Ulice Mantarys

Go down

Ulice Mantarys

Pisanie  Tyraegaron on Nie Wrz 16, 2018 7:01 pm

***
avatar
Tyraegaron

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 14/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Mantarys

Pisanie  Tyraegaron on Nie Wrz 16, 2018 7:22 pm

21 Maja 336


Wychodząc z posiadłości Ontarysów, Tyraegaron splunął na ulice miasta i ruszył w poszukiwaniu kapłanów. Zależało mu na odnalezieniu takich kapłanów których ludzie chcieli słuchać, od których czuć było że mówią z serca a ludzie mają do nich szacunek. Krocząc po ulicach w ciężkiej płytowej zbro z tarczą na plecach i buławą przy pasie , czuł smród rozkładającego się miasta, stagnacja i rozleniwienie sięgało zenitu. Miastu brakowało igrzysk, brakowało krwi. Młodzi ludzie nie zaznali od dawna krwi swoich wrogów więc jak mieli chcieć cokolwiek robić. Należało zmienić władzę która doprowadziła do tego stanu. Tyraegaron trzymał się planu, w trakcie poszukiwań miejsca w którym mogli znajdować się kapłani obserwował ludzi znajdujących się na jego drodze. Jeżeli któryś zechciał na niego spojrzeć i się skrzywić na jego widok, Tyraegaron jeśli to zauważy natychmiast podejdzie spytać się co tej osobie się nie podoba.
avatar
Tyraegaron

Liczba postów : 7
Data dołączenia : 14/08/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Mantarys

Pisanie  Maester Harry on Sro Paź 10, 2018 12:22 pm

23 maja 336 AC

Cóż za ekstraordynaryjny niefortunny zbieg okoliczności. Jeszcze nigdy w całej długości mojego żywota, czy w trakcie mojej peregrynacji nie zdarzyło mi się tak pechowo dobrać mecenasa. O tyle fortuna się do mnie uśmiechnęła, że pan Onterys nie przyjął mnie natychmiast, gdy doń przybyłem. Dzięki temu mogłem znudzony przechadzać się po jego posiadłości i gdy zorientowałem się, że coś się dzieje, rejterowałem w bezpieczniejsze miejsce. Nasuwa się teraz jednak inny problem. Jestem sam, w tym Mieście Potworów. Po tym, co przydarzyło się panu Onterysowi, utwierdzam się w przekonaniu, iż rzeczywiście owo miasto zasługuje na swój przydomek. Tym bardziej jednak cenne będą moje spostrzeżenia, które spiszę dzięki mojej wizycie tutaj. Muszę jednak znaleźć sobie nowego mecenasa. Sam bowiem zapewne nie przeżyje tutaj zbyt długo.
avatar
Maester Harry

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 02/09/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Mantarys

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Paź 13, 2018 12:25 pm

Maester podczas swych wędrówek przez ulice Mantarys w poszukiwaniu pracodawcy, mógł oglądać liczne stragany, targi czy też sztuk mistrzów, którzy doprawdy dokonywali cudów. Jednym z takowych atrakcji był człek walczący na miecze z drugim, na początku mogło się to wydawać denne i nudne, lecz po chwili oręże po obu stronach buchnęły ogniem, co spowodowało zachwycenie tłumu. Walka? Nie, to było coś bardziej niż taniec, ich ciała posiadały niezwykłą grację, wręcz godną bogów. Dokonywali oni młynków, obrotów, skoków, piruetów...to była istna bajka. Dwóch walczących ze sobą wojowników na ogniste miecze, dokonujących przy tym niezwykłych akrobacji. Jednakże to nie był czas na oglądanie, było trzeba szukać pracodawcy. Dalej chadzając tak między targami, zdarzyło się, że tygrys urwał się z łańcucha, lecz zginęła tylko jedna osoba, gdyż strażnicy miejscy naszpikowali w moment bestię bełtami. Pytając się tak wszelakiej maści ludzi o osobę, która byłaby chętna do przyjęcia Harry'go, albo nie chcieli rozmawiać i wyganiali uczonego od swych stanowisk, lub też po prostu mu nie ufali, w końcu jakiś przybysz, było można to poznać po akcencie. Zdarzały się też trochę bardziej rozmowne osoby, ale one nie wiedziały kompletnie, kto by potrzebował medyka z Westeros. Po naprawdę wielu godzinach wędrówki, po której stopy już niemiłosiernie bolały, a gardło z brzuchem domagało się napełnienia, nic nie udało się znaleźć. Był już wieczór. Ludzie zaczęli zamykać swe sklepy i zaczynać życie nocne. Mianowicie na dachach budynków rozświetlały się światła. Wyglądało na to, że mieszkańcy planują sobie jeszcze spędzić czas na świeżym powietrzu, tylko że na dachach, jedząc przy tym, rozmawiając i grając w coś. Nasz bohater akurat stał przed jednym z droższych zajazdów, gdzie wejścia pilnowało dwóch czarnoskórych mężczyzn. Pytanie, spędzić noc w jakimś przybytku czy przyzwyczajać swe ciało do spania w ulicznych beczkach? O ile oczywiście beczka się znajdzie...
Życie...:

Maester z karczm ma do wyboru: Bogatą(Drogo, ale bezpiecznie), Pospolitą(Gwarantuje ciepłe łóżko oraz posiłek) oraz Marynarską (Najbiedniejszą i ciągle tam wrze, łatwo o guza.)
Sama praca jako nosiwoda też jest trudna, gdyż robią to niewolnicy.

Amur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Mantarys

Pisanie  Maester Harry on Sob Paź 13, 2018 1:23 pm

Zaiste, trafiłem do monstrualnego miasta potwornych monstrów. Może i nie ma tutaj zbyt wielu prawdziwych potworów, w sensie hmm... wizualnym. Suponuje jednak, że wszyscy mieszkańcy tego przeklętego miasta mają potworne umysły i nikt nie chce pomóc drugiemu człowiekowi w potrzebie. Niemniej jednak, włócząc się po ulicach można dostrzec ciekawe rzeczy. Intryguje mnie, czy miecze tych szermierzy na ulicy były pokryte dzikim ogniem, czy może ogień wziął się z jakiegoś innego powodu. Słyszałem plotki, jakkolwiek niepotwierdzone przez żadnego rzetelnego badacza, że kapłani boga R'hllora potrafią robić takie rzeczy. Skoro jednak żaden badacz tego nie potwierdził, najodpowiedniejszym wnioskiem chyba będzie uznać, że to wszystko jednak jest spowodowane dzikim ogniem.
Udaję się do marynarskiej karczmy i omijając wszelkich gości, tak aby nie wszcząć żadnej bójki podchodzę do karczmarza i mówię:
- Jestem maestrem z Westeros. Znam się na leczeniu i zszywaniu ran. Jeśli więc któraś bójka pójdzie za daleko, to mógłbym opatrzyć rany. W zamian chciałbym jedynie noclegu oraz jednego SJ za zabieg.
avatar
Maester Harry

Liczba postów : 17
Data dołączenia : 02/09/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Mantarys

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sob Paź 13, 2018 1:46 pm

Dziki Ogień? Gdzież tam. Najprawdopodobniej alchemiczna substancja będąca bardzo łatwopalna, a dodatkowo podsyca ogień do dłuższego płonięcia. Jednakże składu nie znał, musiałby bardziej przyjrzeć się samej substancji niż ogniom wywołanym z nich. Marynarska karczma znajdowała się blisko portu, lecz jej wygląd jakoś nie zachęcał, zwłaszcza dwóch zarzyganych pod oknem paniczów z butelką winą i donośnymi krzykami ze środka tego niezbyt majestatycznego budynku. Gdy przekroczył on próg karczemki, koło jego głowy przeleciał drewniany kielich, a naprzeciwko dwóch marynarzy właśnie prało się po mordach z takim zawzięciem, że wszyscy skandowali ich imiona. Śmierdziało tutaj niemożebnie potem, alkoholem i wymiocinami. Było tutaj od groma ludzi, więc przeciskanie się, było dość problematyczną sprawą. Jednakże udawało mu się przebijać przez nich wszystkich i był już naprawdę obok kontuaru, na zasięg dłoni od karczmarza. Już miał mówić swą hojną ofertę, aż nagle Maester poczuł coś pod swoją nogą, mianowicie podstawioną nogę przez kogoś z tyłu. Harry zatracił równowagę i wleciał na brodatego mężczyznę, wytrącając mu przy tym z dłoni kufel z Ale, ochlapując przy tym mu całą koszulę oraz twarz. Plus był taki, że uczony nie walnął zębami o bar, tylko...teraz takowy brodacz właśnie patrzył się na niego z drgającym kącikiem ust. Piwo spływało mu po nosie, a lewą ręką właśnie chwycił go za lewe ramię. Prawa wręcz drgała do ciosu.
- Moje Ale. - Wycedził przez zęby wściekle z akcentem Westeros.

Amur
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 472
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Ulice Mantarys

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach