Mokry Las

Go down

Mokry Las

Pisanie  Ivan z Mokrego Lasu on Sob Gru 16, 2017 12:46 am

Jeden z najpoważniejszych ośrodków wiejskich w regionie, południowo-wschodniego królestwa Przeprawy. Na wioskę składa się drewniana palisada, z piaskowymi umocnieniami. Wewnątrz osady, znajduje się kilkadziesiąt domostw, a w każdym spora liczba mieszkańców. Obok drewnianej zapory, znajduje się ogromny młyn, prowadzony przez Maćka. A dalej, jest wybudowany duży warsztat, kowala. Obok dworku Ivanovicków, znajduje się spichlerz, do którego znoszone jest jedzenie, i stamtąd wydawane.
Dworek Ivanovicków, nie wygląda jakby miał należeć do rodu szlacheckiego, jest to chałupa, lepiej ocieplona, wybudowana z solidniejszego drewna i dwie ściany domu są całkowicie murowane, dodatkowo nie ma strzechy na dachu. Dworek jest dość dużych rozmiarów, ale w końcu żyje tam sporo ludzi, więc nikogo to nie dziwi.
Podatki z tej wioski, napływają regularnie do skarbca Króla Freya.
avatar
Ivan z Mokrego Lasu

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 10/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Ivan z Mokrego Lasu on Sob Gru 16, 2017 6:51 pm

7 stycznia, 336 AC



Poprzedniego wieczora, pod mury Mokrego Lasu, przybyło niewielkie poselstwo z okolicznej wioski, Kruczych Wideł. Pora była już dość pora, toteż sołtys postanowił, na początek uraczyć swoich gości chlebem, solą i dobry piwem, żeby potem przygotować im pierzynę, do wypoczynku. Następnego dnia, zarządca wioski, postanowił przyjąć ich w swoim dworku i wysłuchać do mają do powiedzenia, nie odbywało się to jednak jak w zamku, bowiem każdy chłop był na równi, według Ivana. Wszyscy zasiedli przy stole, na takich samych krzesłach, bez dzielenia się na ważne i ważniejsze miejsca. Na stole zaś stało, wyśmienite chłopskie jedzenie i mała beczułka piwa, które było przyrządzane przez tutejszego Chmielmajstra, jak był żartobliwie nazywany wśród pobratymców.
- Dziękujemy Panie, za taką gościnę dla nas. - odezwał się poseł i skłonił się, przyciskając swój czepiec do piersi. Ivan, wyszczerzył wtedy oczy i trzasnął pięścią w stół.
- Żodyn ze mnie Pan, ćwoku! Jam chłop, taki jak ty. - powiedział lekko rozeżłony, a poseł się trochę zlękł. - D-dobrze, Ivanie. Przychodzimy ze sprawą,
bo najbliższy zamek daleko jest, patroli ostatnio mało, a bandyci się rozeźlili na nas i napadajo nas na trakcie, lub dziewki z pola zabierają, potem oddają, ale no zhańbione.
- powiedział.
- No to bym prosił, żeby twoja Ludowa Milicja, zrobiła z nimi porządek, da się? - spytał w końcu. Ivan, spojrzał na niego spod kąta i zapalił swoją fajkę, chwilę myśląc.
- No dobra, pójdziem. - powiedział zwięźle, wstał od stołu i poprawił pas, do którego po chwili przytroczył swój toporek. -No to idziem? - zapytał się i wyszedł z dworku, żeby zwołać dwudziestu chłopaków z Ludowej Milicji, a gdy byli gotowi, poszli zlać wroga, na kwaśne jabłko, a może też wziąć ich w niewolę.

avatar
Ivan z Mokrego Lasu

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 10/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Ivan z Mokrego Lasu on Wto Gru 19, 2017 8:44 pm

14.01.336




Od pomocy sąsiadom minął już prawie tydzień. W ciągu poprzednich dni, odbył się wielki Narodowy Pogrzeb i wielka stypa, a nawet jeńcy dostali wtedy więcej owsu niż zazwyczaj. Gdy uroczystość się zakończyła, więźniowie zostali wyznaczeni do pomocy rodzinom poszkodowanym, przy pracy używali tylko tępych narzędzi lub własnych rąk, natomiast zawsze byli pilnowani.
Był to niedzielny wieczór, Ivan siedział przy otwartym oknie, za swoim biurkiem i popalał fajkę, wypuszczając powoli dym z ust. Zastanawiał się nad pewnymi rzeczami, w końcu wymyślił, kazał przyjść dwóm swoim synom i wydał im polecenia, sam nie chciał chodzić, bo nogi miał stare i po prost mu się nie chciało.
- Niech no nasz kowal, wykuje dla tylu milicjantów ile da rade, jakieś osłony na głowy, niech wzoruje się na tych hełmach, co to młody ostatnio je kupił. - powiedział do młodszego i machnął ręką, żeby odszedł. Został teraz tylko z najstarszym synem, spojrzał mu w oczy i się zamyślił.
avatar
Ivan z Mokrego Lasu

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 10/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 20, 2017 4:04 pm

Na terenie całego Królestwa Przeprawy, jedynie osiemdziesiąt osad można było nazwać wsiami. Pozostałą część stanowiły zgrupowania dwóch, trzech domków oraz ludzie, którzy w bezpośredni sposób nie podlegali pod żadnego sołtysa. O dziwo, aż siedemdziesięciu przewodniczących wsiami postanowiło odwiedzić Ivana. Widocznie zostali zainspirowani wieściami, o możliwych umowach handlowych.
Minęło osiemnaście dni, ale nikt nie zjawił się na dywaniku u dowódcy Ludowego Towarzystwa Decydującego. Było to związane z poborem do wojska, każdego mężczyzny, zdolnego unieść broń. Niewiele przed końcem miesiąca, rycerz zarządzający włościami pod które, podlegał Mokry Las, zorganizował nabór do armii i wkrótce wszyscy mężczyźni, wyruszyli na północ.
Szept.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Cze 07, 2018 9:49 pm

20-24 kwietnia 336 AC

Na spokojne okolice Mokrego Lasu nieszczęśliwe wydarzenia spadły jak grom z jasnego nieba. Większość mężczyzn była na wojnie, włącznie z najwyżej postawionymi wieśniakami. Większość obecnych stanowili kobiety i dzieci. Tym bardziej musiał boleć atak, przeprowadzony przez schodzących z gór dzikusów. Z Księżycowych Gór na okoliczne lasy wylało się kilka setek Górali, uciekających po przegranej walce z siłami Robina Arryna. Jak nietrudno się domyślić przeprowadzili masakrę na mieszkańcach wioski i okolic. Szczęśliwie kilkunastu jej mieszkańcom udało się zbiec z miejsca zdarzenia i informacja o niehonorowym i bezwzględnym ataku poszła w świat. Rozprzestrzeniała się lawinowo. Niedługo władającymi tymi ziemiami powinni zostać zawiadomieni. Do ich przybycia jednak dzicy ludzie mogli sobie pograbić okoliczne lasy.

Wyrocznia
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Pią Lip 20, 2018 10:17 pm

28.04.336

Forrest ostrzył tego poranka miecz w swym namiocie, gdy do środka wszedł młody posłaniec, z pewnością giermek, któregoś z tutejszych rycerzy.
- Panie... mówili mi, że mam cię obudzić i przypomnieć o...
- Nie trzeba mi o niczym przypominać. Wyjdź już, proszę. - Rozkazał, po czym wstał i rozejrzał się po namiocie. Obok leżała jego płytowa zbroja, której dwie wieże przecięte zostały linią, która została po ataku jednego z jego wrogów. Nałożył na siebie pancerz, co mu zajęło trochę czasu, tak, że słyszał przekleństwa swego oddziału, który z każdą minutą coraz bardziej się niecierpliwił. W końcu Forrest Frey wyszedł z namiotu i trzymając dłoń na głowicy miecza, rozkazał:
- Wyruszamy. Mam nadzieje, że macie ze sobą wszystko o co prosiłem i też to co z pewnością wam się przyda podczas tej misji. I pamiętajcie. Nie idziemy tam walczyć, tylko szpiegować, by być o krok dalej od wroga.
- To na chuj ubierasz płytową zbroję, Frey?
- [b]Gdyż nawet w niej jestem o połowe cichszy od ciebie i mniej wkurwiający. A teraz nic już nie mów. Ruszamy.
I tak też wyruszyli z obozu nad świtem, kiedy to większość ludzi jeszcze spała...
Trochę czasu minęło, zanim dotarli do lasu. W międzyczasie zrobili postój, by uzupełnić płyny i odpocząć po wędrówce do lasu. Forrest mało się odzywał, nie lubił ludzi, z którymi przyszło mu prowadzić tą akcję, lecz on wykonywał rozkazy, nie miał w zwyczaju takowych kwestionować.
Po kilku godzinach dalszej drogi byli już w głębi lasu i co pewien czas, w miare równych odstępach czasu słyszęlu te same dźwięki nieznanych im ptaków. O ile to faktycznie był śpiew tych stworzeń. Tak czy inaczej, Forrest powoli zaczynał się denerwować - miał wrażenie, jakby z wejściem do tego lasu przypieczętował swój los.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 05, 2018 8:49 pm

Mokry Las zajmował zdecydowanie wielki obszar, z tego też powodu poszukiwania mogły być trudne, żmudne i długie. Pierwszy dzień - do wieczora - spędzili na poszukiwaniu jakiejkolwiek informacji, która mogłaby im się przydać. Bezskutecznie. Co prawda słyszeli o masakrze, jakiej dokonali tu Górale... ale to było wszystko co usłyszeli. Nie znając szczegółów, lokalizacji zmasakrowanych wiosek, a nawet trakty były puste. Kto by bowiem chodził nimi, gdy w okolicy grasowali tacy bandyci?
Ich poszukiwania jednak nie miały pójść na marne. Pod wieczór natknęli się na pewnego mężczyznę. Wyłonił się z drzew i ledwo słaniał się na nogach. Wyglądał na wieśniaka, a ciało jego całe było we krwi i błocie. Najefektowniej prezentowała się wielka rana cięta przecinająca mu pół twarzy. Jęknął głośno na widok podróżnych: - Lu-ludzie? Co tu robi-icie? Pom... pomóżcie!

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Pon Sie 06, 2018 11:23 pm

Nie podobał mu się cały ten las. Wisiało w nim jakieś ciężkie, gęste powietrze, które zwiastowało tylko jedno - śmierć. Forrest cały czas patrzył to w jedną, to w drugą stronę, obawiając się zobaczenia...sam nie wiedział czego. Górali na gałęziach, Dzieci Lasu napinające swe małe łuki. Siedmiu tylko wiedzieli co ich czekało w tym lesie. Zaś milczenie, jakie zastali miało trwać długo. Pierwszego dnia nie zdołali zyskać żadnych informacji, zaś jego własny oddział działał mu na nerwy bardziej, niż potencjalne zagrożenie. Wyklinał w duchu każdego po kolei, widząc oczami wyobraźni jak wszyscy leżą we własnej kałuży krwi martwi. Nakazał wieczorem postój, wyznaczył warty i przeczekał w zbroi cichą noc, licząc na lepsze jutro. Które podarowało mu jeden prezent.
Cały ich oddział zatrzymał się, widząc jakiegoś mężczyznę, całego we krwi. Forrest zaczął wydawać rozkazy.
- Opatrzeć go i położyć. Ronnel, ty się tym zajmiesz. Rickon, Wulf i Jon, wy stoicie na warcie i obserwujcie drzewa. Każdy ruch zgłaszacie. Zaś wy pomagacie mu opatrzeć tego człowieka. - Wszyscy wzięli się do roboty. Forrest dziękował sobie w duchu, że dowiedział się wcześniej kto z jego ludzi zna się najlepiej na czym i w jakim stopniu. Gdy zaś szybko i prowizorycznie zatrzymano upływ krwi rannego, Forrest kucnął przy nim i zapytał z surową miną:
- Co się stało? Kto was napadł? Tylko ty przetrwałeś?
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sie 07, 2018 2:44 am

Ludzie Forresta dość sprawnie pomogli przybyszowi. Wytarli go z krwi, położyli w jednym z namiotów i nakarmili. Nie wiedzieli może tyle o medycynie, znali chociaż jakieś podstawy. Szybko przyszła poprawa, choć kto wie czy nie tylko chwilowa? W każdym razie znaleziony mężczyzn mógł spokojnie mówić, choć trochę niewyraźnie i cicho, czasem się też jąkając: - To... Dzicy. Zeszli z gór i dotarli tutaj. Na początku tylko nas zastraszali i chcieli od nas wyciągnąć jedzenie. A gdy się nie zgodziliśmy, to nas napadli. Zmasakrowali naszą wioskę, zabili kto był pod ręką. Dzikusy! Mam nadzieję, że ktoś jeszcze przeżył... ale nie mam pewności. Ja uciekłem parę godzin temu. Widziałem jak postępują z moim bratem... Mnie też próbowali zabić, zanim nawiałem. A teraz albo się bawią w naszej wiosce albo czatują na podróżnych przed traktami. Was też pewnie znajdą. Lepiej uciekajcie. Nie wiem czy ktoś jeszcze ocalał.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Sob Sie 11, 2018 7:13 pm

Gdy już przybyły mężczyzna otrzymał pomoc, Forrest oczekiwał na zapłatę w postaci sprawozdania z tego co się stało. Nie rozczarował się i zaraz usłyszał całą wieść o tym, co się stało w miejscu, z którego przybywał. Frey wysłuchał go uważnie, układając w głowie swój własny plan.
- Może to będzie bezcelowe, jednak zapytam - umiałbyś określić ilu ich było? Jak dużo? - Zapytał, spoglądając w oczy mężczyźnie. Zaraz potem zaczął wydawać rozkazy.
- Tak czy siak, sami będziemy musieli to sprawdzić. Rickon, ty zawrócisz w stronę obozu, by przekazać wieści o ataku dzikusów. Zaś reszta, idziemy się rozejrzeć. Nie atakujemy, jedynie poruszamy się w cieniu i próbujemy uzyskać jak najwięcej informacji. Zaś ty - wskazał na wieśniaka - wskażesz nam drogę do twojej wioski. Jeśli możesz chodzić na własnych nogach to dobrze, jeśli nie to ja i Jon cię przeniesiemy. Wszyscy, mamy być cicho. Jeśli nie ma potrzeby, nie rozmawiamy ze sobą. Idziemy.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sie 12, 2018 4:18 pm

Mężczyzna zamachnął wymownie rękami i powiedział: - Setki! Wysłuchał zdenerwowany dalszych rozkazów, z wyraźnym zadowoleniem na twarzy. A więc może dostaną pomoc! Trochę już nawet przestał się trząść i bez problemu zgodził się zaprowadzić ich do wioski: - Dobra, jak mnie poniesiecie to Wam pokażę drogę.
I jak powiedział tak zrobił. Ruszyli w spokojny marsz w kierunku cały czas wskazywanym przez napotkanego wieśniaka. Po drodze mogli dowiedzieć się o nim coś więcej. Nazywał się Aleksy i był szóstym synem Ivana - lokalnego sołtysa. Większość rodziny miała się dobrze do feralnego ataku - po nim Aleksy nie wiedział co się działo z jego rodzeństwem. Rodzeństwem, bo ojciec wyruszył na wojnę Freyów z Blackwoodami. Życie w lokalnych wioskach także było spokojne, aż przyszła katastrofa. Dość było jednak opowieści, bo dotarli do wioski. Przenikając między krzakami nie napotkali się na nikogo. Wychylając się z krzaków mogli zobaczyć w wiosce ciekawy krajobraz - wszystko wywalone z chałup (jeżeli te nie były spalone), na środku ognisko, prowizoryczne namioty (często wykorzystujące resztki z zniszczonych domów) i około dwudziestu mężczyzn w dziwnych ubraniach, bawiących się przy tym ognisku, czasem także delektujący się upieczonym nad ogniem mięsem.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Nie Sie 12, 2018 8:44 pm

Forrest mruknął pod nosem jakieś przekleństwo, słysząc o liczebności wroga. Dla jego króla, Myle'a Blackwooda mogło stanowić to pewien problem, zakłócający te właściwe działania wojennie. Co prawda, wojsk Doreczasą tysiące, nie setki, a jednak gdyby tacy górale zaatakowali, nie obyłoby się bez strat. Siedmiu wie jak dużych.
Zgodnie ze swoim słowem podniósł chłopa, który poprowadził ich w stronę wioski. Tam też, ukrywając się, mogli zobaczyć spalone domy, zniszczone dobytki i obozujących dzikusów. Ich liczebność nie przekraczała dwóch tuzinów, także dało się wywnioskować, że reszta poszła... gdzieś. Dla Forresta było to wystarczająco informacji. Teraz ich zadaniem było się wycofać i zdać raport. Powoli odwrócili się i poszli w stronę powrotną. Tak by zrobili. Gdyby nie jedna przeszkoda, która zaważyła nad życiem Freya. Bowiem odwracając się, nie poczuł korzenia, o który zahaczył butem i zwalił się z łoskotem na ziemie, zaś jemu wydawało się że hałas ten na pewno słychać było w Casterly Rock i dalej. Forrest przeklnął pod nosem i już wiedział, że z ich skradania nici. Krzyknął do swych ludzi:
- Weźcie go na barana i biegnijcie ile sił w nogach! Ja spróbuje ich choć na chwile zatrzymać... Wykonać! - Rozkazał i wyjąwszy miecz z długiej pochwy i łapiąc go w dwie dłonie, rzucił się z okrzykiem na ustach na pierwszego górala, który szedł w stronę hałasu. Jeszcze przed starciem pomodlił się do Siedmiu.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sie 14, 2018 3:09 am

Bracia widząc co zrobił Forrest, tylko mogli się załamywać. Jednak nie bez powodu uważany był za ciamajdę. Wysyłanie kogoś takiego na zwiady jednak było pomysłem, delikatnie mówiąc, słabym. Dlatego też nie wahali się chwili dłużej i na prośbę towarzysza zostawili go samego. Ten ruszył na nadbiegających na niego dzikusów. Pierwszy nadbiegł wielki, rosły facet. Miał w rękach wielki topór bojowy, a na sobie trochę stary i zniszczony pancerz. Od razu jednak pokazał na co go stać. Pierwszym zamachnięciem topora już odciął Freyowi jego nos. Dalej już nie było tak pięknie. Frey parował jego ciosy coraz sprawniej, by w końcu go rozbroić, choć ten był skory do walki nawet na gołe pięści. Z tyłu zaś nadciągali kolejni dwaj Górale, a w ślad za nimi kolejni, zaalarmowani przez niedojstwo Forresta. Przynajmniej, o ile mógł się zorientować, jego towarzysze już zniknęli w krzaczorach.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Czw Sie 16, 2018 1:16 pm

Forrest przy swych czynach wydawał się wręcz błazeńsko pechowy. Przynajmniej z jego perspektywy. Gdyby wrócił wspomnieniami do wydarzenia z maesterem, a teraz jeszcze to, myślałby, że to jacyś bogowie się nad nim uwzięli, uznali go sobie za swoją zabawkę i kierowali jego ramieniem, dość błazeńsko. Teraz mógł jednak ostatni raz się nad tym zastanowić bo zaraz zginie, za swoich towarzyszy. Przez swój błąd. Frey jednak wyłączył teraz myślenie w ten sposób i spojrzał na swego przeciwnika. Nie bał się go, był gotowy umrzeć, nawet z jego ręki. Kilka chwil później Forrest nie miał już nosa, walczył jednak z człowiekiem, który stracił broń w walce. Ignorując krew i ból, zaatakował swego przeciwnika. Ciął górą, z całej siły. Zaś w tle widział jak w jego stronę biegną kolejni górale, gotowi wspomóc towarzysza. Forrest wiedział, że tak to będzie wyglądać, jednak zawsze wolał walczyć jeden na jednego. Tym razem pewnie zginie. Pomodlił się ostatni raz do bogów, po czym rzucił się z nową siłą na przeciwników.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Sie 22, 2018 11:36 pm

Forrest wykazał się niebywałą brawurą, miał bowiem swobodną możliwość ucieczki. Zamiast tego wolał walczyć z dwoma Góralami na raz i kolejnym, strzelającym z bliskiej odległości. Nie był jednak w stanie poradzić sobie nawet z rozbrojonym Góralem. Ten dał radę zaraz podnieść swój topór, chociaż Frey mocno przerysował mu tors, zostawiając jeden mniejszy ślad i jedno głębokie cięcie. Potem walka toczyła się długo i była wyrównana. Wszyscy troje przeciwników wymieniali się kolejnymi ciosami, coraz bardziej osłabiając i męcząc się. Forrest musiał na siebie przyjąć kolejne ciosy na głowę. Góral z potwornym toporem, którym wcześniej odciął mu nos, przeciął mu jeszcze dwa razy prawy policzek, a kolejne dwie strzały oderwały kawałki skóry Forresta. Jedynie ten przybyły z Górali, dzierżący wielki zardzewiały miecz, przyjął dwa ciosy na klatę samemu nie nawiązując równorzędnej walki. Najwięcej jednak ucierpiał gość z toporem, który po kilku kolejnych ciosach upadł bez przytomności na ziemię. Całość trwała jednak z 5 minut - towarzysze Freya na pewno byli już bezpieczni, a Frey stał naprzeciw jednego strzelca i miecznika, w sumie ciężko ranny i zmęczony. Dalsza walka mogła być dla niego trudna.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Czw Sie 23, 2018 11:52 am

Frey starał się jak najmocniej, przetrzymując walkę jak najdłużej mógł, dając cenne sekundy reszcie towarzyszy. Wiedział, że walka z dwoma Góralami to prawie pewna śmierć, jednakże był na nią przygotowany. To on doprowadził do ich wykrycia i on za to płacił. W ciągu całej tej walki adrenalina działała, prawie nie czuł bólu po utracie nosa. Nie zastanawiał się nad tym nawet, skupiając się w pełni na pojedynku. Ciął każdego po kolei, próbując jednocześnie parować ciosy. Każdy kolejny cios w głowę osłupiał go i czuł się lekko oszołomiony. Nie przestawał jednak walczyć, chodził, cofał się, wychodził do przodu, tnąc swym dwuręcznym mieczem. Gdy też Góral odciął mu kolejne kawałki skóry, cofnął się, zauważywszy, że jest zbyt odsłonięty. Krew zalewała mu usta, jego twarz była pełna we krwi. Następnie krzycząc głośno zaatakował z nowymi siłami, które jeszcze kłębiły się w jego ramionach. Ponownie zaczęła się walka, tym razem jednak Freyowi lepiej poszło - ten co odciął mu nos runął na ziemie, nieprzytomny. Wiedział, że jest ranny i jego towarzysze powinni być już daleko stąd - to był ten moment, w którym powinien zacząć uciekać. Tak też miał zamiar zrobić, jednak najpierw postanowił dobić nieprzytomnego Górala - dość surową cenę za odcięcie nosa Forrestowi. Tak też spróbował uczynić, wciąż zwracając uwagę na swych przeciwników. Gdyby jednak bez problemu udało mu się zabić wojownika, odwróciłby się i uciekł tą drogą, którą tu przyszedł.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Sie 24, 2018 11:47 am

Forrestowi udało się dobić rannego przeciwnika. Potężny cios miecza rozwalił mu łeb, nie dając żadnej szansy wyjścia z tego. Jego towarzysze próbowali go uchronić i atakować Freya, ale strzały tylko odbijały się od zbroi, a drugi Góral przy boku nie był w stanie nijak uderzyć rycerza, który zaraz rzucił się do ucieczki. Jednak szybko zdał sobie sprawę z problemów, jakie to stwarzało. Bieg w pełnej zbroi płytowej okazał się być... złym pomysłem, szczególnie gdy ubywały z niego po walce siły witalne. W tych warunkach pozostali Górale nie mieli problemów z dogonieniem go i zaraz ponownie wywiązała się walka. Ta wyglądała z początku dość nieporadnie. Rycerz i góral okrążali się i nie mogli się trafić, nie ze względu na ich umiejętności, a raczej na wybitną nieporadność i problemy w trzymaniu mieczem. Stojący zaś w oddali łucznik posyłał raz za razem strzały, które tylko odbijały się od zbroi Forresta. W końcu jednak jeden precyzyjny cios zadecydował o walce. Frey ładnym, choć trochę przypadkowym, oberhauem od prawej strony wbił mu miecz w gardło. Trysnęła krew i dzikus opadł bezwładnie na ziemię. Teraz Frey miał szansę uciec i schować się w pobliskich krzakach. W ustach czuł krew - własną, tryskającą z jego zmasakrowanej twarzy. Trzeba było jednak obmyślić kolejną strategię - gdzie się kierować? Jak? Na pewno będą go gonić zaalarmowani Górale, szczególnie że ten z łukiem wciąż powinien być na tropie Freya, gdy ten zacznie mknąć w gęstwinach lasu. Do pomocy było na pewno daleko - nawet jeżeli opuści Mokry Las, to po tej stronie Zielonych Wideł nie stał żaden zamek lordów Dorzecza. Co najwyżej błądzący po tych ziemiach rycerze albo patrole Freyów.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Sob Sie 25, 2018 12:56 am

Odetchnął szybko z ulgą, widząc zmasakrowanego Górala. Tylko w takiej formie mu się podobali - z pociętą twarzą, martwi. Na jego nieszczęście jednak, wciąż goniło go dwóch napastników, którzy podobnie jak ten pierwszy, nie zamierzają odpuścić. Zaczną go gonić, od razu gdy pobiegnie w las, w dość rozpaczliwej próbie ucieczki. Która i tak okazała się niepomyślna, chwile po rozpoczęciu biegu w owej ciężkiej zbroi, która z każdym przebytym metrem ważyła dla Freya o kamień więcej, dogonili go Górale, jeden z łukiem, drugi zaś miał zamiar się z nim pojedynkować. Zarówno Forrest, jak i Góral nie chcieli zaczynać walki - były król Przeprawy był niesamowicie zmęczony, ale jednocześnie chciał jak najszybciej czuć się bezpiecznie. Każdy jego wymierzany cios był jednak niezwykle wolny i nieporadny, mężczyzna zaś wykorzystywał jego słabości, atakując resztami sił Forresta. Temu jednak się poszczęściło i jego cięcie przebiło gardło Górala. Frey zaczął pluć krwią, która litrami zlewała z jego czoła, pozostałości po czole i policzków. Niemalże się dławił własną wydzieliną, efekt ten też potęgowała mała przestrzeń, którą fundował mu hełm. Skupił się jednak na dalszym etapie ucieczki. Szukał wzrokiem łucznika, który powinien gdzieś tu być - wolał najpierw go zabić, aniżeli biec za siebie, w stronę najbliższego, choć i tak dalekiego, schronienia. Dlaczego? Gdyby leżał martwy, posiłki nie dostaliby bezpośredniego raportu, w którą stronę poszedł Forrest, zobaczą one trzy zwłoki. A Frey jeszcze nigdy nie słyszał, by umarli mówili. Gdyby posiłki rzuciły się za nim w pościg, najprawdopodobniej nie uda mu się przed nimi uciec. Dlatego od razu gdy zobaczył łucznika, rzucił się na niego resztkami sił, które w nim pozostały.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Sie 28, 2018 1:20 pm

Forrest dopadł w końcu do znalezionego łucznika, waląc w niego ze swojego miecza. Po drodze kilka strzał trafiło w niego, ale odbiło się od jego zbroi. Łucznik rzucił swój łuk i próbował stawiać opór, ale bez lepszej broni niż jeden nóż nie mógł wiele zrobić. W związku z tym rzucił się do ucieczki, by wziąć po pomoc swoich ziomków. Frey, choćby nawet chciał, nie mógł za nim nadążyć. Plusem oczywiście tej sytuacji był brak dokładnej wiedzy o jego położeniu i pewnie z kilka godzin spokoju. Musiał jednak się spieszyć, i to pomimo swojego złego stanu, bo mógł być pewien że pościg w końcu ruszy. Wiedział też, że znajdował się obecnie jakieś dwadzieścia minut drogi na północ od napotkanej wioski. Mokry Las rozciągał się daleko na północ i południe. Na wschód kończył się szybko górami, a na zachód przechodził w puste pola i łąki.

Szop Pracz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Czw Sie 30, 2018 1:10 am

Forrest resztkami już sił rzucił się na ostatniego wroga z krzykiem na ustach. Próbował szybko zabić, jednak jego rany zmacznie go spowolniły. Przeciwnik uciekł w powrotną stronę, Frey mógł się zaś założyć o całe złoto Casterly Rock, że po posiłki. Z jednej strony był wściekły na to, że mu się nie udało dokończyć swego dzieła, z drugiej zaś cieszył się, że zdobył czas na odetchnienie. Chciał od razu ruszyć, jednak jedyne ma co się obecnie zdobył to upadek na kolana. Był zbyt zmęczony. Najchętniej położyłby się i zasnął... nie mógł jednak. Musiał wracać. Ściągnął jednak hełm i rozejrzał się wokół w poszukiwaniu czegokolwiek, co mógłby użyć jako prowizoryczny bandaż. Nie potrafił tamować krwi, jednak nie mogło to być takie trudne... podwlókł się do ciała jednego z Górali i odciął kawałek materiału z jego koszuli. Dość długi, tak by mógł owinąć go sobie wokół głowy i zawiązać. Tak też spróbował zrobić. Wiedział, że z jego umiejętnościami ten opatrunek praktycznie nic nie daje... Spróbował wstać na nogi, jednak nie mógł. Ciężar zbroi go przygniatał do ziemi, czuł się niczym ranna mrówka, której oderwano wszystkie odnóża. Postanowił więc ściągnąc zbroję. Może Górale zatrzymają się i uznają ją za wystarczajacą nagrodę za pościg. Bowiem zbroję nigdy nie były za tanie.
Ściąganie stali zajęło mu pięć razy więcej czasu niż normalnie. Krew dalej zalewała mu twarz, oślepiając go, a także nigdy nie zajmował się tym sam. To giermkowie pomagali rycerzom założyć zbroję. Zaczęło mu się kręcić w głowie od tego wysiłku. Zaczęła się walka psychiczna - podświadomość domagała się odpoczynku, Forrest zaś wiedział, że stracił czas na ściąganie zbroi. Teraz był całkowicie nagi - bez butów, spodni ani koszuli, jedynie chusta zasłaniająca jego męskość i dwuręczny miecz, na którym się podpierał. Spróbował wstać i od razu przewrócił się. Dopiero za czwartym razem stanął na nogi i minęło też trochę zanim ruszył dalej. Przez walkę stracił też całkowicie pojęcie, gdzie się znajduje. Wyszukał słońce i postanowił ruszyć na północ, głebiej w las - może tam pozna jakiś charakterystyczny punkt. Każdy krok był jednak trudny - zarówno przez zmęczenie jak i brak obuwia, każdy kolec wbijał się w jego stopy, pozostawiając po sobie krwawy punkt.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Wrz 03, 2018 8:19 pm

Truchła górali posiadały skórzane odzienia, więc na pierwszy rzut oka ciężko było znaleźć coś idealnego na opatrunek. Mimo tego po chwili przeszukiwań udało mu się znaleźć jakąś poszarpaną chustę owiniętą wokół trzonka jednego z nich. Gdy już doszło do samego opatrzenie głowy i ściśnięcia chusty, zabolało, i to nawet tak bardzo, że syknięcie z bólu było nie do powstrzymania. Po chwili Forrest przysiadł pod którymś z drzew by mieć zasłonę przed możliwymi zbliżającymi się wrogami i zajął się zdejmowaniem swej zbroi. Tutaj przypomniał się spory problem, którego wojownik był świadom - czas i sprawność zdjęcia tych blach. Zaczął od góry, czyli płytowych obojczyków wraz z podbródkiem, a po chwili zabrał się za napierśnik, rzucając przy okazji w cholerę wcześniej wymienione elementy. Teraz sprawa była bardziej problematyczna, bo ręce trzęsły się rycerzowi niewiarygodnie nerwowo. Zdjął on swe rękawice i dopiero wtedy wziął się za zdejmowanie reszty zbroi, chociaż teraz mógł to robić bardziej precyzyjnie. Czuł jak z każdą minutą coraz bardziej słabnie, natomiast serce wybijało mu w głowie głuche bicie. Wydawało mu się, że zajmuje to wieczność. Wtem usłyszał szmer w krzakach naprzeciwko siebie. Przenosząc wzrok w tamtym kierunku wydawało mu się, że dostrzegł ruch. W tym samym momencie usłyszał świst nadlatującej strzały. Chcąc już chwytać za miecz, poczuł okropny ból w okolicy brzucha, od którego zgiął się w bok. Strzała przebiła jego kolczugę oraz przeszywanicę, dokonując upustu juchy, której upływ czuł już na biodrach. Ciepła. Szybko oparł się na łokciu, próbując się podnieść z ziemi. Pochwycił prawą ręką miecz przy korzeniach, natomiast lewą wsparł się o masywny świerk. Widok przysłaniały mu czarne plamy. Zrobił krok ku krzakom. Ponownie świst strzały. Tym razem pomiędzy nogi, w krocze. Puszczając miecz rycerz wydał z bólu głośny, przeszywający pół lasu wrzask, po czym zaraz upadł na prawy bok, trzymając się kurczowo w okolicach nóg. Wył przeraźliwie, a oczy nachodziły przy tym łzami.
- Mam Cię. - Usłyszał gardłowy głos osoby, która właśnie przeskoczyła nad krzakiem. Ujrzał, że miała krótki łuk oraz dwa kołczany pełne strzał. Całą twarz miał wymalowaną na niebieską barwę, kształtem natomiast była strasznie wilcza, pokazująca okrutny uśmiech zadowolenia. Zrobił parę powolnych kroków ku naszemu wojownikowi, przyklękając tak przy nim na jedno kolano, wyciągając przy tym nóż z brązu, miał długość stopy. Za Góralem pojawiło się pięciu kolejnych. - Jakieś ostatnie słowa, piesku? - wyrzekł ten pierwszy, kładąc mu swoje strasznie narzędzie na lewym policzku.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2351
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Forrest Frey on Sob Wrz 08, 2018 5:15 pm

Każdy ruch, oddech sprawiał mu niewyobrażalny ból. Jakby poznał nowy rodzaj cierpienia, którego nigdy wcześniej nie czuł. Każdy dotyk, muśnięcie jego rany powodowały ciche jęknięcie. Frey był pewien - jeśli zaraz nie zostanie opatrzony przez osobę do tego kompetentną, umrze tu i bez pomocy Górali.
Rozbierając się, wiedział, że będzie to spory problem. Nie dawał jednak rady, tyle stali było już dla niego za dużym ciężarem. Padłby i nie mógłby się ruszyć. A tak to miał jeszcze szansę, że jak ściągnie owe wyposażenie, będzie mógł ruszyć w stronę obozu wojsk Dorzecza.
Nagle... usłyszał coś. Odwrócił się gwałtownie, przy okazji czując przenikliwy ból w nosie. Zobaczył jakiś ruch. Forrest, wyklinając ludzi i bogów Górali już sięgał po miecz, kiedy to agonia otuliła go swym cierpieniem. Ujrzał w swym brzuchu strzałę. Kaszlnął krwią, spróbował wstać i gdy się to udało i zrobił kilka kroków, usłyszał w spowolnionym tempie naciąg cięciwy i świst powietrza, a potem głuche zetknięcie się z ciałem Forresta. Tym razem było to najgorsze miejsce, takie w które nie chciałby być ugodzony żaden mężczyzna. Opuścił miecz i poddał się. Legł na ziemi, nie widząc już prawie niczego. Słyszał tylko cząstkowe dźwięki, jakie chichoty lub inne odgłosy, których nie potrafił rozpoznać. Pytanie Górala jednak słyszał dokładnie.
- Przer-uchać ci rodzinę, chuju. - Po tych słowach praktycznie stracił przytomność.
avatar
Forrest Frey

Liczba postów : 33
Data dołączenia : 14/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Wrz 15, 2018 12:12 pm

Na te słowa góral wręcz zaczął rechotać w niebo głosy. Po chwili jednak się opanował i najzwyczajniej w świecie uśmiechnął. Przyłożył on sztylet do krtani Frey'a, przyciskając mocno, bardzo mocno, a następnie przeciągnął. Forrest poczuł cięcie na swojej szyi, po której zaczęła spływać krew. Zaczął się krztusić. Brakowało mu tchu. Najzwyczajniej się dusił przez własną krew. Świat zaczął się rozmazywać, by po chwili całkowicie wzrok Forrest'a objęła ciemność.
***
Kupiec z imieniem Johann przejeżdżał ze swą karawaną przez bardzo niebezpieczne tereny Dorzecza. Przeklinał siebie w duchu za taką decyzję. Co go w ogóle podkusiło, by się wybierać przez krainą pełną bandytów? Chociaż...wszędzie było podobnie, a interes musiał się kręcić. Spojrzał on przez ramię na najętych wojów strzegących jego wozy. Połowa zysków z towarów będzie musiała zostać przyznana ta tych rębajłów, a co gorsza, będzie potrzebował ich na drogę powrotną. Westchnął ciężko, po czym rozejrzał się dookoła, pożałował takiej ciekawości.
- Sto-op! - Jękną kupiec, na co pary drabów z karawany przestąpiło na przód. Tak samo jak nasz Johann stanęli wryci na ten widok. Na pobliskim drzewie dyndał oskórowany człowiek, który zamiast głowy miał łeb psa. Następnie Ci wszyscy usłyszeli ruch w lesie. Kupczyk natychmiastowo sięgnął po kusze i zauważył na koronie jednej z drzew człeka z pomalowaną twarzą na niebiesko całującego odrąbaną głowę jakiegoś człowieka. Wtem z lasu wypadli górale. Zaczęła się walka...

Amur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 434
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Mokry Las

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach