornego i rozkapryszonego dzieciaka. Znała go krótko, jednakże od razu wiedziała, że mąż to z niego nie będzie dobry, a przynajmniej nie przez najbliższe dziesięć lat. Ruszyli w stronę zamku, racząc się skąpą rozmową o mało ważnych tematach.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Gru 19, 2017 1:07 am

18 stycznia 336 AC
Zachód słońca

Po spotkaniu z Redwynem Dorian udał się do swojej komnaty, gdzie zmienił odzienie na zbroję ćwiczebną. Jego następnym celem był dziedziniec zamkowy, gdzie ćwiczyli rycerze Redwyna. Zabrał tam Sir Mathiasa i Sir Robina mając nadzieję na ciekawe sparingi.
Zmierzył się z kilkoma przeciwnikami. Jakiś rycerz pokonał go w kilka sekund, ale z innymi szło mu znacznie lepiej. Na dziedzińcu najpierw walczyły pary, potem grupy. Zawalczył też kilka razy ze swoimi tarczami i po mniej więcej godzinie wrócił do komnaty zanurzyć się w chłodnej wodzie w celu odpoczynku. Uwielbiał wyładowywać się w walce... ale odpoczywać po niej lubił jeszcze bardziej.
Czysty i suchy ubrał lekkie odzienie w barwach rodowych i wyszedł w kierunku ogrodów. To było zawsze najciekawsze miejsce w każdym zamku. Komnaty, sale biesiadne, korytarze i dziedzińce zwykle były bardzo do siebie podobne... ogrody zaś miały w sobie nutę wyjątkowości. Każdy był inny. Każdy inaczej wyglądał i pachniał.
Oparł się o barierkę jednej z małych altanek i spojrzał na zachodzące słońce w oddali. Arbor było miłym dla oka i ucha miejscem, ale chyba nie chciałby mieszkać całe życie na wyspie. Wolał podróżować w siodle niż na statku.
W oddali jakaś dwórka rzuciła mu spojrzenie i szeroki uśmiech. Dorian zerknął na nią z kamienną twarzą. Chwilowa pokusa rozmowy i flirtu bardzo szybko przerodziła się w zażenowanie. Musiał przecież znaleźć żonę... nie kochankę. Odwrócił wzrok i zobaczył siostrę nadchodzącą z drugiej strony.
- Redwyne ma całkiem ładny zamek, nieprawdaż? - Powiedział na powitanie. - Ale Wysokiej Wieży do pięt nie dorasta. Dosłownie i w przenośni.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Wto Gru 19, 2017 1:31 am

Laura prawie cały dzień spędziła na przejażdżce konnej ze swoją dwórką. Przejechały się dookoła wyspy w towarzystwie kilku rycerzy Hightowerów, zamoczyły w morskiej wodzie po kolana i ruszyły niebawem w drogę powrotną. Laurę kusiło przez kilka momentów aby podtopić swoją dwórkę w słonej wodzie, ale uznała, że takie zabawy wypadały jej tylko w Starym Mieście, nie w gościach.
Po powrocie do zamku, Laura zmieniła odzienie do jazdy konnej na suknię w kolorze swoich włosów z krótkim rękawem i złotym haftem przy dekolcie. Podczas przebierania wysłuchiwała bezsensownych opowieści lady Beesbury ze średnim zaciekawieniem, zastanawiając się przy okazji, kto skazał ją na towarzystwo takich głupich dam dworu. Ani Beesbury ani Costayne, która dzisiejszego dnia została w komnatach ze względu na złe samopoczucie - albo dalekiego krewniaka króla Redwyne'a jak to pomyślała Laura - były szczególnie inteligentne. Nie minęła nawet godzina kiedy Laura zdecydowała się opuścić swoją dwórkę i ruszyć w jakiejś bardziej interesujące miejsce. Nogi poprowadziły ją wprost do ogrodu, gdzie jej brat robił maślane oczy do jakiejś dwórki przechadzającej się w ogrodach. Hightowerówna wywróciła tylko oczami po czym bez skrępowania podeszła do niego, przerywając te młodzieńcze momento.
- Zamek ma całkiem ładny, ale za to jego syn... Irytujący gówniarz - powiedziała przyciszonym głosem, po czym westchnęła ciężko i usiadła na ławce stojącej nieco za miejscem, w którym Dorian opierał się o barierkę. Skrzyżowała ręce pod piersiami i oparła się plecami o oparcie ławki. - Okazuje się, że dzieciak chce zostać maesterem, ale nie chce mu się czytać książek. Niemniej jednak, nie zniosłabym tak denerwującego i rozkapryszonego narzeczonego, no i nie chciałabym być tą osobą, która przykłada rękę do nieszczęścia niedoszłego maestera, toteż nie będę nawet wspominać o jakichkolwiek zaręczynach - rzekła, czując jak jej idealny z pozoru plan nagle ulega zmianie.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Dorian Hightower on Wto Gru 19, 2017 2:23 am

Brwi Doriana poszybowały w górę na słowa siostry o młodym Redwynie.
- Aż tak źle? No no... Może z wiekiem zmądrzeje... dobrze, że bez Ciebie, bo jego życie byłoby piekłem. - Uśmiechnął się i spojrzał na Laurę siedzącą na ławce.
Odstąpił od barierki i podszedł bliżej. Usiadł na ławkę i założył nogę na kolano.
- Czyli plan na zamieszkanie na Arbor raczej nie wypali. Szkoda. Ale to nic. Poszukamy dalej.
Skrzyżował ręce na piersi wzorem swojej siostry i spojrzał na zachodzące słońce.
- Jak tam minęło ci popołudnie? Nie widziałem cię nigdzie na zamku. - W sumie to Dorian za bardzo się za nią nie rozglądał, ale mniejsza o to. - Pozwiedzałaś trochę wyspę?
Dorian myślał o Lannisterach, którzy byli ich następnym celem na mapie podróży. Może tam znajdą dobrych kandydatów? Ojciec na pewno by się ucieszył. Skała byłaby świetnym sojusznikiem.
- Myślałem czy może nie wypłynąć jutro w dalszą drogę... chociaż dodatkowy dzień czy dwa na wyspie chyba nam nie zaszkodzi...
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Wto Gru 19, 2017 3:53 pm

Laura tylko spojrzała na brata z pobłażliwością słysząc jego słowa. To że jego życie było bliskie piekła kiedy ona znajdowała się w pobliżu, wcale nie oznaczało, że byłaby równie irytującą żoną co siostrą. Była niemal pewna, że ślub nieco zmieniłby jej charakter, albo może zwyczajnie sobie tak wmawiała, aby ułatwić sobie myślenie o zamążpójściu.
- Właściwie to nie wiem czy nie wypali. Król ma brata, którego widzieliśmy podczas posiłku, wiesz, tego z przepaską na oku. Jak dla mnie wygląda całkiem groźnie, prawie jak pirat, no i nie ma żony - powiedziała, jednak nie była do końca pewna, czy mówi poważnie czy raczej zwyczajnie rozważa luźno wszystkie możliwe opcje. Brat władcy tej wyspy królem nigdy miał nie zostać, jednakże silny sojusz z Redyne'ami w postaci małżeństwa byłby Staremu Miastu bardzo na rękę nawet jeśli sama Laura miałaby nigdy nie zostać żadną królową. - Król nazwał go przecież młotem na Żelaznych Ludzi. Chyba mogłabym się przyzwyczaić do mieszkania tutaj pod nieobecność męża gdyby od czasu do czasu przypłynął na Arbor z głową jakiegoś żelaznego w prezencie - powiedziała, obserwując reakcję brata, który równie bardzo jak ona i ich ojciec, nie przepadał za wyspiarzami Harlawa. Podejrzewała, że Mace Redwyne przypadł mu do gustu równie bardzo co jej, wszakże Dorian sam wiele razy powtarzał jak bardzo Żelaznym przydałby się porządny wpierdol.
- Popołudnie? Zrobiłam rundę wokół wyspy z lady Beesbury. Pod koniec myślałam, że utopię ją w słonej wodzie, ta dziewczyna jest głupia jak but, przysięgam - powiedziała z lekkim westchnieniem, jednakże zaraz po tym się uśmiechnęła. Pomimo tego, że jej dwórki były tępe jak stare brzytwy, to brakowałoby jej ich towarzystwa gdyby wyszły za mąż. - Lady Costayne za to strasznie kiepsko się poczuła i daleki kuzyn króla Redwyne chyba musiał się nią zaopiekować w jej komnacie - powiedziała, patrząc na brata znaczącym wzrokiem, który wyrażał tylko tyle, że lady Costayne poniewiera się teraz pewnie w swoim łożu z dalekim krewnym króla Arbor. Dziećmi nie byli, raczej wiedzieli co oznaczają takie wymówki.
- Może zostaniemy jeszcze dzień lub dwa - odparła, słysząc pytanie brata. - Podoba mi się tutaj. Pozwólmy lady Costayne się jeszcze trochę rozerwać.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Dorian Hightower on Sro Gru 20, 2017 12:42 am

- Mace Redwyne... - powiedział myśląc o tym człowieku gdy siostra o nim wspomniała. - Rzeczywiście wygląda jak niezły zabijaka... a jego niechęć do wyspiarzy byłaby ojcu na rękę. Mi zresztą też.
Nigdy nie ukrywał, że ludzi z Żelaznych Wysp nie cierpiał. Ich obyczaje i ogólne podejście do życia napawały Doriana obrzydzeniem. Nie rozumieli, że ich wizja świata nie ma racji bytu. Och, gdyby tylko zamiast rabować i zabijać chłopów zajęli się czymś pożytecznym... na przykład handlem. Mają potencjał w tej dziedzinie a kompletnie go zaprzepaszczają w imię tych swoich plugawych tradycji. Prędzej czy później będą musieli się dostosować do ludzi z kontynentu, inaczej kiedyś mogą zostać przez nich całkowicie unicestwieni. Dorian miał nadzieję, że stanie się to jak najszybciej.
Na wieść o głupocie jednej z towarzyszek Laury Dorian uśmiechnął się szeroko.
- Nigdy z nią nie rozmawiałem, ale jeśli rzeczywiście jest taka głupia to zdecydowanie muszę to nadrobić. Może zdążę zanim ją utopisz... - Na wzmiankę o lady Costayne uniósł brwi wysoko. Nie spodziewał się, że już na ich pierwszym przystanku będą dziać się takie rzeczy. Pannicy z Trzech Wież też musiało jak widać brakować podróży. Przez chwilę zastanawiał się czy nie powinien ukrócić tych harców i młodej Costayne nie ukarać... Zrezygnował jednak po chwili z tego pomysłu. Nie potrzebowali zamieszania już pierwszego dnia. Miał tylko nadzieję, że wszystko rozejdzie się po kościach... jakby co to Costaynowie będą mieli problem, nie oni.
- Taak, mi również się tu podoba. Chociaż krajobrazy nie różnią się zbytnio od tych wokół Starego Miasta, to jednak ta wyspa ma w sobie coś nietypowego. - Spojrzał na siostrę. - Hmm... Lady Costayne rzeczywiście może zrobić dobry użytek z kilku dodatkowych dni. Kto wie, może zrodzi się z tego jakaś wielka miłość, którą bardowie opiewać będą w balladach...
Przez chwilę milczeli podziwiając zachodzące słońce. Pierwszy dzień na Arbor dobiegał końca.
- A więc wypływamy za trzy dni z samego rana. Lannisport nie ucieknie. Wiesz... tam mają najlepszych jubilerów. Miasto stworzone dla damulek takich jak ty.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Sro Gru 20, 2017 10:20 pm

Słysząc aprobatę z ust brata zdziwiła się nieco, aczkolwiek pokiwała głową uznając tym samym, że się zgadza. Gdy dorastało się w Wysokiej Wieży, niechęć do Żelaznych Ludzi była naturalną koleją rzeczy.
- No to chyba nie pozostaje nic innego jak z nim porozmawiać i bliżej go poznać. Pewnie pójdzie z nim łatwiej niż z młodym księciem, w końcu chodzą o nim interesujące plotki - rzekła, unosząc lekko brwi na słowo "interesujące". Bliźniak króla Arbor podobno był znany ze swojego bujnego życia seksualnego. Dorobił się nawet legendarnego na Arbor już przezwiska... - Podobno mówią na niego... lord łonogrzmot - powiedziała, po czym parsknęła głośno śmiechem, bowiem przezwisko wydało jej się przekomiczne. Poza tym damie przez gardło przechodziły ciężko takie słowa, a już na pewno w obecności brata. Śmiała się jeszcze przez chwilę nie mogąc złapać oddechu, po czym spoważniała gdy usłyszała o lady Beesbury.
- Trzymaj się lepiej od Beesbury z daleka - powiedziała podejrzliwie, mrużąc oczy i wskazując na niego oskarżycielsko palcem. Od zawsze jej się wydawało, że jej dwórki były nieco zadurzone w jej bracie, co robiło z nich łatwy cel dla młodego księcia. Pomimo tego, że obie bardzo lubiła to jakoś sama myśl o romansie między którąś z nich a bratem napawała ją złością. Dla kogoś obserwującego z boku mogło to wyglądać jakby była zaborcza lub zazdrosna, jednakże nie do końca dało się wywnioskować czy żywiła te uczucia wobec swoich dwórek, czy wobec swojego brata. - Mówię poważnie - powiedziała nagle, opuszczając palec wskazujący i ponownie krzyżując ręce pod piersiami. Słysząc jego uwagę o jubilerach z Lannisportu, Laura tylko wzruszyła ramionami.
- Bardziej od błyskotek z Lannisportu ciekawi mnie winnica Arbor jeśli mam być szczera, bracie. Jesteś strasznie niesprawiedliwy mówiąc, że interesują mnie tylko takie rzeczy! To tak jakbym ja powiedziała, że w Lannisporcie jest dużo burdeli, czyli miasto stworzone dla rozkapryszonych książąt takich jak Ty - powiedziała, obserwując bacznie jego reakcję.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 21, 2017 1:35 am

Sam nie wiedział, czy małżeństwo siostry z tym rudym, jednookim Redwynem do końca mu odpowiada. Poza nielicznymi opowieściami nie znał go za dobrze. Chciał, żeby Laura była blisko, gdy wyjdzie za mąż, ale jeśli ma to się odbyć kosztem wiązania się z jakimś durniem albo brutalem to nie mogło być o tym mowy.
- Cooo... - Powiedział zdziwiony, gdy siostra wspomniała o niecodziennym przezwisku Redweyna. Dorian nie słyszał o tym wcześniej. Gdy siostra się śmiała on tylko się uśmiechnął. Z jednej strony było to trochę zabawne, jednak rozmawiali przecież o nim w charakterze kandydata na męża. Takie przydomki na pewno nie czynią z niego idealnej partii... - W takim razie lepiej o nim zapomnij. Poszukamy kogoś innego. - Odparł, gdy siostra skończyła się śmiać. Wcześniej byłoby mu raczej wszystko jedno, ale teraz, jak przyszedł czas na myślenie o małżeństwie... wizja wydania siostry za kogoś takiego była... zła.
- Chcesz chronić swoją przyjaciółkę przed złym bratem? Miło z twojej strony. Powiem jej jaka z ciebie szlachetna osóbka. - Uśmiechnął się z przekąsem. Naprawdę to nie miał zamiaru gadać z tą młodą Beesbury. - Wiem wiem siostro. Często jesteś poważna. Powiedzmy, że tym razem cię posłucham. Tym razem.
Słowa o burdelach sprawiły, że Dorian zmarszczył lekko brwi.
- Oj siostro siostro... Bardzo celna uwaga. - Przyznał mimo wielkiej niechęci. - Faktem jest, że Lannisport to raj dla kapryśnych i bogatych paniczyków. Będziemy się czuć jak ryby w wodzie. - Zaśmiał się cicho. - Pełno też tam ładnych blondynów. Może jakiegoś sobie wybierzesz.
avatar
Dorian Hightower

Liczba postów : 199
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Laura Hightower on Czw Gru 21, 2017 2:01 am

- Poszukamy? Nie wiedziałam, że Ty także masz coś do powiedzenia w tej kwestii, bracie - powiedziała lekko zdziwiona, patrząc na brata z uniesionymi brwiami. Laura zdawała sobie sprawę z faktu, że Dorian ma zostać pewnego dnia królem, aczkolwiek nie sądziła, że będzie rwać się do rządzenia już teraz. Słysząc, że chce bronić lady Beesbury przed swoim bratem, prychnęła tylko pod nosem.
- Nie, nie zależy mi na tej głupiej gęsi. Po prostu... Beesbury nie byłaby dobrą królową Wysokiej Wieży, to wszystko - powiedziała, wzruszając ramionami. Laura podejrzewała, że według niej w Westeros nie istniała odpowiednia dziewczyna mogąca być kiedyś dobrą królową jej własnego domu, ale postanowiła, że pomoże bratu wybrać najmniejsze zło. Kolejne słowa sprawiły, że Laura zastanowiła się przez moment.
- Właściwie to tak się składa, że gustuję w blondynach, a Lannisterowie podobno są nad wyraz przystojni, nie to co Ty na przykład. Przysięgam, do kogo Ty się wdałeś? To muszą być geny Florentów, bo na pewno nie Hightowerów - powiedziała, po czym parsknęła znowu śmiechem i szturchnęła go lekko w ramię. Z bratem rzeczywiście nie byli do siebie podobni, jedyne co mieli wspólnego to kształt i kolor oczu, jeśli chodzi zaś o resztę... Laura wyglądała jak skóra ściągnięta ze swojej babki, za to Dorian wdał się zapewne w kogoś innego.
Po godzinie przekomarzania się i mało ważnych rozmów, rodzeństwo zdecydowało się jednak wypłynąć na następny dzień, toteż wczesnym wieczorem udali się na spoczynek.

_________________
*
I surrender
my breath and my unease


avatar
Laura Hightower

Liczba postów : 168
Data dołączenia : 02/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Ogrody zamkowe

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach