Osada Wolnych Ludzi II

Go down

Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 28, 2018 5:15 pm

***
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Mistrz Gry on Sob Lip 28, 2018 5:42 pm

23 kwietnia 336 AC

Plemię Tultów powoli docierało do osady wolnych ludzi. Wszyscy zgodnie twierdzili, że tak wielu namiotów w jednym miejscu nie widzieli od dawna. Wszyscy byli wyraźnie w bojowych nastrojach i gotowi do walki z Wronami. Gdy zjawili się u wejścia obozu, co po niektórzy patrzyli się na nich ze zdziwieniem, widocznie zwyczajnie ich nie kojarząc. Były jednak i tacy, którzy pamiętali ich aż za dobrze. Tultowie w czasie swoich wypraw podpadli nie tylko Ommotom. Jednym z ludzi którzy pamiętali Vulmara był osławiony Gurhnar Dziki Ząb. Gdy tylko zobaczył nadchodzących Tulków, od razu się najeżył i podszedł do ich przywódcy.
- Vulmar, Ty chuju. Chyba chcesz wpierdol jak Twój ojczulek, skoro się tu zjawiłeś.
Wszystko to wydarzyło się zanim zdołali dotrzeć do któregoś z Thennów. Vulmar mógł pamiętać Gurhnara jak przez mgłę, albowiem jego ojciec walczył z nim jeszcze gdy Vulmar był młody. Wojownik odziany był w niedźwiedzie futro, u pasa zaś miał dwa małe sztyleciki i jeden, wielki topór z brązu. Wyraźnie nie był przyjaźnie nastawiony.

Nieznajomy


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw Sie 02, 2018 10:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Vulmar on Nie Lip 29, 2018 10:37 am

Wódz zatrzymał się przed natrętem, wyprostował się, napinając mięśnie. Zaciśnięte pięści rozstawił nieco szerzej, jakby się stawiał. Na wspomnienie ojca oczy mu się rozszerzyły, a szczęka zacisnęła. Chętnie wyzwał by go na walkę na pięści w zamian za miłe przywitanie, ale sprawy klanu były ważniejsze.
Wedle rad starszego, konflikt, pierw trzeba było próbować słowem rozwiązać, potem sprytem, na końcu pięścią. O ile była możliwość, a tu chyba jeszcze taka była...

Życie wodza jest takie skomplikowane...

- Groik nie żyje. Kim jesteś? Nie pamiętam Cię dobrze wojowniku. Mów czego chcesz od Tulków. - odpowiedział względnie spokojnie, przekrzywiając głowę na bok i badając zachowanie agresora.


Ostatnio zmieniony przez Vulmar dnia Czw Sie 09, 2018 9:44 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Mistrz Gry on Pon Lip 30, 2018 10:55 am

Wojownik wyraźnie się nastroszył. Przy jego wzroście Vulmar wyglądał pewnie jak karzeł. Gurhnar mierzył z siedem stóp jak nic. Był też mocno umięśniony, a jego ciało przyozdabiało parę blizn. Kiedyś musiał być wielkim wojownikiem, choć wiek na pewno zrobił z nim swoje. Dziki Ząb splunął i odpowiedział: - Jestem Gurhnar chłystku. Przywódca Urgrimów z Mroźnych Kłów. Z dwadzieścia lat temu walczyłem z Twoim ojczulkiem. Wygrałem kilka razy, nim sobie odpuścił. Heh. - zaśmiał się rubasznie. Zerknął z przymrużeniem oka na swojego rozmówcę i zaraz mocnym zamachem ręki przyciągnął do siebie jednego z stojących niedaleko Wolnych Ludzi, nie mającego więcej niż 20 lat, zwracając się równocześnie do przywódcy Tultów: - Pewnie chcesz się zobaczyć z Królem-za-Murem, co? Heh. - klepnął po plecach przyciągniętego wcześniej młokosa i krzyknął: - Leć do Króla i powiedz mu, że przybył wódz Tultów. - poczekał aż młody odbiegnie, nim zwrócił się ponownie do Vulmara: - To może zobaczymy, czy jesteś lepszy od ojca, co? Heh. Jakiś pojedynek, coby Cię sprawdzić, heh.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Vulmar on Pon Lip 30, 2018 3:50 pm

- Trzeba było tak od razu, że chcesz się zmierzyć Gurhnar, a nie memlać językiem szczeniackie obelgi - Wódz w boju wyszczerzył zębiska do górującego nad nim wojownika
- Mam nadzieję, że masz chociaż więcej szacunku do tradycji, niż do wodzów, których spotykasz. Walkę można było odstawić na później po załatwieniu ważniejszych spraw, ale widzę, że potrzebujesz tego. Bardzo. - przywołał gestem syna, by ten wziął od niego łuk i kołczan, po czym odsunął się o krok od przerastającego go wojownika. Zgiął kolana, pochylił się lekko i uniósł pięści. Był gotów.
- No to pokaż, czy rzeczywiście pokonałeś choć raz mojego ojca. Zobaczmy czy było Ci tak łatwo. Zobaczymy czy mówisz prawdę. Dawaj

Starszy Womog powtarzał Vulmarowi, że zwierzęta mają w sobie wielką mądrość. Ludzie zachowują się podobnie jak zwierzęta. Gurhnar przypominał niedźwiedzia, może dlatego, że nosił jego skórę i był znacznie większy. Zwierze może nie było tak sprytne jak wilk, ale rozjuszony zwierz mógł szybko rozszarpać nieostrożnego łowcę. Siła i postawa Gurhnara zdawała się przypominać takiego. Vulmar przede wszystkim chciał sprawdzić siły i ruchy oponenta, aniżeli szybko go pokonać. Z pewnością ten będzie chciał go szybko znokautować jednym silnym ciosem.

Starszy Womog też mu często przypominał, że po słowie w konfliktach jest jeszcze spryt, nim się przejdzie do pięści. Vulmarowi ta część mądrości jednak jakoś nie przychodziła zbyt często.


Ostatnio zmieniony przez Vulmar dnia Czw Sie 02, 2018 9:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Mistrz Gry on Wto Lip 31, 2018 12:39 pm

A więc walka miała się zacząć. Gurhnar tylko kiwnął głową i, widząc że Vulmar chce walczyć wręcz, sam oddał jednemu ze swoich ludzi swój topór by stanąć do walki na gołe pięści. Stanęli więc naprzeciw siebie, a Dziki Ząb jeszcze powiedział: - Rozjebię Cię chłopaczku. - i ruszył z całym impetem na swojego przeciwnika. Vulmar już od razu uniknął jego szarży i sam wymierzył mu kilka uderzeń - niestety zbyt słabych, by wyrządzić jakąkolwiek krzywdę. Jednak i Gurhnar musiał go w końcu dosięgnąć. Jeden potężny cios pod żebra na chwilę odebrał Vulmarowi dech. Szybko się jednak pozbierał i mógł przystąpić do dalszej walki. Kolejne ciosy Dzikiego Zęba sprawnie parował, podczas gdy sam sprawnie raz po raz wymierzał mu ciosy. I o ile dotąd tamten sprawnie je blokował, to w końcu któregoś nie mógł powstrzymać. Precyzyjny lewy sierpowy w szczękę pozbawił go kilku zębów. Polała się mu z ust krew. Na pewno pozbawiłoby go to koncentracji i trochę go spowolniło, a szanse na dalszą skuteczną walkę spadały. Moment był jednak odpowiedni by przerwać pojedynek, albowiem przybył Król-za-Murem.

Nieznajomy
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 2364
Data dołączenia : 20/11/2017

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Vulmar on Wto Lip 31, 2018 9:18 pm

Widząc, że przybył ktoś najwyraźniej istotny, odskoczył od wojownika w niedźwiedziej skórze, kiedy to zaczął zdobywać przewagę.
- dobra walka. Nie powiem, mocno bijesz Gurhnar - przyznał lekko zdyszany wódz, łapiąc się za bolący bok. Niedźwiedzi wojownik, gdyby dał mu w łeb z pewnością by go powalił. Wyprostował się wnet i ściskając mięśnie brzucha przeciwstawił się bólowi, by przyjąć w pełni wyprostowaną postawę.
- Słusznie mogłeś pokonać mojego ojca, tak jak mnie się to udało. Dajmy sobie spokój. Przyjdź później do Tulków na napitek i strawę. Pogadajmy zamiast się bić. - powiedział na zakończenie, widząc łapiącego się za szczękę wojownika. Womog mówił, nie możesz pokonać to się pojednaj. Wnet przekierował swoje spojrzenie na przybysza. Nie miał pojęcia co właściwie się dzieje z klanami, postanowił się zwyczajnie przedstawić i pozdrowić. Szukał zaprzyjaźnionego klanu Thennów, ale dawno ich nie widział.
- Niech bogowie przyniosą Twojemu klanu pomyślne łowy i zdrowe dzieci. Jestem Vulmar, syn Groika. Wódz klanu Tulk. Szukam klanu Thennów - powiedział spokojnym dudniącym głosem.


Ostatnio zmieniony przez Vulmar dnia Czw Sie 09, 2018 9:45 am, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Thrall on Wto Lip 31, 2018 11:23 pm

Droga z namiotu do wodza Tulków nie była długa. Jednak nie zastał go biernego. Tulk walczył z jakimś innym wodzem. Thrall zwolnił, by im nie przerywać. Stanął z tyłu i obserwował walkę. Kiedy tylko ta się zakończyła, Thrall znowu do nich ruszył. Walkę wygrał większy wódz, co pokazywało, że umie walczyć. Kiedy Thrall w końcu dotarł, wodzem Tulków okazał się mniejszy wódz, ten przegrany. Kiedy zaczął mówić, nieco zdziwi Thralla. Rzadko jakikolwiek Wolny Człowiek, był tak życzliwy. Thrall jednak miał dobry humor, więc też postanowił być życzliwy.
- I Twojemu klanowi również. Ja jestem Thrall, syn Sigrona. Magnar Thennów, Król-za-Murem. Znalazłeś wodza Thennów, czego chcesz? Mam nadzieję, że zamierzasz również dołączyć do naszej sprawy i nie będę musiał cię przekonywać moim toporem. - Zaprezentował swój dwuręczny, obusieczny topór. Była to broń, która zabiła Wielu Wolnych ludzi i jeszcze więcej Wron.
avatar
Thrall

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 07/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Vulmar on Sro Sie 01, 2018 7:36 am

Znalazł Thennów, wojowniczych jak zwykle. Nie mógł się jednak powstrzymać od uśmiechu. O ile relacje z innymi klanami były raczej brutalne i proste, o tyle nie ze wszystkimi trzeba było się bić. Już całkiem z nielicznymi lubił się napić. Nowy wódz Thennów był jednak nieznany Vulmarowi. Dużo musiało się dziać podczas bezsensownej i krwawej wojny Groika.
- Thrall. Przybyliśmy z tym co zwykle. Tulkowie przynoszą skóry i mięso. I dlaczego miałbyś mnie przekonywać toporem? - nie ukrywał oburzenia. Czyżby nie słyszał o jego klanie?

Rzeczywiście wojna z Ommotami musiała zająć dużo czasu i mocno odciągnęła jego lud od regularnego szlaku. Wiele musiało się zmienić.
- Handlujemy z Thennami od pokoleń. Nasze klany nawzajem się wspierały długo zanim się oboje narodziliśmy. Heh i nakradliście nam córek nie powiem - zaśmiał się na to wspomnienie i pokręcił głową. Tulkowie też nie pozostawali dłużni w tej kwestii, jego kobieta właśnie pochodziła z klanu Thralla.
- Mój lud to łowcy i tropiciele. Wędrujemy i polujemy. Wytwarzamy też najlepsze wyroby ze skóry. Kilka kobiet w klanie potrafi też leczyć. Z pewnością jest coś w czym możemy wesprzeć. Zdradź mi jednak co tu się dzieje. Pogadajmy - powiedział sugerując by udać się w jakieś miejsce i wyjaśnić sprawę. Chciał też by jego lud nie stał przy wejściu, a gdzieś się rozbił. Wracali z długiej wędrówki.
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Thrall on Pią Sie 03, 2018 2:46 pm

Thrall nie wierzył własnym uszom. Thenn, sam siebie nie uważał za geniusza. Jednak Vulmar okazał mu się szczególnie tępy.
- Chyba chciałeś powiedzieć, że przybyłeś dołączyć do Króla-za-Murem i ruszyć ze mną na południe zabijać południowców. - Powiedział stanowczo. Nie obchodziły go relacje z innymi klanami. Teraz był Królem-za-Murem i wszyscy ci ludzie, przybyliby do niego dołączyć. Mógł zepsuć relacje z jednym z zaprzyjaźnionych klanów. Bo co miał się nimi przejmować, kiedy niedługo miał zniszczyć Wrony, przekroczyć Mur i zdobyć nowe ziemie. Na słowa o kradnięciu córek, Thrall tylko warknął. Nie miał ochoty na żarty, miał ważniejsze sprawy na głowie. Znowu wysłuchiwał Vulmara. Thrallowi wydawało się, że dopiero co on jaskini wyszedł po kilku latach spędzonych pod ziemią. Nie wiedział kompletnie nic o marszu na południe. Mógł nie słyszeć o Thrallu, jako o Królu za Murem. Jednak przed nim był jeszcze Anton i Tormar.
- Zbieram ludzi, by zaatakować Mur. Potem, by ruszyć dalej na południe, by zniszczyć królestwa południowców. Ty i twój Klan możesz nas wesprzeć, od pewnego czasu w Nawiedzonym lesie grasuje biały niedźwiedź. Zabija wielu naszych, ty i twój Klan możecie ruszyć go upolować.
avatar
Thrall

Liczba postów : 38
Data dołączenia : 07/04/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Vulmar on Pon Sie 06, 2018 9:20 pm

Vulmar popatrzył na Thralla w inny sposób. Rzeczywiście coś się kroiło. Król-za-Murem... coś mu świtało, tylko zapomniał co.
Zapytam starszego Womoga co to był za zwyczaj Króla-za-Murem
Nie potrzebował jednak mądrości starego łowcy, by dostrzec ponury nastrój swojego rozmówcy i wartość kryjącą się za jego słowami. Była to jednak okazja dla Tulków, by pokazać, iż ich klan jest wartościowy.
- Upoluję bestię i udowodnię Ci naszą wartość Thrallu. Jeśli będzie trzeba to i ruszę z Tobą na Mur, czy za Mur. Tulkowie nie zapominają starych przyjaźni - Vulmar chwycił się za naszyjnik z zębami wilków, który symbolizował dziedzictwo klanu.
- Mam nadzieję, że Thennowie również... - mówiąc to miał zamiar skończyć rozmowę i ruszyć dalej z klanem, by rozbić obóz. Potem chciał dowiedzieć się o stanie swoich ludzi. Jeśli czuli się na siłach to chciałby zebrać najlepszych i ruszyć na łowy.


Ostatnio zmieniony przez Vulmar dnia Czw Sie 09, 2018 9:45 am, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Sie 08, 2018 6:10 pm

23 kwietnia 336 AC
po rozmowie z Thrallem


Tultowie pod wodzą Vulmara zmuszeni byli rozbić swój obóz na samym skraju reszty prowizorycznego osiedla Wolnych Ludzi. Taki jest los spóźnialskich. Nie był też zbyt duży w porównaniu do części zajmowanych przez niektóre klany, jednak jak dotąd nikt nie próbował agresji w stosunku do klanu łowców. Wódz w spokoju mógł skonsultować się z Womogiem, a także przygotować do nadciągających łowów.

Womog był w obecnej chwili najstarszym z Tultów i bodaj najbardziej szanowanym tuż po samym wodzu. Widział w swoim życiu dużo i słyszał jeszcze więcej. Każdy kiedy tylko mógł korzystał z jego rad, bowiem choć dziad był już nieco zdziwaczały, to dalej uwielbiał mielić ozorem. Jak na człowieka zza Muru był też nadzwyczajnym czyściochem. Golił się kościaną brzytwą regularnie, a w swoim bezpośrednim otoczeniu utrzymywał nieskazitelny wręcz porządek jak na kogoś, czyj dobytek składa się w większości z prześmiardłych skór i futer.
- Król-za-Murem, Król-za-Murem... - zamlaskał Womog przypominając sobie cokolwiek o tym wiedział - A bo widzisz Vulmarze... Od czasu do czasu pojawia się wśród któregoś z plemion śmiałek, któremu w głowie więcej niż tylko bałamucenie dziewek. Jeśli zaś jest odpowiednio sprytny i mocarny, to zyskuje czas posłuch także i wśród innych klanów. Wszystko zaczęło się od wielkiego Joramuna, ten to dopiero był ho-ho, czempion nad czempiony! Miał ci on róg, który wedle podań miał moc budzenia gigantów z głębin ziemi... - opowieść starego trwała dość długą chwilę. Byłby Vulmar nie miał szacunku dla jego wiedzy i tradycji klanowych, pewnie zdzieliłby go po pysku. W końcu jednak Womog doszedł do końca opowieści, po to by zakończyć ją pospolitym dość wnioskiem w stosunku do jej rozmachu - .... więc rzec można, że Król-za-Murem to po prostu naczelny wódz Wolnych Ludzi, któremu reszta wodzów winna jest posłuch... Jeśli jest wystarczająco mocny by ich do niego przekonać.


No cóż. Wódz Tultów w końcu dowiedział się cokolwiek na temat nurtującego go pytania. Co zaś tyczyło się łowów, Womog poradził mu całe szczęście dość zwięźle.
- Z opowieści wszystkich wynika, że ten niedźwiedź to bestia taka, że hoho! - pokiwał głową - Niedobrze, niedobrze, tak niewiele nas zostało... Musisz zdecydować ilu łowców ze sobą zabrać. Im więcej, tym większa szansa że powiedzie się twoja wyprawa, jednak wtedy zostawisz resztki naszego ludu bez należytej ochrony. Thrall nie obroni nas wszakże przed samowolą silniejszych.


- Niech pójdą wszyscy - wypowiedziała się Sigra - Młodziki będą musiały sobie jakoś poradzić, a jeden czy dwóch łowców nie zmienią nic jeśli ktoś będzie na nas nastawał. Jeśli zaś upolujemy niedźwiedzia szybko i sprawnie, zyskamy posłuch i szacunek.
- Nie, nie, to zbyt niebezpieczne - pokręcił głową Bohron - Niech pójdzie nas tylko kilku. Sprytem uda nam się dopaść niedźwiedzia, a reszta niech broni obozu. Król-za-Murem nie może dopuścić do większych bójek, co innego jeśli nasze kobiety i dzieci zostaną całkowicie bez obrony...
- Chyba że tymczasowo zwiniemy obóz z dala od reszty, tak żeby nas nie znaleźli... Wtedy większość łowców będzie mogła pójść, a nikt z tutejszych nie będzie nastawał na nasz dobytek - zaproponował Pottoz.


Cóż, kilka propozycji padło, ale to Vulmar był wodzem i to on musiał zdecydować.

Bolton 2.0
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Vulmar on Sro Sie 08, 2018 8:45 pm

Twarz Vulmara przyjęła zamyślony wyraz, wzrok wstępnie opuścił na dół, a zmarszczki podkreśliły złowrogi grymas. Ktoś z południowców pewnie powiedziałby, że myślenie sprawia mu ból, czy jakiś dyskomfort. Podniósł wnet wzrok na bliską mu kobietę, która nie brała udziału w tej naradzie.
Co robić? Co robić? ... Dzieci robić.
Na to wpadł od razu, jak tylko skupił wzrok na swojej Fullii, która właśnie wchodziła do ich małej jurty. Nie był to najbłyskotliwszy pomysł wodza w tym momencie, ale w swej naturze wystarczająco ciekawy.

Całe szczęście nie myślał na głos, jednakże myśl sama w sobie niosła też istotne znaczenie. Nie mógł zostawić na pastwę losu swojego klanu. Byli zbyt nieliczni, by mogli sobie poradzić choć z kilkoma silnymi napastnikami. Już na samym wstępie czekał na niego jeden z wrogów Groika. Ilu jeszcze zażyłych nieprzyjaciół miał jego ojciec?
- Sigro doceniam zapał - Vulmar uderzył się pięścią w pierś, minę miał zaś raczej smutną aniżeli rozpaloną do akcji. Jako łowca uwielbiał takie bezpośrednie rozwiązania, od razu do bitki... dorwać zwierzynę... niestety był też wodzem i rzeczywiście bał się o resztę, czuł się za nich odpowiedzialny.
- Nie możemy jednak zostawić naszych na pastwę innych klanów. Nie możemy stracić to co pragniemy chronić. Za dużo straciliśmy... Fullia, czy szanowny Womog, nie zdołają powstrzymać osobników takich jak Gurhnar. Widzieliście jak nas przywitano. - wnet pomyślał przez chwile o Thrallu i o jego zimnie
- nie wiem czy nadal możemy liczyć na naszych starych przyjaciół, Thrall póki co raczej nie będzie się przejmował naszym zdziesiątkowanym klanem skoro stał się Królem-za-Murem - przyznał zawiedziony.

Słowa syna łowczyni jednak miały w sobie coś chwytliwego, sprytnego. Musiał jednak ostrożnie przyznać młodszemu rację, by za bardzo nie urósł w dumie.
- z drugiej strony, jako, że nie jest nas wielu, rzeczywiście możemy wyruszyć całym obozem i zmienić miejsce. W końcu i tak jesteśmy na skraju osady. Jak dobrze pójdzie, nikt specjalnie się tym nie przejmie, a my jesteśmy znani z ruchomego trybu - tak jak mawiał Groik, kiedy tłumaczył mu podstawy strategii. Uwypuklaj swoje zalety i silne strony, a wady maskuj jak się da. Robiąc ten ruch załatwiał dwie sprawy naraz. Dwie Wrony jedną strzałą.
- niedoświadczonych i słabszych w boju musi prowadzić chociaż jeden na prawdę dobry tropiciel. Niech Fogh i Quni prowadzą resztę klanu w bezpieczne miejsce. Ja i reszta łowców ruszymy wytropić bestię.
avatar
Vulmar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 18/07/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Mistrz Gry (J) on Sro Sie 08, 2018 10:03 pm

Sytuacja nie była łatwa, to trzeba było przyznać. Vulmar nie spodziewał się tak chłodnego przyjęcia ze strony Thralla, który zażądał konkretów tu i teraz, a nie wspomnień o dawnej owocnej współpracy. Wódz Tultów postanowił jednak odważnie, że skoro taka jest chęć Króla za Murem, to trzeba ją spełnić.

Sigro pokiwała głową ze zrozumieniem. Była temperamentna i bezpośrednia, ale dotąd nie opuściła Vulmara, więc nie miała zamiaru zrobić tego również i teraz. Zwłaszcza, że argumenty wodza były rozsądne, a sam pomysł Pottoza miał szanse powodzenia. Tyle się tułali, to co im zrobi różnicę te parę tygodni czy może nawet dni, które przypadną na tropienie niedźwiedzia? Jeśli ktoś miał wiedzę i umiejętności by poradzić sobie w dziczy za Murem, to byli to Tultowie. Jak więc wódz postanowił, tak więc zrobili. Obóz udało im się zwinąć bez niczyjej uwagi skierowanej w ich stronę, więc dwóch łowców wyznaczonych przez Vulmara mogło poprowadzić resztę w jakieś odosobnione i w miarę bezpieczne miejsce, z kolei reszta była gotowa by przystąpić do właściwej części planu. Po odejściu trochę bardziej w las wypadało tylko podjąć decyzję o podziale zapasów. Czy grupa idąca na łowy bierze ze sobą jakiś zapas jadła, czy polegać będzie na swoich zdolnościach przetrwania w głuszy? Pierwsze rozwiązanie sprawi, że będą mogli skupić się tylko i wyłącznie na tropieniu groźnej bestii, może jednak wystawić na szwank dobro pozostałych, jeśliby grupa myśliwych długo nie wracała lub zaginęła w akcji. Trzeba było też jakoś ustalić gdzie będą się wzajemnie szukać lub po jakich znakach. Wszak nie chodziło o to, by już nigdy się nie spotkali.

Gdy Vulmar zdecydował o podziale zapasów i jakiemuś sposobowi na odnalezienie się, kolejnym zagadnieniem było jak w zasadzie zabrać się do polowania. Upolować coś innego na skraju lasu i zanęcić niedźwiedzia jakąś przynętą, ściągając go w jakieś przemyślnie zastawione pułapki? A może aktywnie szukać go na podstawie śladów, które z pewnością musiał po sobie zostawić. To już zostało do ustalenia przez wodza Tultów, kiedy ten wraz ze swoją drużyną zapadł w przestwory Nawiedzonego Lasu.

Spoiler:
Możesz tam pisać pierwszego posta jak się za to zabierasz i co zdecydowałeś z wyłuszczonych tu dylematów, albo też innych które przyjdą ci do głowy. Data jak dziś. Btw Tulk czy Tult, bo obie wersje widziałem.

Bolton 2.0
avatar
Mistrz Gry (J)

Liczba postów : 442
Data dołączenia : 07/03/2018

Powrót do góry Go down

Re: Osada Wolnych Ludzi II

Pisanie  Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach