Port miejski

Go down

Port miejski

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 07, 2017 11:52 am

Ogromna przystań przy której stacjonuje spora część floty morskiej Hightowerów. Jest to również główny punkt przeładunkowy dla kupców przybywających z całego świata aby ubić w Starym Mieście jakiś dobry interes. Stacjonują tu okręty najróżniejszych rozmiarów i bander. Codziennie roi się w tych okolicach od ludzi pochodzących z najróżniejszych zakątków Westeros i nie tylko, przez co prawie zawsze jest tu gwarno i tłoczno. Kupcy często sprzedają swoje rzeczy od razu po przybiciu do przystani, dzięki czemu można się tu natknąć na stragany z różnymi egzotycznymi dobrami i handlarzy oferujących każdemu przechodniowi interes życia.
avatar
Dorian Hightower
Księżycowy Chłopiec

Księżycowy Chłopiec

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Dorian Hightower on Czw Gru 14, 2017 12:33 am

13 stycznia 336 AC
Poranek

Wreszcie nadszedł dzień wyjazdu. Jaren Oakheart wyjechał i można było spokojnie opuścić Wysoką Wieżę. Ich pierwszym przystankiem miała być wyspa Arbor, gdzie chcieli zobaczyć tamtejszego lorda i porozmawiać z nim o różnych politycznych sprawach. Doriana za bardzo nie ciągnęło do takich nudnych i dyplomatycznych rozmów, ale obiecał sobie, że pogada z tamtejszym królem. Trzeba było jednak jakoś się pokazać, żeby nie zepsuć rodzinie opinii.
Dzień był zaiste idealny. Słońce wysoko, morze spokojne. Nic tylko płynąć.
Dorian był już gotowy dwa dni temu. Spakował wszystkie swoje rzeczy i przygotował obstawę, która miała im towarzyszyć przez całą drogę. Oprócz swoich zaprzysiężonych tarcz rodzeństwu miało towarzyszyć dwustu zbrojnych. Wszyscy mieścili się na dromonie (gdzie znajdowali się młodzi Hightowerowie) i dwóch galerach, które przewoziły również konie i zapasy.
Dorian zabrał swoją zbroję i miecz. Wziął też zapas ubrań i swojego konia. Wszystko zostało załadowane na okręt o świcie a dwie godziny później miano odbić od brzegu i pożeglować na Arbor.
Książę stanął obok siostry patrząc na marynarzy uwijających się na ich dromonie. Na wielkim żaglu widniał ich rodzinny herb.
- Wreszcie się doczekaliśmy, co Laurko? - Spojrzał na nią. - Redwyne był u nas kilka razy, ale ostatnio dosyć dawno. Ciekawe jaki jest z niego człowiek.
Po tej krótkiej wymianie zdań wsiedli na statek i rozgościli się w swoich kajutach. Dorian natychmiast przetestował swoje łóżko. Co jak co ale w podróży łoże to bardzo ważna rzecz.
Kwadrans później okręty odbiły od przystani i wypłynęły w morze. Minęli najpierw Wysoka Wieżę, potem opuścili zatokę i znaleźli się na bezkresnych wodach Morza Zachodzącego Słońca.
avatar
Dorian Hightower
Księżycowy Chłopiec

Księżycowy Chłopiec

Liczba postów : 131
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Essyr Vella on Nie Sty 07, 2018 5:41 pm

30 stycznia 336AC

Przybrzeżne prądy leniwie kołysały pokładem, po którego wyszorowanych deskach Braavosi przechadzał się boso. Stare miasto rosło w oczach z każdą chwilą, a kłęby dymu unoszące się z kominów domostw, karczm i budynków portowych otulały dachy szarą kołdrą, ponad którą górowała dumnie Cytadela, cel jego podróży. Miasto żyło i oddychało, co uspokoiło Essyra. Początkowo swój pobyt w tej egzotycznej dla niego krainie królów i rycerzy miał zaczął od wizyty w Dorne, by tam pozbyć się części ładunku, ale Miasto Cieni przywitało go zgliszczami i nieznośnie słodkim smrodem rozkładu. Kilka słów jakie zamienił z nerwowymi strażnikami, którzy wyszli mu na spotkanie  z napiętymi łukami w rękach wystarczyło, żeby zmienił plany. Brzuch ściskał mu niepokój, a głowę zaprzątała okrutna flota, która złupiła miasto i spaliła tamtejsze statki, dlatego jeszcze nim odpłynęli z ruin miasta kazał wyciągnąć na maszt największą broń jaką dysponowała Wiecznie Radosna - Chorągiew Rodzinną. Liczył, że jeszcze się taki głupi pirat nie urodził, który ważyłby się podnieść rękę na statek powiązany z Żelaznym Bankiem.

Główki portu Starego Miasta kołysały się radośnie w rytmie morza, skąpane w słonej pianie kiedy załoga krzątała się przy takielunku i linach cumowniczych. Molo zatrzęsło się kiedy skórzane napełnione owiniętymi w skórę kawałkami drewna odbijacze uderzył o jego deski. Wiecznie Radosna zacumowała. Część załogi wierciła się niespokojnie, zwłaszcza Ci, który w drodze losowania jako pierwsi mieli zejść na ląd i skorzystać z tutejszych karczm, burdeli i innych rozrywek, które miasto szykowało dla zmęczonych morzem żeglarzy.  Jako kapitan przestrzegający wszelkich zasad morskiej gościnności nie miał zamiaru opuścić statku póki nie otrzyma pozwolenia od jego zarządcy, ale siedząc na zydlu przy sterówce i zakładając buty rzucił rozkaz do opuszczenia trapu i przygotowania się do zejścia na ląd.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Garth Hightower on Nie Sty 07, 2018 6:51 pm

Po drodze do septu Garth postanowił nieco zboczyć z trasy. Lubił przechadzać się po porcie, mimo iż towarzyszyły temu nieprzyjemne, często trudne do zniesienia zapachy. W ostatnim czasie nasiliła się aktywność piratów i król postanowił osobiście sprawdzić jak wiele szkód wyrządzili. Może dowie się też czegoś ciekawego. W towarzystwie dowódcy swej gwardii, a także serdecznego, starego druha - Gerolda Flowersa, który był bękartem trzeciego syna z pomniejszego rodu i służki. Sam rycerz niechętnie wspominał o ojcu toteż Hightower niewiele wiedział o jego dzieciństwie. Stali ramię w ramię w wielu bitwach, a gdy Garthowi nałożono koronę. Gerold poprzysiągł służyć mu i bronić.

- Geroldzie każ swoim ludziom znaleźć kogoś odpowiedniego do udzielenia cennych informacji na temat ostatniej aktywności piratów na naszych wodach i przyprowadź do mnie. - Spojrzał na niższego od siebie mężczyznę, a ten skinął głową na znak, że rozumie. Rozkazy swego pana zawsze wykonywał bez słowa sprzeciwu. Było to o tyle prostsze, że Garth nigdy nie wymagał od swego przyjaciela czegoś co mogłoby splamić jego honor. Gerold może swą posturą nie potrafiłby nikogo zastraszyć, ponieważ miał ledwie 5 i pół stopy wzrostu, a więc sporo mniej od króla. Mimo to był niesamowicie silny. Przede wszystkim, jednak korzystał na swej ponadprzeciętnej szybkości. Wielokrotnie pokonywał Hightowera w pojedynkach i władca Wysokiej Wieży nawet nie próbował kwestionować jego wyższości w sztuce władania bronią białą. Cieszył się jedynie, że jego pierwszym mieczem jest ktoś tak obeznany w fechtunku.

Przechadzając się dalej ulicą spoglądał na cumujące w porcie okręty. Było ich dość sporo. W końcu to Stare Miasto. Król bardzo lubił rozmowy z poddanymi. Gdy miał możliwość spotkania z kimś z daleka, ekscytował się podwójnie. Jego uwagę zwrócił statek, który najwyraźniej dopiero co dobił do przystani. Z tego co zdołał ocenić Garth, statek nie przybył z Westeros.
- Poproś kapitana tego statku o poświęcenie chwili królowi Wysokiej Wieży. - Wskazał palcem na okręt. -Wiem, że może być nieco zmęczony po podróży, jednak zaznacz, że Garth Hightower liczy na chwilę rozmowy. - Po tych słowach oddalił jednego z pozostałych przy nim strażników, aby ten mógł ponieść wiadomość kapitanowi.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Essyr Vella on Nie Sty 07, 2018 7:32 pm

Wyraz czystego zaskoczenia wymalował się na twarzy Braavosi kiedy strażnik, od którego oczekiwał eskorty od siedziby zarządcy portu zaprosił go na rozmowę z królem. W latach młodzieńczych słyszał wiele historii królach i królowych Siedmiu królestw, jak i o wojnie domowej, która rozdarła przed laty ten kraj i największą potęgę znanego świata zamieniła w krainę pełną skaczących sobie do gardeł państewek   w stanie nieustającego napięcia. Był lekko zszokowany, ale nigdy wcześniej nie był aż tak daleko na zachód i może takie panowały tu zwyczaje, by włodarz ziem witał osobiście wszystkich przybywających do portu.
-Nie odmówiłbym takiego zaszczytu. - odpowiedział zbrojnemu z silnym wschodnim akcentem, bo odwykł od mowy andali, którą mówiono w Westeros.   Podniósł się z siedziska i chwiejnym, charakterystycznym dla ludzi spędzających większość swojego życia na morzu ludzi, krokiem zszedł na ląd, rzucając po drodze ostatnie polecenia dla załogi dalej w wspólnej mowie, by posłaniec nie podejrzewał, że próbuje coś ukryć.
-Pierwsza tura może zejść na brzeg. Żadnego pijaństwa, bo każę powiesić za nogi i wychłostać. Towar zostawić jak jest, później zadecyduję co wyładować w pierwszej kolejności. Właściwie miał już zostawić statek i ruszyć z strażnikiem, który po niego przyszedł licząc na kompetencje swoich oficerów w wyegzekwowaniu porządku pod nieobecność kiedy uznał, że w razie gdyby miało to zająć dłużej niż kilka chwil to przyda się posłaniec, by przekazać ewentualne instrukcje.
Wskazał skinieniem głowy dowódcę swoich najemników, który stał oparty o burtę i krzyknął do niego.
- Ześlij mi tu jednego ze swoich chłopców, będzie robił za adiutanta, tylko niech zostawi broń, nie chcemy niepokoić jego Królewskiej Mości! - kiedy żołnierz do niego dołączył wskazał królewskiemu posłańcowi, że jest gotów ruszyć i podążył za nim.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Garth Hightower on Nie Sty 07, 2018 7:49 pm

Garth był pewien, że kapitan statku nie zaryzykuje odrzucenia zaproszenia wysłanego przez króla. Byłby to przejaw braku manier i wysoce nierozważnego zachowania. Wszak cumował przecież w porcie należącym do Hightowerów. Powinien okazać szacunek jakim sam zechciałby być obdarzony. Król mógł mu zaszkodzić, choć nie był tego typu człowiekiem. Do jego nozdrzy dotarł zapach wędzonej ryby. Mieszkał w portowym mieście, a mimo to od dawna nie dostał porządnie przyrządzonych darów złowionych w morzu. Zapach spowodował, że władcy zaczynało burczeć w brzuchu. Zbliżała się pora obiadu.

Król Wysokiej Wieży był rad widząc swego strażnika w towarzystwie dwóch mężczyzn. Zapewne jeden z nich był kapitanem okrętu. Cierpliwie stojąc czekał, aż wszyscy do niego dotrą. Postąpił nawet kilka kroków naprzód, aby sprawić wrażenie, że wychodzi im na spotkanie.
- Mam nadzieję, że wiatry były dla ciebie i twej załogi przychylne. - Garth chciał wyjść z inicjatywą i rzucił kilka lekkich słów w stronę marynarzy.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Essyr Vella on Nie Sty 07, 2018 8:11 pm

Z łatwością rozpoznał króla, choć nigdy go nie widział, to czas spędzony na dworze Władcy morza nauczył go rozpoznawać ludzi władzy. Sam w sobie nie robił wrażenia, to ludzie wokół niego nieświadomy sposób budowali tę aurę wyższości podobną do tej, którą roztaczał wokół siebie jego ojciec.

Wręcz przyjacielskie przywitanie nie było tym czego się spodziewał, ale dobry kupiec nigdy nie da po sobie poznać, że ktoś zbił go z tropu. Skierował wzrok na swojego towarzysza i liczył, że ten zrozumie, iż winien siedzieć cicho i robić wszystko to co on. Ukłonił się nisko dotykając przy tym prawą dłonią czoła, by później odsunąć całą rękę daleko od ciała w geście podobnym do zdejmowania kapelusza, którego nie nosił. Nie wracając jeszcze do pozycji wyprostowanej przedstawił się -Essyr Vella, kapitan Wiecznie Radosnej, do usług Waszej Królewskiej mości. - mówił powoli, by nie przekręcić żadnych słów i uczynić obcy akcent mniej uciążliwy dla uszu. Wyprostował się i już śmielej dodał. - Dziękuję, tak wiatr nam sprzyjał, choć okoliczności od nas niezależne zmusiły do zmiany trasy, Panie. - To przypomniało mu o widoku jaki zastał w Dorne, o ciałach, zwęglonych szkieletach statków osiadłych na mieliźnie i ogólnym ogromie tragedii jaka dotknęła Miasto Cieni.

-Wybacz Panie, za strój niegodny oblicza władcy, ale nie chciałem kazać Ci czekać, czym skromny kupiec może Ci służyć. - jak mawiał ojciec nigdy nie można być zbyt uprzejmym zwłaszcza jak rozmawia się z kimś kto jednym słowem może skrócić cię o głowę.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Garth Hightower on Nie Sty 07, 2018 9:37 pm

Król uśmiechnął się widząc pokłon kapitana "Wiecznie Radosnej". Nikt nie ośmieliłby się nazwać króla człowiekiem próżnym, jednak lubił jak ludzie kłaniali mu się w pas. W końcu był władcą sporego królestwa. Czy sobie na to zasłużył, czy nie, to kwestia drugorzędna.
Język Essyra momentalnie wydał mu się obcy. Przeczucie nie zmyliło Gartha. Statek nie przybył tu z jakiegoś portu w Westeros. Kapitan był człowiekiem ze wschodu. Co prawda Hightower nie potrafił do końca rozpoznać akcentu z jakim mówił Vella, jednak był pewien tego, że był obcy.
- Cóż skłoniło Cię przybić do portów Starego Miasta? Czyżby piraci? - zapytał bez śladu emocji w głosie. Plugastwo jakim byli piraci rozpowszechniło się po świecie niczym myszy we młynie. Czasem porównywał ich do Żelaznych Ludzi, którzy również potrafili jedynie grabić, gwałcić i plądrować. Stare Miasto również ucierpiało przez nikczemną działalność morskich rabusiów. Mężczyzna mógłby zapłacić wiele, aby pozbyć się ich i wygnać daleko za Stopnie. Niech sczezną w rynsztoku.
Garth westchnął.
- Fascynują mnie wschodnie krainy, a z ksiąg nie da się wyczytać wszystkiego. - Wzruszył ramionami. Lubił czytać, jednak o wschodzie nadal wiedział niewiele. - Skąd pochodzisz kapitanie?
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Essyr Vella on Nie Sty 07, 2018 10:11 pm

Fascynował go wschód, co wydało się Essyrowi wyjątkowo zabawne, bo to samo było jego można by powiedzieć obsesję już niemal rok. Oczywiście jak zdawał sobie sprawę wschód wschodowi nierówny, bo  z pewnością królewska fascynacja nie sięgała dalej niż Qarth, bo jak zdawał sobie sprawę mieszkańcy tych ziem nie spędzali więcej czasu na kłótniach o jakieś brzydkie krzesło niż zaspokajaniu ciekawości świata. -Po prawdzie celem tej wyprawy było właśnie Stare miasto, ale handlarz nigdy nie przepuści okazji, by pohandlować, Panie. - Nie miał zamiaru niczego ukrywać, wręcz przeciwnie to niespodziewane spotkanie mogło przynieść wiele korzyści. - Piracka zaraza raptem kilka dni przed naszym przybyciem spaliła Miasto Cieni, gdzie znałem kilku kupców, tragedia, ale gdybyśmy zamarudzili tam dłużej to dziś mógłbym nie mieć przyjemności rozmawiać z Władcą tego sławnego miasta. - westchnął przy tym udając trochę bardziej poruszonego tym spotkaniem niż był w rzeczywistości, ale człowiek u władzy zwykle przywyka do pochlebstw i zaczyna traktować je jak coś normalnego i nie należało tego człowieka wyprowadzać z tego przekonania. -Przybywam z Braavos, za akcent przepraszam, ale mowa Andali nie jest tak powszechna za wąskim morzem i rzadko mam okazję jej używać. - kłamał tylko połowicznie, bo choć rzeczywiście nie był to popularny język, to w wielu miejscach używano jak to nazywano "wspólnej mowy" by dobijać targów. Poświęcił kilka chwil by lepiej przyjrzeć się rozmówcy, a sprawiał on wrażenie człowieka, który w życiu widział sporo zwłaszcza krwi i bitew co sugerowałyby blizny.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Garth Hightower on Nie Sty 07, 2018 10:42 pm

- Przynosisz nam bardzo niepokojące wieści - zaczął mówić bez ogródek. Garth mógł wydać się nawet nieco oburzony tym co się wydarzyło w Dorne, choć mieszkańcy tamtej krainy nie byli mu przyjaciółmi. Niemniej to co spotkało Miasto Cieni, mogło spotkać i jego Stare Miasto. Trzeba będzie pomyśleć o tym problemie szerzej i przedsięwziąć jakieś kroki w kierunku zażegnania problemu jakim byli plugawi piraci. Hightower miał już w głowie kilka koncepcji, które mógłby wcielić w życie, jednak to czy ich realizacja będzie możliwa nie zależało tylko od niego.
- Trudno jest rozmawiać o tak straszliwych wydarzeniach w porcie. Tutaj jest zbyt głośno, a także zdecydowanie wiele niepotrzebnych uszu może nasłuchiwać naszej rozmowy - powiedział. Rozejrzał się przy tym nieznacznie. Chciał dać tym do zrozumienia kapitanowi, że powinien roztropnie dobierać słowa, które wypowiada.
- Jeśli nie masz zbyt wiele pracy, mógłbym cię dziś ugościć w mych progach - powiedział spokojnie z lekkim uśmiechem na ustach. - Mam wiele pytań, których tutaj nie zadam.
Westchnął. Miał nadzieję, że i tym razem kapitan mu nie odmówi. Wiedział, że może być to dla niego dość kłopotliwe, mógłby go za to nawet przeprosić. Niestety w zaistniałych okolicznościach zaciągnie go do zamku nawet siłą. Wolał, jednak zacząć od przyjaznej propozycji wspólnego spożycia wieczerzy.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Essyr Vella on Nie Sty 07, 2018 11:25 pm

Czyżby obawiał się szpiegów? Cóż właściwie każdy rozsądny człowiek powinien się ich obawiać zwłaszcza jeśli na jego rękach spoczywało chociaż ziarno władzy, a człowiek, tytułujący się królem musiał mieć jej o wiele więcej.

- Mamy Panie niespokojne czasy, i dlatego z tym większą radością przyjmę Twoje zaproszenie, jednak w gościnę nie wypada przychodzić z pustymi rękoma. - Zasiąść przy stole możnego Westeros było pokusą, której nie mógł sobie odmówić zwłaszcza, że jako dobrze poinformowany człowiek wiedział jak obfite plony rodzą tutejsze żyzne ziemie.
Essyr zwrócił się do towarzyszącego mu najemnika tym razem w swojej ojczystej mowie. -Wróć na statek i rozporządź wytoczyć trzy beczki wina i belę jedwabiu, a potem dostarczyć je do domu tego człowieka i mnie powiadomić. - nie było w tych słowach nic co wyjątkowo chciał ukryć, ale skoro Pan Wysokiej Wieży tak lubował się w wschodzie tak jak mówił to odrobina tamtejszej mowy mogła z pewnością zadziałać na korzyść handlarza. Skończywszy odprawił żołnierza gestem i słysząc za sobą jego kroki, jakby znów odezwał się w wspólnej mowie -Kazałem dostarczyć nam trunku, który z pewnością przypadnie Ci do gustu Wasza wysokość. Mój człowiek nie zna jednak drogi, gdybyś zechciał polecić któremuś ze swoich ludzi zostać tu i pokierować tragarzami, byłbym zobowiązany. - Skinął przy tym głową nie będąc pewnym czy tak śmiała prośba nie wyda się obraźliwa, Andalowie potrafili być dziwnymi ludźmi.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Garth Hightower on Pon Sty 08, 2018 12:44 pm

- Wyśmienicie - stwierdził tylko Garth. Miał nadzieję, że będzie to jakiegoś rodzaju wino, którego nie miał jeszcze okazji skosztować. Byłaby to miła niespodzianka. Choć nie był pewien jak wino będzie współgrać z okropnymi wieściami, które zapewne usłyszy na owej kolacji.
- Cóż, moim celem było spotkanie z tutejszym Wielkim Septonem, jednak to może poczekać. Nie byłem z nim umówiony, toteż nie odbierze tego jako afront dla jego osoby. Wiesz, u nas wiara jest nieco bardziej wojownicza niż w innych regionach Westeros. - Uśmiechnął się i oczom kapitana pokazały się zdrowe, choć nieidealnie białe zęby. Pozostawienie tu jednego strażnika nie stanowiło żadnego problemu.
- Jeden z moich strażników pozostanie i wskaże drogę twojemu człowiekowi do Wysokiej Wieży - dodał spokojnie. W zasadzie zgłodniał i na samą myśl o kolacji, która zapewne niebawem zostanie przygotowana, ślinka mu ciekła. Nie dał po sobie tego poznać. Królowi nie wypadało. Wskazał ręką malującą się nad miastem wieżę.
- To najwspanialszy budynek w mieście i moja siedziba, zapraszam. - Po tych słowach skierował się w stronę swego domu, a wszyscy jego słudzy postąpili za nim.
avatar
Garth Hightower

Liczba postów : 29
Data dołączenia : 29/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Essyr Vella on Pon Sty 08, 2018 1:56 pm

Skinął głową w podziękowaniu za spełnienie prośby.
O tutejszych wierzeniach wiedział tylko tyle, że wszędzie poza zimną północą panuje wiara w siedmiu bogów, niezbyt popularna za morzem. Choć pochodziła z Essos to nawet w Braavos, gdzie każdy kult był mile widziany nie zachowała się zbyt dobrze z powodu nieco zbyt rygorystycznego podejścia do niektórych elementów życia codziennego. Przestroga o wojowniczości sprawiła, że przełkną cicho ślinę, licząc, że do innowierców podchodzą łaskawiej niż Ci szaleńcy modlący się do ognia i wykrzykujący ponure proroctwa o nadejściu kolejnej długiej nocy.

Odwzajemnił uśmiech i skierował spojrzenie na wieżę. Do prawdy budziła podziw, i to nie samą wysokością, bo pewny, że wielki Zigurat w Meereen o wiele ją przewyższa, ale tutaj gdzie nie miała żadnej konkurencji jej monumentalne ściany podsuwały oczom Braavosi wizję wspaniałego pejzażu jaki musiał rozciągać się z góry. - Widok ze szczytu Twego domu Panie musi być wspaniałą nagrodą za taką wspinaczkę - Pozwolił pozwalając sobie na nieco bardziej żartobliwy ton, by dopasować się do jakby się wydawało dobrego humoru króla. Oparł kciuki o swój pas i ruszył wraz z orszakiem Hightowera, starając się wyłuskać z odmętów pamięci wszystko co o nim wiedział.
avatar
Essyr Vella

Liczba postów : 21
Data dołączenia : 02/01/2018

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Gerold Hill on Sro Sty 10, 2018 10:10 pm

9 marca 336AC

Okręty Wybrańców Krasnala zbliżały się do portu Wysokiej Wieży. Dziesięć galer pod neutralnymi w westeroskim świecie banderami Wolnych Miast, na których wyszyto jakieś nic nieznaczące symbole w odcieniach brązu. Hill będzie musiał nakazać uszycie porządnych żagli z symbolem swoich wojsk. Kiedy już jakiś wymyśli oczywiście. Przed wpłynięciem do przystani, gdy miasto znalazło się w zasięgu wzroku, Gerold wysłał jeden okręt przodem. Mieli oni poinformować odpowiednią osobę - nawet samego króla jeśli trzeba - że najemno-handlowa kompania Wybrańców Krasnala przybyła do Starego Miasta w celach sprzedaży towarów. Mieli przekazać, że najemnicy nie mają wrogich zamiarów, ani też kontraktu przeciwko Wysokiej Wieży, a ich dowódca, Gerold Hill, naturalny syn Tyriona z rodu Lannisterów, zaklina się na swój honor uzupełnić jedynie zapasy, sprzedać towary przywiezione z Wolnych Miast i ruszać w dalszą drogę. Drogę, która prowadzi do Lannisportu na turniej i zaślubiny wyprawiane przez jego krewniaków. Miły urzędnik rozmawiający z jego ludźmi w prezencie otrzymać miał beczułkę zielonego wina z Myr, a jeśli przypałętałby się sam król Wysokiej Wieży, to aż pięć beczułek!
Jeżeli zaś udało się wpłynąć, to pozostał im mały handel. Kwatermistrz kompanii miał uzupełnić zapasy, zaś Gerold ruszył na miejscowe rynki gawędząc z kupcami, zbierając informacje i w końcu jak najdrożej sprzedając swoje towary.

Sprzedaż:

Gerold postanowił sprzedać (używa swoich umiejek by sprzedać jak najdrożej):
- 70 beczułek tyroshyjskiej brandy
- 15 słynnych tyroshyjskich hełmów w kształcie zwierząt i zdobionych trochę złotem
- 30 słynnych myryjskich arrasów
- 20 słoiczków myryjskiego ognia (maść do dezynfekacji i przyśpieszenia gojenia ran)
- 40 beczułek zielonego wina z Myr
- 5 myryjskich luster (5 dużych, zdobionych srebrem)
- 60 bel aksamitu
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Mistrz Gry on Czw Sty 11, 2018 2:32 pm

Statek posłany przodem był dobrym pomysłem. Celnik odpowiadający za wpuszczane statki do portu, musiał się chwilę zastanowić, musiał poradzić się też góry, co o tym sądzi. Ostatecznie bez problemowo pozwolono Wybrańcom Krasnala zadokować w portach Starego Miasta. Co więcej, pozwolono jego ludziom zejść na ląd, co by nie kisili się na pokładach statków. A już największym rarytasem było to, że nikt nie widział przeciwwskazań przed wpuszczeniem jego najemników do miasta. Warunek był jeden, mieli nie rozrabiać bo cała kompania zostanie wydalona z miasta, oczywiście - po odebraniu kary.

Do uszu Gerolda doszło kilka interesujących informacji, między innymi to, że w Westeros pojawiły się wzmianki o legendarnym valyriańskim mieczu, który ponoć został odnaleziony. Ponad to, piraci zniknęli ze stopni, najpewniej uciekając przed potęgą dwóch Cór. Ostatnią ważniejszą informacją, jaką udało mu się usłyszeć, było to że na dworze w Końcu Burzy, rezyduje jego ojciec, Tyrion Lannister.


Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1112
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Gerold Hill on Czw Sty 11, 2018 9:08 pm

12 marca 336AC

Handel poszedł trochę chujowo, ale cóż, raz pod wozem, raz na wozie. Jeszcze się na tych skurwielach ze Starego Miasta odegra. Na przykład im je spali. Jednak dzisiaj nie był dzień na palenie, ponieważ zarządca portu był całkiem równym chłopem i pozwolił jego ludziom nawet hasać po mieście bez takich głupot jak "Oddajcie najpierw broń" byleby czegoś nie odpierdolili. I jak na razie nie słyszał skarg na swoich żołnierzyków. W takim też wypadku pozostawało zebrać manatki i wyruszyć w dalszą drogę, Lannisport czekał. Gerold nie mógł już się doczekać odwiedzin w Rozkoszach Krasnala. Chociaż dowiedział się właśnie, że jego ojciec gości w Końcu Burzy - mały kłopot tak nawiasem mówiąc - to przecież nie on był tam główną atrakcją. Wkrótce okręty Wybrańców odbiły od brzegu, a karzeł udał się do swojej kajuty zaznać trochę rozkoszy w objęciach swojej kochanki.
avatar
Gerold Hill

Liczba postów : 58
Data dołączenia : 23/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lut 20, 2018 3:12 pm

29/03/336AC - noc

Okręty piratów - podające się za kupców - wpłynęły do Starego Miasta. Panowie sprzedali na tutejszych rynkach aksamit, myryjskie arrasy oraz przyprawy z dalekiego wschodu, a podczas każdej z transakcji - w mniejszym lub większym stopniu - dorobili się na handlarzach z Reach. Załogi w tym czasie korzystały z radości jaką dawały tawerny oraz burdele, ciesząc się tymi dobrociami z dala od nieprzyjemnych warunków Wysp Bazyliszkowych. Niestety szczęście nie może trwać wiecznie...
Kapitanowie przystąpili do dzieła, a ich nieostrożne zachowanie oraz fakt, że straże miasta trzymały większe patrole w porcie prawie doprowadził do niepowodzenia całej operacji. Cudem wręcz ich poczynania nie zostały dostrzeżona, a atak na port rozpoczął się. Strzelcy byli celni i siali zniszczenie, acz straż miejska interweniowała szybko dzięki większym liczbom. Korsarze musieli zacząć się wycofywać, a nie wszyscy uszli z portu cało, ponieważ jeden z umykających okrętów zatopiony został przez załogi machin na murach. Dwa inne zostały lekko uszkodzone. Kilka statków w dokach spłonęło, acz port nie ucierpiał wielce na tym wyskoku.




Maester
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1112
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Harras Harlaw on Czw Kwi 05, 2018 11:09 pm

20 kwietnia 336 AC

Tedy zacząć się miał kolejna faza najazdu Żelaznych na Reach. Od razu po zajęciu Arbor przedstawił swoje plany lordom i nakazał począć ich przygotowania. Najpierw mieli uzbroić Żelazną armię arsenałem z Redwyne. Potrzebowali wyglądać na ludzi służących pod Winogronami, a Harlaw bał się o to, jak spisaliby się Andalowie. Brakowało im wiary, siły i, przede wszystkim, błogosławieństwa Utopionego Boga. Oczywiście rozmiary armii, którą postanowił zabrać ze sobą Harlaw były większe niż dostępny arsenał z zamku. Reszta miała nosić ciężkie żelazne zbroje, ale bez znaków wskazujących na powiązania z Żelaznymi Wyspami i zazwyczaj mieli starać się znaleźć na statkach płynących z tyłu lub nawet schodzić pod pokład w czasie spotkań z ludźmi z Reach, szczególnie w pobliżach Starego Miasta. Harlaw wziął ze sobą wszystkie galery Arbor z ich winogronowymi żaglami. Swoje zaś statki kazał zaś zgromadzić w Ryamsporcie i czekać na dalsze rozkazy. Wziął ze sobą większość swoich ludzi, pozwalając jedynie na kilka galer, stojących z przodu, zajętych przez ludzi Redwyne'a. Mieli też robić za warstwę "reprezentacyjną". Przewodzić im miał sam dotychczasowy król Arbor. Plan ataku był prosty. Najpierw wpływają na wody Zatoki Szeptów. Książe Redwyne miał udać się do Wysokiej Wieży i wyjaśnić, że idą wspomóc sojusznicze siły na wojnę i chcieliby zatrzymać się w Starym Mieście. Gdy galery zostałyby wpuszczone na wody Miodowiny, miała zacząć się rzeź...


Ostatnio zmieniony przez Harras Harlaw dnia Nie Kwi 08, 2018 9:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Harras Harlaw on Nie Kwi 08, 2018 9:31 pm

Spoiler:
Post ustalony z MG

Król Redwyne dostał pozwolenie, by wpłynąć do miasta. A więc fortel się udał. Teraz pozostawało jedynie dopiąć resztę planu. Część finalną, ostatnią, ale zarazem kluczową. Przede wszystkim nie musieli się spieszyć. Mogli spokojnie wysiąść i zająć dogodne pozycje. I tak też nakazał Harlaw. Wysiąść mieli po równo po obu stronach Miodowiny. Odrobinę więcej na lewym brzegu (o 250); tam także znalazł się Harlaw. Cała akcja miała toczyć się w porcie. Na statkach miały zostać drobne garnizony, gotowe w każdej chwili w razie potrzeby do przeprowadzenia ostrzału z okrętowych katapult. Cała akcja miała na razie odbywać się w porcie. Część Żelaznych na dany sygnał miała zająć jak najwięcej okrętów - szczególnie tych wojennych należących do Hightowera.  jednak zadaniem były ataki na Straż Miejską, w szczególności zaś na rozmieszczone po mieście ich posterunki. Cała akcja miała obejmować na razie jedynie brzeg południowej części miasta, na dalszą część miasta mieli ruszyć, gdy rozprawią się już z siłami Hightowerów w tej okolicy.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Kwi 10, 2018 11:32 am

Dzień zapowiadał się naprawdę ładnie, słońce już górowało nad głowami wszystkich mieszkańców Starego Miasta i oznajmiało im zapowiedź dobrego dnia. Henryk, stary handlarz małżami jak co dzień przyszedł na swój kram i zaczął zachwalać najlepsze małże w mieście, od samego Bonniego. Z drugiej strony inna przekupa oferowała najlepszej jakości pierz i len, do zrobienia poduszek, a nawet miała kilka do sprzedania na swym stanie. Dzieci wesoło biegały w tę i we wte, a niektóre przyglądały się tysiącom ludzi z Arbor którzy wysiadali w porcie miejskim. Tak naprawdę, wielu ludzi spoglądało na tych ludzi i z dumnym uśmiechem powtarzali sobie że o to przybył ich wspaniały sojusznik.
Żołnierze rozeszli się do portu bez żadnych problemów, a wszyscy nosili na swoich twarzach uśmiechy. Uśmiechy które nie zdradzały ich intencji. Wtem z okrętów przy brzegu wydobył się czyjś okrzyk.
- Atak! - po czym strzelcy pozostali na okrętach i ci co zeszli na brzeg, naciągnęli łuki i strzelili. Wielu ludzi zmarło z ich ręki, lecz o wiele bardziej śmiercionośni byli piesi którzy już za w czasu porozchodzili się po gospodach, kramach i zaułkach, gdzie atakowali sennych od tego pięknego dnia, strażników. Po pierwszym ataku, rozległy się krzyki ludzi którzy przestraszeni zaczęli uciekać z portu. Z każdą kolejną salwą, coraz więcej głosów zamierało, lecz nie na długo bo zaraz pojawiały się nowe odgłosy.
Lewy brzeg miasta, został prawie doszczętnie wybity. Już po pierwszych paru strzałach zginęli wszyscy strażnicy, poza jednym, który nazywał się Markus i akurat się odlewał w uliczce, gdy nastąpił atak. Wielu ludzi tam zginęło, chociażby sam Bonnie który uśmiechnięty wiózł swym wozem siatki małż do różnych kramów. Przechadzając się portem, Harras mógł zauważyć też małą dziewczynkę ze strzałą wystającą jej po drugiej stronie głowy i próbującej coś powiedzieć.
- M..am..o.. - mówił dogasający głos dziewczynki, która w następnej chwili wyzionęła ducha i opuściła ręce trzymane na brzuchu, skąd sączyła się krew. Takich dzieci było więcej, takich ludzi było więcej, ale były także zwierzęta. Dumne psy chroniące stragany, czy też kilka owiec które miały zostać sprzedane. Tak wyglądał koszmar wojny, który Harlaw postanowił pokazać zwykłym ludziom Starego Miasta.
W następnej chwili ruszyły do dzieła balisty, strzelające z galer księcia Redwyne'a.  Poza kilkoma zburzonymi budynkami, nie osiągnęły nic wielkiego, ale podobnie było z artylerią Hightowerów. Ich skuteczność była podobna, toteż statki Harrasa obnosiły obrażenia, lecz nie takie mogące im jakoś zagrozić.
Podobnie sprawa się miała na drugim brzegu Miodowiny, na prawym brzegu. Gdzie zaskoczeni strażnicy, choć byli w większej ilości też nie podołali. To była istna rzeź na strażnikach. Lepiej jednak sprawdzili się sami mieszczanie, przebywający wtedy na ulicach czy też w karczmach. Mogło się też zdarzyć że ludzie Harrasa natrafiali na zaprawionych w bojach najemników, zza morza którzy dopiero co przybyli na kontynent w poszukiwaniu pracy. Bowiem całkiem zręcznie radzili sobie z napastnikiem, jednakże pomimo tego ci co nie uciekli w głąb miasta, zostali wybici w pień.

Raport:

Lewy Brzeg - 2 zmarłych żelaznych
Prawy brzeg - 35 zmarłych żelaznych
Przejęcie polowy okrętów wroga

Drowned
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 1112
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Harras Harlaw on Wto Kwi 17, 2018 10:36 pm

Harras przechadzał się po porcie Starego Miasta. Wspaniały widok! Tyle opuszczających swoje ciała dusz słabych Andalów! Utopiony Bóg z pewnością dobrze ich osądzi, a więc nie wpuści do swoich podwodnych komnat. To przykre, ale konieczne dla tych heretyków. Przechadzając się tak, zobaczył biedną dziewczynkę ze strzałą na głowie i wołającą swoją mamę. Przez chwilę zrobiło mu się jej żal. Nie mógł pozostać wobec tego obojętny i postanowił pomóc jej i ulżyć jej cierpieniu. Podszedł do niej i dokładnie, technicznie, zdekapitował ją swoim Zmierzchem. Nie będzie już cierpiała, a poza tym nie każdy ma zaszczyt zginąć od valyriańskiej stali.
Harlaw kazał opatrzeć rannych i wracać na statki.
avatar
Harras Harlaw

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 05/12/2017

Powrót do góry Go down

Re: Port miejski

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach