Port Łachmaniarza

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Port Łachmaniarza

Pisanie  Rhonys Vael on Pią Gru 08, 2017 11:25 pm

Najbardziej oblegany przez ludność zagraniczną w Braavos. Cumują do niego tak naprawdę wszystkie statki zarówno z Westeros jak i Essos, wliczając w to także Ibbeńskie czy Volantijskie.
avatar
Rhonys Vael
Pijany Dontos

Pijany Dontos

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Rhonys Vael on Pią Gru 08, 2017 11:31 pm

1 Stycznia 336

Duma Rhoyne wpłynęła do portu Łachmaniarza, cumując przy jednym z wolnych stanowisk. Na pokładzie sztab starych wilków morskich zaczął rozładowywać to, co było najpotrzebniejsze dla Rhonysa - kufry, kosze, drewniane pudła. Wszystko to szło na przeznaczenie handlowe. Zamierzał zorientować się, czy świetne dywany z Tyrosh nadal są w dobrej cenie, a potem zacząć negocjacje ze sprzedawcami. W późniejszym etapie swojej wędrówki po rynku Braavos, Rhonys zainteresował się także machinami wojennymi. Z tego też względu począł szukać skorpionów, a jeśli cena będzie idealna dla niego to zapewne kupi jeden z nich, aby mógł pójść na sprzedaż. Oprócz tego jeszcze chciał kupić skrzynki dobrych owoców z Lys.
avatar
Rhonys Vael
Pijany Dontos

Pijany Dontos

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Gru 10, 2017 7:27 pm

Post powinien zawierać minimum 8 zdań.

Rozglądając się po braavoskich targach Rhonys mógł znaleźć towary z odległych zakątków Westeros oraz Essos, a także ludzi z wszystkich stron świata. Dostrzegł kilka srebrnych głów Lyseńczyków i farbowane brody kupców z Tyrosh. Gdzieś mignęła mu sylwetka włochatego Ibbeńczyka. Przechodząc obok straganu z małżami zaś usłyszał kilku krępych marynarzy żywo dyskutujących we wspólnej mowie Westeros.
Rozeznanie się na straganach przyniosło mu kilka informacji. Przede wszystkim tyroshyjskie dywany były tutaj dość tanie, podobnie skorpiony. Niestety sprowadzane z Lys owoce - w większości suszone - były drogim zakupem. Pozostało rozważyć swoje opcje i zdecydować jakie towary zakupić.




Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Rhonys Vael on Wto Gru 12, 2017 11:09 pm

Rhonys przechadzał się między stoiskami, bacznie obserwując wszelkie towary. Patrząc na skorpiony powiedział sobie, że póki co daruje sobie ich kupno, gdyż chciałby poczekać na przyszły towar. Z kolei tyroshyjskie dywany miały zamiar zostać przez niego zakupione w sztukach trzech, oczywiście po uprzedniej negocjacji obniżenia kwoty o choć troszeczkę. Zaraz potem miał przeszedł się w stronę owoców z Lys i widząc ich kwotę zdecydował się na zakup... trzech skrzynek. Tutaj już zależało mu na twardej negocjacji, dlatego też ciągle stał przy stoisku, starając się wziąć cenę znacznie niższą. Ale jeśli nie uda się to postanowi ustalić sensowny konsensus i zapłaci dwie trzecie ceny za całość. Teraz pozostawało już tylko czekać na przyjemne ubicie targu. W międzyczasie poprosi o jednego ze swych załogantów, aby przyszykował jego prywatną kajutę. Zamierza spędzić tutaj jeszcze jedną noc i zobaczyć z następnego rana co zostanie postawione na straganach.
avatar
Rhonys Vael
Pijany Dontos

Pijany Dontos

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Sro Gru 13, 2017 2:17 am

Tyroshyjskie dywany Rhonys zakupił bez większego problemu. Mężczyzna nimi handlujący najwyraźniej był nowicjuszem w sztuce handlu i łatwo dał się okpić, tak więc Vael zszedł z ceny aż o jedną czwartą. Dzięki temu zapłacił za towar jedynie sto dwanaście srebrników i pięć miedziaków. Niestety drugi kupiec nie był już takim łatwym przeciwnikiem. Wprawdzie jego umiejętności niewiele przerastały poprzednika, acz zdawał sobie sprawę z tego co sprzedaje. Naturalnym dla Braavos pożywieniem były ryby i małże, więc słodkie owoce z pięknego Lys były prawdziwym rarytasem. Nie mówiąc już o męczeniu się z dobrym zabezpieczeniem transportu, skupowaniem jak najświeższych sztuk na południu i pędzeniem na północ by towar się nie popsuł. Mężczyzna ostatecznie sprzedał Vaelowi skrzynie za trzy złote smoki i trzydzieści srebrników.




Rhonys kupił:
- 3 dywany z Tyrosh za 112SJ i 5M
- 3 skrzynie dobrych owoców z Lys za 3ZS i 30SJ



Maester


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Gru 15, 2017 12:38 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Rhonys Vael on Czw Gru 14, 2017 12:17 am

Następnego dnia...

- Dzisiaj będzie kolejny dzień naszych kupieckich zmagań, panowie.
Rhonys schodząc z pokładu zaczął ponownie chodzić po targowiskach. Swoje skupienie wziął teraz na biżuterię, która miał zamiar spieniężyć w innych miastach. Z tego też względu wziął jedną z małych skrzynek wypełnioną słomą i przechodząc się między stoiskami zechciał stanąć przy stoisku z obsydianowymi kolczykami i naszyjnikami. Ciekawiło go też czy znajdzie tutaj też jakieś zdobyte na czarno tarcze z Wolfswood od rodu Forrester. W końcu żelazne drewno było jednym z bardziej interesujących, a tym samym drogich rzeczy. Zaraz potem począł szukać aksamitów z Lorath. Jeśli jeszcze będzie mu starczyło czasu, jego oczy spróbują wyszukać egzotycznych przypraw i ksiąg z przepisami dla kucharzy. Być może sprzeda je dla któregoś z rodów. Oczywiście przy każdym zapyta się o cenę, a potem... wynegocjuje jeszcze niższą, o ile będzie to możliwe.

Rhonys chce kupić:
x15 aksamitów
x5 tarcz
x3 pary kolczyków
x5 naszyjników
x3 skrzynki egzotycznych potraw
x2 ksiąg z egzotycznymi przepisami
avatar
Rhonys Vael
Pijany Dontos

Pijany Dontos

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Pią Gru 15, 2017 12:38 am

Kupiec sprzedający biżuterię - srebrną - z ozdobami z obsydianu był niczym lew targowy. Walczył zaciekle o każdego miedziaka i robił to w taki sposób, że ludzie jeszcze cieszyli się z tego ile zapłacili. Rhonys był inteligentny i znał się na sztuce targowania, jednak nawet on nie mógł równać się z kunsztem tego brzuchatego, odzianego w barwne stroje kupca, który co chwilą podkręcał swego błękitnego wąsa. Kupił od niego pożądaną biżuterię za siedem złotych smoków i sto sześćdziesiąt jeleni, po czym odszedł przekonany,że była to normalna cena.
Tarcz z Wilczego Lasu mimo długich poszukiwań nie udało mu się znaleźć. Najwyraźniej ludziom z Północy nie zależało tak na dzieleniu się swoją przewagą, aby wysyłać wozy z drewnem do Białego Portu przez pół swej wielkiej krainy i słać za morza.
Handlarz sprzedający aksamit nie był tak doświadczony, dorównywał wprawdzie Rhonysowi, acz nie był tak inteligentny. Miał też gorszy dzień. Pomogło to rzecz jasna kupcowi z Dorne wytargować lepsze ceny i kupić sprzedawane bele aksamitu za mniej niż zwykle. Zapłacił jedynie osiemdziesiąt pięć jeleni za sztukę, czyli sześć smoków i siedemdziesiąt srebrników za całe swoje zamówienie.
Na przeczesywanie straganów w poszukiwaniu przypraw niestety, tak jak się obawiał, nie starczyło mu czasu.

Zakupy:

Wydano łącznie: 14ZS; 30SJ

Zakupiono:
15 bel aksamitu
5 naszyjników srebrnych z obsydianem
3 pary kolczyków srebrnych z obsydianem



Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Rhonys Vael on Wto Gru 19, 2017 7:02 pm

- Dobra chłopcy, spróbujmy to teraz wszystko przewieźć do Westeros. Zatrzymamy się w Starym Mieście. Panie Iobar, stery są pod pana władzą. Ja idę do kajuty się zdrzemnąć.
Gotowa kajuta była przyozdobiona różnego rodzaju tkaninami w odcieniach brązu i złota. Ładny kontrakt, ale jednak Rhonys nie lubił też zbyt wystawnego życia. Chciał być w miarę prosty, jeśli chodzi o wygląd. Kiedy statek odcumował już z Portu Łachmaniarza, Dornijczyk odkorkował trochę pozostałego jeszcze czerwonego arborskiego i nalał sobie go do kielicha. Siadając wygodnie na swoim krześle, ułożył nogi na stole i zaczął rozmyślać. W międzyczasie już wypłynęli na otwarte morze, a latarnia morska z Braavos stała się jedynie zwykłą kropką. Do tymczasowego kapitana przekazał instrukcję przejazdu. Kiedy znajdą się przy granicach z Westeros ma się trzymać blisko brzegów, kiedy tylko dostaną się na tereny między Dorne, a Stopniami. Siedliska piratów i Żelaznych były nieprzychylne dla towarów kupca. Ptfu w nich. Chciał tylko dostać się jak najszybciej do Starego Miasta i sprzedać to wszystko co zakupił. Po lepszej cenie.

[z/t]
avatar
Rhonys Vael
Pijany Dontos

Pijany Dontos

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mithrûil z Asshai on Czw Sty 11, 2018 5:43 pm

19-20 marca 336 AE

Braavos, Wolne Miasto, które Mithrûil z Asshai osobiście uważał za mu najbliższe z wszystkich Dziewięciu Wolnych Miast. Miejsce, w którym przewijała się każda kultura i nie było tu miejsca na nietolerancyjność. Główną wartością była wolność, którą w tym mieście można było znaleźć na każdym kroku (pomijając niewolników bogatych kupców i innych).
Jego kompania przypłynąwszy do Braavos na statkach kupieckich szybko rozproszyła się, nie dając się poznać. Mithrûil potrzebował chwile czasu, zanim podejmie właściwe kroki, dla których przypłynął do tego właśnie miejsca.
Wpierw, ruszył do miejsca Wielkiej Czci w tym mieście, czyli do Wyspy Bogów, gdzie wszedł do środka, ciemnego pomieszczenia, gdzie przy ścianach stały pomniki różnorakich bogów. Modlił się do Boga o Wielu Twarzach, czasem wymieniając "twarze", do których się zwracał. Czy miał w tym jakiś cel? A czy kiedykolwiek ma się w modlitwie cel?
Dopiero na wieczór opuścił Świątynie, kierując się tam, gdzie najprawdopodobniej będzie jego przyjaciel i współzałożyciel kompani wraz z najbardziej zaufanymi wojownikami. Otworzył drzwi do karczmy, której zgiełk było już słychać na zewnątrz. Nie pomylił się co do domysłów, gdzie jego towarzysze będą siedzieć i biesiadować przyszłe przygody i pieniądze, które wpadną im w ręce. Niektórzy też wynajęli usługi słynnych kurtyzan Braavos. Mithrûil uśmiechnął się jedynie, widząc to. Niech się bawią! Usiadł przy stole wśród przyjaciół, podłapał kufel piwa swego towarzysza i wypił jednym haustem jego zawartość z uśmiechem na twarzy.
Gdy po niespełna godzinie zabawa i wspólne picie zwolniła swój pęd, Mithrûil w końcu przeszedł do najważniejszych rzeczy, z którymi wiązała się ich wizyta w tym miejscu. Jutro też im o tym przypomnę, za chuja nie będą o tym pamiętać jutrzejszego dnia...
Odchrząknął, beknął cicho, co spowodowało krótki spaw śmiechu zebranych, po czym przemówił:
- Przyjaciele! Towarzysze! Wy, z którymi obłowiłem się, walczyłem ramie w ramie.
Nie jesteśmy w Braavos jedynie bawić się i pić z dziwkami, choć tego typu rozrywki też nam dobrze służą. Od jutra, wyślemy paru ludzi, którzy ogłoszą w różnych zaułkach i portach tego miejsca o naborze do naszej wspaniałej kompanii. Mamy wystarczająco złota by ich uzbroić, wyżywić i obiecać im świetlaną przyszłość, wśród nas! Gregorze - ty zajmij się ludźmi, którzy są wystarczająco przekonujący, by przyszłych towarzyszy wybrali. Ty zaś Medrinie zajmiesz się dyskretną ochroną owych "heroldów" naszej kompanii. W cieniu, reagując błyskawicznie w razie kłopotów.
- Skończył na chwile, wyznaczając wymienionych towarzyszy, którzy patrzyli na niego zapitym wzrokiem, lecz starającym się zapamiętać każde słowo.
- A teraz ja was opuszczam, wy bawcie się! Jutro spotkamy się w Porcie Łachmiarza. - Po tych słowach wstał i oddalił się lekko chwiejnym krokiem, rzucając groszem karczmarzowi, by mógł wynająć najprostszy i najtańszy pokój. Nigdy nie potrzebował większych wygód w podróży.
Nazajutrz, Mithrûil powtórzył im, to co mówił w gospodzie. Słusznie, bo Medrin nie do końca zapamiętał każde szczegóły, parę rzeczy źle interpretując.

Dał swoim ludziom dwa tygodnie, by ogłaszali nabory, wysyłając chętnych do niego. Każdego wieczora, Mithrûil zliczał przybyłych i oceniał ich umiejętności.
avatar
Mithrûil z Asshai

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 06/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 11, 2018 6:14 pm

17.03.336 AC



Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mithrûil z Asshai on Nie Sty 14, 2018 1:46 am

3.04-17.04
Od dnia, w którym ogłosił swym ludziom, by ci zaczęli szukać mieczy do walki, Mithrûil spędzał ten czas na dwóch bardzo ważnych dla niego rzeczach: omawiał z przyjacielem sytuacje naboru, a druga to było dopytywanie się swych dawnych przyjaciół i informatorów co do valyriańskiego ostrza, które mogło kiedyś przewinąć się przez Braavos. Znanych egzemplarzy było tylko kilka, lecz według maesterów z dawnych lat, uchowała się niecała trzysetka takich mieczy czy innych broni z tego materiału, wszystkie rozsoane po świecie. Tak też Mithrûil szukał zdobyczy, marząc o ciemnym ostrzu, które opiewane było w różnych legendach. W końcu natrafił na pewien trop, słyszał coś o takim mieczu wśród biedoty Braavos, że Ludzie Bez Twarzy mogą coś wiedzieć. Dlatego też, Otatuowany Asshaiczyk poszedł do ich świątyni i wykorzystując swą wiedzie i kontakty z tymi zabójcami udało mu się dotrzeć do tych Ludzi Bez Twarzy, którzy faktycznie mogli coś wiedzieć. Przez prawie cały czas naboru do kompanii, on zajmował się szukaniem informacji o valyriańskim mieczu.
Gdy już nabór się skończył i ujrzał bardzo dużą liczbę nowych rekrutów, jego serce niemal rozgrzało się ze szczęścia. Pierwsze co zrobił to przećwiczył przybyłych, uzbrajając ich w miecze. Było to krótkie sprawdzenie ich umiejętności, niektórym powiedział co mogą poprawić i tym podobne, jednak nie mieli czasu, żeby przetrenować wszystkich. Dlatego też nastepne dwa tygodnie on wraz z swoimi przyjaciółmi starał się wytrenować żółtodziobów do granic możliwości w tak krótkim czasie. Nocami zaś, Mithrûil chodził spotykać się ze swoimi kontaktami i dowiadywać się czegoś o valyriańskim ostrzu.
avatar
Mithrûil z Asshai

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 06/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Sty 14, 2018 2:21 am

Szkolenie wrzało, a kontakty Mithruila działały w całym mieście. W końcu, za coś im się płaciło. Oni sami nie posiadali żadnych informacji o rzekomym mieczu, który mógł gdzieś tu być. Po długich poszukiwaniach, w końcu wpadli na pewien trop. Trop prowadził do pewnego bogatego starca, który mieszkał w bogatej dzielnicy, a jego ród przed wiekami posiadał podobną broń. Było to jednak dawno temu, ale podobno starzec posiadał informacje. Sam nie mógł wybrać się w tę podróż z racji starczego wieku i wielu obowiązków za młodu. Kto wie, może postanowi przekazać komuś tę wiedzę..

Drowned

avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1563
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mithrûil z Asshai on Nie Sty 21, 2018 12:27 pm

10/05/336AC


Mithrûil przez kolejne dni organizował coraz to nowsze nabory i coraz więcej ludzi przyłączało się do kompanii. Mężczyzna przeprowadzał treningi nowych towarzyszy broni. Z jego kompanii tworzyła się już niezła gromadka. Lecz usłyszawszy plotki o podbojach Thogga, Ibbeńskiego dowódce kompanii. Stawał się coraz sławniejszy i w Braavos już od dawna przewijają się tematy o nim. Były to jednak luźne rozmowy, nikt nie wątpił, że Thogg Braavos nie zaatakuje - nikomu się to jeszcze nie udało i szaleństwem był plan podboju najbogatszego z Wolnych Miast. Lecz czy to właśnie nie Thogg był szalony?
Powoli się przygotowywali do odpływu z Braavos, lecz Mithrûil postanowił, że chwilowo, nie musi towarzyszyć mu cała kompania. Wziąlł ze sobą trzech najwyżej posadzonych najemników z kompanii, rozmawiając z nimi o planach i przyszłościowych celach kompanii. Wsiedli na jeden z statków płynących do Lorath i płynęli trzy dni, zanim się tam zjawili.Kompanią w Braavos zajmował się jego przyjaciel, który wciąż przyjmował ludzi do kompanii i prowadził nabór. Wraz z odpływem, Mithrûil wysłał kruka do władających Lorath Książąt poprzedzającego jego przybycie.
avatar
Mithrûil z Asshai

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 06/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Tinúviel on Sro Lut 28, 2018 8:57 pm

02/03/336

Jeszcze w nocy spakowałam się już, dostając poprzedniego dnia właśnie takie zlecenie - wypłynąć z brzaskiem w stronę... Westeros. Początkowo myślała, że będzie miała wytyczne usunięcia kogoś, lecz staruszek nie odezwał się ani słowem i w sumie była w lekkiej konsternacji. Gdy już nie wytrzymała i zapytała, po co ma wyjechać, odpowiedział jej tylko: 
- Na miejscu będziesz wiedziała co robić. - Uśmiechnął się tylko i opuścił ją, idąc na trzecie piętro, tam gdzie ona nie miała wstępu. Zrobiła co jej kazał i wraz z budzącym się słońcem, pojawiła się w porcie z jedną torbą, gdzie przetrzymała wszystkie niezbędne jej rzeczy. Ubrana była w pospolite szaty prostaczków, zaś pod pazuchą schowane miała sztylety, a w ukrytej kieszeni w rękawie trzymała kilka igieł nasączonych jadem mantykory. 
W torbie trzymała mieszek złota, gdzie miała swoje oszczędności, zaś w przeznaczonym worku miała fiolki z najróżniejszymi substancjami, które w tej formie były nieszkodliwe, lecz łącząc niektóre z nich, mogła powstać dość smaczna trucizna. Były tam też różne medykamenty i zioła, których najprawdopodobniej nie będzie można znaleźć w Westeros. 
Miała jednak ze sobą jeszcze drugą torbę, którą przyniósł jej już sługa. Był tam spakowany jej mieczyk i lekką zbroję, którą mogła ubierać spokojnie pod ubraniem i nie będzie tego widać. 
Weszła na galerę handlową, która właśnie miała odpływać i zapłaciła żelazną monetą, szepcząc do kapitana:
Valar Morghulis
Godzinę potem nie widziała już wysp Braavos, a bezkresne morze, za którym znajdowało się Siedem Królestw. Zaś ona przygotowała się na ślub. Z tego co słyszała, Lannisterowie i Blackfyre to znane rody i połączenie ich to nie lada wydarzenie. Ciekawe jak wygląda to Casterly Rock - pomyślała, spoglądając w dal.

zt
avatar
Tinúviel

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 18/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sro Mar 21, 2018 9:09 pm

Beth na odchodnym rzuciła zniesmaczone spojrzenie na chustę Pawia, krzywiąc się przy tym lekko. Zaczynała podejrzewać, że pseudonim artystyczny tego jegomościa bynajmniej nie pochodził od dumnego ptaka. Po zamknięciu drzwi nie zwracała już sobie nim głowy. Zamiast tego odetchnęła głęboko, starając się wyrzucić z głowy wszelkie obrazy, które mogły ją teraz rozproszyć. A było ich, co by nie mówić, całkiem sporo. W tym całym skupieniu, nie zwróciła nawet większej uwagi na sprzątaczkę ani na tego całego Ralfsona, nie poświęcając mu nawet pojedynczego spojrzenia. Skierowała swoje kroki w stronę portu dla cudzoziemców. Kiedy znalazła się na miejscu, przystanęła, rozglądając się za statkiem, który pasowałby do opisu Pawia. Kiedy takowy zobaczyła, ruszyła w jego stronę powolnym krokiem, wyraźnie się nie śpiesząc.
Więc... Od jak dawna siedzisz w interesie? — zapytała nagle swoją towarzyszkę, jakby dla zabicia czasu i tej ciszy wkoło nich.
avatar
Bethany

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Czw Mar 22, 2018 5:10 pm

- Jak pamiętam, to od dziecka w sumie.- Odparł Skowronek swym dźwięcznym głosem.- Byłam sierotką, dopóki Daena mnie nie wyrwała i zaczęła uczyć tańca. Załatwiając mi przy tym taką fuszkę, bo mam talent, a przynajmniej ona tak mówiła.
Mówiąc to, zrobiła gibki krok do przodu, by leciutko wyprzedzić koleżankę. Samo imię Daena zbytnio nic nie mówiło dziewce, może będzie musiała o nią popytać w jakiś kręgach bądź bardziej przycisnąć temat. Ludzie natomiast w porcie powoli zaczęli łazić w różne zaciszne miejsca, co oczywiście nie oznacza, że będzie tutaj cicho, w końcu Bravoos to nie byle jakie miasto, tutaj jest sporo ludzi po zmroku, którzy oferują ciekawe charaktery bądź darmowe kosy pod żebra. Chociaż zobaczyć o zmroku dwóch pojedynkujących się wodnych tancerzy w świetle księżyca, gdzie ich ciała odbijają się od tafli wody, mógłby to być nie lada widowiskiem. Natomiast statek...z jej punktu położenia dostrzegała osiem statków, z czego w kolejności cumują o takich kolorach żagli: Biały, Żółty, Czarny, Szary, Biały, Zielony, Brązowy, Biały i Biały. Sami marynarze luźno chodzili po porcie, a nawet jakaś trójka równo wspierając się za ramiona, parła dzielnie do przodu, robiąc przy tym kroki, jakby przeciwstawiali się najgorszemu sztormowi na morzu, śpiewając przy tym coś w dziwnym języku. - Iziqu ze-Chuju muju zasendle! Muju zasendle! - Krzyczeli nierówno, co miało przypominać śpiew, lecz brzmiało jak stado wołów. Minęli oni tak naszą kochaną dwójkę, zapewne w kierunku jakieś porządnej karczemki, gdzie dają te Muju. Reszta, ot łaziła sobie na swoich statkach, piła na skrzynkach, siedziała na burtach, gadała o czymś. Dostrzegalnych może było sześciu chłopów na statek, być może pod pokładem było ich więcej
Skowronek natomiast nagle przystaną i założył dłonie na piersi, wpatrując się na statek pomiędzy mającym białe żagle a tym z brązowymi. Oczywiście były zwinięte. Najwidoczniej czekała na propozycje.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Pią Mar 23, 2018 10:36 pm

A zatem dziewczyna pracuje od małego. Cóż, to mogło wskazywać na to, że była dobra. W końcu doświadczenia odmówić jej prawdopodobnie nie można było.
I jak? Podoba ci się życie z ciągłym poczuciem zagrożenia? Próbowałaś kiedyś jakiś zrezygnować?
Bethany minęła bez słowa śpiewających, nie poświęcając im nawet jednego spojrzenia. O takie widoki w takich miejscach o takiej porze wyjątkowo trudno nie było, a ona sama była już przyzwyczajona. Niektórzy co mniej wychowani w takich sytuacjach próbowali ją czasem klepnąć w tyłek kiedy obok nich przechodziła. Takie pomysły zazwyczaj przechodziły im po tym, kiedy ich własna dłoń kończyła w ich odbycie. A przynajmniej ona sama tak to sobie zapamiętała. Może była wówczas pijana? Tak... to mogła być prawda. Beth lubiła nieco ubarwiać swoje pijackie opowieści. Zresztą, kto by się tym teraz przejmował. Zamiast tego zatrzymała się, chowając dłonie w kieszeniach płaszcza i przyglądając się czekającemu statkowi.
Jakieś sugestie? Plany? Przeczucie?
avatar
Bethany

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Pią Mar 23, 2018 11:05 pm

- Hmmmm- Skowronek zamyślił się na chwilę, po czym westchnął.- To zależy. To, co robię, przychodzi mi z łatwością, lecz nie to chciałabym robić w życiu. Odczuwałam na początku takie "Jejciu, ale klawo", ale teraz się dowiedziałam, jak to brzydko pachnie i rozmyślam co dalej. Myślałam, by zostać aktorką. Mam do tego talent, tak moja droga przynajmniej Daena mówiła, a ona była mi jak matka, której nigdy miałam.
Tutaj dziewczyna przechyliła słodko głowę na bok, co nadało jej ogromnej niewinności i słodyczy. Zapewne nie może się odgonić z takim spojrzeniem od płci przeciwnej, a nawet ładne kształty ciała mogły wabić. Tak czy siak, Bethi stała nad zadaniem, nie na ocenianiu koleżanki. Gdy tak stały, dziewuszka kiwnęła głową, by podeszli trochę bliżej, by mieć lepsze spojrzenie na statek. To, co mogły zauważyć, to że kładka na statek zaczynała się już na pomoście, a była ona na pokładzie "pilnowana" starym marynarzem z wędką. Niech mu bogowie świecą z łowieniem w porcie. Zauważyły one jeszcze dwóch chłopów, z czego jeden siedział z butelką na dziobie, machając przy tym nogami na lewo i prawo, a ten drugi stał za nim i chyba o czymś rozmawiali. Dziewuszka cmoknęła parę razy i wróciła wzrokiem do Bethi.- Za dużo ich tam nie ma...albo dużo jest pod pokładem. Ja bym zaryzykowała i weszła tyłem przez okienko kajuty kapitana, o ile takowe mają.- Przechyliła tak ponownie głowę na drugi bok.- Albo wspięła się po którejś z burt i przekradła się tak po pokładzie do środka, co jest jeszcze bardziej ryzykowne. Ewentualnie...zagadamy tych z góry, ale wtedy będziemy rozdzielone, a lepiej penetrować statek we dwójkę, żeby potem nie dostać po tyłku od jakichś marynarzy. Może Ty masz jakieś pomysły?
Pomuskała wtedy ona swój bok, sprawdzając, czy nóż jest na miejscu. Jeśli chodziło o port, to nic nowego. Ot jakieś szczypanko w ciasnej uliczce z panną lekkich obyczajów, pijani marynarze, niepijani marynarze, więc pewnie podróbki....i jakaś dwójka strażników miejskich z halabardami, co sobie grała w papier, kamień i nożyce. Minęli oni już dawno naszą dwójkę, a ostatnie słyszalne zdanie było o tym, kto dziś stawia. Co robimy dalej?
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Pią Mar 23, 2018 11:21 pm

"I obyś tą aktorką została. Bez wątpienia wyjdziesz na tym o wiele lepiej". Tak oto Beth zakończyła swoje rozważania nad losem swojej towarzyszki. Trochę irytował ją fakt, iż wygląd Skowronka mógł ją rozpraszać w takich chwilach. Nie mogła stwierdzić, że dziewczyna nie wyglądała pociągająco, ale jakoś nie miała ochoty rozmyślać nad jej nagim ciałem podczas zwiedzania statku. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że obie mogły tej nocy zginąć. Skinęła głową na jej propozycję. Dziewczyna gadała z sensem. Właściwie mówiła to, co jej samej przyszło na początku do głowy. Cholera, dobrze, że nie zbyła jej na starcie. Wszystko wskazywało na to, że Skowronek mógł się jej przydać zdecydowanie bardziej niż Paw. Dlatego też przeszła niemalże na drugi koniec portu, żeby zobaczyć czy kajuta kapitańska faktycznie była wyposażona w okienko.
avatar
Bethany

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Mar 24, 2018 11:14 am

Skowronek zapewne ucieszyłby się takie zdanie o niej, ale myśl to nie słowo. Ruszyły one na drugi koniec portu, by stamtąd obejrzeć swój cel od tyłu. Faktycznie, tylna kajuta kapitana była wyposażona w okienka, a dwa z nich były nawet otwarte , więc bóg szczęścia w tym momencie puścił oczko w kierunku naszych dwóch bohaterek. Może nawet takowe bóstwo szczęścia istniej naprawdę, kto to wie. Jeśli chodziło o ludzi na pokładzie, to całkowicie bez zmian, byli najwidoczniej zbyt pochłonięci swoją "wartą". Kątem oka też zauważyły, że tuż obok nich jakiś pijany rybak leżał sobie na wznak, a jego łódka nawet nie była przywiązana. Była z ciemnego drewna, wyposażona w dwa popękane wiosła, harpun oraz sieć. Skowronek zawiesił tak moment wzrok na łódce, najwidoczniej o czymś myśląc. Pozostało teraz raczej wybrać sposób działania. Jakiego ruchu dokona Bethi?
Oczywiście okienka są raczej na tyle duże, by nimi przejść, a przynajmniej tak się wydaje im się z miejsca, na którym stały i obserwowały ten statek o zielonych żaglach.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sob Mar 24, 2018 11:34 am

Beth uśmiechnęła się pod nosem na widok otwartego okienka. Jej uwadze nie umknęła również łódeczka owego pijanego rybaka. Zupełnie jakby jakaś tajemnicza, nieznana jej siła ciągle podsuwała jej sugestie i ułatwiała zadanie. Pozostawało się tylko cieszyć.
Doskonale. To ułatwia nam sprawę. Nawet bardzo. A zatem się rozdzielimy. Któraś z nas zagada tamtych chłopów na pokładzie, podczas gdy druga wejdzie do kajuty. Przy odrobinie szczęścia powinno wszystko pójść gładko. Przy odrobinie szczęścia. I jeżeli nie masz nic przeciwko temu, to ja wolałabym zająć się wejściem. I postaraj się zagadać ich dokładnie. Domyślam się, że od czasu do czasu z kajuty mogą dochodzić jakieś dźwięki. 
W końcu jeżeli zajmie się wejściem, to szansa na podglądnięcie kilku ciekawych rzeczy gwałtownie wzrośnie. Kto wie, może nawet W samej kajucie rzuci jej się w oczy coś ciekawego? Lub cennego! Jeżeli Skowronek zgodził się z nią zgodził, to Beth odczekała chwilkę, aż ta się oddali. Wówczas zbliżyła się do śpiącego rybaka, na którego piersi położyła pięć miedziaków, jako ewentualne zadośćuczynienie. Potem po cichutku wsiadła do łódeczki, chwyciła za wiosła i zbliżyła się po okienka. Z początku przyjrzała się dokładnie rufie, szukając miejsc, na których mogłaby się oprzeć. Jeżeli takowych nie znalazła, lub było ich zwyczajnie za mało, to chwyciła w dłoń harpun i spróbowała nim zaczepić o drewno, ażeby ułatwić sobie zadanie. Jeżeli nawet to nie zadziałało, to dziewczyna chwyciła za sieć, którą rzuciła w stronę okienka, próbując nią o coś zahaczyć a następnie wspiąć się jak po linie.
avatar
Bethany

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Mar 24, 2018 1:11 pm

- Aye. Tylko się tam nie zapuść za głęboko. Z kim ja będę potem pracowała? - Rzucił Skowronek z lekkim uśmiechem i gibkim krokiem ruszył w kierunku statku. Sama Beth zapłaciła rybakowi za wynajem łódki, który zbytnio się nie przejmował z wydaniem reszty. Kiedy wskoczyła do łódeczki, poczuła, jak weszła w coś naprawdę lepkiego. Gdy spojrzała na dół, to mogła zauważyć na pół rozgniecioną rybę, z której polało się trochę krwi. Bucik raczej do wymycia. Zaraz to nasza bohaterka usiadła do wioseł i spróbowała wiosłować. Łoj, ciężko jej to szło, bo wiosła były cholernie ciężkie, a za dwudziestym ruchem mogła się poczuć nagły ból, jakby usiadł na jej plecach ważący ponad dziesięć kamieni chłop, zaraz potem minął. Zwykłe nieprzyzwyczajenie do takiej czynności i tyle.
Z łódki nie mogła dostrzec, czy Skowronkowi się udało zagadać załogę, a zbytnio z portu nikt nie zwracał na nią uwagi, bo robiło się już ciemno. Za rufy nie mogła usłyszeć jedynie jakieś stłumione rozmowy na pokładzie, a w kajucie kapitańskiej nic nie było słychać. Harpun? Nawet porządny pomysł na kogoś, kto nie umie się wspinać. Chwyciła ona za jedną z bardziej odsuniętych drewien, po czym bezproblemowo się podciągnęła w górę, odrywając przy tym swoje stópki od łódeczki, która spokojnie sobie stała w miejscu. Pokonała dzięki temu chwytu dobre dwa metry, więc pozostały jej trzy. Zostawiła ona więc harpun i spokojnym krokiem chwyciła się bocznego drzewca, by przenieść swoje ciało na "drabinkę" która układała się z innych szczelin aż do okienek. Walczyła dzielnie z wysokością, a każdy kolejny poziom na bujającym się statku był chwilą satysfakcji. Dzięki swojej lekkości mogła ona jak zwinna małpka przeskakiwać pomiędzy "drabinkami", aż w końcu dotarła do okienka od lewej. Miała od tej wspinaczki tej zmęczone ramiona, że mogła w tej chwili nawet nie wytrzymać, ale determinacja pomogła znacznie w tym wyzwaniu. Podskoczyła ona do góry i swą prawą dłonią chwyciła się parapetu okienka. Okienko Obiecane jak to się mówi. Podciągnęła się ten ostatni raz i przeskoczyła do środka.
W kajucie paliła się jedna świeca, więc niezbyt dobrze widziała, co było dokładnie w środku. Sama świeca umiejscowiona była na biurku. Cóż...w tym momencie pewnie większość osób pewnie podskoczy, ponieważ usłyszała porządny szczek z prawego kąta kajuty, z ruchów mogła dostrzec, że to chyba sporych rozmiarów pies. Natomiast z lewej usłyszała przeciągłe i niewyraźne.
- Kurrrrrrrrrrrwa.
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sob Mar 24, 2018 1:39 pm

Beth z wyraźnym zadowoleniem na twarzy wskoczyła do środka, od razu po wylądowaniu poprawiając poły płaszcza i ruszając obolałymi kończynami. Co jak co, ale wspinaczka akurat nie należała do jej ulubionych czynności. Szkoda tylko, że z miejsca zesztywniała gwałtownie z rozpostartymi ramionami, słysząc te jakże niepokojące w takiej sytuacji dźwięki. Najpierw spojrzała w stronę, z której dochodziło szczek. Potem w tę, z której dochodziło "Kurrrrrrrrrrrwa". Po ogarnięciu co było drugim źródłem przekleństwa i jeżeli owe źródło nie było do końca przytomne, dziewczyna powolutku przyklękła na jedno kolano, wyciągając prawą dłoń w pojednawczym geście w stronę psa, drugą natomiast sięgnęła za pazuchę, w stronę dokumentu, wkoło którego kręciła się ta cała heca. Nie miała za grosz pojęcia o hodowli czy tresurze, ale za to kiedyś miała znajomego przemytnika, o szlachetnym przydomku "Caesar, Tańczący z psami". Co prawda owe "psy" były chyba anegdotą przedstawicielu lokalnych władz, ale jakoś wolała teraz o tym nie myśleć. Przemówiła do psa spokojny, łagodnym głosem.
Ciiii, spokojnie... Pimpek. Ładny jesteś, fajniutki. Chodź do mamusi. Tylko spokojnie.
Oczywiście Beth była gotowa na ewentualną szarżę zwierzaka. Wówczas chciała paść na plecy i za pomocą nóg wywalić biednego zwierzaka przez otwarte okienko za jej plecami.
avatar
Bethany

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Mar 24, 2018 2:09 pm

Pies jeszcze dwa razy porządnie zaszczekał, po czym wyraźnie warczał na Beth, robiąc przy tym dodatkowe kroki w jej kierunku. Kiedy ta wyciągnęła rękę do niego i zaczęła mówić, pies odsunął się na chwilę i ponownie zawarczał, pokazując przy tym swoje ogromne kły w ciemności. Ponownie zaszczekał i skoczył na kobietę, która nagle położyła się na ziemi, spięła każdy mięsień ciała i w odpowiednim momencie wyprostowała z impetem nogi, wykonując przy tym klasyczny cios w tawernach, do pozbawiania przeciwników tchu w klatce piersiowej. Buty uderzyły psa w skoku równo w jego tors, co wywołało nieprzyjemne pęknięcie czegoś i skowyt psa, który od ciosu poleciał w kierunku okna, lecz przez nie przeleciał, a uderzył w ścianę, gdzie to zaraz spadł na cztery łapy. Pies leżał, ciężko sapiąc i próbując jako tak wstać na cztery łapy. Po czym dziewuszka ponownie usłyszała przeciągły dźwięk po lewej stronie kajuty. Miała czas coś zrobić zanim pies będzie ponownie robił jej kłopoty.
- Do aborrrrdażu! Jak to do aborrrdażu? - Zaraz po tym dziwny dźwięk bujającej się huśtawki. Cała sytuacja...była dość głośna, lecz nie było słychać żadnych innych głosów, prócz tych w lewym kącie pokoju. Może marynarze na tyle cicho podchodzą sprawdzić, co się stało? Któż to wie. Co robimy dalej?
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 148
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Bethany on Sob Mar 24, 2018 2:23 pm

Beth sapnęła głośno, wykonując ten jakże znany jej manewr na zwierzaku. Miała trochę wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony była to jedynie samoobrona, więc będzie się tym pocieszać. Prawdopodobnie gdyby był to kot, to Beth w tej chwili zajęłaby się opatrunkiem biednego małego stworzonka. Ale zamiast tego zbliżyła się szybko do biurka, na którym położyła dokument, chowając go dokładnie pod jakimiś papierami, lub czymkolwiek, co akurat rzuciło się jej w oczy na biurku. Przez cały ten czas dla odmiany to ona warczała gardłowo na psa, robiąc przy tym groźne miny i wyciągając lewą dłonią sztylet na wypadek wszelaki. Przy odrobinie szczęścia pies się jej przestraszy i będzie po prostu skomlał. Kątem oka rozejrzała się jeszcze po pokoju, szukając czegoś, co mogło ją jeszcze zainteresować. I ustalić kto tak do cholery ciągle gada.
avatar
Bethany

Liczba postów : 22
Data dołączenia : 26/02/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port Łachmaniarza

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach