Rynek

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Rynek

Pisanie  Edric on Sob Gru 09, 2017 8:26 pm

-***-
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Edric on Sob Gru 09, 2017 9:09 pm

Południe-2 Stycznia

Wczorajszą nockę Edric poświęcił na przekazanie swoim chłopakom czasu zbiórki, a potem najzwyczajniej udał się spać przed robotą. Po zjedzeniu porządnego śniadania z mleczną popitą ruszył on na umówione miejsce spotkania ze swoimi koleżkami. Był on ubrany przebrany w codzienne ciuchy, czyli długą brązową kurtę, luźne spodnie, żupan, płaszcz z kapturem oraz wysokie buty. Zabrał on ze sobą swoje dwie kosy, jak i ukrytą za płaszczem okutą pałkę. Jego wesoła rodzinka czekała na niego w pobocznej uliczce. Akurat w tym momencie grali w kości i gadali o panienkach z przybocznego burdelu.
- Ta.- Spojrzał po zebranych, po czym oparł się prawym ramieniem o ścianę uliczki.- Mamy sprawy do załatwienia chłopcy. Słuchacie? To świetnie. Musimy wypatrzeć na rynku pewnego gagatka. Podobno najczęściej łazi z bordowymi kręgami w okolicach brzucha i jest wysoki, ale nie barczysty zbytnio. Tu właśnie zaczyna się wasze zadanie Śledzik i Durek.
Tutaj posłał spojrzenie swoim dwóm młodym Szczurkom. Na tych to zawsze mogę liczyć.
- Jak wypatrzycie typka, to macie mu zabrać w widoczny sposób sakwę i może nawet przy okazji wyzwać. Macie najzwyczajniej udawać, że da się was złapać, ale...macie tylko udawać. Najlepiej zróbcie to wtedy, gdy nie będzie w okolicy strażników...jakoś go złówcie przy tej uliczce koło posągu septona. Owa uliczka kończy się ślepym zaułkiem, o czym raczej dobrze wiecie. Będę tam czekał z waszymi pięcioma starszymi kolegami i naszym zadaniem będzie skucie mu mordy. Zrozumiałe?
Odczekał moment, aż mali przyswoją informacje i przytakną twierdząco.
- Świeeeetnie.- Rzekł chłodnym tonem, by zaraz spojrzeć na pozostałych.- Wy macie inne zadanie. Macie poleźć w okolice Łysego Lwiątka i wypatrywać tego pierdolonego szefa lwów. Macie nie dać się złapać, coś wymyślicie. Nawet jeden może posiedzieć sobie na dachu i na niego namelać, ale ma się kurwa nie połapać, że to ktoś od nas, jasne? Nie może wiedzieć, że go obserwujemy, a jak któryś przesra sprawę, to mu kark ukręcę. Doszło? Jak go zobaczycie wchodzącego tam lub minie to miejsce, to szukać mnie w kryjówce albo na rynku. No, a teraz zapierdalać go śledzić.
Rzucił do nich ojcowskim tonem, a następnie machnął ręką na wyjście z uliczki. Jak młodziki ich opuściły, to spojrzał on tak na swoje kundle. Zaczynamy robotę chłopaki.
- Teraz się rozchodzimy. Spotkanie w owej uliczce. Zasadzimy się na niego i ogłuszymy. Trzeba przesłuchać tego gagatka. Oczywiście będziemy wracać do kryjówki uliczkami, noszenie lwa przez całe miasto to kiepski pomysł. A teraz ruszać dupy. Gagatek sam się nie złapie.
Następnie ruszył on na rynek...starając się po drodze mieszać w tłumie.
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Gru 09, 2017 11:42 pm

Wszyscy podlegli Edricowi, wysłuchali go ze skupieniem i udali się na swoje miejsca, żeby wykonać plan swojego szefa. Gdy tylko wszystko było gotowe, dwóch Szczurów poszło na rynek, gdzie mieli zwabić pewnego jegomościa do zasadzki, Śledzik i Durek wyszukiwali go dobrą godzinę, ale nie mogli go znaleźć, najwyraźniej albo dzisiaj się nie pokazał, a może nie był ubrany w to co zawsze.
Tymczasem w okolicę Łysego Lwiątka, udało się jedenastu Kundli, starszych przedstawicieli bandy, mieli za zadanie przeszpiegować swojego wroga i dowiedzieć się o nim jak najwięcej, jakie było ich zaskoczenie, gdy po niecałym kwadransie zostali zdekonspirowani i zmuszeni do ucieczki. Każdy kundel biegł tak szybko jak mógł, wyrzucając czasami zbędny balast żeby pierzchnąć wrogom, ale trójce bandziorom to się nie udało. Zostali zabrani do Podziemnego Kręgu, gdzie najwięksi zawodnicy zastosowali różnego rodzaju sposoby perswazji do przekonania ich do mówienia, wkrótce Przywódca Lwów, Złoty Aslan - wyglądający jak lew na dwóch nogach, głównie przez jego złote bujne włosy i potężną sylwetkę - dowiedział się kto stał za wysłaniem szpiegów. Kazał zabić dwójkę z nich, a ich ciała rzucić na tereny Kundli jako przestrogę. W końcu nikt nie będzie zadzierał ze Złotym Aslanem.
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Edric on Nie Gru 10, 2017 2:29 pm

Nie ma go. Któż by się spodziewał. Pomyślał w duchu, gdy był oparty o ściankę kamienicy. Rozmyślał akurat jak tam jego Szczurom, przechodzą przeszpiegi, a owo zamyślenie przerwał jeden z owych agentów Edrica.
- I co? Siedzi tam?- Spytał młodego kieszonkowca, a odpowiedź go zaskoczyła. Miał taki sam wyraz twarzy, jakby chciał go zabić, ale w środku było inaczej. Jasne cholera. Nie zostawimy go tam.
- Masz, łyknij.- Odpiął on swoją manierkę z miodem, po czym podrzucił mu, żeby łyknął, bo pewnie zdenerwowany jest. Zapierdolę skurwysyna własnymi rękoma. Następnie wyciągnął on dłoń do swojego Szczurka, by odebrać swój nektar bogów. Po odebraniu należności złożył dłonie w wieżyczkę i począł mówić.
- Nie zostawimy go tam. Nie zostawiamy swoich. Śledzik, leć po chłopaków. Zbiórka za siedem piań koguta, czyli wieczór. Ja idę załatwić nam leciutkie wsparcie. Ruszać dupy.
Machnął on ręką na wszystkich, żeby odeszli, po czym on sam ruszył do swego starego przyjaciela Roche'a, który mógł znacznie pomóc w tej sprawie. Po drodze zakupił mu lampkę ulubionego wina i dał jako upominek, gwarantując też, że załatwi kogoś na wieszanie. Następnie ruszył on do Toma, by załatwić posiłki od paru najemnych drabów na jedną noc...płacił za to w srebrze. Na koniec rozplanował on rozkład ruchu na ulice lwów, by móc z "zaskoczenia" napaść na Łyse Lwiątko i jego okolice.
Pseudo Plan:

1. Rozmienić Jednego Złotego Smoka
2. Załatwić 10 drabów do pomocy
3. Załatwić brak patroli w okolicy Łysego Lwiątka
4. Pożyczyć parę skórzanych kurt swoim kundlom od Pana R
5. Poprosić o plan miasta od starego przyjaciela, by zrobić plan działania
6. Ubrać się w wojskową kurtę oraz dobrać sprzęt do mordobicia
7. Załatwić info o okolicy Łysego Lwiątka, przykładowo częste miejsca czujek Lwów (Wydanie Srebra)
8. Ruszenie na ów teren z całą Ekipą Kundli, 5 Szczurów i najemnych drabów.
- Szczury będą jedynie czujkami i zwiadowcami...
9. Możliwa dywersja, by w owej dzielnicy było mniej lwów. Chociażby wysłanie 5 szczurów do demolki ich jakieś innej miejscówki.
10. Czy plan się zmieni? Zobaczymy jak to wyjdzie.
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Gru 10, 2017 6:51 pm

Ludzie Edrica rozbiegli się w swoich kierunkach, żeby zorganizować misję ratunkową dla swojego człowieka, w tym też momencie, ich przywódca mocno im zaimponował, widząc że nie zostawi nawet jednego swojego na pastwę losu lub wroga. Na początku Edric udał się do Roche'a z którym po kilku chwilach udało się dojść do porozumienia, a to głównie z faktu darzenia Edrica dużym zaufaniem, co prawda obawiał się o stan zwrotny pancerzy, ale komu jak nie przyjacielowi ma zaufać?
Dalej była sprawa najemnych mieczy u Toma, karczmarz kazał zaczekać koledze z dwie godziny, a po tym czasie przyprowadził do lokalu ośmiu porządnie wyglądających mordobijców, którzy chcieli dobrze zarobić.
Kolejnych rzeczy jednak w ogóle nie udało się pozyskać, przyjaciel Edrica w strachu przed stryczkiem, postanowił nie dawać nikomu planów miasta, w końcu jego funkcja nie istnieje po to żeby pomagać w bandyckim procederze. Niestety nie udało się też znaleźć nikogo kto chciałby za srebro zradzić jakiekolwiek plany położenia patroli ludzi Złotego Lwa.



Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Edric on Nie Gru 10, 2017 8:57 pm

Same ciała zabrali oni w odpowiednie miejsce, gdzie ciekawskie oczy ich nie ujrzą. Będzie trzeba odpalić masową stypę niedługo. Rzucił tak sobie w myśli, po czym szybko wrócił do roboty. Dawanie planów miasta? Skądże znowu. Edric chciał jedynie rzucić na nie okiem i zaplanować w swojej głowie ruch na ów miejsce zbiórki lwiątek. Za samą resztę podziękował przyjacielowi i obiecał mu, że przyprowadzi paru na stryczek miejski, by to mieszczaństwo miało uciechę, że ich kapitan świetnie spełnia swoje obowiązki...może nawet nabierze lepszej reputacji?
Nikt nie chciał dawać informacji? No cóż...Edric miał pewną monetę, która potrafiła w milusi sposób przekonać człowieka do gadania, ale zasada była prosta, nie było zapłaty bez informacji. Takowy pieniążek zaoferował klientowi za informacje o "patrolach" oraz miejscu pobytu Aslana tej nocki, żeby mieć pewność, że dopadną go podczas tej nocnej zemsty. Drugą monetę mógł podarować Tomowi, ale to tylko wypadku, by załatwił on sprawę "przypadkowego" bycia Herszta lwów w tamtej dzielnicy. Chociażby nagadanie jednemu z jego ludzi, który zaciągnąłby go pod nóż Kundli.
Nasze kochane mordki do wspólnego bicia, po rozmienieniu jednego smoka, dostaną chwilowo na łeb po 5 srebrników zaliczki, a po robocie 15 srebrników, co było już raczej sporo. Chociaż był skory na inne oferty.
Mimo to nadal próbował obgadać Roche'a do swojej prośby. Mógł mu przecież załatwić lwy na powieszenie, więc renoma gwarantowana. Jeśli natomiast kapitan miałby przypał, to piwnooki był gotów do pomocy.
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Gru 10, 2017 9:26 pm

wieczór

Stary przyjaciel który był zasypywany prośbami, o ledwie zerknięcie na plany miasta, długo kłócił się sam ze sobą, ale ostatecznie postanowił postawić na swoim i nie ryzykować. Sprawa z patrolami była podobna, mężczyzna jasno dał do zrozumienia, że nic takiego nie zrobi, mocno bijąc pięścią stół i przy okazji czerwieniąc się jak burak. Po kilku godzinach, do Edrica wrócili jego ziomkowie, odpowiedzialni za przekonanie ludzi do współpracy z nim, jednak i tym razem nikt nie chciał narażać siebie i swoich rodzin. Na odwet ze strony Złotego Lwa, tak samo myślał także Tom, który nie chciał angażować w to swojej rodziny i przyjaciela, bojąc się też o jego życie. Sprawa z najemnikami, była na szczęście trochę lepsza, w ogóle nie kręcili nosami, a nawet byli rad z takiej kwoty, najwyraźniej nie często mieli okazję tyle zarobić. Godziny leciały nieubłaganie, a Edric nadal nic nie zrobił w kierunku odbicia swojego człowieka. Tymczasem w dzielnicy, gdzie mieścił się lokal "Łyse Lwiątko", zaczęło być głośno, a w pobliżu zaczęli zbierać się różni ludzie.




Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Edric on Nie Gru 10, 2017 10:29 pm

Najwidoczniej Edric musiał działać na własną rękę. No cóż...podziękował on przyjaciołom za pomoc, po czym ruszył on wyjaśnić plan działania swojej bandzie. Pierwszym ruchem miały być Szczury. Przecież to byli mali, chudzi, nieznani nikomu i młodzi złodziejaszkowie, którzy byli świetnymi kandydatami do dywersji. Podzielił on ową grupkę na dwie części. Jedna grupa miała za zadanie zakraść się bezpiecznie w dzielnice Łysego Lwiątka i być oczami Herszta. Mieli oni wypatrzeć idealnej okazji, gdy będzie brakowało patrolu i będzie robiła naprawę długi nawrót tutaj. Jeśli natomiast pojawią się kłopoty, to mają oni dać znak do ucieczki. Druga grupka szczurów naromiast po ropoznaniu terenu przez ich kolegów, miała ruszyć na sąsiedni budynek lwów w dzielnicy i zacząć go demolować. Takie coś w guście Herszta miała sprowokować patrole lwów do zaatakowania jego młodzików. Wtedy w takiej akcji kieszonkowcy mają bardziej zachęcić do pościgu. W tym momencie będą wkraczały dwie grupy Kundli z najemnikami. Pierwsza ruszy dwójkami bądź trójkami na strażników uliczek Łysego Lwiątka, by po cichu dobić ich resztki, które nie pobiegły nawalić małym wandalom. Oczywiście piwnooki obstawiał, że ów ziomeczki same się wykryją przez reakcje na demolowanie własności lwów. Skrytobójcy Edrica oczywiście mieli poruszać się ustalonymi uliczkami, by nie doszło do wykrycia. Do owej grupy zabójców dołączy także sam Herszt. Drugorzędną ekipę Kundlów z połową Rębaczy miał dowodzić Baranina, który miał zabić tych lwów, którzy pobiegli ogarnąć sytuację ich innego budynku. Jeśli załatwią oni tak wszystkie czujki, to pozostaje już tylko krwawa robota w Speluno. Będą za niedługo gryźć glebę. Po tej myśli pochwycił swoją okutą pałę, sztylety, wojskowy ciuch oraz ciemny płaszcz z kapturem. Ruszył on wypruć parę wrogich gardeł.
- Zemsta

Spoiler:
Szczegóły
- Pozbyć się ciał
- Szczury na pół
- Grupy Kundli z najemnikami dzielą się Na pół
- Ruszamy z całą akcją dopiero wtedy, gdy patrolu nie będzie w pobliżu i Szczury upewnią się o dobrej okazji
- Mamy skórznie i gotowość bojową
- Na koniec Otaczamy budynek Speluno
- Każdy w masce
- Nie zabijać każdego oczywiście...przydadzą się na przesłuchania przed pełną wbitą oraz po wbicie.
- Dobrać ciemniejsze barwy do skradania
avatar
Edric

Liczba postów : 31
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 13, 2017 9:09 pm

Grupa szczurów, w liczbie siedmiu, wybrała się w okolicę lokalu, żeby robić za oczy napastników, którzy mogliby potem ich ubezpieczać. Niestety żaden z młodzieńców, nie spodziewał się że Lwy będą na nich czekać, przygotowane, wkrótce czwórka z nich została pochwycona i teatralnie ubita na oczu pozostałych, którzy uciekali, że aż się za nimi kurzyło. Pomimo tego, Edric postanowił zaatakować, jego nieliczne zastępy ruszyły ku Łysemu Lwiątku, jednak w niepełnym składzie, druga część bandy udała się załatwić Lwy, które miały się oddzielić, nic takiego jednak się nie stało. Zasadzka, którą zaplanował przywódca Kundli, w ogóle nie poszła po jego myśli, w chwili w której sam wpadł w zasadzkę. Z każdej strony, zaczęli do niego strzelać łucznicy, którzy nie dawali wytchnienia, ludziom na dole. W końcu kiedy skończyły im się strzały, siedmiu kundli leżało martwych, a sam Edric tkwił ze strzałą w ramieniu. W chwili, gdy wszyscy byli schowani, z lokalu wybiegła reszta bandytów Złotego Aslana, a z podwyższeń zeskoczyli niedawni strzelcy. Pierwsza faza walki, trwała w najlepsze, a inicjatywę mieli obrońcy, którzy przez dłuższy czas ją utrzymywali. W tym samym czasie, trwał pojedynek dwojga przywódców, a zaczął on się o noża wbitego w rękę Aslana, wkrótce porządnie wkurwiony topornik, napadł na mniejszego przeciwnika, próbując go za każdym razem trafić. Ich walka trwała co najmniej, dwadzieścia minut, a podczas jej trwania, żaden z nich nie przejął większej inicjatywy.
Podczas trwania ich walki, siły ich ludzi, powoli się wyrównywały, nawet jeśli z ludzi Edrica, pozostawały nieliczne resztki, walczyli z całych sił, prawie dorównując przeciwnikowi. Po dwudziestu minutach walki, w końcu powróciła kompania, dowodzona przez Baraninę, która wbiła się mocno we flankę Lwów, poczynając wiele szkód, nawet chwilowe całkowite załamanie się szeregów Lwów, nie doprowadziło do ich klęski, a wręcz przeciwnie, obrońcy dawali z siebie sto dziesięć procent, wybijając kolejnych kundli, w końcu, szóstka pozostałych napastników zdecydowała się poddać.
Niespodziewanie zza zakrętu, wyszedł duży oddział  Czerwonych Płaszczy, który zapewne został wysłany przez Roche'a, ocalił skórę Edrica, który pomimo dwóch ran w nogach, zdołał uciec Lwu, a następnie uciec przed żołnierzami w służbie Lannistera. Bitwa się skończyła.


Podsumowanie:

Początek
Lwy: 39 + 7 najemników
Kundle 44 + 8 najemników

Koniec
Lwy: 17 zabitych + 5 rannych /7 najemników rannych
Kundle: 6 zabitych + 32 rannych /8 najemników rannych
Wkurzony Aslan, który uciekł

Dzień Następny

Wszyscy ranni, oraz kilku bandziorów Lwów, zostało zabranych do aresztu. Sierżant Roche, osobiście przesłuchiwał każdego z nich, wiele nasłuchał się o swoim znajomych, Edricu, który porządnie narozrabiał i tylko dzięki interwencji, jego ludzi zdołał ujść z życiem. Do wieczora, wszyscy ludzie którzy zostali złapani, a było ich około pięćdziesięciu, zostało wysłanych do więzienia, gdzie oczekiwali swojego losu - przez decyzję Króla Lancela, a kilku z nich ku uciesze ludzi zostało ściętych na rynku, w południe.




Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Pan Owca on Sro Gru 13, 2017 10:49 pm

28 Stycznia 336 AC


Kupiecki statek przybił do Lannisportu już dnia poprzedniego, choć od tego czasu wiele się nie działo. Towar należało wyładować, stragany rozłożyć i pokrzyczeć trochę o świetnych cenach oraz świeżych okazach. Żywy towar w większości stanowił dość luksusowe dobra, toteż ilość petentów była znacznie ograniczona nawet jak na tak bogaty port. W dziesiątkach klatek znajdowały się najróżniejsze zwierzęta, w tym spora ilość ptactwa, zaś część klatek osłonięta była z pomocą zwykłej płachty. Trafny był to zabieg, gdyż słonko dawało o sobie znać. To właśnie w jednej z takich, znajdowała się właśnie Owca, ale to nie byle jaka owca. W przeciwieństwie do większości przedstawicieli swego gatunku, stała w pełnej ciszy, wyprostowana w pełnej okazałości i wbijając pełne sympatii i maślanego blasku spojrzenie we wszystkie osoby mijające stragan. Co jakiś czas różne zwierzęta miały też zakładane swego rodzaju pęto, na którym to kupiec prowadzał je ku uciesze przechodniów i zyskaniu na rozgłosie. Owcy też to nie omijało, choć rekompensata w postaci okazjonalnych marchewek ścierała narastającą stopniowo niechęć do mężczyzny, który właściwie dość dobrze obchodził się ze swymi zwierzętami.
avatar
Pan Owca

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Aemon Blackfyre on Wto Gru 26, 2017 1:03 am

29 stycznia 336AC


Od treningu z lordem Banefortem minął już jakiś czas. Książę zdążył odświeżyć się, przebrać i odpocząć, przeszło mu więc przez myśl, że warto by było sprzedać to dornijskie wino zakupione w Mieście Cieni. Zabrał ze sobą sir Duncana i jeszcze jednego strażnika, po czym udał się do miasta. Dwóch chłopców okrętowych z galery puścił przodem by wypatrywali kogoś chętnego na zakup, sam książę poza szukaniem przyglądał się też rozstawionym na straganach towarom. W pewnym momencie - oglądając ozdoby z bursztynu sprowadzone z Wysp Letnich - odniósł wrażenie, że jest obserwowany. Smok rozejrzał się i dostrzegł owcę, która wbiła w niego niezwykle intensywny wzrok. Ta była jakaś dziwna, nie miała takiego durnego, pustego spojrzenia jak wszystkie owce na Smoczej Skale. Blackfyre rzucił kupcowi kilka miedziaków i zabrał ze straganu marchewkę.
- Co tam kolego? - zapytał, podając zwierzakowi przekąskę.
Stadko wyglądało na bardzo zadbane, wełna była zadziwiająco czysta i biała.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Pan Owca on Wto Gru 26, 2017 1:29 am

Pobyt w Lannisporcie - dzień trzeci. Pewne schematy zaczęły stawać się formą. Zielone łąki pastwisk na statku zastąpiono pseudo żłobami, a tutaj? Rygor, jak się patrzy! Jesz o tej i o tej, chodzisz wtedy i wtedy. Najgorzej, że owcze wpływy nie sięgały na okoliczne stragany, a inne zwierzęta nie kwapiły się do ułatwiania życia czworonogowi. Na pewno zazdrościły futra. Na przykład takie kurczaki - biega to to, niby to żółciutkie, puchate, a za kilka dni czar pryska i glizdożerca zamiata tymi pięcioma piórami w tyłku na krzyż, starając się wydziobać coś z błota. Jakże trzeba się upodlić... Owca im pokaże, jak to się robi. Chwilę trwało wypatrzenie potencjalnego niewolnika. Puszysty skupił wzrok na mężczyźnie o jedynym prawidłowym kolorze włosów i wpatrywał się tak długo, aż dało to oczekiwany efekt. Widać był dobrze wychowany, gdyż przybył z darami w formie świeżego warzywa. Uzyskał odpowiedź w języku Wełnianego Ludu:
- Beee
Nie chcąc wyjść na niewdzięcznika, Owca podgryzł nadstawianą marchewkę... oczy nagle stały się jakby maślane, cały intelekt gdzieś odpłynął. Pozostało jedynie zawzięte przeżuwanie marchewki. Och, jaka ona  była soczysta! Omnomnom... z ostatnim kęsem Owca znów przejrzał na oczy. Stał nagi na środku jakiegoś placyku; bracia zaraz przy nim i jakiś Owczy Pasterz o białych włosach przed nim. Co tu się stało? W stronę Owcy wciąż wyciągnięta była dłoń z ostatkiem marchewki... więc ją polizał. Dodatkowy niewolnik zawsze się przyda. Prawo Polizania było święte. Dla przypieczętowania wypowiedział formułę:
- Beee - a reszta owiec powtórzyła za nim, niezbyt zgranym chórkiem. Kupiec dawno już przywykł do takich ekscesów - w końcu byli na jego statku już.. długo. Owca nie był do końca pewien, jak długo.
avatar
Pan Owca

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Aemon Blackfyre on Wto Gru 26, 2017 1:53 am

Owca zaczęła jeść marchew, a wtedy jej wzrok zmienił się na dość typowy. Pożerała z zapałem smakołyk, a książę podrapał ją w tym czasie za uchem. Zabawne stworzenie. Po zjedzeniu oblizała mu jeszcze rękę, może chciała więcej? Później owca zabeczała na niego, a pozostałe podchwyciły to chórkiem, chociaż niezbyt zgranym. Spojrzenie zwierzaka też zatrzymało się na księciu i zostało tam ponownie utkwione. Wygląda na inteligentną i jest zadbana, może bawiłaby się z dziećmi dworzan? Z pewnością lepsze do tulenia niż sporo innych. Blackfyre wbił swoje melancholijne spojrzenie w stworzeniu i przechylił lekko głowę zastanawiając się. Heh... Czemu nie, przecież kto bogatemu zabroni?
- Dobry człowieku - zagadnął handlarza. - Co powiesz na beczkę najlepszego dornijskiego za tę owcę?
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Gru 26, 2017 2:45 am

Początkowo handlarz zdawał się być szczerze zaskoczonym tą propozycją. Przez ułamek sekundy jego twarz wygięła się w grymasie strachu. W końcu widział, że jego ewidentnie zamożny rozmówca ma piękne, białe włosy... A propozycja była nad wyraz nietypowa. Może chciał go sprawdzić? Ostatecznie jednak zwyciężyła w nim żądza zysku. Stwierdził, że plotki o tym krwi Valyriańskiej niosącej szaleństwo - a tym tylko mogło być dla niego dawania tak świetnej ceny za marną owcę - są jak najbardziej prawdziwe. Skoro bogaty pan był głupi, to czemu miałby przepuścić taką okazję? Nawet jeśli polubił zwierzę, była to okazja, której nie mógł wypuścić.
- O-oczywiście Panie. - odpowiedział i, żeby nie dać Aemonowi czasu do zmiany zdania, odwiązał od słupa linkę na której trzymał owcę i podał ją rozmówcy. - Jest Pańska. Proszę o nią dbać. Lubi marchewki i - handlarz nie wiedział co powiedzieć - przestrzeń wypełniło na chwilę długie e. - trawę. Czy jakoś jeszcze mogę pomóc?

Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Pan Owca on Wto Gru 26, 2017 2:05 pm

Niewolnik przechylił głowę, więc Owca także przechyliła głowę. W końcu trzeba będzie wyrobić sobie jakiś sposób komunikacji. Był nawet dobrze ubrany i Owca uznał, że z nim będzie mu się lepiej mieszkało, więc zwrócił się do kupca:
- Medionie, stałeś mi się niemal przyjacielem. Dobrze mnie traktowałeś, więc i ja odpuszczam Ci służbę. Idź w pokoju i zajmij się mymi braćmi. Beee!
Sługa odpowiedział mu "Oczywiście, panie" i przystąpił do przekazania sznurka. Owca zdawał sobie sprawę, że w tym dziwnym świecie mogłaby mu się stać krzywda, gdyby wędrował samopas, więc nie narzekał. Medion zaczął jeszcze coś mówić, że nowy niewolnik lubi marchewki i żeby o niego dbać... niech i tak będzie. Na pytanie o to, czy może jeszcze pomoc, Owca stwierdził łaskawie - Jesteś wolnyBeee.
Nie pozostało już nic innego, jak udać się w nowe, oby lepsze miejsce.
- Pójdziem. I kup sobie marchewki, skoro lubisz. Beee.
Gdy odchodzili z targu, Owca puszczał wielkopańskie spojrzenia ku wszystkim zwierzętom, które nie wierzymy w jego rychły sukces. Niektóre podśmiewaly się, a Owca wychwytywał pojedyncze słowa jak na przykład pieczeń.
avatar
Pan Owca

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Aemon Blackfyre on Wto Gru 26, 2017 10:37 pm

- Poradzę sobie, dobry człowieku - odpowiedział handlarzowi, który bez wahania przyjął ofertę.
W sumie nie dziwił mu się, beczułka dornijskiego wina z pewnością była warta więcej niż jedna owieczka. Ciekawe czy handlarz spróbuje ją gdzieś z zyskiem sprzedać, czy może opije się aż miło nowym i drogim nabytkiem. W sumie druga opcja nie przyniesie zysków, ale koszta nieduże, a kiedy będzie miał jeszcze okazję pić dobre dornijskie? Tak czy inaczej Aemon przyjął sznurek i ignorując zdziwione spojrzenia swoich strażników ruszył dalej przez miasto.
- Jakbyś zobaczył kogoś kto wygląda na chętnego do kupna dornijskiego wina to mów - rzucił w stronę Owcy, rozglądając się wokół i wyglądając swoich małych czujek. - Przyda się trochę grosza, prawie wszystko przepuściłem na prezenty dla Lwów - wyjaśnił, dodając jeszcze cicho: - A Lancel jest strasznie skąpy, zaraz będę musiał wynieść się do karczmy żeby wykąpać się w ciepłej wodzie.
Pozostawało znaleźć kupca na cztery pozostałe beczułki dornijskiego wina. I oczywiście sprzedać je jak najdrożej się da...
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Pan Owca on Wto Gru 26, 2017 10:59 pm

Dokonało się.

Kiedy Owca i Biały odchodzili, czworonóg zorientował się iż rynek był o wiele większy, niż można było objąć wzrokiem. Miejsce, gdzie handlowano innymi zwierzętami okazało się jedynie małym skrawkiem większej całości. To, co mówił Biały - jak Owca roboczo ochrzcił niewolnika - wyglądało na podwójnie złą wiadomość. Raz, że nie miał pieniędzy, co źle wróżyło przyszłości; dwa, że płacił haracz jakimś lokalnym lwom. Owca słyszał opowiadania o tych grzywiastych potworach. Podobno wujcio Tobot osierocił Tarata, Marata i Totata przez lwi głód. A może to były tylko historie mające odwieźć małe owieczki od opuszczania pastwiska? Tutejsze lwy kontrolowały nawet wodę, więc pewnie też wodopoje! Skandal. Trzeba było coś z tym zrobić, a w głowie Owcy zaczął kiełkować plan.

Szukanie kupca.. kupiec.. kuuupieeec.. pan z dużym brzuchem i dużą sakiewką, pan z dużym brzuchem i jeszcze większą sakiewką! Owca nastawił się na dużą sakiewkę i miał zamiar prowadzić Białego do każdego przedstawiciela jego rasy, który takową sakiewkę posiadał.

avatar
Pan Owca

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Gru 26, 2017 11:49 pm

Owca prowadził Aemona po kole do każdego kupca, który wyglądał na trochę grubszego lub wyglądał na bogatszego człowieka. Nie każdy był zainteresowany kupnem wina, ale nie mogli się gniewać na słodką owieczkę i starali się jak najbardziej pomóc. Dzięki ich uprzejmości owca ze swoim poddanym szybko znaleźli chętnego na kupno wina. Był to młodzieniec, będący dopiero początkującym kupcem, bez doświadczenia. Wydawał się naiwny i głupi - idealny cel do naciągnięcia na zawyżoną cenę. Od początku wydawał się być trochę głupszy od przeciętnego człowieka. Po zapoznaniu się ze sprawą i obejrzeniu towaru chciał zapłacić po osiem smoków za beczułkę, ale Aemon gładko mu to wyperswadował i uświadomił o szczególnej wartości swojego towaru. Ostatecznie kupiec był gotowy zapłacić po dziesięć i pół smoka za beczkę, a więc łącznie czterdzieści dwa złote smoki za cały towar (i wydawał się być z tej ceny nawet zadowolony).



Kielon
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Gru 27, 2017 12:32 pm

Owca najwyraźniej doskonale zrozumiała o co mu chodzi, ponieważ sama zaczęła wybierać handlarzy, do których próbowała go zaciągnąć. Wydawało mu się, że czynnikiem decydującym była tusza mężczyzn stojących przy straganach. Nie byli oni wprawdzie zainteresowani winem, ale dzięki nim znaleźli młodego kupca zainteresowanego dobiciem targu. Młodzik okazał się dość naiwny i szybko sprzedał mu cztery beczułki za cenę większą niż ta jaką zapłacił za pięć. Cóż, mimo wymiany jednej na Owcę wciąż transakcja była zyskowna. Wkrótce też miała okazać się o wiele bardziej dochodowa, ponieważ po odejściu kawałek od straganu, Owca wypluła mu coś pod nogi... Książę spojrzał na obśliniony przedmiot i podniósł go ostrożnie z ziemi, po czym wbił wzrok w Owcę, jednocześnie rozwiązując to co okazało się być sporą sakiewką. Zajrzał do środka i zobaczył garść złotych i srebrnych monet.
- Zdolny jesteś - powiedział do swojego wełniastego towarzysza. - W takim razie uczcijmy ten sukces, chodź - rzucił i skierował się z Owcą w stronę straganów z warzywami i owocami. - Na pewno dostaniesz zapas marchewek, ale wybierz sobie co jeszcze chcesz.
Teraz nie miał wątpliwości, że zakupił naprawdę zdolne zwierzę. W takim wypadku jedyną rozsądną opcją było o nie dbać, zwłaszcza, że wydawało się rozumieć co do niego mówi. Gdy chłopcy okrętowali posłani do poszukiwań handlarza znaleźli księcia, ten dał im po srebrnym jeleniu za fatygę i powiedział, że sprawa już załatwiona.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Pan Owca on Sro Gru 27, 2017 5:15 pm

Owcy wydawało się, że transakcje przebiegły pomyślnie. Dodatkowo zadanie także odniosło pełen sukces. Biały pojedynkując się spojrzeniami, ostatecznie chyba docenił wysiłki Pana. A spróbowałby tylko zrobić inaczej! Ostatecznie udali się ku straganom, zaś Owca w zaciekawieniu wskazywał łebkiem na dwie skrzynki. Pierwsza zawierała buraki cukrowe, zaś druga wiśnie, choć czworonóg nie znał ich nazw. Gdy tak stali, od morza zawiał podmuch zimnego powietrza, aż futro na krótki moment stanęło dęba. Nie mając lepszego pomysłu na przekazanie swoich intencji, Owca obróciła się dwa razy niczym goniąc własny ogon i przysiadła na tylnych kończynach, by po chwili wstać i wbić spojrzenie w pierwszy lepszy budynek.
avatar
Pan Owca

Liczba postów : 9
Data dołączenia : 09/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Aemon Blackfyre on Sro Gru 27, 2017 5:56 pm

Aemon udał się z Owcą w stronę straganów i tak jak powiedział zakupił skrzyneczkę marchewek, a później po skrzynce buraków cukrowych oraz wiśni wskazanych przez parzystokopytnego. Na szczęście wziął ze sobą ludzi, którzy mogli zająć się niesieniem tego dla swojego księcia. Jeden z buraków szybko został też wyjęty ze skrzyni i podany Owcy, która z pewnością chciała spróbować nowych nabytków. W pewnym momencie zawiało też trochę i wełniasty stworek rozpoczął jakiś dziwny taniec, kręcąc się, i siadając by za chwilę wstać. Ciekawe gdzie go tak nauczyli. Blackfyre spojrzał na budynek, który był zwykłym sklepem krawieckim i przeniósł spojrzenie na Owcę.
- No dobra - rzucił i wraz ze zwierzakiem wszedł do sklepu, gdzie miał zamiar zakupić chustę, coby obwiązać ją Owcy wokół szyi w formie obroży. - Celujemy w czerwienie - poinformował.
O ile nie było żadnych nieprzewidzianych wypadków, po wizycie u krawca mogli spokojnym krokiem udać się w stronę Skały.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Atlovart on Nie Sty 21, 2018 6:47 pm

23 Lutego 336 AC

Dzień po spotkaniu z Kevanem, Atlovart z samego rana wyruszył, by dokonać kolejnego, małego biznesu. Miał swój długi miecz oraz chowany dotychczas dwurak. Najemnik wielce szczęśliwy, że nie był zmuszony się nim pojedynkować, obrał bowiem nieco inną strategię. Jakiś czas temu usłyszał plotki o rycerzu zatłuczonym pałkami. Głupota, jednak po dłuższym rozważeniu, Atlovart zdał sobie sprawę, że na przestrzeni lat spotkał już niejedną osobę walczącą wekierą, czy tam młotem i tarczą. Tutaj był jednak turniej, a nie wojna, toteż najemnik chyba nie musiał aż tak obawiać się śmierci, toteż planował odpuścić tarczę na rzecz eliminacji cholernych rycerzyn, a do tego taka wekiera mogł się przydać. Albo i nawet dwa! Dlatego też najemnik miał zamiar sprzedać owe dwa miecze i wyposażyć się w dwa buzdygany. Najchętniej, wymieniłby je u tej samej osoby. Najpierw ruszył na ulicę kowali, gdyż tam powinien najkorzystniej dokonać transakcji, a w razie braku powodzenia, udał się na rynek. Czas bynajmniej go nie naglił, choć najchętniej załatwiłby sprawę od razu.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 21, 2018 8:13 pm

Znalezienie odpowiedniego kowala nie zajęło wiele czasu. Atlovart stanął w warsztacie krzepkiego, wąsatego mężczyzny, który chociaż niski był potężnie zbudowany - jak na kowala przystało - i szeroki w barach niby dąb. Rzemieślnik wskazał najemnikowi stół z wyłożonym uzbrojeniem, a sam odebrał jego ostrza, aby rzucić na nie okiem. Po dokładniejszych oględzinach stwierdził, iż broń zakupi, acz w przypadku miecza długiego cena będzie trochę niższa. Widać było, że broń jest używana. Na wieść, że Atlovart ma zamiar zakupić dwa buzdygany, mężczyzna pokiwał głową i stwierdził, że w takim razie będzie mu jeszcze musiał dopłacić. Zostawił więc na chwilę najemnika pod okiem jednego z czeladników, a sam wszedł do kuźni, skąd wrócił z sakiewką. Jeżeli nie było nic do dodania, panowie wymienili się dobrami i złotem, po czym pożegnali.



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Atlovart on Nie Sty 21, 2018 8:41 pm

Atlovart przejrzawszy nieco cenniki stwierdził, że podana cena wydaje się w pełni uczciwa. Nie cierpiał biedy, toteż nie miał zamiaru się targować. Uczciwe pieniądze, za uczciwą pracę - to właśnie lubił. Już właściwie przyjmował pieniądze, kiedy natchnęła go, że chętnie by sobie nieco ten ekwipunek spersonalizował. Zwrócił się więc do kowala.
- Mistrzu, a dorobić krótki grawerunek, to by dało radę? Ponad rękojeścią. Na jednym Świt, a na drugim Zmierzch.
Jeśli kowal się zgodził, to karczmarzo-najemnik chętnie wypłacił mu honorarium w srebrze, a najchętniej poczekał na odbiór broni, jeśli była szansa, by zajął się tym od razu. W przeciwnym razie zgłosił się w wyznaczonym terminie, by skomentować jeszcze - Zacna robota.
avatar
Atlovart

Liczba postów : 120
Data dołączenia : 23/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lut 01, 2018 6:26 pm

4 Marca 336 AC


Miasto - w dodatku portowe - tętniło życiem, jak zawsze. Rynek zaś można było uznać za serce pompujące kapitał i surowce w arterie ulic. Cały ten system składał się jednak z maluteńkich kawałeczków żyjących własnym życiem. Większość stanowiła tłum, choć część się z niego wyróżniała, a pojedyncze jednostki nawet nim kierowały. W gestii miasta i wszystkich mieszkańców leżało, by każdy pracował, bo wtedy odprowadzane były podatki, a zarabiając, ludzie też wydawali, co napędzało cały system. Dlatego też o różnych porach dnia, w pewnych miejscach można było spotkać osoby informujące, iż są im potrzebne osoby do różnej maści pracy. Nie było to jedyne, jednak oficjalne miejsce, gdzie można było się o pracę postarać. Hugo przesiewając sprawy niedotyczące go, jak na przykład poszukiwania szewców, czy bednarzy, zwrócił uwagę na rozpowiadane pogłoski o fuchach dostępnych w dwóch miejscach. Osób o doświadczeniu Mollena poszukiwał akurat pewien złotnik oraz chodziły słuchy o dodatkowej robocie u braci Hill. Po więcej informacji trzeba było niestety ruszyć cztery litery na miejsce i dopytać osobiście.

Travolta

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Rynek

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach