Rynek

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Rynek

Pisanie  Edric on Sob Gru 09, 2017 8:26 pm

First topic message reminder :

-***-
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Rynek

Pisanie  Hugo Mollen on Pon Lut 05, 2018 12:59 am

Hugo Mollen przybył do Lannisportu zdecydowanie za wcześnie. Do turnieju pozostał prawie miesiąc, a on, zaledwie kilka godzin temu przekroczył bramy miasta. Miał jednak do załatwienia w mieście kilka bardzo istotnych spraw. Przed rozpoczęciem turnieju musiał udać się do kowala i przekuć podkowy Sosny, jego zbroja wymagała porządnego czyszczenia, zaś sam Hugo porządnego odpoczynku w wygodnym łożu. Dlatego też miał zamiar wynająć kwaterę w którejś z karczm Lannisportu, zanim oberżyści podniosą ceny, wykorzystując przybyłych na turniej gości. Miał zamiar już wynająć pokój i zapłacić za cały miesiąc. Oczywiście do tego potrzebował pieniędzy.
Pieniądze były największym problemem. Hugo obszedł już kilka gospód oferujących nocleg i zapoznał się z cenami. Łatwy rachunek mówił mu, że za pieniądze które miał mógłby sypiać w czystej pościeli przez niecałe dwa tygodnie. Pod warunkiem, że ani on, ani jego konie nie musiały by przez ten czas nic jeść. Złote smoki, dla ochrony przed złodziejami, ukrył w wysokich butach. Na dnie lichej sakiewki, przymocowanej do skórzanego, rycerskiego pasa pobrzdękiwało niemrawo kilka srebrnych jeleni. Zdecydowanie zbyt mało, żeby przeżyć choćby kilka tygodni w tak bogatym mieście.
Mimo to Mollen postanowił rozglądnąć się po miejskim rynku. Oglądał towary na które nie było go stać i wyrażał zainteresowanie kupnem biżuterii wartej zapewne więcej niż cały jego majątek, chwalił delikatność i miękkość satynowych szat wystawianych przez krawców, smukłość rumaków oferowanych przez smagłego dornijczyka i kunszt wykończenia zbroi paradnej oferowanej przez płatnerza. Może gdyby sprzedał swoją zbroję, oba konie i miecz to stać byłoby chociaż na pokryty złoceniami i inkrustowany jadeitami nagolennik?
Za kilka miedziaków kupił trzy czerwone jabłka, aby umilić sobie wędrówkę po targowisku. Dwa z nich błyskawicznie zniknęły w przepastnych gardzielach Sosny i Dęba, zaś Hugo delektował się smakiem trzeciego. Od złotnika wystawiającego swój towar na jednym z kramów usłyszał, że jego pracodawca, niejaki Rutland poszukuje pracownika. Nie złotnika jednak, lecz kogoś takiego jak Mollen. Kupiec niestety nie znał żadnych szczegółów na czym miałaby polegać ta praca. Choć Hugo domyślał się, że potrzebowali ochroniarza. Mollenowi już nieraz zdarzało się ochraniać kupieckie karawany. Można więc powiedzieć, że miał doświadczenie w tej dziedzinie.
Dodatkowa robota u braci Hill nie interesowała go zbytnio. A zwłaszcza, że Hillowie prowadzili dom pożyczkowy. A ze wszelkiego rodzaju lichwiarzami i domami zastawnymi, pamiętawszy o dokonaniach swego ojca, młody Mollen wolał mieć jak najmniej do czynienia.
W końcu postanowił. Wyrzucił ogryzek jabłka, cmoknął na konie i prowadząc je za uzdy ruszył w stronę Złotego Pazura.
avatar
Hugo Mollen

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 10/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Gerold Vyrwel on Sob Lut 17, 2018 10:37 pm

4 marca 336AC


Gerold podniósł wzrok na rysującą się w oddali sylwetkę Casterly Rock. Tak, siedziba Lannisterów zdecydowanie zasługiwała na miano Skały. Podobno nawet Visenya Targaryen, gdy ujrzała Casterly Rock, podziękowała bogom za to, że król Loren I Lannister wyruszył na Pole Ognia i nie został w środku, bo nawet smoczy ogień nie dałby mu rady. Cóż, Gerold nie miał smoków, ani ambicji do zdobywania zamku, ale z chęcią zwiedziłby kopalnię pod twierdzą. Kto wie, może w tym czasie napchałby kieszenie złotymi samorodkami? Z tą myślą spiął konia, by szybciej dotrzeć do Lannisportu.
W końcu przekroczył bramy miasta i zamyślony skierował wierzchowca w kierunku portu. Musiał sobie znaleźć giermka, albo dwóch. Może powinien pójść do Lannisterów z Lannisportu albo innych Lantell'ów lub Lannett'ów i to zaproponować? Albo przygarnąć pierwszego z brzegu syna chłopa? No nic, jest jeszcze czas. Na razie udał się na rynek, by zakupić kilka przedmiotów. Szukał, przede wszystkim, zwojów i ksiąg traktujących o medycynie, alchemii, ziołach i magii, najlepiej czarnej. Kiedyś się przyda, jak powiedział mu kiedyś kompan z Żelaznych Tarcz, odcinając głowę poległemu Dothrakowi. Jeśli łowy okazały się owocne udał się na poszukiwanie kowala, który wykonałby dla niego zbroję na zbliżający się turniej. Miała być to czarna zbroja, której ozdobą miała być para skrzydeł wiwerny przy hełmie.
avatar
Gerold Vyrwel
Maskotka i Silniczek

Maskotka i Silniczek

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 18, 2018 1:32 am

Wchodząc, czy też wjeżdżając na rynek, Vyrwel musiał się liczyć z przeraźliwym zgiełkiem. O ile niektórzy sprzedawcy oczekiwali jedynie na petentów, to wielu kupców wędrowało w okolicach swojego kramu, wkładając wszelkie siły, aby wcisnąć swe towary potencjalnym kupcom, a przekrój oferowanych przedmiotów zadowoliłby niejednego. Szczęście w nieszczęściu, że Gerolda interesował cały wachlarz inwentarzu wmiast, jakkolwiek wąsko określonego w skali całego placu targowego. Rycerz po kilkunastu minutach znalazł dwie osoby oferujące różne księgi. Tak się składało, że wysoki wąsacz o łysej glacy i burej kamizelce miał małe conieco traktujące o ziołach, zaś szpakowaty jegomość o kikucie nieco poniżej łokcia oferował Wstęp do Alchemii pióra maestera, którego imię niewiele Vyrwelowi mówiło. Pierwszy z nich rozprawiał o czterech smokach za trzymany w dłoniach tomik, wiele gestykulując, zaś drugi gotów był się zadowolić ośmioma złotymi monetami i stoma srebrnymi do kompletu. Jak to na targu, można było próbować przekonać rozmówcę do niedorzeczności aktualnej ceny, choć ciężko przewidzieć skutek takiego działania.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Gerold Vyrwel on Nie Lut 18, 2018 4:23 pm

Gerold nie przejmował się zbytnio panującym wszędzie zgiełkiem, przyzwyczaił się już do tego w Essos, a nawet trochę to polubił. Targi i rynki Wschodu były zdecydowanie głośniejsze, ludniejsze, a przede wszystkim, bogatsze. Ale nie był już w Essos tylko w Westeros i musiał się zadowolić tym co ma.
W końcu odnalazł trafił do kramiku łysego wąsacza, który zaoferował mu księgę o ziołach. Na razie jednak odłożył księgę i udał się na dalsze poszukiwania, w końcu raczej nikt inny jej nie kupi, bowiem pewnie mała część osób na rynku umiała czytać. Chyba, że ktoś chciałby zjeść księgę , ale wtedy sam Vyrwel rzuciłby się na taką personę i rozpłatał jej gardło. Chwilę potem trafił na ofertę jednorękiego sprzedawcy. Szczególnie jeden tytuł przyciągnął jego uwagę, ale ta cena...
Zdzierstwo. Obyś zdechł w piekle, pomyślał, wyciągając pieniądze, by zapłacić jednorękiemu bandycie za Wstęp do Alchemii. Ostatecznie kupił też księgę o ziołach od wąsacza, nad której ceną także mógłby trochę ponarzekać, ale musiał coś wiedzieć o ziołach jeśli zechce się bawić w alchemię. Schował swoje dwa nowe nabytki do torby i udał się w dalszą drogę. Teraz potrzebował znaleźć kowala.
avatar
Gerold Vyrwel
Maskotka i Silniczek

Maskotka i Silniczek

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Atlovart on Wto Mar 20, 2018 12:07 am

4 Kwietnia 336 AC

Był to poranek po turnieju i nocnej popijawie. W zasadzie to jak dla kogo, Atlovart wychodząc z przybytku nawet się zbyt mocno nie zataczał, choć od trzeźwości było mu daleko. Trochę odespać, śniadanko mistrza w karczmie i można się było zabrać za interesy.

Po pierwsze, Atlovart rozmówił się ze swym bratem, który to przebywał wraz z nim w Lannisporcie. Już wcześniej uradzili, że młodszy z nich dostanie list od karczmarza oraz pieniądze na drogę i ruszy do Królewskiej Przystani, by w jego imieniu doglądać interesu. Zaufana osoba była nieoceniona przy rozwijającym się biznesie. Oczywiście dał też bratu swego luzaka, by biedak nie musiał na własnych nogach pokonywać tego dystansu. Pozostało przekuć słowa w czyn i faktycznie go wysłać, bowiem na dniach Atlovarta też mogło już w mieście nie być.

Gdy już rozmowę mieli za sobą, najemny karczmarz przyjrzał się jeszcze swojej zbroi. Jedna wygrana i jedna stracona. Bilans na zero, pytanie, czy nie miał kota w worku. Zapakował więc owy pancerz i ruszył konno do poznanego już wcześniej miejsca - warsztatu krzepkiego, wąsatego mężczyzny, który chociaż niski był potężnie zbudowany - jak na kowala przystało - i szeroki w barach niby dąb. Przekazał więc kowalowi pancerz i wyjaśnił, czego by chciał, a mianowicie - naprawa pancerza z możliwych wgnieceń i tym podobnych, dopasowanie go do Atlovarta, aby niepotrzebnie go nie uciskał, czy też klekotał przez luz w nieodpowiednich miejscach. Kolejną robótką, miała być kwestia raczej estetyczna. Atlovarta pasowano z herbem czarne słońce. Z tego, co wiedział, zbroję można było poddać procesowi czernenia, przez co stal zyskiwała czarno-granatowy kolor i blask, gdy ją utrzymywać w czystości. Coś takiego chciał najemnik uzyskać z tym względem, by na napierśniku odznaczał się kształt słońca - wypalony w czerni chemikaliami, wyszlifowany do macierzystej stali.. karczmarz nie wiedział jak, ale wierzył, że mistrz kowalstwa da sobie radę bez większych problemów. W komplecie oddał też buzdygany, co by stanowiły kolorystyczny komplet.

Gdyby zaś się okazało, że sztuka ta nie jest znana w Westeros tak szeroko, jak Atlovart zakładał, to ruszył w poszukiwaniu tabardu. Biały, z czarnym obszyciem i czarnym słońcem na piersi oraz plecach. A co! Może i pierdoła, ale w końcu odniósł spory sukces i mógł sobie z tej sprawy kupić pamiątkę, a że praktyczna, tym lepiej.

A gdy już kwestia ta została załatwiona, ruszył na targ kupić sobie jakiś owoc i bukłak dobrego rumu na drogę, by ostatecznie wybrać się na spacer, rozmyślając, czy aby nie przygarnąć jakiegoś chłopaczka na giermka. Nicpoń pewnie miałby potem co wspominać.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Mar 20, 2018 12:52 am

Atlovartowy brat przyjął darowane mu pieniądze i wyruszył w drogę. Wcześniej obiecał oczywiście, że jego słynny teraz w świecie krewniak nie zawiedzie się na nim, a gdy przybędzie zobaczyć jak biznes prosperuje, to już nawet dostawi jeszcze jedną karczmę. O! Takie będzie branie na klientów!

Kowal powitał Atlovarta wielce zadowolony. Nie dość, że go kojarzył bo już raz ubili interes, to jeszcze teraz był słynnym zwycięzcą turniejowych walk! Taki klient z pewnością przysporzy sławy jego warsztatowi i ściągnie kolejnych chcących skorzystać z jego usług. Naprawa i dopasowanie zbroi? Jasne, łatwa robota. Dla takiego klienta nawet po taniości jedynie sto srebrników! Kowal musiał tylko pomierzyć sobie Atla by wykonać zadanie i powiedział, że będzie gotowe wszystko na jutro rano. Co do kolorowanki... Nie był w stanie tego zrobić, podobnie żaden zbrojmistrz z Lannisportu. Na pewno najlepsi mistrzowie z Królewskiej Przystani by byli w stanie, a podobno dwa warsztaty w Starym Mieście też miały kogoś takiego. Poza tym, no, trzeba szukać w słynnych kuźniach miast Essos. Qohor znany był z olbrzymich umiejętności w nasycaniu metalu barwami.

Rzemieślnika, który zrobi mu tabard Atlovart znalazł prędko, a i sama usługa była niedroga. Jedynie sześćdziesiąt jeleni. Podobnie jak pancerz miało być to gotowe na jutro.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1299
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Atlovart on Wto Mar 20, 2018 1:23 am

Karczmarz póki pieniądze miał, to starał się płacić uczciwie za robotę, toteż był wielce zadowolony, gdy profesjonalnie go obsłużono. Nie miał też nic przeciwko, by polecić ów kowalski zakład, gdyby kto go kiedyś pytał. Szkoda, że w Lannisporcie nie znalazł czego szukał. Jeśli zatrzymają się w Starym Mieście, to może faktycznie zawita do przedstawionych mu miejsc. Gdy najemnik spacerował ulicami, przypomniał mu się Bilbo. Przecież ten nowobogacki emigrant nie był z Westeros. Lyseńczyk chyba. No i w Królewskiej Przystani siedzi, jak się patrzy. Będzie trzeba do niego zajrzeć przy najbliższej okazji i wypytać co potrafi.

Ranek, 5 Kwietnia 336 AC

Brat wyruszył, śniadanie zjedzone, można iść odebrać zamówienia. Gerold ponoć chciał już wypływać, toteż Atlovart załatwił kwestię zbroi i ubrany w nowy tabard ruszył pożegnać się z Hoggówną, a ile już wcześniej tego nie zrobił za sprawą jej potencjalnego wyjazdu, by wraz z Roshem i Cykadą ruszyć na okręt. Ponoć rekrutowano nowych do Wybrańców. Atlovart stwierdził, że jak już się trzyma z karłem, to można by nieco pomóc. W końcu przedwczoraj wygrał turniej. Rosh podobnie. Może ich towarzystwo wśród rekruterów nieco wspomoże sprawę. Zapowiadał się malowniczy rejs.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 119
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach