Port Łachmaniarza

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Go down

Port Łachmaniarza

Pisanie  Rhonys Vael on Pią Gru 08, 2017 11:25 pm

First topic message reminder :

Najbardziej oblegany przez ludność zagraniczną w Braavos. Cumują do niego tak naprawdę wszystkie statki zarówno z Westeros jak i Essos, wliczając w to także Ibbeńskie czy Volantijskie.
avatar
Rhonys Vael

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down


Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Mar 24, 2018 2:54 pm

Pies nadal leżał w miejscu i zaczął niemiłosiernie skomleć, a momentami nawet niemrawo wyć, co na pewno będzie słyszalne poza kajutę. Zaraz to nasza zabójczyni psów ruszyła do biurka, by obadać dobre miejsce do położenia tych pergaminów. Na Biurku była księga rachunkowa, jakiś krótki lis z zamówieniem oraz pudełko obok, która miała mnóstwo zwiniętych pergaminów w sobie. W samym meblu znalazła również cztery srebrne monety, liczydło, rozrzucone luźno pestki dyni, pozłacany ząb oraz nóż do otwierania listów. Co było w biurku, zostało już zagadką, ponieważ nasza bohaterka tam nie garnęła. Jeśli wzięła ona świecę i faktycznie ruszyła w kierunku źródła dźwięku, to dostrzegła, że było w tym miejscu osobowe łóżko, a na nim klatka z...szarym gołębiem? Nie, to chyba nie był gołąb. Bethany kojarzyła, że to zwało się chyba papużką. Kojarzyła nazwę dlatego, że jej znajomy kupiec takowe zamawiał dla swojego kucharza, by ten zrobił przystawkę na bankiet "Papuzie Języczki w sosie słodko-kwaśnym". Papużka spojrzała tak w kierunku światła i zrobiła dwa kroki w lewo na swojej huśtawce, to dwa śmieszne kroki w prawo.- Arrrrr. Jesteś trrrrrup. - Sama klatka musiała pochodzić od bardzo porządnego rzemieślnika, bo robota była pierwsza klasa. Górne części klatki były pozłacane, a dół wykonany z ciemnego drewna.
- Ahooouuuuj! - Rzuciła papuga, gdy zobaczyła kobietę.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sob Mar 24, 2018 3:19 pm

"Pierdolony kundel". Z tą jedną, ale jakże istotną myślą w głowie, Beth wcisnęła swój dokument do pudełka z innymi papierami, układając go tak, żeby właściciel już na pierwszy rzut oka nie zauważył różnicy. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Zabrała również jedną z monet, chowając ją do kieszeni płaszcza. Drobny, ale zawsze zarobek, prawda? Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że prawdopodobnie i tak zostanie wykryta. Dobrze więc było rzucić trop na złodzieja, który zabierał a nie podrzucał. Samą papugę miała ochotę pociąć na części, biorąc pod uwagę fakt, że napędziła jej porządnego stracha już na samym starcie. Nie było na to jednak za dużo czasu. Dlatego też skierowała swoje dość szybkie kroki w stronę wyjścia. Jeżeli pies nadal chciał stawiać opór, to Beth sprzedała mu kolejnego pouczającego kopniaka. Ktoś tutaj zdecydowanie powinien wziąć się za tresurę psów. W wypadku zgonu biedaka dziewczyna wyrzuca ciało do wody. Nie można zostawiać tak oczywistego śladu. No i, co tu dużo mówić - przez okno do łódki.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Mar 24, 2018 3:47 pm

- Spierrrdalaj! Bo papugą poszczuję! - Rzuciła na odchodne papuga, a sam pies...zniknął z miejsca, w którym leżał i gdyby może nie był ciężko ranny, to w tej chwili zdążyłby ugryźć dziewczynę w łydkę od tyłu, ale niestety ona była szybsza. Szybko zrobiła susa na bok, po czym piętą wyprowadziła takiego kopniaka, że trafiła prosto w pysk zwierzaka, który podczas chwili uderzenia natrafił na biurko, co skończyło się...dość głośnym skruszeniem czegoś. Zwierzak padł nieprzytomny bądź nawet już martwy.
Tak jak chciała dziewuszka, wyrzuciła psa do wody...co wywołało ogromny słyszalny plusk.
- Eee?! Co to było?! - Mogła usłyszeć charkliwy głos z pokładu, a potem dźwięk kroków nad głową w momencie, gdy akurat miała wychodzić przez okno.
Gdy podeszła do okna i spojrzała w dół, łódka odbiła od rufy o dobre pięć metrów. Jeśli dziewczyna próbowała po prostu zejść kawałek po "drabince", a potem zeskoczyć do wody, to udało się to bez większego problemu, lecz czy na pewno to zrobiła? Wiedziała, że marynarz pewnie stoi nad kajutą i obserwuje miejsce wydanego dźwięku.- Pusta łódka...?
Może zaraz się domyślą...?
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sob Mar 24, 2018 4:02 pm

Dziewczyna westchnęła cicho. No zrobiło się jej przykro z powodu śmierci zwierzaka. Z drugiej jednak strony nigdy jakoś nie przepadała za kimś, kto atakował z zaskoczenia. Chociaż sama robiła to aż nazbyt często. Zaniesienie tego bydlęcia pod okno zadaniem łatwym zdecydowanie nie było, ale w jakiś sposób podołała. Szkoda tylko, że zwróciła na siebie tym samym uwagę. Wyglądało na to, że jeden z marynarzy przeszedł na rufę, słysząc ten dźwięk. Szkoda też było, że łódka odpłynęła. Jednak była w tym też jakaś szansa. Spojrzała w miejsce, w którym powinien znajdować się rybak. Może szczęśliwym zbiegiem okoliczności akurat obudzi się i ściągnie uwagę marynarzy, nawołując swoją własność? Jeżeli tak nie było, Beth powolutku zaczęła schodzić po drabince, zatrzymując się tuż nad miejscem, w którym mogła zostać zauważona przez kogoś stojącego na rufie. I czekała, licząc na to, że Skowronek znowu zwróci na siebie uwagę niepożądanego jegomościa. Jeżeli ktoś postanowi wejść do środka kajuty, Bethany postanawia skoczyć do wody, ale w przeciwieństwie do psa ułożyła się już ładnie w powietrzu, głową w dół, ażeby narobić możliwie jak najmniej hałasu. Na wypadek wszelaki nie wynurzyła się też od razu, a zamiast tego odpłynęła pod wodą (w stronę pierwszej zauważonej drabinki lub miejsca, w którym dało się wyjść z wody) tyle, na ile pozwolił jej zapas powietrza w płucach.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Mar 24, 2018 4:35 pm

Gdy Bethany schodziła tak niezauważona do połowy wysokości "drabinki", usłyszała głos Skowronka, a potem jego wesoły śpiew, wyłapała coś, że marynarz nazywa się chyba Gareth.
- Oczywiście, Panienko.- Po czym słyszała donośne kroki, jak ów mężczyzna zapewne schodzi ze schodków, by zająć się gościem na pokładzie. Bethany miała wtedy w teorii drogę wolną, więc zejście do wody i najzwyczajniejsze podpłynięcie do łódki nie byłoby kłopotem. Sam pies się gdzieś zapodział w wodach Utopionego. Zostało jedynie podpłynąć do dowolnego miejsca, gdzie dziewuszka dałaby radę zejść na ziemię Bravoos, a dokładnie to do pomostu, przy którym była łódka śpiącego rybaka, który zbytnio się nie przejął, że ktoś pożyczył jego łódkę, może dlatego, że liny były zbyt dobrym materiałem do spania. Tak czy siak, nachodziła noc, a w domostwach zaczęły się pojawiać blade światła świec. Port akurat zaczęło patrolować trzech strażników z pochodniami, ale nie zwrócili zbytniej uwagi na kobietę, prócz oceniających spojrzeń. Skowronka przez długi moment nie było, może dopiero po dziesięciu minutach odnalazła swoją koleżankę.
- Uffff. - Wypuściła z siebie głęboko powietrze.- Ale się nagadałaaaam. I jak? Zrobione? Bo słyszałam niezły...plusk.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Nie Mar 25, 2018 11:55 am

Beth czekała spokojnie w bezpiecznej odległości od statku, w uliczce, którą wcześniej weszła razem ze Skowronkiem do Portu. Było jej nieco zimno, biorąc pod uwagę fakt, że zapadła już praktycznie noc, a ona sama niedawno zażyła kąpieli. Z tego też powodu jej włosy przyległy płasko do głowy. Jej loki dosłownie zniknęły, co bynajmniej nie poprawiło jej humoru. Przez cały czas oczekiwania bawiła się zrabowaną monetą, chcąc chociaż rozgrzać palce. Chwilami zastanawiała się dlaczego ci cholerni strażnicy się na nią tak gapią od czasu do czasu. Dopiero po kilku dobrych minutach zdała sobie sprawę, że mokre ubranie prawdopodobnie przylegało do niej teraz aż za bardzo, podkreślając to, co trzeba było. Z rozmyślań wyrwał ją dopiero powrót Skowronka. Prychnęła na jej pytanie.
W kajucie był cholerny pies. Dość terytorialny. Musiałam się zając tresurą.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Mar 25, 2018 4:01 pm

- Oj, to pies miał przechlapane.- Cmoknęła na wieść, że to pewnie pies zrobił te "plum".- To się lepiej zmywajmy, by nie było potem, że ktoś spostrzeże brak psa...wcześniej. To teraz do pawia i z rana wyśle nam raczej pieniądze. Może niedługo nazbieram na nowe gniazdko. Juhu!
W tym momencie dziewczyna zachichotała uroczo przy Bethany i "przyjacielsko" dotknęła ją łokciem w mokry bok.
- A może zajdziemy do mnie, gąbeczko? Przydałoby Ci się trochę wysuszyć ubranka. Jeszcze Cię coś weźmie podczas spaceru do Pawia? Chodź do mnie, zajdziemy, to niedaleko, tuż koło tego portu.
Dziewczyna najwidoczniej polubiła swoją nową wspólniczkę na tyle bądź po prostu ma takie ciepłe serce. Spojrzała tak prosto w oczy starszej kobiety, gdzie wesołość wręcz grała. Ponownie zachichotała. Oczywiście sam ton głosu miała taki, żeby nikt inny ich nie usłyszał.
- Hmmm? To jak? - Kiedy tak sobie nasze dwie bohaterki tuptały przez uliczki miasta, coś rzuciło się naszej włamywaczce w oczy, to był typ z karczmy, który dziwnie się na nią patrzył. Siedział on na beczce w jednej z uliczek po prawej. Połowę twarzy miał skrytą pod kapeluszem, ale mimo zmroku, jego białe jak śnieg ubranie bardzo rzucało się w oczy. Jego kapelusz miał przytwierdzony do ronda złote pawie piórko. Chwilowo tylko obserwował nasze dziewki, najwidoczniej zlewając temat, że jedna z nich mogła go dostrzec. Machał sobie przy tym wesoło nóżkami, które miały na stopach wysokiej jakości wysokie buty z dziwacznej skóry.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Nie Mar 25, 2018 6:58 pm

Dziewczyna pokręciła przecząco głową, przywołując na twarz klasyczną dla siebie maskę uśmiechniętej, pogodnej i dowcipnej dziewczyny. Po tych wszystkich latach potrafiła ją założyć dosłownie w mgnieniu oka, co bardzo ułatwiało interakcje międzyludzkie. W końcu chyba każdy wolał mieć do czynienia z taką Beth, a nie z tym smętnym i pozbawionym empatii wrakiem człowieka.
Wybacz, ale nie wchodzę do domów partnerek po pierwszej randce. Może następnym razem. Poza tym, to chciałabym znaleźć się jak najszybciej w własnym domu. Kochana rodzinka zapewne już się o mnie martwi.
W tejże chwili kątem oka spostrzegła prawdopodobnie jednego z tamtych facetów, którzy rzucili się jej w oczy w karczmie. Zmarszczyła lekko brwi na ten widok, jednak nie pozwoliła, żeby maska spadła z jej twarzy. W myślach zanotowała szczególnie pawie piórko na kapeluszu. Nie licząc tego zachowała się tak, jakby go w ogóle nie zauważyła. Niech myśli, że ma przewagę w razie czego.
I chyba będę jeszcze musiała się z kimś spotkać. Dlatego udajmy się po prostu jak najszybciej do Pawia. Szkoda nocy.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Nie Mar 25, 2018 8:52 pm

- Och. - Skowronek lekko się zarumienił na słowo randka, może nie bez powodu.- No to następnym razem.
Sam facet w pawim piórku, gdy dziewczyny się oddaliły, zeskoczył z beczki i ruszył nieśpiesznym krokiem za nimi. Wtem nagle z lewej uliczki naprzeciwko nich wyszedł ten drugi facet, który towarzyszył temu z pawim piórkiem. Miał na sobie skórznie, rapier oraz puklerz przy pasie. Tuż za nim ruszyło dwóch chłopa ze sztyletami w dłoniach. Skowronek przystał wtedy na chwilę, by się przyjrzeć postaciom z wychodzącego zmroku, gdy ich zauważyła, zrobiła krok w tył, a potem spojrzała przez ramię, dostrzegając jawnie tego ubranego na biało.- Niedobrze...
Dwójka towarzyszy pana "Puklerza" odeszła od niego o parę metrów, tworząc tak zwany łuk. W miejscu, gdzie stały dziewczyny, miały po lewej, jak i po prawej stronie uliczki, z czego ta z prawej była w dalszej odległości zastawiona dechami. Na ulicy były istne pustki, żadnej żywej duszy prócz tych paniczów i dwóch panien. Pan w białym ubraniu, także dobył swej broni, trzymając sam sztych na wysokości buta, czyli rapier trzymał ku dołowi. Miał on czarną kozią bródkę, zadbane wąsy oraz błękitne jak niebo oczy, miał cwaniackie spojrzenie i wiele blizn na prawym policzku.
- Paw pozdrawia.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Czw Mar 29, 2018 2:05 pm

Pierwsza myśl, która zagościła w głowie Beth po słowach Koziej Bródki, była bardzo krótka, ale jakże treściwa. "Paw, ty kurwo". Nie było jednak czasu na dokładne badanie przyczyn zdrady. Zresztą zapewne jak zawsze chodziło o pieniądze. Pieprzona zaraza ludzkości. Jeszcze zanim napastnicy uformowali łuk, dziewczyna szepnęła szybko do Skowronka:
Rozdzielamy się na końcu uliczki po lewej. Wciągamy ich między budynki, rozdzielamy i zabijamy po kolei. Tego białego trzeba zabrać żywcem.
Potem, biorąc pod uwagę fakt, że napastnicy byli blisko, nie było czasu na dodanie czegoś więcej. Zamiast tego rzuciły się do ucieczki. Dziewczyna w biegu chwyciła w dłoń sztylet czekający w pochwie u pasa. Doskonale wiedziała, że rapier nie nadaje się zbytnio do obrony, więc dodatkowe zabezpieczenie na pewno nie zaszkodzi. Na pierwszym skrzyżowaniu dróg Beth skręciła w lewo, jednak jeżeli była taka możliwość, to nie biegła dalej, a przywarła plecami do budynku, który powinien ochronić ją wzrokiem za nimi biegnących. Chwyciła rapier w prawą dłoń, po czym odczekała, aż napastnicy znajdą się tuż na skrzyżowaniu. Wówczas Beth cięła mieczem na poziomie, w którym powinna znajdować się szyja pierwszego z brzegu. Tym samym wykorzystała do ataku nie tylko własną siłę ramion, ale przede wszystkim pęd atakującego. Jeżeli na pierwszym skrzyżowaniu taki manewr nie był możliwy, to Beth po prostu biegła dalej, aż do miejsca, w którym dało się coś takiego dokonać.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Mar 29, 2018 9:44 pm

Kiedy napastnicy zbliżali się do nich dość pewnym krokiem, one zareagowały ucieczką, w lewą uliczkę, więc było trzeba na to również odpowiedzieć biegiem. - Ptaszyny uciekają! Brać je głupcy! - Zawołał melodyjnie panicz w białym stroju, po czym obie mogły usłyszeć ruch za sobą. Obie dziewczyny dobyły broni, z czego Skowronek dwóch sztyletów. Beth wbiegła do uliczki po lewej, przywierając się do ściany budynku, w którym pojawiło się owo skrzyżowanie. Jej koleżanka natomiast biegła dalej, zapewne nie zauważając w tych ciemnościach, jak jej koleżanka zniknęła. Po chwili, gdy tak Beth nasłuchiwała, słyszała bieg mężczyzn, cała trójka minęła jej uliczkę jakby nigdy nic, z czego panicz z puklerzem był ostatni, zapewne także jej nie zauważyli przez mrok otulający miasto. Jednakże ona miała plan zaatakować. Kiedy przebiegał, najzwyczajniej wyskoczyła mu naprzeciw, celując w głowę. Atak z zaskoczenia prawie się udał, lecz miejsce trafienia było inne, bo przez zbyt bliską odległość, Bethi przy ruchu swoich bioder rapier za późno nabrał siły do pchnięcia, przez co idąc w górę, napotkał przeszkodę w formie klatki piersiowej mężczyzny. Sztych bez problemu przebił warstwę pancerz, a zaraz potem wszedł na jedną czwartą długości głowni. Gdyby trafiła go o dwa cale bardziej w prawo, zapewne teraz leżałby martwy, nie mówiąc już o samej skórzni, która znacznie zmniejszyła ruch broni. Cud, że żyje. Szybko wyrwała on swoje ostrze, a za tym ruchem mężczyzna odpowiedział ryknięciem z bólu i ciosem puklerza znad lewej do prawej, na co ona zareagowała zgięciem się jak prawdziwy bokser na lewą stronę, pchając przy tym sztyletem w jego odkryty prawy bok, który on w obrocie wybronił obłękiem swej broni. Zaczął się najzwyczajniejszy taniec w szukaniu luk w obronie przeciwnika. Zbir w ciemności zaczął się cofać, wysuwając tak wyprostowaną rękę z puklerzem naprzód, a rapier na wysokości pasa. Bethany skoczyła w przód, chwyciła pod lewą pachę wysunięty puklerz rywala, oplotła go, a on, w tym czasie odpowiedział szybkim pchnięciem rapiera, który to zaraz został zbity momentalnie sztychem jej broni, pchając przy tym go dwa razy ponownie w pierś, tworząc w nim dwie kolejne małe dziurki, lecz nie tak obficie pachnące krwią, jak pierwsza rana. Chciał ją kopnąć w wyprostowaną, więc szybko wyzwoliła go z chwytu i skoczyła jak kocica ku tyłowi, ratując się od złamanej nogi. Wygięła ona prawą nogę trochę bardziej do przodu i wypchnęła swój rapier, w tym momencie przeszli do czystej szermierki rapierami, choć drugi oponent nie miał już wystarczająco sił, by dotrzymywać tempa. Dziewka najzwyczajniej zaczęła go zalewać pchnięciami, a na jego ciosy odpowiadać ryzykownie sztyletem, który to nie raz w chwycie dolnym zranił dokuczliwie wroga w ramię. W pewnym momencie zaczął on najzwyczajniej kręcić swą bronią małe młynki, na co nasza bohaterka niestety dała się nabrać, co zakończyło się zbyt późną reakcją i zrobieniem kroku oponenta w jej kierunku, gdzie nabierając prędkości, wyprostował rękę w pchnięciu w jej głowę. Poczuła jak stal, rozrywa się prawy policzek, wypełniając jej usta słodką krwią, gdzie to zaraz zrobiła się druga dziura na końcu policzka. Miała najzwyczajniej przebity policzek w dwóch punktach, szczęśliwie omijający zęby. Puściła ona swój sztylet, chwyciła jego rękę w łokciu, którą dokonał pchnięcia, po czym w tej pozycji zaczęła po prostu z dołu ku górze słać pchnięcia w jego odkryty punkt. Nadal, mając rapier w swoim policzku, odpowiedziała mu pięcioma dziurami w kroczu, kończąc to ciachnięciem na odlew w jego krtań. W tym momencie ofiara automatycznie wyciągnęła z niej broń, co wywołało szaleńczy ból.
Teraz mogła poczuć smród, jaki bił od trupa z podziurawionym brzuchem oraz kroczem. Zastała najzwyczajniej cisza. Coś ciepłego spływało jej po ramieniu.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Czw Mar 29, 2018 10:29 pm

Beth przeklinała siebie samą i swoją nieuwagę, kiedy ostrze przebiło się przez jej już nie tak gładką skórę na policzku. Łzy napłynęły jej do oczu, spowodowane bólem pulsującym z dwóch miejsc. Przez głowę przeleciało jej z jakiegoś powodu całe życie, zupełnie jak w przypadkach, w których miało się zaraz umrzeć. Tylko że ona przecież nie umierała. W momencie, w którym sobie to uświadomiła, wbiła po raz pierwszy rapier w krocze mężczyzny. Pchnęła ze ślepą furią, wkładając w to całą siłę swoich ramion. I tak kilka razy. W momencie jednak, w którym Panicz padł, pociągnął za sobą swoją broń, wyrywając rapier z policzka Bethany. Dziewczyna krzyknęła z bólu, nie potrafiąc już powstrzymać łez wściekłości i bólu. Zatoczyła się do tyłu, opierając się plecami o najbliższą jej ścianę, przykładając trzęsące się dłonie do policzka. Po kilku sekundach na nią spojrzała, a kiedy zobaczyła nań krew, z rykiem podbiegła do trupa i wymierzyła potężnego kopniaka prosto w skroń. Potem upuszczonym wcześniej sztyletem odcięła kawałek ubrania trupa, które to owinęła sobie wkoło policzka, chcąc chociaż trochę zatamować krew. Następnie przeszukała truchło, szukając czegokolwiek, co mogło jej pomóc dostać się do tego skurwysyna, który był za to wszystko odpowiedzialny. Po oględzinach schowała rapier i sztylet do pochwy, zdjęła z siebie płaszcz (który zamierzała później wykorzystać jako zasłonę) i ruszyła biegiem za Skowronkiem. Walka prawdopodobnie trochę zajęła, więc trzeba było nadrobić prawdopodobnie duże straty.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Mar 30, 2018 12:24 am

Rana nie dość, że cholernie bolała przy dotyku, to dodatkowo nieziemsko piekła, nie mówiąc już o tym, że czuła się, jakby w tym miejscu nic nie miała i wiatr mógł ot, tak zawijać jej do środka, no po prostu dziwaczne uczucie. Co do tamowania krwawienia, musiała ona uciąć niewielką pelerynę mężczyzny na plecach mężczyzny, lecz sama jej wielkości dłoni nie pozwalała na to, by skutecznie tamować krwawienie z obu dziur, ale na szczęście Beth była sprytna, więc sobie najzwyczajniej owinęła wyciętym materiałem na skos twarz. Jak wyglądała głowa oponenta po kopniaku to ciężko powiedzieć, w końcu było cholernie ciemno w tej uliczce, lecz samego dźwięku niszczenia kości nie słyszała. Samo przeszukanie trochę zajęło przez widoczność, ale udało się jej znaleźć monety Bravoos w wartości trzynastu srebrnych monet oraz dwudziestu siedmiu miedziaków, jakiś pierścionek, sztylet do rzucania, wisiorek z dziwnym piórkiem i pustą skórzaną manierkę.
Gdy pobiegła ona w pogoni za prawdopodobną ścieżką ucieczki Skowronka, to po paręnastu sekundach uliczka zakończyła się, a przed nią pojawił się kanał oddzielający od innej "wyspy" Bravoos. Miał on dobre pięć metrów szerokości, a most był od tego miejsca najbliżej minutę marszu na Północ. Po chwili zauważyła ona, że pod nią są plamy krwi, które prowadzą prosto przez moment właśnie w tamtym kierunku, lecz potem się szybko urywają. Zaraz po chwili dostrzegła drugi niewielki ciąg krwi, który prowadził prosto w kierunku wody ów kanału. Co zamierzała zrobić?
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 381
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Shiera z Lys on Pią Cze 15, 2018 12:09 am

13/04/336AC

Po tygodniowej żegludze Shiera dotarła do Braavos, wspaniałego i bogatego Wolnego Miasta, którego flota nie miała sobie równych na całym świecie. Od razu czuła się o wiele lepiej niż na tej biednej, zimnej i ponurej Północy. Dziwiła się jak w ogóle ludzie mogli tam żyć, zamiast masowo pomaszerować na południe. A jeżeli - tak jak jej opowiadano - Pierwsi Ludzie przybyli do Westeros od południa, to co podkusiło ich by maszerować na to zamarznięte pustkowie? Dowódca tych osadników musiał być bardzo charyzmatyczny, jeżeli namówił ich do zamieszkania w takim miejscu. Ewentualnie wódz, który ich tam wygnał musiał mieć bardzo mocny argument siły.
Po dotarciu do Miasta Tytana posłała jednego ze swoich ludzi by znalazł jej pokój w najlepszej gospodzie w mieście. Poleciła by czekała na nią tuż po zachodzie słońca gorąca kąpiel - najlepiej z wonnymi olejkami - i dzban dobrego wina. Kuchnia zaś powinna być gotowa z wieczerzą wkrótce potem, ponieważ Shiera miała zamiar zjeść w końcu coś porządnego. Przyzwyczaiła się do okrętowego wiktu i mimo z pozoru delikatnego wyglądu umiała znieść niewygody, jednak najzwyczajniej w świecie ich nie lubiła. W końcu po co je znosić, kiedy można przecież żyć w luksusie?
No i to jest prawdziwe miasto ~ pomyślała, idąc wraz ze swoim wielkim gwardzistą ulicami Braavos. Kawałek za nimi podążało jeszcze dwóch strażników z jej okrętu, nigdy za wiele bezpieczeństwa. Panienka z Lys miała zamiar rozejrzeć się za kupcami - może zarządcami na usługach miasta - gotowymi kupić drewno. Wiadomo było, że Braavos polegając na statkach w praktycznie wszystkim i nie mając wielu własnych źródeł tego surowca musi polegać w tym wypadku na handlu. No i... Przypadkiem wykupiła dość spory zapas tego materiału w Białym Porcie, z którego zapewne właśnie go czerpano. Może też jej uroki pomogą jej dobić dobrego targu. Jeżeli nie zdąży dobić targu do wieczora, zajmie się tym następnego dnia. W końcu musiała wrócić na statek, aby jej ludzie wskazali jej zarezerwowaną gospodę, gorąca kąpiel czekała.

avatar
Shiera z Lys

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 27/05/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Cze 17, 2018 6:41 pm

Skorzystanie z pomocy swojego dobrego znajomego, kupca o wdzięcznym imieniu Anton, było bardzo dobrym posunięciem. Pomimo faktu że był on raczej małym graczem na wielkim rynku Braavos, to i tak znał takiego jednego niedzielnego kupca który odziedziczył fortunę po zmarłych rodzicach i choć próbował coś uskutecznić, to w ogóle nie miał żyłki do interesów. Anton bez żadnego "ale", pokazał Shierze gdzie można znaleźć jego magazyn i biuro które mieściło się nad nim.
Po przekroczeniu progu biura, kupiec już na nich czekał. Siedział na swym obijanym w skórę krześle, odwrócony do nich plecami i gdy tylko usłyszał kroki w swoim biurze, wstał i się odwrócił. Miało to być teatralne wejście "potężnej persony", ale gdy tylko zobaczył panią kupiec od razu szczęka mu opadła.
- Dz-dzień dobry. - przywitał się i wskazał krzesło, które natychmiast podszedł odsunąć, a potem zasunąć. Wyglądało na to że Shiera miała go w garści. Po krótkich negocjacjach, śmiało mogła zobaczyć ze słowa Antona były prawdziwe, nie miał on w ogóle umiejętności, a nawet gorzej, bo był skończonym bencwałem który ślinił się na widok pięknej sarenki.  Nie trudno było go uwieść, a już po trzech kwadransach negocjacji Shiera mogła wyjść z wekslem na dwa i pół tysiąca złotych smoków.

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Daemon Targaryen on Sro Lip 18, 2018 10:56 pm

01/06/336

Nowy start, być może w lepszą przyszłość. Daemon Targaryen, jako głowa swojego rodu powinien zadbać o siebie i swoich ludzi. Dlatego też nic dziwnego, że postanowił w końcu coś z tym zrobić. Valyrianin przechadzał się więc po porcie Braavos, zbierając informacje o dobrych handlarzach, którzy nie chcieliby go oskubać czy zarobić więcej. On sam już trochę znał się na cenach, dzięki oczywiście znajomościom syna oraz samej edukacji, którą posiadł wraz z czytaniem ksiąg finansowych oraz krążąc wokół kupców. W końcu zdecydował. W południe więc przeszedł się ponownie, teraz jednak ze swoimi rzeczami. Myryjskie arrasy, które posiadał były wykonane z rąk najlepszych tkaczy. Dlatego też i cena była inna. No i trzeba było wziąć pod uwagę także zbyt duszą ilość wina, jaką posiadał Daemon. On sam za dużo nie pił, otępiało to umysł i sprawiało, że podchodziło się agresywniej do wielu spraw. Postanowił także sprzedać medykamenty. Na to wszystko chciał poświęcić trochę czasu. W końcu musiał pomyśleć co chce kupić za zarobione pieniądze.


Spoiler:

- Chcę użyć wszystkich zdolności zawierające perswazję oraz handel na to, aby sprzedać wszystkie myryjskie arrasy w kwocie od 10 do 14 ZS za sztukę.
- Chcę użyć wszystkich zdolności zawierające perswazję oraz handel na to, aby sprzedać wszystkie myryjskie ognie w kwocie od 10 do 16 ZS za sztukę.
- Chcę użyć wszystkich zdolności zawierające perswazję oraz handel na to, aby sprzedać każdą beczkę myryjskiego wina w kwocie od 20 do 30 ZS za sztukę.
avatar
Daemon Targaryen

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 21, 2018 10:47 pm

Plany jakie Daemon miał wobec sprzedaży posiadanych towarów były ambitne i... nierealne. Oczywiście w Braavos ceny słynnych myryjskich dóbr były wyższe niż w na południu - zwłaszcza arrasów oraz maści - jednak nie były aż tak szybujące w górę. Ex-król mógł postarać się jedynie by użyć swojej wiedzy oraz świeżych umiejętności do sprzedania tutejszym handlarzom swoich towarów z jak największym zyskiem. O ile nadal miał taki zamiar po podregulowaniu cen...
Jeśli tak było i wciąż ruszył na targi Braavos w celach handlowych, to prędko udało mu się znaleźć chętnego na nabycie jego arrasów. Był to mężczyzna otwierający właśnie pewien duży przybytek rozkoszy w mieście i uznał, iż podobne dzieła będą świetną ozdobą dla jego interesu. Widać było po nim, że pieniądze raczej odziedziczył lub znalazł niż zarobił, ponieważ na kupiectwie nie znał się w ogóle i Daemon sprzedał mu towar po naprawdę zawyżonej cenie. Handlarz chętny na zakup myryjskiego ognia okazał się bardzo wprawnym kupcem, acz i jego udało się Targaryenowi przegadać. Gorzej było z chętnym na zakup wina... Mężczyzna ten nie był w żadnym razie mistrzem handlu, acz był gadatliwy za pięciu. Cały czas coś mówił, zadawał pytania, niezauważenie wciskał drobne kłamstwa i zwody w swoje wypowiedzi i koniec końców podpuścił Daemona by trochę zszedł z ceny. Był to cios ponieważ właśnie wino było głównym towarem Targaryena, acz wciąż wyszedł on na plus.



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2231
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Daemon Targaryen on Nie Lip 22, 2018 1:37 am

Targaryen w większości zgadzał się na wynegocjowane ceny. Najbardziej jednak zabolało go wino. Czuł w głębi duszy, że mógł lekko ulec handlarzowi. Cóż, nie był jeszcze doświadczonym handlarzem, zresztą dopiero się uczył. Patrząc jednak na to wszystko co miał, Daemon postanowił tego samego dnia wrócić do swojej rezydencji w Myr. Przynajmniej miał teraz trochę więcej pieniędzy, którymi mógł się pochwalić swojej własnej żonie. Na odchodne kupił jej właśnie jeszcze kilka dodatkowych sukienek, których brakowało jej w ostatnich miesiącach, choć mogła mieć ich wiele, kiedy jeszcze byli bogatymi ludźmi. Nie patrzył na cenę, prawdopodobnie chciał wydać jedynie siedemdziesiąt jeden złotych smoków, a potem wrócić do siebie.

avatar
Daemon Targaryen

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sob Lip 28, 2018 6:57 pm

26/05/336

Beth była wyjątkowo pogodna tego popołudnia. Perspektywa wyrwania się z tego miasta chociaż na kilka miesięcy napawała ją niemałym optymizmem, z lekka tylko ograniczonym smutkiem z powodu zostawienia rodziny na miejscu. Szczególnie rodzeństwa. Bała się, że młodszy brat pod jej nieobecność zacznie obracać się w jakimś podejrzanym towarzystwie, od którego uparcie trzymała go z daleka. Albo, że do siostry zaczną pchać się młokosy, których rozganiała za każdym razem, kiedy ich widziała. Tak dla zasady. Oczywiście to, że martwiła się jedynie o rodzeństwo nie oznaczało, że resztę miała gdzieś. Dobrze jednak wiedziała, że jej kochana mamuśka dom opuszcza bardzo rzadko. O ile w ogóle. O wujka natomiast nie martwiła się w ogóle. Zadbała o to, by majątkiem pod jej nieobecność zajmowało się jej rodzeństwo, więc ten nie będzie miał co przegrać i przepić. Bethany nie miała zamiaru zastać domu w ruinie po powrocie, co to to nie. Jakoś nie śpieszyło się jej do ponownej odbudowy majątku dziadków.
Dziewczyna odrzuciła gwałtownie od siebie te myśli, stojąc już przy statku oj... To znaczy swoim statku. Na lewym ramieniu trzymała całkiem niemały wór ze swoimi rzeczami. Kobiecy niezbędnik. Co prawda i tak ograniczyła ilość rzeczy, ale jednak wór to wór. Odwróciła się po raz ostatni do stojącego obok rodzeństwa, tuląc ich do siebie mocno.
Macie mi się trzymać z daleka od wszelkich kłopotów, jasne? I Termo od pieniędzy. I... I w ogóle to nie wychodźcie najlepiej z domu. Jeżeli coś sobie zrobicie, to najpierw was z tego wyciągnę, a później zabiję, jasne?
Z tymi słowy, po otrzymaniu zapewnienia dobrego zachowania, Beth weszła na pokład transportowca. Odwróciła się wówczas jeszcze raz, spoglądając w stronę młodszego rodzeństwa.
Do zobaczenia za kilka miesięcy, młodziki.
To były ostatnie słowa, które w ich stronę skierowała. Oni wrócili do domu. A ona odbiła od brzegu.
avatar
Bethany

Liczba postów : 45
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach