Komnata Malowanego Stołu

Go down

Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Aemon Blackfyre on Czw Gru 07, 2017 12:48 pm



Położona na najwyższym piętrze Kamiennego Bębna - głównej wieży zamku - komnata jest okrągłym pomieszczeniem o czarnych ścianach z czterema wysokimi oknami wyglądającymi na północ, południe, wschód i zachód. Znajduje się tu Malowany Stół, rzeźbiony kształt detalicznie wykonanej mapy Westeros. To właśnie tutaj Aegon Zdobywca planował swoją inwazję na kontynent. Malowany stół ma więcej niż pięćdziesiąt stóp długości, około dwudziestu szerokości w najszerszym miejscu i ledwie cztery w najwęższym. W miejscu, gdzie na mapie powinna znajdować się Smocza Skała ustawione jest siedzenie pozwalające okupującej je osobie swobodnie rozglądać się po całej mapie.
avatar
Aemon Blackfyre

Liczba postów : 352
Data dołączenia : 27/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Lip 05, 2018 11:35 pm

23/05/336AC - popołudnie

Zgodnie z zapowiedzią dzień po uczcie - na której księżna Neve oraz król Durran miejmy nadzieję nie przedobrzyli z trunkami - zwołana została narada mająca na celu zawarcie pokoju między Dorne a Ziemiami Burzy. Goście naturalnie mieli czas by wyspać się i odpocząć po biesiadzie, zadbać o siebie oraz najeść się nim negocjacje zostaną rozpoczęte, dlatego też kiedy wszyscy zasiadali przy słynnym malowanym stole było już dobrze po południu. Król Aegon zajął miejsce swego imiennika na tronie stojącym tam, gdzie winna zajmować się Smocza Skała, jego goście zaś mieli przygotowane krzesła po przeciwnej stronie stołu w rozsądnej odległości od siebie. Poza trójką władców na sali znajdował się jedynie najstarszy obecny na Smoczej Skale wnuk Blackfyre'a, stojący cicho obok dziada, trochę z tyłu, a także jeden sługa dbający o to by dolewać radzącym wina jeśli ich puchary będą puste. Należało rozpocząć obrady...

*Na uczcie możecie biesiadować dalej, nie ma żadnych ku temu przeciwwskazań, ale może już nie macie co tam robić i byście chcieli już negocjować, to o...

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Pią Lip 06, 2018 12:12 pm

Obudziwszy się o stosownej, jak na poranek, który poprzedzał zakrapiany wieczór, porze, Neve bez chwili zwłoki rozpoczęła przygotowania do planowanych na dzisiaj rozmów negocjacyjnych. Ów czyny w żadnym wypadku nie obejmowały merytoryki, a jedynie samą estetykę; swoim podwładnym wydała polecenie, ażeby odziać ją w granatową suknię o minimalistycznym kroju, wszak tenże kolor symbolizuje powagę, pewność siebie i rozwagę. Dostojność tej barwy maluje nam także obraz osób, które są świadome swoich decyzji i biorą za nie pełną odpowiedzialność. Dekolt w kształcie litery "V" znakomicie podkreślał odpowiednio zarysowany biust kobiety, natomiast rękawki do połowy ramion, bowiem ich odkrycie świadczyć mogłoby o braku szacunku do rozmówcy, klarownie nakreślały zamiary młodej księżnej. Podobnie jak zeszłego wieczoru, tego popołudnia Neve ponownie przywdziała srebrzysty diadem, mieniący się blaskiem szlachetnych kamieni. Kiedy opuściła pomieszczenie sypialne, obrała kierunek na komnatę malowanego stołu - oczywiście wraz z eskortą, ta jednak zobowiązana była pozostać za drzwiami. Ponury klimat ów miejsca, który potęgowało nędzne oświetlenie, zdecydowanie przypadł do gustu Neve. Spocząwszy na wyznaczonym krześle, kiwnęła w kierunku Aegona na przywitanie.
- Wasza Królewska Mość. - wypowiedź doprawiła szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Nadgarstki oparła o kant stołu, wyczekując przybycia swojego głównego rozmówcy.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Pią Lip 06, 2018 2:17 pm

Tak jak Durran miał w planach, nie obżerał się za bardo na uczcie, a także starał się z rozwagą pić alkohol, tak żeby następnego dnia nie być zaledwie cieniem siebie. Po zakończeniu uczty, król od razu udał się do przygotowanej mu komnaty, gdzie w objęciach żony spędził całą noc, a także część poranka. Po przetarciu oczu po dość męczącym śnie, pierwszym co chciał zrobić Baratheon było przemycie twarzy po śnie i zebraniu wszystkich nieczystości z niej, które wytworzyły się przez noc. Potem zamówił balię pełną gorącej wody u służby, a w oczekiwaniu na nią, usiadł przy biurku i wziął jedną z książek którą ze sobą zabrał, traktowała ona o sztuce wojny morskiej.
Po kąpieli i szybkim posiłku, słońce na horyzoncie już powoli sięgało jego środka, co oznaczało że zbliża się umówiona godzina na spotkanie. Durran ubrał się w schludną granatowo-czarną szatę, która jest kojarzona z powszechnym profesjonalizmem, natomiast na głowę założył swoją Jelenią Koronę, wykutą jeszcze przez jego ojca Renlyego. On także w obecności strażników, dokładnie to dwóch onyksowych udał się w stronę Kamiennego Bębna. Jeszcze będąc na korytarzu prowadzącym do wieży, zobaczył jak powoli zaczyna się tam wspinać księżna, nie chciał jednak jej zaczepiać. Zjawił się po niej dosłownie po chwili, również zostawiając strażników za drzwiami i instruując ich żeby nie robili żadnych głupot.
Durran jeszcze przed zajęciem swojego miejsca, odwrócił się do Aegona i skłonił się do niego na powitanie. - Królu Aegonie. - po czym przeniósł uwagę na Dornijkę i zrobił to samo. - Księżno Neve. - dopiero wtedy zajął swoje miejsce, a spod szaty wyjął na stół kilka dokumentów, które mogą mu się później przydać podczas rokowań.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Pią Lip 06, 2018 4:32 pm

Neve, jako osoba przywiązująca największą wagę do najmniejszych szczegółów, nim zdążyła spojrzeć na twarz przybyłego monarchy, wpierw swoim przepełnionym zainteresowaniem wzrokiem zmierzyła odzienie mężczyzny; nie demonstracyjnie, rzecz jasna, a jedynie pobieżnie. Niemalże od razu wyczuła, że obojgu zależało będzie na podobnym rozwiązaniu trwającego konfliktu, różnić ich mogą wyłącznie stawiane warunki tegoż paktu. Księżna powitała Burzowca nieznacznym, acz wyczuwalnie serdecznym, uśmiechem. I mimo, że formalnie znajdowali się w stanie wojny, to darzyła jego majestat wielkim szacunkiem; nie tylko ze względu na wiek, jest on bowiem silnie rozbieżny, ale również ogromną mądrość.
- Polityka, którą dotychczas prowadziło względem swoich sąsiadów Dorne, a którą kierował mój poprzednik, delikatnie sprawę ujmując, u samych fundamentów okazała się być lekkomyślna, jak gdyby odpowiadało za nią dziecko. - wyrzekła stanowczo, zachowując przy tym kamienną twarz. Uwagę obecnych mogło zwrócić to, iż Neve komentując całą sprawę, swojego ojca zatytułowała jedynie jako "poprzednika", klarownie wskazując tym samym, że nie była entuzjastką jego rządów.
- Prawo zazwyczaj mija się ze sprawiedliwością, tutaj istotą jest sukcesja do tronu, jako prawo, czy była ona więc sprawiedliwą, kiedy na kolejnego władcę Dorne powołała postać tragiczną? - zapytawszy, w ciszy rozejrzała się po obecnych. - Mam zatem nadzieję, że Wasza Królewska Mość zdobędzie się na to, ażeby do zdrowego rozwiązania naszej sprawy dążyć... Abyśmy, opuszczając Smoczą Skałę, oboje mieli możliwość przekazania swoim podwładnym, że mogą odetchnąć z ulgą, bowiem cień wojny odszedł w zapomnienie. Jednak w sytuacji, kiedy tło zawartego paktu szkodziło będzie jednej stronie, to prędzej lub później i tak znajdzie się osoba, która zechce takową umowę zrewidować. - skończywszy monolog, spojrzenie zawiesiła na oczach Burzowca, wyczekując jego reakcji.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Sob Lip 07, 2018 1:33 pm

Durran zamknął oczy i wyprostował plecy żeby trochę je rozluźnić i poprawił się na krześle, wyrównał też wszystkie kartki dokumentów które położył na stole i spojrzał się na Neve, która się serdecznie do niego uśmiechnęła, po czym zaczęła tłumaczyć. Nie można było ukrywać, z jej słowami trudno było się nie zgodzić.
- Też nie uważam że to było mądre, ale każdy popełnia błędy, częściej lub rzadziej. - powiedział spokojnie, nie chciał urazić pamięci jej ojca, co jak co, ale miał szacunek do zmarłych. Następnie dalej słuchał młodej monarchini, a na jej pytanie jedynie skinął głową, uznając że było retoryczne.
- Tak, uważam że zdrowe rozwiązanie naszego konfliktu będzie najlepszym rozwiązaniem, takim które w przyszłości nie będzie powodem kolejnych konfliktów. - pierwszy raz się uśmiechnął podczas pobytu w tej sali, ale nie był to uśmiech szczególnie duży i długi, jedynie serdeczny, taki sam jakim wcześniej księżna uraczyła Baratheona. Po chwili oczekiwania, przeszedł do meritum całej sprawy, rokowań.
- Myślę że wszystkie grzeczności i zapewnienia mamy już za sobą i śmiało możemy przejść do drugiej najważniejszej - po samym uzyskaniu pokoju - rzeczy, czyli jego warunków. - powiedział i spojrzał się po obu monarchach, a jeśli nikt nie wniósł sprzeciwu, chcąc coś powiedzieć, to zaczął. - Najważniejszą rzeczą oczywiście będzie wymiana jeńców, gdy twój ojciec zarazą zdobył Nightsong, w jego ręce wpadło wielu żołnierzy oraz lord z rodziną. Podstawowym warunkiem pokoju będzie nieodpłatne uwolnienie i przetransportowanie jeńców do granicy, zarówno z mojej strony jak i z Twej księżno. Drugą rzeczą jest zwrócenie skarbca Nightsong, nie w ramach kontrybucji, a jako należytą własność Lorda Carona. Trzecią rzeczą której porządam ja, jak i całe moje królestwo, jest wydanie mi niejakiej Żelaznej Dziewicy. Kobiety odpowiedzialnej za zbrodnie wojenne na ludziach w oczach bogów, zabiła posłańców pod sztandarem pokoju, doprowadziła do śmierci wielu setek mieszkańców mojego królestwa, ponadto spaliła szerokie połacie plonów które miały uchować mój lud w zimę, do tego wkroczyła na ziemie królestwa Reach i spaliła Ashford, a z czego dane mi było słyszeć od żołnierzy, wszystkich mieszkańców ułożyła na stosie i także spaliła. Powinna zostać ukarana za wszystkie zbrodnie których się dokonała, oczywiście w najbardziej ludzki sposób. - powiedział, choć od początku jego przemowy o tej kobiece jego determinacja rosła, to na sam koniec szybko opadła i w pełni profesjonalny nastrój Durrana powrócił. - Co do czasu obowiązywania pokoju, myślę że piętnaście lat byłoby dobrym okresem próbnym, potem moglibyśmy poszerzyć to do paktu o nieagresji, który mógłby obowiązywać kolejnych piętnaście lat. Co ty na to księżno? - spytał się.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Sob Lip 07, 2018 2:56 pm

Można by rzec - nareszcie. Nieprzerwane stylizowanie się na kogoś uprzejmego ponad wszelką miarę ewidentnie zaczynało doskwierać młodej księżnej. I nic w tym dziwnego, wszak nie przybyła tutaj na spotkanie towarzyskie przy kielichu dobrego trunku, a wręcz przeciwnie; na rozmowy pokojowe z niekoniecznie życzliwymi osobami.
Wsłuchując się w słowa Burzowca, swoje oblicze wciąż subtelnie unosiła ku górze, zachowując przez cały monolog kamienny wyraz twarzy.
- Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że Królestwo Burzy nie przetrzymuje moich podwładnych. Transport więźniów na granicę, o którym wcześniej wspomniano, będzie niezwykle kosztowny. Jestem zdania, że bogactwa, jakie zawierał skarbiec w Nightsong, mogą pokryć nie tylko ów inicjatywę, ale również wydatek, którym nas obarczyliście, kiedy wynajęliście najemników, ażeby Ci splądrowali Słoneczną Włócznię. Wyrażam więc pogląd, iż majątek możnego włodarza Nightsong jest niezwracalny. Co tyczy się Żelaznej Dziewicy... Obawiam się, że ewentualne postępowanie względem niej zostałoby przeprowadzone w sposób niesprawiedliwy i subiektywny, dlatego - mając na uwadze dobro moich poddanych - muszę zanegować wydanie tejże kobiety w sposób tak otwarty. - wyrzekła wolno, wzroku nie spuszczając z oczu rozmówcy, utrzymując nieco obojętny wyraz twarzy.
- W kwestii ram czasowych dotyczących obowiązywania pokoju pomiędzy naszymi państwami, Wasza Królewska Mość ma absolutną rację. To będzie doskonałe rozwiązanie. - dodała, kolejno natomiast prawą dłonią sięgając za trzon kielicha, który delikatnie przystawiła do warg swoich ust, a ostatecznie upiła część zawartości.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Sob Lip 07, 2018 3:19 pm

Tak jak Durran się spodziewał, Neve nie przystała od razu na jego ofertę, a to dobrze o niej świadczyło, nie ukazywała słabości. Baratheon wysłuchał jej kontrpropozycji i gdy skończyła, sala pogrążyła się w ciszy, została przerwana dopiero gdy Burzowiec zaczął gmerać w papierach.
- Może nie jest to taka sama liczba żołnierzy, ale także posiadamy Dornijskich jeńców. Ponadto jestem zdolny uzupełnić te braki, oddaniem w Twoje ręce Ghaston Grey, które zdobyła moja flota. - powiedział i podał dokument zawierający raport o niewielkim obozie dla jeńców, w którym było wypisanych kilka dziesiątek imion. - Jeśli martwi Ciebie koszt transportu jeńców na granicę, chętnie przyślę po nich statki do Słonecznej Włóczni, skąd zostaną odebrani, zminimalizuje to wszelkie koszty ich transportu, a jedynie na moich barkach będzie ciążył obowiązek ich wykarmienia i utrzymania. - oznajmił. - W takim razie połowa skarbca zamku, powinna być zdolna pokryć wydatki na szkody wyrządzone przez najemników. Bowiem nie tylko Słoneczna Włócznia ucierpiała w tej wojnie, ale także Nightsong które trzeba odbudować. - przyznał, po czym wysłuchał jej odpowiedzi na przekazanie w jego ręce Żelaznej Dziewicy, ale tak jak się spodziewał, nie zgodziła się na to, jakoś specjalnie się nie obruszył. - Nie widzę potrzeby przekazywania jej w moje ręce, jeśli tylko spotka ją kara adekwatna do przeprowadzonych zbrodni wojennych. Wręcz preferowałbym żeby stanęła przed sądem Siedmiu, w obliczu Wielkiego Septona, co o tym sądzisz? - spytał się z poważną miną, ta sprawa nie była mu aż tak obojętna, jak dla księżnej.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Sob Lip 07, 2018 8:18 pm

Wszystko wskazywało na to, że trwająca obecnie konwersacja nie skończy się prędko. Dornijka, w dalszym ciągu wsłuchując się w słowa swojego rozmówcy, delikatnie uśmiechnęła się, bowiem oczyma wyobraźni malowała przed sobą obraz cumujących przy Słonecznej Włóczni statków funkcjonujących pod banderą Królestwa Burzy. Cóż za absurd... Pomyślała, kolejno zaś odnosząc się do przedstawionych przez Baratheona pomysłów.
- Wasza Królewska Mość raczy wybaczyć, ale... - przerwała na moment, prawą dłonią odbierając od mężczyzny dokument zawierający imiona osób więzionych przez Burzowców. Spojrzeniem jedynie pobieżnie zlustrowała pergamin, który ostatecznie odłożyła przed sobą na blacie stołu. - Żadnych istotnych nazwisk, wiarygodność tego pisma jest nikła. - podsumowała.
- Czymże jest zawartość skarbca w obliczu ludzkiego życia? Zwłaszcza tak znakomitych, pięknie urodzonych arystokratów? - zapytała, rzecz jasna retorycznie. - Nightsong nijak nie można przyrównać do Słonecznej Włóczni, jako iż nie jest ono głównym ośrodkiem miejskim w państwie. Dorne stanie się właścicielem wszelkich zdobytych dóbr, a w zamian oswobodzi jeńców i dostarczy ich na granicę całych i zdrowych, napojonych oraz pożywionych. Ci, którzy domniemanie przebywają aktualnie w Waszym obozie dla więźniów wojennych nie chcę z powrotem, zatem tym samym zwalniam Was z niepotrzebnych kosztów. W zamian pragnę jedynie zwrotu zamku na Ghaston Grey; jego rezydenci to zaledwie kilkunastu ciężkich zbrodniarzy, także i to mogłabym nazwać przysługą z mojej strony. - odparła, następnie natomiast rozglądając się po twarzach zebranych.
- Wielki Septon zdecydowanie ma istotniejsze sprawy do sfinalizowania, aniżeli sądzenie obłąkanej kobiety. Wspólnie z moimi doradcami mogę załatwić tą sprawę w znacznie mniejszym, choć równie sprawiedliwym, zakresie. Gdyby w moich intencjach leżało dalsze zbrojne prowokowanie Twojego królestwa, nigdy nie zaprosiłabym Cię do stołu negocjacyjnego, królu. - skończywszy, ponownie delikatnie uśmiechnęła się, starając się tym samym zakryć fakt, iż kwestia Żelaznej Dziewicy nie znajduje się w kręgu jej zainteresowań.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 07, 2018 9:28 pm

Król Aegon do tej pory przesiadywał jedynie na swoim tronie, co i rusz spoglądając to na króla Burzy, to na księżną Dorne. Od początku spotkania nie tknął nawet wina w czekającym z boku pucharze, uważnie przysłuchując się każdemu wypowiedzianemu słowu. Swoje przemyślenia zachowywał jednak na razie w całości dla siebie. Na pewno miała na to wpływ jego ostrożność, z której znany był poza murami Smoczej Skały, ale również fakt, iż zależało mu na bezstronnym rozstrzygnięciu tego konfliktu i zbudowaniu trwałego, korzystnego pokoju. Nie chciał więc swoimi słowami zbytnio pomóc żadnej ze stron, zapewniając jej przewagi w negocjacjach, chociaż pojawiła się w końcu sprawa, w której musiał interweniować.
- Mógłbym zobaczyć ten dokument? - zapytał, raczej retorycznie, kiedy Neve odłożyła spis jeńców dostarczony przez Baratheona. Gospodarz szybko przestudiował listę, po czym oddał ją w ręce stojącego z boku wnuka. - Rzeczywiście jest to ledwie kilkadziesiąt nieznaczących nazwisk, chociaż nie wątpię, iż podani ludzie rzeczywiście zostali pojmani przez Ziemie Burzy w czasie mniejszych potyczek do jakich dochodziło - stwierdził spokojnie. - Księżno Neve - powiedział, kierując swoje fiołkowe oczy w stronę młódki. - W tych negocjacjach powinniśmy jednak wszyscy grać w otwarte karty. Wiesz już kim dysponuje król Durran i jakie twe ziemie zajmują jego siły. Powiedz nam, ilu ludzi pojmano w Nightsong? W zamku wybuchła ciężka zaraza, nikt nie wie ilu członków garnizonu oraz rodu Caronów przetrwało, aby dostać się do niewoli.
Władca Smoczej Skały dążył do tego by obie strony mogły negocjować w pełni świadome atutów swego oponenta, co mogło ułatwić osiągnięcie pokoju, który nie będzie zbudowany na wywołanych niedopowiedzeniami rozczarowaniach. Jego zaufanie do Dorne było też jednak nadszarpnięte, ponieważ patronował ostatniemu podpisanemu przez pustynną krainę traktatowi z Ziemiami Burzy, toteż na fałsz w słowach Neve bardziej był wyczulony niż na ten w mowie i pismach Durrana, który na razie zresztą sam ujawniał wszystkie informacje.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Sob Lip 07, 2018 10:06 pm

Zdumione spojrzenie przeniosła na twarz monarchy, który wcześniej nie uczestniczył w rozmowie. Przyglądała się jego obliczu dłuższą chwilę, kiedy zaabsorbowany był lekturą dokumentu. Starała się wówczas stłamsić w sobie złe emocje, powstałe w efekcie tego, iż Neve wtrącenie się do rozmowy odebrała jako niepotrzebną ingerencję w jej przebieg. Cieszmy się i radujmy, że ów zdenerwowania nie dała po sobie poznać, prędko bowiem uspokoiła się, jednocześnie racząc mężczyznę subtelnym uśmiechem. Pozwoliła sobie na drobną dygresję od meritum.
- W Nightsong wzięto do niewoli lorda Carona wraz z jego jedynym synem, tysiąc stu chłopów, dwustu sześćdziesięciu zbrojnych i sześćdziesięciu jeden rycerzy domowych. - wyrzekłszy, rozejrzała się wokół, spojrzenie zaś ponownie zawieszając na twarzy Burzowca.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Nie Lip 08, 2018 1:44 pm

Durrana przeszył nagły dreszcz złości, który z trudem powstrzymał żeby wpłynął na jego postawę podczas rozmowy, może był kulturalnym i dość spokojnym jak na swój ród człowiekiem, lecz wciąż miał własny charakter który nie mógł zrozumieć jak Neve może w tak prosty sposób odrzucać własnych ludzi, własnych rodaków.
- To prawda, nie przetrzymujemy żadnych szlachetnie urodzonych, lecz jak najbardziej to pismo jest prawdziwe. - powiedział spokojnie i podał je do rąk króla Aegona, który trochę go wsparł w tej kwestii. Pod naciskiem mediacji Blackfyrea i z ust księżnej wyszły wieści o przetrzymywanych ludziach, a było ich całkiem sporo, mina króla odrobinę się skrzywiła, zwłaszcza na wieść o uszczupleniu liczby Caronów. - Wielu możnych zmarło. - oznajmił spokojnie. - W takich warunkach mogę zgodzić się, na odebranie skarbca Nightsong. - powiedział lekko skruszony, nie mógł w końcu pozwolić żeby ten starożytny ród wymarł, pozostało w nim zaledwie dwóch męskich członków. - W takim razie została nam ostatnia kwestia, Żelazna Dziewica. Po zbrodniarz których dokonała w oczach bogów i wobec bogów, jestem wręcz pewien, że Wielki Septon sam chciałby wziąć w tym udział. Zresztą Stare Miasto nie jest aż tak daleko, więc do czasu przybycia jego świątobliwości lub też jego oficjalnego zaproszenia kobieta mogłaby przebywać w Dorne. - powiedział z nonszalanckim uśmiechem, po czym skierował wzrok na króla Aegona. - Co o tym sądzisz królu, a może masz Panie jakiś bardziej trafny pomysł? - zapytał z ciekawością.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Nie Lip 08, 2018 2:13 pm

Prawdą jest, iż niechęć Neve względem własnych poddanych mogła nie tylko zaskoczyć, ale również wzburzyć obecnych; trudno - młoda księżna zdecydowanie zaliczała się do gremium najbardziej wyrachowanych osób w najbliższych okolicach. Liczba pojmanych nie wywarła na niej żadnego wrażenia, bowiem dopóki nie musi na nich spoglądać, a o ich istnieniu wie jedynie z pergaminu, dopóty są oni dla niej nic nie wartą liczbą. Choć w tym konkretnym przypadku można mieć pewność, że i widok cierpienia tychże więźniów nie zmieniłby decyzji Dornijki.
- Co więc z Ghaston Grey? - zapytała z zainteresowaniem, prędko wyłapując fakt, iż Durran o owej twierdzy nie wspomniał.
- Jego Królewska Mość raczy wybaczyć, jednak nie jest stroną tych negocjacji. - wyrzekła stanowczo, kiedy Burzowiec usiłował wmieszać gospodarza w rozmowę, blokując tym samym jego ewentualną wypowiedź. - Orzekanie w sprawie Żelaznej Dziewicy byłoby ogromnym nietaktem, wszak nie ona jedyna, w pojedynkę, realizowała wymienione wcześniej zbrodnie; zostały one dokonane przez jej podwładnych na fundamencie świeckim, dlatego próba włączenia Wielkiego Septona jest wysoce nietrafna. - kontynuowała z przekonaniem, reagując na lekceważący ton swojego rozmówcy.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Mistrz Gry on Nie Lip 08, 2018 4:56 pm

Król Aegon pogładził swoją srebrzystą brodę, kiedy Durran zadał mu pytanie i z zaskoczeniem uniósł brew spoglądając na Neve, która najwyraźniej postanowiła odmówić mu możliwości odpowiedzi. Będąc spokojnym człowiekiem monarcha nie wzburzył się, chociaż nie byłoby to wielkim zaskoczeniem. W końcu młódka, która ledwo przejęła władzę miała czelność w podobny sposób zwracać się do niego w jego własnym domu, po tym jak sama zwróciła się do niego z prośbą by ugościł ich i mediował w tym sporze. Stojący obok tronu królewski wnuk nie miał jednak cierpliwości swego dziadka, a młodzieńcza krew zawsze bardziej skora była do wrzenia.
- To księżna raczy wybaczyć, ale znajduje się na Smoczej Skale w związku z własną prośbą skierowaną do króla o mediowanie w tym sporze, co stawia go w jak najbardziej odpowiedniej pozycji by wtrącić się do rozmowy i wypowiedzieć swoje zdanie - powiedział ostro młody Blackfyre, chociaż nie krzyczał podniósł trochę ton, a w oczach widać było iskierki gniewu. - Więcej szacunku byłoby na miejscu.
Możliwe dalsze słowa młodzieńca zostały powstrzymane przez uniesienie dłoni monarchy.
- Dziękuję, mój chłopcze - zakończył wywody swojego potomka Aegon. - Księżna na pewno zrozumiała o co ci chodzi - stwierdził spokojnie, spoglądając przeciągle na Neve. - Zakładam, iż część opowieści o okrucieństwach jakich dokonywała wspomniana kobieta jest przesadzona, w końcu każdy wie jak prostaczki lubią wyolbrzymiać historie. Na wojnie też powszechne jest palenie wiosek czy grabież, chociaż jeżeli dochodzi do podobnych aktów bestialstwa jak te wspomniane, to nie jest to już zwykła wojaczka... Pytanie tylko czy Wiara nie będzie zła? Czy podczas wspomnianego morderczego marszu przez Reach oszczędzano septy? Obawiam się, że wielu septonów mógł spotkać podobnie okrutny los co wieśniaków, a to oznacza, iż Synowie Wojownika prędzej czy później upomną się o sprawiedliwość. Ponadto przyjęcie posłów pod sztandarem pokoju by następnie ich zabić, a co dopiero okaleczyć martwe ciała, może bardzo źle wpłynąć na wiarygodność Dorne. W końcu czyż nie było tam też lordów krainy? Czy chorągwie Martellów nie powiewały wówczas pod Blackhaven? - zapytał król. - Wydanie własnego dowódcy obcemu państwu jest zrozumiale czymś na co trudno się zgodzić, jednak Wiara mogłaby na pewno znaleźć dla wspomnianej kobiety dobre zastosowanie nieuwzględniające egzekucji czy innych podobnych kar. Jest dowódcą i wojownikiem, prawda? Wiara ma wrogów, na pewno służba u boku Synów Wojownika przez pewien czas pozwoliłaby jej odpracować zszarganie honoru Dorne i obrazę Wiary, a przy okazji jej nowe czyny mogłyby pozytywnie wpłynąć na to jak postrzegany będzie wasz kraj. Nikt nie musi nawet wiedzieć, iż podobne postanowienia zapadły tutaj... 

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Nie Lip 08, 2018 5:53 pm

- Moi żołnierze, wraz z flotyllą opuszczą Ghaston Grey gdy tylko z Lord Caron wraz z resztą zakładników, bezpiecznie dotrze na granicę i zostanę powiadomiony o tym że wszystko jest jak w najlepszym porządku. - od razu wytłumaczył, nie były to jakiś duży warunek, zaledwie ubezpieczenie.
Durran zrobił duże oczy i gdyby tylko miał w swoich ustach wino, na pewno by je wypluł, gdy usłyszał odpowiedź Neve. Otoczka jej profesjonalizmu zniknęła jak honor Dorne pod Blackheaven, szybko. Przecież właśnie po to wysłała do niego kruka z propozycją rozmów pokojowych u jednego z możnych, który miałby pełnić rolę mediatora, a teraz nagle twierdziła coś innego. Baratheon pogładził swoją szatę na piersi, żeby ją wyprostować, miał też chęć powiedzieć coś na ten temat, ale wyprzedził go młodszy Blackfyre który był obecny w sali.
- W chwili gdy dopuściła się świętokradztwa, sprawa ta zaczęła mieć charakter sakralny. - oznajmił spokojnie i dał wypowiedzieć się królowi Aegonowi, z którego słowami jak najbardziej się zgadzał. Kobieta nie musiała zostać od razu zabita, ale jakaś kara powinna ją spotkać.
- Księżno, nie zależy mi na jej śmierci, jedynie na tym żeby odpowiedziała za swoje zbrodnie, a jeśli będzie mogła przysłużyć się tym wierze to jeszcze lepiej. Chociaż.. - zaczął i spojrzał wymownie na Blackfyrea. - nie ukrywam, że wolałbym żeby świat wiedział za co pokutuje.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Nie Lip 08, 2018 7:02 pm

Usłyszawszy słowa królewskiego wnuka, Neve uniosła swe lico, na którym wymalował się arogancki uśmiech. Ów sentencja nie wywarła w niej żadnej emocji, wręcz można by rzec, że interesowała ją tyle, co kwestia Żelaznej Dziewicy. A co inni pomyślą? Cóż, nie miało to w tym momencie większego znaczenia. Liczyło się przede wszystkim to, ażeby z trwających negocjacji wynieść jak najwięcej. Jak to mówią? Po trupach do celu? Może.
- Spójrzmy prawdzie w oczy: świat jest zdegradowany i zgniły. Wyrokowanie na osobach, które dołożyły do tego swoją cegiełkę, nie będąc jednocześnie zdolnym do cofnięcia czasu, byłoby czynem pozbawionym sensu. - podsumowała krótko. - Jednakowoż... Jeśli istota cierpi, a tą istotą na tym fundamencie jest pokrzywdzona ludność, nie może być moralnego usprawiedliwienia dla odmowy wzięcia tego cierpienia pod uwagę. - kontynuowała myśl, odznaczając się obecnie ogromną powagą. - Wydanie Żelaznej Dziewicy jest warunkiem, którego spełnienie może obowiązywać w każdej formie; od wymierzenia sprawiedliwości przez Wielkiego Septona, nawet po dostarczenie tejże kobiety przed Twe oblicze, Durranie. Wszystko zależy od tego, jaką hojnością względem mnie się wykażesz, abym nie mogła odeprzeć, że każda wojna niesie za sobą ofiary. - skończyła.
- Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić... - wyrzekłszy, swoje spokojne spojrzenie na krótką chwilę usadowiła na oczach królewskiego wnuka, kontynuując. - Pomyślmy zatem, dla kogo rozwiązanie tegoż konfliktu jest niezwykle istotną sprawą? Oczywiście, że dla wszystkich, którzy obecnie zasiadają przy tym stole. Następstwa dalszych działań zbrojnych będą opłakane w skutkach. - wypowiedziawszy się, ponownie uraczyła wszystkich swoim spojrzeniem. Młodej księżnej nie zależało na tym, aby w dalszym ciągu prowadzić wojnę z Burzowcami, jeśli jednak sytuacja będzie tego wymagała, to doskonale wiadomo, że armia Dorne poradzi sobie tak, jak należy. A honor? Niechaj honorem dręczą się rycerze, nie spodziewając się jednak litości.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Nie Lip 08, 2018 8:15 pm

Tym razem Durran pozwolił mówić Neve bez polemizowania z nią zdanie w zdanie, dał jej dokończyć. Gdy tylko dźwięk wypowiadanych przez nią słów zamilkł w komnacie trwała głucha cisza, Durran z nonszalanckim wzrokiem spojrzał się prosto w oczy swojej rozmówczyni, cała ta sytuacja zaczynała go już powoli męczyć.
- Hojnością względem Ciebie.. - powtórzył po niej i się uśmiechnął drwiąco. - Powiedz proszę, albo najlepiej niech każdy obecny na tej sali powie, czy nie wykazałem się już odpowiednią hojnością wobec tego co zrobiło Dorne? Sądzę że jak najbardziej. - oznajmił i chwycił za kielich z winem, nie pił, jedynie zaczął nim kołysać tak że czerwień wewnątrz kielicha poruszała się jak morskie fale. - Tak, rozwiązanie tego konfliktu jest niezwykle ważne dla każdego z naszej trójki. W końcu naturalnym wrogiem każdej wojny są interesy, które na tym cierpią. Najważniejszymi powodami dla których się tu zgromadziliśmy, jest zakończenie przelewania krwi, oraz powrót do interesów. - nagle spojrzał znad fal w kielichu prosto w oczy Dornijki. - Czy w Dorne rośnie dużo drzew? Pewnie nie. - wzruszył ramionami. - Po ostatnich wydarzeniach z piratami, port Słonecznej Włóczni jak sądzę nie jest w pełni zapełniony. Z czego mi wiadomo Cisu nie używa się do budowy okrętów, jak to powiedział mi kiedyś szkutnik z Jeleniej Przystani, jest... - spojrzał w górę, szukając odpowiedniego słowa które kiedyś usłyszał. - zbyt giętki. - uśmiechnął się mogąc w końcu wypowiedzieć to słowo. - Korzystając z okazji że już tu jesteśmy moglibyśmy spróbować wzbogacić nasze kraje, lub też je zabezpieczyć. Wpierw należałoby jednak dojść do porozumienia.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Nie Lip 08, 2018 9:23 pm

Kiedy Durran skończył mówić, także i Neve połasiła się na pozostawienie krótkiej przerwy, jaką okazała się być cisza. Spoglądała bezustannie w oczy mężczyzny, początkowo nawet uśmiechając się, wkrótce jednak układ twarzy niewiasty zmienił się, a rozbawienie zastąpione zostało wyczuwalnym rozmyślaniem. Niby nic niezwykłego, ale biorąc pod uwagę wszystkie słowa wypowiedziane przez monarchinię, można było mieć pewność, iż w swojej wyobraźni wydawała wojskom rozkaz inwazji na Królestwo Burzy. Przepleciona nitką niepewności cisza trwała w nieskończoność, kiedy nagle kobieta uniosła swoje oblicze; obie dłonie zaciśnięte w pięści oparła o blat stołu, następnie poczynając wstawać z krzesła, co zrobiła nadzwyczaj mozolnie.
- Natychmiastowe wycofanie wojsk z Ghaston Grey oraz przyznanie całości dóbr zdobytych w Nightsong, w zamian natomiast dostarczenie na wspólną granicę wszystkich więźniów politycznych, a także - co dla Ciebie najważniejsze - postawienie Żelaznej Dziewicy przed sprawiedliwym obliczem Wielkiego Septona. - wyrzekłszy, prawą dłoń wystawiła w kierunku Burzowca, co klarownie świadczyło o tym, że przedstawiona przez księżną propozycja była tą ostateczną.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Nie Lip 08, 2018 10:05 pm

Na spojrzenie w jego oczy, Durran odpowiedział równie ostrym wzrokiem, któremu towarzyszył uśmiech. Sam Durran w tej chwili również miał swoje wyobrażenia, a mianowicie o flocie Burzy która bombarduje wszystkie porty Dorne, lecz miało to pozostać jedynie w jego umyśle, na kolejne piętnaście lat.
- Zgoda. - odpowiedział zwięźle i wstał z krzesła, żeby uścisnąć dłoń księżnej. Warunki choć nie był tak dobre, jakich Durran pożądał, nie mógł odmówić że udało mu się całkiem dobrze wynegocjować pokój. Trzymając się za ręce, Jeleń uśmiechnął się do niej życzliwie, pierwszy raz szczerze tego dnia.
- Teraz należałoby podpisać dokument i sporządzić jego dwie kopie. - powiedział i spojrzał na drzwi, które zostały zamknięte przez wychodzącego służącego, najpewniej posłanego po maestera.
- Zanim uczony przybędzie, możemy porozmawiać o jeszcze innych ważnych kwestiach, lecz tym razem już w atmosferze pokoju. - oznajmił i wziął łyk wina z kielicha, po czym wyjął dokumenty. - Żelaźni, ich poczynania w Reach są bardzo niepokojące. To tylko kwestia czasu nim zainteresuje ich ta strona kontynentu. Po zdobyciu Arbor i Starego Miasta ich flota nie ma sobie równej w Westeros, sądzę że powinniśmy wspomóc Królestwo Wysokiej Wieży w walce z korsarzami, a w najlepszym wypadku zawiązać koalicję na żelaznych, która pozwoli nam się przed nimi bronić. Osobno nie stanowimy im żadnego wyzwania, ale będąc razem, król Harlaw zastanowi się dwa razy przed atakiem. W każdym razie, bez Waszej aprobaty, ta koalicja nie będzie miała sensu, gdyż w walce z nimi będzie potrzeba wszystkich sił.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Neve Martell on Nie Lip 08, 2018 10:57 pm

Ściskając dłoń Burzowca, również i Neve uraczyła jego lico serdecznym uśmiechem. Nie zamierzała ukrywać radości, która spłynęła na nią w momencie, kiedy udało się zakończyć negocjacje z pomyślnością. I choć powodów do zadowolenia było wiele, to na pierwszy plan zdecydowanie wysuwała się możliwość powrotu do Słonecznej Włóczni, gdzie nadszedł czas na podjęcie kluczowych dla Dorne decyzji, mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa na terytorium państwa.
Oczekując na przybycie erudyty odpowiedzialnego za przygotowanie dokumentów, wdała się w kolejną rozmowę z Burzowcem, tym razem jednak nie o tym, jak dotrzeć do współpracy, ale jak współpracować.
- Cóż za czasy... Jedna wojna dobiega końca, a druga może niebawem zapukać do wrót. - wyrzekła wesoło, kiwając głową po bokach. - Uważam, że masz rację, Durranie. Jeśli połączymy siły, będziemy w stanie odeprzeć ewentualny atak. Dorne wejdzie w skład wspomnianej koalicji. - odparła, kolejno zaś palce prawej dłoni splatając na trzonie kielicha wypełnionego winem.
- Za zdrowie naszych krain. - uniosła naczynie, spoglądając w kierunku mężczyzn. Ów toast miał nie tylko rozluźnić nieco atmosferę, ale również pełnić funkcję swoistego gestu przeprosinowego względem gospodarza, którego wcześniej Neve potraktowała w arogancki sposób.
avatar
Neve Martell

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 07/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lip 09, 2018 5:49 pm

Czyli udało się w końcu dojść do porozumienia. Dobrze, bardzo dobrze... Król Aegon skinął na jednego ze sługów, który udał się po maestera mającego za zadanie spisać wszystkie warunki, które następnie zostaną przypieczętowane i podpisane przez monarchów. Trzy kopie. Jedna by bezpiecznie leżała w archiwach Smoczej Skały, gdyby któraś strona postanowiła swoją "zgubić" i oskarżyć dokument drugiej o fałsz. Czy Aegon aż tak nie ufał swoim gościom? Prawdopodobnie nie było tak źle, acz król lubił po prostu by istniały zabezpieczenia na każdą ewentualność.
Wtedy też padła druga propozycja, która niezbyt podobała się Aegonowi. W końcu z obecnych tutaj miał on jednocześnie największą flotę, a zarazem położony był najdalej od Żelaznych Ludzi. Stanowił więc mało ciekawy cel, a przy okazji musiałby zapewne dźwignąć największy ciężar obrony w razie konfliktu. W jego głowie szybko narodził się jednak pomysł jak mimo tej różnicy wkład mógłby zostać podzielony równomiernie... Nie widział jednak sensu wciągania w coś takiego Dorne. W końcu Zatoka i Ziemie Burzy już były sojusznikami.
- Niech będzie - powiedział w końcu i dołączył do toastu.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Durran Baratheon on Pon Lip 09, 2018 6:37 pm

- Tak, bezpieczeństwo wymaga podjęcia odważnych kroków. - powiedział i skinął do Neve, gdy ta zgodziła dołączyć się do koalicji, wtedy tylko przyszło wyczekiwanie na odpowiedź króla Aegona. Wyraźnie było widać że walczy z myślami, ale w końcu odezwał się, także pozytywnie. Jeleń wraz z nimi wzniósł toast i solidnie zaczerpnął z kielicha.
- Trzy potężne królestwa to już nie są byle przelewki, jeśli Królu nie będziesz miał z tym problemu, chciałbym użyczyć kruczarnię żeby wysłać parę listów. Zaproponuję członkostwo również Zachodowi i królestwom Reach. - oznajmił, wierzył w ideę pokonania żelaznych na morzu, ale tylko jeśli wszystkie floty Westeros zjednoczą się pod jedną chorągwią.
avatar
Durran Baratheon

Liczba postów : 155
Data dołączenia : 26/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lip 09, 2018 9:59 pm

Na prośbę o użyczenie kruczarni Aegon skinął jedynie głową. Wkrótce pojawił się również maester, który spisał trzy kopie traktatu pokojowego, które po podpisaniu i przypieczętowaniu powędrowały do każdego z władców. Stary Blackfyre był zadowolony, że konflikt rozwiązał się i jego umowy handlowe z Dorne oraz Ziemiami Burzy nie będą teraz zakłócane podobnymi problemami. Ponadto goście wkrótce znikną i zamek wróci do spokojniejszego trybu, trudno było nazwać króla Aegona rozrywkowym człowiekiem. Kiedy było już po wszystkim monarcha pożegnał się z gośćmi by udać się do swej samotni, zaś maesterowi polecił zaprowadzić króla Durrana do kruczarni i wysłać pożądane przez niego listy. Zachód był sojusznikiem Zatoki, toteż nie przeszkadzał monarsze. Co do kraików Reach... Arbor zawiodło, Stare Miasto również... On zgodził się walczyć u boku Dorne i Ziem Burzy, trudno powiedzieć czy będzie również wysyłał swoich ludzi na zachodnie brzegi dla paniczyków z Wysogrodu lub Starego Dębu.

Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2474
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Malowanego Stołu

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach