Rynek

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Rynek

Pisanie  Edric on Sob Gru 09, 2017 8:26 pm

First topic message reminder :

-***-
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Rynek

Pisanie  Hugo Mollen on Pon Lut 05, 2018 12:59 am

Hugo Mollen przybył do Lannisportu zdecydowanie za wcześnie. Do turnieju pozostał prawie miesiąc, a on, zaledwie kilka godzin temu przekroczył bramy miasta. Miał jednak do załatwienia w mieście kilka bardzo istotnych spraw. Przed rozpoczęciem turnieju musiał udać się do kowala i przekuć podkowy Sosny, jego zbroja wymagała porządnego czyszczenia, zaś sam Hugo porządnego odpoczynku w wygodnym łożu. Dlatego też miał zamiar wynająć kwaterę w którejś z karczm Lannisportu, zanim oberżyści podniosą ceny, wykorzystując przybyłych na turniej gości. Miał zamiar już wynająć pokój i zapłacić za cały miesiąc. Oczywiście do tego potrzebował pieniędzy.
Pieniądze były największym problemem. Hugo obszedł już kilka gospód oferujących nocleg i zapoznał się z cenami. Łatwy rachunek mówił mu, że za pieniądze które miał mógłby sypiać w czystej pościeli przez niecałe dwa tygodnie. Pod warunkiem, że ani on, ani jego konie nie musiały by przez ten czas nic jeść. Złote smoki, dla ochrony przed złodziejami, ukrył w wysokich butach. Na dnie lichej sakiewki, przymocowanej do skórzanego, rycerskiego pasa pobrzdękiwało niemrawo kilka srebrnych jeleni. Zdecydowanie zbyt mało, żeby przeżyć choćby kilka tygodni w tak bogatym mieście.
Mimo to Mollen postanowił rozglądnąć się po miejskim rynku. Oglądał towary na które nie było go stać i wyrażał zainteresowanie kupnem biżuterii wartej zapewne więcej niż cały jego majątek, chwalił delikatność i miękkość satynowych szat wystawianych przez krawców, smukłość rumaków oferowanych przez smagłego dornijczyka i kunszt wykończenia zbroi paradnej oferowanej przez płatnerza. Może gdyby sprzedał swoją zbroję, oba konie i miecz to stać byłoby chociaż na pokryty złoceniami i inkrustowany jadeitami nagolennik?
Za kilka miedziaków kupił trzy czerwone jabłka, aby umilić sobie wędrówkę po targowisku. Dwa z nich błyskawicznie zniknęły w przepastnych gardzielach Sosny i Dęba, zaś Hugo delektował się smakiem trzeciego. Od złotnika wystawiającego swój towar na jednym z kramów usłyszał, że jego pracodawca, niejaki Rutland poszukuje pracownika. Nie złotnika jednak, lecz kogoś takiego jak Mollen. Kupiec niestety nie znał żadnych szczegółów na czym miałaby polegać ta praca. Choć Hugo domyślał się, że potrzebowali ochroniarza. Mollenowi już nieraz zdarzało się ochraniać kupieckie karawany. Można więc powiedzieć, że miał doświadczenie w tej dziedzinie.
Dodatkowa robota u braci Hill nie interesowała go zbytnio. A zwłaszcza, że Hillowie prowadzili dom pożyczkowy. A ze wszelkiego rodzaju lichwiarzami i domami zastawnymi, pamiętawszy o dokonaniach swego ojca, młody Mollen wolał mieć jak najmniej do czynienia.
W końcu postanowił. Wyrzucił ogryzek jabłka, cmoknął na konie i prowadząc je za uzdy ruszył w stronę Złotego Pazura.
avatar
Hugo Mollen

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 10/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Gerold Vyrwel on Sob Lut 17, 2018 10:37 pm

4 marca 336AC


Gerold podniósł wzrok na rysującą się w oddali sylwetkę Casterly Rock. Tak, siedziba Lannisterów zdecydowanie zasługiwała na miano Skały. Podobno nawet Visenya Targaryen, gdy ujrzała Casterly Rock, podziękowała bogom za to, że król Loren I Lannister wyruszył na Pole Ognia i nie został w środku, bo nawet smoczy ogień nie dałby mu rady. Cóż, Gerold nie miał smoków, ani ambicji do zdobywania zamku, ale z chęcią zwiedziłby kopalnię pod twierdzą. Kto wie, może w tym czasie napchałby kieszenie złotymi samorodkami? Z tą myślą spiął konia, by szybciej dotrzeć do Lannisportu.
W końcu przekroczył bramy miasta i zamyślony skierował wierzchowca w kierunku portu. Musiał sobie znaleźć giermka, albo dwóch. Może powinien pójść do Lannisterów z Lannisportu albo innych Lantell'ów lub Lannett'ów i to zaproponować? Albo przygarnąć pierwszego z brzegu syna chłopa? No nic, jest jeszcze czas. Na razie udał się na rynek, by zakupić kilka przedmiotów. Szukał, przede wszystkim, zwojów i ksiąg traktujących o medycynie, alchemii, ziołach i magii, najlepiej czarnej. Kiedyś się przyda, jak powiedział mu kiedyś kompan z Żelaznych Tarcz, odcinając głowę poległemu Dothrakowi. Jeśli łowy okazały się owocne udał się na poszukiwanie kowala, który wykonałby dla niego zbroję na zbliżający się turniej. Miała być to czarna zbroja, której ozdobą miała być para skrzydeł wiwerny przy hełmie.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lut 18, 2018 1:32 am

Wchodząc, czy też wjeżdżając na rynek, Vyrwel musiał się liczyć z przeraźliwym zgiełkiem. O ile niektórzy sprzedawcy oczekiwali jedynie na petentów, to wielu kupców wędrowało w okolicach swojego kramu, wkładając wszelkie siły, aby wcisnąć swe towary potencjalnym kupcom, a przekrój oferowanych przedmiotów zadowoliłby niejednego. Szczęście w nieszczęściu, że Gerolda interesował cały wachlarz inwentarzu wmiast, jakkolwiek wąsko określonego w skali całego placu targowego. Rycerz po kilkunastu minutach znalazł dwie osoby oferujące różne księgi. Tak się składało, że wysoki wąsacz o łysej glacy i burej kamizelce miał małe conieco traktujące o ziołach, zaś szpakowaty jegomość o kikucie nieco poniżej łokcia oferował Wstęp do Alchemii pióra maestera, którego imię niewiele Vyrwelowi mówiło. Pierwszy z nich rozprawiał o czterech smokach za trzymany w dłoniach tomik, wiele gestykulując, zaś drugi gotów był się zadowolić ośmioma złotymi monetami i stoma srebrnymi do kompletu. Jak to na targu, można było próbować przekonać rozmówcę do niedorzeczności aktualnej ceny, choć ciężko przewidzieć skutek takiego działania.

Travolta
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Gerold Vyrwel on Nie Lut 18, 2018 4:23 pm

Gerold nie przejmował się zbytnio panującym wszędzie zgiełkiem, przyzwyczaił się już do tego w Essos, a nawet trochę to polubił. Targi i rynki Wschodu były zdecydowanie głośniejsze, ludniejsze, a przede wszystkim, bogatsze. Ale nie był już w Essos tylko w Westeros i musiał się zadowolić tym co ma.
W końcu odnalazł trafił do kramiku łysego wąsacza, który zaoferował mu księgę o ziołach. Na razie jednak odłożył księgę i udał się na dalsze poszukiwania, w końcu raczej nikt inny jej nie kupi, bowiem pewnie mała część osób na rynku umiała czytać. Chyba, że ktoś chciałby zjeść księgę , ale wtedy sam Vyrwel rzuciłby się na taką personę i rozpłatał jej gardło. Chwilę potem trafił na ofertę jednorękiego sprzedawcy. Szczególnie jeden tytuł przyciągnął jego uwagę, ale ta cena...
Zdzierstwo. Obyś zdechł w piekle, pomyślał, wyciągając pieniądze, by zapłacić jednorękiemu bandycie za Wstęp do Alchemii. Ostatecznie kupił też księgę o ziołach od wąsacza, nad której ceną także mógłby trochę ponarzekać, ale musiał coś wiedzieć o ziołach jeśli zechce się bawić w alchemię. Schował swoje dwa nowe nabytki do torby i udał się w dalszą drogę. Teraz potrzebował znaleźć kowala.
avatar
Gerold Vyrwel

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 14/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Atlovart on Wto Mar 20, 2018 12:07 am

4 Kwietnia 336 AC

Był to poranek po turnieju i nocnej popijawie. W zasadzie to jak dla kogo, Atlovart wychodząc z przybytku nawet się zbyt mocno nie zataczał, choć od trzeźwości było mu daleko. Trochę odespać, śniadanko mistrza w karczmie i można się było zabrać za interesy.

Po pierwsze, Atlovart rozmówił się ze swym bratem, który to przebywał wraz z nim w Lannisporcie. Już wcześniej uradzili, że młodszy z nich dostanie list od karczmarza oraz pieniądze na drogę i ruszy do Królewskiej Przystani, by w jego imieniu doglądać interesu. Zaufana osoba była nieoceniona przy rozwijającym się biznesie. Oczywiście dał też bratu swego luzaka, by biedak nie musiał na własnych nogach pokonywać tego dystansu. Pozostało przekuć słowa w czyn i faktycznie go wysłać, bowiem na dniach Atlovarta też mogło już w mieście nie być.

Gdy już rozmowę mieli za sobą, najemny karczmarz przyjrzał się jeszcze swojej zbroi. Jedna wygrana i jedna stracona. Bilans na zero, pytanie, czy nie miał kota w worku. Zapakował więc owy pancerz i ruszył konno do poznanego już wcześniej miejsca - warsztatu krzepkiego, wąsatego mężczyzny, który chociaż niski był potężnie zbudowany - jak na kowala przystało - i szeroki w barach niby dąb. Przekazał więc kowalowi pancerz i wyjaśnił, czego by chciał, a mianowicie - naprawa pancerza z możliwych wgnieceń i tym podobnych, dopasowanie go do Atlovarta, aby niepotrzebnie go nie uciskał, czy też klekotał przez luz w nieodpowiednich miejscach. Kolejną robótką, miała być kwestia raczej estetyczna. Atlovarta pasowano z herbem czarne słońce. Z tego, co wiedział, zbroję można było poddać procesowi czernenia, przez co stal zyskiwała czarno-granatowy kolor i blask, gdy ją utrzymywać w czystości. Coś takiego chciał najemnik uzyskać z tym względem, by na napierśniku odznaczał się kształt słońca - wypalony w czerni chemikaliami, wyszlifowany do macierzystej stali.. karczmarz nie wiedział jak, ale wierzył, że mistrz kowalstwa da sobie radę bez większych problemów. W komplecie oddał też buzdygany, co by stanowiły kolorystyczny komplet.

Gdyby zaś się okazało, że sztuka ta nie jest znana w Westeros tak szeroko, jak Atlovart zakładał, to ruszył w poszukiwaniu tabardu. Biały, z czarnym obszyciem i czarnym słońcem na piersi oraz plecach. A co! Może i pierdoła, ale w końcu odniósł spory sukces i mógł sobie z tej sprawy kupić pamiątkę, a że praktyczna, tym lepiej.

A gdy już kwestia ta została załatwiona, ruszył na targ kupić sobie jakiś owoc i bukłak dobrego rumu na drogę, by ostatecznie wybrać się na spacer, rozmyślając, czy aby nie przygarnąć jakiegoś chłopaczka na giermka. Nicpoń pewnie miałby potem co wspominać.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Mar 20, 2018 12:52 am

Atlovartowy brat przyjął darowane mu pieniądze i wyruszył w drogę. Wcześniej obiecał oczywiście, że jego słynny teraz w świecie krewniak nie zawiedzie się na nim, a gdy przybędzie zobaczyć jak biznes prosperuje, to już nawet dostawi jeszcze jedną karczmę. O! Takie będzie branie na klientów!

Kowal powitał Atlovarta wielce zadowolony. Nie dość, że go kojarzył bo już raz ubili interes, to jeszcze teraz był słynnym zwycięzcą turniejowych walk! Taki klient z pewnością przysporzy sławy jego warsztatowi i ściągnie kolejnych chcących skorzystać z jego usług. Naprawa i dopasowanie zbroi? Jasne, łatwa robota. Dla takiego klienta nawet po taniości jedynie sto srebrników! Kowal musiał tylko pomierzyć sobie Atla by wykonać zadanie i powiedział, że będzie gotowe wszystko na jutro rano. Co do kolorowanki... Nie był w stanie tego zrobić, podobnie żaden zbrojmistrz z Lannisportu. Na pewno najlepsi mistrzowie z Królewskiej Przystani by byli w stanie, a podobno dwa warsztaty w Starym Mieście też miały kogoś takiego. Poza tym, no, trzeba szukać w słynnych kuźniach miast Essos. Qohor znany był z olbrzymich umiejętności w nasycaniu metalu barwami.

Rzemieślnika, który zrobi mu tabard Atlovart znalazł prędko, a i sama usługa była niedroga. Jedynie sześćdziesiąt jeleni. Podobnie jak pancerz miało być to gotowe na jutro.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Atlovart on Wto Mar 20, 2018 1:23 am

Karczmarz póki pieniądze miał, to starał się płacić uczciwie za robotę, toteż był wielce zadowolony, gdy profesjonalnie go obsłużono. Nie miał też nic przeciwko, by polecić ów kowalski zakład, gdyby kto go kiedyś pytał. Szkoda, że w Lannisporcie nie znalazł czego szukał. Jeśli zatrzymają się w Starym Mieście, to może faktycznie zawita do przedstawionych mu miejsc. Gdy najemnik spacerował ulicami, przypomniał mu się Bilbo. Przecież ten nowobogacki emigrant nie był z Westeros. Lyseńczyk chyba. No i w Królewskiej Przystani siedzi, jak się patrzy. Będzie trzeba do niego zajrzeć przy najbliższej okazji i wypytać co potrafi.

Ranek, 5 Kwietnia 336 AC

Brat wyruszył, śniadanie zjedzone, można iść odebrać zamówienia. Gerold ponoć chciał już wypływać, toteż Atlovart załatwił kwestię zbroi i ubrany w nowy tabard ruszył pożegnać się z Hoggówną, a ile już wcześniej tego nie zrobił za sprawą jej potencjalnego wyjazdu, by wraz z Roshem i Cykadą ruszyć na okręt. Ponoć rekrutowano nowych do Wybrańców. Atlovart stwierdził, że jak już się trzyma z karłem, to można by nieco pomóc. W końcu przedwczoraj wygrał turniej. Rosh podobnie. Może ich towarzystwo wśród rekruterów nieco wspomoże sprawę. Zapowiadał się malowniczy rejs.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Cze 08, 2018 12:19 am

10 kwietnia 336AC

W środku dnia gdy słońce stało w zenicie, na rynku pojawił się oddział straży miejskiej. Prowadzony przez nich więzień był wychudłym cieniem samego siebie. Niegdyś cudownie złote włosy teraz potargane, brudne i posklejane. Niegdyś piękne ubrania, teraz stare szmaty cuchnące pleśnią. Pod naprędce wybudowaną szubienicą wszystko miało się skończyć. Gdy kapral straży miejscej odczytywał wyrok kary śmierci za zamordowanie świecarza, kat konstruował narzędzie kaźni. Jeden długi kawał liny ułożył w rękach tak, że zataczała dwa półkola. Potem złapał za jej koniec i zaczął owijać między półkolami. Gdy lina miała się ku końcowi, przepchnął jej koniuszek przez pętelkę powstałą u góry i szarpnął na dole, co spowodowało zaciśnięcie się tej górnej. Tak oto związana lina umożliwiała zaciśnięcie się pętli pod wpływem ciężaru umieszczonego w niej ciała. Narzędzie tak tanie, a jednak doskonałe. Kat przerzucił pętlę przez belkę u góry, a potem nałożył ją na szyję skazańca. Następnie kilku strażników podniosło go do góry, a kat przywiązał linę do kołka na dole. Po opuszczeniu skazańca lina wryła się w jego długą szyję. Od tej chwili powietrze nie dostawało się do jego płuc, a on wierzgał dziko nogami. Z początku z werwą, ale z każdym uderzeniem serca coraz słabiej, coraz wolniej. Skazaniec opadał z sił. Odchylił twarz do góry i rozwarł usta w krzyku, jednak żaden dźwięk nie wydobył się z jego ust. Lico zaczęło mu siniec, a oczy zaczerwieniły się w rozpaczy. Chwilę później zastygły w bezruchu tak samo jak dotychczas wierzgające nogi, a ciało tylko huśtało się raz w jedną stronę, raz w drugą, powoli obracając się i prezentując mieszkańcom Lannisportu fioletową twarz wisielca. Tak oto świat żywych opuścił Znachor Albert. Tylko do którego z siedmiu piekieł trafi jego dusza...?


Belt
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Znachor Albert on Pią Cze 08, 2018 4:06 pm

Dni, tygodnie, a może miesiące. Albert nie wiedział ile czasu przesiedział w swojej celi, aż w końcu wyprowadzono go z niej. Dobrze wiedział dokąd zmierza, choć miał nadzieję że został wykupiony przez Małego Jona z ich ukrytego skarbu. Jak się po kilkudziesięciu minutach okazało, była to jednak szubienica. Albert choć wyglądał jak jakieś licho, to próbował iść jak najbardziej z gracją i z jak najbardziej wyprostowaną postawę. Gdy wchodził na wschody, przypadkiem nacisnął katowi na nogę, wtedy tylko na niego spojrzał i się skłonił.
- Prz-praszam. - wydukał i poszedł dalej, podczas gdy kat przygotowywał linę na jego powieszenie, a herold wyczytywał listę przewinien Alberta ten ćwiczył język tak żeby za chwilę móc mówić przez zbędnego dukania. Gdy przyszła kolej na jego śmierć, spytał się Herolda czy może mieć ostatnie słowo, a jeśli ten się zgodził, Albert wciągnął głęboko powietrze i je wypuścił, po czym się uśmiechnął szeroko i zaczął. - Są rzeczy, których nie da się powstrzymać. Przekazywana z pokolenia na pokolenie silna wola, marzenia oraz nieunikniony bieg czasu. Dopóki ludzie ze wszystkich sił pragną wolności, żadna siła nie zdoła powstrzymać tych zjawisk. - wykrztusił z siebie, po czym na sam koniec dodał. - Chcecie moje skarby? Weźcie je sobie. Jeśli tylko zdołacie dotrzeć tam, gdzie ukryłem wszystkie bogactwa tego świata. - krzyknął na sam koniec i się głośno roześmiał, po czym odwrócił się do kata i pozwolił mu czynić jego pracę. Albert miał nadzieję że może na sam koniec swojego życia uda mu się trochę namieszać i może zmotywuje więcej ludzi do poszukiwania przygód.
avatar
Znachor Albert

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 10/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Tommen Lefford on Czw Wrz 06, 2018 10:55 pm

12 maj 336 AC

Wizyta w burdelu była szybka i jakże owocna. Tommen wyszedł stamtąd z cennymi informacjami. Co prawda musiał za nie srogo zapłacić, ale spodziewał się zarobić na tym o wiele więcej. Ponadto, po wyjściu z Rozkoszy Krasnala i krótkim spacerze w stronę rynku miejskiego, Tommen spotkał Tymona, który twierdził, że znalazł świetną okazję na kupno aksamitu. Lefford postanowił wykorzystać ją natychmiast zanim ktoś go ubiegnie i przyspieszył kroku w stronę handlarza materiałami, którego znalazł młody księgowy.
Na rynku panował gwar, jak to zawsze w miastach portowych. Tommen czuł się w nim jak ryba w wodzie. Pamiętał jak kilka lat temu sprzedawał proste towary na straganie w Lys i Volantis. Dzisiaj nie musiał już wydzierać mordy na rynkach. Po prostu kupował i sprzedawał a dzięki własnemu okrętowi zarabiał więcej niż na handlu w obrębie jednego miasta.
Tymon wskazał mu handlarza o którym mówił. Lefford poklepał chłopaka po ramieniu i poszedł ubić interes. Wziął ze sobą dwóch zbrojnych, żeby wyglądać poważniej.
Najpierw nic nie mówił i po prostu oglądał wyroby. Przyjrzał się uważnie aksamitowi, który chciał kupić, ale oglądał też inne towary. Udawał niezdecydowanego.
- Panie handlarzu poczciwy - przywitał się w końcu. - Te materiały to skąd pochodzą? Westeros czy Essos? Rozglądam się za dobrym aksamitem. Ile by pan za niego chciał? - Wskazał gestem głowy na bele aksamitu rozłożone na szerokim straganie.
avatar
Tommen Lefford

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 19/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Wrz 09, 2018 3:35 pm

Jegomość w towarzystwie dwóch zbrojnych oczywiście nie umknął uwadze kupca, który przyglądał się Tommenowi kątem oka, zajęty akurat rozmową z jakąś korpulentną kobitą. W końcu ta wręczył mu skórzany mieszek, zaś on odłożył dla niej kilka bel aksamitu, którym akurat zainteresowany był też Lefford. Handlarz zastanawiał się czy taki poważny mężczyzna z obstawą jest zainteresowany kupnem towaru, czy też może są to jakieś inne sprawy. Cła, albo - nie dajcie Siedmiu - jakieś nowe podatki, o których nie wiedział i jakich nie uregulował! Pozbywszy się kobiety podszedł do Tommena, który akurat również zagaił rozmowę.
- Westeros, drogi panie - odpowiedział. - Tkane w Kayce, tutaj na Zachodzie! Może i nie tak słynne jak te z dalekiego Lorath, ale najwyższej jakości! - powiedział z nutą dumy w głosie. - Cena stoi dziewięćdziesiąt pięć srebrnych jeleni za belę.
Była to rzeczywiście niższa cena wyjściowa niż najczęściej trafiane okrągłe sto jeleni. Zwłaszcza na Zachodzie, który wcale nie słynął z wielkiej produkcji aksamitu.
- Na zbyciu mam obecnie jeszcze dwieście... - kupiec szybko zajrzał do notatek - ...siedem bel materiału, jeśli interesuje on szlachetnego pana.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Tommen Lefford on Nie Wrz 09, 2018 11:15 pm

Tkaniny pochodziły z Westeros, a przynajmniej tak twierdził handlarz. Nie było powodu, żeby mu nie wierzyć.
- Hmmm... Westeros... - Wskazał na najbliżej leżącą belę. - Można? - Nie czekał na odpowiedź i dotknął materiału badając go dokładnie w palcach. Rzeczywiście, jakości był nie najgorszej. I cena jak na Lannisport była całkiem dobra, choć Tommen chciał wytargować niższą.
Po usłyszeniu o ilości dostępnego towaru Lefford lekko wykrzywił usta jakby się zastanawiał.
- Hmmm. Wie pan co. Wezmę wszystkie, ale za osiemdziesiąt za sztukę. Jeszcze dzisiaj mogę je odebrać. - Tommen pomyślał, że przydałoby się tego aksamitu więcej, tak ze tysiąc bel. Z drugiej strony nie chciał zapychać ładowni statku tanim towarem gdy miał tyle złota do wydania. Miał nadzieję, że wyda wszystko na kamieniach szlachetnych. Ale to później.
- Jak moi klienci w Lys i Volantis będą zadowoleni, to możesz być pewien poczciwy człowieku, że odwiedzę Cię kiedyś ponownie po nową partię tkanin.
avatar
Tommen Lefford

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 19/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Wrz 10, 2018 4:52 pm

Kupiec coś jeszcze próbował się targować, jednak Tommen z łatwością zdołał go przegadać. Mężczyzna nie był wielce sprawnym handlarzem, zaś Lefford posiadał sporo informacji - wprawdzie głównie o handlu kosztownościami, ale jednak - o lokalnym rynku. W końcu stanęło na pożądanych osiemdziesięciu jeleniach od beli materiału. Łącznie szlachcic musiał zapłacić osiemdziesiąt dwa złote smoki oraz sto sześćdziesiąt srebrników za cały towar.
- Dziękuję, panie, polecam się serdecznie na przyszłość - powiedział handlarz, kiedy poruszono kwestię możliwej współpracy w dalszym czasie. - Przyślesz kogoś po odbiór towarów, panie, czy skierować ich transport na jakiś konkretny okręt lub do magazynu?
Po ustaleniu tego ostatniego szczegółu kupiec zgodził się na wybór klienta i pożegnał z nim, aby przygotować towary do transportu.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2240
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Tommen Lefford on Pon Wrz 10, 2018 9:38 pm

Negocjacje poszły bardzo dobrze. Handlarz zgodził się na ustaloną cenę praktycznie od razu i transakcja miała zostać zaraz sfinalizowania. Tommen ucieszył się, że poszło szybko i sprawnie. Dobry początek.
- Będę o tobie pamiętał, handlarzu poczciwy. - Rzucił mu na jego słowa o polecaniu się na przyszłość. - Skieruj je na okręt w porcie. To galera o nazwie "Złoty Ząb". Będą na niej zbrojni ze znakiem jednorożca, więc nie będzie trudno poznać. Dobrze robić z panem interesy. - Uścisnął jego dłoń. - Za chwilę wyślę kogoś po złoto.
Pożegnał się z handlarzem i oddalił się do Tymona.
- Możesz zapisać w księdze rachunkowej, że kupiliśmy dzisiaj dwieście siedem bel aksamitu po osiemdziesiąt jeleni każda. Zapisz też sumę transakcji w jeleniach i złotych smokach. Wszystko ma być ładnie podliczone. Jasne?
- Tak panie. - Chłopak kiwnął głową.
- Nie mów do mnie "panie". Jesteśmy partnerami, pamiętasz? Dobra, teraz idziemy do jubilera. Z moich informacji wynika, że powinien być gdzieś tam... - Wskazał dłonią kierunek i poszedł. Zbrojni i Tymon podążyli za nim. W międzyczasie wysłał jednego ze zbrojnych po złoto dla handlarza. Miał z nim wrócić w towarzystwie jeszcze dwóch innych strażników ze statku i przekazać sumę bezpośrednio.
avatar
Tommen Lefford

Liczba postów : 37
Data dołączenia : 19/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach