Wieczernik

Go down

Wieczernik

Pisanie  Dorian Hightower on Pią Gru 08, 2017 1:45 pm

Niewielka sala, w której władca jada wieczerze w towarzystwie rodziny i najwyżej kilku gości. Stół, na którym spożywa się posiłki jest długi i masywny, a czternaście krzeseł stojących przy nim to istne dzieła sztuki stolarskiej. Piękne ornamenty i intarsje zdobią je prawie wszędzie a miękkie skórzane obicie zapewnia wygodę.
Salę oświetla słońce, które przebija się tu trzema szerokimi oknami. Wieczorami jasność zapewnia srebrny żyrandol wiszący nad stołem, dwa tuziny kinkietów na ścianach i płomień z murowanego paleniska, który jednocześnie ogrzewa wszystkich obecnych.
Oprócz tego na ścianach wiszą gobeliny z rodowym herbem Hightowerów, obrazy przedstawiające różne historyczne sceny, oraz kilka sztuk ozdobnej broni.
avatar
Dorian Hightower
Czempion Taktu

Liczba postów : 99
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Sro Sty 10, 2018 9:04 pm

Hightower wpadł do wieczernika jako pierwszy. Nie czekał na swego brata, ba, nie zwrócił uwagi nawet na gościa. Nie pomyślał nawet, że któryś z nich może odebrać to jako afront. Król nie miał zamiaru namawiać ich kilkukrotnie na udanie się do jadalni.
W pomieszczeniu było bardzo jasno i przyjemnie ciepło. Garth lubił jadać tutaj ze swoją rodziną. Chociaż na uczty chodził z wielką ochotą to w tym miejscu jadło smakowało mu najlepiej.
- Panie, podaliśmy trunek, który dostarczył nam sługa twego gościa - powiedział sługa kłaniając się w pas. Chwilę później zniknął za drzwiami. Zapewne był już w drodze do kuchni.
Stół był długi i masywny. Mieściło się na nim sporo jedzenia, jednak wieczerze jadane tu zwykle nie były tak obfite jak te na ucztach.
Na tacach leżał chleb, sądząc po wspaniałym zapachu, świeżo wyjęty z pieca. Obok niego kilka rodzajów sera, patery z owocami na deser, dzbany z winem, a także pieczony dzik, oliwki w zalewie, wędzony dorsz, kraby w pięciu smakach, soczysty barani udziec z zarumienioną skórką, kilka kurczaków nadziewanych orzechami i wiele innych wspaniałości, które król miał zamiar dzisiejszego wieczora skosztować.
Mężczyzna zasiadł na miejscu, które przeznaczone było specjalnie dla niego. Na uczcie prócz jego brata Lucasa i gościa z dalekiego Braavos nie będzie nikogo, toteż obu panom nakryto zaraz obok władcy. Jeść tak blisko monarchy było zapewne zaszczytem dla kupca. Garth był człowiekiem, który potrafi odwdzięczyć się za przydatność, a Essyr przysłużył mu się przynosząc interesujące, choć niepokojące, wieści.
Skinieniem ręki wskazał na kielich i sługa w mgnieniu oka wypełnił trzy puchary. Hightower pociągnął łyk nim jego towarzysze zdążyli zanim przybyć. Całkiem smaczne, ciekawe skąd to przywiózł.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Lucas Hightower on Czw Sty 11, 2018 5:03 am

Lucasa wcale nie trzeba było pośpieszać ani dwukrotnie wołać na posiłek. Był trochę żarłokiem i tylko regularnym ćwiczeniom zawdzięczał raczej muskularną sylwetkę, choć wiek zbierał swoje żniwo i Hightower miał wrażenie że brzuszek mu przez te lata jednak przyrósł na jakieś ułamki cala, ale jednak widocznie. I to bynajmniej nie mięśniem wojownika. Teraz jednak nie miał w głowie żadnej diety, był bowiem głodny jak wilk.

Stół był zastawiony nad wyraz suto i niemalże nad wyraz wystawnie dla przeciętnego człowieka, choć jako królewski brat i bogaty szlachcic, Lucas oczywiście przywykł do takich wieczerzy. Garth już zajął swoje miejsce i nawet zdążył skosztować wina, które sługa ogłosił jako podarek od przybysza z Braavos. Młodszy Hightower westchnął i spojrzał na dwa puste kielichy, jeden który przyniósł ze sobą z samotni (oczywiście z zamiarem późniejszego go odniesienia, no ale przecież nie mógł zostawić wina by wietrzało) i drugi, świeżo nalany. Szykuje się pracowity wieczór dla konesera, bowiem mimo swojego uwielbienia dla trunku, Lucas nigdy nie pił szczególnie szybko. Dostatecznie zbełtał sobie głowę za młodych lat, w którymś momencie życia nauczył się jednak raczyć aromatami, a nie chlać dla faktu chlania.

Młodszy brat usiadł na przeznaczonym dla siebie miejscu i zdecydował się wpierw spróbować wina ofiarowanego im przez ich gościa. Łyk był mały i raczej dla zachęty oraz spróbowania smaku. Wydawało się być porządnym gatunkiem. Król milczał, a Essyr jeszcze nie zajął swojego miejsca, więc i młodszy Hightower póki co nie kłapał swoją jadaczką, nie było co wcinać się między gospodarza i jego gościa.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Essyr Vella on Czw Sty 11, 2018 12:32 pm

Zaraz po wejściu do sali w nozdrza uderzał pobudzający apetyt zapach pieczonego mięsa. Dopiero pod tym bodźcem brzuch przypomniał kupcowi, że od rana zjadł tylko kilka kawałków twardych sucharów w akompaniamencie kubka kwaśniawego piwa, które było jedynym napojem jaki udało się kupić w zrujnowanym Mieście Cieni. Nie wypadało jednak rzucić się na jedzenie jak wygłodniałem zwierze to też uznał, że skoro szczęśliwie przyniesiono jego wino nim jeszcze go skosztują nieco o nim opowie, by historia wzmocniła doznania. Zasiadł na wyznaczonym mu miejscu i chwycił kielich w dłoń -A oto bursztynowe wino z wsyp letnich. - powiedział unosząc naczynie lekko do góry - Robią je z owoców tak słodkich, że gdyby jeść je na surowo to człowiekowi pomieszałoby w umyśle i nie mógłby już nigdy jeść nic innego, ale tamtejsi winiarze mają swoje sekretne sposoby, by zamienić je w ten trunek. - historia była naciąganiem prawdy, bo choć z nasion tych gron tłoczono olej, którym jeśli natarło się przed snem powieki miał ponoć sprowadzać prorocze sny, to samo wino było po prostu wyjątkowo dobre z powodu żyznej ziemi i dużej ilości słońca, ale przecież nic tak nie wzmacnia smaku jak odrobina tajemnicy i niebezpieczeństwa.
Upił odważny łyk, by pokazać, że nie należy obawiać się żadnych czarów czy też co mogło bardziej niepokoić króla - trucizn.
Cicho cmoknął ustami, a to co wypił już wcześniej na pusty żołądek sprawiło, że nieco rozluźnił mu się język i postanowił uraczyć gospodarza i jego brata jeszcze jedną historyjką. - Wierzcie mi bądź nie, ale sok z tych winogron, których nazwy w ichniejszym języku nie sposób wymówić, wyciskają tamtejsze piękne dziewczęta, o habanowej  skórze. Taki widok wielce raduje oczy.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Czw Sty 11, 2018 4:32 pm

Wino dostarczone przez Essyra było rzeczywiście znakomite. Podniebienie króla wręcz piało z zachwytu, a przełyk wołał o jeszcze. Hightower nie mógł odmówić takiej prośby i raz dwa przechylił kielich wypijając całą zawartość jednym, solidnym haustem. Następnie od razu skinął głową na służącego, aby ten uzupełnił płyn w jego pucharze.
- Podarowałeś mi przyjacielu dar godny króla. Jak mógłbym ci się odwdzięczyć? - zapytał. Jego głos był bardzo przyjazny. Najwidoczniej przybysz z Braavos przypodobał się tym prezentem władcy. W Wysokiej Wieży dawno nie było tak wyśmienitego trunku. Całe szczęście, że otrzymał więcej niż jedną beczkę. Nie oddam Lucasowi ani jednej! Garth uśmiechnął się na tę myśl. Jego brat również lubił wino.
- Masz dla nas jeszcze jakieś ciekawe historie? Może opowiesz nam coś o sobie? - Król nie chciał być zbyt nachalny. Nie zaprosił go tutaj, aby wysłuchiwać o przeżyciach kupca. Chciał się dowiedzieć czegoś o piratach, których na całe szczęście nie było teraz w okolicy Starego Miasta.
- Oczywiście, jeśli tylko masz na to ochotę - dodał po chwili chcąc uspokoić gościa, że nie chce, aby ujawniał przed nim i Lucasem swoje sekrety. W międzyczasie  polecił służącemu, aby nałożył mu solidny kawał dziczyzny na talerz. Garth był myśliwym z krwi i kości.
W polowaniach szczególnie upodobał sobie uczty, które odbywały się po nich. To właśnie tam mógł skosztować mięsiwa ze zwierzyny, którą ubił w lesie.
Ukroiwszy kawałek wsunął go do ust. Przeżuwał przez moment z coraz bardziej zadowoloną miną.
- Koniecznie spróbujcie dzika.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Lucas Hightower on Czw Sty 11, 2018 7:24 pm

Lucas pił w dalszym ciągu oszczędnie i powoli, za to na jadło rzucił się jak opętany, racząc się intensywnie białym i delikatnym mięsem kraba. Zasmakował w owocach i zwierzynie morza jeszcze jako mały dzieciak. Wszak większą część życia jeśli nie był na szlaku, spędzał rezydując w miastach portowych, jak chociażby ojczyste Stare Miasto, no i oczywiście Braavos. Ponadto bardzo mu takie specjały pasowały do wina, które wszak jest stosunkowo lekkim trunkiem. Nie potępiał jednak bynajmniej swojego brata za to, że ten z wielkim apetytem wsuwał podlewaną winem dziczyznę. Była to kwestia gustu. Lucas uwielbiał wszelakie wina, ale nigdy nie twierdził że istnieje tylko jeden jedyny i bezwzględnie właściwy sposób ich serwowania oraz smakowania.

Z uśmiechem przyjął iście kupiecką gadkę o winie. Trzeba było przyznać, że gość z Braavos miał w sobie dar do składania słów w ładnie brzmiące zdania, a to znaczyło że niewątpliwie musiał być dobry w swoim fachu. I dobrze, niechaj mu się darzy!
- Piłem kiedyś ten specjał, teraz pamiętam, choć przyznać muszę że jest to chyba najlepszy okaz jaki do tej pory napotkałem - powiedział z uznaniem, na znak podzięki unosząc lekko kielich w stronę Essyra. Garthowi smakowało chyba jeszcze bardziej, bo właśnie napełniał swoje naczynie po raz kolejny - Czy będę wścibski jeśli zapytam skąd go masz? Z samego źródła, czy może od zaufanego kupca, którego imieniem być może mógłbyś się podzielić? - Lucas nie miał zamiaru nalegać, wszak gdyby handlarze zdradzali swoje najlepsze kontakty i źródła zaopatrzenia, to rychło pojawiłby się dla nich konkurent. Miał jednak nadzieję, że Essyr weźmie poprawkę na fakt, iż Hightowerowi daleko było od zajmowania się kupiectwem i robienia mu konkurencji. Posiadacz takich delikatesów na pewno będzie miał go więcej, a może i jeszcze ciekawsze roczniki i gatunki.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Essyr Vella on Czw Sty 11, 2018 8:50 pm

Odwdzięczyć? Właściwie sam fakt, że Hightower pił teraz to wino, że jego żona i córki jeśli takie miał będą nosić suknie z jego jedwabiów było wystarczającą zapłatą. Po tym co się stało w Lys i Mieście Cieni lokalni kupcy przez długie miesiące będą kręcić nosami nawet na najwspanialsze towary. Ale prędzej czy później ich sakiewki znów się rozwiążą, a który możny Starego miasta nie będzie chciał pić tego samego wina co król? Która z tutejszych dam nie będzie marzyć o sukni choć w połowie tak delikatnej i połyskliwej jak ta królowej? Może straci trochę pieniędzy na tym podarku, ale to inwestycja zwróci się z nawiązką kiedy tylko wieść się rozniesie, a wnioskując po obecności przy stole młodszego z Hightowerów, te rozchodziły się tutaj wyjątkowo szybko. Zanotował w głowie, by po powrocie na statek i przygotowaniu załogi do dłuższego pobytu wysłać kilku rezolutnych chłopaków, z darem do słowa, po okolicznych karczmach, burdelach i targach, by wszystko przyśpieszyć.

Jednak królewska wdzięczność, mogła przydać się nie tylko w handlu, wszak towar wziął tylko po to by nie płynąć z pustą ładownią. - Wybornie to słyszeć, że tak skromny podarek przypadł do gustu Waszej wysokości i jego szlachetnemu bratu. Mam je od kupca z Lys, starego przyjaciela rodziny. - skosztował kawałka tego stwora, którego Król nazwał dzikiem. Mięso niepodobne było w smaku do niczego, chociaż, wyglądem pieczeń przypominała prosiaka, to jej mięso było ciemniejsze i bardziej kruche w smaku. Zaciekawiło Braavosi w jaki sposób chowają te dziki, że smakują, tak wybornie. - Jego imię Ci Panie nic nie powie, bo ten człowiek zwykł handlować jedynie z ojcem Gylappho, a nawet nie wiem czy jeszcze żyje po tym ataku jaki miał miejsce na miasto ostatnimi czasy. - powiedział dość nonszalancko, po czym włożył kolejny kawałek pieczeni do ust. Chciał delikatnie wybadać ile wiedzą już w tych stronach o tym całym pirackim tałatajstwie, bo nie było potrzeby strzępić języka bez potrzeby.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Czw Sty 11, 2018 10:12 pm

Cholerni piraci. Ostatnimi czasy wszystkie nieszczęścia o jakich słyszy Garth są spowodowane przez tych plugawych drani. Król najchętniej wytłukłby ich wszystkich. Co do jednego zaplutego kundla okrętowego. Niweczą dorobek ciężko pracujących ludzi tylko przez to, że sami nie mają ochoty pracować. Nie bez powodu Hightower porównywał ich do ludności Żelaznych Wysp. Niemniej obiecał sobie, że podczas kolacji będzie starał się unikać tego tematu toteż powstrzymał się od zadania kolejnych pytań.

Garth zauważył, że jego gość nie do końca wie co je. Zdziwiło go to. Nie mówcie mi, że w Braavos nie mają dzików... Władca Wysokiej Wieży o mało nie powiedział tego na głos. Doprowadził się do porządku, aby nie urazić gościa.
- Te wspaniałości żyją dziko w naszych lasach. Polujemy na nie niczym pierwsi ludzie. - Uśmiechnął się serdecznie. Dziś robił to bardzo często. - Polowanie to sztuka. Wymaga wytrwałości, cierpliwości, a przede wszystkim sprytu, aby przechytrzyć zwierzynę. Oczywiście trzeba być rozważnym w swym poczynaniach, ponieważ łatwo można samemu stać się pożywieniem dla wściekłego niedźwiedzia. - Pokiwał głową, jakby na znak, że zdarzało mu już się uciekać przed dzikim zwierzęciem.
- Widok szarżującej na ciebie lochy też nie jest przyjemny - dodał takim tonem, że nikt nie powinien próbować podważać jego słów. O wyprawach do lasu mógł gawędzić godzinami. Było to bardzo odprężające zajęcie,  im bardziej wymagające było wytropienie ofiary, tym sukces smakował lepiej.

- Planujesz zawitać do Lanisportu? Może płyniesz jeszcze dalej? Północ to nie jest dobre miejsce, nie lubię marznąć - stwierdził.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Lucas Hightower on Nie Sty 14, 2018 10:09 pm

Spoiler:
Wybaczcie panowie za te parę dni oczekiwania, ale miałem straszny kocioł, a potem wesele siostry i wielkie jego odsypianie. Wracam jednak do regularnych odpisów.

Tak jak Lucas podejrzewał, Essyr jakoś wyłgał się od wyjawienia swojego kontaktu, widać nie chcąc zabierać sobie w przyszłości sposobności zarobienia paru smoków na żądnych dobrego wina Hightowerach. Nie można było go za to winić, ani nie wypadało naciskać po zostawiającej mało pola do po popisu odpowiedzi, więc temat należało uznać za zamknięty. Zamiast tego skomentował atak na miasto.
- Wiele tupetu nabrali piraci przez te wszystkie lata - Lucas pokręcił głową, jakby z niedowierzaniem. Skłócone królestwa widać patrzyły bardziej na siebie i swoje ręce, nikomu nie opłacało się zwalczać piratów, tylko po to żeby w tym czasie najechał go sąsiad. Morskie pijawki niechybnie urosły więc w siłę. Oby tylko Stare Miasto potrafiło stawić im odpór. Być może należałoby pomyśleć nad jakimiś dodatkowymi umocnieniami? Młodszy Hightower na żegludze i walkach flot nie znał się za grosz, ale być może część jego wiedzy o lądowych udogodnieniach obronnych przyda się do wzmocnienia obronności portu. Będzie trzeba o tym porozmawiać z Garthem, pomyślał.

Tymczasem rozmowa zeszła na polowania, widać król nie miał za bardzo ochoty rozmawiać o piratach  przy kolacji. Lucas gorąco, choć bez słowa go w tym poparł, znał jednak swojego brata na tyle dobrze, że zauważył w jego mimice twarzy cień niechęci na samą wzmiankę o tych łotrach. Jako następny temat zarzucił jednak polowania.
- Straszniejszy jest chyba tylko widok żony biegnącej z wałkiem do ciasta[/b] - podchwycił żartobliwie wypowiedź króla, choć oczywiście nie miał tutaj na celu jego wykpienie, a raczej lekki żart sytuacyjny. Jako człowiek, który nieraz z żoną darł koty, Lucas doskonale wiedział o czym mówi - Północ ma swój urok, bracie. Gościłem raz w Białym Porcie, a choć może nie jest to idealny przykład typowego osiedla Północy, to było coś intrygującego i innego w tamtejszych ludziach, a nawet tym ich słynnym klimacie. Choć może mówię tak tylko dlatego, że byłem tam w lecie
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Essyr Vella on Nie Sty 14, 2018 10:45 pm

Dziwny to kraj, którego władca wkłada sobie na głowę koronę, każe oddawać cześć, ale sam biega po lasach, żeby napełnić żołądek. Zamoczył kawałek chleba w winie, jak to się zwykło robić w jego stronach i włożył go do ust.
Ojciec z pewnością uśmieje się z tej historii po powrocie do Braavos, przebiegło przez myśl marynarza kiedy przeżuwał. Może Andalowie odnajdywali jakąś radość w upoceniu się przed kolacją. To by się wpisywało w te ich absurdalne przekonania o tym, że wrogów należy zabijać w bitwie, najlepiej własnoręcznie i odmawiać sobie przyjemności, bo ich bogowie tego chcą.
-Jak podróżuję po Essos przez długie lata, nie widziałem jeszcze takiego stwora, Panie, choć przyznam smakuje wybornie. - Osobiście Essyr wolał jak jego jedzenie nie próbowało go zabić, więc miał nadzieję, że dobroduszny władca nie uzna za stosowane by pokazać mu jak wygląda żywy okaz.

- Sława srebrników z Białego Portu sięga za Wąskie morze, ale osobiście nie miałem okazji odwiedzić miasta, zwykle pływam na wschód, do Qarth i dalej za Jadeitowe Wrota. Do Starego miasta przybyłem, bo wielu mądrzejszych ode mnie mówiło, że tutejsi mędrcy, którzy sami zakuwają się w łańcuchy mogą mieć odpowiedzi na nurtujące mnie od pewnego czasu pytania. - Nie było sensu ukrywać celu podróży, wątpił czy wizyta obcokrajowca w cytadeli umknęła by uszom i oczom królewskich szpicli. Upił kolejny łyk wina po czym dodał. - Więc najpewniej przez kilka najbliższych tygodni będę miał możliwość zapoznać się urokami tego wspaniałego miasta.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Pon Sty 15, 2018 8:33 pm

Garth uśmiechnął się szczerze, gdy usłyszał dowcip swego brata. Spróbował sobie nawet wyobrazić swoją żonę w takiej sytuacji. Ta myśl wywołała w nim niemałą radość. Byłby to iście komediowy widok. Wielka dama z wałkiem goni swego męża, ale i pana - Króla Wysokiej Wieży.
Idąc za przykładem swego gościa, zamoczył w winie kawałek chleba i skosztował. Nigdy tego nie próbował, to mogła być ciekawa odmiana.

- Ja w swym długim życiu nie podróżowałem zbyt wiele. Może teraz to się zmieni? Jestem królem, którzy mógłby mi zabronić? - powiedział do obu swych gości. Służący dołożył mu kawał baraniego udźca, smakowity, wypieczony. Idealny. Kosztując potrawę rozmyślał nad tym czego od maesterów mógł chcieć kupiec. Raczej nie chodziło o sprawy handlowe.

- Mój maester to wielce uczony człowiek, który być może niedługo stanie się arcymaesterem. Jeśli chcesz poproszę go, aby poradził ci w kwestiach, które pragniesz rozwiązać. - Garth nie oczekiwał od gościa przystania na propozycję. Chciał jedynie być pomocny. Jeśli to nie wystarczy, chętnie odeskortuje go do Cytadeli.

- Maesterzy to chluba Starego Miasta, bez ich wsparcia wielkie rzeczy często byłyby niemożliwe. Ja mam ten zaszczyt być wsparciem dla tych mądrych ludzi.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Lucas Hightower on Wto Sty 16, 2018 4:06 pm

A więc to wiedzy maesterów miał szukać przybysz z Braavos, tak przynajmniej wynikało z jego przed chwilą wypowiedzianych słów. Cytadela z pewnością chowała w swoich murach wielu mędrców i jeszcze więcej wiedzy zalegało tam na półkach w rzadko odkurzanych księgach, niemniej jednak Lucas ciekaw był co też mogło skłonić człowieka z tak dalekich stron do wizyty w tym przybytku. Na wschodzie znali się na arkanach handlu i zarządzania znacznie lepiej niż najwytrawniejsi finansiści spośród maesterów, a czegóż innego mógłby tutaj szukać kupiec związany z Żelaznym Bankiem? Wykluczył porady inżynierskie i techniczne, raczej wątpił też by twardo stąpający po ziemi Braavosi interesował się alchemicznymi dyrdymałami. Jedyne co przyszło Lucasowi do głowy to księgi genealogiczne, choć to miałoby sens gdyby na świecie tułał się jeszcze jeden warty poparcia pretendent do Żelaznego Tronu, którego prawa należałoby takimi księgami wykazać. To jednak nie wchodziło też raczej w rachubę, w końcu zarówno Targaryenowie wrócili, jak i niegdyś zapomniani Blackfyre'owie, a Stannis i Renly zrzekli się praw po Robercie.

Ostatecznie nie uznał jednak za celowe o to pytać, skoro nawet Garth oferował tylko i wyłącznie pomoc. Choć oczywiście nie była ona bezinteresowna, bo jego maester z pewnością powiedziałby swojemu królowi co tak nurtowało przybysza. Kto wie zresztą, może zbyt komplikował sprawę i tak naprawdę przybysz był po prosto wyjątkowo ciekawym świata osobnikiem, który przy okazji swoich podróży chciał zgłębiać tajemnice tego świata? Ostateczny ciąg bezowocnych przemyśleń skwitował banalnym stwierdzeniem.
-  Jeśli masz jakiekolwiek pytania, Cytadela jest zaiste najlepszym miejscem na znalezienie nań odpowiedzi. A nawet kilka tygodni w Starym Mieście to za mało by wyczerpać wszelakie możliwości rozrywki jakie oferuje, więc gwarantuję że swój pobyt tu zaliczysz do udanych.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Essyr Vella on Wto Sty 16, 2018 5:27 pm

Wino i smakowite, choć jak na gusta Braavosi nazbyt łagodne jadło radowało skurczony żołądek. Skosztował oliwek, zapewne dornijskich, bo te krzewy nie lubiły się z żyzną glebą. Zaspokoił też swoją ciekawość paletą miejscowych ryb, tak różnych w smaku, wyglądzie i sposobie podania, od tych poławianych w wodach zatoki czy na morzy Dreszczy ku oburzeniu niemogących stawić oporu fioletowej flocie mieszkańców Lorath.

Atmosfera robiła się coraz weselsza, a Essyra szczerze rozbawiło naśladowanie jego maniery maczania chleba w winie. Sam zrobił to z roztargnienia i miał nadzieję, że zwyczaj ten się tu nie przyjmie, bo wino, które pili było bez octu i miodu jak to pijane do śniadania na dworze ojca.
- Raduje mnie Panie Twoja życzliwa propozycja, ale obawiam się, że wiedza, której szukam jest rzadka nawet pośród tych światłych ludzi. - Odmówił grzecznie, mówiąc zresztą zgodnie z prawdą, bo wątpliwym było, by ktoś oddelegowany do doglądania spraw dworu zawracał sobie głowę dociekaniem ile prawdy jest w opowieściach z drugiego końca świata.
- Nie śmiałbym myśleć, że najstarsze osiedle w Królestwach Zachodzącego Słońca miałoby być nudne Ser Lucasie. - powiedział, choć mając w pamięci przestrogę jakiej udzielił mu w porcie starszy z Hightowerów powątpiewał czy tutejsze burdele dorównają tym z Braavos czy Lys. - Czyż fundamenty tej fortecy, nie są zarazem największą atrakcją Starego Miasta? - wspomniał o tym, bo czarny, oleisty kamień, bez widocznych spoin czy najmniejszych pęknięć nieznośnie przynosił mu na myśl napawające strachem mury Asshai przy Cieniu, co utwierdziło kapitana w przekonaniu, że przypływając tutaj znalazł się o krok bliżej do celu.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Sro Sty 17, 2018 11:08 am

Garth radował się w duchu widząc, że jego towarzysze cieszą się jego towarzystwem i ucztują wraz z nim. Polubił kupca, choć było w nim coś tajemniczego. Hightower lubił rozwiązywać zagadki. Miał nadzieję, że i Essyra uda mu się rozgryźć. Wypytywanie o cel podróży uznał za niegrzeczne. Był królem, jednak nie miał w zwyczaju, aż tak mieszać się w sprawy ludzi. Jeśli nie chodziło o nic co godziło w prawa ludzkie czy boskie, nie będzie mu utrudniał kontaktu z maesterami.
- Wydajesz się obytym w świecie człowiekiem, Essyrze - podjął. Garth sprawował swe rządy już ponad dwadzieścia sześć lat i przez ten czas nie miał zbyt wielu okazji do opuszczania Starego Miasta. Nie prowadził wielkich wojen, zwiedzał jedynie okoliczne lasy na polowaniach, co najwyżej nadzorował sytuację na granicy królestwa wraz ze swymi ludźmi.
Marzył o podróżach, jednak na ten moment była to jedynie mrzonka. Nie mógł tak po prostu opuścić królestwa.
- Zobaczyłeś przez, ten krótki czas jaki jesteś na świecie więcej, niż niejeden starzec. - Garth uniósł kielich z winem i przechylił go energicznie. Płyn błyskawicznie znikał w jego gardle.
- Starzec taki jak ja - dodał po chwili ocierając jedwabną chusteczką swe usta.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Lucas Hightower on Sro Sty 17, 2018 5:14 pm

Na słowa Essyra o Wysokiej Wieży, pokiwał tylko głową twierdząco. Ich dom na pewno był majestatyczną budowlą, o konstrukcji mniej misternej niż większość zamków, wszak architektonicznie była to po prostu wieża. Jednakże przez swoje rozmiary i szczegóły wykończenia oraz tajemnicze fundamenty i zapomnianą historię była z pewnością jedną z najbardziej interesujących i godnych zobaczenia fortec.
Lucas najadł się za dwóch, ale napił tylko za połowę siebie, nie chcąc wpadać w nastrój poalkoholowych rozważań i nazbyt nostalgicznych wspomnień. Poza tym nie wypadało raczej przy gościu pić zbyt wiele, bowiem jeszcze mógłby pomyśleć że ma do czynienia z alkoholikami i wynieść taki fałszywy obraz rodziny Hightowerów poza ściany Wysokiej Wieży. Garth nieco bardziej poluzował dzisiaj swoją dyscyplinę, wpadł bowiem w jakiś melancholijny nastrój, a na jego twarzy zadowolenie ze spędzanego przyjemnie czasu, walczyły z żalem iż trudy władzy przykuwały go do tronu i nie pozwalały ulecieć zbyt daleko. Była to rzecz, której chyba najbardziej młodszy Hightower współczuł starszemu bratu, a także obok rodzinnych uczuć jeden z głównych powodów dla których on sam nie pożądał królewskiej władzy. Lucas zbyt bardzo cenił sobie oddanie własnym zainteresowaniom, które szczęśliwym zrządzeniem losu były przydatne dla rodu, by brać na siebie naprawdę ogromną odpowiedzialność władzy monarszej.

- Nie przesadzaj, bracie – odrzekł w końcu pocieszająco. Miał w tym zresztą też interes, był od niego bowiem niewiele młodszy – Latka co prawda lecą, ale nie jesteś jeszcze starcem, więc gdy Dorian wybije sobie z głowy ostatki młodzieńczych myśli, wyruszysz w upragnioną podróż, a wtedy to my przypilnujemy królestwa  – uśmiechnął się do króla serdecznie.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Essyr Vella on Sro Sty 17, 2018 7:52 pm

Może właśnie z tej niemożności odbycia podróży wynikało zainteresowanie króla wschodem. Dla tutejszych ludzi takie Braavos, Pentos czy której z pozostałych wolnych miast musiało być takim samą zagadką jak dla niego Stare Miasto czy Lannisport. Egzotyczną krainą pełną nowych smaków, zapachów i wrażeń. - Taki fach Panie, niebezpieczny, ale można zobaczyć kawał świata. - powiedział sięgając po kawałek sera, który przykuł jego uwagę.

Wydało mu się to trochę ironiczne, większość kupców marzy, o bogactwie wystarczającym, by nie musieć już wypływać w morze i stawiać życia na szali morskich fal i piratów, a człowiek, który bez wątpienia jest właścicielem takiego bogactwa chciałby właśnie to móc robić. Uznał, że za gościnę wypada się odwdzięczyć. - Gdybyś Królu, bądź Ty Ser Lucasie, sposobność zawitać w Braavos, mój ojciec Gylappho z pewnością ugości Was w swoim dworku, przy księżycowej sadzawce. - Wiedział, że ojciec byłby zadowolony mogąc gościć koronowaną głowę Westeros, to tylko dodatkowo wzmocniłoby jego pozycję w mieście, a prawdopodobieństwo, że król kiedykolwiek z gościny skorzysta było na tyle niskie, że pozwolił sobie złożyć taką propozycję.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Czw Sty 18, 2018 2:18 pm

Gartha ucieszyły zapewnienia ze strony brata. Lucas był jego wiernym sługą, ale też oddanym przyjacielem, a tych nie miał wielu. Cieszył się, że żaden z braci do tej pory nie próbował zrzucić koronę z jego głowy, by położyć ją na swą własną. Mógł im ufać. W dzisiejszych czasach rodzina była skarbem, którego należało za wszelką cenę bronić. Hightowerowie wiedzieli to doskonale.
Czasy były niepewne, a Garth coraz starszy. Może zbyt pochopnie postąpił wypuszczając swe dzieci w świat. Musiały zobaczyć go choć kawałek, jednak martwił się o nie. Jak każdy normalny rodzic.

Garth był też pod wrażeniem odwagi swego gościa. Przemierzał wszystkie morza nie zważając na czyhające niebezpieczeństwa. Lucas również był człowiekiem, który zwiedził to i owo. Podziwiał ich i zazdrościł wszystkiego tego co ujrzały już ich oczy, a czego jego pewnie nigdy nie będzie dane dojrzeć. Gdy o tym rozmyślał, jego głowę wypełnił plan. Wpadł na pomysł i chciał się nim podzielić z bratem. Lucas zapewne się ucieszy.
- Wypijmy za odwagę. Za wszystkich tych, którzy dążą do celu nie zważając na niebezpieczeństwo! - zawołał głośno unosząc kielich wina ku górze.

Essyr podsunął mu bardzo ciekawą myśl. Podróż do Braavos pozwoliłaby mu nawiązać nowe kontakty. Człowiek o takiej pozycji jak ojciec kupca mógł być dobrym sprzymierzeńcem. Nie mógł sobie, jednak pozwolić teraz na taką eskapadę i bardzo nad tym faktem ubolewał. Ostatnio nagromadziło się wiele spraw, a było tak niewiele rąk do ich rozwiązania. Jutro z samego rana Garth postanowił wziąć się mocno do pracy.
- Twój ojciec musi być zaiste wielkim człowiekiem - powiedział konfidencjonalnym tonem. - Ty również będziesz zawsze wielce mi miłym gościem. Przybywaj do mego miasta, do mych progów jak często tylko wiatry poniosą cię w stronę Starego Miasta. - Mówiąc te słowa niezdarnie poruszył ręką i zrzucił swój talerz ze stołu. Nim zdążył się schylić, aby go podnieść służący był już przy nim. Jego mina błagała o wybaczenie. Jak mógł pozwolić królowi schylać się po naczynie? Tak naprawdę Garth w ogóle nie miał mu tego za złe. Nigdy nie nauczył się, że jest królem i takie rzeczy załatwia za niego służba.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Lucas Hightower on Sob Sty 20, 2018 9:48 am

Po twarzy brata Lucas spostrzec mógł ogrom rozmyślań jakie tłoczyły się w jego głowie. Miał nadzieję, że starszy Hightower nie robi sobie tym samym nader surowego rachunku sumienia i osiągnięć. On sam czuł ulgę, że zdążył się wyszaleć kiedy jeszcze był u szczytu swoich młodzieńczych sił i możliwości. Osiem lat spędził w Essos, sporą część z tego faktycznie w Braavos, ale większość tak naprawdę w marszu lub wręcz na polu bitwy. Nieraz zajrzał śmierci w oczy, nieraz mijała go ona o cal. Młodzieńcza krew jest jednak żądna wrażeń i choć z perspektywy dorosłego już człowieka, patrzył na młode lata z politowaniem dla swojej głupoty i braku rozwagi, to było w tym też wiele nostalgii.

Uśmiechnął się więc na toast brata i dołączając się do niego, wzniósł swój kielich wysoko i wychylił go do dna, co raczej rzadko mu się zdarzało. W głowie już jednak trochę szumiało i smak był coraz mniej odczuwalny, a za to język wyłapywał każdą cząstkę mocy alkoholu.

Widać było że kameralna uczta zbiera się ku końcowi, zwłaszcza że Garth przypadkowo zrzucił swój talerz, co mogło być wynikiem zamyślenia lub zmęczenia, nie wyglądał bowiem jeszcze na pijanego. Raczej na wesoło "wprowadzonego", a wszak Lucas wiedział że jutro z samego rana król będzie brał się do sztuk rządzenia. Niepokojące wieści, które przyniósł Braavosi na pewno nie obejdą się bez reakcji ze strony Hightowerów, nie mogli przecież pozwolić by Stare Miasto podzieliło los Miasta Cieni. Lucas nie był wytrawnym żeglarzem i ekspertem od floty, ale specjalistów od wszystkiego mieli aż nadto pod ręką w pobliskiej Cytadeli i Maesterowie z pewnością będą mogli doradzić jakiś sposób na zwiększenie obronności portu, albo i całego miasta. Ponadto, pomijając same kwestie wojskowe, wciąż pozostawała sprawa nowego Wielkiego Septona, który zdawał się mieć w sobie więcej fanatyzmu i zacięcia reformatorskiego niźli zdrowego rozsądku. To nie tak, że Lucas należał do wątpiących, antyklerykalnych lub kogoś w tym rodzaju. Wręcz przeciwnie. Lucas był bardzo pobożny i wierzący, Siedmiu nieraz dawało mu otuchę i siłę do życia, za które był im wdzięczny. Dlatego nie lubił jak ktoś podcierał sobie gębę wolą boską.

Do końca uczty Lucas nie odzywał się już szczególnie dużo. Zamyślił się i udzieliło mu się zmęczenie, wszak dzień miał aktywny i pełen wysiłku.
avatar
Lucas Hightower

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 03/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Essyr Vella on Sob Sty 20, 2018 3:28 pm

Wzniósł kielich do toastu, chociaż nie przekonywała go jego treść. Niebezpieczeństwo było właśnie tym na co każdy dobry kupiec zwracał największą uwagę. Mało kto potrafił dorobić się fortuny rzucając swoje życie na szali, a większość z tych śmiałków prędzej czy później i tak kończyła martwa, bo żadna ilość odwagi nie obroni głupca przed ostrzem noża wsuwającym się między żebra.

Coraz mniej światła wpadało przez okna z zewnątrz, wino coraz mocniej szumiało w głowie, a pełny brzuch coraz bardziej rozleniwiał człowieka. - Tak Panie, w Braavos mój ojciec uchodzi za wyjątkowo wpływową personę. Jeśli jeszcze kiedyś będę miał przyjemność odwiedzić to wspaniałe miasto to z pewnością jednym z powodów będzie wspomnienie tego zacnego posiłku. - powiedział, a widząc, że ta wieczerza weszła już w stan zrzucania talerzy ze stołu  podniósł kielich do toastu. - Chciałbym wznieść ostatni toast, za wspaniałego gospodarza, Króla Wysokiej Wieży Gartha Hightower. - nie miał ochoty schodzić po tych wszystkich schodach jeszcze bardziej pijany, ale doskonale zdawał sobie sprawę, że w dobrym guście było, aby gość wypił za zdrowie gospodarza.

-Wybacz Panie, ale troska ściska moje serce w obawie o ty czy moja załoga czasem w pijackiej rubaszności nie uszkodzi statku. Za pozwoleniem, dziękuję za wspaniałą ucztę i liczę, że Wasi bogowie obdarzą Wysoką Wieżę wieloma łaskami. - pożegnał się, a otrzymawszy pozwolenie opuścił pomieszczenie, zapewne pod eskortą zamkowych strażników wrócić na swój statek.

[z/t]
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Garth Hightower on Nie Sty 21, 2018 3:45 pm

Garth ucieszył się, gdy uczta dobiegła końca. Czuł się już nieco znużony po całym dniu pełnym wrażeń i niepokojących wieść. Musiał sporo spraw przemyśleć, a dobrze mu się myślało, gdy leżał w miękkim łożu.
Kto nie lubił gdybać przed snem? Nim wyszedł z wieczernika pochwycił jeszcze kawałek pieczonej baraniny, którą służący podgrzali na jego specjalną prośbę. Do tego pochwycił spory kawał chleba czosnkowego, który ostatnio mu zasmakował. Był wielkim amatorem serów toteż nie odmówił sobie i kawałka białego sera koziego. Uwielbiał go. Jego pani żona zawsze upominała go o to, że nie spożywa odpowiedniej liczby warzyw. Podobno miały pozytywny wpływ na człowieka... Garth dołożył sobie na talerz sporą łyżkę duszonej marchewki z cebulą i oblizał wargi. Jego naczynie było wypełnione po same brzegi, gotowe do spożycia.
Gdy skończył po prostu wstał i wyszedł w kierunku swych pokoi.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Wieczernik

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach